Niedzielne pogaduchy – AUTO I TELEWIZOR

Odrywając się od śmietniska, czyli od dominującego tam brudu, bo wiadomo, że cała polityka jest bardzo brudna, proponuję dwie trywialne, lecz zwykłe, życiowe, codzienne
sprawy.
Takie tam duperele, które jednakże, albo potrafią nam dużo krwi napsuć, lub wprost przeciwnie, dają nam poczucie komfortu i jakże pożądaną przyjemność.
 
 
AUTO
 
Auto, lub po polsku – samochód, co mi się nie podoba, bo też nie jest precyzyjnym określeniem, a na dodatek pachnie mi germanizmem, bo Niemcy kochają takie wieloskładnikowe zbitki słowne, zamiast coś nazwać prosto i ładnie, najwyżej jedna, dwie sylaby. Na przykład (tu sobie wymyślam), Niemiec, zamiast po naszemu coś nazwać <<korba>>, stworzy dziwoląg typu <<wihajsterkręcącystarteremzapalającymsilnik>>. Nie będę okrutny i nie dodam, że <<silnik>> też może nazwać <<maszynaspalaniawewnętrznego>>
 
Tak więc jechałem sobie moim fantastycznym, już nie młodym autkiem miejskim (3 cylindry i turbo, ale 100KM z litra) praktycznie na oparach benzyny. A w pobliżu była tylko stacja benzynowa wielkiej zachodniej, międzynarodowej firmy, z której zazwyczaj nie korzystam, bo zawsze litr paliwa mają o 50 groszy droższy, niż moja ukryta, więc poza intensywnym ruchem drogowym, solidna ruska stacja, pod przykrywką amerykańskiej firmy.
No więc musiałem u tych krwiopijców zatankować. Niewiele, tak na 200 kilometrów. Zapłaciłem, wracam, odpalam, a tu... niedobrze. Zarówno klasyczna wskazówka, jak i wskaźnik komputera demonstruje mi, że w zbiorniku mam paliwa akurat zero. Pod autem kałuży nie ma; czułem, że paliwo się leje, więc niedobrze – padł wskaźnik poziomu paliwa.
 
Jadę. Pierwszy warsztat, duża sieciówka. Garstka gostków z grupy "biurokraci-cwaniacy", siedzą przy komputerach i zajmują się osobistą rozrywką. Tak mniemam, bo ekranów nie widzę. Wykładam mój problem. W odpowiedzi zwyczajowe drapanie się po głowie i przewracanie oczami, czyli znamiona wytężonego myślenia, a po chwili radosna akceptacja; zrobią w piątek, jak auto dostarczę przed drugą, a będę mógł odebrać w sobotę po dwunastej? Co jest?! Dajcie mi kanał, albo podnośnik i chociaż fachowcem nie jestem, zrobię to w dwie godziny. No dobra... Na koniec pytam się jeszcze ile to może kosztować. Ten najważniejszy sięga do katalogu i informuje mnie, że samo wymontowanie zbiornika, to 300 zł. W głowie kalkulacja: + robocizna, + pewnie jeszcze jakieś części, + coś jeszcze wymyślą – w sumie 500 – 600 zł.
W domu sprawdzam w sieci. Po pierwsze – zbiornika w ogóle nie trzeba demontować. Można się dostać do pływaka i kabli bez demolki. Po drugie, to zazwyczaj problem kabli i kostek połączeniowych, czyli żadne części zamienne. I tyle... Lecz i tak, nie mam gdzie tego zrobić, a ponadto, nie chce mi się.
Dobrze. Pieprzyć sieciówki i naciągaczy. Ale gdyby to żona tam pojechała, to zapłaciłaby z sześć stów za friko.
 
Poszukałem w guglach jakiegoś tradycyjnego warsztatu blisko mojego domu. Pojechałem do jednego takiego, zarekomendowanego przez mechanika, który od lat zmienia mi koła letnie na zimowe. I odwrotnie. Warsztat jak za komuny, spory garaż, trzy auta u góry na podnośnikach. Właściciel nie tylko fachowy, ale również miły. Zna się na rzeczy. Powiedział, że zbiornik paliwa mam plastikowy i że nie trzeba go wyciągać. W poniedziałek zdiagnozuje co jest, sprawdzi kable i połączenia i może trzeba będzie wymienić pływak, choć to mało prawdopodobne. W porządku, pasuje mi.
 
