Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Czy naprawdę nie da się skopiować rajów podatkowych?

Grzegorz GPS Świderski, 30.12.2025

Co pe­wien czas wra­ca te­za, że ra­je po­dat­ko­we to jed­no­roż­ce ka­pi­ta­li­zmu — by­ty pięk­ne, eg­zo­tycz­ne i cał­ko­wi­cie nie do sko­pio­wa­nia. Po­dob­no są bo­ga­te tyl­ko dla­te­go, że mia­ły wy­jąt­ko­wą po­zy­cję star­to­wą, szcze­gól­ne wa­run­ki geo­gra­ficz­ne i pa­ra­so­le więk­szy­ch są­sia­dów. Wnio­sek by­wa pro­sty i wy­god­ny: dla śred­ni­ch kra­jów to żad­na lek­cja, co naj­wy­żej cie­ka­wost­ka dla tu­ry­stów i ban­kie­rów.
  Z pozoru brz­mi to roz­sąd­nie. I znów je­st to te­za fał­szy­wa nie dla­te­go, że opi­su­je rze­czy­wi­sto­ść źle, le­cz dla­te­go, że opi­su­je coś in­ne­go, niż powinno. My­li bo­wiem dwie róż­ne rze­czy — kon­kret­ną kon­fi­gu­ra­cję hi­sto­rycz­ną z lo­gi­ką dzia­ła­nia sys­te­mu.
  Nie da się sko­pio­wać Liech­ten­ste­inu, Mo­na­ko czy Sin­ga­pu­ru je­den do jed­ne­go. Nie da się od­two­rzyć ty­ch sa­my­ch gór, tej sa­mej za­to­ki ani ty­ch sa­my­ch so­ju­szy geo­po­li­tycz­ny­ch. I nie trze­ba. Pań­stwo, któ­re trak­tu­je ra­je po­dat­ko­we ja­ko go­to­wy wzór do sko­pio­wa­nia, po pro­stu nie ro­zu­mie, na czym po­le­ga ucze­nie się z cu­dzy­ch do­świad­czeń.
  Ko­pio­wal­ne nie są szcze­gó­ły, le­cz za­sa­dy. Ma­ła ska­la wła­dzy. Przy­ja­zne, prze­wi­dy­wal­ne oto­cze­nie praw­ne. Ja­sne re­gu­ły dla ka­pi­ta­łu i lu­dzi. Pań­stwo, któ­re po­tra­fi pa­no­wać nad so­bą, za­mia­st nad wszyst­ki­mi wo­kół. To wła­śnie łą­czy wszyst­kie miej­sca na­zy­wa­ne ra­ja­mi po­dat­ko­wy­mi — nie eg­zo­ty­ka, le­cz dys­cy­pli­na wła­dzy.
  Dla­te­go mó­wie­nie, że ra­je są wy­jąt­kiem nie do sko­pio­wa­nia, peł­ni przede wszyst­kim funk­cję ali­bi. Sko­ro ktoś miał szczę­ście do geo­gra­fii, hi­sto­rii al­bo są­sia­dów, to nie trze­ba za­da­wać nie­wy­god­ny­ch py­tań o wła­sne de­cy­zje po­li­tycz­ne. Moż­na po­mi­nąć fakt, że w hi­sto­rii pań­stwa bo­ga­te na­der czę­sto re­ago­wa­ły na bo­gac­two nie umia­rem, le­cz wzro­stem fi­skal­nej chci­wo­ści. Im wię­cej by­ło do wzię­cia, tym wię­cej bra­no. To, że tyl­ko nie­licz­ni nie ogra­bi­li swo­ich oby­wa­te­li, ale po­zwo­li­li im mak­sy­mal­nie się wzbo­ga­cić, nie do­wo­dzi te­go, że gra­bie­nie je­st słusz­ne.
  Moż­na też po­wie­dzieć, że świat po­trze­bu­je tyl­ko kil­ku ra­jów po­dat­ko­wy­ch, a nie tysiąca. Ty­le że wte­dy war­to za­py­tać: dla­cze­go w ogó­le ich po­trze­bu­je? Co to mó­wi o ja­ko­ści in­sty­tu­cji w zwy­kły­ch pań­stwa­ch? Wy­jąt­ko­wo­ść ra­jów wy­ni­ka nie tyl­ko z geo­gra­fii, le­cz z rzad­ko­ści roz­sąd­ku po­li­tycz­ne­go. Gdy ktoś twier­dzi, że nie da się ich sko­pio­wać, bar­dzo czę­sto ozna­cza to, że nie chce ko­pio­wać ni­skie­go fi­ska­li­zmu, ogra­ni­czo­ne­go pań­stwa ani od­po­wie­dzial­no­ści za wła­sną wła­dzę.
