O papieżu który chce nieść światło tam gdzie panuje mrok

Dziś uroczystość Apostołów Piotra i Pawła w Kościele katolickim, warto zatem raz jeszcze pochylić się nad pontyfikatem twórczego niepokoju. Powszechnie wiadomo, iż papież Franciszek miesiąc miodowy w Kościele, ma już dawno za sobą. Sympatia wielu wiernych, którą zaskarbił sobie w pierwszych latach spontanicznością oraz odwagą wprowadzanych zmian, zderza się coraz częściej z zamieszaniem teologicznym, które co raz daje o sobie znać w różnych gremiach, środowiskach i grupach społecznych. Papież nie spuszcza jednak z tonu i ostro napiera na różne ograniczenia i utrwalone tradycją sposoby zachowań. A że wierne owieczki czują się już niekiedy, co najmniej zagubione w tych zawiłościach teologicznych, to tak już musi widocznie być.
Papież Franciszek po mistrzowsku realizuje zatem teologię twórczego niepokoju, skoro nawet kardynałowie Kościoła powszechnego, czują się zakłopotani. Upublicznili w swoim czasie list do papieża Franciszka, w którym prosili o wyjaśnienie ważnych teologicznie wątpliwości, lecz co ciekawe nie dostali odpowiedzi. Duchowni prosili o odpowiedź „tak” lub „nie” na pięć pytań, by raz na zawsze położyć kres sprzecznym interpretacjom dokumentu papieskiego powstałego po Synodzie o Rodzinie.
Było to już 19 września 2016 r. kiedy czterech kardynałów: Walter Brandmüller, Raymond Burke, Carlo Caffarra i Joachim Meisner zwróciło się do papieża z prośbą o wyjaśnienie sformułowań zawartych w adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”, a budzących poważne zaniepokojenie i wprowadzających zamieszanie zarówno wśród duchownych, jak i samych wiernych. Ponieważ hierarchowie nie otrzymali odpowiedzi do dzisiaj, zdecydowali się upublicznić treść swojego listu wiernym.
Pierwsze pytanie dotyczyło kwestii dopuszczenia do Komunii Świętej rozwodników żyjących w związkach niesakramentalnych. Konkretnie chodziło o punkty od 300 do 305 adhortacji odnoszące się do tzw. rozeznania i okoliczności łagodzących udzielenia rozgrzeszenia rozwodnikom. Kardynałowie pytali, czy możliwe jest udzielenie rozgrzeszenia w sakramencie pokuty, a zatem dopuszczenie do Komunii świętej osoby, która będąc związana ważną więzią małżeńską, mieszka razem z inną osobą i żyje „jak mąż z żoną’? Duchowni dopytywali się, czy wyrażenie „w pewnych przypadkach” znajdujące się w przypisie  351 (dot. pkt 305) z adhortacji „Amoris Laetitia” odnosi się do osób rozwiedzionych, które są w nowym związku i żyją „jak mąż z żoną”?
Kolejne zagadnienie dotyczyło pkt. 304 i encykliki „Veritatis Splendor” św. Jana Pawła II. Duchowni pytali, czy nauczanie zawarte w tej encyklice, oparte na Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła, a mówiące o istnieniu bezwzględnych norm moralnych, które zakazują czynów wewnętrznie złych i są wiążące bez wyjątku, wciąż jest aktualne?
Trzecie pytanie dotyczyło pkt. 301. Kardynałowie chcieli się dowiedzieć, czy nadal można twierdzić, że osoba, która żyje w kolejnym związku cywilnym dopuszczając się cudzołóstwa - a więc sprzeniewierzając się Przykazaniom Bożym - znajduje się w obiektywnej sytuacji grzechu ciężkiego nawykowego?
Następne pytanie dotyczyło punktu 302 („okoliczności łagodzących moralną odpowiedzialność”) cudzołożnika. Duchowni zapytali, czy wciąż aktualne jest nauczanie encykliki „Veritatis Splendor”, zgodnie z którym „okoliczności lub intencje nie mogą przekształcić czynu ze swej istoty niegodziwego ze względu na swój przedmiot w czyn „subiektywnie” dobry lub taki, który można by było bronić ze względu na wybór?
Ostatnia wątpliwość dotyczyła pkt. 303. I znowu padło pytanie, czy ważne jest nauczanie zawarte w encyklice Jana Pawła II „Veritatis Splendor”, która wyklucza twórczą interpretację roli sumienia i podkreśla, że sumienie nie może być uprawnione do uzasadniania wyjątków od bezwzględnych norm moralnych, które zakazują czynów wewnętrznie złych ze względu na ich przedmiot?
Po opublikowaniu posynodalnej adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” (O miłości w rodzinie) rozgorzała pośród teologów dyskusja zwłaszcza wokół VIII rozdziału i punktów od 300 do 305, które interpretowano w różny sposób. Dla wielu biskupów, kapłanów, wiernych, punkty te zmieniają nauczanie Kościoła w odniesieniu do rozwiedzionych, którzy żyją w nowych związkach. Inni uznają, że zawierają one pewne niejasności, ale że mogą: „być odczytywane w ciągłości z poprzednim Magisterium i nie zawierają modyfikacji praktyki oraz nauczania Kościoła.”.
Kardynałowie kierując zapytania do Papieża w sprawie wyjaśnienia „wątpliwości” skorzystali z procedury zadawania formalnych pytań papieżowi lub Kongregacji Nauki Wiary z prośbą o wyjaśnienie konkretnych kwestii dotyczących doktryny, lub praktyki duszpasterskiej. To stara tradycja. Wielu kapłanów zinterpretowało bowiem adhortację w sposób, który rażąco narusza tradycyjne nauczanie Kościoła w sprawach etyki małżeńskiej i życia moralnego w ogóle. Kardynałowie podkreślili, że wyjaśnienia są niezbędne, aby zapobiec dalszym nieporozumieniom oraz podziałowi wśród wiernych i duchownych. 
Artykuł możesz przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/kardynalow...
 
Rzuca się w oczy, że kardynałowie skorzystali z procedury zadawania formalnych pytań papieżowi Franciszkowi, co jest długą, szanowaną tradycją w Kościele. Dlatego nie ma mowy o żadnym buncie, czy otwartym nietakcie, można powiedzieć że jest zwyczajna droga kominikacji z papieżem w razie wątpliwości, czy właśnie zapytań. Po temu również i ja oczekuję odpowiedzi od papieża Franciszka, gdyż pytania te nie są błahe, ale niezwykle ważne i tyczą się spraw o materii ciężkiej. Papież Franciszek absolutnie nie może lekceważyć, czy tym bardziej uznawać czynnego cudzołóstwa, gdyż tym samym zdradziłby Jezusa Pana i stałby się publicznie antychrystem. Zatem i ja czekam na publiczną odpowiedź papieża Franciszka na postawione pięć ważnych i pilnych pytań przez kardynałów Kościoła.
 
Taki mamy Kościół z jego głową papieżem Franciszkiem jaki mamy....

Konia z rzędem temu, kto wie o co chodzi w punkcie 84 Synodu (uchwalony 24 października 2015) o cudzołożnikach bowiem nie ma w nim słowa o dopuszczeniu ich do Eucharystii, ale zarazem jest tam napisane: „....Nie powinni oni nie tylko czuć się ekskomunikowanymi, ale mogą żyć i rozwijać się jako żywe członki Kościoła.....”. No to jeśli nie są ekskomunikowani to znaczy że są w komunii oraz jeśli mogą żyć i rozwijać się, jako żywe członki Kościoła, no to jak mam to rozumieć, znaczy że wcale nie umarli, że grzech śmiertelny cudzołóstwa, już wcale nie uśmierca?
No bo na Boga przecież nie mówimy, tu o sytuacji kiedy ktoś odbył ważną spowiedź świętą, która wymaga mocnego postanowienia poprawy i zadośćuczynienia. No bo jeśli o to by chodziło, no to przecież zawsze tak było i nic właściwie nie uległo zmianie i po co wtedy zapis w punkcie 84 Synodu.
A zatem czyż nie jest już obecnie tak, jak to już było przed tysiącami lat, gdy ludzie żyli b. grzesznie! Wszak kto pyta nie błądzi, mawiali nasi przodkowie! Po temu pytali nawet samego Jezusa: „Czy wolno odprawić żonę, bo Mojżesz zezwalał!”. Zatem odpowiedział im: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: kto oddala swoją żonę - chyba że w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.”. (Ew. św. Mateusza). I tyle!
Możliwe że dziś Kościół na czele z papieżem Franciszkiem, uznał zwyczajnie że sytuacja w rodzinach jest już na tyle zła i zepsuta, szczególnie w Niemczech i nie tylko, że trzeba zgodzić się niejako z faktem, oficjalnie przyjąć fakt zatwardziałości serc wielu, współcześnie żyjących. I nie tyle potępiać grzeszników, co raczej starać się okazywać im duszpasterską troskę, a tą drogą miłosierną miłość samego Boga, którego odrzucili w ten czy inny sposób.
Na koniec trzeba dodać że dopiero teraz odpowiedzialni kapłani, będą mieli zachodu, chętnych na rozpatrzenie swoich życiowych zakrętów, zapewne nie brakuje, no ale przecież po to w końcu są kapłani, jak słusznie podkreśla sam Synod i papież Franciszek. Modlić się jedynie trzeba gorąco, by nie było nadużyć, których i obecnie w Kościele nie brakuje!
Od owego Synodu minęło już b . wiele czasu, tymczasem owe nadużycia niestety, już mają miejsce w Kościele. Kard. Raymond Burke i inni w swoim czasie ów b. potrzebny, powyższy list do papieża. I dobrze bowiem nie skupiamy się tutaj na zaletach papieża Franciszka, ani nie piszemy o jego tych, czy innych osiągnięciach tylko koncentrujemy się na konkretach, tyczących się śmiertelnego grzechu cudzołóstwa. Co to jest grzech ciężki?! To jest po prostu czyste zło, inaczej mówiąc diabeł, lucyfer, belzebub, szatan, zwodziciel, zabójca i kłamca. I takiego cudzołóstwa czynnego papież Franciszek błogosławić nie może i to musi być absolutnie pewne i tu nie ma przeproś!
W tym kontekście sądzić nam papieża Franciszka, jego przybocznych i samych ojców synodalnych nie trzeba, gdyż ich osądzi sam Bóg Najwyższy. Więcej wydaje się Bóg nie osądził w tym akapicie nawet samego Mojżesza. Jezus jedynie potwierdził, że rzeczywiście taka sytuacja miała miejsce, zaznaczając wyraźnie, jak być jednak winno po Bożemu i właściwie!
 

