Bezprawne wykorzystywanie wizerunku, a także dóbr osobistych takich jak głos i wizerunek, przez nowe technologie, zwłaszcza sztuczną inteligencję, i ich użytkowników, musi mieć swoje konsekwencje.
Szczególnie niepokojące są przypadki wykorzystywania artystycznych wykonań, wizerunku oraz głosu aktorów, a także ich próbek, do tworzenia nowych produkcji – bez ich udziału albo przy użyciu wcześniej istniejących nagrań. To także oszukańcze wykorzystywanie wizerunków tak znanych osób, jak światowej sławy polski otolaryngolog, prof. Henryk Skarżyński.
Największe organizacje artystów: Związek Artystów Scen Polskich (ZASP), Związek Zawodowy Twórców Dubbingu (ZZTD) oraz Związek Zawodowy Aktorów Polskich (ZZAP), stworzyły koalicję na rzecz praw aktorów głosowych, dubbingowych oraz lektorów. Organizacje te domagają się prawnej i finansowej ochrony dla twórców, a sformułowane postulaty, w ramach akcji „Mój głos. Moja własność”, skierowały do instytucji władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.
Jak dalej piszą autorzy akcji „Mój głos. Moja własność”, jednym z symboli tego procederu jest m.in. proces z udziałem poszkodowanego lektora Jarosława Łukomskiego, przed Sądem Okręgowym w Warszawie. To pierwsza w Polsce sprawa dotycząca bezprawnego wykorzystania w reklamie cyfrowego modelu głosu lektora, bez jego wiedzy i zgody, przez podmiot z branży wodno-kanalizacyjnej (producenta m.in. szamb). Orzeczenie to może mieć istotne znaczenie dla przyszłej ochrony prawa do głosu w dobie technologii deepfake oraz wyznaczać standardy odpowiedzialności za podobne naruszenia.
Celem Koalicji z udziałem wymienionych organizacji jest ochrona praw aktorów głosowych, lektorów i dubbingowców w obliczu dynamicznego rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji.
– Rozumiemy, że technologia rozwija się szybciej niż przepisy, ale państwo nie może pozostawać bierne wobec nadużyć. Potrzebne są jasne regulacje, które zagwarantują twórcom prawo do decydowania o wykorzystaniu ich głosu, adekwatne wynagrodzenie oraz skuteczną ochronę przed bezprawnym kopiowaniem. W ramach Koalicji „Mój głos. Moja własność” – z udziałem ZASP, ZZTD oraz ZZAP – apelujemy do władz o pilne działania regulacyjne w tym obszarze – mówi Jan Tomaszewicz, prezes ZASP.
Szczególnie niepokojące są przypadki wykorzystywania artystycznych wykonań, wizerunku oraz głosu aktorów, a także ich próbek, do tworzenia nowych produkcji – bez ich udziału albo przy użyciu wcześniej istniejących nagrań. Dotyczy to trenowania modeli sztucznej inteligencji, zarówno bez zapłaty, jak i za wynagrodzeniem rażąco nieadekwatnym do wartości pracy twórczej oraz stawek obowiązujących przy standardowym cenniku usług wykonawców.
Jako Koalicja organizacji zrzeszonych w obronie aktorów głosowych, dubbingowych oraz lektorów zwracamy uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych przypadków poszczególnych twórców. Jest to zagrożenie systemowe. Bez odpowiednich rozwiązań i zabezpieczeń prawnych oraz rynkowych, skutki będą odczuwalne przez całe środowisko artystyczne, nie tylko przez tych, którzy zawodowo użyczają swojego głosu – piszą dalej autorzy apelu.
– Jeżeli państwo polskie nie zagwarantuje skutecznych mechanizmów ochrony, będziemy obserwować wypieranie profesjonalnych wykonawców, spadek jakości produkcji, ciągłą presję na zaniżanie stawek artystom oraz ograniczanie miejsc pracy na rzecz technologii – dodają.
W ramach akcji „Mój głos. Moja własność” postulujemy wprowadzenie obowiązku uzyskania zgody na każde wykorzystanie głosu przez narzędzia AI, pełnej transparentności źródeł danych treningowych oraz wyraźnego oznaczania, że w danej produkcji użyto AI, a także prawa do usunięcia danych głosowych z systemów AI – piszą dalej.
Jak podkreślają wymienione organizacje rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji stwarza nowe możliwości technologiczne, ale rodzi też poważne zagrożenia dla artystów-twórców. Coraz częściej obserwujemy zastępowanie pracy i wkładu aktorów w produkcjach audiowizualnych oraz audialnych całkowicie nowymi wytworami generatywnej AI, tworzonymi bez jakiegokolwiek udziału wykonawców pierwotnych. Prawa twórców są naruszane m.in. w procesie tworzenia syntetycznych kopii głosu bez wiedzy i zgody wykonawców.
Jak wspomniałem to nie pierwszy taki przypadek wykorzystania w przestrzeni medialnej wizerunku znanej osoby. Jednym z nich była sprawa prof. Henryka Skarżyńskiego, którą opisał sam zainteresowany w „Dzienniku. Gazecie Prawnej” w oświadczeniu. Jak się m.in. okazało „W ostatnim czasie na platformie społecznościowej Facebook opublikowano film, wygenerowany przy użyciu najnowszych technik podkładania głosu oraz obrazu, z wykorzystaniem sztucznej inteligencji” – czytamy w oświadczeniu. „Nigdy nie wyraziłem zgody na promowanie produktu swoją opinią”.
Zarówno prof. Henryk Skarżyński jak i jego syn, prof. Piotr H. Skarżyński niejednokrotnie podkreślali wartość AI jako pomocy dla świata medycyny. Jednak z generatywną sztuczną inteligencją jest jak z przysłowiowym nożem – można nim kroić chleb, można też kogoś ugodzić. Cytowany przez I.pl prof. Henryk Skarżyński zwraca uwagę, że nasila się zjawisko wykorzystywania wizerunku znanych specjalistów i renomowanych marek medycznych oraz farmaceutycznych do nieuczciwej reklamy. Poza szkodzeniem wizerunkowi ekspertów, takie deepfake mogą grozić zdrowiu, a nawet życiu pacjentów.
"prof. Henryk Skarżyński jak i jego syn, prof. Piotr H. Skarżyński niejednokrotnie podkreślali wartość AI jako pomocy dla świata medycyny"
Ano, to napisałem ja wanna be Bóg, Jerzy Ciruk, z mickiewiczowskiego zadupia.