Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Trudna przyjaźń

Izabela Brodacka Falzmann 28.03.2014
Kilka lat temu w pensjonacie na Mazurach pewien starszy inżynier zapytał: „ dlaczego wy Polacy tak bardzo nienawidzicie Rosjan?”. Powiedział, że często jeździł służbowo do Kaliningradu i popijał z Ruskimi. „To wspaniali ludzie”- dodał.
Inżynier ten zasłynął z poszukiwania prawdy na temat udziału swego ojca w zbrodniach przeciwko Żydom. W jednej z wielu wersji słyszałam, że jego ojciec, oficer AK zastrzelił młodą Żydówkę. Podobno sama Anna Bikont obwoziła inżyniera po Zachodzie gdzie to opowiadał . W dojrzałych demokracjach zachodnich jego wynurzenia były zapewne przyjmowane bez zastrzeżeń. Wpisywały się doskonale w obraz straszliwych polskich antysemitów, przed którymi bezradnie i bezskutecznie starali się obronić ludność żydowską niemieccy żołnierze. Najbardziej aktywni w tej obronie byli jak wiadomo członkowie formacji SS.
Pamiętam rozmowę na ten temat przy stole. Zwykli wczasowicze okazali się bardziej dociekliwi niż historycy. Padały niewygodne pytania.
„ Kim właściwie ta Żydówka dla pana ojca była?”.
Okazało się,że przyszła go aresztować. „ Sama?”. Okazało się, że w towarzystwie 5 innych enkawudzistów. „ Byli bez broni?”.
„ No nie, oczywiście mieli broń, ale te Żydziaki nie umiały się przecież posługiwać bronią”.- powiedział pan inżynier dając wyraz swemu prawdziwemu, przaśnemu antysemityzmowi.
Zapytany przez jakąś młodą osobę czy mówi to wszystko służbowo trzasnął drzwiami i opuścił zgromadzenie.
Potem okazało się, że tak naprawdę jego ojciec był zwykłym krawcem i że jakiś ( widać dobrze poinformowany w sowieckich zamiarach ) Żyd uprzedził go o planowanym aresztowaniu i w ten sposób uratował rodzinę inżyniera przed wywózką, za co inżynier chciałby kiedyś  rodzinie tego Żyda serdecznie podziękować.
Skąd my to znamy- nie dają a kradną, nie samochody a rowery i to nie w Leningradzie a w Moskwie, ale poza tym wszystko się zgadza.
Rozmowa w mazurskim pensjonacie zniechęciła mnie na długo do tak zwanej „ historii żywej”, czyli do przywiązywania nadmiernej wagi do słów „naocznych świadków”.
Jak to skomentował pewien obecny przy tej rozmowie złośliwy młody człowiek: „ najtrudniej pogodzić się z faktem, że  jest się tylko mierzwą historii”. Ja się z tym dawno pogodziłam.
Wracając do postawionego przez pana inżyniera problemu- wielokrotnie się nad tym zastanawiałam. Prawie każdy z nas, nawet najbardziej – jak my kresowiacy- doświadczony przez okupację sowiecką miał wielu rosyjskich przyjaciół. W moim rodzinnym domu mieszkała swego czasu grupa alpinistów z Klubu Wertikal z Nowosybirska. Ujęli wszystkich, nawet mego ojca, serdecznością i - co tu dużo ukrywać -wspaniałą litworówką. Pluli równo na swój system, na KGB, GRU. Ale nasze porozumienie ponad podziałami miało wyraźne granice. Nie wolno było kwestionować pierwszeństwa Rosjan w nauce, sporcie, literaturze, muzyce i ogólnie rzecz biorąc w duchowości słowiańskiej. Dla dobra sprawy musieliśmy się nauczyć „xранить молчанье в важном споре” czyli nie poruszać drażliwych tematów. Traktowaliśmy ich trochę jak rekonwalescentów, nie wyleczonych z rosyjskiej mocarstwowości.
W górach byli naprawdę świetni. Na samym wstępie pokazali memu ojcu swoje „alpinistyczne indeksy” gdzie wpisane mieli drogi w Kaukazie i Himalajach z ocenami instruktorów. Dla nas było to raczej egzotyczne, ale nie chcieliśmy ich urazić naszym rozbawieniem. Pojechali sami w Tatry. Jak się okazało przelecieli w dwa dni Kazalnicę i wariant R i orzekli, że w Tatrach nie ma dla nich odpowiednich dróg w związku z czym pojechali do Gdańska. W Warszawie chodziliśmy do kina, teatru, filharmonii. Powiedzieli, że musi im starczyć na długo. Nie pomylili się. Nie zostali ponownie wypuszczeni do Polski i planowana wspólna wyprawa eksploracyjna w Ałtaj nie doszła do skutku.
Rzeczywiście Rosjanie to wspaniali ludzie-serdeczni, pełni fantazji. Jak pamiętam powiedziałam ( podczas kolacji na Mazurach) panu inżynierowi, że dopóki  liczba Rosjan nie przekracza pięciu naraz  – lubię ich z całego serca, gdy przekracza -  zaczynam się trochę bać.
Alpinistów z klubu Wertikal było tylko czterech.
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 5913
mada

mada

28.03.2014 10:42

to już dwóch - za dużo.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2014 07:01

W odpowiedzi do: mada

Bez przesady. Gdy jest ich dwóch są sympatyczni.
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

28.03.2014 11:10

Jak tacy Rosjanie zatrzymają sie w Twoim mieszkaniu i zrobią referendum to ... ;-)
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2014 06:43

