Osiem lat jak krew w piach, a piłowana gałąź właśnie pęka...

"...Szanowni, wszystko wskazuje na to, że już zaczyna nam się rozsypywać Państwo. Od środka. Ot tak, całkiem po prostu.

Zaczęło się od sędziów i prawników, którzy stwierdzili, że będą posługiwać się "wyrokami" Trybunału Konstytucyjnego, nawet jeżeli nie zostaną one opublikowane. No ale wiadomo, to jedna sitwa, "ręka rękę myje", "kruk krukowi łba nie urwie".

Dziś natomiast już Rady dwóch dużych miast (Warszawa i Łódź) wypowiedziały faktycznie posłuszeństwo rządowi, stwierdzając w drodze uchwał, że też będą posługiwać się "wyrokami" TK pomimo braku ich publikacji. Rzecznik Warszawy stwierdził, że zaczyna się dualizm prawny, a jak na razie rząd zbaraniał, bo taki rozwój wypadków chyba nie mieścił się w głowach tych mocno zapracowanych projektowaniem zmian ludzi.

Jeżeli wojewodowie nie wydadzą PILNIE decyzji o wycofaniu z obiegu prawnego tych uchwał ze względu na ich wadę prawną (przedmiot uchwał wykracza poza ustawowe kompetencje samorządów), to już jutro kolejne miasta zaczną przyłączać się do tego buntu.

Wystarczy spojrzeć w kalendarz, żeby zrozumieć co się święci: w przyszłym tygodniu jest sesja Sejmu (środa, czwartek i piątek), kiedy bunt będzie już hulał po kraju. We środę będzie pohukiwanie z trybuny, we czwartek i piątek próba opanowania sytuacji, po czym zaczyna się "długi weekend" i Sejm ponownie się zbierze dopiero 11 maja. A już 7 maja będzie demonstracja pod patronatem PO, z LICZNYMI reprezentacjami zbuntowanych miast, pod hasłem "możecie nam skoczyć", gdyż jakakolwiek reakcja będzie traktowana jako nadużycie władzy, zaś brak reakcji spowoduje utratę realnego wypływu na bieg wydarzeń.

Obawiam się, że rządząca władza może nie mieć pomysłu na taką sekwencję zdarzeń, więc warto chyba się zastanowić, co można z tym zrobić, szczególnie zważywszy możliwe reakcje tzw. "opinii światowej" (wychodzi bokiem niedocenianie oczerniania Polski w zagranicznych mediach i brak anglojęzycznego programu satelitarnego TVP).

1. Otóż przede wszystkim należy NIEZWŁOCZNIE zakończyć bunt sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Nie da się ukryć, że dzisiejsze stwierdzenie Rzeplińskiego o ważności "wyroków" Trybunału pomimo braku publikacji, jest jawnym złamaniem prawa i odmową bycia rzetelnym sędzią. Oznacza to, ni mniej, ni więcej tylko tyle, że Rzepliński odmawia świadczenia tego, do czego się zobowiązał, a w związku z tym należy zareagować w drodze przewidzianej przez Kodeks Cywilny (konkretnie w dziale "Zobowiązania").

A jak? Ano, bardzo prosto:

Otóż w Konstytucji, tej co to ma być dla nich rzekomo punktem odniesienia do oceny ustaw, jest kilka słów o warunkach (a nie tylko przywilejach) sprawowania urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Konkretnie mówi o tym art. 195 Konstytucji:

"...Art. 195.
1. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji.
2. Sędziom Trybunału Konstytucyjnego zapewnia się warunki pracy i wynagrodzenie odpowiadające godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków.
3. Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w okresie zajmowania stanowiska nie mogą należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów...".
 
Nie od rzeczy będzie przypomnieć p. Rzeplińskiemu oraz jego kolegom i koleżankom z pracy, że wynika z tego wprost, iż Suweren (czyli Naród) zawarł w Konstytucji NIE TYLKO NIEZBĘDNE GWARANCJE, ALE I WYMOGI do tego, by ten akurat urząd piastować.

Wzajemne świadczenie do którego w tym wypadku zobowiązują się strony (a więc Sejm, jako reprezentant Narodu, czyli suwerena, oraz kandydat na sędziego), polega przede wszystkim na:
 
1. zobowiązanie się Sejmu do chronienia niezawisłości sędziowskiej kandydata - sędziemu przysługuje prawo domagania się od Rzeczpospolitej (od całego aparatu Państwa) obrony jego osoby przed wszelkimi naciskami etc., zaś Rzeczpospolita zobowiązuje się sędziemu to zapewnić (art. 195 pkt 1 Konstytucji), jest to bardzo istotny obowiązek Rzeczpospolitej i ogromny przywilej sędziowski;
 
2. zobowiązanie się kandydata do świadczenia niezawisłości sędziowskiej (art. 195 pkt. 3 Konstytucji) - Rzeczpospolitej przysługuje prawo domagania się od sędziego bezwzględnego powstrzymania się od wszelkich działań, które mogłyby jego niezawisłość poddać w jakąkolwiek wątpliwość, jest to bardzo istotny obowiązek sędziego i ważny przywilej Rzeczpospolitej.   
 
Od strony formalnej uchwała Sejmu o akceptacji kandydatury jest zatwierdzeniem zawartej ustnie umowy warunkowej (to zatwierdzenie jest warunkiem jej ważności). Propozycja takiej umowy jest składana przez grupę posłów kandydatowi poprzez zaproponowanie kandydowania i przyjmowana przez kandydata poprzez akceptację swojej kandydatury. Fakt jej warunkowego zawarcia pomiędzy kandydatem a Sejmem potwierdzany jest poprzez zgłoszenie kandydatury Marszałkowi Sejmu w przewidzianym trybie, zaś warunkiem jest - jak już było wspomniane - akceptacja kandydatury przez Sejm w drodze stosownej Uchwały Sejmu.
 
Tak więc fakt zgłoszenia Marszałkowi Sejmu wniosku o przyjęcie uchwały o zatwierdzenie kandydatury jest równoznaczny z zawarciem warunkowej umowy pomiędzy kandydatem a Sejmem, zaś Uchwała jest tylko wypełnieniem warunku.
 
Jak już się zgodziło na pracę za dwie dychy miesięcznie, to trzeba przestrzegać tej umowy i swoich zobowiązań - oczywiście domagając się spełnienia świadczeń i przez drugą stronę.

"Pacta sunt servanda", drodzy Państwo, jak się podjęło zobowiązanie to trzeba go dotrzymywać, inaczej druga strona (czyli Naród) może ustami swoich przedstawicieli od umowy odstąpić, żądając zresztą przy okazji odszkodowania na zasadach ogólnych (niby to sędziowie, ale przypomnę dla porządku Kodeks Cywilny:

"...Art. 4921 . Jeżeli strona obowiązana do spełnienia świadczenia oświadczy, że świadczenia tego nie spełni, druga strona może odstąpić od umowy bez wyznaczenia terminu dodatkowego, także przed nadejściem oznaczonego terminu spełnienia świadczenia.
Art. 493.
§ 1. Jeżeli jedno ze świadczeń wzajemnych stało się niemożliwe wskutek okoliczności, za które ponosi odpowiedzialność strona zobowiązana, druga strona może, według swego wyboru, albo żądać naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania, albo od umowy odstąpić.
§ 2. W razie częściowej niemożliwości świadczenia jednej ze stron druga strona może od umowy odstąpić, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez tę stronę cel umowy, wiadomy stronie, której świadczenie stało się częściowo niemożliwe...").
 
Należy podkreślić, że nie chodzi o WYPOWIEDZENIE umowy (bo wypowiedzenie kończy umowę dopiero z chwilą wręczenia wypowiedzenia), lecz o ODSTĄPIENIE od umowy. Odstąpienie od umowy powoduje, że umowa jest traktowana jak nigdy nie zawarta, tak jak gdyby NIGDY JEJ NIE BYŁO !!! 

Jeżeli więc sędzia Trybunału Konstytucyjnego łamie publicznie i ostentacyjnie swoim postępowaniem przyjęte zobowiązanie do świadczenia, oświadcza tym samym, że świadczenia nie spełni, a w takim razie odstępujemy od umowy i ... WON Z ROBOTY !!!

