Trzeba rozumieć, że nie da się naprawić wszystkiego na tym świecie i naprawiając jedno psujemy co innego. Na przykład leki na serce mogą rujnować wątrobę i nerki. Zawsze trzeba wykonać bilans zysków i strat. Ekonomiści nazywają to rachunkiem ciągnionym. Inny przykład – swego czasu szpitale wykonywały często amputację stopy cukrzycowej zamiast jej leczenia, gdyż koszty amputacji nie przekraczały 3 tysięcy a leczenie zachowawcze–jak pamiętam- kosztowało około 12 tysięcy. Lekarz podejmujący podobną decyzję nie liczył się z tym, że amputując człowiekowi stopę produkuje inwalidę, który będzie nieprzydatny społecznie, będzie potrzebował wózka inwalidzkiego i stałej obsługi. Czyli w rachunku ciągnionym ta pozorna oszczędność pociągnie za sobą ogromne realne koszty. Nie wspominam tu nawet o zrujnowaniu życia chorego.
Awantura polityczna i wizerunkowa wokół tak zwanej ustawy łańcuchowej też jest tego dobrym przykładem. Lubię pieski i na pewno jestem wrażliwa na cierpienie zwierząt. Uwolnienie wszystkich psów od łańcucha jest jednak po prostu idiotyzmem. Zły pies musi być uwiązany- w przeciwnym przypadku może zagryźć dziecko albo przechodnia. Zdarzyło się przecież niedawno że psy zagryzły grzybiarza. Takie wypadki zdarzyły się często w Polsce. Można więc zakazać – jak w Niemczech- trzymania psów groźnych ras. Jak jednak starzy ludzie mieszkający na przykład w odosobnionej chałupie pod lasem mają bronić się przed złodziejami? Gołymi rękami? Zły pies może mieć przecież łańcuch na drucie rozciągniętym pomiędzy domem i oborą. Takie rozwiązania były zawsze stosowane na wsi i się sprawdzały. Nikt obcy nie wejdzie na podwórko a jednocześnie pies nie może wydostać się z posesji i kogoś pogryźć albo polować na leśną zwierzynę. Sentymentalne brednie opowiadane w Sejmie przez aktywistki siania zamętu w głowach nie przynoszą nikomu pożytku. W tym przede wszystkim psom. Gdybym miała bardzo złego psa na łańcuchu, to po wejściu w życie podobnej idiotycznej ustawy, dla bezpieczeństwa ludzi po prostu bym go uśpiła. Poza tym zakaż trzymania psów groźnych ras bynajmniej nie rozwiązuje problemu. Sporządzono wprawdzie listę tych ras nakazując badania psychologiczne czy psychiatryczne ich właścicieli ale każdy znawca psów wie, że najgroźniejsze są mieszańce, źle wychowywane i trzymane właśnie w agresywnych celach, na przykład z przeznaczeniem do niedozwolonych przecież walk, które i tak się odbywają. W Polsce lista psów uznawanych za agresywne, wymagających zezwolenia i potencjalnie badania psychologicznego właściciela (choć rozporządzenie nie precyzuje badania właściciela, a psa) obejmuje następujące rasy psów: amerykański pit bull terrier, pies z Majorki(Perro de Presa Mallorquin), buldog amerykański, dog argentyński, pies kanaryjski (Perro de Presa Canario), tosa inu, rottweiler, akbash dog, anatolian karabash(Anatolian Shepherd Dog), moskiewski stróżujący, owczarek kaukaski, a także bandog i bully kutta, jeśli występują w księgach. A jeżeli pies nie jest zarejestrowany w księgach psów rodowodowych bo jego właściciel nie chce go wystawiać i o to nie dba? A jeżeli jest to na przykład karelski pies na niedźwiedzie? Jest to rasa nie objęta tym wykazem ale niezwykle groźna. Psy tej rasy są bardzo inteligentne, uparte i niezależne. Na ogół uznają tylko jednego właściciela i mogą zaatakować każdego kto się do niego zbliża. A cane corso - ogromny pies typu mastifa należący do ras bojowych. Też nie ma go na liście groźnych ras psów. To tylko dowodzi, że nie da się wszystkiego zadekretować. Jedynym racjonalnym rozwiązaniem jest egzekwowanie odpowiedzialności właścicieli psów za szkody przez nie wyrządzone. W naszym systemie prawnym gdzie zwalnia się morderców i gwałcicieli gdyż sędzia wydający wyrok był z niewłaściwej politycznie listy trudno na to liczyć.
