W polskiej debacie publicznej są słowa - wytrychy. Wystarczy je wypowiedzieć, by rozmowa natychmiast ugrzęzła w emocjach, uproszczeniach i fałszywych skojarzeniach. Jednym z takich słów są Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Dla jednych, niebezpieczny populizm. Dla drugich, niespełniona nadzieja. Dla większości, hasło zużyte, „już przerabiane”, najlepiej odłożyć je na półkę z napisem Kukiz 2015.
I właśnie w tym miejscu zaczyna się największe oszustwo III RP.
Bo JOW w rozumieniu prof. Jerzego Przystawy i JOW w wersji wprowadzonej do masowej świadomości przez Pawła Kukiza to dwa różne projekty polityczne, dwie różne wizje państwa i, co najważniejsze, dwa różne ustroje w praktyce. Użyto tego samego skrótu, ale zmieniono jego treść. A potem ogłoszono, że „temat jest zamknięty”.
JOW Przystawy - projekt ustrojowy, nie wyborczy gadżet.
Dla prof. Jerzego Przystawy JOW nigdy nie były celem samym w sobie. Były narzędziem, jednym z kluczowych, do rozbicia oligarchii partyjnej, która zawłaszczyła państwo po 1989 roku. JOW miały zmienić logikę władzy, a nie tylko technikę liczenia głosów.
W jego wizji:
- poseł reprezentował konkretny okręg, a nie abstrakcyjny „naród”
- mandat był osobisty, imienny, nie partyjny
- wyborca wiedział kogo wybiera i kogo rozlicza
- partie polityczne traciły monopol na dystrybucję mandatów
To była koncepcja odpartyjnienia Sejmu, a nie jego kosmetycznej reformy. Poseł miał być politykiem lokalnym, zakorzenionym w swoim środowisku, znanym z imienia i nazwiska, a nie produktem listy, kampanii centralnej i lojalności wobec lidera.
Przystawa nie wierzył w dobrą wolę polityków. Cały jego projekt opierał się na jednym, bardzo realistycznym założeniu:
system musi zmuszać do uczciwości, bo na moralność nie ma co liczyć.
JOW Kukiza - hasło, które dało się wchłonąć.
W wersji Kukiza JOW zostały wyrwane z kontekstu ustrojowego i sprowadzone do jednego postulatu: zmieńmy ordynację. Bez przebudowy konstytucyjnej. Bez redefinicji mandatu poselskiego. Bez realnego uderzenia w system partyjny.
W tej wersji:
- partie nadal wystawiałyby kandydatów
- zaplecze partyjne wciąż decydowałoby o politycznym „być albo nie być”
- poseł nadal funkcjonowałby w logice kadencji nietykalnej
- odpowiedzialność była odłożona w czasie, a nie wpisana w codzienną praktykę
JOW Kukiza były do pogodzenia z istniejącym systemem, a więc, z punktu widzenia establishmentu, nieszkodliwe. Dało się je ograć, obejść, oswoić. I dokładnie tak się stało.
Nie bez powodu referendum z 2015 roku zostało przeprowadzone w sposób, który gwarantował porażkę. Nie bez powodu media mówiły o JOW wyłącznie w kontekście jednej twarzy i jednego sezonu politycznego. I nie bez powodu dziś słyszymy: „przecież to już było”.
Różnica, o której nie wolno było mówić.
Sedno sprawy polega na tym, że Przystawa proponował zmianę relacji władzy, a Kukiz - zmianę procedury. To różnica fundamentalna.
U Przystawy:
- poseł był zależny od wyborców
- system tworzył ciągłą presję odpowiedzialności
- polityka przestawała być bezpiecznym zawodem
U Kukiza:
- poseł pozostawał elementem gry partyjnej
- presja była głównie medialna i wizerunkowa
- realna władza nadal znajdowała się poza okręgiem
To dlatego JOW Przystawy były tak konsekwentnie przemilczane, a JOW Kukiza tak chętnie sprowadzane do karykatury.
Jedne zagrażały systemowi, drugie system neutralizował.
Jakiego ustroju potrzebuje dziś Polska?
Polska nie ma dziś problemu z brakiem wyborów. Ma problem z brakiem odpowiedzialności władzy. Z posłami, którzy nie boją się wyborców. Z partiami, które traktują państwo jak łup. Z Sejmem, który coraz mniej przypomina reprezentację społeczeństwa, a coraz bardziej klub lojalnych wykonawców poleceń.
Dlatego odpowiedź brzmi jasno:
Polska potrzebuje JOW - ale nie byle jakich.
Nie JOW jako sloganu.
Nie JOW jako rekwizytu kampanii.
Nie JOW, które można wpisać w stary układ.
Polska potrzebuje JOW Przystawy - jako elementu głębokiej zmiany ustrojowej, która przywraca sens słowom „poseł”, „mandat” i „reprezentacja”.
I tu pojawia się pytanie, które powinno paść głośno i publicznie, jak zarzut, jak oskarżenie pod adresem całej debaty publicznej:
dlaczego dziś niemal nikt nie wie, czym naprawdę różniły się JOW prof. Jerzego Przystawy od JOW Pawła Kukiza i komu ta niewiedza najbardziej się opłaca?
Stawiam dolary przeciw orzechom, że nikt nie odpowie na to proste acz fundamentalne pytanie dla rozwoju i dobrobytu naszego kraju.
Skoro nie wiesz CZYM był Kukiz,przez kogo wymyslony,przez kogo oddelegowany i PO CO,to nie mamy
o czym gadać.
Petru,Palikot ,i im podobni mieli juz na starcie ponad 19% w sondażach to emanacja służb tajnych/poufnych
i tych z drugiej strony granicy...tej też!!!
Dlaczego Kukiz? A dlaczego nie? Był akurat w stanie wskazującym na użycie tego i owego i potrzebował
kasiory.Proste?
JOW jest świetny, bo WB ma JOW i tam jest o wiele lepiej niż w Polsce. To jest kult Cargo w całej pełni, to jest rozumowanie zwolenników JOW, to jest biedne. Każdy racjonalny człowiek zbierze kraje z JOW i bez JOW, wybierze kryteria "jakości" istnienia tych krajów-narodów i dokona oceny, czy JOW jest skorelowane z pozytywnymi wynikami wg. przyjętych kryteriów czy nie.
Ale to przekracza poziom zdolności operacji intelektualnych 99% populacji, więc można ludziom naprawdę wszystko wcisnąć, do momentu aż rzeczywistość ich nie ugryzie w siedzenie.
Np. pan Farage wciskał Brytyjczykom, że winna wszystkich nieszczęść Wielkiej Brytanii jest UE i jak wyjdą będzie o wiele lepiej. Jest? Nie jest. Za to w Polsce wciska się ludziom, dokładnie to samo, że winna wszystkich nieszczęść Polski jest UE, więc jak wyjdziemy, to będzie o wiele lepiej. "Lepiej spotkać niedźwiedzicę, która straciła młode niż głupca z jego głupotą" - zapisali górale w Starym Testamencie, ale współcześni są za głupi nawet na to, żeby to zrozumieć, przyswoić i nie robić błędów. Więc można wciskać: JOW, liberalizm, wyjście z UE i tysiąc różnych rzeczy, a Pachocki będzie wyjeżdżał, a politycy będą zamawiali czołgi i śmigłowce, a bloki elektrowni węglowych będą budowane a następnie niszczone i wszystko gra, i ratujemy Polskę, i toczy się bój i jak to śpiewały Elektryczne Gitary: https://youtu.be/_s4XutF…
"To była koncepcja odpartyjnienia Sejmu, a nie jego kosmetycznej reformy. Poseł miał być politykiem lokalnym, zakorzenionym w swoim środowisku, znanym z imienia i nazwiska, a nie produktem listy, kampanii centralnej i lojalności wobec lidera". Błąd tkwi w założeniu, że działacze partyjni, są spersonalizowanym, wyalienowanym złem, a "społeczeństwo" depozytariuszem wszystkiego co najlepsze. To niech Pan popatrzy, kogo partia polskiej "elity" wprowadziła do Sejmu. Oni sami się nie wybrali, a Jachirę, z wyborów na wybory popiera coraz większa liczba głosujących. Polski sytem polityczny, zabija głupota, ignorancja i nihilizm "suwerena". Procedury nie mają praktycznego znaczenia.