Paliwo już mi się kończyło, sądząc tylko po tym, że zbliżałem się do 200 przejechanych kilometrów, a właśnie na tyle zatankowałem. Więc jadę na moją tradycyjną stację. I wtedy olśnienie – dokładnie jak w tej fajnej kreskówce, gdy nagle w głowie zapala się żarówa.
Przecież ja, w mojej pracy na statkach nieustannie zajmowałem się zbiornikami i urządzeniami mierzącymi i poziom i ilość cieczy w zbiorniku i niemalże wszystkie miały czujniki z ruchomym pływakiem i magnetycznym słiczem. Na całym świecie nazywa się je mobrejami, od firmy Mobrey, która od lat jest prawie monopolistą takich czujników. I i od czasu do czasu zbiorniki musieliśmy czyścić, bo jak w zbiorniku nie była czysta woda, tylko różne paliwa, czy nie daj Boże fekalia, to pływak czujnika miał tendencję do przylepiania się do gromadzącego się na dnie mazutu, czy innej galarety. Może w moim aucie też pływak przyssało do dna?
No to zobaczymy...
Tankowałem tak, przerywając co chwila, żeby wzburzyć benzynę w zbiorniku, jakbym go przepłukiwał. W kasie zapłaciłem, wróciłem do auta i zapaliłem motor.
Pełna radość i nieco skomplikowane osobiste klepanie się po swoich plecach. Wskazówka poziomu paliwa poszła do góry, a komputer pokazał, że do następnego tankowania mogę przejechać 315 kilometrów. Czyli zero wydatków na naprawę defektu.
 
Pomyśleć, ile niepotrzebnej forsy wydają obywatele, którzy co rusz mają jakieś popsute urządzenia, czy to lodówka, zmywarka do naczyń, auto, elektryczna brama i wiele innych rzeczy, a serwis do naprawy jest nieuczciwy i prostą wymianę bezpiecznika, rozpisze jako poważną naprawę z wyminą modułu, który przypadkiem miał w torbie i to nawet w oryginalnym opakowaniu.
Grube miliony w taki sposób rokrocznie znikają z portfeli obywateli i zasilają serwisowych cwaniaków. Taki już nasz podły los.
 
 
TELEWIZOR
 
AUTO, poprzez moje gadulstwo, zrobiło się tak długie, że o roli dobrego, nowoczesnego telewizora opowiem innym razem.
Chodzi o to, że przestaniemy chodzić do kina i może też na koncerty, a wykonawcy i producenci, coraz bardziej zaczną tworzyć dla widza, rozpartego na kanapie, z ulubionym w danej chwili napojem pod ręką, który zawsze może zrobić pauzę i pójść siku, albo zrobić kanapkę. Lub też sobie program nagra i obejrzy go sobie później.
 
Takie to kowidowe mądrości.
 
.

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika cyborg59

15-11-2020 [11:15] - cyborg59 | Link:

Kupa ludzi tak ma!
W pracy jedzie procedurami (przyzwyczajenie), w domu cała wiedza wyparowuje.
A teraz z innej beczki : akcje Fox lecą w dół (w piątek o 6%), po tym jak zrobili kuku Trumpowi, stając po stronie Bidena.
Zatwardziali oglądacze Fox news odchodzą do :
https://www.newsmax.com
https://www.oann.com

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-11-2020 [12:20] - jazgdyni | Link:

Cześć Cybie

No i dobrze foxowi. To zawsze była chorągiewka. Zdrajców powinno się niszczyć. Lecz przeglądam, to prasowych i internetowych pro-tampowych jest sporo, uniwersytetów niewiele, a jak jest z tv - nie wiem.

Serdeczności

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

15-11-2020 [11:17] - NASZ_HENRY | Link:

Emeryt to ma klawe życie ☺
 

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-11-2020 [12:22] - jazgdyni | Link:

No nie?

Niestety spora grupa emerycka, nie umie zagospodarować swego, teraz wolnego czasu i zapada na depresję i przyspieszoną demencję. To przykre.

Obrazek użytkownika tricolour

15-11-2020 [11:55] - tricolour | Link:

Kolega inżynier chce się pochwalić, ale jak zwykle wtopa.

