Powtórka z rozrywki

Zarzucił mi jeden z czytelników że się powtarzam. To nie ja się powtarzam, to sytuacje się powtarzają w nieznośny sposób.
Opisywałam kiedyś perypetie sąsiada, który wegetował sobie spokojnie wśród zakurzonych książek w swoim zagraconym pokoiku i miał się dzięki naszej pomocy zupełnie dobrze. Jego durni koledzy uruchomili opiekę społeczną, Opiekunki zamiast sprzątać i gotować grzebały po szafkach szukając pieniędzy, wypędzone powiadomiły sąd rodzinny i sąd skazał sąsiada na przymusowe przeniesienie do domu opieki gdzie przeżył tylko kilka tygodni.  W domu opieki było bardzo czysto, wręcz sterylnie, a jednak zmarł na gangrenę.   Tak mu troskliwie i fachowo pomogli.
Sytuacja się powtarza, nasza sąsiadka po trzech poważnych operacjach jest jak to się mówi w stadium terminalnym. Zapewniamy jej posiłki, podawanie leków, wpuszczamy pielęgniarki i rehabilitantki. Gorliwa pielęgniarka postanowiła  uruchomić obowiązujące ją procedury bo jak stwierdziła chora wymaga całodobowej opieki. Tymczasem chora po trzech operacjach i  trzech szpitalach dobrze wie jak ta fachowa całodobowa opieka wygląda. Nikt nie trzyma chorego za rękę, do umierającego w nocy nie wstanie lekarz dyżurny, pielęgniarki piją kawkę i chichoczą w swoim pokoiku trudno doprosić się nawet o basen. Chory musi znosić chamstwo personelu, zwracanie się per ty, teksty w rodzaju „rusz dupę kochana”. Ten kto ma nadzieję wyleczenia traktuje to jako specyfikę systemu, na który nie ma żadnego wpływu. Chory który wie, że nie ma szans na wyleczenie nie chce tego niepotrzebnie znosić tylko po to żeby pracownicy służby zdrowia dotrzymali obowiązujących procedur. Kilka miesięcy temu ta sama ciężko chora sąsiadka była przewożona ze szpitala do domu karetką. Nie zabraliśmy jej samochodem bo w naiwności swojej liczyliśmy na fachową opiekę  podczas transportu.  Karetka nie była zaopatrzona w nosze, wózek nie miał podnóżka i nie mieścił się rozłożony do karetki. Ostatecznie chora wchodziła ku szczeremu rozbawieniu sanitariuszy do karetki na czworakach.
Nie składaliśmy skargi na zachowanie personelu medycznego, bo jest ono dla naszego systemu typowe. Nie jesteśmy rodziną sąsiadki, nie mamy jak to się mówi w tej sprawie interesu prawnego, a sanitariusze czy ratownicy medyczni nie mają dla nas zdolności pojedynkowej. Najchętniej jak pan Kmicic pognałabym ich batem po śniegu w kierunku ruskiej granicy, ale przecież w naszym demokratycznym systemie (jak się dowiedziałam przy okazji awantur w Białymstoku) każdemu przysługuje szacunek, nawet bandycie, złodziejowi i prostytutce. A może przede wszystkim bandycie, złodziejowi i prostytutce.
Trudno nie dziwić się całkowitemu brakowi logiki w tym systemie. Odwiedzająca chorą pielęgniarka argumentuje, że w szpitalu dostanie ona respirator, więc będzie jej łatwiej oddychać a poza tym zrobią jej elektrokardiogram i inne badania. Czy elektrokardiogram leczy raka? – pyta zdesperowana chora, ale pielęgniarka tylko się denerwuje, jej nie obowiązuje logika, obowiązują ją procedury. Małemu Szymonowi w szpitalu na Niekłańskiej odmówiono respiratora skazując go na śmierć pomimo, że błagali o respirator rodzice. Naszą podopieczną wbrew jej woli chcą umieścić w szpitalu i poddawać uporczywej terapii bez najmniejszych szans na powodzenie. To nie tylko chodzi o leczenie gangreny zasypką dla niemowląt. Najważniejsze, że działają wbrew woli chorego. Młodemu zdrowemu człowiekowi trudno nawet sobie wyobrazić jak bardzo jesteśmy uprzedmiotowieni, do jakiego stopnia jesteśmy własnością systemu, jak robocze bydło o którego dobrostan ma dbać właściciel. Rodzina nie ma prawa mieć bałaganu w mieszkaniu, albo okruchów na stole, bo jakaś zidiociała kurator  i jeszcze bardziej zidiociały sąd uczyni to podstawą do odebrania dziecka. Odebrane dziecko może przez ten sąd zostać umieszczone w rodzinie zastępczej gdzie jak w Pucku zostanie zatłuczone.  Jeżeli ideolodzy LGBT zrealizują swoje postulaty być może dziecko zostanie oddane parze homoseksualnej gdzie będzie wykorzystywane. Pewna rodzina usłyszała, że  ma mieć na podłodze panele, a nie dębowe deski bo takie są gusta pani kurator.
Ideolodzy systemu twierdzą zawsze, że przypadki zabicia czy katowania dzieci w rodzinie zastępczej lub w domu dziecka to tylko wypadek przy pracy, w statystyce -ułamki promili. Przestrzegam przed argumentami statystycznymi. Przytomna dziennikarka komentując sprawę z Pucka powiedziała, że zostało zabite dwoje z czworga dzieci z tej samej rodziny powierzonych rodzinie przestępczej niesłusznie zwanej zastępczą i jest to 50%. Jak wiadomo korelację dodatnią można znaleźć pomiędzy wynikami matury z matematyki a pogłowiem łosia w danym roku w kraju. Taka korelacja jak się łatwo domyślić  o niczym nie świadczy. To że zginęły dzieci w rodzinie zastępczej, fakt że został okrutnie zamordowany mały Dawidek to sygnały, że system funkcjonuje źle. Źle bo w jego założeniach, przejętych od komunistów poprzez lewackie ideologie zachodu tkwi przeświadczenie, że rodzina biologiczna jest źródłem wszelkiego zła i przemocy natomiast rodzina zastępcza gwarantuje dziecku bezpieczeństwo. Jest dokładnie na odwrót z bardzo prostej przyczyny. Biologicznie rzecz biorąc obce białko to zupełnie co innego niż własne białko. Prawdziwi rodzice znoszą wybryki dzieci, których nie zniesie nikt obcy, prawdziwi rodzice  naprawdę troszczą się o dobro dziecka, którą to troskę sądy i kuratorzy tylko deklarują.
To że małemu Szymonkowi dla jego własnego dobra odebrano respirator pozwalając mu umrzeć przez uduszenie się, natomiast chorej w terminalnym stadium choroby dla jej własnego dobra na siłę wciska się respirator, który jej nic nie pomoże nie świadczy przecież o trosce o pacjentów. Świadczy przede wszystkim o tym, że żyjemy w systemie totalitarnym  w wersji soft więc trudniejszym do rozpoznania choć nie mniej groźnym dla jednostki. Jednostka może – jak Terri Schiavo zostać skazana na okrutną śmierć z głodu i pragnienia tyle, że – podobno- dla jej własnego dobra.
 I jak tu się nie powtarzać.
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika mmisiek

15-08-2019 [17:21] - mmisiek | Link:

Porażające to wszystko.
Nie jestem prawnikiem i może nieco naiwnie zapytam jak to wszystko możliwe (mowa o sąsiadce) w sytuacji gdy każda osoba, która nie jest ubezwłasnowolniona i zachowuje przytomność, ma prawo do odmowy leczenia?

