Pewna moja uczennica usiłowała się kiedyś dostać na wydział elektroniki PW. Były to czasy gdy nie było komputerów natomiast przeprowadzano egzaminy wstępne na uczelnie. Sekretarka wydziału wywieszała określonego dnia listę wyników egzaminu z matematyki i fizyki, w kolejności alfabetycznej, a nie według rankingu wyników, a następnego dnia po zdjęciu tej listy, listę przyjętych. Dlaczego - nie chcę nawet zgadywać. Moja uczennica była osobą podejrzliwą, a może tylko życiową. Przepisała ręcznie listę wyników przed jej zniknięciem (dziś sfotografowałaby ją telefonem) i porównała z listą przyjętych. Okazało się, że na studia się nie dostała, natomiast przynajmniej kilkanaście osób przyjętych na wydział miało o wiele gorsze od niej wyniki egzaminów. Zgłosiła się do dziekana wydziału. Zdenerwowany dziekan usiłował jej wytłumaczyć, że aby było sprawiedliwie połowę miejsc na wydziale przeznacza się dla kandydatów z najlepszymi wynikami, a następną połowę rekrutuje od końca listy rankingowej, czyli przyjmuje tych z najgorszymi stopniami. Po chwili dziekan zasłabł, stracił przytomność i pomimo interwencji lekarskiej zmarł. Uczennica oczywiście została przyjęta, studia ukończyła, lecz przez cały czas studiów ciągnęła się za nią opinia osoby, która zabiła dziekana.
Powinniśmy sobie uświadomić, że dziekan który zapewne doznał wylewu był prekursorem obecnego postmodernistycznego paradygmatu zabraniającego oceniania czegokolwiek i kogokolwiek. Trudno uwierzyć, że w tym stanie rzeczy odbywają się jeszcze jakieś zawody sportowe, olimpiady, mecze piłki nożnej, wyścigi konne i konkursy chopinowskie.
Z naszej Warszawskiej Gazety dowiedziałam się, że Publiczna Szkoła Podstawowa w Śremie wprowadziła obecnie następujące zasady promowania uczniów. Otóż każdy uczeń otrzymuje świadectwo z paskiem. Pasek białoczerwony oznacza – świetnie mi idzie, pasek niebieski - wierzę w swoją moc, pasek zielony - najlepiej wychodzi mi odpoczynek. W ten sposób nie tylko obniża się znaczenie czerwonego paska na świadectwie lecz całkowicie likwiduje rywalizację w wynikach nauki i praktycznie realizuje hasło: „róbta co chceta”. Każdy uczeń ma według autorów tego projektu jakieś zalety. Jeden dobrze się uczy a drugi z pasją leniuchuje. Każdy zasługuje żeby docenić jego talenty.
Zasada, żeby pod żadnym pozorem nie dzielić ludzi wydaje się na pozór szlachetna. Każdy podział na uczniów bardziej zdolnych i mniej zdolnych jest przecież zwykłą dyskryminacją. Zgodnie z tą zasadą wielu pedagogów postuluje obecnie całkowite zlikwidowanie w Polsce szkół specjalnych i włączenie dzieci z problemami intelektualnymi do klas integracyjnych szkół zwykłych. Wydają się nie rozumieć, że w ten sposób robią krzywdę przede wszystkim właśnie dzieciom z problemami psychologicznymi, mało zdolnym czy wręcz upośledzonym. W szkole specjalnej miałyby one szanse nauczyć się niezbędnych w codziennym życiu umiejętności, które pozwoliłyby im potem na samodzielne funkcjonowanie w społeczeństwie.