Jak to przeprocedować? Ano bardzo prosto - Sejm uchwałą powołał kandydata? Tak, Sejm. Co więc robi Sejm, gdy okazuje się, że sędzia naruszył określone w Konstytucji zakazy? Ano w takim samym trybie jak przy zgłaszaniu kandydata, do laski marszałkowskiej składany jest wniosek o podjęcie przez Sejm uchwały o odstąpieniu od umowy z danym sędzią w trybie art. 492 1 lub 493 KC. Przyjęcie tej uchwały powoduje z mocy KC, że umowa jest traktowana jak nie zawarta, a ponieważ tą umową jest wniosek do Marszałka Sejmu o powołaniu kandydata, to wniosek ten jest traktowany jak niebyły, a więc podjęta na jego skutek uchwała o zatwierdzeniu kandydatury na sędziego jest traktowana tak, jakby NIGDY NIE ZOSTAŁA PODJĘTA !!!

Tak więc odstąpienie od umowy jest równoznaczne z nie zgłoszeniem kandydatury, a więc uchwała o jej zatwierdzeniu jest bezprzedmiotowa i wymaga wycofania poprzez stosowną uchwałę (dokładnie analogicznie jak zostało to zrobione z tymi pięcioma niepoprawnie zgłoszonymi Marszałkowi kandydatami do TK).
 
Odnoszę wrażenie, że wybór na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego nie odbywał się w drodze przymusu bezpośredniego, zaś kandydat musiał zaakceptować swoją kandydaturę, a w związku z tym PRZYJĄŁ NA SIEBIE ZOBOWIĄZANIE, że w wypadku przyjęcia na to stanowisko nie będzie w okresie jego zajmowania prowadził działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. I pilnowanie tego jest jego psim (a w zasadzie sędziowskim) obowiązkiem !!! 

Obowiązkiem, a nie łaską. To sędzia ma OBOWIĄZEK zamknąć się w wieży z kości słoniowej i unikać jakichkolwiek sytuacji, które mogą być pretekstem do postawienia zarzutu uchybienia niezależności i niezawisłości !!!. A w wypadku pojawienia się wątpliwości, natychmiast to wytłumaczyć, zaś przy konkretnych zarzutach zawiesić piastowanie urzędu i postawić się do dyspozycji zlecającego, czyli Parlamentu. Proste?

A jeżeli uchwała nigdy nie została podjęta, to znaczy że akt ślubowania przyjęty przez Prezydenta jest nieważny (równie dobrze można przyjąć ślubowanie od kataryniarza na Rynku Nowego Miasta), zaś na tym stanowisku sędziego Trybunału Konstytucyjnego od momentu owego przyjęcia ślubowania był wakat !!!

Oczywiście sądami właściwymi do rozstrzygnięcia zasadności odstąpienia od umowy są sądy powszechne, ale nie zmienia to faktu, ŻE ZŁOŻENIE NA RĘCE DRUGIEJ STRONY OŚWIADCZENIA O ODSTĄPIENIU OD UMOWY MA NATYCHMIASTOWY SKUTEK Z MOCĄ WSTECZNĄ - UMOWĘ TRAKTUJE SIĘ JAK NIE ZAWARTĄ (!!!). A w sprawie ewentualnych roszczeń z tytułu odszkodowania za odstąpienie niech orzeka normalny sąd cywilny, warszawski, dwa lata jak z bicza strzelił jeżeli wliczyć apelację.

Naturalnie powstają potężne komplikacje: wszystkie orzeczenia i uchwały Trybunału Konstytucyjnego muszą być przejrzane pod kątem tego, czy ów niby-sędzia nie był członkiem składu orzekającego, jak tam z quorum, czy w takiej sytuacji poszczególne orzeczenia są w ogóle w świetle Konstytucji ważne (chodzi o skład orzekający i wyniki głosowania) - ale, do cholery, chyba warto...
 
Co ważne - nie można tego trybu zaskarżyć NIGDZIE, za wyjątkiem normalnego sądu powszechnego, właściwego miejscowo ze względu na siedzibę Parlamentu. Natomiast możliwość zaskarżenia do sądu powszechnego WYŁĄCZA możliwość skargi do ETC w trybie zażalenia na pozbawienie prawa do sądu.
 
 
Tak więc Sejm może - jak się spręży - pozbawić Trybunał Konstytucyjny tej części składu, która kiedykolwiek, w jakikolwiek udowadnialny procesowo sposób, naruszyła którykolwiek z zakazów zawartych w art. 195 ust 3 Konstytucji. No i oczywiście uzupełnić skład do konstytucyjnej liczby 15 sędziów.
 
Co ostatecznie zakończy spór z Trybunałem...
 
A jako argument tonizujący emocje tych niby-sędziów, należy przypomnieć im rozwiązania zawarte w art. 494 KC § 1: "...Strona, która odstępuje od umowy wzajemnej, obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy, a druga strona obowiązana jest to przyjąć. Strona, która odstępuje od umowy, może żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczyła, lecz również na zasadach ogólnych naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania...".
 
Ponieważ taki niby-sędzia nic nie świadczył, to niczego mu zwracać nie trzeba, ale za to Parlament może żądać zwrotu tego, co Naród niby-sędziemu świadczył. Uwzględniając wynagrodzenie (20 tys. miesięcznie x okres od ślubowania w miesiącach), koszty obsługi biurowej, czyli budżet bez wynagrodzeń sędziowskich podzielony na liczbę sędziów za ten okres, ulgi ustawowe etc., jak również to, że Parlament może dochodzić w trybie art. 415 KC, czyli na zasadach ogólnych, naprawienia szkód - ot, choćby kosztów przejrzenia wszystkich uchwał Trybunału pod kątem ich ważności ze względu na osobę niby-sędziego, no to może uzbierać się sumka.

No i oczywiście odszkodowanie za skutki działań pod wpływem nieważnych orzeczeń.

2. Analogicznie postąpić z sędziami, którzy tak jawnie opowiedzieli się za buntem sędziów TK: w drodze uchwały sejmowej odstąpić od umowy z tymi sędziami. A właściwy sąd rejonowy będzie mógł najwyżej orzec, czy odstąpienie było prawidłowe - jak nie, no to takiej osobie należy się odszkodowanie. I tyle. Ale jak tak, no to Rzeczpospolitej należy się odszkodowanie, stronom spraw należy się odszkodowanie (nie od Skarbu Państwa, tylko od osoby która udawała sędziego) etc.

3. Natychmiast po uspokojeniu sytuacji z TK i uzupełnieniem składu do wymaganego Konstytucją oraz prześwietlenia pod tym kątem składu NSA znowelizować Ustawę o podziale administracyjnym kraju, po czym z racji zmiany województw ogłosić wybory samorządowe na poziomie wojewódzkim

4. Sprawdzić poprawność wyników wyborów lokalnych pod kątem prawidłowości przebiegu, liczenia głosów i wyników przez nowy skład NSA. W wypadku orzeczenia o nieważności poszczególnych wyborów, przeprowadzić je ponownie.

Jak się nie chciało na początku grudnia brać powyższego pod uwagę, to trzeba się w kwietniu borykać z buntem. Poczekamy jeszcze miesiąc i będzie totalny chaos...

Jak na razie należałoby rozważyć wezwanie przez Prezydenta skierowane do wszystkich sądów o powstrzymanie się od orzekania co najmniej w niektórych sporach cywilnych do czasu rozwiązania tego galimatiasu: inaczej będą sędziowie "rządowi" i "opozycyjni" (uznający "wyroki" TK), czyli dwie logiki, dwa systemy, masa komplikacji: po co nam to.

Chyba że strony sporu sobie zażyczą, żeby sądził ich sędzia "rządowy" albo "opozycyjny", bo wyroku innego sędziego nie uznają.

Tylko co się będzie działo, jeżeli same strony sporu mają na ten temat inne poglądy? Sądzić w oparciu o prawo szwajcarskie? A może "europejskie" (cokolwiek to nie miałoby znaczyć)?

Należy tego wszystkiego bezwzględnie uniknąć..."

tekst z 22.04.2016 (!!!) - https://naszeblogi.pl/61605-czy-naprawde-zostaly-nam-dwa-tygodnie-czyli-bunt-rozlamowy

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika u2

07-01-2024 [13:03] - u2 | Link:

"kruk krukowi łba nie urwie"

Oka nie wykole, a łba nie urwie urwa urwie. To są znane powiedzenia :-)

Obrazek użytkownika mjk1

07-01-2024 [13:25] - mjk1 | Link:

I teraz już wszyscy wiedzą, dlaczego na oficera Cię awansowali Uboot 

Obrazek użytkownika u2

07-01-2024 [13:37] - u2 | Link:

Napisz lepiej co to są te mityczne JOW-y prof. Jerzego Przystawy i czym się różnią od obecnych JOW-ów do senaciku. Ostatnio się zapultałeś na prostym pojęciu :-)

Obrazek użytkownika mjk1

07-01-2024 [15:08] - mjk1 | Link:

Tyle razy o tym pisałem a Ty dalej rżniesz głupa Uboot. Powtórzę więc jeszcze raz i jak będziesz chciał, kolejne „razy” a i tak nie dotrze. Czytaj więc i ucz się.
Mandat posła w polskim systemie prawnym, jest mandatem wolnym czyli niezależnym – nie związanym z instrukcjami wyborców i nieodwołalnym – wyborcy nie mają prawa cofnąć udzielonego pełnomocnictwa.
Przeciwieństwem mandatu wolnego, jest mandat imperatywny, zwany mandatem związanym, który tworzy zależność między parlamentarzystą a wyborcami.
Parlamentarzysta jest związany z wolą wyborców i powinien ją wypełniać.
Jeżeli parlamentarzysta nie wypełnia woli wyborców zostaje natychmiast odwołany.
I to było najważniejsze w systemie JOW opracowanym przez Jerzego Przystawę, i to właśnie Kukiz „wyrzucił” z systemu JOW, upodobniając system do obecnie obowiązującego. Poseł może więc dalej obiecywać „gruszki na wierzbie” i nic mu za to nie grozi.
Po szczegóły odesłałbym Cię do strony internetowej jow.org.pl niestety już nie istnieje.

Obrazek użytkownika u2

07-01-2024 [16:11] - u2 | Link:

Po szczegóły odesłałbym Cię do strony internetowej jow.org.pl niestety już nie istnieje.

No właśnie. Diabeł tkwi w szczegółach. Jak prof. Przystawa wyobrażał sobie odwołanie parlamentarzysty wybranego w JOW? Rozumiem, że w trakcie kadencji, jeśli by głosował przeciwko swojemu planowi wyborczemu?

PS. Teraz w roli takiego odwoływacza postawił się 47-letni Szymon H., wykształcenie średnie, autor książki pt. "Instrukcja obsługi solniczki". Ale profesorowie prawa uważają, że przekracza swoje kompetencje. To kto ma rację, profesorowie prawa, czy maturzysta Szymon H.?

Obrazek użytkownika mjk1

07-01-2024 [19:08] - mjk1 | Link:

Śp. Jerzy Przystawa w przeciwieństwie do Ciebie Uboot, niczego sobie nie wyobrażał, tylko wiedział, bo to nie jest kwestia wyobraźni, tylko wiedzy. Dlatego on był profesorem a Ty jesteś zwykłym trepem, niezależnie od stopnia wojskowego.
Ponieważ Cię jednak lubię, więc napiszę jeszcze raz w największym skrócie.
Zasady wyboru posła i sprawowania tego urzędu określa akt prawny: Ordynacja Wyborcza. Ordynacja Wyborcza jest w randze ustawy, nie mylić z uchwałą. W tejże Ordynacji Wyborczej powinien być zapis o natychmiastowym odwołaniu posła w trakcie kadencji za niewypełnienie woli wyborców. Tak w uproszczeniu dla Ciebie Uboot. Jeżeli poseł w kampanii wyborczej obieca, że benzyna będzie po 5,19 zł. a po wyborach tej obietnicy nie spełni, to wylatuje. Natychmiast wylatuje.
Teraz najciekawsze. Kto ma tego pilnować?
I w tym miejscu znowu o tym czego Ty sobie nie wyobrażasz a co wiedział pan profesor. W wyborach zostałaby ustalona kolejność kandydatów w zależności od ilości zebranych głosów. Ten który zdobył najwięcej głosów wchodzi do Sejmu a reszta zostaje na liście w zależności od ilości zdobytych głosów. Drugi, trzeci, czwarty itd. Ilość kandydatów nie ma żadnego znaczenia.
I teraz najważniejsze. Wyborcy wcale nie muszą oglądać TV Republika i śledzić, czy poseł sprzeniewierzył się ich woli, czy nie. Mogą oglądać Ojca Mateusza, Mordę na Sukces czy inny Klan. Wszystkiego pilnuje ten drugi, który jak najszybciej chce zająć w Sejmie miejsce tego pierwszego. Drugiego pilnuje ten trzeci, trzeciego czwarty itd.
Gdyby obowiązywała taka ordynacja wyborcza, to Tusk nie byłby już posłem ( choćby za 60 tysięcy kwoty wolnej) a Tygrysek za dobrowolny ZUS. Wcześniej nie byłaby posłanką Beata Szydło (za becikowe na drugie dziecko, bo w kampanii wyborczej obiecała na każde).
Teraz powinieneś już wiedzieć, dlaczego uwalono Jednomandatowe Okręgi Wyborcze. Szkoda tylko, że znowu zapomnisz, ale to już nie moje zmartwienie.

Obrazek użytkownika u2

07-01-2024 [19:47] - u2 | Link:

Jeżeli poseł w kampanii wyborczej obieca, że benzyna będzie po 5,19 zł. a po wyborach tej obietnicy nie spełni, to wylatuje

No sorry Winietu, ale jeśli podstawą do wyrzucenia posła ma być niespełniona obietnica wyborcza to są jakieś jaja, kosmiczne jaja, mówiąc E.Bieńkowską i M.Brooksem. Liczy się w poważnej działalności plan, zwany czasami programem, nie mylić z programem TV. Jak się pracownik nie wywiązuje z planu pracy, to wylatuje i zatrudnia się w jego miejsce innego, który się wyrabia. To są proste sprawy :-)

Obrazek użytkownika mjk1

07-01-2024 [20:03] - mjk1 | Link:

Dlatego też tak wygląda ten nasz ukochany kraj. Jeżeli poseł nie spełni tego, co nam obieca, to obiecuje, że za cztery lata znowu nam to obieca. I tak do końca Świata i jeden dzień dłużej. Tylko ludzi szkoda Uboot.

Obrazek użytkownika u2

07-01-2024 [21:28] - u2 | Link:

Tylko ludzi szkoda

Ale, ale. Dwa razy obiecać to jak raz dać. A jak ktoś wierzy w obiecanki po-tylików to jest zwykłym frajerem. A naczelną zasadą po-tylików jest: śmierć frajerom! :-)

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

08-01-2024 [22:32] - Imć Waszeć | Link:

Tylko że dochodzenie do tego, kto zagłosował na danego posła i teraz ma prawo go odwoływać musi być związane z posiadaniem w systemie takich danych, co sprzeczne jest z zasadą anonimowości. Jest jednak sposób jak to zrobić z zachowaniem wszelkich praw. Otóż pomóc może blockchain i/lub AI. Blockchain byłby rodzajem certyfikatu potwierdzającego na podstawie jakiejś historii wyborczej ludzi, że AI nie halucynuje. Zaś w sieci AI mogą być te dane zaszyte na twardo i nieosiągalne dla nikogo, w tym dla żadnych "służb", czytaj zbrojnego ramienia władzy. Głosowanie czy jakaś forma referendum się odbywa danego dnia w danym okręgu wyborczym, głosują wszyscy chętni, ale uwzględnia się tylko głosy tych wymienionych wyżej w stosunku do wszystkich uprawnionych. Taka podwójna zaślepka, bowiem nikt nie będzie wiedział, kto i jak głosował, zaś maszyna będzie miała zaszytą wiedzę jak zinterpretować wyniki. Oczywiście znając krzyzactwo władzy można mieć niemal pewność, że owa "izolowana" AI zostanie nafaszerowana tym, co władza chce, więc należy jeszcze poczekać na taką AI, która nie da się nafaszerować niczym jakimś prymitywnym posrańcom, co niedawno utracili ogon. ;)

Obrazek użytkownika Marek Kudła

07-01-2024 [13:40] - Marek Kudła | Link:

Łamania prawa w Polsce przez "demokratyczną" koalicję 15 grudnia ciąg dalszy: 
Wicekurator z Krakowa mówi, że zwolnili ją z pracy bez żadnych dokumentów z dnia na dzień mają już przygotowany od września program, podpisane umowy z firmami gender, LGBT. zostaje 1 godzina religii, likwidacja całej historii XX wieku, likwidacja klas integracyjnych (nie wolno mówić że ktoś ma np. autyzm), likwidacja egzaminu 8-klasisty, likwidacja zadań domowych, 20% mniejszy program, likwidacja większości polskich lektur, obowiązkowe wejście programowe LGBT do przedszkoli (bez wiedzy rodziców), likwidacja nauki domowej itd. itp.
 

Obrazek użytkownika sake3

07-01-2024 [14:31] - sake3 | Link:

Dobrze,że ktoś w końcu sprawę edukacji poruszył.Jakoś bowiem się składa,że nikt na NB nie jest chetny patrzeć rządowi na ręce.Aż dziwne bo na poprzedni tak wnikliwie patrzyli i tak ujadali naszoblogowi komentatorzy i jakoś nikt nie chciał odpowiedziec na moje pytania dlaczego? Czyzby dali nowemu rządowi tak wielki kredyt zaufania,a może to zwykły strach w obliczu siły reżimu? Niejasne jest owe zapowiadane 20% zmniejszenia godzin przedmiotów,bowiem nie wyszczególniono jakich.Może matematyka albo fizyka? No to z czym ta młodzież wyjdzie ze szkół. Z perfekcyjnym machaniem teczowymi flagami? Po co w przedszkolach mają czytać bajki jakieś obleśne wymalowane babochłopy.w gorsetach perukach skoro są przedszkolanki? Pani Jaruga Nowacka ma łatwe zadanie bo rpdziców nie obchodzi program nauczania ani wychowania..

Obrazek użytkownika angela

07-01-2024 [17:38] - angela | Link:

@Sake, na ich łapy można patrzeć do .... A oni i tak zrobią co zechcą. 
Te bandytę trzeba jak najszybciej wykopać. 

Obrazek użytkownika Marek Michalski

07-01-2024 [14:02] - Marek Michalski | Link:

@Obserwator
Zaproponował Pan składanie wniosków o unieważnienie wyborów. Zastosowałem się. Istnieje pewna szansa, że do tego dojdzie. Czy nie uważa Pan, że jest czas by założyć partię polityczną w celu przejęcia władzy i odzyskania suwerenności? Wykreował Pan grupę Wnioskodawców. Węższą niż można by przypuścić ale tym bardziej elitarną. Reszta najwyraźniej zadowolona.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

07-01-2024 [18:07] - Obserwator_3 | Link:

@ Marek Michalski
Bardzo proszę, propozycja odpowiedzi na pytanie "Co robić?"  (z 8.11.2021 r.)

Pozdrawiam serdecznie
/-/ Obserwator

Obrazek użytkownika Marek Michalski

07-01-2024 [19:06] - Marek Michalski | Link:

Popieram. Trafia w moje przekonania. Zna Pan jeszcze kogoś do walki z wiatrakami? Spośród bodajże 2 tys. znajdzie się kolejnych sześciu. Skoro wykreował Pan elitarną grupę to co szkodzi powołać partię?
Osobiście kwestionuję tzw. konstytucję z 1997r. ponieważ nie może być konstytucją akt dopuszczający zrzeczenie się suwerenności. Nie było tu żadnego przypadku ponieważ wiemy w jakim punkcie jesteśmy dzisiaj. Ponadto nastąpiło zachowanie ciągłości z konstytucja PRLowską a pominięto konstytucję kwietniową z 1935r., której nie unieważniono.

Obrazek użytkownika u2

07-01-2024 [21:36] - u2 | Link:

pominięto konstytucję kwietniową z 1935r., której nie unieważniono.