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-08-2019 [17:50] - Marek1taki | Link:

Z pozycji osoby urzędowej realizującej procedury wszystko jest możliwe do postawienia na głowie, a na nogach z pozycji petenta jest dokładnie odwrotnie. Po to są procedury. Pozory wolności służące ubezwłasnowolnieniu.

Obrazek użytkownika izabela

15-08-2019 [19:22] - izabela | Link:

W odniesieniu do osoby starej sąd rodzinny, który decyduje o umieszczeniu w zakładzie w większości przypadków traktuje ją jako niezdolną do czynności prawnych. Jeszcze gorzej jest z osobą w stadium terminalnym, która przyjmuje morfinę. Łatwo przyjąć że ma zakłócony obraz rzeczywistości. Nasza sąsiadka nie dała się wywieźć do szpitala i  zmarła w swoim domu. Tego tylko chciała. 

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-08-2019 [18:02] - Marek1taki | Link:

Też mi na nerwy działają procedury. Spotykam się jednak z zadowoleniem z ich wdrażania u większości pacjentów ponieważ tylko poważnie chorym one przeszkadzają. Nie zawsze rzecz oczywista utrudniają im dostęp do diagnostyki i leczenia.
Dla szukających profilaktyki i lekko chorych są dobre bo poszerzają zakres świadczeń, z których pacjent może korzystać. Przebadać się nie zaszkodzi, a najwyżej nie pomoże - raczej rzadko szkodzi. Teraz procedury medyczne mają już nawet rangę ustawy. Taka jest polityka sprzedażowa.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

15-08-2019 [19:33] - Imć Waszeć | Link:

Może zamiast samych gołych procedur należałoby wreszcie zaimplementować całą resztę, hę? W informatyce wymyślono już dawno temu taki model obliczeń, który skutecznie izoluje warstwę problemu, na której pracują procedury, od całej reszty programu. Nazywa się to często głupotoodpornością - nawet w poważnej literaturze:). Żeby zagwarantować gdzieś głupoto- albo raczej głupkoodporność, potrzeba całego mechanizmu i dziesiątek nowych dziwnych pojęć. Przykładowo "wywłaszczanie" (preemption) służy temu, żeby jakieś jedno zadanie, które pracuje równolegle z innymi zadaniami i się zakukało w czerep, nie zablokowało całego systemu. W ten sposób jest szansa, że jakiś proces kontrolny pracujący w tle kopnie w końcu takie zadanie w de uwalniając zasoby dla reszty systemu. Jednym z takich nadzorców jest scheduler. Inne ciekawe pojęcie, które chyba powinni sobie przyswoić "projektanci" systemu obsługi pacjentów, a dokładniej kolejek do lekarzy, to marshalling. Dodam, że wcale nie polega to na zamianie żywego pacjenta w numer pesel, czy ewentualnie inny numer ewusia, z dołączoną jak kilo kitu torbą na płyty CD i teczki na papiery. Trzeba po prostu mieć jeszcze trochę wyobraźni, a nie tylko ciąg do władzy, żeby projektować jakiekolwiek systemy.

Skoro więc w informatyce potrzeba aż takiego nakładu środków i całego nowego słownictwa, żeby wszystko działało sprawnie i bez zgrzytów, to jakim prawem kaduka w ochronie zdrowia i urzędach mogą poprawnie działać systemy złożone z samych gołych procedur, głównie gęgających w koło jakieś swoje "bla bla bla bla"? Jakiś pomysł? Może to informatyka jest za głupia?

PS: System, który opisuję powyżej dotyczy obiektów o wiele mówiącej nazwie: kontrolki. Może więc więcej kontroli nad pyrgającymi zającami systemu nie jest aż takie złe, zaś mniej kontroli nad zwykłym pacjentem może okazać się per saldo zbawienne? Jeszcze raz powtarzam hasło na dziś: głupotoodporność!

Obrazek użytkownika Marek1taki

15-08-2019 [23:40] - Marek1taki | Link:

@Imć Waszeć W wielu sytuacjach procedury i systemy kontrolne są OK. Mają swój koszt. Gdy pacjent wybiera i płaci za wersję z pełnym pakietem procedur i kontroli plus ubezpieczenie od wszelkich okoliczności to jest ostatecznym kontrolerem i nie przerzuca kosztów na innych pacjentów. Stany Zjednoczone są przykładem gdzie procedury, systemy kontrolne i ubezpieczenia są głównym kosztem, bo w tym kraju wolności nie ma wolnego wyboru. Widać na filmach, że pacjent jest ze szpitala wywożony na wózku inwalidzkim. Tak stanowi procedura, bo tak stanowi prawo, bo tak je ustanowił precedens. To jest koszt. Inny koszt nieznany z filmów jest taki, że reanimacji na ulicy lub w sklepie nie podejmuje lekarz, który akurat się napatoczy, bo to niezgodne z procedurą. Można więc więcej procedować i kontrolować a mniej leczyć. Będzie mniej błędów niezgodnych z procedurami, bo kto nie leczy ten nie popełnia błędów w leczeniu. Ubieranie medycyny w papier, robienie nauki z procedur to ideologia. Im młodsi lekarze tym łatwiej przyjmują zmiany, akceptują ideologicznie system. Starzy wymrą a w miarę zmiany pokoleń system się dociera i uszczelnia. Generalnie to jest problem regulacji, upaństwowienia medycyny i tzw.praw pacjenta. Też zaraza. Taka różowa.
Wrócę do tego skąd się biorą procedury. Z analizy danych. "Problemem" biologii człowieka jest zmienność. Do tego dochodzi zmienność środowiska. Do tego dochodzi omylność twórców procedur, która zaostrza kontrole eliminując lub opóźniając wdrażanie terapii. Do tego marketing i lobbing. Również ideologiczny. Wystarczy dać przykład jak to funkcjonuje wokół ekologizmu CO2. A szczepienia? A transplantacje? A banki komórek macierzystych?

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

16-08-2019 [15:52] - Imć Waszeć | Link:

@Marek1taki, nie dokładnie o to mi chodziło. Ja mówię o systemach, które zaimplementowane w dowolnym środowisku nie będą prowadziły do znanych zakleszczeń i błędów. Mówię o modelu abstrakcyjnym, a nie o tym co ma lekarz na biurku robić. W tym przypadku rzeczywiście mamy system pracujący równolegle, bo pacjenta nie można ograniczyć do jednej choroby w danym momencie, ani założyć, że ma prawo w danej chwili leczyć się u jednego lekarza. W takich systemach informatycznych umówiono się stosować pojęcia wątków, semaforów, mutexów, sekcji krytycznych i innych mechanizmów synchronizacji. Przecież problem siedmiu jedzących filozofów, którym podano spaghetti (jedzone dwoma widelcami) i pomiędzy każdymi dwoma położono po jednym widelcu, jest problemem uniwersalnym, prawda? Tam chodzi o to, żeby nie zagłodzić żadnego filozofa. Podobnie zresztą jest ze znanym problemem pisarzy i czytelników, który już leży bliżej sedna naszego problemu. Tego nie rozwiązuje się nawet najsprytniejszymi procedurami pracującymi na poziomie jednego "filozofa" lub "pisarza", a więc to nie lekarz musiałby się martwić, którą procedurę zastosować. Warto o tym pamiętać przy projektowaniu systemów wielowątkowych, gdzie różne obiekty sytemu pracują równolegle i dzielą wspólne zasoby. Pan zaś mówi o tworzeniu nowej dogmatyki, a nie o procedurach, jak w tym przykładzie, gdzie lekarz nie ma prawa podejmować żadnych działań na mieście.

