... o braniu w dupe wg redaktora Żakowskiego

Z  cyklu wielcy blogerzy, znakomite teksty  i ciekawe tematy, polecam kolejny świetny tekst znanego blogera @Humpty Dumpty
Czyli o tym dlaczego Szambo 24r.u jest tam gdzie jest czyli w czarnej dooopie i skąd tam tylu OZI, UB czy SB

Przypominanie samozwańczemu fuhrerkowi całej totalnej oPOzycji jego postawy wobec wschodniego sąsiada wymaga uzupełnienia. Bowiem nie tylko Tusk mówił o otwarciu na Rosję taką, jaka jest. Sekundowali mu w tym tzw. dziennikarze.
Cofnijmy się zatem o dekadę.
Oto zapis ciekawej dyskusji w czerskim radiu TOK.FM:

- Powstanie styczniowe wpisuje się w ciąg propagandy PiS - mówił w Poranku TOK FM Wiesław Władyka. - Każde branie w dupę musi być uczczone bohatersko - ironizował Jacek Żakowski. Publicyści dyskutowali o obchodach rocznicy powstania styczniowego. - Dobrze, że z przyczyn biologicznych nie żyje już żaden weteran powstania, bo pewnie zostałby rozszarpany - kwitował Tomasz Wołek.
22 stycznia politycy będą świętować 150. rocznicę powstania. Jest uchwała parlamentu. Swój program obchodów przygotował też prezydent. Własne uroczystości (m.in. z "procesję" ulicami Warszawy) przygotowuje PiS.
- Co zrobić, żeby te obchody były okazją do refleksji i krytyki pewnej linii politycznej, tradycji, która - wydawało się - z Powstaniem Warszawskim się skończyła? - pytał gości audycji Żakowski. Przywołał tezę Jana Józefa Lipskiego, że "triumf Sierpnia '80 był owocem tragedii Powstania Warszawskiego". - Owocem zniechęcenia do tej bohaterszczyzny. Co zrobić, żeby to w tym nurcie szło teraz, a nie "O szabelka! Przyłożymy im!".
"Dobrze, że nie żyje żaden weteran"
Tomasz Wołek, krytykował z kolei opinie, że w powstaniu styczniowym "byliśmy blisko wygranej". - To jakiś absurd. To było powstanie z gruntu pozbawione jakichkolwiek szans. To było porwanie się z motyką na Słońce, niesłychanie szlachetne, bohaterskie, ale w kategoriach racjonalności skazane na klęskę - przekonywał. - Obserwuję formowanie się komitetu PiS-owskiego. Dobrze, że z przyczyn biologicznych nie żyje już żaden weteran powstania, bo pewnie zostałby rozszarpany - dodał Wołek.
Publicyści przekonywali, że o powstaniu trzeba jednak dyskutować. - Poważnie dyskutować. To nie jest tylko szaleństwo, bohaterszczyzna. To nie tylko Sybir, wywózki, konfiskaty i rusyfikacja. To jest sposób myślenia o polityce, czyli: szkoła krakowska czy warszawska. Ten spór nie ustał. On się przeciąga i przenosi na Powstanie Warszawskie. Moim zdaniem, wreszcie, od paru lat zaczęliśmy poważnie rozmawiać o Powstaniu Warszawskim nie bojąc się, że ten, kto powie coś krytycznego, zostanie wyklęty jako zdrajca - zaznaczył Wołek.
- Nie jestem ich entuzjastą obchodów, ale myślę, że jeśli już są, trzeba je potraktować z powagą - przyznał Żakowski.
Lis: Czy chodziło o to, że "Ruskom trzeba się zawsze stawiać?"
- Trzeba się zastanowić, jakie intencje przyświecały tym, którzy wpadli na pomysł intensywnych obchodów rocznicy powstania. Czy rzeczywiście chodziło o namysł, o refleksję? Czy chodziło o PiS-wska akademię ku czci? Młotkowy przekaz "Ruskom trzeba się stawiać wszędzie i walić po mordzie"? - zastanawiał się Tomasz Lis.
Wiesław Władyka liczy, że prezydencka inicjatywa obchodów będzie miała podobną tendencję, jak ostatnie obchody 11 listopada, kiedy Bronisław Komorowski zorganizował apolityczny marsz. - Wtedy prezydent próbował być ponad podziałem partyjnym. Bo trzeba przy tym pewne pojęcia rozszyfrować np. pojęcie patriotyzmu przypisane do powstania styczniowego - mówił.
Ale dodał: - Jest jeszcze jeden powód obchodów. Powstanie styczniowe wpisuje się w ciąg propagandy PiS zaanektowania wszystkich kolejnych, bohaterskich w ich mniemaniu zrywów. Tym bardziej, że przeoczyli powstanie listopadowe, którego okrągła rocznica przypadała niedawno.
- Każde branie w dupę musi być uczczone bohatersko - skwitował rozmowę Żakowski.
https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103087,13256639,zakowski-ironizuje-kazde-branie-w-dupe-musi-byc-uczczone-bohatersko.html(link is external)

Dekadę temu Polską rządziła koalicja PO-PSL, zaś prezydentem był „skaczący po krzesłach” Bronisław Komorowski. Wszyscy, łącznie z ówczesną opozycją byli przekonani, że czeka nas co najmniej kolejna kadencja rządów Tuska i jego akolitów.
Nowe otwarcie na Wschód, przyjmowanie Rosji taką, jaka jest, co tak naprawdę oznaczało bezkrytycyzm wobec rządów Putina, dotyczyło nie tylko rządu.
To przede wszystkim machina propagandowa, dzisiaj dla niepoznaki nazywana „wolnymi mediami”. Atak na Powstanie Styczniowe, którego nieliczni żyjący w II Rzeczpospolitej kombatanci byli otaczani należną czcią oraz pomocą ze strony Państwa, tak naprawdę stanowił atak na pokolenia patriotów poległych w walce z kałmuckim najeźdźcą. Bowiem Powstanie to, choć przegrane militarnie od samego początku, pomogło utworzyć współczesny Naród Polski.
Jako takie musiało więc być uznane za złe przez lansujących od początku III RP politykę wstydu. Wyjątkowo odrażająca postać, bydlak nie zasługujący za życia nawet na podanie ręki, Tomasz Wołek przeszedł wszystkich, gdy stwierdził, że z przyczyn biologicznych nie żyje już żaden weteran powstania, bo pewnie zostałby rozszarpany.
Trudno akurat się dziwić jego postawie. Wszak Wołek ongiś występował z pozycji antymichnikowca, zatem gdy dokonał wolty ideologicznej musiał być bardziej michnikiem niż sam nadredaktor z Czerskiej. Stał się więc bydlakiem dyżurnym, wykorzystywanym przez tuskową propagandę szczególnie ze względu na jego niedawną postawę.
Kolejny, który w Powstaniu widział jedynie przeciwstawienie się Rosji za wszelką cenę to Tomasz Lis, wówczas należący do 0,2 ‰ najlepiej zarabiających dziennikarzy na świecie. I były to pieniądze przede wszystkim publiczne.
A już przekaz zasłużonego jeszcze w PRL-u prof. Wiesława Władyki nie powinien pozostawić cienia wątpliwości na ukształtowanym na wzorcowego demokratę słuchaczu czerskiego radia – Powstanie to po prostu kolejny bezsensowny zryw zaanektowany przez PiS. A tak naprawdę to tylko branie w dupę, jak finezyjnie zauważył nauczyciel akademicki Żakowski.
Szkoda, że nie rozszerzono dyskusji na inne zdarzenia z naszej historii. Bez wątpienia równie bezsensownym z punktu widzenia Żakowskiego braniem w dupę była wojna obronna we wrześniu 1939 roku. Tak samo bez sensu była wojna prowadzona przez majora Hubala, ruch oporu, zdobycie Monte Casino… Wcześniej zapewne obrona Polski przed kałmuckim najeźdźcą w 1920 roku, powstanie kościuszkowskie… Kto wie, czy również i Grunwald ochronił by się przed tak wnikliwymi myślicielami jak Żakowski, Władyka, Lis czy Wołek? Wszak zajęcie ówczesnej Polski przez Zakon spowodowałoby wdrożenie nowoczesnych metod zarządzania… ;)
Wróćmy jednak do „gospodarza” programu sprzed dekady, Jacka Żakowskiego. Przypomnijmy jego słowa, rozpoczynające program:

- Co zrobić, żeby te obchody były okazją do refleksji i krytyki pewnej linii politycznej, tradycji, która - wydawało się - z Powstaniem Warszawskim się skończyła?

Przecież to nic innego jak tylko wezwanie do zrewidowania naszej historii. Żakowski, tak samo jak wcześniej Bierut, Berman, Gomułka czy też Gierek uważa, że jedyną słuszną linią polityczną Polski jest… filorosyjskość. I to sięgająca nawet XVII wieku.
Popieranie Rosji taką, jaka jest, a więc aktualnie bezkrytyczność wobec Putina.
Dzisiaj zapewne zapytany o wypowiedziane wówczas słowa będzie lawirował i twierdził, że przecież Putin wówczas nawet nie sięgnął jeszcze po Krym.
Ale było to już po ataku na Gruzję, przede wszystkim zaś po II wojnie czeczeńskiej, gdzie ofiary cywilne liczone w procentach przewyższyły te, które Związek Sowiecki poniósł w czasie II wojny światowej. A także po katastrofie smoleńskiej...
Nic to…
Do jakiego stopnia ówczesna formacja rządowa i spolegliwe jej media były nastawione na współprace z Rosją nie świadczą tylko stosunki gospodarcze, choć dowód to obiektywny i przekonujący zarazem. To przede wszystkim próby zrobienia z PiS w wyborach 2015 roku partii, która dąży... do wojny z Rosją.

Dlatego Powstanie Styczniowe, podobnie Warszawskie, musiały być, niczym w PRL-u, zasłonięte swoistym nimbem bohaterszczyzny, bezsensowności i, generalnie wg Lisa, tępą antyrosyjskością.
Cóż, najwyraźniej polska historia różnym Michnikom, Żakowskim, Lisom, Wołkom i Władykom nie pasuje.
Nie spodziewajmy się jednak, że obecne milczenie wynika z jakichś pogłębionych przemyśleń. Po prostu ci tzw. dziennikarze wiedzą doskonale, jaka obecnie dominuje postawa wśród Polaków. Dlatego milczą.
Ale gdy na Kremlu pojawi się nowy przywódca, a wojna w Ukrainie się zakończy, wychyną na nowo z tymi samymi poglądami.
Rosja bowiem opanowała ich serca i umysły już dawno.
Niesamowite jest zupełnie co innego. Teoretycznie bowiem Żakowski, Lis, Władyka czy też nieżyjący już Wołek siedzą na zupełnie innej gałęzi, niż polskojęzyczna proputinowska „prawica”, której typowym przedstawicielem jest niejaki Kosiur.
Ale… wystarczy porównać głoszone poglądy, by już tego nie być pewnym. Ba, po usunięciu autorów okazuje się, że spokojnie można przypisać Kosiurowi wypowiedzi Lisa czy Żakowskiego. I w drugą stronę również.
No, może po za prymitywnymi antysemickimi wstawkami. Ale to najwyraźniej tylko folklor…
 
22.01 2023
 
https://niepoprawni.pl/blog/humpty-dumpty/o-braniu-w-dupe-wg-redaktora-jacka-zakowskiego