Otrzymałam ostatnio dokument „Procedura postępowania w sytuacji zaistnienia podejrzenia przemocy w rodzinie”. Wśród wymienianych w dokumencie oczywistych rodzajów kryminalnej przemocy fizycznej, wymienione są zabronione i penalizowane rodzaje przemocy psychologicznej takie jak: krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów oraz przemocy ekonomicznej jaką ma być wydzielanie pieniędzy. Zastanówmy się jakie środki wychowawcze mają zatem rodzice. Nie mogą krytykować, ani kontrolować dziecka źle się uczącego albo biorącego narkotyki bo jest to przemoc psychologiczna. Nie mogą zabronić niewłaściwych znajomości, bo jest to ograniczanie kontaktów, nie mogą odebrać kieszonkowego bo jest to wydzielanie pieniędzy. Wobec wybryków dziecka są praktycznie bezradni. To nie są teoretyczne dywagacje.
Rodzice szesnastoletniej uczennicy ze szkoły, w której pracowałam skarżyli mi się, że dziewczyna przyprowadza do domu przypadkowych partnerów i nigdy nie wiedzą kogo spotkają w nocy w kuchni czy w łazience. Gdy przestali dawać jej pieniądze oddała sprawę do sądu o alimenty i tę sprawę wygrała. Nie mogli wyrzucić jej z domu, choć dawała zły przykład młodszym dzieciom, bo chroniło ją prawo. Jej kochankowie pustoszyli lodówkę, czuli się w ich domu jak u siebie, łykali jakieś prochy i palili marihuanę. Jedyne co rodzicom doradzał pedagog szkolny to wzywanie policji. Nie chcieli jednak żeby córka była notowana za narkotyki, stale mieli nadzieję, że się opamięta. Próbowałam z nią porozmawiać tłumacząc, że przy jej trybie życia skończy jako prostytutka przy autostradzie. Nawymyślała mi, po czym doniosła do dyrekcji, że ją obraziłam. Odtąd w czasie lekcji całkowicie ją ignorowałam. Poskarżyła się dyrektorowi, że ją poniżam przez manifestacyjne pomijanie jej przy wzywaniu uczniów do tablicy. Widać było, że wśród kochanków ma sprytnego doradcę prawnego. Dyrektor wygłosił do nauczycieli przemowę w stylu: „wicie rozumicie - nie trzeba się wychylać, takie są przepisy i jesteśmy bezradni, jej nic już i tak nie pomoże, a my musimy być kryci”.
Oczywiście, że był to skrajny przypadek i nie należy wyciągać z niego daleko idących wniosków. Nie jestem psychiatrą ani psychologiem i nie mam zamiaru analizować ukrytych, głębokich przyczyn jej postepowania. Nie wiem i nawet nie chcę wiedzieć co się z nią stało. Nie zrobiłam jej żadnej krzywdy, dostała ode mnie promocję na wyrost, z najniższą oceną. Nie pracuję już w tej szkole. Z innymi byłymi uczniami mam bardzo dobry kontakt, zapraszają mnie na śluby, chrzty i komunie dzieci oraz obrony prac doktorskich.
Podobnie proroczym prekursorem okazał się Krzysztof Kononowicz, kandydat na prezydenta Białegostoku, europosła, a potem nawet na prezydenta RP, który zasłynął sformułowaniem: „nic nie będzie”.
Musimy sobie uświadomić, że wszystko co obecnie obserwujemy w kraju i na świecie to wypisz wymaluj wizje umierającego na wylew dziekana elektroniki i sympatycznego choć nieco opóźnionego w rozwoju kandydata na najwyższe stanowiska w kraju i za granicą.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 8423
O co chodzi? Przecież ministrem od szkół jest facio z Pani kasty ..... upss.... Kasty.
Żeby zło zwyciężało, to nie trzeba nic robić i na nikogo głosować 🌼 & 😎
Pewnie, że zagłosuję, Cała przyjemność po mojej stronie.
Nie jesteś sama za Tobą cała wataha.
Pozdrawiam serdecznie wojowniczą księżniczkę 🌼
Ja też zagłosuję . Proszę podać konkrety. Na jaką listę?. Na jaką partię?
Przepraszam, czy można jeszcze głosować?