Mój przykład bardziej odwołuje się do filmu z Charlie Chaplinem, który stojąc przy taśmie w fabryce ma dwa klucze płaskie w rękach i musi tylko wykonać jedno dokręcenie śruby na jakimś elemencie. Przecież nikt go nie zmusza (prócz rutyny) do dokręcenia kluczami nosa prezesowi fabryki, gdy ten przypadkowo jedzie leżąc na taśmie. Mówiąc poważnie, mamy tu do czynienia z dwoma różnymi zagadnieniami: 1) zaprojektowaniem fabryki (system) i 2) tym co zrobi w danym momencie człowiek przy taśmie (lekarz). Reasumując, zostawiając swobodę ruchu lekarzowi, należy tak zaprojektować system taśm, aby mieć pewność iż będzie dostarczał mu właściwych pacjentów. Z drugiej zaś strony ma zagwarantować pacjentom, że nie znajda się na jakiejś bocznicy, albo z braku miejsc do gastrologa nie pojadą objazdem przez chirurga gotującego się do wycięcia nerki. To nie ma nic wspólnego z ideologią - to jest inżynieria. Ideologia zaś zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy spór o to, czy inżynieria załatwi wszystko vs inżynieria niczego nie załatwi.

Obrazek użytkownika Marek1taki

16-08-2019 [17:46] - Marek1taki | Link:

Tak. Wyczuwam tę ideę Pi razy drzwi. W odpowiedzi pisałem jakie są obecne trendy. To o czym Pan pisze ma uzasadnienie np. w rejestracji pacjentów w sytuacjach gdy w ograniczony sposób działa wolny wybór. Np. na SOR. Zamiast filozofów, makaronu i widelców mamy pacjenta, lekarza i "widelce". Jest system kartkowy i zdarza się, że pacjent umiera na SOR nie z powodu nieodwracalności choroby tylko z powodu kilkugodzinnego oczekiwania. To oczekiwanie to wynik "niesystematyczności" zachorowań - nie mamy wpływu, charakteru zgłoszeń (od krytycznych do błahych) - urynkowienie, np. udział własny miałoby wpływ ale demokracja nie wybacza ograniczania socjalu i po trzecie wynik działania "czynnika ludzkiego" personelu. Załóżmy, że nie modyfikujemy widelca (fabryki). Jak by Pan podszedł do tego tematu?

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

17-08-2019 [00:46] - Imć Waszeć | Link:

Panie Marku, zanim spróbuję napisać odpowiedź na powyższe pytanie, chciałbym dowiedzieć się jak by Pan rozwiązał taki pospolity programistyczny problem: Mamy dużo liczb {1,2,...,N}, z których mamy wylosować 10 taki sposób, żeby żadna liczba się nie powtórzyła i każdy wybór był jednakowo prawdopodobny. Wygląda skromnie, nieprawdaż ;)
Nie chodzi o to, że ma to związek ze służbą zdrowia, ale dobitnie pokazuje, że czasami bicie głową o ścianę przy nierealnym założeniu o ograniczeniu pewnych zasobów lub środków (czas, pamięć, elegancja kodu) prowadzi na manowce i do strasznych rzeczy (czyli też strasznych programów:)

Jako podpowiedź opowiem o pewnym wydarzeniu z przeszłości. O pewnym człowieku, doktorze matematyki i informatyki, który kiedyś zarzucił mi w pewnym środowisku niekompetencję, gdyż śmiałem sprawdzać fakt zaistnienia permutacji w jednej pętli FOR. Było to coś około 10 bloków kodu (klocków) w procedurze szyfrującej dane, które były rozstawiane losowo i robiły za balast, czyli nie wpływały na wynik, ale zaciemniały kod. Po ich zaobserwowaniu w kodzie można było heurystycznie stwierdzić, że tą właśnie metodą dane zostały zaszyfrowane. Nawet więcej, dzięki wymyślonej przez siebie technice odwracania słów (czyli kodów procedur - to taki skrót informatyczny/matematyczny;) byłem w stanie odpowiedzieć ze 100% dokładnością: tak, to słowo powstało za pomocą tego oto konkretnego automatu (np. reprezentowanego przez graf przepływu sterowania). No więc ten doktor wyśmiał mnie przy kolegach, a gdy się zmęczył doczepianiem, to ja spokojnie opisałem kolegom jak to działa. Mianowicie jeśli mam do znalezienia 10 klocków i wiem, że wszystkie muszą wystąpić ale w dowolnej kolejności, to przygotowuję sobie wektor 10-cio bitowy i znajdując kolejny klocek w kodzie ustawiam odpowiadający mu bit na 1. Zaznaczam, że jest tylko dziesięć klocków. Jeśli w wyniku nie dostanę wektora z 10-ciu samych jedynek, to a) nie jest to permutacja, stąd b) nie jest to ta procedura, więc c) nie jest to ten automat szyfrujący. Oczywiście gdyby Pan chciał *wygenerować* wszystkie permutacje z jakiegoś dużego zbioru, to szczęścia i zdrowia życzę ;)

Kiedyś zadałem to pytanie jednemu ze znajomych i gdy ten zaczął pisać propozycje, to mu kartek w drukarce zabrakło. Jedna z koncepcji polegała na tym, żeby wszystkie możliwe wyniki losowań zakodować bitowo, czyli za pomocą ciągu liczb 1 - wylosowano, 0 - nie, o stałej długości. Wtedy wystarczyłoby wylosować jedną taką liczbę i podać wyniki. Gdyby N=100, to mielibyśmy 100 nad 10, liczbę wyborów 10 liczb spośród 100. Bagatelka, zmieści się w pamięci RAM. Jednak gdy zwróciłem mu delikatnie uwagę, że w ten sposób stracił informację o kolejności losowań, to pogryzł, zgniótł kartki i się obraził ;). Niepotrzebnie się poddawał, bo wystarczyło jeszcze spermutować losowo tę wybraną dziesiątkę, gdyż chodzi jedynie o to, żeby każda dziesiątka i każda kolejność miały to samo prawdopodobieństwo wylosowania, jak w LOTTO. Jest dużo prostszy sposób :]

Obrazek użytkownika Marek1taki

17-08-2019 [07:56] - Marek1taki | Link:

Ręką sierotki Marysi - jak w LOTTO Szanowny Panie. Z 10 bębnów - z każdego po jednej kuli o liczbie od 1 do N.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

17-08-2019 [14:32] - Imć Waszeć | Link:

No właśnie, że nie. W jaki sposób zaimplementuje Pan 10 bębnów z N kulami, a następnie jak zagwarantuje, że z kolejnego bębna nie wylosujemy kuli o tym samym numerze, co z bębna 1? Oczywiście można do każdego z bębnów wsypać różne kule, ale wtedy liczba bębnów musiałaby być dzielnikiem liczby kul, bo inaczej prawdopodobieństwo wyciągnięcia pojedynczej kuli nie byłoby równe. Pokażę to na przykładzie. Weźmy dwie kostki sześcienne i rzucajmy nimi. Jakie jest prawdopodobieństwo wypadnięcia na obu liczb oczek różniących się o 1? To można policzyć na palcach: wszystkie możliwości to 11,12,...,21,22,...,31,...,65,66, czyli 6*6=36, zbiór nas interesujący to: 12,21,23,32,34,43,45,54,56,65. Stąd pp wynosi = 10/36=5/18. Ponieważ Kaziowi Sprytnemu nie chciało się tego rozpisywać, to od razu w głowie dokonał optymalizacji: "wystarczy policzyć tylko raz każdą kombinacje, bo jak mamy kostki w dwóch kolorach (czerwona i niebieska), to zawsze konkretny wynik rzutu będzie albo czerwono-niebieski, albo niebiesko-czerwony, jak 13 np. i 31. Tymczasem jest to guzik prawda, bo wyniki składające się z identycznej liczby oczek są "pojedyncze". Można je ustawić na dwa podane sposoby, ale to nic nie zmienia w kwestii prawdopodobieństwa. Kaziowi zatem wyszłoby z "rozumowania", że mamy nowe zdarzenia ustawione w porządku mniejsza przodem 12,13,14,...,,66 i prawdopodobieństwa 1/(6+5+4+3+2+1)=1/21 dla każdego zdarzenia. Ponieważ naszych zdarzeń jest 5 (12,23,34,45,56), to wychodzi 5/21. I co z tym zrobić? No właśnie. Kazio nie zauważył, że dokonując sklejenia zdarzeń elementarnych w pierwszym doświadczeniu, przeszedł do przestrzeni probabilistycznej o różnych prawdopodobieństwach dla zdarzeń elementarnych: dla zdarzenia ij jest to 1/18, gdy i różne od j, oraz 1/36 dla i=j. Sprawdzam 15(1/18)+6(1/36)=5/6+1/6=1 więc wszystkie prawdopodobieństwa sumują się do 1, zaś nasze jest równe znów 5/18 (5 zdarzeń z tych o pp 1/18).

Teraz weźmy na tapetę taki dziwny pomysł, ze gdy Marysia wyciągnie kulę taką samą jak z wcześniejszej urny, to zapisujemy pierwszy wolny wynik z prawej. Np. gdy mamy ...5,6 a następnie znów 5, to piszemy ...5,6,7. To jest równie beznadziejna metoda naprawienia problemu, jak u Kazia, bowiem wprowadzamy do procesu losowania pewien dryf. Wystarczy zobaczyć, że wyniki mające zlepki postaci 5,6,7 staja się bardziej prawdopodobne niż inne układy, bo powstają z innych sklejonych zdarzeń np. 5,5,5; 5,5,7; 5,7,5; 5,6,6; 6,6,5 itd. Kapewu? ;) Matematycy w amerykańskich kasynach tylko czekają na takie błędy w generatorze losowym :D

Jak więc to zrobić? Jeśli liczba N jest stosunkowo mała, to można utworzyć tablicę dynamiczną T o rozmiarze N+10, pola o indeksach 0,...,9 pozostawić zarezerwowane, od indeksu 10 wpisać kolejno 1,2,...,N, wylosować liczbę naturalną z zakresu [0..N], powiedzmy R, przepisać ją na pozycję T[0]=R i przekopiować ogon od indeksu R+11 o 1 w lewo: for (i=R;i< N;i++) {T[i+10]=T{i+11];}, zmniejszyć N o 1 (N--). Wykonać w pętli kolejne 9 razy.
(cdn)

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

17-08-2019 [16:02] - Imć Waszeć | Link:

(cd)
Dla naprawdę dużych N i małej liczby losowań (tu 10), trzeba sprytnego sposobu kodowania sytuacji. Wtedy możemy użyć tablicy dynamicznej T, w której znów rezerwujemy pierwsze 10 pozycji T[0]...T[9], a w pola T[10] i T[11] wpisujemy liczby 0 i N, co oznacza nieprzerwany ciąg kolejnych liczb długości N zaczynający się od zera, w T[12] wpisujemy jakiś znak terminatora, np. -1 (hex FFF..F). Gdy wylosujemy liczbę R z zakresu [0...N], to mamy 3 możliwości: 1. będzie to pierwsza liczba (czyli tu 0) i wtedy poprawiamy T[10]=1, T[11]=N-1; 2. będzie to ostatnia liczba, więc poprawiamy T[11]=N-1; 3. będzie to liczba R ze środka i wtedy tworzymy 2 bloki: T[10]=0,T[11]=R-1, oraz T[12]=R+1,T[13]=N-R, i na koniec terminator T[14]=-1. W losowaniu 2 z N-1 liczb znów będziemy mieli przypadki brzegowe jak wcześniej oraz przypadki tworzące jakiś dodatkowy blok, gdy liczba podzieli blok już istniejący. W każdym razie cała para idzie w sprytne wyliczanie indeksów. Wynik znów znajdzie się w polach zarezerwowanych o indeksach 0,...9.

Tak właśnie rozumują matematycy, programiści i projektanci systemów, a przynajmniej powinni. A jak rozumują politycy z łapanki wymyślający kolejne coraz to sprytniejsze "reformy" służby zdrowia? Jaka jest jakość takiego rozumowania?

Teraz początek pomysłu na służbę zdrowia w zakresie SOR-ów działających w nocy. Powiedzmy, że chcemy zoptymalizować nieco zużycie środków, czyli np. pracę personelu. Nazwijmy to elastycznym reagowaniem. Powiedzmy jeden lub więcej lekarzy na dyżurze plus odpowiednia do hipotetycznego zapotrzebowania liczba lekarzy w odwodzie (na telefon). Zamiast drużyn głuptaków od wysyłania lub niewysyłania karetek, infolinia bezpośrednio do zespołu lekarzy, poza barierą czegoś w rodzaju tych "karetkarzy" żeby byle katarem nie zawracać im d, którzy obsługują powiedzmy teren województwa. SOR-y mają z nimi połączenie telekonferencyjne, żeby przy braku czasu u lekarza miejscowego, lekarz zdalny mógł obejrzeć, sklasyfikować ważność zgłoszenia pacjenta. Nawet oszacowanie czasu przyszłej wizyty lub zlecenie pielęgniarkom jakichś badań lub czynności jest tu ważne. Gdy system w danym stanie zaczyna się dławić, to uruchamiana jest automatycznie procedura zwiększenia liczby personelu. Można to zrobić np. określając z góry czas jaki może czekać pacjent. W każdym razie o sprawach organizacyjnych i technicznych decyduje tu system, a nie lekarz, który od 15 minut usuwa korek z ucha cioci Gieni. Dalej można by było zoptymalizować sytuacje typu "na trasie A11 autobus z wycieczką zderzył się z tirem". Przecież można podejmować już decyzje o mobilizacji w promieniu 100km, a nawet wylocie śmigłowca na podstawie wstępnych danych, a nie dopiero wtedy, gry po dwóch godzinach ordynator w jakimś Pcimiu stwierdzi, że ma za mało sal i chirurgów. Po prostu trzeba modelować, planować i harmonogramować, a nie tylko liczyć na szczęście, cuda, zastraszanie kosztami, albo na efekt krwiożerczego liberalizmu na rynku usług.

Obrazek użytkownika Marek1taki

17-08-2019 [23:44] - Marek1taki | Link:

Dziękuję za odpowiedź. Pieewsze kilka zdań oczywiste. Następne jak zwykle ciekawe. O SORze muszę przetrawić.