Przykłady na niejednoznaczność sytuacji i konieczność każdorazowego optymalizowania danych można mnożyć w nieskończoność. Kiedyś publicystka „Tygodnika Powszechnego” powszechnie zwanego „Obłudnikiem Powszechnym” Józefa Hennelowa trzeźwo zauważyła, że nie wie czy w Krakowie zdrowiej jest otwierać okna żeby wywietrzyć mieszkanie czy lepiej trzymać je starannie zamknięte aby chronić organizm przed wyziewami choćby z Nowej Huty. „Obłudnika” nie czytywałam, gdyż znane mi osoby z jego kręgu były wystarczająco obłudne żeby usprawiedliwić niechęć do tego środowiska i ten żartobliwy tytuł, ale pani Hennelowa w moich oczach zapunktowała zdrowym rozsądkiem. Podobnie każda gospodyni obierająca jarzyny zastanawia się czasem czy lepiej obierać je cienko bo pod skórką jest najwięcej witamin czy grubo bo pod skórką jest najwięcej nawozów sztucznych i pestycydów. W obydwu przypadkach decyzję trudno zracjonalizować i jest ona raczej kwestią światopoglądu.
Obydwie strony trwającego już przeszło 30 lat sporu politycznego są jak się okazuje zwolennikami energetyki jądrowej. Projekty elektrowni jądrowych powstały za rządów PiS. Teraz przechwalają się realizacją tych projektów władze KO. Autorzy tych projektów to historycy, socjologowie, politycy, którzy dlatego zostali politykami bo nie umieją nic konkretnego, nie umieliby zbudować domu naprawić traktora a nawet ugotować mydła. To w Ochotnicy umiał każdy chłop po przedwojennej szkole czteroklasowej. Nasi politycy nie znają się zupełnie na energetyce i nie rozumieją niebezpieczeństw związanych z eksploatacją elektrowni jądrowych. Gdzie zamierzają na przykład składować zużyte pręty paliwowe? Katastrofa elektrowni jądrowej w Fukushimie niczego ich nie nauczyła. Przechwalają się swymi rojeniami na temat elektrowni modułowych w każdej dzielnicy miast. Wykorzystują nawet w reklamie kobietę upozowaną na Marię Curie- Skłodowską, która zapewnia, że nadszedł czas energetyki jądrowej. Tymczasem energetyka jądrowa – posługując się językiem przybranego kraju Marii Curie - est déjà passé. (należy już do przeszłości) To niezwykle drogie i skrajnie niebezpieczne źródło energii. Tylko szaleniec albo ideolog może uważać ją za czystą ekologicznie.
Chińczycy chwalą się elektrowniami atomowymi opartymi nie o uran ale o tor. Jakoby nie mają niebezpiecznych odpadów. Ja nie potrafię tego ocenić, ale pewnie ktoś z bywalców MB to skomentuje
Tak, Chiny są na prowadzeniu w tej materii, ale jak na razie nie ma jeszcze dużych elektrowni opartych na torze.
Istnieje TMSR-LF1 na pustyni Gobi (2 MW termicznych) i jest to pierwszy i jak dotąd jedyny na świecie działający reaktor, który realnie używa toru jako części paliwa i osiągnął konwersję Th → U-233 w warunkach ciągłej pracy (październik–listopad 2025 ogłoszono sukces).