@Ijon, Zbyszek i Autorytet.
Stawiałem dolary przeciw orzechom, że nie odpowiecie na moje pytanie, to teraz Ferrari postawię.
Nie gniewajcie się, ale nie macie bladego pojęcia o JOW-ach zaproponowanych przez Śp. profesora Jerzego Przystawę.
Daliście sobie wcisnąć kit przedstawiony Wam przez Kukiza i tych którzy go wystawili do zdyskredytowania jednomandatowych okręgów wyborczych, bo dokładnie powtarzacie ich kłamliwą narrację w każdy szczególe.
JOW Przystawy i Kukiza to dokładnie ta sama ordynacja, to wzorowanie się na UK, skopiowanie we wszystkich szczegółach ich ordynacji wyborczej. JOW brytyjskie, takie, jakie proponował Przystawa i popiera Kukiz, ma takie cechy, które można zastosować dla Polski:
1. System JOW prowadzi najczęściej do dwubiegunowej sceny politycznej, co zapewnia stabilny rząd.
2. W JOW głosuje się przede wszystkim na ludzi, a ordynacje proporcjonalne to głównie wybór partii.
3. Ordynacje proporcjonalne sprzyjają korupcji – w krajach, w których jest JOW, korupcji jest mniej.
4. JOW to system zgodny z dawnymi tradycjami polskimi, bo był stosowany w Pierwszej Rzeczpospolitej.
5. W JOW nie są możliwe różne paradoksy, które generują ordynacje proporcjonalne, np. paradoks: „z A na B daje C”.
6. JOW to najprostszy, najstarszy i najbardziej naturalny sposób na wybieranie członków ciał przedstawicielskich.
7. JOW stosowane są w najpotężniejszych i najbogatszych mocarstwach świata, pozostałe kraje demokratyczne stosują ordynacje proporcjonalne.
8. Demokracja zawsze promuje populistów (czyli polityków składających obietnice, które się ludziom podobają, ale są nie do zrealizowania w praktyce), niemniej w JOW, gdzie wyborcy najczęściej znają osobiście swojego przedstawiciela i jego dokonania, łatwiej takich populistów można się pozbywać w kolejnych wyborach.
9. W JOW posłami mogą zostać lokalni biznesmeni dzięki swoim wpływom i pieniądzom. To nie jest wada, ale zaleta JOW, bo lepiej jest, gdy przedstawiciel polityczny jest bogaty i dominujący, niż gdy jest biedny i uzależniony. Niemniej nie jest to regułą – w JOW może zostać wybrany każdy, kto zyska popularność w lokalnej społeczności, a więc też biedny i wpływowy.
10. JOW oznacza wybory w małych okręgach, a więc daje szanse ludziom, którzy sprawdzili się lokalnie, są znani w lokalnych społecznościach z jakichś swoich poprzednich, skutecznych, pozytywnie ocenianych działań politycznych – wybiera się głównie ludzi z doświadczeniem.
11. JOW nie stanowi panaceum na wszystkie problemy, nie niweluje wszelkich wad demokracji – to tylko ordynacja wyborcza, która jest po prostu lepsza od innych. Większość argumentów przeciw JOW, to są w istocie argumenty przeciw demokracji, a nie przeciw konkretnej ordynacji wyborczej.
12. JOW zapewnia osobistą odpowiedzialności posła przed obywatelami w jego okręgu wyborczym – jest to bezpośrednia odpowiedzialność przed wyborcami, bez pośrednictwa partii politycznych. Ordynacje proporcjonalne powodują to, że poseł odpowiada przede wszystkim przed swoim szefem partyjnym.
13. W JOW większości się szuka i je tworzy przed wyborami, a po wyborach się już głównie rządzi. W przeciwieństwie do wyborów proporcjonalnych, gdzie większości się szuka po wyborach, co się często zamienia w długotrwałe negocjacje, zmienianie programów partyjnych, blokowania siebie nawzajem, tworzenie trudnych kompromisów, których najczęściej żaden wyborca nie akceptuje.