YouTube: 
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Kazimierz Koziorowski

02-07-2024 [01:53] - Kazimierz Kozio... | Link:

@ "Ponieważ hierarchowie nie otrzymali odpowiedzi do dzisiaj..." Walter Brandmüller, Raymond Burke, Carlo Caffarra i Joachim Meisner

Najmlodszy z czworki sygnatariuszy "Dubia", Amerykanin kard. Burke - od 2008 na urzedach watykanskich, nominowany przez BXVI w 2010, ktory oprocz wspomnianego "Dubia", popelnil szereg innych "przewinien" przeciwko heretyckiej doktrynie w wydaniu Fra1, zostal usuniety przez Fra1 z funkcji patrona Zakonu Maltanskiego, i finalnie otrzymal gruntowna ODPOWIEDZ w postaci eksmisji na bruk z Watykanu i pozbawienia emerytury.

Najstarszy sygnatariusz rzeczonej "Dubia", mial w r. 2016 87 lat, kard. na urzedach watykanskich W.Brandmüller, nominowany przez BXVI w 2010. Znany tez z kolejnej "Dubia" w 2023 w sprawie "synodu o synodalnosci" razem z kardynalami meksykanskiej Guadalajary-J.Iniguezem, afrykanskim R.Sarah (od ponad 20 lat na urzedach watykanskich, ktory popadl w nielaske Fra1 z powodu przewin tradycjonalistcznych), oraz wraz s chinskim Salezjaninem kard. Hong Kongu J.Zen. 

Urodzony we Wroclawiu kard. Kolonii J.Meisner, nominowany przez JPII w 1983, sygnatariusz "Dubia", emeryt od 2013, zmarl pare miesiecy po podpisaniu rzeczonej "Dubia" w wieku 83 lat. 

W imieniu wyzej wymienionych i wlasnym wystapil do Fra1 kard. Bolonii C.Caffarra, nominowany przez BXVI w 2006, emeryt od 2013. Zabiegal o audiencje u Fra1, nie doczekawszy sie, zmarl pare miesiecy po podpisaniu "Dubia" w wieku 79 lat. Znany z tego iz domagal sie zrobienia porzadku z balaganem doktrynalnym lansowanym przed lokalnych hierarchow: "to co jest grzechem w Polsce, nie jest w Niemczech, co jest zabronione w Archidiecezji Filadelfii, nie jest zakazane na Malcie".

Na rodzimym podworku cicho sza bo jest powazne zagrozenie ze oberhierarchowie michnik z terlikowskim moga spowodowac medialna anateme. Dobrze ze chociaz  Abp. J.Lenga wrocil z Kazachstanu na emeryture do kraju i ratuje honor naszych purpuratow.

Amoris Laetizia jest sprawa malego kalibru w stosunku do innych powaznych wykroczen doktrynalnych Fra1, ktore z mocy prawa moga czynic go wykletym ze wspolnoty KK (ekskomunika latae sententiae). Fra1 bywa nazywany antypapiezem a niektore srodowiska oglaszaja ze od czasu smierci BXVI istnieje vacat na Stolicy Piotrowej, niektorym duchownym wyrywalo sie publicznie ze Tron Piotrowy obsadzony jest uzurpatorem.