1. W warsztatach nie dostaje się kanałów na godziny, bo to nie wypożyczalnia DIY.
2. Koła w domowych samochodach facet (nie flanela) wymienia sam: klucz udarowy plus dynamometryczny i gimnastyka załatwiona.
3. Nie działalo ci, nic nie zrobiłeś, ale działa. Masz więc sytuację, że działa, ale nie wiesz dlaczego. Inżynierek z pierwszego pokolenia inżynierów opisuje to jako sukces. Zrób może jeszcze tutorial na youtube dla podobnych lewusów.

Całość światłej myśli inżynierskiej na miarę codziennego rozpalania kominka.

Obrazek użytkownika cyborg59

15-11-2020 [16:57] - cyborg59 | Link:

Dwie pobliskie stacje paliwowe od zawsze udostępniają kanały. Od zawsze, czyli od dziecka, jesteśmy przyzwyczajeni. Klucz udarowy ?! Dynamometryczny?!! Się przykręca z "uczuciem". Podpowiedzi z  youtube czasami są pomocne. Japończyk pokazał mi jak fajnie rozbierać komórkę kostką do gry na gitarze (plektron). Przestała kręcić pralka - stawiałem na przekaźnik sterujący pracą silnika. Na youtube brak podpowiedzi jak dostać się do skrzynki ze sterowaniem, ale jest filmik jak wymienić szczotki w silniku. Szczotki?! No tak teraz powszechnie stosuje się komutatorowe. Ilu ludzi pochwaliło filmik? Multum! Znaczy sprawdzamy, dziękujemy za podpowiedź. Naprawa za 14 złociszy.
Nawet z youtube trzeba umieć wyciągnąć istotne informacje.
Jak myślisz, takiego lewusa to biorą na kolejne kontrakty bo mają wolny etat dobre serce ?! Fundują samolot, hotel - facet się poddaje - dają kolejną szansę ?!

Obrazek użytkownika tricolour

15-11-2020 [19:34] - tricolour | Link:

@ Cyb

Spox. Funduja mi samoloty i hotele, płaca za szkolenia po dwa tysiące euro za dzień nauki, wymagają certyfikatów co rusz i coraz świeższych, za które sami płacą, bym je tylko miał, o niezliczonych kursach etyki tego i owego nie wspomnę, wymieniają samochód co trzy lata itp.

Mało tego - gdy byłem pacholę, to Tata czasem dawał mi klucze i kazał wymienić np. alternator w dużym fiacie wierząc, że małolat poradzi sobie najpierw z wyjęciem chłodnicy (albo odkręceniem stabilizatora), potem wymianą uszkodzonego, montażem całości wraz z zalaniem ukladu borygiem... bez kanału. Tysiąca innych spraw nie wspominam, bo zużyję na to ze cztery klawiatury licząc trwałośc na milion uderzeń każdego klawisza.

Więc lewus taki jak ja nie chwali się, że mu się kupa odkleiła od pływaka w zbiorniku, bo może nigdy - jak to lewus - nia miał sprzętu w tak opłakanym stanie technicznym. Rozumiesz? Prawdziwe lewusy nie oczekują oklasków za tandetę.

Obrazek użytkownika Tomaszek

15-11-2020 [22:54] - Tomaszek | Link:

@tricolour 
Ty to jakiś EU geniusz jesteś . I coś mi tu znów nie pasuje do twoich poprzednich bajek z mchu i paproci . Ty lepiej sobie spisz tą swoją wspaniałość na jakiejś kartce i tej wersji się trzymaj .  A taki np stabilizator to się w dużym Fiacie psuł najmniej a w zasadzie wcale  bo to zwykły pręt  . Mógł pęknąć , ale to w starym szrocie i to bardzo rzadko . Najczęściej kończył przerobiony na łom lub przecinaki bo to stal co prawda konstrukcyjna , ale twarda i sprężysta .Zresztą dobór częsci do wymiany był durnowaty . Jak znasz jeszcze jakieś nazwy części To możesz je tu wymienić . Wytrzymam .Tylko po co ? I tak wszyscy wiedzą że jesteś pajacem i mitomanem . Najlepsze jajca to były jak pisałeś o działaniu klimy w samochodzie  .Ciekawe czy pamiętasz ile zarabiasz według wersji pierwotnej ?

