Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Dryfująca strategia: Polska na morzu cudzych interesów

seafarer, 23.04.2026

Motto: „Żaden kraj bez morza nie ma wolnego oddechu. Nie może osiągnąć dobrobytu i samodzielności, które się osiąga, gdy się posiada własne wybrzeże, własny port i własną flotę" – kpt. ż.w. Mamert Stankiewicz (ps. "Znaczy Kapitan")

Polska jest krajem morskim. Ma dostęp do Bałtyku, nowoczesne porty, stocznie i jedną z najlepiej wykwalifikowanych kadr marynarskich w Europie. Nie ma natomiast tego, co w gospodarce morskiej kluczowe – własnej floty handlowej pod narodową banderą. To nie jest jedynie problem symboliczny czy też kwestia próżnych ambicji prestiżowych. To realny problem gospodarczy, finansowy, społeczny i – co szczególnie istotne – bezpieczeństwa łańcucha dostaw strategicznych surowców energetycznych.

Taki stan spraw nie jest przypadkiem. Jest on efektem ponad 30-tu lat zaniechań oraz braku spójnej i konsekwentnej polityki morskiej. Od czasu transformacji ustrojowej na początku lat 90-tych ub.w. transport morski traktowany jako sektor drugoplanowy, pozbawiony strategicznego znaczenia. Dziś liczba statków pełnomorskich pod polską banderą jest śladowa, a Polska – mimo swojego rosnącego potencjału gospodarczego – funkcjonuje w globalnym systemie transportu morskiego, głównie jako odbiorca usług świadczonych przez innych. Tymczasem rozwój własnej floty handlowej może być kołem zamachowym nie tylko gospodarki morskiej, ale całej gospodarki, zwiększać bezpieczeństwo energetyczne państwa oraz poprawiać pozycję Polski w międzynarodowych organizacjach morskich.

Brak floty a bezpieczeństwo energetyczne Polski

Najbardziej istotne, choć w świadomości społecznej mało widoczne a co gorsza ignorowane przez decydentów politycznych, są skutki braku floty w obszarze bezpieczeństwa energetycznego i surowcowego. Po odejściu od dostaw ropy i gazu z Rosji, Polska gospodarka opiera się na dostawach tych surowców głównie drogą morską. Ponieważ nie mamy własnej floty, to ropa, gaz a także częściowo węgiel, trafiają do polskich portów niemal wyłącznie na statkach należących do zagranicznych armatorów i pływających pod obcymi banderami. W normalnych, pokojowych warunkach nie stanowi to problemu, ale w sytuacji zagrożenia zewnętrznego – sytuacja zmienia się radykalnie. Wystarczy, że port docelowy zostanie uznany za obszar podwyższonego ryzyka, aby armator, powołując się na standardowe klauzule wojenne, obowiązujące w transporcie morskim, odstąpił od realizacji przewozu bez żadnych konsekwencji finansowych. Państwo polskie nie ma w takiej sytuacji żadnych narzędzi działania. Floty pod własną banderą nie posiada a statków o obcej przynależności państwowej nie może przejąć. W efekcie ciągłość dostaw strategicznych surowców.

Problem ten ma także wymiar militarny. Brak jednostek przystosowanych do transportu ciężkiego sprzętu, takich jak statki typu ro-ro, oznacza, że państwo nie dysponuje zapleczem logistycznym dla sił zbrojnych. W wielu krajach flota handlowa pełni funkcję wsparcia w sytuacjach kryzysowych. W Polsce ten element systemu bezpieczeństwa po prostu nie istnieje. Jako przykład może posłużyć, przypadek promu Jantar Unity, o którym niedawno było głośno w mediach. Statek zbudowany w polskiej stoczni, należący do armatora będącego spółką skarbu państwa, jest eksploatowany pod banderą cypryjską. Załóżmy sytuację hipotetyczną, która oby nigdy się wydarzyła. Jest kryzys i nasza marynarka wojenna potrzebuje wsparcia logistycznego w postaci promu zdolnego do przewożenia sprzętu i pojazdów wojskowych. Jantar Unity jak najbardziej do tego się nadaje. Ale ten statek, mimo że jest własność polskiego armatora, ma przynależność państwową … jaką, cypryjską! Czy polska marynarka wojenna może przejąć, do wykonywania swoich zadań, statek, który jest pod cypryjską jurysdykcją? Pewnie tak, ale administracja cypryjska musi wyrazić zgodę. A jak nie wyrazi zgody? 

Ile Polska traci bez własnej floty handlowej 

Brak floty to jednak nie tylko kwestia bezpieczeństwa, to także bardzo konkretne straty finansowe. Wraz z banderą statku odpływają pieniądze. Podatek tonażowy, opłaty rejestrowe, inspekcyjne oraz inne daniny związane z eksploatacją statku morskiego, trafiają do budżetu państwa bandery. Oznacza to, że Polska rezygnuje z istotnego strumienia finansowego, który mógłby zasilać krajową gospodarkę. Parafrazując powiedzenie o chichocie historii można powiedzieć, że chichotem sytuacji jest fakt, że dotyczy to spółek Skarbu Państwa, które prowadząc działalność żeglugową, wzmacniają budżety innych państw zamiast własnego.

Szacunki pokazują, że nawet umiarkowany wzrost floty – rzędu stu statków – mógłby przynieść wymierne korzyści budżetowe, sięgające kilkunastu milionów złotych rocznie netto. To jednak tylko część obrazu. Znacznie większe znaczenie ma wpływ floty na produkt krajowy brutto. Przy rozbudowie floty do poziomu odpowiadającego skali polskiej gospodarki – około 400 jednostek – wkład transportu morskiego do PKB, mógłby wynieść ok. 8 mld zł rocznie (w Niemczech przy flocie ok. 1800 statków jest to ok. 30 mld Euro). Prof. W. Modzelewski w swoich szacunkach wskazuje, że realne straty szeroko pojętego systemu finansów publicznych, wynikające z braku morskiej floty pod narodową banderą wynoszą ok. 7–9 mld zł rocznie.

Nie można przy tym zapominać o efekcie mnożnikowym. Żegluga morska jest jednym z tych sektorów, które napędzają całe otoczenie gospodarcze. Każde euro wygenerowane na morzu przekłada się na kilka kolejnych w innych obszarach – od przemysłu stoczniowego, przez logistykę, po usługi portowe i finansowe. Jedno miejsce pracy na statku generuje kilka miejsc pracy na lądzie. Brak floty oznacza, więc nie tylko brak bezpośrednich dochodów, ale także utratę istotnego mechanizmu wzrostu gospodarczego.

W debacie publicznej często pojawia się argument, że odbudowa floty wymagałaby znacznych nakładów budżetowych. Tymczasem doświadczenia innych państw pokazują, że kluczowe są nie wydatki, lecz regulacje. Armatorzy inwestują własne środki tam, gdzie państwo tworzy stabilne i konkurencyjne warunki prowadzenia działalności. Unia Europejska od lat wskazuje, że podstawowym narzędziem wspierania żeglugi powinno być obniżanie kosztów fiskalnych i ubezpieczeniowych. Polska tych rozwiązań w praktyce nie wdrożyła, przez co polska bandera i polski rejestr okrętowy pozostają nie tylko mało atrakcyjne, ale wręcz nie są brane pod uwagę. Najlepszy przykład – polscy armatorzy, którzy praktycznie wszyscy eksploatują swoje statki pod obcymi banderami.

Dlaczego polska bandera przegrywa z zagranicznymi

Konsekwencje widoczne są również w wymiarze międzynarodowym. Polska od ponad dwudziestu lat bezskutecznie ubiega się o miejsce w Radzie Międzynarodowej Organizacji Morskiej. W świecie żeglugi znaczenie państwa wynika nie tylko z położenia geograficznego, ale przede wszystkim z wielkości floty. Bez realnej obecności na morzu trudno oczekiwać wpływu na globalne regulacje. Porównanie z innymi krajami tylko uwypukla skalę problemu. Niemcy, których gospodarka jest około pięciokrotnie większa od polskiej, dysponują flotą liczącą blisko 1800 statków. Polska – ma zaledwie ok. 80. Dysproporcja ta nie znajduje racjonalnego uzasadnienia i wskazuje na różnicę w podejściu do polityki morskiej niż na obiektywne ograniczenia.