Tor i reaktory stopionosolne brzmią obiecująco, ale to wciąż etap pilotażu/eksperymentów. Chiński TMSR-LF1 to mały reaktor badawczy (rzędu pojedynczych MW termicznych), a doniesienia o udanej konwersji Th→U-233 są opisywane jako ważny kamień milowy — tylko że do „dużej energetyki” droga jest długa (materiały, korozja, paliwo, regulacje, ekonomia). Ciekawa technologia, ale jeszcze nie „game changer na jutro”.
@ Silentium Universi 9.55
Chińczycy i Rosjanie mają specyficzny stosunek do własnych obywateli. Jak mawiają Rosjanie "У нас много людей". Jest z kogo wybrać najlepszych, ale równocześnie milion utłuczonych to niewielka statystycznie różnica. Zagrożenia energetyki jądrowej może oceniać doświadczony fizyk jądrowy. Na pewno nie socjolog czy historyk. Dobry władca umie korzystać z wiedzy swoich obywateli. Głupiemu wydaje się, że jest najmądrzejszy w całej wsi.
Tor ma całe mnóstwo zalet i jedną fundamentalną wadę, która spowodowała, że w pewnym momencie USA odrzuciły tę technologię i poszły w uran. Zalety to:
Sumując - będzie bezpiecznie i dużo, dużo taniej. Co to znaczy dla konkurencyjności państw i przemysłów, o systemach sztucznej inteligencji ( dziś mówi się, że do przyszłego dużego centrum, trzeba będzie jednej elektrowni atomowej ) nie wspominając.
Reaktory na Tor mają jedną wadę. Nie da się za ich pomocą produkować broni atomowej, a za pomocą reaktorów na Uran się da. A rywalizacja była. I może jeszcze jest.
Trzeba co najmniej następnych 20 lat, żeby Chiny doszły do zdolności budowania takich reaktorów na skalę użytkową i to jak wszystko pójdzie dobrze, a może wystąpić coś nieprzewidzianego. Więc to taka wielka gra. Jeśli Chiny dobrze obstawiły, to będzie to duży sukces.
Dziękuję
Pytanie o to, czy budować, czy nie budować, bo istnieje ryzyko bardzo groźnych awarii tych elektrowni, jest podobne do pytania stawianego przez coraz większy odsetek młodych ludzi, którzy stawiają pytania o to, czy warto posiadać dzieci, bo przecież "planeta płonie" i te dzieci byłyby skazane na śmierć z powodu AGO.
Efektem tego jest wymieranie narodów szeroko pojętego Zachodu, w tym Narodu Polskiego.
Podobnie będzie z energetyką a ta jest podstawą kazdej gospodarki i jej braki będa katastrofalne dla narodów.
@ MFW 10.03
Właśnie widzimy jak płonie nasza planeta. Aktywiści ekologiczni nie muszą przyklejać się do asfaltu specjalnym klejem. Wystarczy że siądą na jezdni i poleję ręce wodą z przyniesionej w tym celu buteleczki. Taniej i skuteczniej.
@izabela - swego czasu słuchałem wypowiedzi i klimacie i Ostatnim Pokoleniu, z obłędem i strachem w oczach, widział armagedon naszej planety, broniąc te zmanipulowane dzieciaki, jako ostatnich obrońców klimatu!
Na tym polega ich manipulacja, by autoryzować głupotę, wzywają akademików różnych specjalności, tylko nie klimatologów, by te głupoty co wygadują, oprawić w akademickie ramki.
Podobnie ma się sprawa z omawianiem obowiązującego prawa, które komentują politycy, dziennikarze, tylko sporadycznie zaproszą prawnika, specjaliście w Konstytucji, jak prof.Piotrowski, czy prof.Grabowska, to nieliczni prawnicy, którzy mówią prawdę.
" Jak jednak starzy ludzie mieszkający na przykład w odosobnionej chałupie pod lasem mają bronić się przed złodziejami? Gołymi rękami? Zły pies może mieć przecież łańcuch na drucie rozciągniętym pomiędzy domem i oborą."
Bzdet
Zły pies co najwyżej jest groźny dla podpitego sąsiada któremu furtki się pomyliły, natomiast nie stanowi żadnego zagrożenia dla złodzieja. To po pierwsze.
Po drugie. Starzy ludzie najczęściej nie są wstanie zapanować na psem który ma niby ich ochronić.
Po trzecie. Większość psów na łańcuchu, czyli psów które od szczeniaka nie są wychowywane społecznie czyli w stadzie, a pies z natury jest zwierzęcym stadnym z dużym poczuciem hierarchii, głupieje po paru latach i stanowi często większe zagrożenie dla właściciela i jego rodziny, niż dla złodzieja.
Autorka dobrze pokazuje, że w życiu nie ma darmowych obiadów: jak państwo coś „poprawia”, to zwykle gdzieś indziej robi bałagan. I właśnie to mnie tu przekonuje. Psy i łańcuchy: problemem nie jest sam łańcuch jako „zło metafizyczne”, tylko patologia: pies trzymany latami jak alarm przy budzie, bez ruchu i opieki. Tyle że zamiast robić ideologiczne zakazy dla wszystkich, lepiej uderzać w konkrety: standardy utrzymania, realne kary za znęcanie, szybka reakcja gminy/policji, odpowiedzialność właściciela. Bo zakazy często kończą się tym, że porządni mają pod górkę, a patologia i tak robi swoje. Atom: też jestem za myśleniem „po dorosłemu”. Energetyka to nie hasła, tylko bezpieczeństwo i rachunek: stabilny prąd, niezależność, mniej szantażu surowcowego. Można się spierać o koszty i technologię, ale wyśmiewanie atomu jako „przeszłości” to bardziej emocja niż argument. Jak nie atom, to pokażcie alternatywę, która da stabilność i nie zrujnuje ludziom rachunków. Podsumowanie: mniej „państwo wie lepiej”, więcej odpowiedzialności, egzekwowania prawa i liczenia skutków. Bo jak zaczynamy rządzić emocją, to zawsze ktoś płaci — zwykle zwykli ludzie.
"Bo jak zaczynamy rządzić emocją, to zawsze ktoś płaci — zwykle zwykli ludzie."
Zazwyczaj grupy związane finansowo w tym przypadku kompleksy wydobywczo energetyczne zarządzają emocjami. Do tego dokłada się mit górnika patrioty, czarnego złota, Barbórka i nagle samo myślenie o dywersyfikacji źródeł energii nazwane będzie lewactwem opłacanym przez Sorosa
Tak to wygląda na NB, tylko żaden z blogerów i komentatorów zakochanych w węglu, ani nie kształci swych dzieci w kierunku chodzenia na grubę, ani nie chce się namówić na wakacje w cieniu hałd żużlu.
Widzisz Zdzisek, jak Ty znowu nic nie rozumiesz? Tych hałd żużla już dawno nie ma. Zostały zagospodarowane a nowe nie powstają, bo odpady są zagospodarowywane na bieżąco. Wiem, że dieta oparta o pyry nie czyni umysłu zbyt lotnym, ale warto czasami coś poczytać. Nie tylko o nowoczesnym górnictwie, ale też o bezemisyjnych elektrowniach węglowych, czy koksowniach. Nie wiem też dlaczego mielibyśmy opierać elektrownie na paliwie, którego nie mamy a nie na tym czego mamy pod dostatkiem?
"Nie tylko o nowoczesnym górnictwie, ale też o bezemisyjnych elektrowniach węglowych, czy koksowniach"
Węgiel do bez emisyjnych elektrowni i do koksowni jest bardzo drogi. W Polsce wydobywa się go z bardzo głębokich kopalni JSW. Tego węgla wcale nie jest dużo.