  Po­ja­wia się ko­lej­ny ar­gu­ment: że ra­je po­dat­ko­we że­ru­ją na cu­dzym sys­te­mie. Ko­rzy­sta­ją z glo­bal­nej in­fra­struk­tu­ry, bez­pie­czeń­stwa i po­py­tu ge­ne­ro­wa­ne­go przez du­że pań­stwa, więc nie są żad­nym mo­de­lem roz­wo­ju, tyl­ko luk­su­so­wym do­dat­kiem. Ty­le że to ro­zu­mo­wa­nie znów mó­wi wię­cej o wiel­ki­ch pań­stwa­ch niż o ra­ja­ch.
  Je­że­li kil­ka ma­ły­ch ju­rys­dyk­cji po­tra­fi przy­cią­gać ka­pi­tał, ofe­ro­wać lep­szą ochro­nę wła­sno­ści i więk­szą prze­wi­dy­wal­no­ść pra­wa, je­śli po­tra­fi po­zwo­lić swo­im oby­wa­te­lom na by­cie bo­ga­ty­mi, to pro­blem nie le­ży po stro­nie ty­ch ma­ły­ch. Le­ży po stro­nie wiel­ki­ch, któ­re z tej ro­li do­bro­wol­nie re­zy­gnu­ją, za­stę­pu­jąc sta­bil­no­ść fi­ska­li­zmem, a pra­wo re­gu­la­cyj­ną bie­żącz­ką. To, że ra­je funk­cjo­nu­ją w tej sa­mej glo­bal­nej go­spo­dar­ce, po­ka­zu­je tyl­ko jed­no: w ty­ch sa­my­ch wa­run­ka­ch moż­na wy­brać zu­peł­nie in­ną re­la­cję mię­dzy pań­stwem a oby­wa­te­la­mi.
  Naj­groź­niej­sza ilu­zja po­ja­wia się wte­dy, gdy z nie­ko­pio­wal­no­ści ra­jów wy­cią­ga się wnio­sek, że ma­łe i śred­nie pań­stwa są ska­za­ne na wy­bór mię­dzy by­ciem pe­ry­fe­ryj­ną ko­lo­nią a nie­udol­ną ko­pią im­pe­rium. W obu wa­rian­ta­ch pań­stwo ma być du­że, stra­te­gicz­ne i wszech­obec­ne. Róż­ni się tyl­ko to, czy słu­ży cu­dzym in­te­re­som, czy wła­snym złu­dze­niom.
  W prak­ty­ce ma­łe pań­stwa wy­gry­wa­ją tyl­ko wte­dy, gdy prze­sta­ją uda­wać im­pe­rium. Ich prze­wa­gą je­st szyb­ko­ść dostosowania się do zmieniającej się sytuacji, zdol­no­ść do eks­pe­ry­men­tu in­sty­tu­cjo­nal­ne­go oraz za­ufa­nie za­mia­st to­tal­nej kon­tro­li. Nie są w sta­nie wy­grać wy­ści­gu na ma­sę ar­mii, licz­bę urzęd­ni­ków ani ska­lę sub­sy­diów. Mo­gą na­to­mia­st wy­grać kon­ku­ren­cję o lu­dzi, ka­pi­tał i sta­bil­no­ść.
  W świe­cie, w któ­rym tech­no­lo­gia spra­wia, że prze­moc sta­je się co­raz mniej opła­cal­na eko­no­micz­nie, po­tę­ga nie po­le­ga już na tym, kto ma wię­cej czoł­gów, le­cz na tym, kto mniej mar­nu­je ener­gii na kon­tro­lę. Im­pe­rium je­st ana­chro­ni­zmem ener­ge­tycz­nym: kosz­tu­je co­raz wię­cej, a da­je co­raz mniej. Im bar­dziej ro­śnie pro­duk­tyw­no­ść jed­nost­ki uzbro­jo­nej w tech­no­lo­gię, tym mniej sen­su ma cen­tral­na, bru­tal­na wła­dza.
  Ra­je po­dat­ko­we są dziś wy­jąt­ka­mi tyl­ko dla­te­go, że więk­szo­ść pań­stw wciąż my­śli ka­te­go­ria­mi XX wie­ku i małej wydajności pracy. Ten spo­sób my­śle­nia prze­sta­je być opła­cal­ny, więc sta­tus wy­jąt­ków się nie­uchron­nie od­wró­ci. Bo wydajność pracy rośnie i bardziej opłaca się tworzyć niż grabić. Wy­jąt­kiem sta­nie się im­pe­rium, któ­re w koń­cu zgni­je pod wła­snym cię­ża­rem. Nor­mą — ma­ła, wol­na i bo­ga­ta en­kla­wa, w któ­rej władza pa­mię­ta, że je­j ro­lą nie je­st eks­plo­ata­cja, le­cz go­spo­da­rze­nie.