Jeśli tak, to niech i mi wolno będzie głos oddać :-)
Może Nasz Henry coś doradzi :-)
PS o jedyneczkę, niech Pani nie dba...
Niewiasty głosują czasami na niewiastę, tylko z tego powodu, że jest nią tak, jak one.
Porada gratis
Lepsze jest wrogiem dobrego 🌼🌼
Człowiek jest obdarzony przez Boga wolną wolą i wybiera co chce, a dzisiejsze szaleństwo "róbta co chceta" skończy się pewnie reakcją czyli islamem - bo sytuacja już powoli do tego dojrzewa - i wtedy wielu może się zdziwić :-)
sgp2021.iplsc.com
No proszę, pedagog szkolny zamiast powiadomić organy ścigania o patologicznej rodzinie to doradza i umywa ręce.
PS. Autorka też nie kiwnęła palcem, aby powiadomić np. prokuraturę o takim przypadku ?
Donoszenie na dziecko do prokuratury to hańba i klęska wychowawcza. Próbowałam z nią rozmawiać. Gdyby sąd rodzinny umieścił ją w domu poprawczym byłoby jeszcze gorzej. Zastałaby po tym uniwersytecie rutynowanym przestępcą.
Ale, ale, kto pisze o dziecku 16-latce, która zażywa narkotyków za pozwoleniem rodziców ? Oczywiście sąd powinien pozbawić rodziców praw rodzicielskich. Pozwalanie dziecku na narkotyzowanie się w domu to nie tylko przestępstwo, ale również demoralizowanie nastolatki i pozostałych swoich dzieci. To że pozwalali 16-latce na sprowadzanie kochanków do domu to też patologia, ale niekaralna. Ewidentnie nie radzili sobie z najstarszą córką, ale możliwe że i z pozostałymi dziećmi. Sąd powinien przyjrzeć się tej rodzinie. Dla dobra dzieci oczywiście.
Z tą dziewczyną to jakieś kuriozum, ale z jej rodzicami również. Jak to możliwe, żeby nie poradzić sobie z 16, ale jednak dzieckiem, we własnym mieszkaniu, mając przewagę liczebną, ekonomiczną i psychiczną? Istnieje szereg możliwości działania, żeby tak " umilić " życie pod wspólnym dachem, żeby sama się wyniosła razem z gachami. Dla gachów na początek mocny środek przeczyszczający dodany do jedzenia w lodówce powinien pomóc. Dziwi mnie ta ludzka bezradność i to powszechne godzenie się na to, co usiłuje nam się wprowadzić do naszego życia. Chociaż nie, po dwóch latach "pandemii", tego, co nazywano "nową normalnością " i godzeniem się na to całych społeczeństw z pokorą i bezradnością baraniego stada, nie dziwi mnie już nic. Sami sobie jesteśmy wini.
ja, ja naturlich !
czytasz, czytasz, ale ni w ząb nie pojmujesz co czytasz, ale piszesz.
Odezwał się, modelowy "baran". Jak tam postępy w wyłapywaniu aerozolu w chusteczkę?
Jesteś modelowym przykładem dziewuchy tu opisanej, ta sama mentalność i bystrość.
Nie ma tu nic do pojmowania, bo nie masz nic do powiedzenia. Mądrego. Natomiast co do " dziewuchy " tu opisanej, to czego jak czego, ale bystrości nie można jej odmówić. I konsekwencji. 16 latka terroryzująca całe otoczenie, dom, szkołę, policję... To jest coś. Chociaż, jakie otoczenie, taki " terrorysta". Tobie by się ktoś taki bardzo przydał, baranie.
Oczywiście, że nikt tego nie chce we własnym domu. Wielu rzeczy nie chcemy, ale skoro zachodzi taka konieczność trzeba coś wymyślić. Jak nie prośbą ani groźba, to podstępem. Dziecko nie może terroryzować rodziny, choćby za cenę domu poprawczego. Dlatego twierdzę, że ci rodzice to kuriozum. Chyba lepsza już "zwykła " patologia, tam przynajmniej obowiązuje hierarchia w stadzie. Oczywiście żartuję, ale jeżeli będziemy się poddawali coraz durniejszej rzeczywistości byle się nie wychylać, byle mieć spokój, to wkrótce już nie będzie czego ratować.