Obrazek użytkownika Marek1taki

19-08-2019 [08:13] - Marek1taki | Link:

Z tym liberalizmem to jest nieporozumienie. Tłumaczyłem to wielokrotnie: liberalizm to nie marksizm, a w rzeczywistości marksizm pod tą nazwą funkcjonuje.
Napisał Pan "...tak zaprojektować system taśm, aby mieć pewność iż będzie dostarczał mu właściwych pacjentów..." Stąd wynikło moje pytanie.
W odpowiedzi proponuje Pan zoptymalizować pracę lekarzy. Pańskie rozwiązanie jest w części realizowane przez min.Szumowskiego. Od 2 lat mamy "rewolucję" na SORach i w nocnej opiece całodobowej
http://www.medonet.pl/zdrowie,...
https://gazetalekarska.pl/?p=3...
Oczywiście można system doprowadzić do każdego stanowiska lekarza. To idea z czasów Hilarego Minca. Nie popieram sterowania lekarzami i pacjentami w każdej sytuacji, to się nie sprawdza. W wypadku ratownictwa to już działa - to specyficzna sytuacja i konieczność koordynacji jest zrozumiała.
Moje pytanie zmierzało do tego jak w zaistniałych realiach wyglądać mógłby trik optymalizujący kierowanie ruchem pacjentów w SOR.
Jest obecnie system tzw. triażowania, który nazwałem kartkowym. I on ma uzasadnienie. Jest racjonalny. Staje się obowiązkowy. Jest natomiast atakowany w mediach.
https://www.prawo.pl/zdrowie/b...
https://www.prawo.pl/zdrowie/s...
https://www.prawo.pl/zdrowie/t...
https://www.prawo.pl/zdrowie/s...
Problem nie jest w tym systemie triażowania. Problem jest częściowo nierozwiązywalny ze wzgl. na naturę ludzką z prawem zachowania życia na czele. To było problem w PRLowskim Pogotowiu Ratunkowym (kiedy jeszcze karetki miały krzyż na drzwiach) i dyspozytorki borykały się z dylematem do kogo wysłać karetkę, a do kogo nie. Oczywiście zdarzały się błędy i w ocenie zdrowia i taktyczne - zabrakło karetki dla następnego poważniejszego zgłoszenia. To tak dzieje się nadal, tyle, że fabryka się zmieniła na lepsze. Zmieniła się natomiast propaganda - też na "lepsze", roszczeniowość pacjentów (jeździłem obowiązkowo w PR celowo na wsi i rzeczywiście nie miałem ani jednego nieuzasadnionego wezwania - lata 80te), "asertywność" lekarzy wobec pacjentów, zajęcie lekarzy procedurami administracyjnymi. Pielęgniarek to samo dotyczy: siedzą i wklepują tabletki wydawane pacjentom do komputera. To jest brak szacunku dla naszej pracy możliwy tylko w systemie non-profit, bo w nim każda cyfryzacja się zmieści i przyniesie tzw. wymierne korzyści.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

19-08-2019 [14:32] - Imć Waszeć | Link:

W skrócie, bo bzdurnych przerośniętych administracyjnie systemów nie ma sensu komentować.

1) Sam słyszę przynajmniej raz w tygodniu przez okno efekty działania tego systemu. Obok przebiega trasa szybkiego ruchu, na której pukają się samochodami swoich rodziców młode barany i rącze gazele. Smaczku dodają gangi motorowe i zygzakujące nocami tiry. Niedawno samochodem zderzyły się tu dwie dziewczyny, praktykantki w jakimś sklepie wielkopowierzchniowym. Jedna zginęła na miejscu, druga w stanie ciężkim jest w szpitalu. Po wypadku, pierwsze co usłyszałem, to nieustający jazgot wszystkich służb ze wszystkich możliwych kierunków - poderwano nawet do wyjazdu wiejskie zastępy straży pożarnych z całej okolicy. Można to swobodnie rozpoznać po typie sygnały i kierunku, z którego dochodzi. Nie będę tego komentował, a do myślenia powinno dać decydentom niesymetryczne traktowanie matki z dzieckiem, która przestraszona wzywa nocą do domu karetkę, a tu okazuje się sraczka z beretką no i typowe "bezahlen! bezahlen!".
2) Nie wiem co realizuje minister, ale na pewno nie realizuje tego, co napisałem. Woziłem nocą starą matkę z kleszczem w plecach na Nocną Pomoc. Na początku przywitał mnie zamknięty płatny szlaban 300 m od szpitala i "Bezahlen! Bezahlen!", a potem tylko 3 godziny czekania i po strachu. Okazuje się, że kleszcza mógł usunąć nawet weterynarz, a dalsze postępowanie i pouczenie można było wydrukować na ulotkach i wysypać w korytarzu. No cóż, tej nocy nie wyspałem się wcale, ale lekcję odebrałem i włączyło się myślenie.
3) Mój pomysł sprowadza się do kompletnego zdjęcia z lekarza konieczności wybierania procedury, którą ma stosować. Lekarz może postąpić wbrew procedurze, ale musi wiedzieć, że za własne decyzje też ponosi się odpowiedzialność. Obecny stan to ani, ani. Procedury powinny mieć źródło w stale uzupełnianej bazie wiedzy, żeby lekarz nie musiał stale stawać oko w oko z tabula raza jak przed egzaminem z anatomii. Jeśli jednak Pan uważa inaczej, to proszę zerwać się dziś w nocy i stanąć na egzamin - zaliczenie nierealne. Poza tym w systemach komputerowych jest mechanizm przerwań i w trakcie jednej procedury można wykonać 10 innych. Jak lekarz ma w ogóle o tym pomyśleć? No chyba, że gra nałogowo w brydża.
4) Dziewczynki na kasach w biedronce już wiedzą, że do wklepania polopiryny do komputera wystarczy czytnik kodów. Tak samo do zrealizowania rejestracji wystarczy karta z chipem. Bzyk i po sprawie. Niech DO mają takie coś, skoro i tak państwo kasuje nas za ciągłe wymiany na nowe.
5) Muszę jeszcze rzucić okiem na te linki, aby się odnieść.

Obrazek użytkownika Marek1taki

19-08-2019 [20:34] - Marek1taki | Link:

Ad.3 Właśnie! Procedury są po to by jest w 2/3 przypadków stosować, w części modyfikować, a w części łamać. Natomiast wiedza nie zmienia się tak lawinowo w medycynie jak chcieliby pacjenci. Często to dwa kroki w przód i jeden w tył.
Z anatomią to Pan trafił. Egzaminator był doświadczony i palący, spokojnie zapalił papierosa, puścił dymek, a w mojej głowie mgła się przerzedziła.

Obrazek użytkownika Marek1taki

19-08-2019 [20:51] - Marek1taki | Link:

Ad.4 Sęk w tym, że wklepywanie tabletek przez pielęgniarki to bzdura. Nie pierwsza zresztą, która odrywa je od pielęgniarstwa. Ta biurokracja postępuje.

Obrazek użytkownika izabela

15-08-2019 [19:29] - izabela | Link:

Wstrząsająca był dla mnie rozmowa dziennikarki z ordynatorem szpitala który nie przyjął dziecka i ono zmarło. Ordynator zapewnił dziennikarkę,że zachowano procedury. " To znaczy, że dziecko zmarło legalnie?" zapytała przytomna dziennikarka.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

15-08-2019 [19:31] - Imć Waszeć | Link:

Zachowano procedury, ale utracono kontrolę. To jest to , o czym piszę.