Obrazek użytkownika tricolour

16-11-2020 [09:00] - tricolour | Link:

Tomaszku,

Kto pisał o konieczności wymiany stabilizatora? Czytaj ze zrozumieniem: żeby wyjąć alternator, to albo górą (blokowała chłodnica) albo dołem, ale blokował stabilizator. Panimajesz?

Dawaj o tej klimie w samochodzie, pośmiejemy się ze mnie razem, ze wszystkimi, nie mam z tym problemu. Dawaj, dawaj...

Moje zarobki sobie daruj, bo już raz prosiłeś, by o nich nie gadać. Sługa prosi, pan się przychyla...

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-11-2020 [21:57] - jazgdyni | Link:

Cześć Cybie

Debile nieustannie są wokół nas. Im głupszy, tym mądrzejszy. Źle to rokuje przyszłości świata. Chyba jesteśmy ginącą generacją. Ludzie, którzy coś potrafią i są z tego zadowoleni. Ty i ja - każdy ma bagaż wspomnień. I prawdziwych osiągnięć. To ważne - prawdziwych, a nie wyimaginowanych.
Pamiętasz Fachowców?  "Przez cały kraj,  idziemy dwaj,  czy słońce, czy śnieżek, czy słota!  Niezbędna jest,  czy chce ktoś, czy nie,  w pionie usług fachowa robota.  Czy to sens ma  kląć, że ten świat  z kiepskiego zrobiony surowca?  Bo dobry Bóg już zrobił, co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca!"
Młode gnojki usiłują, ale nawet gaci nie potrafią dobrze założyć. Dupy im widać. Po prostu tandeta.
A już prakseologia, czy ergonomia... w życiu się nie spotkali, To muły. Albo osłomuły. Bezpłodne.

Obrazek użytkownika tricolour

15-11-2020 [22:32] - tricolour | Link:

Inżynierze,

A gdy już bedziesz pisał o telewizorach, to nie zapomnij proszę wspomnieć, co podłaczyłeś do swojego. By się nie okazało, że masz głośniczki przenoszące od czterystu- do dziesieciu kiloherców i nic poza z racji konstrukcji machanicznej.

Potem możesz wspomnieć, czy kominek, mercedes wśród kominków, ma odpowiednie towarzystwo: wzmacniacz i kolumny, mercedesy wśród wzmacniaczy i kolumn. Wspomnij jak zmierzyłeś pogłos salonu i czego użyleś, by określić częstotliwość odcięcia subwoofera. I czy w ogóle masz taką możliwość, by przestroić filtry w nim.

Wiesz, żeby się nie okazało, że młokosy mają wiedzę, doświadczenie, chęci i możliwości, by pchać jednak świat do przodu...

Obrazek użytkownika cyborg59

15-11-2020 [23:48] - cyborg59 | Link:

"Fachowcy" byli hymnem specjalistów do spraw aparatury. W latach niedostatku wszystkiego, naprawiało się, dorabiało części, regenerowało wszystko. Człowiek się nauczył wytwarzać niezbędne narzędzia. Muszę Ci powiedzieć, że to szokowało na zachodzie.
Mój syn, jak i całe nowe pokolenie, kupuje "odpowiednie" narzędzia. Ja staram się wykonać robotę tym co mam, albo dorobić. Przykład : robię coś przy jego markowym rowerze, a on zwraca mi uwagę, że muszę dokręcać kluczem dynamometrycznym - bo straci gwarancję. Biorę pokrętło kątowe, odmierzam ramię 107 mm i z pomocą wagi do walizek dokręcam tyle ile sobie życzą. Okazało się, że syn, wcześniej sprawdził cenę klucza. Wyszło mu, że żona nie pozwoli kupić. Serwis drogi.
Mimo wszystko nie wieszał bym psów na młodych pokoleniach ! 

Obrazek użytkownika jazgdyni

16-11-2020 [09:30] - jazgdyni | Link:

@cyb

A ja nadal jestem bardzo dumny z wiertarki do nóżek scalaków, statywu do płytek i przyrządów do malowania i trawienia ścieżek. W użyciu był pedał od elektrycznej maszyny do szycia i cały możliwy do zdobycia sprzęt laboratoryjny i chirurgiczny. Takie były nasze rozwiązania wtedy. I to na bądź co bądź, naukowej uczelni.