W odpowiedzi do: NASZ_HENRY

Dobre. Dokładnie o to chodzi. Ale podczas referendum poczęstują cię litworówką.
Marek1taki

Anonymous

28.03.2014 12:16

Pani Izo! Dla mnie ci Rosjanie to biedni Ludzie. Tyle, że męczący dla otoczenia z tą swoją mentalnością bo nie mają "poczucia choroby". Dlatego nie ma kto co zmienić bo sami zadowoleni.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2014 07:00

W odpowiedzi do: Anonymous

Potwierdzam, że mentalność mocarstwowa bywa męcząca. Nasi alpiniści obrazili się na serio gdy ktoś powiedział, że żarówkę wynalazł, jak powszechnie wiadomo, Żarówkow. Nie był to dowcip z wysokiej półki- usprawiedliwieniem była atmosfera  biesiady. Z drugiej strony ja też czuję się nieswojo gdy ktoś przy mnie opowiada tak zwane polish jokes, albo gdy znajomy Niemiec opowiada jak to stracił dwa samochody w Polsce.
Domyślny avatar

siermięga

28.03.2014 15:43

Dlaczego"wy Polacy tak nienawidzicie Rosjan" w tym cytacie jest odpowiedz o tym inż.starszym i jego obywatelstwie.
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2014 06:52

W odpowiedzi do: siermięga

Właśnie, mi też wydawało się, że się sam zdemaskował. Ale ten inżynier ma dobre polskie nazwisko. Pamiętają go ludzie w jego rodzinnej miejscowości.  Wydawało mi  się, że zaimponowała mu znajomość z Bikont i chciał koniecznie jak to się dzisiaj mówi " zaistnieć" kosztem swego obsmarowanego ojca. Ale może go krzywdzę?. Jego historia podobno jest opisana w książce " My z Jedwabnego". Nie wiem, nie sprawdzałam.
Domyślny avatar

andzia

28.03.2014 16:32

Pani Izabelo. Moja św.pamięci Mama opowiadała,że w jej rodzinnej miejscowości mieszkali i Ukraińcy i Rosjanie.Ci drudzy nazywani byli Moskalami.Wszyscy żyli w zgodzie do czasu wojny.Ukraińcy uciekli "do swoich",natomiast Moskale z porządnych gospodarzy zamienili się w bandytów.Chodzili po okolicznych wsiach z siekierami,widłami i okradali ludzi.Zabierali dobytek z domów,a co najgorsze,wyprowadzali bydło.A w czas wojny to dzięki krowie można było przeżyć z gromadką dzieci.Wspominając tamten czas zawsze ocierała łzy,bo pamiętała wielką rozpacz swoich Rodziców,którzy zostali z sześciorgiem dzieci. Całkiem możliwe,że z Jej mlekiem wyssałam niechęć do "Moskali".
izabela

Izabela Brodacka Falzmann

29.03.2014 06:48

W odpowiedzi do: andzia

Wszyscy kresowiacy mają tragiczne rodzinne wspomnienia związane z dwukrotnym wkraczaniem "moskali" na kresy, oraz z ich rolą w podburzaniu lokalnej ludności do rewolucji czyli na przykład rżnięcia piłą panów. O tym właśnie pisze Wyspiański: " Myśmy wszystko zapomnieli". Nie zapomnieliśmy. Ale faktem jest, że relacje między narodami trzeba ucywilizować. Jak to zrobić- oto jest pytanie?. Zapomnieć nie wolno, przez pamięć dla naszych pomordowanych. Ale do którego pokolenia ma trwać nienawiść?
Izabela Brodacka Falzmann
Nazwa bloga:
Blog autorski

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1 073
Liczba wyświetleń: 7 808 788
Liczba komentarzy: 21 606

Ostatnie wpisy blogera

  • Dwugłowe cielę pożarło dojarkę
  • Bomba w dół
  • Jak sito gubi diamenty

Moje ostatnie komentarze

  • Pani Alino racja. Dla młodych to czasy prehistoryczne i warto ich kierować do źródeł. Są jednak tak zdezorientowani że wolą zajmować się akcjami " Me too" czy "Black Lives Matter" niż własną historią…
  • Szanowni Państwo. Ja też chciałabym dowiedzieć się prawdy na temat katastrofy smoleńskiej natomiast nie interesuje mnie bicie piany w tak zwanych mediach społecznościowych. Nikt nie wie jak było…
  • Słynnemu kolaborantowi z Niemcami Wacławowi Krzeptowskiemu śpiewali górale: " Uważej se Wacuś, będziesz wisiał za cóś" . Gdyby banderowcy zgodnie ze swoimi obyczajami powiesili Rokitę za cóś -…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Upadek edukacji. Tym razem piszę jako fachowiec.
  • Historia pewnej kamienicy
  • Śpioszki rozmiaru XXXL

Ostatnio komentowane

  • Alina@Warszawa, @wielkopolskizdzichu Zaburzenia psychiczne typu "wrogość" da się wyleczyć. Jeśli chcesz dyskutować o elastyczności makaronu - powinieneś znaleźć sobie jakiś blog makaronowy, na swoim poziomie i…
  • mada, Ale bydło.Szkoda gadać.
  • wielkopolskizdzichu, "To ludzie, którzy tu z Tobą wielkopolskizdzichu dyskutują na różne tematy, w tym polityczne"Wciskasz kity w które sama wierzysz.Opowiadasz wprzódy brednie jakbym był ksztaltowany przez TVN24 gdy…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności