Dlaczego Trump razem z Maduro porwał też jego żonę? Doświadczenie Cilii Flores jako szefowej parlamentu i prokuratorki oznacza znajomość mechanizmów legislacyjnych i represyjno-prawnych, co zwiększa prawdopodobieństwo, że umiałaby koordynować obóz władzy w kryzysie albo działać jako węzeł lojalności. Dlatego zatrzymanie jej razem z Maduro ma znaczenie — usuwa z gry osobę, która mogła odgrywać rolę łącznika między polityką, instytucjami i otoczeniem prezydenta.
Więc nie chodzi o zarzuty karne wobec Maduro, ale o kontrolowanie władzy w Wenezueli. Jednak po co Trumpowi taki kłopot? On to wczoraj powiedział wprost: firmy amerykańskie wrócą do wydobywania ropy w Wenezueli, nastąpi prywatyzacja i znów wolnorynkowy kapitalizm będzie musiał odbudować to, co komunizm i socjalizm zepsuł. Wenezuela zostanie odbudowana i znów będzie bogata.
Niemniej czy tylko o to chodzi? To nie są szachy, to rozgrywka Go. Ruch na jednym końcu planszy zmienia sytuacje na innym końcu. Chodzi o osłabienie Putina, który nie chce ulec żądaniom Trumpa w kwestii Ukrainy. A Trumpowi zależy na skończeniu wojny, bo im dłużej trwa, tym bardziej osłabia Rosję, co wzmacnia Chiny — ale skończeniu na własnych warunkach. Więc trzeba Putina docisnąć.
Załóżmy najbardziej optymistyczny scenariusz. Taki, w którym wydarzenia układają się w sposób maksymalnie niekorzystny dla Rosji. Amerykańskie firmy naftowe wchodzą do wenezuelskiego przemysłu, zaczynają naprawiać zniszczoną infrastrukturę i przygotowują się do zwiększenia wydobycia ropy. Nawet jeśli ropa nie pojawi się od razu w portach, rynek zaczyna wierzyć, że za kilka miesięcy ropy na świecie będzie więcej.
To wystarcza, by ceny zaczęły spadać. Na rynku ropy ważne są nie tylko bieżące dostawy, ale też kontrakty na przyszłość. Jeśli wielu inwestorów uzna, że wkrótce podaż wzrośnie, zaczynają sprzedawać ropę taniej już dziś, żeby nie zostać z drogo kupionym surowcem później.
Spadek cen ropy uderza bezpośrednio w Rosję. Rosja żyje w dużej mierze ze sprzedaży ropy i gazu. Rosyjskie władze same przyznają, że planują budżet państwa przy cenie ropy na poziomie około 59 dolarów za baryłkę. Jeśli cena spada wyraźnie poniżej tego poziomu i utrzymuje się tam przez dłuższy czas, w budżecie zaczyna brakować pieniędzy.
Gdy państwu brakuje pieniędzy, musi ono albo ciąć wydatki, albo podnosić podatki, albo sięgać po oszczędności. Każde z tych rozwiązań wywołuje niezadowolenie. W Rosji pieniądze z budżetu nie idą tylko na drogi czy emerytury, ale też na utrzymywanie poparcia elit, regionów i aparatu władzy. A przede wszystkim na wojnę na Ukrainie.
Jeśli przez wiele miesięcy do Rosji wpływa mniej pieniędzy z ropy, centrum władzy w Moskwie zaczyna słabnąć. Regiony dostają mniej środków, firmy powiązane z państwem tracą finansowanie, a różne grupy interesów zaczynają ze sobą rywalizować o coraz mniejsze zasoby. W takich warunkach władza traci zdolność skutecznego zarządzania krajem.
W najbardziej optymistycznym wariancie prowadzi to do stopniowego rozpadu Rosji tak jak ZSRR. Nie przez nagłą rewolucję, ale przez narastający chaos organizacyjny. Część regionów zaczyna działać coraz bardziej samodzielnie, a polecenia z Moskwy są wykonywane coraz gorzej albo wcale.
W tym sensie uderzenie Trumpa w Maduro jest pośrednim uderzeniem w Putina, który nie chciał iść na ustępstwa w negocjacjach z Trumpem. To jest cholernie korzystne dla Polski! Więc wszyscy ci, którzy krytykują akcję Amerykanów w Wenezueli to ruskie onuce.
Grzegorz GPS Świderski
https://t.me/KanalBlogeraGPS
https://Twitter.com/gps65
https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele
Właśnie oglądam transmisję z ataku na Wenezuelę na Kanale Zero. Zgadzam się z komentatorami, że akcja była głęboko przemyślana i ratuje świat przed ruskim mirem, czyli Zielonym Nieładem, Paktem Migracyjnym, Paktem z Mercosur. Co prawda czeka nas jeszcze 3 wojnaświatowa, ale to już inna historia :)
https://www.youtube.com/watch?v=L1KdEO-bFdU
Nie będzie żadnej wojny światowej, bo wcześniej państwa się rozsypią: https://naszeblogi.pl/75305-od-wykladniczego-postepu-do-upadku-panstwa
"Wenezuela zostanie odbudowana i znów będzie bogata." - podobnie jak Irak, Libia i Syria, też są odbudowane i bogate....
Ale w Wenezueli nie ma i nie będzie żadnej wojny i okupacji.