Owszem szlaka z takiego węgla może być zagospodarowana w budownictwie drogowym, ale nie chciałbym być w skórze dzieci które obecnie się chowają w domach do budowy których wykorzystano jako wypełniacz żużel zalegający od lat w hałdach.
Jeszcze w latach 80' budowano z odpadów po hutniczych i energetycznych domy jednorodzinne całe szczęście że zaprzestano tego procederu.
I tu się z Tobą zgadzam Zdzisek. Za Jaruzelskiego faktycznie robiono pustaki z tego "promieniującego" żużla, ale nie dlatego, że była to jakaś 'kosmiczna" technologia, tylko z braku normalnych materiałów budowlanych. Dziwi mnie więc, dlaczego tak uparcie bronisz spadkobierców tego socjalistycznego syfu?
Do bezemisyjnych zaś elektrowni i koksowni, to nie węgiel jest drogi, tylko inwestycja w same elektrownie i koksownie. W ostatecznym jednak rachunku ekonomicznym, inwestycja plus własne paliwo systemy te są jak najbardziej opłacalne.
"Do bezemisyjnych zaś elektrowni i koksowni, to nie węgiel jest drogi,"
Tona węgla koksującego około 750 PLN za tonę, zwykły węgiel typu miał od 350 PLN za tonę.
Ceny detaliczne bo umowy pomiędzy kopalniami a odbiorcami typu elektrownia i huta to inna półka
Koks w zależności od gatunku od 1500 do 3000 PLN za tonę.
"tak uparcie bronisz spadkobierców tego socjalistycznego syfu"
Spadkobiercami socjalistycznego syfu jest PiS, nie głosuję na nich.
Może Ty i Zdzichu na pyrach się znasz, ale o "wonglu" to Ty kompletnie pojęcia nie masz, bo nie widzisz różnicy pomiędzy węglem koksującym i energetycznym o czym dokładnie napisałeś. Mógłbym Ci to wytłumaczyć z racji zawodu i 43 lat stażu w resorcie górnictwa węglowego, ale od czego mamy Internet. Jak jednak czegoś nie zrozumiesz służę pomocą.
Kozienice opalane są miałem czyli węglem energetycznym.
Zdzisek, na miłość boską odpuść. Wszystkie elektrownie węglowe na świecie, nie tylko Kozienice, są opalane węglem energetycznym i żadna koksowym. Jak nie masz o czymś pojęcia, to się przynajmniej nie kompromituj. Miał zaś to sortyment a nie rodzaj węgla. Poczytaj Internet Zdzisek, zanim znowu coś głupiego naskrobiesz.
Dziubuś plączesz się. Te dekady w sektorze wydobywczym spędziłeś chyba przy sprzątaniu wagonów.
Nie Zdzisek, "szychą" byłem i piszę precyzyjnie a Ty skrobiesz głupoty, że miał to węgiel energetyczny.
Przeczytaj umowę pomiędzy Bogdanką a Kozienicami, tę sprzed chyba 12 laty do teraz funkcjonującą.
A o czy ta umowa ma świadczyć i co to ma do węgla koksującego Zdzisek?
Bo w umowie jest opisany produkt dostarczany do elektrowni i tym produktem opisywanym jako węgiel energetyczny jest miał.
Ty nie byłeś żadną szychą skoro nie wiesz o tej umowie.
Tu masz skrócony opis nowszej bo 20 letniej na dostawę węgla energetycznego - miału!!!
Bo w umowie jest opisany produkt dostarczany do elektrowni i tym produktem opisywanym jako węgiel energetyczny jest miał.
Ty nie byłeś żadną szychą skoro nie wiesz o tej umowie.
Tu masz skrócony opis nowszej bo 20 letniej na dostawę węgla energetycznego - miału!!!
https://www.rynek-kolejo…