Obrazek użytkownika cyborg59

17-11-2020 [20:25] - cyborg59 | Link:

W dalszym ciągu pincety dla majsterkowiczów są kiepskie ! Pincety, skalpele, peany, lancety - ba! - igły lekarskie do injekcji, koniecznie metalowe, przerobione na lejki do malowania ścieżek. Pisaki "Dalo 33" już były ale ich cena.....Lakier asfaltowy rozcieńczany terpentyną. Potem oczywiście fotochemia jako dobry wstęp do gazetek ;-))))
Wspomnienia jak ptaki szybują po niebie... czy jakoś tak. 

Obrazek użytkownika jazgdyni

18-11-2020 [04:31] - jazgdyni | Link:

@Cyb

Igła była przymocowana sprytnie skośnie do obsadki... Wiertełka, zazwyczaj 0,5 mm cholernie szybko tępiły się na płytkach... Zdobyte z trudem przewody teflonowe, fi 0,5 mm trzeba było traktować nowatorsko i końce opalać nad świeczką. A do tego elementy analogowe, wzmacniacze różnicowe, te pierwsze kondensatory tantalowe i elektrolity po 10 000 uF.
Projektowanie, algorytmy, itp., to była fraszka wobec montażu, testowania, pomiarów i uruchomiania. To były piękne czasy.

Obrazek użytkownika tricolour

18-11-2020 [09:06] - tricolour | Link:

@Cyb

Sprzęt do montażu kupuje sie w hurtowni dentystycznej. Proszę nie narzekać na pincety i inne, bo za stówke mamy niezniszczalny sprzęt ze stali chirurgicznej.

Obrazek użytkownika Tomaszek

15-11-2020 [18:01] - Tomaszek | Link:

@Ojej Tricolour
Znów chciałeś coś mądrego w trzech punktach przywalić i wyszedł ci bąk na raty . Nie przejmuj się na Youtubie na kanałach "profesorów " tudzież miłosników i fanatyków nie takie rzeczy wygadują i ludzie w komentarzach im cukrują jakby mieli o tym pojęcie . Ale do rzeczy . 
1. Są jeszcze warsztaty samoobsługowe , ale to bardziej w świecie .
2. Do wymiany kół czy może opon to potrzebna jest montażownica i wyważarka , wiesz chłopaki to u Ciebie wszyscy mają podobnie jak kompresory do kluczy udarowych  najlepiej na trzy fazy , to lepiej startuje pod ciśnieniem i sąsiadom żarówki nie przygasają i się komputry nie resetują jak oglądają pornusy .. I nie zapomnij o kalibracji pokrętła dynamometrycznego , bo dociągnięcie nieważne .Przyda się też manometr , bo kompresor już masz , pewnie na trzy fazy , bo wiesz ? Jednym słowem to kto bogatemu zabroni ?
3. Jak raz przestało działać i zaczęło znów , to znak że się pieprzy i szykuj się , bo nie znasz ni dnia ni godziny . Ostatecznie można liczyć kilometry i tankować na zaś do pełna .I odwalić się od wtyczek w nowych samochodach , bo są mocne i hermetyczne .To tłumaczenie  jak Max na "Seksmisji przy lusterku . Chyba że "Nasi tam byli ". 
A autorowi to radzę przejść na wolnossące tak ze trzy litry . Ładnie  burczy tak od sześciu garów nie mówiąc o ośmiu . Dwanaście to już bzyczy to je lubię niespecjaalnie . A co najważniejsze uczy tankować .

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-11-2020 [22:49] - jazgdyni | Link:

Cześć Tomaszku

Mówisz wolnossące trzy litry? A dlaczego mam płacić podatek od luksusu, jak to maleństwo, które właśnie wystawiam na otomoto i już kupuję nówkę u konkurencji, o identycznej koncepcji silnika. No i czekam aż elektryki potanieją. Nie widziałem jeszcze oferty poniżej 150 tysi (w moim standardzie)