Co do meritum kolejnych zwiazkow (nie?)malzenskich, ktore boli felietoniste mozna odniesc sie nastepujaco. watpie wiec jestem. jesli masz watpliwosci - to nie masz watpliwosci. warto zainteresowac sie jak ten ludzki dylemat traktuja Katolickie Koscioly obrzadkow wschodnich. nie ma w temacie unifikacji, a Koscioly te przeciez nigdy nie byly sektami schizmatyckimi. 

Obrazek użytkownika Slawomir Tomasz Roch

08-07-2024 [00:49] - Slawomir Tomasz Roch | Link:

Dziękuję Kazimierzu Kozio za zainteresowanie, za komentarz i własne cenne przemyślenia. Co do bólu, który z natury jest twórczy bowiem zawsze wysyła zbawienny sygnał. iż w danej części ciała coś się złego dzieje, to warto żywo zatrzymać się nad wciąż aktualnym słowem bp Józefa Wróbla, mianowicie o tym iż żadnemu człowiekowi nie wolno zmienić doktryny.
 
Otóż bp Józef Wróbel, pomocniczy biskup Lublina, udzielił już wiele lat temu wywiadu włoskiemu portalowi La Fede Quotidiana. Odniósł się w nim do listu czterech kardynałów, którzy poprosili papieża o wyjaśnienie wątpliwości w sprawie adhortacji Amoris laetitia. W rozmowie z włoskim dziennikarzem stwierdził, że kardynałowie, którzy napisali głośny list do papieża Franciszka, postąpili słusznie. Powiedział o tym: „Prawidłowo wykonali przepisy prawa kanonicznego. Sądzę, że było to nie tylko ich prawem, ale również i obowiązkiem (…) Nie pytali wszak o prognozę pogody na jutro, ale na temat spraw dotyczących nauczania Kościoła, a więc dotyczących życia wiernych.”.
Polski biskup uważa za konieczne wyjaśnienie treści papieskiego dokumentu, a szczególnie rozdziału ósmego Amoris laetitia: „Tekst podlega różnym interpretacjom, ponieważ jest niejednoznaczny.”. I dodał dość klarownie: „Tekst adhortacji nie jest dobrze napisany. Powstawał prawdopodobnie w zbyt wielkim pośpiechu, bez odpowiedniej analizy ewentualnych konsekwencji, bez starannej uwagi.”. Skierowanie tym samym pytań do Watykanu, uznał za jak najbardziej zasadne, gdyż sporządzanie tak ważnych tekstów kościelnych w pośpiechu, w żaden sposób nie może służyć dobru Kościoła. 
Na pytanie czy rozwodnikom żyjącym w nowych związkach można dziś udzielać Komunii Świętej bp Józef Wróbel odpowiedział stanowczo: „Nie można było tego czynić ani przed Amorsi laetitia, ani nie można tego robić teraz”. I wyjaśnił: „Doktryna Kościoła nie może ulec zmianie, w innym przypadku bowiem Kościół przestałby być Kościołem Chrystusa zbudowanym na Ewangelii i Tradycji. Żadnemu człowiekowi nie wolno zmienić doktryny, ponieważ nie jest Panem Kościoła.”. Cały artykuł na ten temat możesz przeczytać na stronie: http://www.pch24.pl/polski-bis...

Obrazek użytkownika Slawomir Tomasz Roch

08-07-2024 [01:25] - Slawomir Tomasz Roch | Link:

Kard. Cordes: Amoris laetitia nie może zmienić nauczania.
 