  W ogó­le nie ma po­trze­by two­rze­nia pla­nów po­li­tycz­ny­ch ko­piu­ją­cy­ch ju­rys­dyk­cję ra­jów po­dat­ko­wy­ch. Dla Pol­ski by­ło­by ko­rzyst­ne prze­pi­sa­nie es­toń­skiej usta­wy po­dat­ko­wej, ale jak głu­pie rzą­dy te­go nie zro­bią, to nic nie szko­dzi, to się i tak wkrót­ce nie­uchron­nie sta­nie. Do­kład­nie tak sa­mo, jak nie by­ło po­trze­by dwie­ście lat te­mu pro­wa­dzić krwa­wej woj­ny, by zli­kwi­do­wać nie­wol­nic­two — ono upa­dło z po­wo­dów eko­no­micz­ny­ch nie­za­leż­nie od te­go, czy kto­kol­wiek o to po­li­tycz­nie za­dbał. Upa­dło wszę­dzie — i tam, gdzie by­ły woj­ny do­mo­we, i tam, gdzie ich nie by­ło, i tam, gdzie to zro­bio­no po­li­tycz­nie i tam, gdzie się to sa­mo sta­ło. Do­kład­nie tak sa­mo upa­da­ją im­pe­ria — bry­tyj­skie już nie ist­nie­je, bo się po pro­stu nie opła­ca­ło.
Grzegorz GPS Świderski
https://t.me/KanalBlogeraGPS
https://Twitter.com/gps65
https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele

PS. Notki powiązane:

  • https://www.salon24.pl/u/gps65/689542,konkurencja-polityczna-a-banan
  • https://niepoprawni.pl/blog/gps65/male-panstwa
  • https://www.salon24.pl/u/gps65/698300,tysiac-liechtensteinow
  • https://www.salon24.pl/u/gps65/629516,dlaczego-w-malym-ksiestwie-jest-bezpieczniej-niz-socjalistycznej-polsce

Tagi: gps65, polityka, wolny rynek, imperia, małe państwa.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 332
wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

31.12.2025 02:14

 "Ra­je po­dat­ko­we są dziś wy­jąt­ka­mi tyl­ko dla­te­go, że więk­szo­ść pań­stw wciąż my­śli ka­te­go­ria­mi XX wie­ku i małej wydajności pracy. "

Bangladesz ma bardzo wysoką wydajność pracy i co z tego?

Wszystkie raje podatkowe z wyjątkiem Singapuru są niewielkie liczebnie i nie mają problemów jakie pojawiają się przy populacji paru dziesięciomilionowej do paruset milionowej. 

Samo utrzymanie wojska i sił porządkowych to dla Polski wydatek rzędu 6 procent PKB. Do tego dochodzi utrzymanie świadczeń społecznych.

Jeśli chodzi o Monako to byłem tam parę razy, w nocy na ulice wychodzą ci których w dzień nie widzimy. Kolorowi którzy sprzątają, remontują itp, nie mający praw decydowania o rozwoju Monako.