Klucze dynamometryczne to trudna sprawa. Lat temu sporo, bodajże 20, budowaliśmy fajny statek w Szanghaju. Tamtejsi inżynierowie to wypisz, wymaluj nasi internetowi fachowcy, co to potrafią wyważyć koło, kręcąc je sobie na palcu. Odbierałem od stoczni CMK, czyli Centralę kontrolno - manewrową. A tam jest też Główna Tablica Rozdzielcza. Serce i mózg statku. Tam konkretnie z 15 metrów metalowej szafy. Umówiłem się z chińską szefową (śliczna dziewczyna, lecz niestety już inny Polak - kolega z konkurencji, ją obstawił), że po 20 robimy backout, zasilanie przełączamy awaryjnie na ląd i będziemy, zgodnie z wymogami, sprawdzać wszystkie śruby na szynach prądowych i gdzie jeszcze będę chciał. Pierwsza umówiona operacja nie wyszła, bo kochani stoczniowcy przynieśli ze sobą jeden, metrowej długości klucz dynamometryczny. W tych szafach w niektórych miejscach, jest może 10 centymetrów przestrzeni, a oni chcą sprawdzać potężną lagą. Musieli widocznie nigdy tego nie robić. Poleciłem im zdobyć komplet kluczy dynamometrycznych, reklamując japońskie, bodajże Koken, czy Kyoto z cyfrowym odczytem. Nieco się zasępili, ale w trzy dni skombinowali. Tak więc jeszcze raz o 20:00 startujemy. A jest to robota do rana, bo w zależności od wielkości śruby, są różne nastawy, a z miedzianymi szynami nie ma żartów. Zostawiłem szefową i jej magików z robotą, a sam poszedłem spać. Zażyczyłem sobie szczegółowy raport i ostrzegłem, że wybiórczo skontroluję i jak znajdę lipę, to będą robić jeszcze raz - aż do skutku. Trzy noce stracili. Wreszcie madam, z wyrazem desperacji w oczach oświadczyła, że już wszystko jest OK. No dobrze... Spytałem się z zimną twarzą, co mi da, jeżeli jednak znajdę babola. Nie jestem okrutny, ani pożądliwy, więc się zgodziłem na kolację w najbardziej luksusowej restauracji w całym Szanghaju, na szczycie tego sławnego wieżowca, z tą kulą na wysokości 50 piętra. No to do roboty. Oczywiście natychmiast znalazłem dokręcone nieprawidłowo śruby. Każdy statkowy kabel, czy to mocowy, czy kontrolny, przychodzący do tablicy, ma przewody w ekranie miedzianym. Ten ekran - fajna plecionka - delikatnie się zdejmuje, gdy się odsłania przewody, zaplata w warkocze, nakłada się końcówki kablowe i precyzyjnie dokręca do szyny uziemniającej. Ona zazwyczaj jest na samym dole i mało się na nią zwraca uwagę. A to bardzo ważne. No i ani jedna śruba nie była dobrze dokręcona. Zlekceważyli to. Widocznie jeszcze nie trafili na polskiego idiotę od jakichś fikuśnych kluczy.

Obrazek użytkownika tricolour

15-11-2020 [23:00] - tricolour | Link:

"Klucze dynamometryczne to trudna sprawa".

Nie wątpię...

Obrazek użytkownika Tomaszek

16-11-2020 [19:34] - Tomaszek | Link:

W UK jak mechanik ma dynamometr ze Snap-ona i takąż szafkę narzędziową to nawet roboty zrobć nie musi umieć . Stąd żenujący poziom warsztatów . Ale Snap-ona mają . 

Obrazek użytkownika Trotelreiner

15-11-2020 [15:48] - Trotelreiner | Link:

Może telewizorowi,telewizji tym podobnym mózgojebom....daj spokój...u nas jest specjalny dzień w miesiącu,kiedy śmieciarze zabierają telewizory,komputery,tablety
komórki i cały szajs do przelewania wody do pustach łbów...pamiętasz KAMAZ wywrotkę...z jednej ulicy wyjeżdża kopiata :-)))

Obrazek użytkownika paparazzi

15-11-2020 [20:56] - paparazzi | Link:

Wiesz co, powiem ci historyjkę. Corka zakupiła /lata temu /top model lodówkę GE-Profile/. Po paru latach odmówiła pracy. Fachowcy z GE / serwis/ stwierdzili kompresor do wymianu 1000$ naprawa. Jak to w USA i na pewno w Italy to się nie opłaca, trzeba kupić nowa. Corka oczywiście szybko kopiła nowa LG zadowolona ze zabiorą "stara" a ja nie oddawaj ja ja wezmę. Po przyjeździe sprawdziłem ze kompresor ma lekko spalony przełącznik regulator na wierzchu. Spisalem numer i zamówiłem na on line kosztowało mnie nie powiem 60$. Z biciem serca włączyłem lodówkę, voilà chodzi! Na marginesie mam ja do dzisiaj a córki LG po 5 latach dwa razy naprawiany. A ile mialem frajdy!