Przykro to pisać, ale największą winę za podobne zachowania dzieci, winę ponoszą głównie mamusie. Ja to w pewnym sensie rozumiem, matka kocha swoje dzieci, bez wględu co robią i czynią, ale jest granica, której mało która pilnuje.
Mam w rodzinie nauczycieli z akademickimi włącznie, opowiadają co się tam dzieje, włosy dęba stają.
Moja ciocia kiedyś uczyła w szkole średniej, chciała nauczyć swoich uczniów najwięcej ile się da, a dawała od siebie wszystko, więc i wymagała, do czasu.
Rodzice uczniów zaprotestowali, że za bardzo wymaga, ciocia nie wytrzymała, zwolniła się i poszła w biznes, w którym odniosła sukces, ale żal pozostał.
Dodam, że miała wyjątkowy dar nauczania, mnie też uczyła, jej córka była prymusem.
Ja podobnie postąpiłem względem swoich młodych krewniaków, 4,6 lat, potrafili czytać i pisać oraz liczyć, z opowieści rodziców wiem, że jak już chodzili do szkół, na wywiadówkach nauczyciele ich wychwalali, szczególnie za to, że zawsze wiedzą więcej.
Dokładnie tak. Koleżanka córki prosiła żeby pomóc jej bratu w przygotowaniu do egzaminu eksternistycznego z programu liceum. Ma 23 lata i nie ukończoną I klasę liceum. Naukę przerwał w wieku 15 czy 16 lat bo jako youtuber w dziedzinie gier komputerowych zarabiał więcej niż oboje jego rodzice. Jest miły, grzeczny, nawet układny ale co z tego? Jest opóźniony w rozwoju. Ma kłopoty ze sprowadzaniem ułamków do wspólnego mianownika.
masz rację, ale w tej kwestii to ja widzę głównie ogłupione młode panienki wpatrzone w telefon, nie zwracając uwagi na otaczający je świat, wchodzące na jezdnie nie tylko na pasach pod maskę samochodu, a przerażenie ogarnia jak się widzi taką jeszcze pchającą wózek z dzieckiem.
Zszokowała mnie pewna informacja, że w ramach jakiego projektu, doświadczalnie mają zainstalować świecące kolorami pasy na przejściu, by taki, tak wpatrona w telefon, mogła zauważyć czerwony pas, zapobiegając wejściu pod samochód.
Ogólnie te nowe przepisy drogowe, wyłączyły ludziom myślenie, jadąc przez miasto, ma się wrażenie, że się jedzie pomiędzy baranami, a jak zwrócisz uwagę, to ciebie może zagryźć.
Czasami błędy młodości w zdobywaniu wiedzy, nie niszczą kariery ludziom ponadprzeciętnym, ale to rzadkość.
nie wiem czy kiedykolwiek cokolwiek zbudowałeś, inaczej byś wiedział, że cywilizację tworzą ludzie, którzy mają intuicję, inaczej też zwaną wyobraźnią:
"wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona. Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe." Albert Einstein
By np. grać w obecne gry, od strzelanek po symulatory, trzeba mieć odpowiedni sprzęt, można go kupić, ale to za mało, mając wiedzę i umiejętności, zbudujesz kompa, z którym sklepowy nie ma szans.
W opisanym przypadku, intuicja nic by nie poradziła, bez wiedzy, naprawiałeś cokolwiek? tu chodziło konkretnie o maszynę CNC, która gubiła wymiary, było znaleźć błędy w programie, jak i samej maszynie, dodam że podobnych przypadków rozwiązał kilka, już nie sprowadzają fachowców spoza Polski, a wiesz ile kosztuje jego dzienny pobyt?
Ty masz obawy, a na jego głowie firma postawiła firmę, jej renomę, jak i potężne zyski, a ty masz wątpliwości, ciekawe :)
dopowiem ci, że jego wiedza i doświadczenie automatycznie jest przekazywana do filii firmy na całym świecie.
Wersji "Kopciuszka" było bez liku . Do cholery z tym CNC.
Płytę bazowa odlejesz ręcznie z betonu albo może epoksydu , dyski i pamięci usmażysz na oleju extra virgin , a wiatraczki koniecznie od Don Kichota i karty od Wielkiego Szu . Nie kolego tu nie ma żadnych rzemiosł artystycznych nikt nic nie buduje , tylko składa według preferencji i wymagań . Komputery w sklepach to tylko najczęściej spotykane kombinacje złożone z podzespołów według popularności czy stopnia zaawansowania czy wydajności . Czysta statystyka i kalkulacja . Zwykłym ludziom czy nawet wielu specjalistom nie są potrzebne kosmiczne pamięci , procesory czy kary graficzne , nie ma sensu ani ekonomii w składaniu na gotowo najbardziej wypasionych komputerów i ilości nawet jednego kontenera (zakładane minimum technologiczne i ekonomiczne), bo graczykom i tak nie dogodzisz i coś będzie nie takie , a płacić trzeba . To jest od początku tak zaplanowane i nie jest żadną hańbą dla HP czy Della i innych . Kupujesz wszystko gotowe , dyski procesory , karty czy te nieszczęsne wiatraczki płyty i budy i co tam jeszcze , składasz wszystko zatrzaski albo wkręty , Śrubokręt może jakiś kluczyk to całe zaplecze technologiczne. Budowa karmika dla ptaszków to większe wyzwanie dla gościa od kompów . A ten twój geniusz to się pewnie inżynierii mechanicznej , elektroniki , elektrotechniki , technologii wszelakich czy metrologii z gierek nauczył ? Tam potrzeba co najmniej trzech jak nie pięciu speców różnych specjalności , razem lub oddzielnie .Pewnie czołg , takiego np Leoparda ustrzelił i tam wszystko było . Wyszło w try miga . Jeszcze parę Abramsów i doświadczenie jest ? Daruj se te bajki . Do tego jest potrzebna edukacja , szkoła i lata praktyki osadzone w tej bazie , nie gierki na kompie , nawet kosmiczne . Na bazie gierek buduje się bazę do doświadczenia w gierkach . Nic więcej .
Aha
Dzienny pobyt dla fachowców spoza Polski kosztuje tyle ile na rachunku z hotelu plus dieta i wydatki . Firma (światowa)płaci , za drogo , znaleźć tańszy hotel , kanapki z Lidla i jeździć autobusem . Z resztą , czy byka boli kuśka jak się krowa cieli ?
Kopciuszek był fajny , ale to jednak bajka dla dzieci .