W Polsce mamy do czynienia z ewenementem na skalę europejską. W krajach UE rzadko można spotkać białą kobietę miejscowej narodowości sprzątającą szalety w miejscach publicznych. O białej Francuzce myjącej podłogę na Orly zrobiono by dokument filmowy.

W Polsce można zrobić raj podatkowy tylko, że Polka zasuwająca w sklepie od 0600 do 1700 nic z tego nie będzie miała, bez osłony socjalnej czyli bez fiskalizmu kiepsko zarabiający stają się narzędziem Braunów i Trumpów czyli cwanych nazioli.

W Polsce w zamordystycznym podatkowo kraju na 100000 mieszkańców w pierdu siedzi około 200, w USA w tym raju, ponad 500. W USA na 100000 mamy 7,5 morderstw rocznie, w Polsce około 0,7.

Nie jestem przekonany czy kierunek fiskalizmu preferujący bogatych cwaniaków jest lepszy niż troska o nie radzących sobie ciężko pracujących ludzi.

Istotą jest jak działa fiskalizm i jak są rozdzielanie pozyskane środki.

Jeśli w Poznaniu, twierdzy wrażej proniemieckiej  opcji, w knajpie każde sprzedane piwo jest wprowadzane do kasy fiskalnej a w Małopolsce głosującej za łżepartiotycznym PiS za wynajęcie kwatery  oczywiście z Najświętszą Panną na obrazku w pokoju, z wyżywieniem dla rodziny nie mogę otrzymać faktury to sprawa jest jasna. 

Jeśli pisior po uważaniu dysponuje środkami z FS i nie gnije za to w pierdlu tylko bawi się nad Balatonem to też wiemy dlaczego jest źle

Bo, ani pozyskiwanie środków, ani ich dystrybucja nie działa.

mjk1

mjk1

31.12.2025 11:08

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na  "Ra­je po­dat­ko­we są dziś…

Z grubsza raczej OK, ale chciałbym, żebyś rozwinął ten wątek swojej wypowiedzi.

"Jeśli pisior po uważaniu dysponuje środkami z FS i nie gnije za to w pierdlu tylko bawi się nad Balatonem to też wiemy dlaczego jest źle".

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

31.12.2025 12:53

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na  "Ra­je po­dat­ko­we są dziś…

Bangladesz ma wysoką wydajność fizyczną w sensie liczby godzin pracy i ton wyprodukowanych tekstyliów, lecz to nie ma wiele wspólnego z wydajnością rozumianą jako wartość dodana na pracownika i zdolność jej przenoszenia w postaci kapitału, usług i wiedzy. Mój argument jest prosty: im wyższa jest ta druga forma wydajności i im bardziej mobilna staje się w skali globalnej, tym mniej opłaca się utrzymywać ludzi w taniej tyranii, wysokim fiskalizmie i nieprzewidywalnym prawie. Bangladesz jest właśnie przykładem kraju, w którym produktywność mierzona ilością nie przekłada się na instytucje, własność i akumulację wartości – czyli na to, co faktycznie charakteryzuje raje podatkowe.

Zwracasz też uwagę, że małe raje nie mają problemów typowych dla krajów liczących setki milionów mieszkańców. To prawda, ale to nie jest argument przeciwko temu, co piszę – to argument na rzecz mniejszej skali władzy. Im większy moloch polityczny, tym większa pokusa, by go doić, i tym trudniej kontrolować aparat, który wydaje cudze pieniądze. Problem dużej populacji nie jest problemem sumy ludzi, tylko problemem centralnego państwa, które próbuje nimi wszystkimi zarządzać jednym zestawem bodźców. Rozproszenie władzy na wiele mniejszych, autonomicznych jednostek sprawia, że ludzie mogą głosować nogami, a złe systemy szybciej bankrutują politycznie.