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-11-2020 [23:16] - jazgdyni | Link:

Oni to teraz tak to robią, że taka lodówka, czy inna pralka, psują się dokładnie w miesiąc po upływie gwarancji. Tak miałem nawet z niezłym przecież Liebherrem. Miedziana rurka, która jest dosłownie wtopiona w steropian izolacji puściła. Nie do naprawy. Lodówka na śmietnik.

Obrazek użytkownika tricolour

15-11-2020 [23:33] - tricolour | Link:

Się czepiam, ale styropian, nie streropian - spieniony spolimeryzowany styren.
Debile kiedys byli laureatami także i Olimpiady Chemicznej.

Obrazek użytkownika cyborg59

16-11-2020 [09:41] - cyborg59 | Link:

Się czepiam, ale styren najpierw spolimeryzowany, a dopiero potem ekstrudowany ;-)))
Małe firemki zdobywały materiały jak tylko mogły. Jedna z nich użyła zamiast technicznego węglanu - zmiotek proszku do pieczenia. Niestety zmiotki zawierały również cukier wanilinowy. w efekcie, osy zamiast wyjadać moje gruszki na drzewie - wcinały ocieplenie daszku u sąsiada.

Obrazek użytkownika tricolour

16-11-2020 [11:10] - tricolour | Link:

@Cyb

Oczywiście, najpierw polimeryzujemy ciecz, a potem spieniamy polistyren.

Duże firemki też robią głupstwa. Dodatki do przwodów hydraulicznych i izolacji elektrycznych czyni je jadalnymi dla gryzoni.

Obrazek użytkownika cyborg59

16-11-2020 [20:55] - cyborg59 | Link:

Nie tyle jadalne, co atrakcyjne smakowo. Strawić polwinitu się nie da. Gumy do żucia też nie trawimy - a żujemy!

Obrazek użytkownika tricolour

17-11-2020 [12:37] - tricolour | Link:

@Cyb

Skoro taki mamy już formalizm, to z faktu, że gumy do żucia strawić się nie da, nie wynika, że nie można jej zjeść. Można.

Dlatego poprawne jest moje zdanie o jadalnych - choć niestrawialnych - przewodach.

Obrazek użytkownika Tomaszek

17-11-2020 [22:26] - Tomaszek | Link:

@ tricolour
Zeby tylko przewodach . Popatrz na półki w Biedrze Lidlu czy Oszołomie . Normalnie orgia nieprzewodów niestrawnych jadalnych . A w "restauraaacji " Mc  byłeś ? Smacznego .
P.S.
Zdrówka życzę 
Przyda się po uczcie jak cholera .

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-11-2020 [22:55] - jazgdyni | Link:

@Trot

Ty mi kurcze nie odbieraj ulubionej rozrywki! Przez te 40 lat na morzu straciłem setki dobrych seriali. I nareszcie mogłem sobie spokojnie obejrzeć cały Twin Peaks i Rodzinę Soprano.
Książki też czytam - nie martw się. (I w ogródku pracuję - dzisiaj z liści i gałązek, plus opadłe jabłka, zrobiłem zimowe legowisko dla jeży)

Ciao

Obrazek użytkownika cyborg59

16-11-2020 [10:25] - cyborg59 | Link:

Wszyscy zaczynamy mieć syndrom faceta kupującego gazetę tylko po to by sprawdzić czy na pierwszej stronie jest TEN nekrolog. Jak nie ma - wyrzuca.

Obrazek użytkownika paparazzi

15-11-2020 [20:30] - paparazzi | Link:

Cześć, od razu chciałem odpowiedzieć ze to błahostka co miałem w swoim Lincolnie nagminnie. Jak się pohuśta paliwo lub pare razy dobrze zahamuje powoli wraca miarka w gore. A co do telewizora to miałem awarie ekranu, czarne plamy po gwarancji. Serwis fabryczny rekomendowal wyslanie TV do nich   /parafrazując, bo dobry Bóg zrobił co mógł a tera przyjdą fachowcy"/. Wygooglowalem ze mogę ściągnąć "file to reset TV to factory settings and update". Z komputera sciagnalem na pendrive file, wlaczylem do TV i z wypiekami by nie spierniczyc klik by klik naprawiłem TV. Lecz uwaga, jedne nieuważne klikniecie lub zła komenda to duży problem. Pozdrawiam.