Obrazek użytkownika maxilampus

15-08-2019 [20:06] - maxilampus | Link:

Czyli brak kontroli..O to IM chodzi.."wolna amerykanka" czyli Komuna 2.0 z ktorej nigdy nie wyrosli..
Brak kontroli nad ich poczynaniami i brak za nie odpowiedzialnosci..Zdegenerowani ludzie w zdegenerowanych Instytucjach Panstwa..
Komu to sluzy ? nie nam obywatelom..nie nam Polakom..
Patrze na swoje zycie i widze ,ze Panstwo i jego Instytucje  ( czy aby napewno polskie ?) do dnia dzisiejszego nie spelnilo moich podstawowych oczekiwan..Wrecz przeciwnie..Oszukiwalo mnie cale zycie,pozbawilo elementarnuch potrzeb ..wygnalo mnie jak psa na 35 letnia poniwierke,,wygnalo z Polski jak bezpanskie psy 15 mln Polakow..i obecnie 3 -4 mln.naszych dzieci...Przez calu okres kiedy tutaj moieszkalem bylem poddany przez panstwo szykanom i przemocy..
Lacznie z pobiciem przed 2-ma laty przez policjanbtow z Katowic w bialy dzien  na parkingu Mc Donalda..Nic sie nie zmienilo i nic sie nie zmieni..Bandyckie Panstwo z jego Bandyckimi Instytucjami..bez spolecznej kontroli bez zadnej odpowiedzialnosci za wlasne dzialania..Panstwo Mafii policyjno-sadowniczych,urzedniczych i administracyjnych
ps. Admin mozesz to puscic..jestem poza Polska i juz nigdy tutaj nie wroce..Nie nede juz mieszkal w tym bandyckim Panstwie..
 

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

15-08-2019 [21:53] - Imć Waszeć | Link:

@maxilampus, tu nie chodzi o kontrolę w sensie jakiegoś człowieka, któremu system daje więcej władzy i jeszcze który zechce szturchać kolegów. Tu chodzi dokładnie o część systemu, która zadziała automatycznie i dokona kontroli nieprawidłowości. Tak, wolna amerykanka działa znacznie gorzej niż system operacyjny nawet takiego dziuroroba jak Microsoft (vide Eternal Blue). Niektórym się wydaje, albo mają właśnie takie zadanie, żeby to głosić, iż jest to nieludzkie, gdy maszyna lub automat dokonuje oceny działań człowieka. Bo to pozwala wielu ludziom mieć władzę, a tylko nielicznym wiedzę. Tymczasem gdy takie zadanie kontroli powierza się człowiekowi, to wtedy na 100% z czasem wylezie uznaniowość, olewanie, lenistwo, korupcja, złośliwość, małość, miałkość, albo po prostu czyste zło w jakiejś postaci, jak w przypadku tych hitleramptów (vide dzielny konsul Kowalski) lub klinik eutanazyjnych w Holandii.

Obrazek użytkownika maxilampus

15-08-2019 [23:03] - maxilampus | Link:

Ale to jest wlasnie ten Software Zla zamontowany w System..Skorumpowani etycznie i moralnie ludzie..

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

16-08-2019 [21:27] - Imć Waszeć | Link:

No dobrze, ale my wciąż się kręcimy wokół tych biednych ludzi, którzy wchodząc w system muszą się po prostu zdemoralizować. Wpływa na to demoralizująca struktura samego systemu, jak też innych systemów, które przygotowują w cyklu ciągłym "kadry" do demoralizacji, jak np. takie szkolnictwo. Podejście konserwatywne polega na tym, że uznaje się skłonność do degeneracji człowieka za fakt bezsporny. Na drugim biegunie są liberałowie, którzy wierzą w jakieś możliwości samoogarnięcia lub samonaprawienia się *każdego* jednego człowieka, który poniuchał już bagna. To jest jednak cecha tylko niektórych ludzi i to bardzo nielicznych. Trzeba zatem tak planować i tworzyć systemy, żeby ryzyko zapaści totalnej było jak najmniejsze. To, że ona w końcu nastąpi, to jest wyższy stopień optymizmu konserwatysty ;)

Obrazek użytkownika maxilampus

17-08-2019 [15:26] - maxilampus | Link:

Udzielilem odpowiedzi na twoje pytanie ale sie nie ukazala..Sprobuje jeszcze raz..
Main idea byla, ze kazdy System posiada wlasny Paradox ( Anomaly)..System stara sie go kontrolowac..Wystarczy silna expozycja i Anomaly przebije sie przez ta sciane..
To powoduje efekt Kaskady i System upada W Polskim politycznym dupolu wystarczy wpuscic taki Virus i staranie planowana 30 letnia ukladanka runie..Tego obie strony sie boja ..
Okreslilem nazwe tego WIRUSA we wczesniejszym wpisie co bylo powodem cenzury..Wiesz jaki polityczny wirus mam na mysli..
Najwazniejszym Imperatywem i priorytetem jest doprowadzenie do upadku Systemu ( nazwijmy go Magdalenkowego) Wtedy dopiero bedziemy zdolni budowac Nowa Rzeczywistosc.
 

Obrazek użytkownika paparazzi

15-08-2019 [21:55] - paparazzi | Link:

Góralu, czy ci nie zal........?

Obrazek użytkownika HenrykH.

16-08-2019 [08:41] - HenrykH. | Link:

:)
 I Polska ,ech te wierchy.

Obrazek użytkownika Marek1taki

16-08-2019 [00:12] - Marek1taki | Link:

Drastycznie trafny przykład. W papierach się zgadza. Za chwilę będę bronił ordynatora. Póki co zwrócę uwagę, że on już był uświadomiony politycznie po linii propagandy medialnej i po linii propagandy zawodowej i służbowej. Zwykle to dziennikarze dopytują o zgodność z procedurami i trzeźwość. Ordynator wiedział już o co będzie pytanie, że nie o zasady medycyny, a o zasady administracyjne w medycynie. To nie to samo. Tu wchodzimy w skutki ingerencji państwa z pełną akceptacją większości lekarzy i pacjentów wdzięcznych państwu, że wkracza między nich. Nie jest to "zgoda świadoma" ale wyrachowana nieświadomie. Obrona polega na tym, że niezależnie od systemu (państwowy-prywatny, regulowany-nieregulowany) błędy będą. Po drugie nie znając konkretnej sprawy, a znając tradycję reportaży o zgonach, żadnego błędu nie było. Pamiętam serię codziennych informacji o nieprzyjęciu do szpitala z pokazywaniem płaczących rodziców. Za którymś razem padło mimochodem stwierdzenie, że dziecko miało ostrą białaczkę limfoblastyczną. Fakt, że nie rozpoznali, że lekarz w przychodni w oparciu o doświadczenie i intuicję (bo nie w oparciu o procedury) słusznie kierował i potem słusznie zlecił morfologię za kilka złotych. Przebieg był piorunujący. Stan dzieci pogarsza (i poprawia się) szczególnie szybko, a objawy nie maja stałego charakteru. Tak mogło być i w poruszonym przez Panią przypadku. Weźmy sytuację odwrotną. Prywatny szpital i przyjmują na obserwację podobny przypadki. Okazuje się, że nic się nie dzieje u większości pacjentów. Problem będzie odwrotnie stawiany, że naciąganie na diagnostykę w warunkach szpitalnych.

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

15-08-2019 [21:06] - wielkopolskizdzichu | Link:

"Najchętniej jak pan Kmicic pognałabym ich batem po śniegu w kierunku ruskiej granicy,"
Będzie miała Pani więcej taki powodów, w miarę rozrostu pomysłów Pana Ziobry. 
Ale oczywiście winić będzie Pani lekarzy, ale nie ekipę z swojej kasty.

Obrazek użytkownika stachu

15-08-2019 [21:35] - stachu | Link:

Pani Izabelo jak zawsze  bardzo trafne  spostrzeżenia.Dodam tylko, że sędziowie kuratorzy psycholodzy wożeni są do  Norwegii na spotkania i szkolenia aby potem ten norweski zamordyzm i totalitaryzm państwowy  wprowadzać kuchennymi drzwiami do naszej ojczyzny gdzie byle pierwszy dobrze wytresowany urzędas jest panem życia śmierci  dziecka,chorego czy emeryta ! Serdecznie pozdrawiam !

Obrazek użytkownika izabela

16-08-2019 [21:18] - izabela | Link:

Norwegia słynie ze swoich totalitarnych rozwiązań. Jak zawsze poszkodowany jest zwykły człowiek. Skandale związane z oddawaniem dzieci do rodzin zastępczych gdzie są krzywdzone nic nikogo nie uczą.  Zostali zamienieni w barany na rzeź. Wyspa Utoya to tego symbol.

Obrazek użytkownika lala

17-08-2019 [00:23] - lala | Link:

"Norwegia słynie ze swoich totalitarnych rozwiązań." i 
właśnie dlatego tylu jest polskich emigrantów w Norwegii

Obrazek użytkownika izabela

17-08-2019 [12:46] - izabela | Link:

Własnie dlatego tylu Polaków ucieka obecnie z Norwegii

Obrazek użytkownika wielkopolskizdzichu

17-08-2019 [14:38] - wielkopolskizdzichu | Link:

Wprost przeciwnie. Cały czas organizowane są nabory dla kierowców, spawaczy, lekarzy. Niedogodności rekompensują wypłaty.
Ulega Pani propagandzie i sama ją tworzy, opisując pojedyńcze przypadki jako obowiązującą normę.

Obrazek użytkownika stachu

23-08-2019 [18:27] - stachu | Link:

Pani  Izabela nie ulega propagandzie tylko tak jest w zrost cen  na życie, na jedzenie, paliwo ,bramki, wynajem mieszkań , to nie to samo co było kiedyś, jak ktoś jest w Norwegii bez rodziny jakoś wyjdzie na swoje, ale jak masz np trójkę chłopaków nastolatków, to znajomi ciągną po godzinach pracy aby wiązać koniec z końcem  jeden z chłopców  rozpoczął studia 5 tys za pokój  plus trzymiesięczny depozyt to już 20 tys koron, drugi chłopak to samo ,kwatera 4 tys plus trzymiesięczny depozyt 12 tys  plus wyżywienie, ubrania ,a pensje rodziców 23 tys,  22 tys.  A  reszta  ludu jedzie na kredytach, żeby jakoś żyć,a jak przyjeżdżają do Polski to kozaczą  przed sąsiadami  czego tam nie ma  i czego się tam nie dorobili !

Obrazek użytkownika stachu

23-08-2019 [18:31] - stachu | Link:

Nabory są bo szukają  frajerów na miejsce tych, którzy mieli  już dość pracy za marne grosze kiedy wszytko  w Norwegii zdrożało ,nikomu już się nie opłaca praca od pierwszego do pierwszego jak masz w Norwegii na utrzymaniu cała rodzinę

Obrazek użytkownika stachu

23-08-2019 [18:12] - stachu | Link:

  Pani Izabelo dokładnie, ludzie wyjeżdżają z Norwegii ,ponieważ eldorado zarobkowe  już się tam  skończyło ,plus odbieranie dzieci  przez urząd socjalny. Serdecznie pozdrawiam.

Obrazek użytkownika stachu

23-08-2019 [18:07] - stachu | Link:

Norwegia była skazana w Strazburgu 25 razy i ma jeszcze 9 spraw za łamanie Praw Człowieka  i została  zdegradowana przez ONZ  z grupy A do grupy  B za łamanie Praw Człowieka  Obozy pracy  dla  Romów gdzie ich systematycznie  wynaradawiano  istniały do lat osiemdziesiątych XX wieku.

Obrazek użytkownika stachu

23-08-2019 [18:33] - stachu | Link:

BBC  zrealizowało film dokumentalny jak Norwegia łamie Prawa Człowieka  z odbieraniem  dzieci    https://www.youtube.com/watch?...

Obrazek użytkownika laesir

16-08-2019 [17:56] - laesir | Link:

"pielęgniarki piją kawkę i chichoczą w swoim pokoiku" Z całym szacunkiem dla autorki, ale takie słowa to szczyt bezczelności!
Czy szanowna autorka wie ile pielęgniarek przypada w Polsce na 1000 mieszkańców? Dla porównania dane z 2016 roku:
Polska - 5,24,
Szwajcaria - 16,89,
Szwecja - 11,17,
Wielkiej Brytania - 8,19.
A będzie tylko gorzej. Według prognoz w 2030 roku ten wskaźnik ma w Polsce spaść do 3,8 Co więcej na koniec 2018 roku średnia wieku polskiej pielęgniarki wynosiła 49,98 lat.
Czy szanowna autorka wie ilu pacjantów ma pod swoją opieką jedna pielęgniarka? Otóż często bywa tak, że jedna pielęgniarka przypada na 20 łóżek i oprócz stricte opieki nad pacjentami musi zajmować się również biurokracją. Cały system działa tylko dlatego, że wiele pielęgniarek pracuje na kontraktach i wyrabia 2 etaty. 
Na szczęściej powojenny wyż demograficzny tzw. "baby boomers" odchodzi właśnie na emeryturę i szanowną autorkę nie będzie drażnił widok pielęgnirek w szpitalach, bo ich w ogóle nie będzie. Zejdziemy do poziomu Albanii gdzie to rodzina musi zapewnić opiekę choremu w szpitalu.
 

Obrazek użytkownika izabela

16-08-2019 [12:35] - izabela | Link:

Może Pan/ Pani nie zna tego z autopsji .Ja znam. Jeżeli na pielęgniarkę przypada 20 pacjentów tym bardziej nie ma czasu na kawę i plotki gdy obok cierpią i umierają ludzie. Gdy pracowałam w liceum w klasach było do 40 osób zamiast jak obecnie w szkołach prywatnych 5. Nikt z nas nie uważał ze ten fakt usprawiedliwia nieróbstwo czy lekceważenie losów uczniów. Nie chcę pisać banałów o zawodzie i powołaniu. Albania albo kraje III świata kłaniają się naszej roszczeniowej mentalności. 

Obrazek użytkownika Czesław2

16-08-2019 [11:08] - Czesław2 | Link:

Tak jest z każdą strukturą władzy. Brak możliwości jakiejkolwiek kontroli czy wpływu na władzę. Czy przeciętny człowiek ma wpływ na stawianie 30 znaków drogowych na 100 metrów jezdni? Na szaleństwo z przyzwoleniem na przejeżdżanie przez rowerzystów drogi w poprzek ( 100% powodów śmiertelnych wypadków )? Na zawężanie jezdni do jednego pasa przy szkołach? Przecież kiedyś tych problemów nie było. To dążenie do maksymalizacji zużycia paliw spowodowało dążenie do maksymalnego spowolnienia ruchu w miastach i poza nimi oraz powstanie kryminogennych przepisów dających większe i co najważniejsze niejednoznaczne przywileje pieszych, rowerzystów i motocyklistów na jezdni. Zamiast wyłapywać idiotów i zbrodniarzy łatwiej zablokować kraj.

Obrazek użytkownika Jan1797

16-08-2019 [16:04] - Jan1797 | Link:

Szanowna Pani.
Rekord „korupcja w MOPS-ach"od kilku lat nie zawodzi, dzisiaj 40 tysięcy wyników. 
Doskonale Pani wie, od lat twierdzę o likwidacji i zastąpieniu MOPS-ów przez ZUS, bo ponoć
samorządy oszczędzają, tu parsknę śmiechem na liberalne komentatorów bajania.
Pozdrawiam serdecznie.