Podyskutowałeś ostatnio z kolorowym i zaczynasz jego wzorem . Jest różnica między technologią informatyczną w ogóle i informatyką w szczególe a przemysłową w podszczególe . Chłopak od gierek komputerowych to se mógł "znać świat komputerów" i tyle . Myślenie potoczne zwane chłopskim rozumem tu może dać efekt niechodzenia chorej baby do lekarza tylko do kobieciarza . Myślę że kobieciarz wiele bab z różnych przypadłości na które lekarz nie pomógł wyleczył .Sprytne chłopaki od komputerów też bywają pomocni bardzo często ale skąd oni w przemyśle ? Maszyna była pewnie nowa i to sprzedawca czy producent za to odpowiadał . Krótko pisząc nikt tam domorosłych geniuszy po prostu nie dopuszcza bo to cała maszyna , nie komputer i a to nie gra tylko sekwencja operacji i zabiegów technologicznych . Sam zauważyłeś że jest insurance , procedury i nie tylko .To nie jest kilka zdań geniusza od gierek , tylko analiza wszystkich środowisk maszyny . To nie gra nawet na kosmicznym poziomie . Krótko pisząc dwie różne pary kaloszy . Również analiza interfejsów i elementów wykonawczych i narzędzi i zespołów wykonawczych . Maszyna jakakolwiek CNC to nie tylko sterownik czyli komputer ale całe środowisko elektryczne , elektroniczne i pewnie mechaniczne . Oprogramowanie jest tam "najtrwalsze" . Jeżeli toto gubiło wymiary to było pewnie jakieś centrum obróbkowe . Oprogramowanie do tego się kupuje i adaptuje do maszyny . Szwankuje ? Kupujesz nowe i producent adaptuje i wgrywa jeszcze raz . Wysoko specjalizowana procedura ale tylko procedura . Żadnego aj waj , przychodzi facet , który robił to sto razy i robi sto pierwszy . Na poprawki oprogramowania nie pozwoli procedura producenta i oczywiście insurance . Miejsc do błędów setki a procedura jest po to żeby było skutecznie , taniej przeważnie nie . Bajek o o Kopciuszku się nasłuchałeś i tyle . Zamiast pantofelka komputerek i cała bajka . Jedynie tylko to że życie bywa sumą naszych wszystkich błędów i uśmiechów fortuny to prawda . Kopciuszek tego dowodem .
Pozdrawiam
Tomaszek
Mam też innego znajomego komputerowego samouka, sam potrafi zbudować maszyny CNC, zaprojektować elektronikę, napisać program, widziałem i pracowałem na tym, to co on potrafi zrobić, trudno znaleźć takiego speca. Byłem świadkiem jego rozmowy z pewnym Niemcem, który zaproponował mu pracę w Niemczech, ale nie przyjął, otworzył własną firmę.
Tylko nie wymagaj, by podał jego dane, bo ośmieszysz się totalnie, a mi jest obojętne co ty sobie zmyślisz czy wymyślisz :))))))))))
Był tu również podobno Doktor Fizyki , który o klimie adiabatycznej dyskutował z naszym specem od techniki wszelakiej , to nic mnie nie zadziwi . Niech Ci będzie , twoje Kopciuszki potrafią wszystko . Pewnie na krowie jeździć też . Programów do sterowania CNC nikt kumaty nie pisze , to się kupuje razem ze sterownikiem albo do sterownika . A maszynę ustawia ustawiacz a dziś to jakoś inaczej się nazywa , informatyk niekoniecznie a czasem lepiej jak nie , bo potrzebna jest wiedza technologiczna i metrologiczna w przypadku np centrum obróbczego . Czasy omnibusów technicznych minęły . Często chodzi o jakieś większe i kompleksowe systemy . Kopciuszki wyważają otwarte drzwi ? Kolorowego RIBa też łyknąłeś jak łoś . Obaj nie odróżniacie jakichś obrazków od rysunku technicznego i bohomazów malowanych z palca od wizualizacji projektu , jednego RIBa od drugiego .Szczegóły pokrótce wyjaśniłem , ale do tego trzeba łapać minimum bazy .
Do Niemców i nie tylko to się aplikuje ,chyba że piszesz o szparagach u bauera . W tym świecie nikt się za Kopciuszkiem nie ugania i w tych pałacach nie ma drzwi otwartych . Tym się różni życie od bajki .
Pozdrawiam . Jutro jadę po car bootach , tam jest dużo fajnych rzeczy nie CNC .
A wychowało to to chociaż jedno własne mlode? Widać, że nie. Pewnie zatrzymał się na etapie poszukiwania kandydatki na "mamusie ". Jakoś się nie dziwię.
Czyli trafiłam. Znowu. Nie masz, nie wychowałeś, więc zamknij japę.
twojej japie nikt nie dorówna, pewnie pracujesz w jakieś mordowni przy barze :))
jesteś ograniczona sądząc, że będę o swoim życiu bufetowej opowiadał.
Żałosny jesteś. Dzieci mieć nie będziesz i dobrze, po co przekazywać takie "męskie " geny.
Mnie też kiedyś spotkało, że rodzice protestowali przeciwko przerabianiu trudniejszych zadań. " Moja córka rzyga gdy siada do matematyki" - wykrzyczała jakaś jejmość.. ""Rozumiem, że planujecie państwo płacić przed maturą za korepetycje"- powiedziałam spokojnie. " Dla, mnie będzie wygodniej nic nie robić i brać za to pieniądze". Spuścili z tonu i doszliśmy do porozumienia..
Pzdr.
Jak by dostała pałę, lub jedynkę, to by nie histeryzowała. Ewentualnie nauczycielka mogła odpuścić sobie wystawienie oceny i polecić się lepiej przygotować, skoro to była celująca uczennica. W moich czasach mówiliśmy, że uczeń bez lufy to jak żołnierz bez karabinu :-)
PS. Dlatego system punktowy na PW kiedy studiowałem, jest najbardziej sprawiedliwy. Końcowe oceny zależą od ilości zdobytych punktów na ćwiczeniach i egzaminie :-)
Mój sympatyczny kolega z lat szkolnych, od urodzenia prymus, jakoś nie dawał sobie rady z pewnym przedmiotem, ledwo ciągnął, aż nauczyciel nie wytrzymał i postawił mu lufę, kolega się załamał, bo jak to tak. Samosądu na nauczycielem chyba nie było, ale na koniec roku, postawił mu 3, myśmy się domyślali, że to swoista nagroda za całokształt jego innych ocen, powiem, że nikt z nas nie pałał z tego powodu pretensjami czy nienawiścią do kolegi, czy nauczyciela, byliśmy wyrozumiali.
Ja ze swej strony doświadczyłem czegoś podobnego. Pewnego razu nauczyciel zarządził niezapowiadaną klasówkę, szok, nikt był przygotowany, moja klasówka miała tylko imię i nazwisko. Byłem tym zmartwiony, bo miałem dobre oceny, a tu zonk, jakie było moje zdziwienie, jak dostaję klasówkę a tu ocena 3 !,
na koniec lekcji, nauczyciel zwraca się do mnie bym został, bo chce porozmawiać, jak wszyscy koledzy wyszli, to mnie zaczął spowiadać, co się stało i dlaczego, zacząłem się tłumaczyć, nauczyciel wysłuchał, pokiwał głową i stwierdził, że musiał być jakiś powód. Problem był na koniec roku, ta 3 burzyła statystykę na wysoką ocenę, nauczyciel ogłosił szanse na poprawę oceny końcowe, kto chce może zdawać, kilku kolegów się zgłosiło, ja siedzę cicho, myślę sobie, 4 mam pewną, po co ryzykować, aż nauczyciel wywołuje mnie i pyta, czemu nie chcę zdawać, mówię że mam obawy czy dam radę, to materiał z całego roku, wtedy nauczyciel powiedział, obojętnie na wynik egzaminu, jak nie dam rady, oceny nie obniży. Odbywa się egzamin, koledzy odpowiadają, dają radę, ja na końcu, też dałem radę, nauczyciel zadowolony że go nie zawiodłem.
Jeszcze szczegół, od tej pory wszystkie klasówki były zapowiadane :)
Ale ja zawsze lubiłam uczyć i chyba mi to wychodzi. Trzeba robić to co wychodzi nawet jeżeli status społeczny nauczyciela jest niewysoki.Ja też pozdrawiam.
Jak pozwalali sobie rozwydrzonym nastolatkom wkładać kosze na śmieci na głowę to tak. W dodatku był to nauczyciel języka angielskiego. A potem ta młodzież wyjechała na zmywak, bo na nic więcej ich nie było stać z żadną znajomością języka. A szef ZNP chomikuje sobie łyskacza z kapitalistycznego zachodu, którym oficjalnie gardzi jako ideowy lewak :-)