Na tym tle szczególnie trudna jest sytuacja polskich marynarzy. To grupa wysoko ceniona na unijnym i światowym, żeglugowym rynku pracy, ale jednocześnie coraz mniej konkurencyjna z powodu wysokich kosztów ubezpieczeń społecznych. W warunkach globalnej konkurencji oznacza to wypychanie polskich kadr z rynku. Jednocześnie te same koszty są jedną z przyczyn niskiej atrakcyjności polskiej bandery dla armatorów, co dodatkowo pogłębia problem. Ustawa o ubezpieczeniach społecznych marynarzy, która weszła w życie od 1-go stycznia tego roku, co prawda rozwiązuje, choć tylko częściowo i w sposób budzący wątpliwości, co do zgodności z prawem unijnym i polskim, natomiast nie zawiera rozwiązań zachęcających armatorów do rejestrowania i eksploatacji statków pod polską banderą. 

Czy odbudowa floty jest jeszcze możliwa 

Co istotne, odbudowa morskiej floty handlowej pod narodową banderą, nie jest postulatem oderwanym od nastrojów społecznych. Badania opinii publicznej wskazują, że zdecydowana większość Polaków oczekuje powrotu statków pod narodową banderę. To rzadki - świadczący o mądrości Polaków, czego niestety nie można powiedzieć o polskich decydentach politycznych - przypadek, w którym interes gospodarczy, bezpieczeństwo państwa oraz oczekiwania społeczne są ze sobą w pełni zbieżne. 

Brak floty handlowej pod polską banderą oznacza, więc coś więcej niż tylko lukę w jednej z gałęzi gospodarki. To rezygnacja z części potencjału państwa – finansowego, gospodarczego i strategicznego. Jednocześnie odbudowa tego potencjału nie wymaga nadzwyczajnych środków, lecz jedynie zmiany podejścia i stworzenia warunków, w których żegluga pod polską banderą stanie się po prostu opłacalna.

Polska nie musi zdobywać dostępu do morza, Polska jest nad morzem. Ale musi zdecydować, czy chce korzystać z pożytków, jakie niesie praca na morzu, zarówno ta indywidualna jak i gospodarcza. Czy też jedynie być odbiorcą pracy innych i jeszcze za nią płacić. Dzisiaj niestety pozostaje w tej drugiej roli – i ponosi tego bardzo konkretne konsekwencje. Najwyższy czas to zmienić.

Artykuł pierwotnie opublikowany w wydaniu cyfrowym Dziennik Gazeta Prawna edgp.gazetaprawna.pl

a następnie na portalu Merkuriusz24.pl  merkuriusz24.pl

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 343
tricolour

tricolour

23.04.2026 17:52

Szanowny kolego,

Postaram Ci wytłumaczyć, dlaczego nie mamy i nie będziemy mieć własnej floty handlowej pod narodową banderą.

Po pierwsze, statek składa sie z dość dużej liczby "czesci", ze tak to trywialne ujmę. I ta liczba przekracza nasze narodowe możliwości obliczeniowe. Nie ma jak tego ogarnąć bez obcej pomocy z zewnątrz. Zwyczajnie od checi do realizacji jest za długa droga, by wytrzymać w samotnej konsekwencji.

Po drugie - napęd, statki z reguły posiadają silniki. Prosze zauważyć, że boxer pracujący w systemie Tuska-Kaczynskiego od trzydziestu lat nie wykonał użytecznej pracy. Większa ilość cylindrów tylko pogarsza i tak marne osiągi. 

A czy widział kolega statek napędzany silnikiem jednocylindrowym? No właśnie...

cbdo

Tadeusz Hatalski

seafarer

23.04.2026 18:40

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Szanowny kolego,Postaram Ci…

@ tricolour - zimno :(

tricolour

tricolour

23.04.2026 21:27

Dodane przez Tadeusz Hatalski w odpowiedzi na @ tricolour - zimno :( 

To moze kolega powie coś o cieple skoro temat wałkuje ponad dekadę. Był czas na przemyślenia, słucham.

Tadeusz Hatalski

seafarer

24.04.2026 08:12

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na To moze kolega powie coś o…

tricolour  @ 'skoro temat wałkuje ponad dekadę' - W słusznej sprawie czy nie? Proszę odpowiedzieć, skoro pan wszelką wiedzę posiadł. 

tricolour

tricolour

24.04.2026 13:06

Dodane przez Tadeusz Hatalski w odpowiedzi na tricolour  @ 'skoro temat…

Tak, w słusznej.

Wałkuje pan temat w słusznej sprawie ponad dziesięć lat bezskutecznie. Nie interesuje Pana dlaczego?

Jak chce Pan coś osiągnąć skoro nie interesuje Pana dlaczego pomimo dekady starań nic nie wychodzi?

Tadeusz Hatalski

seafarer

24.04.2026 16:58

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Tak, w słusznej.Wałkuje pan…

tricolour @ 'ponad dziesięć lat bezskutecznie. Nie interesuje Pana dlaczego?' Nie tylko mnie interesuje ale nawet wiem dlaczego. Wyjaśnię bez wchodzenia w szczegóły. Otóż interesy ogólne (państwa) a silna flota pod narodową banderą jest w interesie państwa, realizują ludzie którzy przychodzą i odchodzą czyli politycy. A z naszymi politykami jest różnie. Podam przykłąd. W latach 90-tych ub.w. były dwa przedsiębiorstwa żeglugowe o podobnym potencjale i w podobnym kryzysie - CMA-CGM we Francji i PLO w Polsce. Jeden z ministrów naszego ówczesnego rządu, proszony w prywatnej rozmowie o to aby rząd pomógł wyciągnąć z kryzysu Polskie Linie Oceaniczne odpowiedział lapidarnie: niech sobie sami tam coś wymyślą. Takie stanowisko wynikało z dominującego wówczas dogmatycznego neo-liberalizmu gospodarczego wyznawanego przez dużą część ówczesnych elit politycznych. Jakakolwiek pomoc firmie państwowej to było coś nagannego, coś wstydliwego, wręcz nawrót do gospodarki nakazowo-rozdzielczej. No i efekt pozostawienia Polskich Linii Oceanicznych samym sobie, jest powszechnie znany. Niegdyś jeden z największych armatorów liniowych w Europie i na świecie, w 1976 r. eksploatujący 185 statków, dzisiaj ma ... tych statków trzy! A jak było we Francji z Compagnie Generale Maritime, też firmą państwową? Otóż rząd francuski wiedział trochę lepiej. I nie miał żadnych skrupułów, żeby interweniować w przedsiębiorstwie, które było własnością państwa. Naprzód wymusił głęboki proces restrukturyzacyjny. Potem przeprowadził prywatyzację. W międzyczasie wpompował w przedsiębiorstwo w sumie 3,175mld FFr (około 0.5 mlrd Euro). Jaki jest efekt? CMA-CGM jest dzisiaj jedną z wiodących, światowych kompani żeglugowych. A PLO , niestety cienko przędzie z tymi trzema statkami. I wracając do do tematu. Wśród obecnych polityków (różnych formacji) ciągle pokutuje tamto neo-liberalne odchylenie. Wbrew zdrowemu rozsądkowi i wbrew dobrze rozumianemu interesowi państwa. Francuscy politycy, jak pokazuje przykład CMA-CGM, rozumieli te sprawy lepiej. Zresztą Francuzi nadal wspierają swoją banderę i korzystają z tego. I to korzystają na nas. Statki, które zostały zbudowane za polskie pieniądze i wożą LNG do Świnoujścia pływają pod francuską banderą. Efekt? Podatek tonażowy, opłaty rejestrowe, opłaty inspekcyjne i inne formalne opłaty idą, gdzie? Do francuskiego budżetu a nie do polskiego. 

tricolour

tricolour

24.04.2026 17:23

Dodane przez Tadeusz Hatalski w odpowiedzi na tricolour @ 'ponad dziesięć…

Niedawno pisał na NB Sakiewicz, że zaraz po dojściu do władzy przez PiS powinno sie wymienić kadrę zarządzająca spolkami skarbu państwa. Na pisowską.

No to ma Pan przepis na upadek. Gdy sie co cztery/osiem lat wszystko wyrzuca do kosza, to cud, że zostały jeszcze trzy statki. 

Napiszę Panu to, co napisałem dziesięć  lat temu gdy ludzi ogarnął zbiorowy orgazm na zapowiedź miliona samochodów Izera - nie ma i nie będzie ani floty, ani Izery.

Tadeusz Hatalski

seafarer

24.04.2026 21:25

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Niedawno pisał na NB…

tricolour - @ 'nie ma i nie będzie ani floty, ani Izery' - Nie wiem, czy będzie czy nie będzie, ale w przypadku floty nadal będę propagował temat, bo uważam, że odbudowa morskiej floty handlowej, szczególnie pod narodową bandera, to sprawa słuszna. Słuszna i z korzyścią dla państwa i dla ludzi. Z pracy na morzu, budowali swój dobrobyt, Hiszpanie, Anglicy, Holendrzy i inne narody również. Jeżeli im się opłacało to nam też się opłaci, jeżeli oni to potrafili robić, to my też potrafimy. 

tricolour

tricolour

25.04.2026 18:16

Dodane przez Tadeusz Hatalski w odpowiedzi na tricolour - @ 'nie ma i nie…

Nie, błąd w założeniu.

Oczywiście proszę propagować to, co przez ostatnie lata, kropla drąży skałę.

Co do błędu w założeniu: jeśli ktoś cos potrafił zrobić,  to wcale nie wynika, ze my też potrafimy. Wynika wyłącznie to, ze potrafi ten, który zrobił, a ten, który chce, a nie zrobił jest uwięziony jakimiś przyczynami.

I jedynym sposobem osiągnięcia celu jest diagnoza, co uniemożliwia,  potem usunięcie przeszkód, a potem dopiero początek realizacji. Jeśli dwa pierwsze kroki pan pomija słowami "jeśli oni, to i my" to nigdy nic z tego nie będzie, co widzimy od trzydziestu lat.

Gdy budowałem swego ostatniego riba, to mialem rozpisany plan na każdy tydzień, począwszy od września, gdy projekt zszedł z CADa, po koniec czerwca gdy byl wodowany. Gdy mi zostały tylko trzy miesiące do wyjazdu do Chorwacji, to plan tygodniowy zamieniłem na plan codzienny, po trzy godziny pracy od 23 do 2 rano, 7 dni w tygodniu. Literalnie spisane prace na każdy dzień. 

Tadeusz Hatalski

seafarer

25.04.2026 20:15

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Nie, błąd w założeniu…

tricolour @ 'błąd w założeniu' Nie ma błędu w założeniu, diagnoza też jest, są interesy partykularne i są interesy ogólne, jak dotychczas interesy partykularne przeważają, chodzi o to aby rozpropagować interes ogólny i doprowadzić do sytuacji, gdy interes ogólny przeważy. I temu służy moje pisanie.

u2

u2

25.04.2026 20:36

Dodane przez Tadeusz Hatalski w odpowiedzi na tricolour @ 'błąd w…

Widzę światełko w tunelu. To co PiS wymyślił, Kosiniak-Kamysz nie demoluje, choć deklaruje psią wierność Tuskowi i nadaje na PiS. Polacy w 2030 będą mieli 3 U-Booty wykonane w Szwecji. Co prawda nie wiem, czy Szwedzi zdążą przed 3 wojną światową, ale liczą sie fakty. Umowa zawarta. Budowa chyba ruszy. Sprawdzę w AI, a jak nie ruszy, to odszczekam na NB i wtedy Kosiniaku-Kamyszu kryj się :)

paparazzi

paparazzi

23.04.2026 19:23

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Szanowny kolego,Postaram Ci…

Trico napisał :Postaram Ci wytłumaczyć, dlaczego nie mamy i nie będziemy mieć własnej floty handlowej pod narodową banderą. 

I tu powinno być dodane: bo IV Rzesza tak chce i ma V kolumnę  w Polsce. Targowica, hołota. Polska miała nawet wiecej za komuny na Bałtyku. Dzięki takim Kolorowym nic nie będzie miała; będzie git i wina PiSu. Cegielski produkował silniki morskie a statki rosyjskie budowali u nas. Czas pomyśleć o naszym wspólnym interesie, floty bałtyckiej wraz z infrastrukturą.

tricolour

tricolour

23.04.2026 21:25

Dodane przez paparazzi w odpowiedzi na Trico napisał :Postaram Ci…

@papa

Właśnie o tym piszę, ze wystarczy jeden kolorowy oraz bliżej nieokreślona hołota,  by Chrystus narodów rozłożył kolana. Ciekawe,  kto jest w takim razie większą hołotą?

Nigdy nie będzie ani narodowej floty, ani nawet jednej durnej Izery gdy nie jesteśmy w stanie przyznać się do prywaty, społecznego lenistwa, nieumiejętnosci osiągania wspólnych celów. Byle hołota wystarczy, by rozłożyć spory kraj w centrum Europy.

Seafarer pierdzieli o tej flocie już  ponad dziesięć lat. Chiny dziesięć lat temu nie miały jednego samochodu elektrycznego, o lotniskowcach nie wspomnę.  Po dekadzie dyktują warunki całej planecie. 

To gdzie ta Izera?

NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

23.04.2026 17:56

W końcu dopłynął Pan do Naszych Blogów. Lepiej późno niż wcale. Pozdrawiam 🌼
Tadeusz Hatalski

seafarer

23.04.2026 18:38

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na W końcu dopłynął Pan do…

@ NASZ_HENRY - W końcu ...??? Mój pierwszy wpis na Naszych blogach: 14.01.2013 [22:52] "TV Republika. Dobra wiadomość", ponad 13 lat temu.

sake3

sake2020

23.04.2026 18:30

,,Polska nie musi zdobywać dostępu do morza.Polska jest nad morzem''. Ale czy Tusk o tym wie? Danzig też jest nad morzem. Gdańsk wg Tuska już nie jest polskim portem?

Tadeusz Hatalski

seafarer

23.04.2026 18:41

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na ,,Polska nie musi zdobywać…

@ sake2020 - To się ciągnie już od 1990r

paparazzi

paparazzi

23.04.2026 21:44

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na ,,Polska nie musi zdobywać…

Kochana Sake ,"ONI"  nie maja nic w zanadrzu i przekierowują  narracje co złe na PiS, partię która pierwsza po II WS zrobiła tak wiele dla Polaków . Teraz trzeba to odkręcić i pokazywać jak dobre są PO , KO i ich przystawek bo wybory idą. Brak myślenia obywatelskiego jest ugruntowany komunizmem, bo trochę lepszy byt kształtuje świadomość. Niestety, Polska potrzebuje twardej reki jak to było w Turcji kiedy zaczęło sie kolesiostwo i sprzedawanie imponderabiliów kraju. Takiej zmiany potrzeba nam.  Jak tego Naród nie zrozumie to biada Polakom.

EsaurGappa

EsaurGappa

23.04.2026 19:17

Polacy w Biciu Piany Mistrzami Świata!

Nijaki seafarer ...trzepie jądro jakiegoś problemu ekonomicznego,na oczach opini publicznej  i tej opini z srebrnikami w kieszeniach.
No ok, okradają nas wszyscy zawsze jak mistyczna ofiara jesteśmy pożerani... Niszczeni zmiażdżeni wymazani z Pamięci. 
 Człowiek chętnie  na Dekadę zamknął by granice/ę bezwzglednie, ucieczka czasem nie jest wstydem. 

Nie ma chyba już odwrot do wczorajeszego świata, kto obroni Polskę Rzeczpospolitą przed jutrzejszym światem? 