14. Od ordynacji wyborczej zależy struktura partii politycznych. W ordynacjach proporcjonalnych partie są wodzowskie, rządzone autorytarnie i centralnie – są to tak zwane partie leninowskie. Natomiast w JOW kształtują się partie z silnymi strukturami lokalnymi, terytorialnymi, oddolnymi, partie stabilne, odporne na zmiany przywódców i różne zawieruchy polityczne na szczeblu centralnym.
15. JOW to ordynacja działająca skutecznie i bez przerw wielokroć dłużej w wielu krajach świata niż ordynacje proporcjonalne, a więc jest lepiej sprawdzona praktycznie. JOW to system stały, stabilny, tradycyjny, który się nie zmienia, bo dobrze działa cały czas, a ordynacje proporcjonalne to ciągłe eksperymenty, ciągle się zmieniają i ewoluują, bo ciągle mają jakieś wady, które trzeba korygować.
16. W JOW wybierani są silni politycznie, popularni, znani, niezależni, kompetentni przedstawiciele, z którymi przywódcy partyjni muszą się liczyć. Natomiast w ordynacji proporcjonalnej działa selekcja negatywna — o wyborze decydują głównie przywódcy partyjni i wybierają najbardziej biernych, miernych, posłusznych, niekompetentnych, uległych, ale wiernych przedstawicieli — takich, którzy przywódcom nie zagrożą politycznie.
17. JOW-y preferują osoby dynamiczne, przebojowe, ludzi szybkich decyzji i czynu, niebojących się konfrontacji, konkurencji i odpowiedzialności. Takie osoby zwykle dużo lepiej rządzą i dochodzą do szybkich rozwiązań oraz kompromisów. To nie przypadek, że ten system obowiązuje w krajach, gdzie się te cechy preferuje, czyli głównie anglosaskich, i tych, które mają wiodącą rolę w świecie, bo te cechy przekładają się na sposób działania społeczeństw i państw. Natomiast systemy proporcjonalne preferują układnych lalusiów i bezkręgowych sługusów, którzy działają jak muchy w smole.
18. W JOW wielokroć łatwiej i pełniej można zrealizować bierne prawo wyborcze, czyli prawo do bycia wybranym. Dla demokracji jest to równie istotne, a może nawet ważniejsze, niż prawo czynne, czyli prawo do wybrania swojego przedstawiciela. JOW nie stawia wielu trudnych barier dla kandydata na posła – najczęściej wystarcza po prostu zebrać dziesięć podpisów i wpłacić niewielką kaucję, by móc kandydować. W systemach z ordynacjami proporcjonalnymi, by zostać wybranym, trzeba stworzyć wieloosobowy komitet, namówić wiele osób by kandydowały z tego komitetu w innych okręgach, zebrać setki tysięcy podpisów i uzyskać zgodę komisji wyborczej, która może stosować różne sztuczki, by niechciane komitety wyeliminować z gry wyborczej.
19. Nie jest prawdą, że JOW sprawdza się tylko w określonych krajach, głównie anglosaskich, a do innych nie jest dobrze dostosowana. JOW to sposób wyboru wypracowany przez cywilizację łacińską i pasuje do wszystkich krajów tego kręgu cywilizacyjnego. Kraje anglosaskie po prostu współtworzyły z nami cywilizację łacińską i dziś są ostoją tej cywilizacji. Polska, i kilka innych państw europejskich, bardziej od zasad tej cywilizacji odeszła niż kraje anglosaskie. Powinniśmy czerpać wzorce z krajów naszego kręgu cywilizacyjnego, bo są bliżej naszych tradycyjnych, historycznych, pierwotnych zasad politycznych. Wprowadzenie u nas JOW to byłby element powrotu do cywilizacji łacińskiej, którą współtworzyliśmy przez osiemset lat i do której nasza mentalność i zwyczaje są najbardziej dostosowane. Ordynacje proporcjonalne od czasów II RP wywołują u nas głównie chaos polityczny, korupcję, niestabilną sytuację i ciągłe kryzysy.