O tym pisał Andrzej Owsiński:

https://naszeblogi.pl/62025-konstytucja-25-lat-i-dosyc

PS. Próba uznania że „głos narodu” w referendum konstytucyjnym z 1997 roku zadecydował o jej ważności jest chybiona. Zasadniczym mankamentem, a właściwie oszustwem było zwolnienie najważniejszego referendum z obowiązkowej frekwencji przynajmniej 50% uprawnionych (faktyczna frekwencja wyniosła 42,86%), nie wspominając już o wymaganej kwalifikowanej większości, która obowiązuje w parlamencie i powinna obowiązywać również w referendum (oficjalnie uzyskano 53% poparcia, czyli faktycznie 22%  wszystkich uprawnionych). Brakowało też odpowiedniej dyskusji publicznej nad proponowanymi postanowieniami, a szczególnie głosów krytycznych oraz zignorowanie wielkiej masy skarg na nadużycia w głosowaniu.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

07-01-2024 [22:18] - Obserwator_3 | Link:

@ Marek Michalski 
Nie wydaje mi się abym jakąkolwiek grupę wykreował, natomiast tworzenie partii (rozmaitych) powinno być poprzedzone budową/współpracą/koordynacją działań różnych środowisk, grupujących ludzi widzących potrzebę dyskusji o szczegółowych rozwiązaniach w poszczególnych obszarach i sposobach ich wdrażania - no bo taka właśnie powinna być rola partii, implementacja przedyskutowanych i wybranych z postulowanych rozwiązań w ramach danej płaszczyzny aksjologicznej, a nie ich wymyślanie ad hoc po wygraniu wyborów i narzucanie wszystkim, łącznie z tymi, którzy mają diametralnie odmienne poglądy.

Postulowana Konstytuanta powinna być efektem takiego "fermentu" wielu środowisk z całego kraju (i nie tylko), zaś nowa Konstytucja powinna zawierać mechanizmy obrony obywateli przed wolą większości w obszarze szeroko rozumianych wartości (bardzo proszę, oto przykładowa propozycja Konstytucji), natomiast powołanie partii w celu utworzenia Konstytuanty, grozi przypisaniem całemu procesowi opracowywania Konstytucji gombrowiczowskiej "gęby" zawłaszczenia jej przez jakieś konkretne grupy.

Zresztą do prowadzenia polityki (podobnie jak - zdaniem Napoleona - do prowadzenia wojny) potrzebne są, oprócz kadr, trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i pieniądze.
Tak więc stworzenie partii to - z tego punktu widzenia - zagadnienie czysto biznesowe, a bez zasobów z góry skazane na niepowodzenie (chyba żeby nasz Król problem rozwiązał, o co się niewątpliwie należy modlić).
Obawiam się, że w obecnej sytuacji odgrywania roli integratora różnych postulatów podejmie się PiS, co oczywiście grozi utożsamieniem tych postulatów z konkretną partią, a skutki będą takie same jak 15 października (no bo niby dlaczego miałyby być inne...).

Środowisk trochę jest, nawet niektóre liczne, natomiast problemem jest brak ich koordynacji i współpracy, zaś powołanie do tego celu partii nie dysponującej własnymi zasobami, grozi ośmieszeniem całej koncepcji.

Ale szukać drogi wyjścia i rozwiązań trzeba, chętnie podyskutuję (ma Pan jakiegoś obojętnego maila, którego adres może Pan podać?)

Pozdrawiam
Obserwator

Obrazek użytkownika Marek Michalski

08-01-2024 [10:14] - Marek Michalski | Link:

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

08-01-2024 [20:21] - Imć Waszeć | Link:

W sumie to nie jest taka zła wiadomość, bowiem to to właśnie państwo co się rozsypuje jest uwikłane traktatami w Czwartą Rzeszę neonazistowsko-marksistowską. Co będzie dalej? Na pewno nie będzie gorzej niż w przypadku, gdyby za 2 lub 3 lata wlazł tutaj będąc w prawie jakiś Hitler Jugend "uciszać" separatystów.
Widzenie Nostradamusa to przy tym brednie, ale to wykład czarno na białym co nas czeka: https://www.youtube.com/watch?...