Opublikowałem tekst o granicach możliwości państwa. O tym, co da się zrobić tu i teraz, bez rewolucji, bez zrywania traktatów, bez mitologii jednego aktu woli, który wszystko naprawi. Wskazałem konkretne obszary: energię, przemysł średniej technologii, ciepłownictwo, logistykę, stabilność prawa gospodarczego. Rzeczy nudne, techniczne, nieefektowne, ale właśnie dlatego fundamentalne.
I ... zapadła cisza.
Nie było polemiki. Nie było rozwinięcia. Nie było nawet próby dopowiedzenia: „a ja bym dodał…”. Co więcej, nikt nie nawiązał do tego, co w tym obszarze realnie robiło państwo w ostatnich latach: CPK, rozwój kolei, tzw. szprychy, infrastruktura drogowa, kolejowa, wodna. Jakby ten wysiłek nigdy nie istniał. Jakby temat rozwoju materialnego kraju był czymś obcym, niewygodnym albo po prostu… nieczytelnym.
To nie jest problem jednego portalu. To jest problem społeczny.
Społeczeństwo nie prowadzi. Społeczeństwo idzie tam, gdzie je się poprowadzi.
Jest złudzeniem, bardzo wygodnym, ale złudzeniem, przekonanie, że „społeczeństwo samo dojrzeje”, „ludzie sami zrozumieją”, „oddolnie wyłoni się wizja”. Historia pokazuje coś dokładnie przeciwnego: społeczeństwa nie generują kierunku, one go przyjmują. Czasem dobry, czasem zły. Ale zawsze przyjmują go od kogoś.
Dlatego w każdej epoce istniała warstwa, która brała na siebie ciężar myślenia w kategoriach długiego trwania: inteligencja, elity, warstwa przywódcza - nazwijmy ją jak chcemy. I nie chodzi tu o elitarność towarzyską czy majątkową, lecz o poczucie odpowiedzialności za całość, a nie tylko za własny komfort.
Nieprzypadkowo okupanci, od zaborców po totalitaryzmy XX wieku, w pierwszej kolejności niszczyli inteligencję. Nie dlatego, że była najliczniejsza, ale dlatego, że była najgroźniejsza. Bo to ona potrafiła nazwać rzeczy po imieniu, zbudować narrację, wskazać cel i sens. Społeczeństwo pozbawione inteligencji staje się masą reaktywną: reaguje na bodźce, ale nie tworzy planów.
Dziś problemem nie jest brak wiedzy. Problemem jest brak inicjatywy.
Nie żyjemy w czasach cenzury totalnej ani analfabetyzmu. Wiedza jest dostępna. Analizy są pisane. Dane leżą na stole. A mimo to dominuje postawa: „niech ktoś wreszcie coś zrobi”.
To jest najgroźniejsza forma bierności.
Bo gdy nikt nie rozwija wątków, nie dopowiada, nie proponuje, przestrzeń wypełnia się albo emocją, albo radykalizmem, albo prostym hasłem. Zamiast rozmowy o logistyce mamy awanturę o symbole. Zamiast dyskusji o ciepłownictwie - jałowe spory o intencje. Zamiast planowania - moralne wzmożenie. A państwa nie buduje się wzmożeniem.
CPK, kolej, infrastruktura - przykład zmarnowanej rozmowy.
Szczególnie uderzające jest to, że nikt nie podjął wątku infrastruktury, choć był on jednym z nielicznych realnych projektów rozwojowych ostatnich lat. CPK, szprychy kolejowe, rozbudowa dróg, portów, infrastruktury wodnej, to był konkretny pomysł na skrócenie czasu, obniżenie kosztów, integrację rynku i zwiększenie produktywności.
Można było o tym dyskutować. Krytykować. Korygować. Ale żeby to zrobić, trzeba było wejść na poziom konkretu. A tego zabrakło. Zamiast rozmowy o tym, jak rozwój infrastruktury wpisuje się w szerszą strategię taniej energii i przemysłu, mieliśmy milczenie. Milczenie nie jest neutralne. Milczenie oznacza rezygnację z wpływu.
Inteligencja nie jest od komentowania. Jest od prowadzenia.
Jeżeli inteligencja redukuje się do roli komentatora - przegrywa. Jeżeli ogranicza się do oceniania cudzych ruchów, a nie proponowania własnych - abdykuje. Jeżeli zadowala się wytykaniem błędów, nie biorąc odpowiedzialności za kierunek - oddaje pole tym, którzy kierunek narzucą.
Przewodzenie nie polega na byciu nieomylnym. Polega na wskazywaniu priorytetów, porządkowaniu chaosu, łączeniu faktów w całość i myśleniu w perspektywie dekad, nie kadencji.
Społeczeństwo jako całość nie jest do tego zdolne i nigdy nie było. I nie jest to zarzut. To po prostu fakt antropologiczny. Dlatego zawsze potrzebuje tych, którzy wezmą na siebie ciężar myślenia i odpowiedzialności.
Bierność to też wybór. I zawsze ktoś go wykorzysta.
Jeżeli inteligencja nie proponuje - ktoś inny zaproponuje za nią.
Jeżeli nie ma własnej wizji - zostanie przyjęta cudza.
Jeżeli nie ma inicjatywy - będzie administrowanie cudzym planem.
Państwo nie upada tylko dlatego, że ktoś je źle rządzi. Upada wtedy, gdy ci, którzy mogliby wskazać inną drogę, wolą milczeć albo narzekać.
Kraj nie potrzebuje kolejnych emocji. Potrzebuje odpowiedzialnych przewodników.
Nie pisałem tamtego tekstu po to, by mieć rację. Pisałem go po to, by sprawdzić, czy ktoś jeszcze chce rozmawiać o realnych fundamentach rozwoju. Cisza była odpowiedzią.
Jeżeli dziś inteligencja nie podejmie swojego obowiązku, obowiązku inicjatywy, myślenia, prowadzenia, to nie ma sensu mieć pretensji do społeczeństwa. Społeczeństwo zrobi to, co zawsze: pójdzie za tym, kto mówi najgłośniej, najprościej i bez wysiłku.
A historia uczy jedno: narody nie przegrywają dlatego, że brakuje im zasobów. Przegrywają wtedy, gdy brakuje im ludzi gotowych wziąć odpowiedzialność za kierunek.
I to jest dziś najważniejsze pytanie, przed którym stoimy. Nie o to, czy się da. Tylko o to, kto odważy się powiedzieć: „chodźcie, tędy”.
naszeblogi.pl
Nie pamiętam kiedy ja to wstawiłem na NB...poczytaj.
CPK,,kolej infrastruktura,-przykład zmarnowanej rozmowy. Mieliśmy milczeć. Czyżby? Rozmowy ,dyskusje były ale więcej krytyki i wyszydzania. CPK to gigantomania, tunel pod Świną nie podobał się Niemcom, przekop Mierzei Rosjanom i uznany za idiotyczny, projekty inwestycjie odrzucone a plany wyśmiane. Obywatelski Ruch dla CPK uciszony bo jednym z inicjatorów był poseł z partii PiS którą władza traktuje jak pariasów czy przestepców. Czy da się wrócić do rozmów z udziałem ekspertów wątpię,cieszmy się obiecankamiTuska bez pokrycia.
"poseł z partii PiS którą władza traktuje jak pariasów czy przestepców"
Pisałem o tym chytrym planie reżimu Tuska kiedy przejmowali władzę. Jak widać ludzie mieszkający w Polsce nie są głupi i prędzej posadzą Tuska :)
To, co piszesz Danusiu, w dużej mierze jest prawdziwe, ale dotyczy innego czasu i innego problemu niż ten, o którym tu napisałem.
Masz rację, że wokół CPK, przekopu Mierzei, tunelu pod Świną czy rozwoju infrastruktury nie brakowało rozmów w sensie medialnym, natomiast dominowały krytyka, wyszydzanie i polityczna blokada. Projekty były atakowane nie merytorycznie, lecz ideologicznie, często dlatego, że komuś nie pasowały geopolitycznie, albo miały zły rodowód partyjny. Obywatelskie inicjatywy, jak Ruch dla CPK, były marginalizowane właśnie z tych powodów. To jest opis przeszłości i z tym się nie spieram.
Mój wpis nie był jednak rozliczeniem tamtego okresu ani próbą usprawiedliwienia bierności sprzed lat. Pisałem o teraźniejszości. O tym, co dzieje się dziś, także na portalach ludzi deklarujących przywiązanie do rozwoju państwa, kiedy nawet w gronie swoich nie pojawiają się własne propozycje, rozwinięcia, inicjatywy.
Nie chodziło mi o to, że mieliśmy milczeć. Przeciwnie, chodziło o to, że dziś milczymy sami, choć nikt nas już wprost nie ucisza. Zatrzymaliśmy się na etapie opisu krzywd, blokad i niesprawiedliwości, zamiast próbować, nawet w niesprzyjających warunkach, odbudować rozmowę ekspercką i własną agendę rozwojową.
Twoja odpowiedź, paradoksalnie, potwierdza tezę wpisu. Skupia się na tym, dlaczego kiedyś się nie dało, a nie na tym, co dziś, mimo wszystko, można próbować zrobić. A bez tego zawsze będziemy tylko reagować na cudze decyzje i obiecanki bez pokrycia, zamiast formułować własne.
Nie pisałem tekstu po to, by kogokolwiek pouczać. Pisałem go, bo uważam, że jeśli środowiska, które wiedzą, jak ważna jest infrastruktura, energia i realna gospodarka, nie podejmą dziś inicjatywy myślenia i rozmowy, to nikt tego za nas nie zrobi.
I o to dokładnie w tym wpisie chodziło.
Mój wpis być może nie daje odpoiedzi,ale ja poruszyłam tylko jeden zawarty w nim wątek. Udziałi inteligencji jako drugi wątek wymaga już innej dyskusji. Pan twierdzi ,że inteligencja jest od prowadzenia a nie od oceniania czy komentowania ale do prowadzenia.Nie da się prowadzić społeczeństwa jeśli samemu się nie wie w jakim kierunku. A przecież inteligencja potrafiła podczas Powstania Wielkopolskiego przeprowadzić społeczeństwo w kierunku rozwoju gospodarczego.A w dobie internetu nie ma żadnych działań,wymiany doświadczeń ,pomysłów. Dobrze,ze chociaż jeszcze mamy prawdziwe informacje,ale jak będzie gdy cenzura obejnie wszystko? Trzeba jednak nie rezygnować ale rzetelnie informować .Nie może być jakiś podziałów na 1000 Liechtensteinów,ake jednośc.Mamy złoża i musimy walczyć o prawo do ich użytkowania. Powoli ale presja zaczyna miec sens.Zamiast krytykować trzeba spojrzeć inaczej na tych co walczą o polskie flagi ,o pracę w Polsce i o polska szkołę.Dobrze,że są tacy którym się chce jeździć w teren na wiece i spotkania. Portali nie wykorzystujmy na bezowocne przepychanki,patos czy bezsensowne wpisy i nie unikajmy tematów trudnych. Zawsze coś z tego zostanie.Podam jeden przykład Sanktuarium w Gietrzwałdzie-tam Niemcy zazyczyli sobie zrobić olbrzymia spalarnię swoich śmieci pomimo wyjątkowości i urokliwości tego miejsca,jego religijnego charakteru i protestów miejscowej ludności. Przecież pielgrzymki do tego miejsca byłyby bardziej opłacalne finansowo niż śmietnik i rozjechane tirami tereny.Tę sprawę poruszała na NB pani blogerka Mika ze mną jako jedyną komentatorkąTak się interesujemy Polską?A ile już jest wpisów do tej pory o PiS-ie który już przecież nie rządzi.? Nie ma kto prowadzić i niema kogo prowadzić..
"A przecież inteligencja potrafiła podczas Powstania Wielkopolskiego przeprowadzić społeczeństwo w kierunku rozwoju gospodarczego"
Rozwiń proszę tę myśl.
O tej godzinie? Lili już chce spać i rozłożyła się na klawiaturze.
W gruncie rzeczy w wielu punktach się zgadzamy Danusiu, tylko patrzymy na problem z dwóch stron.
Masz rację, że nie da się prowadzić, jeśli nie wiadomo dokąd. I właśnie o to mi chodziło w tym wpisie. Dziś problemem nie jest brak ludzi dobrej woli, brak informacji czy nawet brak zaangażowania w terenie. Problemem jest to, że te działania nie składają się w czytelny kierunek, w spójną wizję tego, co dalej.
To, co piszesz o Powstaniu Wielkopolskim, jest bardzo trafnym przykładem. Tam inteligencja nie tylko informowała i nie tylko podtrzymywała ducha - ona wiedziała, jaki model państwa i gospodarki chce budować. Był plan, był kierunek, była myśl organizująca wysiłek społeczny. Dziś tego elementu brakuje najbardziej. Rozwiń ten wątek Zdziskowi, niech też się czegoś ciekawego nauczy na temat regionu w którym mieszka.
Zgadzam się też, że nie wolno rezygnować z informowania, że warto poruszać trudne tematy, że oddolne działania - wiece, spotkania, obrona lokalnych spraw jak Gietrzwałd mają sens. To jest bardzo potrzebna praca u podstaw. Tyle że ona pozostaje rozproszona, punktowa, reagująca na zagrożenia, a nie budująca szerszą całość.
I tu wracamy do sedna. Nie chodzi o krytykę ludzi, którym się chce. Chodzi o to, że brakuje poziomu wyżej - poziomu, który te wszystkie inicjatywy potrafiłby połączyć w opowieść o kierunku rozwoju państwa.
Masz rację, nie można zamieniać portali w przepychanki i patos. Ale równie niebezpieczne jest to, że ogrom energii społecznej idzie w komentowanie bieżącej polityki, a bardzo mało w rozmowę o tym, jak ma wyglądać Polska za 10–20 lat - gospodarczo, infrastrukturalnie, energetycznie, organizacyjnie.
Dlatego napisałem, że inteligencja powinna prowadzić. Nie w sensie pouczania, lecz w sensie porządkowania wysiłków, nadawania im wspólnego kierunku. Bez tego zawsze będziemy mieli wiele słusznych spraw, ale żadnej spójnej drogi.
I dokładnie to miałem na myśli.
youtube.com
KL Polin. MEM-y VII. i dlaczego łosoś jest "za drogi"....