Ja to napisałem 15 lat temu, gdy żadne GPT nie istniały: https://www.salon24.pl/u/gps65/346494,argumenty-za-jow
Korupcję może ograniczyć tylko i wyłącznie wolnorynkowy kapitalizm. Tak, że wszystko, co można załatwić tylko tak, by przekupić urzędnika, dało się normalnie kupić na rynku.
Zakładasz Spike, podobnie jak Grzegorz, że nie ma ludzi uczciwych i wszystko, to tylko kwestia ceny. To niestety kit wciskany nam, nie tylko, przez "starszych i mądrzejszych". Przykładów na to jest mnóstwo, nawet w naszej historii. Gabriel Narutowicz, którym dzisiaj wszyscy sobie mordy wycierają, przyjechał do Polski za wynagrodzenie mniejsze niż płacił swojej służącej w Szwajcarii. Nie dało się go kupić za żadne pieniądze, więc trzeba go było zastrzelić. Teraz też są tacy ludzie i nie jest ich wcale tak mało. Wystarczy tylko się rozejrzeć.
Bardzo ładnie Pan to napisał. Problem w tym, że to czysta teoria i w praktyce nie ma zastosowania w żadnym kraju. Moje pytanie było bardzo precyzyjne: czym różniły się JOW-y w wersji Kukiz 15 od JOW-ów zaproponowanych przez Śp. profesora Jerzego Przystawę a na to pytanie pański tekst nie odpowiada Panie Grzegorzu. Różniły się w kilku kwestiach, ale jedna była najważniejsza. To różnica, która preferowała rządy inteligencji nad rządami populistów i wszelkiej maści hochsztaplerów. Naprowadzę Pana. W każdym kraju, jak do władzy dojdzie inteligencja, kraj się rozwija. Nawet w tak niedoskonałej demokracji jak nasza, jak inteligencja miała wpływ na rządzenie, kraj zaczął się w szybkim tempie rozwijać. Można nie lubić Kaczyńskiego, ale nie znając się na gospodarce. przynajmniej nie przeszkadzał. Teraz niestety "odleciał" i właśnie zaoruje PiS, ale to jego problem i jego ugrupowania. Ta inteligencja, dzięki której kraj się reformował i rozwijał, jest teraz wycinana w pień, przy cichym przyzwoleniu samego Kaczyńskiego. Powtarzam wiec pytanie: co w systemie JOW w wersji Przystawy pozwalało wyeliminować w szybkim tempie populistów a do władzy dopuścić inteligencję. I to szybciej niż w czteroletnim okresie wyborczym. Kiedyś było to precyzyjnie opisane na stronach Jerzego Przystawy. Niestety strona zniknęła bezpowrotnie i nikt dzisiaj nawet nie pyta dlaczego? Może Pan zapytać swoją "lodówkę", ale obawiam się, że nie odpowie.
Te argumenty, które wypisałem, to streszczenie poglądów prof. Przystawy na temat JOW. Ja go znałem, on te moje argumenty czytał i potwierdził, że wszystko jest zgodne z jego publicystyką, która zawsze odwoływała się do ordynacji działającej realnie w UK. Kukiz go też znał i w pełni czerpał z jego argumentacji. Lodówka to potwierdza.
To znaczy, że dokładnie tyle wiesz o JOW-ach Śp. profesora Jerzego Przystawy, co Kukiz i Twoja lodówka, czyli nic.
Ja znałem Przystawę, wielokrotnie z nim dyskutowałem i znam jego poglądy bezpośrednio. A ty skąd znasz?
Nie znasz JOW-ów w wersji Jerzego Przystawy, dlatego nie potrafisz podać różnicy, co do wersji Kukiz 15. Sam napisałeś, że niczym się nie różniły a różniły się i to diametralnie. Z komentarzy profesora, też wynika, że na temat różnic w ogóle nie dyskutowaliście, poruszając tylko argumenty zwolenników i przeciwników JOW a nie istotę systemu.
Pod tą notką masz nawet ślad po tym, że prof. Przystawa znał i popierał moją argumentację, która streszcza jego publicystykę — w komentarzach pod nią są jego komentarze: https://www.salon24.pl/u/gps65/notka-komentarze/346494,argumenty-za-jow