Obrazek użytkownika izabela

16-08-2019 [21:12] - izabela | Link:

Bardzo trafne określenie - bajania. Zasada jest prosta. uderz w stół nożyce się odezwą. Wszyscy wiemy co przeżywają pacjenci, którzy usiłują dostać się do szpitala. Nie tak dawno pani Bohwic opisywała przeżycia z SOR gdzie na podłodze leżał człowiek z otwartym złamaniem nogi i pomimo piszczeli na wierzchu nikt z personelu nim się nie zajął. Zajmując się ostatnio chorą sąsiadką widziałam jak zachowują się wobec niej pielęgniarki, których ktoś tu broni statystyką.Sama widziałam pracownice MOPS okradające sąsiada.MOPS oczywiście trzeba zlikwidować. Służbę zdrowia nareszcie zreformować i to skutecznie. Tak źle nie było nawet za komuny. Nie było takiej znieczulicy. Nie wolno jej usprawiedliwiać ani zarobkami, ani przepracowaniem.  Pozdrawiam serdecznie

Obrazek użytkownika Marek1taki

16-08-2019 [22:01] - Marek1taki | Link:

Liberalnym bajarzem jeszcze nie byłem. Rzut stołem chybiony.

Obrazek użytkownika izabela

17-08-2019 [12:54] - izabela | Link:

Tonie było pod Pana adresem. Przykro mi że tak Pan to zrozumiał. 

Obrazek użytkownika Marek1taki

17-08-2019 [23:18] - Marek1taki | Link:

Dziękuję za dobre słowo. Liberalizmu się nie wypieram. Nie raz czas by się cofnęło.

Obrazek użytkownika Jan1797

17-08-2019 [21:50] - Jan1797 | Link:

 Marek1taki 22:01 - wczoraj,
 <Liberalnym bajarzem jeszcze nie byłem.>

I szczerą mam nadzieję szanowny Marku, że nie osiągnie pan tego piedestału.

Deklaracja autorki w kwestii MOPS-u jest jednoznaczna, dodatkowo zapytam, czy
przelewanie pieniędzy pomocy społecznej rekami urzędników samorządowych jest zasadne?
Pozdrawiam serdecznie.
 

Obrazek użytkownika Marek1taki

17-08-2019 [23:20] - Marek1taki | Link:

Dziękuję. O pomocy społecznej wiem niewiele. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika lala

17-08-2019 [00:26] - lala | Link:

przecież zachwyca się pani prezesem i jego przenikliwością oraz skutecznym działaniem na rzecz dobra wspólnego

Obrazek użytkownika lala

17-08-2019 [00:20] - lala | Link:

""Jeżeli ideolodzy LGBT zrealizują swoje postulaty być może dziecko zostanie oddane parze homoseksualnej gdzie będzie wykorzystywane"
niestety, to bardzo żałosny komentarz - szkoda, że nie potrafi Pani w tej materii myśleć samodzielnie , tylko 
powtarza ideologiczne  schematy....
a tymczasem żyjące od kilkunastu lat dzieci homo 
seksualnych przyjaciół moich  wspaniale sobie 
radzą w szkole i ich normalnym środowisku 
\(szkoda, że tylkonowojorskim)

Obrazek użytkownika izabela

17-08-2019 [12:49] - izabela | Link:

A jak powiedziała pewna prawniczka pary homoseksualne charakteryzuje większa dzietność.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

17-08-2019 [00:30] - maks jamnicki | Link:

Nic to nie da ale.... dobrze, że się Pani "powtarza". Może kiedyś.... Nie w tej kadencji, to zresztą od dziesiątek  lat gnije. Ale  prawdy nigdy nie za dużo, sam zresztą uważam, że ukryta eutanazja starszych w szpitalach  jest w Polsce zjawiskiem  powszechnym, ale na tym etapie, rząd nauczony przeszłością nie chce zadzierać z lekarzami. Nie, że oni, lekarze  wszyscy, ale... Czego  wymagać, jeśli np.  wykładowcą "etyki" na UM w Krakowie jest taki osobnik jak "prof. Hartmann". Zgroza. Nauczyć to on może tylko co najwyżej znieczulicy, przecież on nienawidzi Polaków. A ktoś go zatrudnił? Podobny jemu ? Pielęgniarki są oburzone, jak pacjent zwróci się do nich "siostro". Tak są uczone. One "nie są żadne  siostry" /choć pojęcie to pochodzi albo od "sióstr miłosierdzia", ale to by zobowiązywało moralnie, albo od pierwszych pielęgniarek, czyli sióstr zakonnych /. 
Za czasów PO mój ś.p. ojciec po osiemdziesiątce którym się opiekowałem, ale jeszcze dość bystry obserwator rzeczywistości,  prosił mnie, bym był robił wszystko aby nie trafił do szpitala bo go tam uśpią. Niestety w pewien piątek po południu lekarka domowa kazała wezwać karetkę./ W wekkendy ryzyko zgonu zwiększa się zapewne,200 %,  jak obserwuję /. W sobotę dyżurna "lekarka" w szpitalu warczeniem mnie  odgoniła , że niby "w poniedziałek" będzie ten lekarz, co ma salę,  w niedzielę nie było z kim rozmawiać, w poniedziałek o 6.30 dostaję telefon, że ojciec nie żyje. Dość młody lekarz z sumieniem chyba  "jeszcze starej daty", co miał nad nim przejąć opiekę, zafrasowany powiedział mi na boku, że wg papierów, to on nie rozumie, dlaczego ten pacjent nie żyje, bo...powinien żyć. I uświadomił, że mogę wystąpić o sekcję zwłok. Tak, tylko z kim miałbym się potem procesować 10 lat, skoro sam min Ziobro po tylu latach nie może się doczekać sprawiedliwości po dziwnej śmierci swojego ojca /chociaż są ekspertyzy 6 -ciu!! wybitnych kardiologów z Bonn, Wiednia itd , ale sąd kiedyś  je odrzucił, bo.... "tych lekarzy nie ma  na sądowej liście  biegłych sądowych" :).  Strach się bać. Więc jak widzę te bajki o tym , że "liczy się każda minuta" :)... gdy np. chłopisko lat 37  po 10-u godzinach ! bez udzielenia  pomocy, umiera na poczekalni SOR... Od wielu lat nie mam żadnych złudzeń, jak trafię do szpitala, to los szczęścia, zależy jak się trafi, na kogo się trafi,   wyjdzie się żywym lub nie wyjdzie. Na żadną pomoc, empatię, "ludzkie traktowanie" nie liczę, to się może trafić,  ale to żadna norma, loteria,  za dużo  i sam w przeszłości  widziałem,  a gdzie i kiedy, już nieważne. Dopóki PIS nie upora się z sądami, nic się nie zmieni.

Obrazek użytkownika Jabe

17-08-2019 [07:45] - Jabe | Link:

Dopóki PIS nie upora się z sądami, nic się nie zmieni. – To wykręt. „Dopóki nie będziemy mieć całej władzy, nic się nie da zrobić.” Winny jest system, który deprawuje ludzi, a system można by naprawiać bez usłużnej pomocy sądów. Jednak PiS państwa reformować nie zamierza, a wyznawcy wolą utyskiwać na tych, którzy w nim funkcjonują. To jest pokomunistyczna skaza: wówczas dziennikarzom wolno było piętnować jednostkowe błędy i wypaczenia, ale nie podważać podstaw systemu. No i niektórym tak już zostało.

Obrazek użytkownika Marek1taki

17-08-2019 [08:08] - Marek1taki | Link:

Poruszył Pan ważny temat: czy pacjenci się chcą leczyć czy procesować i czy lekarze chcą leczyć czy procedować.