Królestwo Niebieskie 

Tadeusz Hatalski

seafarer

23.04.2026 19:24

Dodane przez EsaurGappa w odpowiedzi na Polacy w Biciu Piwny…

EsaurGappa - @ 'okradają nas wszyscy zawsze jak mistyczna ofiara jesteśmy pożerani...' Gdzie pan znalazł takie wątki w moim artykule, proszę pokazać palcem. 

EsaurGappa

EsaurGappa

23.04.2026 19:57

Dodane przez Tadeusz Hatalski w odpowiedzi na EsaurGappa - @ 'okradają nas…

...przepraszam że nie odpowiem...źle się czuję 

pozdrawiam 

Tadeusz Hatalski

seafarer

23.04.2026 20:41

Dodane przez EsaurGappa w odpowiedzi na ...przepraszam że nie…

EsuarGrappa @ 'źle się czuję' - wyrazy współczucia 

paparazzi

paparazzi

23.04.2026 19:52

Dodane przez EsaurGappa w odpowiedzi na Polacy w Biciu Piwny…

i Suweren.

Tadeusz Hatalski

seafarer

23.04.2026 20:42

Dodane przez paparazzi w odpowiedzi na i Suweren.

???

paparazzi

paparazzi

23.04.2026 21:24

Dodane przez Tadeusz Hatalski w odpowiedzi na ???

Zadrwiłem do tego z Ezaur Gappa wpisu "Nie ma chyba już odwrot do wczorajeszego świata, kto obroni Polskę Rzeczpospolitą przed jutrzejszym światem?" 

Królestwo Niebieskie / i suweren/  któremu już nic sie nie chce oprócz kręcenia lodów i pełnej lodówki.

Sorry. Nie ma nic gorszego niż rozkład od wewnątrz . Niemcy i Rosja to wiedzą aż z nadto.

Stronicowanie

  • Wszyscy 1
  • Wszyscy 2
  • Następna strona
  • Ostatnia strona
seafarer
Nazwa bloga:
navigare necesse est ...
Zawód:
Inż. navigator
Miasto:
Gdynia

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 336
Liczba wyświetleń: 1,549,076
Liczba komentarzy: 4,656

Ostatnie wpisy blogera

  • Sala Kolumnowa, „ślubowanie” i dworzanie ...
  • Polska bandera – trzy dekady zaniechań wbrew oczekiwaniom społecznym
  • Obywatelski SAFE 0% - obligacje „obronne” i złoto NBP, czyli obywatele finansują obronność państwa oraz na tym zarabiają

Moje ostatnie komentarze

  • tricolour @ 'błąd w założeniu' Nie ma błędu w założeniu, diagnoza też jest, są interesy partykularne i są interesy ogólne, jak dotychczas interesy partykularne przeważają, chodzi o to aby…
  • tricolour - @ 'nie ma i nie będzie ani floty, ani Izery' - Nie wiem, czy będzie czy nie będzie, ale w przypadku floty nadal będę propagował temat, bo uważam, że odbudowa morskiej floty handlowej,…
  • tricolour @ 'ponad dziesięć lat bezskutecznie. Nie interesuje Pana dlaczego?' Nie tylko mnie interesuje ale nawet wiem dlaczego. Wyjaśnię bez wchodzenia w szczegóły. Otóż interesy ogólne (państwa) a…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Na koniec roku (1) o morzu …
  • To była suwerenna decyzja pani Premier
  • Pułapki ‘reżimowej propagandy’

Ostatnio komentowane

  • u2, Widzę światełko w tunelu. To co PiS wymyślił, Kosiniak-Kamysz nie demoluje, choć deklaruje psią wierność Tuskowi i nadaje na PiS. Polacy w 2030 będą mieli 3 U-Booty wykonane w Szwecji. Co prawda nie…
  • seafarer, tricolour @ 'błąd w założeniu' Nie ma błędu w założeniu, diagnoza też jest, są interesy partykularne i są interesy ogólne, jak dotychczas interesy partykularne przeważają, chodzi o to aby…
  • tricolour, Nie, błąd w założeniu.Oczywiście proszę propagować to, co przez ostatnie lata, kropla drąży skałę.Co do błędu w założeniu: jeśli ktoś cos potrafił zrobić,  to wcale nie wynika, ze my też…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności