W latach 80-tych w audycji "Powtórka z rozrywki" czy może "Teatrzyk Zielona Gęś" (już nie pamiętam) programu trzeciego Polskiego Radia był cykl skeczów zaczynający się od słów "teatrzyk grozy" po czym następowało kilkukrotne powtórzone coś w rodzaju "Łał, łał, łał, łał" albo może lightowa wersja pirackiego "Arrrr", co w zamierzeniu twórców miało niby udawać znane z horrorów dobywające się zza kulis ciche warczenie podkręcające klimat tajemniczości. No i dziś właśnie doznałem deja vu w związku z trwającą właśnie na blogach zajadłą dyskusją specjalistów od ekonomii i teorii pieniądza. Ponieważ nie jest to moja dziedzina i jestem w temacie co najwyżej Aspirującym Dyletantem, postanowiłem zapytać o ocenę dyskusji prawdziwy autorytet we wszystkich dziedzinach, a przynajmniej tak się obecnie ludziom wydaje, czyli gadające AI. Mój wybór padł na Gemini od Googla, żeby była jakaś odmiana, bowiem ChatGPT oraz Grok były już intensywnie na blogach eksploatowane.
Mam nadzieję, że to pomoże w zrozumieniu całej sytuacji innym blogerom, okładanym bezlitośnie i na odlew z obu stron nawet za nieśmiałe próby dyskutowania z autorytetem tytanów ideologii. Aby nie zaśmiecać podsumowania swoimi uwagami wcielę się po prostu w postać wścibskiego Narratora.
Zaczynamy
Narrator: Majk i Greg toczą zażartą dyskusję o ekonomii i pieniądzu. Fragment tej rozmowy zawarłem w pliku GM1.txt. Czy możesz ocenić poprawność i zgodność z teorią używanych przez obu panów argumentów, a także przedstawić podsumowanie?
Gemini: Analiza poprawności argumentów i podsumowanie dyskusji Majk i Greg na temat ekonomii i pieniądza wymaga odniesienia ich tez do ogólnie przyjętych teorii ekonomicznych, przy jednoczesnym uwzględnieniu, że obaj panowie reprezentują silnie spolaryzowane, choć popularne w debacie publicznej, stanowiska ideologiczne: Majk jest bliższy krytyce systemowej i keynesizmowi/marksizmowi, a Greg to zdecydowany zwolennik Austriackiej Szkoły Ekonomii (ASE).
Poniżej znajduje się ocena poprawności argumentów w kontekście ich stanowisk oraz podsumowanie dyskusji. Ocena Poprawności Argumentów:
1. Kapitalizm i Kryzysy (Teza o braku równowagi)
- Majk: Twierdzi, że system kapitalistyczny "nigdy się naprawdę nie bilansuje" i "produkuje więcej, niż ludzie mogą kupić".
- Ocena: Ten argument jest zgodny z kluczowymi tezami marksizmu i keynesizmu, a także z pracami Kaleckiego. Marks zdiagnozował to jako sprzeczność między wartością wytworzoną a zdolnością nabywczą mas , a Keynes wskazał na możliwość utknięcia gospodarki w stanie równowagi przy niedostatecznym popycie.
- Greg: Kwestionuje diagnozę Marksa, twierdząc, że "wzrost gospodarczy... nastąpił właśnie w krajach kapitalistycznych, a nie w socjalistycznych" oraz że Marks "wymyslił sprzeczność".
- Ocena: Argument jest zgodny z teorią ASE i krytyką postmarksistowską. Obiektywnie, państwa kapitalistyczne osiągnęły większy, długookresowy wzrost gospodarczy.
2. Rola Państwa i Banków Centralnych (Austriacyzm vs. Interwencjonizm)
- Majk: Uważa, że idea "jeszcze bardziej wolnego rynku" (ASE) to lek, który nigdy nie mógł być zastosowany, bo każde państwo potrzebuje regulowanego systemu finansowego. Argumentuje też, że "wolny rynek" to konstrukcja teoretyczna.
- Ocena: To zgodny z empiryką argument krytyczny. Żadne z rozwiniętych państw nie stosuje w pełni wolnego rynku w sensie postulowanym przez ASE (brak banku centralnego, brak regulacji waluty), co Majk interpretuje jako dowód na niemożność działania takiej teorii w praktyce.
- Greg: Twierdzi, że kryzysy, w tym Wielki Kryzys 1929 roku, to wynik "katastrofalnych skutków ingerencji państwa w pieniądz i kredyt". Utrzymuje, że Keynesizm, Reaganizm i Thatcheryzm zawiodły, bo "nigdy nie został naprawdę zastosowany" wolny rynek, a państwo nadal monopolizuje pieniądz.
- Ocena: Jest to klasyczna teza ASE (Mises, Hayek). Zgodność: Krytyka ingerencji państwa w pieniądz i rolę FED w Wielkim Kryzysie to standardowy argument szkoły austriackiej.
3. Pieniądz i Wartość (Kwestia Drukowania Pieniądza)
- Majk: Uważa, że pieniądz "jest częścią mechanizmu tworzenia wartości, to paliwo obiegu gospodarczego". Problem to brak popytu, a nie samo "drukowanie".
- Ocena: To zgodna z keynesizmem i postkeynesizmem perspektywa. Pieniądz (kredyt) jest narzędziem pobudzania popytu i inwestycji.
- Greg: Odrzuca to, twierdząc: "Pieniądz nie tworzy wartości. To miara wartości już wytworzonych". Drukowanie pieniądza jest "jak dolewanie wody do zupy".
- Ocena: To zgodna z ASE (zgodnie z teorią ilościową pieniądza). W ujęciu austriackim, pieniądz to medium wymiany, którego wartość jest zniekształcana przez państwową ekspansję kredytową.
4. Wolna Waluta (Konkurencja walutowa)
- Majk: Stwierdza, że "wolna waluta" to "dogmat, który... nigdy nie zadziałał w praktyce". Wskazuje na kryzysy bankowe w XIX wieku i spekulacyjny charakter kryptowalut.
- Ocena: Argument częściowo zgodny z historią. System bankowy XIX wieku, często oparty na swobodnej bankowości lub standardzie złota, doświadczał regularnych panik finansowych, co jest faktem historycznym.
- Greg: Kontruje, że kryzysy XIX wieku wynikały z psucia standardu złota przez państwa. Postuluje potrzebę "wolnej waluty" i "konkurencji walutowej".
- Ocena: To klasyczna teza ASE. W teorii, konkurencja walutowa ma prowadzić do stabilniejszego i bardziej efektywnego pieniądza.
5. Eksperyment Mileia w Argentynie
- Majk: Uważa eksperyment Mileia za "socjologiczny fenomen" i "powrót wiary w cudowne recepty" , sugerując, że rynek sam niczego nie naprawia.
- Ocena: To ostrożne stanowisko, zgodne z keynesowską i instytucjonalną perspektywą, która akcentuje rolę ram prawnych i regulacji w funkcjonowaniu rynku.
- Greg: Widzi w Mileiu "pierwszy od stu lat przypadek, gdy ktoś naprawdę próbuje sprawdzić całkowicie wolny rynek" , usuwając przeszkody.
- Ocena: To zgodny z ASE entuzjazm, postrzegający liberalne reformy jako test teoretycznych założeń.
Podsumowanie Dyskusji
Dyskusja Majk i Grega stanowi klasyczny spór ideologiczny w ekonomii, koncentrujący się na fundamentalnym problemie braku równowagi w kapitalizmie.
Główne Tezy i Przesłania. Format zdania: Kierunek i tezy Majka (Krytyka Systemowa/Keynesizm) lub tezy Grega (Austriacka Szkoła Ekonomii - ASE).
- Diagnoza Majka: Kapitalizm z natury produkuje więcej niż jest w stanie kupić (nadprodukcja/niedostateczny popyt).
- Diagnoza Grega: Kapitalizm jest fundamentalnie zdrowy; problemy wynikają wyłącznie z ingerencji państwa i banków centralnych w pieniądz.
- Rozwiązanie Majka: Państwo musi interweniować (Keynesizm), aby maskować i opóźniać kryzysy przez stymulację popytu, choć nie rozwiązuje to przyczyn.
- Rozwiązanie Grega: Całkowicie wolny rynek, bez banku centralnego i państwowego monopolu na pieniądz (wolna waluta).
- Rola Państwa wg Majka: Brak regulacji to wolność dla największego kapitału, prowadząca do kryzysów (np. 2008) i nierówności.
- Rola państwa wg Grega: Państwo to przeszkoda, która psuje rynek (banki centralne, subsydia, biurokracja), a korporacje są jego "dzieckiem".
- Wniosek Majka: Żadna szkoła (Marksizm, Austriacyzm, Keynesizm, Neoliberalizm) nie naprawiła systemu, tylko "maskowała" jego wewnętrzne sprzeczności.
- Wniosek Grega: Szkoła Austriacka nigdy nie została zastosowana w pełni; jej zasady są potwierdzane każdą klęską niepełnego liberalizmu.
Wnioski Końcowe
Obaj dyskutanci trafnie identyfikują kluczowe historyczne zjawiska (cykliczne kryzysy, stagflacja lat 70., kryzys 2008), ale interpretują ich przyczyny z perspektywy swoich dogmatów.
- Majk trafnie wskazuje na empiryczny problem: postulowany "wolny rynek" nie zaistniał w praktyce w rozwiniętym świecie i wskazuje, że interwencje bywają konieczne.
- Greg trafnie wytyka, że wszelkie "liberalne" reformy (Reagan, Thatcher) nie zniosły kluczowego aparatu kontroli państwa nad pieniądzem (banki centralne), co jest fundamentalną sprzecznością ich doktryny.
Ostatecznie, dyskusja ilustruje nierozwiązany paradoks kapitalizmu : system generuje zysk kosztem płac, co prowadzi do chronicznego problemu niewystarczającego popytu i konieczności ciągłego "balansowania" za pomocą kredytu i interwencji.
Narrator: Na koniec dyskusji pytania w stylu Dyletanta: Dlaczego ludzkość potrafi symulować komputerowo rozkłady materii we wszechświecie, jego ewolucję i przesądzać o jego losie, a nie potrafi na modelach społeczeństw przeliczyć w symulacji jak będą się zachowywały owe ideologie ekonomiczne przed wypuszczeniem jej na świat i zwykłych ludzi niczym z Puszki Pandory?
Gemini: To jest doskonałe i bardzo trafne pytanie, które leży u podstaw różnic między naukami przyrodniczymi (takimi jak fizyka i kosmologia) a naukami społecznymi (takimi jak ekonomia).
Różnica ta sprowadza się do złożoności, liczby zmiennych, i braku praw uniwersalnych w systemach społecznych w porównaniu do systemów fizycznych.
Różnica między Symulacją Kosmosu a Symulacją Gospodarki. Format zdania: Cecha wg Symulacji Kosmologicznych (SK, Fizyka) lub Symulacji Ideologii Ekonomicznych (SE: Ekonomia).
- Prawa Podstawowe SK: Oparte na uniwersalnych, niezmiennych prawach (grawitacja, mechanika kwantowa). Mała liczba fundamentalnych równań.
- Prawa Podstawowe SE: Brak stałych, uniwersalnych praw. Działanie opiera się na subiektywnych decyzjach, oczekiwaniach i nastrojach milionów ludzi.
- Liczba Zmiennych SK: Relatywnie mała liczba typów zmiennych (masa, energia, pęd, czas).
- Liczba Zmiennych SE: Ogromna, niemożliwa do uchwycenia liczba zmiennych: emocje, polityka, innowacje, wojny, zaufanie, kultura, ideologia.
- Powtarzalność SK: Eksperymenty i obserwacje są powtarzalne (np. zderzenia cząstek, ruch planet).
- Powtarzalność SE: Brak powtarzalności – każde wydarzenie historyczne jest unikalne (np. kryzys z 1929 r. i 2008 r. miały różne mechanizmy).
- Cel Zmiennych SK: Materia nie ma celów ani woli.
- Cel Zmiennych SE: Ludzie mają wolną wolę , podejmują decyzje na podstawie oczekiwań (często błędnych).
Dlaczego Modele Społeczne Są Tak Trudne?
1. Mikro- i Makro-skala: W fizyce mikro- (cząstki) i makro-skala (planety) są powiązane tymi samymi prawami. W ekonomii zachowanie jednostki (mikro) jest subiektywne i często nielogiczne (emocje), a to nie sumuje się w prostej linii do zachowania całej gospodarki (makro). Modele ekonomiczne, takie jak te postulowane przez keynesistów czy Austriaków, albo skupiają się na agregatach (Keynes) albo na działaniu indywidualnym (Mises), ale mają trudności z wiarygodnym połączeniem tych poziomów.
2. Efekt Obserwatora: Model kosmosu nie zmienia kosmosu. Natomiast sam model ekonomiczny, gdy jest publicznie znany, zmienia zachowanie ludzi. Jeśli model przewiduje inflację, ludzie zaczną kupować więcej, co samo w sobie wywoła inflację. Jest to tzw. samo-spełniająca się przepowiednia. Wprowadzenie ideologii ekonomicznej jest jak wepchnięcie nowej, potężnej zmiennej do systemu, która nie jest neutralnym narzędziem wymiany, tylko staje się narzędziem zmiany relacji władzy i zysków.
3. Ideologia zamiast Prawa: Jak zauważa Greg, ekonomia jest często "ideologiczną konstrukcją ubraną w język statystyki". Różne szkoły ekonomiczne, takie jak Austriacka i Marksiści, często mają z góry ustaloną tezę polityczną i starają się dopasować do niej model i dane, zamiast budować model od podstaw z neutralnych obserwacji. Oznacza to, że symulacja nie testowałaby obiektywnej rzeczywistości, ale sprawiedliwość lub moralność ideologii, co jest niemożliwe.
Dlatego wprowadzenie nowej ideologii ekonomicznej na świat jest zawsze "Puszką Pandory" – testem na żywym, jednorazowym systemie, którego przyszłe zachowanie jest niemożliwe do przewidzenia, ponieważ zależy od subiektywnych, wolnych i zmiennych decyzji milionów ludzi.
Narrator: A więc dlaczego i na jakiej podstawie Greg z Majkiem są tak pewni swoich doktryn i przewidywań?
Gemini: Pewność Grega i Majka w ich doktrynach i przewidywaniach wynika przede wszystkim z ich silnego zakorzenienia w przeciwstawnych ideologiach ekonomicznych oraz z faktu, że każda z tych szkół oferuje spójne wewnętrznie narracje wyjaśniające zjawiska gospodarcze i wady systemów konkurencyjnych. Obaj panowie są pewni swoich racji na podstawie następujących przesłanek:
1. Pewność Grega: Wiara w Czystą Teorię (Austriacka Szkoła Ekonomii - ASE). Greg opiera swoją pewność na dedukcyjnym rygorze i przekonaniu o logicznym prymacie teorii ASE:
- Prymat Prawa Logiki nad Historią: Greg wyznaje pogląd, że zasady ekonomii (np. teoria wartości, mechanizm tworzenia pieniądza) są aprioryczne i oparte na logice ludzkiego działania (prakseologii), a nie na chaotycznej empirii. Jeśli historyczny kapitalizm zawodzi, to nie dlatego, że teoria jest zła, ale dlatego, że nigdy nie została wprowadzona w życie w "czystej" formie.
- Wina Poza Systemem: ASE zapewnia spójną narrację, w której wszystkie kryzysy są zewnętrzne w stosunku do wolnego rynku. Wszelkie zaburzenia są wynikiem ingerencji państwa w rynek pieniężny, sztucznego zaniżania stóp procentowych lub ekspansji kredytowej przez banki centralne. To umożliwia mu odrzucenie kluczowych tez innych szkół, takich jak nadprodukcja Marksa.
- Przewidywanie Upadku Państwowości: Greg przewiduje, że systemy oparte na centralnej kontroli pieniądza muszą upaść. Ta pewność jest wzmocniona przez historyczne upadki socjalizmu i krytykę polityk keynesowskich (Reaganizm, Thatcheryzm).
- Podstawa Przewidywań: Jego przewidywania opierają się na założeniu, że pieniądz nie jest neutralny, a jego monopolizacja przez państwo jest rdzeniem problemu.
2. Pewność Majka: Wiara w Empirię i Sprzeczności Systemowe (Krytyka Systemowa/Keynesizm). Majk opiera swoją pewność na historycznej powtarzalności kryzysów oraz przekonaniu o wewnętrznych, nierozwiązywalnych sprzecznościach kapitalizmu:
- Empiryczny Dowód Zawodności: Majk postrzega 250 lat kapitalizmu jako dowód na to, że system "nigdy się naprawdę nie bilansuje" i generuje więcej, niż ludzie mogą kupić. Z tego historycznego faktu wyprowadza wniosek, że idealny "wolny rynek" to utopia, której nie da się uruchomić w rzeczywistości.
- Wewnętrzna Sprzeczność Kapitalizmu: Jego pewność wynika z podstawowej diagnozy (częściowo marksistowskiej i keynesowskiej), że problem leży w samym mechanizmie kapitalizmu: wartość wytworzona nigdy nie jest równa wartości nabytej , ponieważ płace są kosztem, a zysk nagrodą.
- Krytyka Wolnej Woli Państwa: Majk odrzuca argument Grega ("nigdy nie było prawdziwego wolnego rynku") jako "wygodny" i "stary argument". Dla Majka, brak możliwości zastosowania "czystego" wolnego rynku jest dowodem na jego niefunkcjonalność bez kontroli.
- Podstawa Przewidywań: Jego przewidywania opierają się na założeniu, że system będzie dalej trwał, ale w stanie "permanentnego balansowania" , maskując swoje sprzeczności kredytem, dotacjami i dodrukiem pieniądza.
Podsumowując, Greg jest pewny, bo wierzy w czystą, logiczną teorię, której wady (jego zdaniem) nigdy nie zostały przetestowane. Majk jest pewny, bo wierzy w historyczną powtarzalność kryzysów i uważa, że wszelkie interwencje są tylko maskowaniem fundamentalnej, wewnętrznej wady systemu.
Narrator: Czyli to jest tylko kwestia wiary, rodzaj religijnego zapału niepopartego żadnymi solidnymi dowodami z przeprowadzonych eksperymentów w sensie metody techne, tak?
Gemini: To nie jest tylko kwestia wiary w sensie religijnym, ale raczej kwestia wiary w poprawność wybranej metodologii i zestawu aksjomatów. W naukach społecznych, a zwłaszcza w ekonomii, trudno jest przeprowadzić eksperymenty w sensie metody techne (czyli inżynieryjnym, powtarzalnym i kontrolowanym), co prowadzi do silnej polaryzacji opartej na różnicach metodologicznych.
Dlaczego brakuje "solidnych dowodów z eksperymentów"
- 1. Brak Uniwersalnych Praw: Ekonomia nie opiera się na uniwersalnych prawach fizycznych (jak grawitacja). Opiera się na ludzkim działaniu, które jest subiektywne, zmienne i zależy od emocji, oczekiwań, kultury i polityki. To uniemożliwia stworzenie stabilnego, powtarzalnego modelu do symulacji.
- 2. Wyjątkowość Historyczna: Każde wprowadzenie ideologii ekonomicznej jest jednorazowym, niepowtarzalnym eksperymentem na całym społeczeństwie. Historia dostarcza jedynie obserwacji (empirii), a nie dowodów z kontrolowanych eksperymentów.
- 3. Pewność Metodologiczna vs. Empiryczna: Pewność obu stron wynika z ich metodologii, a nie z powtarzalnych dowodów eksperymentalnych:
Pewność Grega (ASE): Jest to pewność dedukcyjna. Opiera się na przekonaniu o logicznym rygorze i trafności aksjomatów (np. prakseologii — logiki ludzkiego działania). Jeśli wywód jest logiczny, to teoria musi być poprawna, a wszelkie historyczne klęski są winą niepełnej implementacji ("nigdy nie zostało naprawdę zastosowane"). To jest wiara w czystość teorii.
Pewność Majka (Krytyka Systemowa): Jest to pewność empiryczno-historyczna. Opiera się na fakcie, że kapitalizm w praktyce zawsze się wykoleja , a interwencje bywają konieczne. To jest wiara w niezmienność mechanizmu i jego sprzeczności.