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-11-2020 [23:10] - jazgdyni | Link:

Witaj

Regularnie korzystam z porad w sieci, często na You Tubie. Ale czasami się zawodzę i tracę forsę. Mam niemłody kombajn HP - drukarka, kopiarka, skaner. Niestety atramentówka. Głowice paskudnie drogie, a jak taką drukarkę zostawisz na miesiąc, to głowice zasychają na sztywno. Wiec kupiłem całe te płyny i zgodnie z ich instrukcjami moczyłem i przemywałem, dodawałem oczywiście nieoryginalne tusze - i lipa. Nie do końca dobrze drukuje. Ale będę dalej próbował.

A z resetami, kodami itp. , to mam niezłą zabawę z kablówką. Potężny koncern, lecz do roboty zatrudniają podwykonawców. Czasami niezłe misie. Raz nawet przyszedł jeden z kitką kompletnie ujarany. Mam tego sprzętu dużo, bo i dom duży i każdy chce mieć swoje okno na świat. Więc też często muszę bawić się z tymi ustawieniami. A te makabryczne kody, także S/N,mam wypisane na kartce powieszonej przy biurku

Do miłego

Obrazek użytkownika paparazzi

16-11-2020 [18:50] - paparazzi | Link:

.

Obrazek użytkownika Andrzej Szumski

19-11-2020 [15:51] - Andrzej Szumski | Link:

Dzień dobry Panie Januszu,
Pozwolę sobie podpowiedzieć w sprawie drukarki z "paskudnie drogimi głowicami", aby spróbował Pan zaopatrzyć się np.. w drukarkę EPSON  EcoTank L3150. Mam trzy drukarki tej marki i zwłaszcza dzięki ostatniej XP-900, o maksymalnym formacie druku A3 mogłem nawet powystawiać moje pół-amatorskie fotogramy. Oryginalne tusze EPSON konfekcjonowane w butelkach o pojemności aż 65 ml (a 40 zł każda!) wystarczają na bardzo długo. Znakomita rozdzielczość i doskonale oddawane kolory. 
Pozdrawiam
AS

Obrazek użytkownika jazgdyni

19-11-2020 [16:56] - jazgdyni | Link:

@Andrzej Szumski

Witam

Świetna wiadomość. Dziękuję. Tylko jedno, niezbędne pytanie - czy głowice nie pracujące, powiedzmy przez miesiąc nie zasychają? Kiedyś drukowałem dużo zdjęć, choć dobry papier też kosztuje. Wtedy miałem dużego, profesjonalnego HP, z zapasem tuszów na parę lat. Ale maszyna była duża i nie chciało mi się tego pakować i wlec samolotem do domu.
Teraz mam już niemłodego HP i podarowanego Canona Pixmę, który widocznie został ze starych magazynów wyciągnięty i od początku nie drukuje. Ale się jeszcze z nią pobawię.

Pozwolę się jeszcze zapytać - kolory trzymają się dobrze przez lata i czy próbował pan utrwalacza?

Pozdrawiam serdecznie

Obrazek użytkownika Andrzej Szumski

20-11-2020 [14:02] - Andrzej Szumski | Link:

Witam ponownie
1) Kolory są zdumiewająco trwałe (zarówno na papierze fotograficznym błyszczącym jak i na matowym). 2) Nigdy (czyli od ~3 lat) nie używałem żadnego utrwalacza. 3) Z wysychaniem też nie ma żadnych problemów, przy czym mniejsze drukarki (format A4) wyłączają się samoczynnie, a większej (A3) nie wyłączam, bo praktycznie drukuję codziennie dosyć odpowiedzialne fotki.
Dodam jeszcze, że ustawienia każdej z moich drukarek EPSON ( o ile jest wymagane, np. po wymianie głowicy) jest bardzo proste, bardzo skuteczne  i co ważne, zużywa sie przy tym bardzo niewiele tuszu (moją pierwszą drukarką była właśnie HP z jej niestety koszmarnymi problemami z ustawieniem jako takich kolorów). 
Serdeczności
Andrzej