Wieloletni przewodniczący Papieskiej Rady Cor Unum, niemiecki kardynał Paul Josef Cordes, udzielając już wiele lat temu wywiadu austriackiemu portalowi Kath.net., wskazał, że dzisiejsze spory w Kościele przypominają znane już z historii sytuacje, na przykład poważny kryzys ariański, pomieszanie XV i XVI stulecia czy niektóre emocjonalne dyskusje za pontyfikatu Jana Pawła II. Przypomina zatem zainteresowanym: „Od wczesnych czasów Kościoła teologia i duszpasterstwo próbują znaleźć drogę dostępu do sakramentów pojednania i ołtarza dla mężczyzn i kobiet w nieregularnych sytuacjach kanonicznych. Pan jednakowoż, jak uczy Ewangelia według św. Mateusza, wykluczył wszelkie ponowne małżeństwa.”.
Jak wskazał także, sprawą tą zajmowali się choćby Orygenes, Bazyli Wielki czy Sobór Trydencki; niedawno synod z 1980 roku oraz Jan Paweł II. Nikt jednak nie znalazł możliwości dopuszczenia rozwodników w ponownych związkach do sakramentów. I ostrzega: „A teraz nagle Urząd Nauczycielski miałby znaleźć rozwiązanie! Ustępstwo pojawia się w przypisie do posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia.”.
Jak wskazuje i podkreśla dalej, sposób zaprezentowania tej zmiany jest jednak bardzo wątpliwy. Otóż mówi dosadnie: „Argumentuje się, że w pewnych okolicznościach dostęp do sakramentów byłby pomocny względem wzrostu wiary i miłości takich chrześcijan. Teologiczne uzasadnienie tej zgody w żadnej mierze nie jest nieodparte. Jej formalna moc wiążąca z pewnością nie ma rangi dogmatu.”. [...]
Jak kardynał dodaje, cały czas istnieje potrzeba wyjaśnienia tej sprawy. Jego zdaniem w każdym razie nie można powiedzieć nic lepszego niż to, co powiedział Prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kard. Gehrard Müller: Amoris laetitia nie może być interpretowana tak, jakby wcześniejsze wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego i papieży były nieważne.
Cały artykuł jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/kard--cord...
 

Obrazek użytkownika Slawomir Tomasz Roch

08-07-2024 [08:53] - Slawomir Tomasz Roch | Link:

Bp Rudolf Voderholzer: nie reformować Kościoła a nawracać!
 
Bp Rudolf Voderholzer z Ratyzbony wygłosił w minioną niedzielę 27 stycznia 2019 r. kazanie w katedrze z okazji szóstej rocznicy przyjęcia święceń biskupich. Poświęcił je tak zwanej reformie Kościoła. Wskazał, że wielu duchownych twierdzi dziś, jakoby Kościół musiał „na nowo się wynaleźć”, celem przezwyciężenia obecnego kryzysu związanego zwłaszcza z nadużyciami seksualnymi.
Bp Rudolf Voderholzer zdecydowanie zaprotestował i nazwał to wprost nieprawdą, gdy powiedział: „Nie, Kościół nie musi się na nowo wynajdywać, Kościół w ogóle nie może się wynaleźć, bo i dawniej sam się nie wynalazł. Kościół nie jest dziełem ludzi, ale projektem Boga, który On rozpoczął mimo naszej grzeszności – i mimo niej prowadzi go poprzez wieki. Kościół jest powołanym przez samego Boga Ludem Bożym, nowym Izraelem.”.
Jak dodał, mówienie o wynajdywaniu na nowo czy o przełomowych czasach jest niebezpieczne i powierzchowne, stwierdził wprost: „Mówienie o nowym początku czy epokowej zmianie jest niebezpieczne nie tylko dlatego, że grozi zaciemnieniem ciągłości Kościoła od jego apostolskich początków, ale przede wszystkim dlatego, że myśli się o tym w kontekście ludzko-organizacyjnym i stąd może to prowadzić do wielkiej frustracji i rozczarowania, a nawet do niepokojów i podziału.”.
            Dlatego nie okazał się tchórzem ale odważnie, jak prawdziwy pasterz swojej owczarni, nawiązał bezpośrednio do posługi obecnego papieża Franciszka, budzącej coraz więcej b. poważnych wątpliwości, mówiąc: „To, czy wydarzyła się jakaś epokowa zmiana, można ocenić tylko z perspektywy czasu. Święty Franciszek nie przyszedł, by wprowadzać epokową zmianę, ale by możliwie najdosłowniej i najwierniej przeżywać Ewangelię. Święty Ignacy nie chciał otwierać nowej epoki, ale jedynie czynić wszystko na większą chwałę Bożą. I to właśnie miało epokowe konsekwencje.”.
            W podsumowaniu bp Rudolf Voderholzer raz jeszcze mocno podkreślił, iż drogą do przezwyciężenia grzechów nie są nowe struktury, rewolucyjny Kościół wynaleziony przez ludzi, ale nawrócenie wszystkich chrześcijan, świętość i autentyczne świadectwo wiary w Chrystusa. I przynam się szczerze, że kiedy pierwszy raz o tym czytałem, to pomyślałem sobie: nic dodać, nic ująć! Zaś w komentarzu pod artykułem natychmiast skreśliłem: „Piękne i b. klarowne świadectwo wiary bp Rudolfa Voderholzera z Ratyzbony. Bogu niech będą dzięki.”. Źródło: Kath.net Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.pch24.pl/bp-rudolf-...