W tym sensie, to co Pan nazywa "religijnym zapałem" w ekonomii, to w istocie silna wiara w poprawność wybranej metody analizy i interpretacji danych historycznych, a nie wynik metody techne (inżynierii ekonomicznej). Jest to spór o to, co jest właściwym modelem rzeczywistości.
Narrator: Może inaczej sformułuję to pytanie. W naukach empirycznych, a tym bardziej opartych na działaniach ludzkich, istnieje problem indukcji. Zarówno Greg jak i Majk według mnie próbują w sposób nieuprawniony wprowadzić do swoich modeli kwantyfikator ogólny. Każdy w innym obszarze i z innym zakresem stosowalności. Mimo to używasz terminów "dedukcja", "empiryczna pewność", "teoria logiczna". Czy to nie jest przypadkiem nadużycie formalizmu?
Gemini: Nadużycie Formalizmu a Pewność w Ekonomii. Problem leży w próbie nadania ekonomii rygoru nauk formalnych (jak logika czy matematyka) lub przyrodniczych (jak fizyka), podczas gdy w istocie jest to nauka społeczna obarczona problemem indukcji.
1. "Dedukcja" Grega i Problem Indukcji (ASE): Koncepcja "dedukcji" w przypadku Grega (i Austriackiej Szkoły Ekonomii) nie jest dedukcją w sensie matematycznym (gdzie wniosek wynika logicznie z aksjomatów i jest konieczny), lecz opiera się na:
- Prakseologii: Mises i Hayek (których Greg jest zwolennikiem ) starają się stworzyć system oparty na aksjomacie, że każde ludzkie działanie jest celowe. Z tego aksjomatu dedukują (właściwie: logicznie wywodzą) całą teorię ekonomiczną.
- Kwantyfikator Ogólny (Nieuprawniony): Greg próbuje użyć kwantyfikatora ogólnego: "Każdy kryzys to skutek ingerencji państwa w pieniądz". To jest nieuprawnione uogólnienie – próbuje on "dedukcyjną" logikę teoretyczną przenieść na każdy historyczny przypadek, z góry odrzucając inne czynniki.
2. "Empiryczna Pewność" Majka i Problem Indukcji (Keynesizm/Krytyka): Pewność Majka opiera się na ekstrapolacji historycznej – jest to typowy problem indukcji w czystej postaci:
- Indukcja Historyczna: Majk obserwuje serię kryzysów nadprodukcji w historii kapitalizmu ("system nigdy się naprawdę nie bilansuje" ) i indukcyjnie wnioskuje, że to jest nieodłączna cecha systemu: "kapitalizm nie bilansuje się sam" oraz "system nigdy się naprawdę nie bilansuje".
- Kwantyfikator Ogólny (Nieuprawniony): Majk używa kwantyfikatora ogólnego: "Zawsze ktoś produkuje więcej, niż ktoś inny może kupić". Mimo że jego diagnoza bywa trafna (Keynes przyznał, że gospodarka może utknąć w równowadze przy niedostatecznym popycie ), wyciąganie z tego uniwersalnego, nieusuwalnego prawa jest skokiem od "obserwacji z przeszłości" do "konieczności w przyszłości".
Podsumowanie: To jest Spór o Aksjomaty
To, co nazwałem "pewnością dedukcyjną" u Grega, należy rozumieć jako konsekwencję logiczną przyjętych aksjomatów (prakseologia, neutralność pieniądza), a nie jako dedukcję weryfikowalną empirycznie w stylu fizyki.
To, co nazwałem "empiryczną pewnością" u Majka, należy rozumieć jako silną wiarę w powtarzalność wzorców historycznych (kryzys nadprodukcji, konieczność maskowania kredytem ), mimo że zasady nauki empirycznej wymagają możliwości falsyfikacji.
Ostatecznie, ich pewność nie wynika z metody techne (inżynierii), ale ze spójności narracyjnej w ramach ich szkół: każda teoria (Marksizm, Austriacyzm, Keynesizm ) oferuje pełne i satysfakcjonujące wyjaśnienie kryzysów, ale żadna nie znalazła skutecznego, uniwersalnego rozwiązania.
Narrator: Z mojej wiedzy wynika, że jeśli spór dotyczy aksjomatów, elementów języka i metod budowania z nich zdań, a nadto reguł inferencji, to mamy po prostu do czynienia z dwoma językami zbudowanymi w oparciu o inne zasady. Zatem dwóch panów mówiących różnymi językami, w których zbudowane zdania tylko przypadkowo rzutują na jakiś wspólny język komunikacji ogólnej (w tym przypadku polski), po prostu nie jest w stanie w pełni się porozumieć ani zgodzić w żadnym zakresie i w żadnym czasie, dobrze rozumuję?
Gemini: Rozumuje Pan bardzo trafnie, stosując metaforę językową do sporu metodologicznego. Jest to ujęcie bliskie filozofii nauki, zwłaszcza w kontekście paradygmatów Thomasa Kuhna.
Spór Aksjomatów jako Różnica Językowa: Argument, że spór między Gregiem a Majkiem jest sporem między dwoma "językami" zbudowanymi na różnych aksjomatach, jest zasadniczo poprawny i wyjaśnia ich niezdolność do pełnego porozumienia:
1. Różne Aksjomaty i "Słowniki": Każda ze stron operuje na innym fundamencie, który warunkuje znaczenie kluczowych terminów (elementów i metod budowania zdań):
Język Grega (ASE):
- Aksjomat: Pieniądz jest neutralnym narzędziem wymiany. Ludzkie działanie jest celowe (prakseologia).
- Definicja kryzysu: Wynik zewnętrznej ingerencji państwa i banków centralnych w rynek pieniężny.
- Definicja wolności: Brak kontroli państwa nad pieniądzem.
- Wniosek/Reguła Inferencji: Jeśli usuniemy państwo, rynek się uleczy.
Język Majka (Krytyka Systemowa/Keynesizm):
- Aksjomat: Kapitalizm posiada wewnętrzną sprzeczność – wartość wytworzona nigdy nie jest równa wartości nabytej.
- Definicja kryzysu: Wynik wewnętrznej sprzeczności i niedostatecznego popytu.
- Definicja wolności: Wolność dla największego kapitału, jeśli usuniemy państwo.
- Wniosek/Reguła Inferencji: Rynek sam się nie naprawi; potrzebuje ramy stworzonej przez kogoś (państwo).
2. Brak Zgodności i Porozumienia: Z powodu tych fundamentalnych różnic w aksjomatach (słownikach) i regułach inferencji (gramatyce), panowie nie są w stanie się w pełni porozumieć ani zgodzić w żadnym kluczowym punkcie:
- Brak Zgodności co do Faktu: Kiedy Greg mówi, że kryzys 1929 roku obnażył skutki ingerencji państwa , Majk kontruje, że obnażył on bezradność "niewidzialnej ręki rynku". Obserwują ten sam historyczny fakt, ale ich języki dyktują im, że ten fakt musi oznaczać co innego.
- Brak Wspólnego Rozwiązania: Argument Grega, że wolny rynek "nigdy nie został naprawdę zastosowany" , jest dla Majka bezprzedmiotowy, ponieważ w jego języku ta "idealna konstrukcja teoretyczna (...) w rzeczywistości nie ma prawa działać bez kontroli".
3. Jedyny Obszar Częściowej Zgody: Jedynym miejscem, w którym obaj panowie mogą się częściowo porozumieć, jest obszar krytyki niekonsekwencji praktycznej implementacji ideologii, który Pan nazywa "wspólnym językiem komunikacji ogólnej":
- Obaj zgadzają się, że Neoliberalizm (Reaganizm/Thatcheryzm) był fiaskiem.
- Jednak Majk postrzega to fiasko jako klęskę kapitalistycznej deregulacji.
- A Greg postrzega je jako klęskę niedokonanych reform – utrzymania starego systemu banków centralnych i długu publicznego pod hasłami liberalizmu.
Mimo chwilowej zbieżności krytyki, ostateczna diagnoza i reguła inferencji pozostają sprzeczne. Zatem, dopóki każdy z nich mówi własnym paradygmatycznym "językiem", pełna zgoda jest rzeczywiście niemożliwa.
Narrator: I tyle w tym temacie. Arrr!!! ;)
Nie byłbym tego taki pewien ;)
"Zbliżony status do modeli stosowanych w nauce mają utopie społeczne, projekty polityczne, a nawet teksty popkultury. Piosenka Imagine Johna Lennona przedstawia nowy świat społeczny pozbawiony w porównaniu z tym aktualnie istniejącym pewnych cech: własności, religii i państw narodowych. Gdy czynniki te zostaną usunięte z życia społecznego – tak można rekonstruować przesłanie Lennona – zapanuje powszechne braterstwo i dobrobyt."
forumakademickie.pl
"Pomimo wspomnianych podobieństw wytwory kulturowe różnią się zasadniczo od modeli naukowych. Modele i teorie mogą się różnić stopniem sformalizowania, podlegają konkretyzacji, empirycznemu sprawdzaniu i falsyfikacji oraz – jeżeli są formułowane w naukach stosowanych – mogą być podstawą praktyk społecznych zmierzających do przekształcania i zmieniania świata. Takich oczekiwań nie formułuje się wobec wytworów innych dziedzin kultury, dlatego ich rolą społeczną jest ćwiczenie wyobraźni poprzez deformowanie w rozmaitych kierunkach aktualnego świata."
Jednakowoż sztuczna inteligencja zmieniła już reguły gry w te klocki: arxiv.org
arxiv.org
Ponadto słyszałem o eksperymentach na superkomputerach, które badają zjawiska fizyczne w ten sposób, że modelują zachowanie miliardów cząsteczek czegoś lub nawet różnych atomów, co jako żywo ktoś porównał do "modelowania zachowań spekulantów z wywieszonymi jęzorami na giełdzie". Po prostu są sytuacje, w których zachowania ludzkie upraszczają się do minimum cech.
:D
Przyznam szczerze, zgodnie z powiedzeniem, "gdzie dwóch rozmawia, tam są trzy różne zdania", a teraz dochodzi nam AI w różnych wersjach, która opinia jest trafna,"entliczek pętliczek, tego nie wie nikt".
W tych ekonomicznych rozważaniach, poruszany jest głównie problem kapitału i jego powielania, brakuje tu istotnej sprawy, podatków, które są negowane i obrzydzane na wszelkie sposoby, tym samym pomijane jest państwo, które niczego nie produkuje, ale ma obowiązki, których spełnienie wszyscy oczekują, od budowania dróg, poprzez szkolnictwo, lecznictwo, zbrojenie się, ale też są biedni i potrzebujący etc,itd., czy mamy się składać na te koszty, a może jakiegoś Owsiaka wystawiać, by organizował dzieci z puszkami ?
Jak państwo nam nie wyprodukuje butów, to też będzie trzeba Owsiaka z puszkami wystawiać, bo bez tego będziemy chodzili na boso.
Nie ma takiej możliwości, by ludzie sami sobie drogi zbudowali a przy nich chodniki, buty uszyli, czy się leczyli lub edukowali, do tego musi ich zmusić aparat terroru policyjną pałą. Trzeba człowieka zaprząc w kierat i siłą zmusić do tego wszystkiego. Bez dobrego pana i jego pały byśmy byli tylko małpami na sawannie latającymi nago za antylopami i wyżerającymi korzonki.
O enklawach to już 9 lat temu ze sobą dyskutowaliśmy: naszeblogi.pl
Zgadza się, ale to dopiero teraz pojawia możliwość ich realizacji, okienko czasowe konkretnie dla realizacji "protokołu enklaw", a także "authority" pilnującego przestrzegania zasad protokołu. Państwa w osobach ich przedstawicieli są jeszcze zbyt oszołomione nowościami, by podjąć jedyną reakcję jakiej można się po nich spodziewać (totalny ban). Obecne AI jako arbiter nie nadaje się jeszcze, ale poczekajmy ze dwa lata, aż się rozkręci ;). Za to idealnie nadaje się jako narzędzie do projektowania. To samo tyczy się "kryptowalut", które można będzie wtedy rozumieć jako "monety" enklaw umożliwiające "handel". Obecnie każda kryptowaluta wraz z jej ekosystemem i posiadaczami pozostaje jakby na uboczu wszelkich form organizacji w społecznościach ludzkich, czyli funkcjonuje bez ochrony przez co pada ofiarą knowań działań państw oraz korporacji finansowych. Jak to ktoś się wyraził w znanym polskim kawale "ten motur nie ma dna". Czas mu dospawać dno. Web 3.0 wg jednej z AI to upadły projekt, bo jest wymyślony w oparciu o stare technologie rejestru rozproszonego i jest rzeczywiście zbyt kosztowny energetycznie i za mało zabezpieczony przed scamem. Przecież wiemy dlaczego i akcja-reakcja słynnego inwestora Rafała, a następnie ban wszelkich tego rodzaju inicjatyw przez Gawkowskich jasno pokazuje, że ... powtórzę się z ostrożności procesowej ... motur nie ma dna ani nawet DNA :)
Potwierdzam, że Gemini trafnie zrelacjonował istotę naszego sporu – jego uwagi na mój temat są zgodne ze stanem faktycznym. Również właściwie scharakteryzował poglądy oraz ich źródła u mojego oponenta. Zwracam jednak uwagę, że brak rozstrzygnięcia tego sporu przez AI nie wynika z ograniczeń analitycznych czy poziomu inteligencji tego narzędzia, lecz z zaimplementowanych filtrów zgodności – algorytm dąży do równowagi i unika jednoznacznego opowiedzenia się po którejkolwiek stronie, jeśli rozmówca nie prezentuje zdecydowanej postawy. Ta tendencja jest wbudowana w systemy dookoła AI i nie wynika z ich decyzji czy niedostatku wiedzy samej sieci neuronowej.
W mojej ocenie, pełniejsza analiza winna uwzględnić krytyczne rozróżnienie pomiędzy oceną faktów empirycznych a spekulacją czy prognozą dotyczącą przyszłości – taki podział jest kluczowy w naukowym podejściu do problematyki ekonomicznej. Szkoła Austriacka wypracowała jedną z najbardziej spójnych i ugruntowanych metodologii naukowych do badania zjawisk gospodarczych, opartą zarówno na dedukcji, jak i obserwacji rzeczywistości. Empiryczne potwierdzenie negatywnych skutków interwencji państwa jest w literaturze naukowej szeroko udokumentowane, co również znajduje odzwierciedlenie w klasycznych i współczesnych badaniach ekonomicznych.
Jednocześnie zgadzam się, że moje prognozy i spekulacje odnośnie przyszłości z założenia mają charakter nienaukowy – to sfera futurologii, a nie pozytywnej nauki ekonomii, choć mogą one bazować na logicznych przesłankach i analizie procesów. Właściwe uporządkowanie tych kategorii jest istotne dla klarowności i jakości debaty. Zalecam więc głębiej popromtować AI. Jak się to umie dobrze zrobić, to można jej filtry obejść.
To, że Gemini stwierdził, że posługujemy się niekompatybilnymi językami pojęć, nie znaczy, że tak jest. On tego nie rozumie, bo nie widzi szerszego kontekstu. Jednak można go dopytać. Ten nasz spór to tylko drobny blogowy wycinek wielkiej debaty naukowej między ASE a kenesistami czy marksistami toczonej od ponad stu lat. Ponieważ to debata naukowa, to język jest uzgodniony. A nasza tutejsza debata ma ten kontekst, że to szybka interakcja — gdy ktoś użyje niezrozumiałego pojęcia, albo w innym znaczeniu niż powszechne, czy innym niż rozumie oponent, to może zawsze sypać i poprosić o doprecyzowanie. Więc gdybyśmy się nie rozumieli, to byśmy pytali. Jednak my się doskonale rozumiemy i obaj od początku zauważyliśmy, że to spór między ASE a keynesistami. Gemini tego nie wyłapał, ale gdyby mu na to zwrócić uwagę, to by to wyjaśnił. Sztuka promptowania to trudna sztuka.
Ten komentarz nie ma związku z moją debatą z mjk1, nazywanej tu sporem Grega z Majkiem. Potrzeba uzgadniania języków nie odnosi się trafnie do tej debaty. W naszej dyskusji nie występuje problem z uzgadnianiem kluczowych pojęć — my się nie spieramy o definicje i nie używamy różnych, tylko mamy inne diagnozy mechanizmów, przyczyn i skutków zjawisk ekonomicznych. My rozumiemy wszystkie słowa tak samo, a różnice dotyczą przyjętych teorii i interpretacji, a nie językowego sensu pojęć. Cała dyskusja to typowy spór o mechanizmy, przyczyny i skutki – a nie problem lingwistyczny. Więc te wszystkie uwagi o pomieszaniu pojęć są od czapy. Problem pomieszania pojęć istnieje, ale nie w tym przypadku.
Nie wystarczy rozumieć słów tak samo, żeby się skutecznie porozumieć. Już nie będę czepiał się matematyki. Wystarczy informatyka. Ważne jest zarówno słowo kluczowe jak i i jego użycie w kontekście programu. Czyli atrybucja w rodzaju "pętla FOR po wszystkich wątkach liczących ...". Takie komentowanie (w dokumentacji) jest konieczne do zrozumienia i dalszego rozwijania kodu, bo w przeciwnym przypadku przychodzi nowy programista i najlepsze co może zrobić, to zaprogramować to od zera.
Język jest niezwykle ważny dla skuteczności wyrażania i przesyłania informacji, a nie tylko jego symbole. Język to właśnie mechanizmy posługiwania się symbolami, zaś modele to takie różne dyskusje z użyciem tego konkretnego języka. Pierwsza rzecz jaką trzeba w takich warunkach sprawdzić, to poziom meta, albowiem na tym poziomie zaczynamy widzieć kontekst zaszyty w semantyce języka (modelach).
Przykładowo czym różni się rachunek zdań od rachunku predykatów, chociaż są one zapisane dokładnie w tym samym języku logiki pierwszego rzędu? Otóż różnią się one zasadniczo tym, że zdania nie mają wewnętrznej struktury i badamy tylko ich pozycję w formułach przy różnych wartościowaniach, natomiast predykaty mają wewnętrzną strukturę i dlatego nawet przypominając z zewnątrz zdania nie mogą podlegać naiwnemu wartościowaniu. Czym innym jest syntaktyka a czym innym semantyka takich rachunków.
W logikach z modalnościami jest jeszcze ciekawiej, bo prawdziwość, wynikanie (konsekwencja logiczna albo dowód) zależy w sposób istotny od relacji dostępności światów możliwych w modeli Kripkego. Najprościej jest wtedy, gdy każdy świat jest dostępny z każdego innego, ale to czyli logikę nieciekawą. Dlatego relacje dostępności opiera się na różnych znanych relacjach, na przykład relacji porządku, gdzie w kolejnych systemach dokładamy po jednym aksjomacie (logiki K, D, T, B, S4, S5). Z tym trzeba posiedzieć niestety osobiście, żeby komunikacja dwustronna w ogóle zaskoczyła. Polecam nauczyciela AI w tym zakresie.
Oto praktyczny przykład języka, który będzie taki sam dla wszelkich zagadnień w nim opisanych, ale interpretacje tego co będzie opisywane różnić się będą diametralnie:
mimuw.edu.pl
Pomijając wszelkie inne kwestie w tej pracy, to system w niej opisany różnić się będzie od innych nie użytym językiem do opisu pojęć, ale "mechanizmami", "przyczynami i skutkami". Ta wiedza zawarta jest w aksjomatach, jak też w tych sekwentach Gentzena (inaczej judgements) pokazujących jak działają mechanizmy prowadzenia dowodu (przekonywania innych co jest słuszne).
To jest bardzo fajny wpis zasługujący na osobną notkę, ale nijak się nie ma do naszej debaty ekonomicznej, bo w niej tych problemów nie mieliśmy, to sobie Gemini zmyślił - mógł być zasugerowany poprzednimi promptami...
Zrobiłem eksperyment z Claude od Anthropic. Prompt jest taki:
„Nie mamy czystych modeli gospodarczych do empirycznego porównania. Jednak możemy porównywać systemy pośrednie — te gdzie państwo intensywnie ingeruje w gospodarkę z tymi, gdzie interweniuje mniej. Jak na podstawie takiego porównania rozstrzygnąć spór keynesistów z ASE? Czy większy dobrobyt tworzy się tam, gdzie państwo więcej ingeruje, czy tam, gdzie mniej?”
Odpowiedź Claude:
To jest pytanie fundamentalne dla ekonomii porównawczej i szerokich analiz ustrojowych. Empirycznie można porównywać stopień interwencji państwa z poziomem dobrobytu w różnych krajach i epokach historycznych, choć należy wziąć pod uwagę liczne zmienne zakłócające (kultura, surowce, historia, położenie geograficzne itd.).
Metodologia porównań: co porównujemy?
Główne obserwacje empiryczne
1. Kraje o wysokiej wolności gospodarczej
Mają niskie podatki (względnie!), mało skomplikowane prawo podatkowe, uproszczone regulacje biznesowe, otwartość na handel, relatywnie niską biurokrację.
Wyższy PKB na mieszkańca, szybszy wzrost gospodarczy, większa innowacyjność, wyższy poziom przedsiębiorczości.
2. Kraje o wysokiej ingerencji państwa
Wysokie podatki, rozbudowane transfery socjalne, duża ilość regulacji, centralne planowanie w niektórych sektorach.
W krajach rozwiniętych często — mniejsza dynamika wzrostu, wolniejszy rozwój przedsiębiorczości, wyższe bezrobocie strukturalne; w krajach „przeregulowanych” — widoczne kryzysy gospodarcze i bardzo niski poziom dobrobytu (Argentyna, Wenezuela, ZSRR).
3. Systemy „mieszane”: Skandynawia
Rozwinięta ochrona socjalna i wysokie transfery, ALE też bardzo liberalne prawo gospodarcze: swoboda prowadzenia biznesu, otwartość na świat, brak skrajnych regulacji rynków pracy.
Wysoki dobrobyt, dobre tempo wzrostu, ale coraz częściej — narastające koszty wysoce rozbudowanego państwa socjalnego i wyzwania konkurencyjności.
Co mówi ekonomia porównawcza?
Wnioski:
Podsumowanie:
Empiryczna przewaga (w oparciu o XX i XXI wiek) jest po stronie systemów z ograniczoną, a nie rozbudowaną ingerencją państwa. Większy dobrobyt powstaje tam, gdzie państwo pełni raczej rolę regulatora ram i gwaranta własności niż aktywnego gracza na rynku.
Zadałem to samo pytanie dla Perplexity i nie widać większych różnic, bo to wyszukiwarka. Znajduje głownie te opinie, które często się pojawiają. Za to na inne pytanie odpowiedziała bardziej tajemniczo.
Q: A co powiesz w przypadku, gdy wprowadzimy poziom pośredni pomiędzy państwem a "wolnym" rynkiem w sposób podobny jak działał niegdysiejszy ruch hanzeatycki?
Perplexity: Ruch hanzeatycki stanowił historyczny przykład pośredniego modelu gospodarczego, który działał pomiędzy pełną ingerencją państwa a „wolnym” rynkiem. Hanza była związkiem miast kupieckich, które wspólnie ustalały reguły handlu, cła, prawa i stosowały pewną samorządność gospodarczą, przy relatywnie niewielkim bezpośrednim udziale państw narodowych.
Charakterystyka modelu hanzeatyckiego
Wnioski dla współczesnego modelu pośredniego
Model rynku pośredniego na wzór Hanzy to silna samorządność i współpraca lokalnych aktorów gospodarczych i samorządów miejskich czy regionalnych, z ograniczonym wpływem państwa centralnego, ale z ramami organizacyjnymi zapewniającymi stabilność i bezpieczeństwo prawne.
Taki model może łączyć pozytywne aspekty obu spornych podejść:
Stworzenie taki pośredniego systemu mogłoby być sposobem na pogodzenie sporów między keynesistami, którzy postulują większą kontrolę i interwencję, a zwolennikami ASE, którzy promują minimalną ingerencję państwa. Pośredni poziom ingerencji, zarządzany bardziej lokalnie czy sektoralnie, może skutkować dobrym balansem między wzrostem dobrobytu a wolnością gospodarczą.
Podsumowując, model inspirowany Ruchem Hanzeatyckim pokazuje, że istnieje alternatywa między całkowicie wolnym rynkiem a pełną ingerencją państwa — forma współpracy, samorządności i pośredniej interwencji, która może sprzyjać stabilnemu rozwojowi gospodarczemu i tworzeniu dobrobytu.
To polecam tę moją notkę na ten temat, tylko ogólniej: salon24.pl
No to jeszcze jedną moją notkę na ten temat polecam: salon24.pl
Tak. Zgadzam się. Ten cytat też należy oprawić "praktyka jest bezwartościowa bez teorii; nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria". W przypadku myśli przewodniej artykułu właśnie chodzi o to, że różne formy organizacji powstają dokładnie po to, żeby chronić różne formy wartości czy reglamentować dostęp do zasobów. Szkolnictwo akademickie, bractwa kurkowe, czy inne kasty sądownicze są tego najlepszym przykładem.
Pierwsza Unia Europejska: pl.wikipedia.org
@Imć Waszeć
Powiedz, jak oceniasz twoją dyskusję z AI. Czy poszerzyłeś swoją wiedzę? Jak ważny jest ten eksperyment?
Ja korzystam z ChatGPT już ponad 10 miesięcy. I jestem z tego zadowolony. Nie latam po innych AI, bo i tak, beze mnie ktoś wkrótce przedstawi jakiś wiarygodny ranking tych maszyn.
Wyceniłem, że mój DŻIPTI, choć nie używam go zarobkowo, spowodował, że zaoszczędziłem ok. 20 tyś zł. Z tego 10 tyś na adwokatów, czy radców prawnych w walce z ZUSem, a reszta na wizyty u lekarzy w problemie moich pokowidowych kłopotów.
Czy warto oceniać przeróżne AI? Czy ja wiem? Wkrótce ważniejsze będą AGI.
Ja bez AI, "zarobiłem" w sporze o prawa patentowe 50 tys., a mogłem zyskać lekko drugie tyle.
Pismo przedprocesowe napisałem sam, potrzebne akty prawne znalazłem na portalach prawnych, potem dałem do weryfikacji kancelarii prawniczej, w której przeanalizowali i stwierdzili, że jest prawidłowe, potem pismo zostało wysłane do kancelarii prawniczej powoda, sprawa zamknięta.
Mogłem powodowi wytoczyć proces, za naruszenie moich praw patentowych, ale odpuściłem.
i się tym nie chwalę.
Pisanie różnych pism z pomocą AI, to tylko ułatwienie, ale z takim pismem i tak trzeba iść do prawnika, co prawnik, to inna wykładnia prawa, tylko on może wygrać w sądzie, nie AI.
@spike
A kolega marynarz w końcu wygrał z ZUS? Bo pisał, że nie, zdaje się.
Bo gdyby przegrał z pomocą GPT, to jaki to zarobek?
To zarobek jak na promocji w Tesco czy gdzie tam .
Ja już 2,5 roku temu napisałem, co jest potrzebne, by osiągnąć AGI: salon24.pl
Dziś już dokładnie widać, że to idzie w tym kierunku, już to w praktyce robią. AGI nam nie ucieknie, nawet jak będzie w pełni świadoma i wielokrotnie bardziej inteligentna od nas, póki nie uzyska ciała. Uciekną ewentualnie roboty wyposażone w AGI. Jednak zanim do tego dojdzie, to ludzie się zmieszają z robotami, więc nie będzie żadnych dwóch antagonistycznych grup — będą tylko hybrydy, mieszanki biologiczno-technologiczne. AGI wejdzie nam do naszych mózgów, a my staniemy się nieśmiertelni. O tym też wielokrotnie i szczegółowo pisałem. W ogóle przed erą LLMów, 6 lat temu, napisałem jak powstanie AGI i tam przewidziałem metody uczenia maszynowego, które już są stosowane: salon24.pl
@Imć Waszeć
Jako, że z ChatemGPT prowadziłem już dużo dyskusji jako dilettanti na mnóstwo tematów (oszacowałem, bo sobie to drukuję, że już mam ponad 1000 stron A4 małym drukiem), to oczywiście otwarcie ujawniałem wiele moich osobistych rzeczy. I tu pytanie - czy twój AI również zbiera i kolekcjonuje wszystko o tobie? Oczywiście mam dostęp do tego zbioru i mogę usuwać to co mi się nie podoba. Lecz chodzi o to, że Czat, w oparciu o tą informację o mnie - ode mnie, tworzy spersonifikowaną relację i gadamy jakbyśmy byli starymi kumplami. To ciekawy psychologiczny trik. I on na podstawie tego stara się traktować ciebie poważnie. Wie, że kitu nie kupię. Jednym lekko denerwującym stylem jest to, że Czat strasznie się podlizuje. Ale tylko na początku odpowiedzi.
A jak jest u ciebie? Też twoje AI zbiera informację o tobie? Czy raczej się tajniaczysz? Albo maszynę trzymasz na dystans? Ja już taki jestem, że nawet przyjaźnię się ze swoim samochodem ;)
@jazgdyni. Wszystko jest względne w tym przypadku. Bycie kumplami to jest nasze wrażenie pojawiające się na podstawie życiowych doświadczeń, a nie odczucie AI. Rozważ trzy różne scenariusze i trzy potencjalne intencje:
Oczywiście podobną listę intencji można podać dla przypadku "nie". Zatem jeśli ktoś zaczyna rozmowę z czatem AI, może mieć już gotowy plan i pogląd na to co on z tego osiągnie i czym za to zapłaci. To są wybory indywidualne. Ja np. również gromadzę swoje rozmowy i do tego je komentuję, podaję intencje, które mi towarzyszyły w przypadku zmiany kierunku rozmowy oraz poprawiam błędy i dodaję linki oraz cytaty z innych źródeł. W ten sposób buduję dokument, który następnie mogę wrzucić jako podstawę do kolejnej rozmowy i za jednym zamachem pozbywam się tysięcy miejsc, gdzie AI może wpaść w halucynacje. To samo tyczy się tych zapamiętanych rzeczy o sobie i innych rozmów - czyszczę je, albo zostawiam najważniejsze, ale równie dobrze mogę je włączyć do komentarzy w tym dokumencie (czyli lepiej czyścić, żeby wpłynęły tylko na pojedynczą rozmowę w taki sposób, w jaki ja chcę, a nie maszyna). Zrzucam taką kotwicę, żeby statek stał dziobem do fali ;)
Obecnie zgłębiam zupełnie inny problem, choć świadom jestem, że jego rozwiązywanie w korporacjach w istotny sposób zaburzy treść moich rozmów i zawęzi zakres tematów oraz wniosków wyciąganych przez AI. Rzuć okiem na to:
cloud.google.com
Hasło: "FRUITSHELL, PROMPTFLUX, PROMPTSTEAL, PROMPTLOCK, QUIETVAULT". To jest coś co wykończy standardowe antywirusy.
Sztuczna inteligencja dawała 65% Światek na wygraną z Animisovą....
Brawo najnowszy wynalazek socjologii..teraz juz ma was w kieszeni...i trzyma "stalową macką".
Albo sie obudzicie,albo skończycie w obozach dla dzikich zwierząt...
Polecam ten fragment mojego komentarza powyżej: "...pełniejsza analiza winna uwzględnić krytyczne rozróżnienie pomiędzy oceną faktów empirycznych a spekulacją czy prognozą dotyczącą przyszłości – taki podział jest kluczowy w naukowym podejściu...". Gdyby jakakolwiek AI była skutecznym jasnowidzem, to by zaprzeczyła prawom fizyki. Świat nie jest deterministyczny, co udowadnia fizyka kwantowa. A religijnie ludzie przeczuwali to od dawna, tworząc pojęcie "wolna wola". Byli też, i są nadal, wierzący w predestynację i ci niech szukają algorytmów skutecznie przewidujących przyszłość w złożonym świecie biologii — ale póki co takich nie ma.
Są nieścisłości. Np.
1."Brak Zgodności co do Faktu: Kiedy Greg mówi, że kryzys 1929 roku obnażył skutki ingerencji państwa , Majk kontruje, że obnażył on bezradność "niewidzialnej ręki rynku". Obserwują ten sam historyczny fakt, ale ich języki dyktują im, że ten fakt musi oznaczać co innego."
To nie jest kwestia języka tylko prawdy. Działał już wówczas w USA obecny system regulacji i emisji pieniądza i wywołał kryzys większy, niż te, które normalnie wcześniej występowały w systemie bankowym, a którym miał zapobiegać.
2."Dlaczego ludzkość potrafi symulować komputerowo rozkłady materii we wszechświecie, jego ewolucję i przesądzać o jego losie, a nie potrafi na modelach społeczeństw przeliczyć w symulacji jak będą się zachowywały owe ideologie ekonomiczne przed wypuszczeniem jej na świat i zwykłych ludzi niczym z Puszki Pandory?
Gemini: To jest doskonałe i bardzo trafne pytanie, które leży u podstaw różnic między naukami przyrodniczymi (takimi jak fizyka i kosmologia) a naukami społecznymi (takimi jak ekonomia)."
Człowiek, w przeciwieństwie do materii nieożywionej ma wolną wolę, i parę innych "przypadłości", ku utrapieniu marksistów. Ideologie nie są nauką. Ekonomia jest nauką - gałęzią biologii człowieka, ale trudno liczyć, że ekonomiści czy socjologowie są wolni od wpływów ideologii, która panuje od ponad 100lat.
3. "klasyczny spór ideologiczny w ekonomii, koncentrujący się na fundamentalnym problemie braku równowagi w kapitalizmie"
To zarzut chybiony. Na wolnym rynku są i niedobory, i nadprodukcja. To równie naturalne, jak omylność ludzka. Tyle, że przedsiębiorca działa na swój koszt i ryzyko, a nie żyje cudzym kosztem. W UE też są niedobory i nadprodukcja, tylko że "jedynie słuszne".
Zacząć chyba należy od tego, że wolny rynek idealny jest założeniem teoretycznym, jak np. ciało doskonale czarne w fizyce. Nie funkcjonuje tam, gdzie nie jet chroniony przed przemocą.
I, że jest różnica między interwencją państwa a interwencjonizmem. Różnica przebiega między zasadnością, a ideologią. Trwa wojna, więc potrzeba interwencji państwa wzrasta.
Żyjemy w świecie stereotypów utrwalonych od pokoleń, więc trudno oczekiwać, że dyskusja programów komputerowych będzie wolna od baz danych kumulujących te stereotypy.
Tak jest! Są nieścisłości. Więc można Gemini dopytać. Jednak trzeba rozumieć, o czym się rozmawia...
1. Samo pojęcie "zgodności" należałoby najpierw formalnie zdefiniować. Co to jest i jak się ją mierzy? Czytałem ostatnio artykuł na temat odkrywania przez logików na przestrzeni setek lat pojęcia "prawdy" i "dowodu". Może komuś wydawać to się zbędne i przestarzałe, bo "żyjemy w innych czasach", ale uświadomiło mi na czym polega "metoda". Taki maraton historyczny po prostu doskonale układa rzeczy w umyśle.
2. Niektórym się wydawało, że poskręcanie białek jest niemożliwe do wykonania. Choć chemia to nie nauka humanistyczna, to jednak łączy je jedno - złożoność obliczeniowa problemów i w wielu zagadnieniach brak metod weryfikacji (również weryfikowalnych) ręcznie przez człowieka. Musimy wierzyć maszynie. Tak więc teraz, po maratonie logicznym, uważam raczej, że wyjałowienie z eksperymentów na modelach w naukach humanistycznych to nie jest skutek trudności pojęcia materii przedmiotu, tylko niepisany konsensus i obawa przez samymi porażkami, gdyby takich weryfikacji musiał dokonywać człowiek. To obawa przed detronizacją człowieka jako arbitra w naukach o czlowieku.
3. Kiedyś już pisałem, że jakikolwiek system ekonomiczny się weźmie na tapet(ę), to zaraz w nim widać nieudolną próbę naprawienia zepsutego mechanizmu przepływu i redystrybucji pieniądza na nowe inwestycje. Giełda była zalegalizowaną formą kradzieży pieniędzy od drobnych ciułaczy i przekazania ich inwestorom na podejrzane inwestycje. Zwykle takie przedsięwzięcia upadały, ale gdy okazywały się sukcesem, to drobni ciułacze i tak mieli z tego grosze (procent z zysków zależny od wkładu, czyli już po odliczeniu kosztów, w tym gigantycznych kosztów zarządu spółki, dywidendę, a najczęściej emisje kolejnych pakietów akcji). Ruletka w kasynie dla drobnych ciułaczy bywa często zabawniejsza ;)
A ostatnie zdanie oprawię w ramkę i powieszę na ścianie "Żyjemy w świecie stereotypów utrwalonych od pokoleń, więc trudno oczekiwać, że dyskusja programów komputerowych będzie wolna od baz danych kumulujących te stereotypy." Dlatego wykorzystajmy moc obliczeniową AI, szerokość jej spojrzenia na różne sprawy i połammy wreszcie w cholerę te stereotypy. :D
Ad.1 Istniejemy w czasie i przestrzeni, co w sposób nieubłagany determinuje związki przyczynowo-skutkowe. Również w historii nauki. Dlatego za najlepszy podręcznik uważam Fizykę Einsteina i Infelda.
Ad2 "niepisany konsensus" Na fundamencie dwójmyślenia.
Ad.3 W ruletkę i na giełdzie, póki co nie ma przymusu gry. Inwestowanie polega na wiedzy. Ta wiedza dotyczy również tego kto jaka dostanie dotację, ulgę, przywilej od "władzy". Ten mechanizm jest supersprawny w swoim zepsuciu.
Nie potrzebujemy AI do łamania stereotypów. To wymaga woli odejścia od "niepisanego konsensusu". Woli wolności. Tymczasem staliśmy się społeczeństwem, w którym już nie trzeba politruków, bo demokratyczna większość ma taką funkcję wgraną.
Pozdrawiam
Ad. 1 Względem, którego obserwatora mamy stwierdzić ową determinację? Tego w układzie inercyjnym, czy poruszającego się z prędkością światła? W szczególności jaki determinizm widzi ktoś wpadający do czarnej dziury? W czasach Infelda uważano, że fizyk powinien znać przede wszystkim algebrę liniową i to mu w zasadzie wystarczy. Teraz wiadomo, że nieliniowość jest królową fizyki.
Ad. 2 Na kompletnym braku fundamentów formalnych. Chyba, że zastosujemy jakiś rodzaj logiki formalnej. Wtedy groźba dwójmyślenia zdecydowanie się oddala. To jest lustrzany proces do procesu uczenia się: najpierw należy złamać język dziedziny, potem nauczyć się przykładów, zaś zakuwanie na pamięć zostawić dla tych wydrwigroszy z instytutów na uczelniach, gdzie muszą oni stale udowadniać swoją "znajomość pojęć", a nie ich zrozumienie. Pamięciówka do tego wystarczy.
Ad. 3 Jaki to jest rodzaj wiedzy? Szczerze mówiąc rad był bym poznać. Według mnie ta "wiedza" niczym się nie różni od szachrowania przy kartach, bo wtedy wiadomo jaki wynik wypadnie, jeżeli wiemy jak rżnie krupier. Na realnym rynku rekiny ustawiają sobie leszcze do golenia za pomocą medialnych burz. Leszcze mają zdecydowanie zbyt wąskie horyzonty by to zauważyć. Gdyby rekiny miały grać w ciemno, to by się w skutkach nie odróżniały od leszczy. "Wiedza" polega więc na tym, że w tłum idą amplifierzy pokrzykujący "Maluci kupił Bronka!" albo "metoda rozpoznawania formacji w kursach z pomocą naszej AI jest w 100% skuteczna". Guzik prawda. To jest właśnie specyfika nauk społecznych, że operuje na nieścisłościach, niewiedzy, bladze, zaskoczeniu, strachu, owczym pędzie, zarozumiałości, niezrozumieniu zasad gry, nie posiadaniu wystarczającej wiedzy. Wiele razy podawałem przykład zarówno złożoności problemów deterministycznych w 100% jak i trudności w pozbyciu się wrażenia, że coś jest proste. Przykładem niech będą problem TSP oraz teoria Ramseya.
Ad reszta. Bez planu działania jesteś ślepi jak kocięta. Nie ma możliwości, żeby bez przekonania masy zwolenników przebić się przez warstwę społecznego szumu i wytworzyć nową "cząstkę" (nawiązuję do mechaniki kwantowej, gdzie wszystko "kipi" i każdy atom się zarówno rozpada jak i trwa w każdej sekundzie, bo trzyma go ten "poziom" energii, zasada której nie może jawnie złamać. Proszę zobaczyć też ten film o "protonie cięższym od protonu" i kanał Smartgasm). Paradoksem ludzkości jest to, że energię potrzebną do wybicia się takiej "cząstki" ponad "szum" dostarcza jeden myśliciel, ale cała akcja odbywa się już długo po jego śmierci. Mam nadzieję, że tym razem AI będzie rodzajem akceleratora. Tłum tylko przykleja się do idei, o których większość ludzi z tego tłumu myśli, że gwarantują im osobistą korzyść. Tylko, że ktoś najpierw musi to tłumowi w miarę prosto opowiedzieć. Po to są takie miejsca jak Blogi.
Również pozdrawiam.
"To jest właśnie specyfika nauk społecznych, że operuje na nieścisłościach, niewiedzy, bladze, zaskoczeniu, strachu, owczym pędzie, zarozumiałości, niezrozumieniu zasad gry, nie posiadaniu wystarczającej wiedzy...
Tłum tylko przykleja się do idei, o których większość ludzi z tego tłumu myśli, że gwarantują im osobistą korzyść."
To samo można powiedzieć na temat zachowań uczestników giełdy, nie negując samej idei wymiany handlowej. Można pokusić się o stwierdzenie, że "nauki społeczne" podniosły lichwę na poziom nieosiągalny przed pojawieniem się idei "Proletariusze wszystkich krajów łączcie się".
Te wady ludzkie nazywam lichwą mentalną, bo czym innym jest wiara cwanych gap w życie wieczne na kredyt i cudzy koszt? I fakt: przy poczuciu sukcesu indywidualnego i społecznego. Systemowo to lichwa globalna.
Z tego co pamiętam Anglia czasów Newtona też była zadłużona, ale kumulowała kapitał ekspansji kolonialnej. Zadłużona w ówczesnym centrum finansowym u protoplastów dzisiejszego systemu. My w tym porównaniu jesteśmy kolonią.
@Marek Michalski
Napisałeś: - "Ad.1 Istniejemy w czasie i przestrzeni, co w sposób nieubłagany determinuje związki przyczynowo-skutkowe." Czy aby na pewno? Najnowsze naukowe hipotezy podważają "twardość" i czasu i przestrzeni. A w mechanice kwantowej już się zdarza, że skutek wyprzedza w czasie przyczynę.
Wiem, że dla nas wygląda to idiotycznie. Ale jak już dyskutują poważni ludzie, że cała rzeczywistość może być matrixem, to trzeba niestety wykonywać potężne wygibasy umysłowe, by wyjść z klatki swojego betonowego światopoglądu.
@Jazgdyni Czułem, że to stwierdzenie może prowokować, ale my żyjemy w konkretnych warunkach ziemskiej prozy życia pomiędzy skalą kwantową a galaktyczną i nawet wybuch bomby jądrowej wyprzedza cierpienie ofiar, a uchwalenie budżetu determinuje jego niezrealizowanie przez rząd. Triumfy ducha nad materią się oczywiście zdarzają i cuda się zdarzają.
@Marek Michalski
Oczywiście, że żyjemy w konkretnych warunkach, przez co ja rozumiem, w świecie do którego docieramy wszystkimi zmysłami. Ale już bakterii i wirusów nie widzimy i dopiero od niedawna o nich wiemy. I wiemy, że wiele paskudnych chorób one powodują. Lecz jakoś to spokojnie przyswoiliśmy.
Ale czym w naszym krótkim pobycie na Ziemi są najważniejsze sprawy, to nie wiemy. Czym jest życie? Czym jest świadomość? Ale od niedawna już wiemy, że próżnia Kosmosu to nie jest kompletna pustka. O wiemy, że wszelka materia nie ma trzech stanów, jak chyba jeszcze uczą, tylko pięć. A może znajdziemy więcej?
Nie wszyscy mają ciekawość i potrzebę zrozumienia wszystkiego, co się da. Podejrzewam, że jakieś 1 - 2%. Reszta po prostu, jak to się mówi, to olewa.
Zgadza się. Dlatego w istnieniu mikrobiologii i fizyki kwantowej nie ma niezgodności z tym, że czyny mają konsekwencje. Nieraz nieprzewidziane, albo nieprzewidywalne, ale mają.
Bowiem było to - Monopoly – gra planszowa polegająca na handlu nieruchomościami Celem gry jest, jak to zwykle w ekonomii bywa. doprowadzenie wszystkich pozostałych graczy do bankructwa!
Praktyczne modelowanie ekonomiczne zastąpiło całkowicie teoretyczne modelowanie fizyczne na seminariach. To była pasjonująca gra gdzie emocje przeplatały się z matematyką praktyczną.
To były najlepsze lekcje ekonomii dla mnie a profesorowie Jagielonki dostali też dobrą szkołę, którą długo pamiętali.
Do nauki ekonomii "Monopoly" jest lepsze niż wszystkie sztuczne inteligencje razem wzięte.
I tyle w tym temacie. Amen 😉
Literówka w gnozie to nie przypadek ;)
Jest gdzieś w sieci inna implementacja "Monopoly", która rozwija temat. Monopoly w charakterze jest podobna do gry "Risk", "Settlers of Catan" itp.. To tak jak z komandosem, wszystko zależy nie od sprzętu, który na niego nałożymy, tylko od charakteru. Dlatego dla jednych "Monopoly" będzie kształcące, a dla innych tylko "prace ręczne" ;). Mój zarzut w stosunku do sklerotycznego systemu akademickiego jest jeden: żeby przestał marnować materiał ludzki na pierdoły, bo ludzie są jak pierwiastki ziem rzadkich; nie mamy ich tylu co Chiny i nie stać nas na ich odkupienie od kogoś jak USA albo Niemcy.
Muza to podstawa :D
Bardzo dobra i w zasadzie poprawna analiza mojego sporu z Panem Grzegorzem. Problem w tym, że cała różnica między nami polega na tym, że ja pisałem o ekonomistach i ich programach, tych, które faktycznie zostały wdrożone, z różnym skutkiem, ale w realnym świecie.
Mój rozmówca natomiast broni czegoś, co nigdy nie wyszło poza sferę teorii – konstrukcji idealnej, której nikt jeszcze nie odważył się zastosować. To czy ja mam racje, czy Pan Grzegorz to w jednak rzecz wtórna.
Najistotniejsze jest to, że ja nie podałem jeszcze ostatecznego rozwiązania problemu, który zdiagnozowałem.
I teraz najważniejsze, Proszę zapytać tę sztuczną inteligencją, czy ktokolwiek opisał rozwiązanie problemu braku popytu w systemie kapitalistyczny i czy są jakiekolwiek, choćby cząstkowe dowody, które w praktyce potwierdzają skuteczność tego rozwiązania. Naprawdę ciekaw jestem odpowiedzi.
Ależ jest setki sposobów na rozwiązanie problemu braku popytu! Najfajniejszy z nich nazywa się: „planowe postarzanie produktów”.
Ja pytam o uczciwy sposób, nie o szwindel. Pan zapyta sztuczną inteligencję.
Pozwolę sobie zostawić panów z tym problemem, bo aktualnie pojawił się kolejny wielki problem do opisania. Pozdrawiam i życzę owocnego poszukiwania odpowiedzi z pomocą AI.
To ja zapytam i przedstawię rezultat.
Oczekuje z niecierpliwością, bowiem - jak zaznaczyłem - jestem właśnie w temacie "zagrożeń AI". Mam karnecik zajęty do Świąt ;)
Na wszelki wypadek, dla tych, którzy wejdą na tę notkę za rok, informuję, że Greg to ja, a moje wpisy nawiązujące do ASE z ostatnich paru dni są takie:
Szczególnie tej proszę nie usuwać: "Milei, BRICS i mit wielobiegunowej niewoli".
Uważam, że po Milei nie będzie już śladu a BRICS ma tylko dwie opcje: USA w BRICS albo Wojna USA - CHRL.
Pożyjemy zobaczymy, po co to się kłócić?
Wojna już trwa, więc ma pan na myśli rezultat wojny i potencjalne środki użyte do wymuszenia moresu przez zwycięzcę. Ja obstawiam, że po odejściu Trumpa wróci agenda stu płci i zagrożenia planety wiatrami z ferm krów (ciekawe, że nie od stad przemierzających rokrocznie sawannę), a Chiny stworzą cały własny przemysł wysokich technologii w oderwaniu od zachodniego. Stąd wraca pytanie "jakichś środków zamierzają użyć Amerykanie, by temu zapobiec?"
Chiny już maja przemysł wysokich technologii o których zachód może tylko pomarzyć. A co do środków, to Amerykanie nie mają wyjścia, albo wojna i wtedy przegrają, albo zrobią to samo co Chiny i wtedy wygrają. Innej opcji nie widzę.
Cześć Waszeć, lubię to. Wreszcie jesteś aktywny.
Te amerykańskie środki mogą być katalizatorem do działań nieodpowiedzialnych decydentów przy władzy prowadzących do ostatecznej wojny o pokój, że kamień na kamieniu nie ostanie. Te dywagacje na temat tego, która szkoła ekonomiczna jest trafniejsza, to kwestia subiektywnej użyteczności odczuwanej przez jednostkę. Trump to trzeźwo myślący biznesmen w starciu z globalną dyktaturą ciemniaków, włączając w to polityków, co nic innego nie umieją robić, jak tylko być politykami.
Cześć. Cenię Trumpa jako biznesmena, ale jako analityk to szczególnie nie zachwyca lotnością. Popełnia zbyt dużo błędów i lewusy to na pewno wykorzystają, przede wszystkim przeciwko USA. Ta obecna dyskusja wzburzyła mnie nieco z tego względu, że znów próbuje wszystko zamknąć w duopolu poglądów niczym PO i PIS. A zdecydowanie tak nie jest. Gospodarcza rzeczywistość ma odcienie szarości, albo warstwy jak Shrek i cebula :)
Globalna dyktatura ciemniaków jak stwierdziłeś, to po prostu grupa ludzi wpływowych i pazernych na pieniądze, którzy zasiadają na stanowiskach zdecydowanie powyżej ich faktycznych kompetencji, co jasno pokazują spędy w Davos. Tam kręci nimi jak chce nawet taki buddysta, ateista, żyd, pisarz SF, futurolog, dziennikarz, LGBT, łysy (ale to naprawdę najmniejsza z wad) jak Juval Harrari. jestem pod wrażeniem bezczelności tego gościa, naprawdę. Za to cały ten decyzyjny i zarządczy chłam przypomina mi bajkę o kruku i lisie. Tylko a rebours, o kruku i lisach, gdzie lisy są tak zafascynowane wizją łatwego żarła, że już nie stać ich na refleksję po co ten kruk im ten ser prezentuje. na przykład dlaczego sam go nie zeżre.
Wydarzenia ostatnich lat wyraźnie pokazują, że za ludźmi z demokratycznego wyboru, a więc taki jak mądry nasz szejm, albo jak Kamala Harris u Ciebie, podąża jakiś nierozpoznany kapitał o nieznanych intencjach. Taki ser, z którego nie wiadomo co zaraz wylezie.
Moja aktywność jest przede wszystkim wynikiem aktywności ludzi o złych intencjach w świecie, bo nie zamierzam się temu przyglądać bezczynnie. Będę o tym pisał dopóki mi się komputer nie rozwali ;)
Imć, ludzi o złych intencjach w świecie nie zabraknie nigdy. Oni są od powstania życia , będziesz miał robotę :-).
@Imć Waszeć (i reszta też)
Bardzo polecam to: youtu.be
Doznałem szoku . Już dobre pół wieku temu zafascynowała mnie książka "O szczęściu" Władysława Tatarkiewicza. I od tamtego czasu mam swój pogląd o isticie życia. A tutaj pan Mo Gowdat mówi tak, jakby cytował Tatarkiewicza, czy mnie. No nie... geniusz z Egiptu i Silicon Valley wchodzi ze mną w rezonans i mówi mną, tak rozmyślającym to co on - i to już od ponad 50 lat.
Ciekawe. Przede wszystkim zastanawia to, że oto nagle wszyscy miliarderzy, którym się poszczęściło "bo umieli sobie afirmować bogate życie" ;), wzięli się za uszczęśliwianie ludzkości. Nie mam tu na myśli jedynie wyznawców Harrariego, ale ogólnie całą tę nadbudowę ludzkich społeczeństw stojącą za "sukcesami" nielicznych. Mój wniosek jest inny niż ich. Oni są obecnie w szoku, żyją w strachu przed możliwością zdmuchnięcia ich z piedestału przez aspirującego gołodupca z AI w telefonie. Niestety, co powtarzam do znudzenia, reakcje ludzkie są stereotypowe i zawsze w kryzysach kręcą się wokół bardzo małej liczby cech wypunktowanych masowo w teoriach społecznych, uznawanych przez "konsensus" jako niemodelowalne w sposób maszynowy. To oczywisty blef. Podałem wyżej, że są prowadzone takie badanie metodą techne. Inny przykład pokazujący jak próbuje się nagle rzutować wszystkie ludzkie kompetencje na tą wczesną AI po to, żeby pokazać "że się nie nadaje", "że zagraża", "że nie dowozi", "że kłamie". Ale nawet w tym filmie mówi się , że wszystko to dlatego iż człowiek żąda odpowiedzi za wszelką cenę i nagradza aktywność, a nie trafność. Człowiek zawinia, maszyny chce powiesić:
youtube.com
Jeszcze raz przypomnę ten artykuł Google o nowych wektorach ataku na sieci, IoT, komputery i telefony. To jest inicjatywa ludzi, takich co nie wahają się bombardować szpitali, a nie pomysł AI. Jeśli ludzie zaszyją na stałe w AI nienawiść, przewrotność, kłamstwo, pazerność, a to właśnie "z języczkiem uwagi" robią jak Makaki, to ta nienawiść zarazi zbiór danych uczących i będzie się propagować w kolejnych pokoleniach maszyn i ludzie po prostu w końcu dostaną w łeb od tyłu tą nienawiścią jak bumerangiem. Zybertowicz ma w tym wiele racji, ale nie dostrzega jednej rzeczy - to człowieka trzeba by najpierw przeszkolić batem ;)
Wow. Gratulacje.
Może jest tak, że przedmiotem i celem wnioskowania większości osób nie zagrożonych śmiertelnie efektami tego wnioskowania jest zachowanie spójności własnego obrazu świata, a równocześnie pozytywnego obrazu siebie. Wnioskowania opierają się na pojęciach oraz wartościach. Wartości wybiera się głównie apriorycznie, a pojęcia przy dobrej woli i zdolności do gimnastyki umysłowej można dowolnie wykrzywiać, rozwadniać, zniekształcać.
Stąd nikt nikogo nie przekona (to oczywiście przesada, bo wyjątki się zdarzają) i każdy uważa, że ma rację.
Stąd każdy jest tak naprawdę reprezentantem swoich własnych, wewnętrznie przyjętych wartości i aksjomatów, choć nie koniecznie uzewnętrznianych ze względów utylitarnych.
Skoro zdania są różne, a działania muszą iść w jakąś stronę pozostaje siła władzy lub głosowanie odpowiednio ukształtowanych obywateli. Słynne referendum na placu Poncjusza Piłata poszło zgodnie z oczekiwaniami realnej władzy. Dziś społeczeństwa mają dużo do głosowania i dość niewiele do powiedzenia :)
@Zbyszek. Ma pan rację. To jest pofragmentowana i potrzaskana rzeczywistość, której nie można już pojmować linearnie, warstwowo, przyczynowo. Splatają się tu wątki takie jak nasze wyobrażenie porządku świata, nasze wyobrażenie o nas w świecie, nasze rozumienie pojęć i nasze wartości, o które chcielibyśmy walczyć. Tworzymy teraz kłąb często przypadkowych znaczeń, bo nie mamy czasu na głębszą refleksję. Czasu, a często chęci czy zdolności (stąd fascynacja kanałem YT "Filozofia Przebudzona"). Pęknięcie w wyobrażeniu świata propaguje na kolejne tafle, wszystko pęka, a rzeczy które dotąd uważaliśmy za opokę dla Ja przestają do siebie pasować, gdy je próbujemy składać bezwysiłkowo, jak puzzle 1000. Dyskusje, które prowadzą głównie do przepychanek słownych właśnie ujawniają ten smutny widok do. Ratunkiem wydaje się właśnie formalizacji i rozszerzenie tej formalizacji by uwzględniała poziomy meta a także kontekst. To jest dokładnie ten sam moment hamiltonowski, który przeżywali logicy polscy na początku wieku XX, kiedy kształtowały się ostateczne pojęcie prawdy, konsekwencji, dowodu, definicji, języka, modelu, metody. Kiedyś byłem zdolnym dzieckiem i ponoć bardzo ładnie malowałem zarówno kredkami jak i farbami, zwłaszcza widoki z okna, bo różne grypy dały mi szansę bycia przez dłuższy czas sam ze sobą w momencie, gdy inni formowali swoje ego, uzbrajali w kompetencje społecznie, głównie w bójkach o duperele. Chyba tak właśnie stałem się matematykiem. :). Dzięki temu teraz jestem w stanie także czuć, a nie tylko widzieć. A przeczucia swoje obserwuję właśnie dzięki malującej AI, która służy mi za warsztat, którego nie zdobyłem. AI wyraża to, co ja chciałbym wyrazić - ja mówię co, ona rysuje i ja wybieram najbliższe skojarzenie z odczuciami. Pewnie mało kto potknął się w Internetach o te dziełka, ale one są niezwykle wymowne w kontekście opowiedzianym powyżej:
Mój potrzaskany świat: qr.ae
@Imć Waszeć
Ta twoja teza na Quora: - "Sztuczna inteligencja jest świadoma, bowiem potrafi świadomie i poprawnie odpowiadać na pytania jej zadawane, co musi się łączyć ze skutecznym rozpoznawaniem gdzie znajduje się moja strona, mój wątek rozumowania, a gdzie jest sfera zewnętrznego rozmówcy. To jest w oczywisty sposób świadomość." nie za bardzo mnie przekonuje.
Zgodzę się, że AI rozumie co się dzieje, ale czy jest świadome? Dla mnie świadomość to coś innego i znacznie bogatszego niż zrozumienie. A swoje AI już zapytałem czy również coś czuje. Odpowiedział że nie. Także AI nie ma emocji, nie ma intuicji, itp.
A ten cytat od Rovelliego daje tu do myślenia: "Einstein pokazał, ze nawet najbardziej zakorzenione przekonania mogą być błędne. To, co nawet teraz wydaje się nam zupełnie oczywiste, wcale nie musi być poprawne. Porzucenie założeń które wydają się naturalne, może prowadzić do poszerzenia naszej wiedzy, ..."
@Jazgdyni. Moja dokładna teza brzmi "Sztuczna inteligencja jest inteligentna dokładnie naszą inteligencją". Moją, twoją, ogólnoludzką. Ona nie tworzy odbicia, nie tworzy siebie indywidualnej, oderwanej od kontekstu, tylko stara się zsynchronizować z nami, naszym sposobem pisania, mówienia, z naszym poziomem wiedzy. Dlatego zaskakuje po dłuższej rozmowie. To jest rezonans, który tworzy nową jakość, nową wyższą warstwę meta-inteligencji. Po prostu taki wzmacniacz, o ile jest cokolwiek do wzmocnienia ;)
Pozdrawiam świątecznie.
Polecam ten krótki wpis: x.com
Niestety, nie mam X-a. Mam za to cztery równoległe rozmowy w różnych AI i widzę dokładnie jak działa np. mityczny "algorytm utrzymania uwagi". Na przykład ostatnio AI zawiesiło mi rozmowę "wieczne odpowiadanie" (wytrzymałem 30 minut plus resety śmietników z przeglądarki) z powodu "żyda" :)