Pojawia się też argument socjalny, zestawiający Monako z Polską i wskazujący na brak praw politycznych imigrantów oraz istnienie świadczeń socjalnych u nas. Tyle że nie wynika z żadnego prawa natury, że niski fiskalizm musi oznaczać brak ochrony słabszych. Wynika to z wyboru konkretnego modelu. W Polsce wysoki fiskalizm idzie w parze z bylejakością usług, rozdawnictwem pod wybory i przywilejami dla swoich, a nie z realną, skuteczną ochroną ludzi w trudnej sytuacji. Libertariańskie rozumienie raju podatkowego nie oznacza świata bez solidarności, lecz świat z minimalnym przymusem finansowym i prostymi, przejrzystymi zasadami, jeśli już coś finansujemy wspólnie. To jest dokładne przeciwieństwo systemu, w którym uczciwy drobny płatnik jest do dojenia, a duży kombinator do ochrony.

Podobnie jest z argumentem o przestępczości i liczbie osadzonych, porównującym Stany Zjednoczone z Europą. Taka teza miesza trzy różne porządki: poziom fiskalizmu, politykę karną oraz strukturę społeczną i kulturową. USA nie są żadnym libertariańskim rajem, lecz hybrydą wysokich podatków federalnych i lokalnych, rozbudowanego państwa socjalnego oraz wyjątkowo restrykcyjnego prawa karnego, zwłaszcza w obszarze wojny z narkotykami. Wysoka liczba więźniów nie jest więc dowodem na dziki wolny rynek, lecz w dużej mierze produktem samego systemu prawnego. Jeśli już coś z tego wynika, to raczej to, że rozbudowane państwo nie gwarantuje ani niskiej przestępczości, ani sprawiedliwości.

Na koniec kwestia rzekomego fiskalizmu dla biednych przeciwstawianego cwaniakom z rajów. Zgadzam się, że system preferujący bogatych kombinatorów nie jest dobry. Problem polega na tym, że obecny model również preferuje cwaniaków – tylko etatystycznych: żyjących z dotacji, ulg, transferów i zamówień publicznych, a nie z produktywnej pracy. Libertariański pomysł nie brzmi: "zostawmy słabszych samych", lecz: "przestańmy utrzymywać pasożytniczą klasę polityczno-biznesową pod pretekstem troski o słabszych".

W gruncie rzeczy zgadzamy się co do diagnozy: obecny polski fiskalizm jest niesprawiedliwy i źle skonstruowany. Różnimy się we wnioskach. Ty chcesz poprawiać go przez utrzymanie centralnego, silnego aparatu państwowego. Ja uważam, że jedyną trwałą drogą jest rozproszenie władzy i konkurencja między wieloma małymi jurysdykcjami. Spór nie dotyczy tego, czy państwo ma pomagać słabszym, lecz tego, czy robi to przez ograniczenie własnej władzy i konkurencję instytucji, czy przez centralny przymus udający moralność.

Stronicowanie

  • Pierwsza strona
  • Poprzednia strona
  • Wszyscy 1
  • Wszyscy 2
Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 289
Liczba wyświetleń: 662,846
Liczba komentarzy: 4,855

Ostatnie wpisy blogera

  • Tajemnica półtora biliona złotych, których nie ma w żadnym sejfie
  • Kreacja waluty z powietrza, z niczego, ex nihilo
  • 🎵 Zenek nad Zalewem – blues o wolności w przyczepie kempingowej

Moje ostatnie komentarze

  • Dokładnie tak! W pełni się zgadzam.
  • Dziękuję.
  • Niedługo wydam o tym książkę w mojej serii wydawniczej "Klasyka OdNowa"...

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Marek Michalski, "normy są podtrzymywane bez monopolu (koszty naruszeń, reputacja, interes, równowaga sił). To da się analizować nawet wtedy, gdy ludzie nie zgadzają się co do jednego „prawa naturalnego”. "Fakt.
  • Marek Michalski, Prawo naturalne i prawo natury to jak Pan zauważył powyżej dwa różne określenia.Prawa natury to m.in. prawo zachowania życia i prawo zachowania gatunku. Nawet jednak zwierzęta drapieżne zabijają…
  • rolnik z mazur Waldek Bargłowski, @GPSPieniądz fiducjarny jest tworzony kliknieciem w klawiaturę komputera.To jest oczywiste. Nawet z księgowego punktu widzenia kredyt tworzy pieniądz - wydłużenie bilansu a jego splata skraca bilans.…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności