Zybertowicz chce odebrać prawa wyborcze bezrobotnym ?

Profesor Zybertowicz „bo spora część ludzi, być może większość, albo nie posiada genetycznego uposażenia, które by dawało im szansę na wielopoziomowe myślenie oraz autorefleksję, albo uwięziona jest w kontekstach społecznych, które nie preferują takiego myślenia, nie premiują go.”

Jeśliby uznać, że demokracja z definicji ma być systemem, który lepiej od pozostałych radzi sobie z kryzysami (zaburzeniami form regulacji systemowej), to ciągłe stwierdzanie, że demokracja przeżywa kryzys, wskazywać może, że mamy do czynienia z czymś poważniejszym, niż słowo „kryzys” sugeruje – mówi prof. Andrzej Zybertowicz w rozmowie z Czesławem Domareckim przeprowadzonej dla „Teologii Politycznej Co Tydzień”: Stary (nie)porządek Czesław Domarecki (Teologia Polityczna): Demokracja liberalna jest dzieckiem oświecenia. Ono zaś, w myśl Kanta, miało być wyjściem ludzkości z niedojrzałości, odwagą samodzielnego myślenia. Dlaczego ten stabilny i zapewniający wolność oraz dostatek system zaczyna się wyczerpywać?
Prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog: Może warto przypomnieć, że marksizm też jest traktowany przez wielu historyków idei jako dziecko Oświecenia. Co ma wspólnego ideologia liberalna z marksistowską? Swoje podstawowe założenie – jeśli właściwie zdefiniujemy problemy, przed którymi stoi ludzkość, to znajdziemy ich racjonalne rozwiązanie. Marksizm miał być ufundowany na ideologii naukowej, która, w odróżnieniu od wszystkich poprzednich ideologii, miała opisywać nie pragnienia i iluzje, tylko rzeczywiste fakty i mechanizmy.
Sądzę jednak, że ideologia liberalna, która miała być z ducha nieutopijna, wpadła w podobne pułapki utopijności, co wiele wcześniejszych ideologii, włącznie z marksizmem. Jednym z tych utopijnych wyobrażeń jest przekonanie, że poprzez masową edukację dobrej jakości prawie wszystkich możemy wychować na światłych obywateli. Obywateli w większości zdolnych do krytycznego, metapoziomowego myślenia, zdolnych do pogłębionej refleksji oraz do dystansowania się od własnych przedzałożeń religijnych czy filozoficznych. Czyli że jesteśmy w stanie wychować osoby, których myślenie będzie jakoś spełniało ideały dyskursu naukowego opisywane np. przez amerykańskiego filozofa Richarda Rorty’ego.
Tymczasem jest to utopia, bo spora część ludzi, być może większość, albo nie posiada genetycznego uposażenia, które by dawało im szansę na wielopoziomowe myślenie oraz autorefleksję, albo uwięziona jest w kontekstach społecznych, które nie preferują takiego myślenia, nie premiują go. A zatem pewna wizja racjonalnie ułożonego świata społecznego pod ważnymi względami okazała się mutacją ideologii, które krytykowała. Karl Popper piszący o społeczeństwie otwartym w reakcji na budowanie świata na fundamentach ideologii marksistowskiej, oferował wizję alternatywną, ale nawet ci, którzy nawiązywali do myśli Poppera, przyczynili się do stworzenia świata, który również okazał się być oślepiony ideologią.
Odwaga myślenia i potęga rozumu przyniosły w ciągu ostatnich dwóch stuleci oszałamiające efekty. Te rezultaty jednak pozwoliły ludzkości na eksternalizację jej procesów myślowych i decyzyjnych, na przekazanie ich komputerom – po części z powodu wykładniczo rosnącej złożoności systemów, które kontrolujemy, po części z lenistwa ludzkości. Czy w takiej sytuacji możliwa jest jeszcze demokracja, czy jest ona jedynie wygodną ułudą?
Niektórzy lansują złudzenie, że obecnie jest możliwa już post-voting democracy, demokracja postgłosująca – otóż ludzie swoimi działaniami, swoją obecnością w sieci zostawiają pełno śladów na co dzień, spontanicznie wyrażających ich rzeczywiste preferencje. Czynią to wyborami zakupowymi, lajkami, ściąganiem na smartfony takich a nie innych aplikacji. Mają być to preferencje bardziej autentyczne od tych wyrażanych przy urnie wyborczej, które są deformowane przez maszynę propagandową i własne urazy. Wystarczy, że te preferencje będą cyfrowo agregowane, z nich zaś będzie można wyciągnąć wnioski dotyczące najbardziej pożądanych reform instytucjonalnych.
Ideologia liberalna, która miała być z ducha nieutopijna, wpadła w podobne pułapki utopijności, co wiele wcześniejszych ideologii, włącznie z marksizmem
Oczywiście jest to utopijne, bo za każdym razem systemy elektroniczne muszą być profilowane i selekcjonować tylko niektóre strumienie z oceanu informacji, a w dodatku w istocie arbitralnie jednym przypisywać większą wagę niż innym. Tymczasem już ukazał się szereg publikacji pokazujących stronniczość algorytmów automatyzujących procesy poznawcze polegające np. na ocenie sprawności pracy np. nauczycieli. Nawet jeśli algorytmy te nie są z góry zaprojektowane tak, by służyć czyimś konkretnym interesom, to mogą być stronnicze odwzorowując pewne milczące założenia. Skądinąd to stale postępujące delegowanie procesów poznawczych na zautomatyzowane systemy pozaludzkie jest zupełnie niezgodne z oświeceniowym hasłem Sapere aude.
Samo pytanie o możliwość (tradycyjnej) demokracji trzeba by doprecyzować. W warunkach względnego dostatku demokracja bardzo często wystarcza jako rytuał. Samo surfowanie po Internecie czy granie jest tak popularne i wciągające, bo daje poczucie sprawczości. Rzadziej dostrzegamy, że owa sprawczość zdefiniowana jest przez konstruktorów tych gier, tak samo zresztą polityczna sprawczość wyborcza jest predefiniowana przez możliwe pole wyboru. Można więc sobie wyobrazić, że o ile Cywilizacja Zachodu jako taka przetrwa, to będą następowały dwa procesy: wzrost dostatku materialnego połączony z rytualnym zaspokajaniem potrzeby sprawczości, w tym politycznej.
Nauka odkryła i opisała pozaracjonalne aspekty naszych procesów decyzyjnych. Od tej pory propaganda może być precyzyjnie kalibrowana i personalizowana, co mogłoby posłużyć również do manipulowania demokracją postgłosującą. Czy jako społeczeństwa mamy jakiekolwiek narzędzia obrony przed tymi procesami?
Od czasu wynalezienia Internetu radykalnie zmienił się układ sił między ludzkim narzędziem, jakim jest technologia, a kreatorem i domniemanym władcą tego narzędzia, jakim jest człowiek. Technologia stała się bytem (niemal?) samoistnym, którego dynamika wymyka się ludzkiemu rozumieniu i panowaniu. Tylko spowalniając ekspansję sieci (cyfryzację wszystkiego co popadnie – czyli Internetu Rzeczy zamieniającego się w Internet Wszystkiego), eksplozję złożoności i budując obszary kultury zdolne do funkcjonowania poza siecią możemy negatywne procesy częściowo powstrzymywać i regulować.
W świetle analiz przedstawionych w książce „Samobójstwo Oświecenia? Jak neuronauka i nowe technologie pustoszą ludzki świat” (Kraków: Wydawnictwo Kasper 2015) niezbędne jest moratorium technologiczne umożliwiające spowolnienie procesów zmian społecznych. Innowacja, innowacyjność musi przestać być naszym bożkiem. Nierzadko musi być postrzegana jako przekleństwo, bo rozrywa łańcuchy wartości i więzi społeczne. Po drugie, trzeba systematycznie tworzyć instytucje, obszary i strefy działania programowo odcięte od sieci. Trzeba np. lansować modę na życie poza siecią, podobna do ruchu slow-life.Tylko poprzez tworzenie coraz bardziej krzepkich enklaw życia poza siecią społeczeństwa będą mogły buforować pułapki, jakie sieć, a dokładniej trzy kluczowe procesy: automatyzacji, cyfryzacji i hybrydyzacji przynoszą.
Bardziej niż kiedykolwiek dostrzegamy dziś kumulatywność rozwoju wiedzy. Prowadzi to jednak do nieuchronnej konsekwencji: niemożności zrozumienia świata w horyzoncie istnienia pojedynczego człowieka. Na ile ta technologiczno-naukowa alienacja jest odpowiedzialna za kryzys demokracji liberalnej?
Nie wiem, co ma Pan na myśli mówiąc o kumulatywności wiedzy. Ale bodaj dla większości ludzi w większości epok świat bywał albo nawet po prostu był niezrozumiały lub też źródło rozumienia było lokowane poza tym światem – w religii ewentualnie w sztuce (która też jest manewrem wykroczenia poza to-co-jest). Rewolucja oświeceniowa miała następujący kluczowy wymiar: odrzucamy, ba, eliminujemy bogów, którzy utrudniają nam zrozumienie świata, rozwiewamy przesądy i wtedy świat będzie dzięki nauce zrozumiały, a dzięki technice pod kontrolą. Ani obietnica myślowego ogarnięcia świata, ani obietnica jego kontroli nie zostały spełnione. Poznanie naukowo-techniczne – choć, zdaje się wyglądać na oszałamiająco efektywne – jednocześnie oznacza przekształcanie świata, którego kolejne warstwy, niczym horyzont, nieustannie uciekają nam przed ich poznaniem.
Ale pamiętajmy, że pragnienie filozoficznego zrozumienia ŚWIATA jest prawdopodobnie obce większości ludzi, wystarczy, że rozumieją oni te fragmenty życia, które są związane z ich codziennymi praktykami, rutynami, działaniami, tarapatami.
W tym kontekście można przywołać koncepcję bezpieczeństwa ontologicznego brytyjskiego socjologa Anthony’ego Giddensa. Bezpieczeństwo to polega na poczuciu podmiotu, że zachowuje pewien obszar sprawstwa odnośnie biegu zdarzeń, które postrzega jako dla siebie istotne. Ludzie nie potrzebują rozumieć całego świata, jeśli opanowali i oswoili w sowich codziennie powtarzanych działaniach jakiś wycinek rzeczywistości. Stąd pewnie taka popularność gier komputerowych czy pewnych form życia online, gdzie robiąc memy i lajkując mogę sycić się swoją kreatywnością i celebrować sprawczość, choćby rozgrywały się one w świecie jakiejś metafikcji.
Pan Profesor stawia jednak tezę, że człowiek Zachodu utracił bezpieczeństwo ontologiczne. Nauka nie rozjaśniła świata u samych jego podstaw, lecz odsłoniła jego niezrozumiałość płynącą z niemożliwej do ogarnięcia złożoności. To utracone bezpieczeństwo ontologiczne nie przeszkadza jednak człowiekowi Zachodu w kroczeniu do kolejnych sukcesów. Może bezpieczeństwo ontologiczne jest przereklamowane?
Zwiększmy nieco rozdzielczość naszej analizy. Na podstawie niektórych badań szacuje się, że 1-2% populacji to nie przeżywający wyrzutów sumienia psychopaci, których nie porusza cierpienie innych osób, nawet jeśli sami się do niego przyczynili. Inaczej mówiąc, pewne potrzeby ludzkie nie są im tak bliskie, jak pozostałym. Są w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwo ontologiczne na innych (meta)poziomach niż większość ludzi.  Jeśli sprowadzić je do zaspokajania potrzeby sprawczości, to ona nie musi oznaczać angażowania się w powtarzalne rutyny, o których pisał Giddens. Ta potrzeba powtarzalności może być realizowana metapoziomowo. Być może psychopata może uzyskiwać poczucie bezpieczeństwa ontologicznego dzięki powtarzalnemu upokarzaniu innych. Są badacze twierdzący, że niektóre łady korporacyjne zdają się dawać psychopatom lepsze szanse awansu niż osobom otwartym na troski innych. Zresztą w kulturze start-upowej, kulturze innowacyjności ta potrzeba bezpieczeństwa ontologicznego może być zupełnie inaczej zaspokajana niż w społeczeństwach tradycyjnych o gospodarkach rolniczych. Kto zatem kroczy do kolejnych sukcesów?
Nasz gatunek pod pewnymi względami jest wysoce niejednorodny. I może być tak, jak wynika z szeregu publikacji na temat psychopatów, instytucje korporacyjne czy polityczne są tak skonfigurowane, że przewagę w nich uzyskują ludzie, którzy mają inne potrzeby od pozostałych, zaś ci pozostali często nie są w stanie nadążyć i dopasowywać się.
Czy demokracja liberalna kruszy się na naszych oczach czy tylko ewoluuje?
Jeśliby uznać, że demokracja z definicji ma być systemem, który lepiej od pozostałych radzi sobie z kryzysami (zaburzeniami form regulacji systemowej), to ciągłe stwierdzanie, że demokracja przeżywa kryzys, wskazywać może, że mamy do czynienia z czymś poważniejszym, niż słowo „kryzys” sugeruje. Pytanie, czy mamy do czynienia z kryzysem demokracji liberalnej jako formacji czy już ze zmierzchem demokracji liberalnej. Obawiam się, że nie dysponujemy narzędziami badawczymi i modelami teoretycznymi, które byłyby empirycznie ufundowane i umożliwiłyby nam rozstrzygnięcie, jaki faktycznie proces zmian jest w toku. Czy ta forma ładu definitywnie się wyczerpuje, czy jednak może być jeszcze w jakiejś postaci rewitalizowana? Nie wiem, czy jest jakiś badacz, który powiedziałby: oto przetestowany już model, za pomocą którego można odróżnić sytuację kryzysu w systemie, w której system ma zasoby, by sobie z tym kryzysem poradzić, od sytuacji kryzysu systemowego, czyli takiego, który rozsadza system.
Rozmawiał Czesław Domarecki „...(źródło )

Łukasz Adamski „Prof. Andrzej Zybertowicz udzielił arcyciekawego wywiadu portalowi teologiapolityczna.pl. „” Zybertowicz :Sądzę jednak, że ideologia liberalna, która miała być z ducha nieutopijna, wpadła w podobne pułapki utopijności, co wiele wcześniejszych ideologii, włącznie z marksizmem. Jednym z tych utopijnych wyobrażeń jest przekonanie, że poprzez masową edukację dobrej jakości prawie wszystkich możemy wychować na światłych obywateli. Obywateli w większości zdolnych do krytycznego, metapoziomowego myślenia, zdolnych do pogłębionej refleksji oraz do dystansowania się od własnych przedzałożeń religijnych czy filozoficznych. Czyli że jesteśmy w stanie wychować osoby, których myślenie będzie jakoś spełniało ideały dyskursu naukowego opisywane np. przez amerykańskiego filozofa Richarda Rorty’ego. „....” Zybertowicz powiedział oczywistą oczywistość, by zacytować klasyka. Masowa edukacja spowodowała obniżenie poziomu edukacji. Z zupełnie oczywistych powodów masowość równa poziom w dół, by nie zostawić w tyle „pokrzywdzonych przez los”. W imię, tfu!, egalitaryzmu tłamsi rozwój wybitnych jednostek, by za mocno nie urazić mniej wybitnych. Delikatnie to ująłem. No więc powiem wprost: przeciętniacy są ciągnięci za uszy w imię „równości” i tym samym hamują rozwój mądrzejszych od siebie „...”Śmieszą mnie jednak głosy oburzenia demokratycznych polityków, którzy codziennie bawią się rządzenie poprzez łechtanie „ludu” i „suwerena”. Ci sami politycy, którzy w bezczelny sposób oszukują lud publicznym kłamstwem zwanym ładnie pijarem potępiają Zybertowicza, że gardzi ludem. Ci, sami, którzy wymyślają najbardziej prymitywną i głupią propagandę partyjną licząc, że ogłupią wyborców, którzy dadzą im koryto, potępiają oczywistość.
To jest chyba najlepszy dowód, że Zybertowicz ma rację. Nie wszyscy politycy i „intelektualiści” są przecież skrajnymi cynikami. Wielu z nich wyszło z systemu masowej edukacji. Przeciętniacy uwierzyły, że są zdolne do pogłębionych refleksji. Cóż, niektórzy ludzie „naprawdę głupie są”…”...(źródło )

Jan Hartman „ Ty chamie, polski chamie! „..”Jak ja to znam. Jak ja to znam. Miliony was, chamy, miliony. I co my mamy z wami zrobić? Ale przyjdzie na was czas. A jak nie na was, to na wasze dzieci. Weźmiemy szturmem wasze szkoły, zwabimy was podstępem do teatrów, wyślemy wasze dzieci w świat. I pewnego dnia zniknie ta zabobonna, prostacka i kruchciana Polska, dławiąca się pychą, jakąż to ona jest „prawdziwą” i „wierną” jest. I narodzi się Polska ludzi przyzwoitych, kulturalnych, wiedzących coś o świecie i zdolnych do myślenia społecznego i obywatelskiego. Brzydzących się okrucieństwem i przemocą. I ja o taką Polskę będę walczył, jak potrafię. Tak pomszczę swojego psa „...(więcej )
-------
Ważne

Profesor Zybertowicz „bo spora część ludzi, być może większość, albo nie posiada genetycznego uposażenia, które by dawało im szansę na wielopoziomowe myślenie oraz autorefleksję, albo uwięziona jest w kontekstach społecznych, które nie preferują takiego myślenia, nie premiują go.”
-------------
Mój komentarz

Ani propaganda PiS owska, której istnienie popieram , ani lewacka , którą należy zniszczyć nie ma odwagi poruszyć problemu postępującej degeneracji genetycznej i intelektualnej społeczeństw socjalnych.

Zybertowicz poruszył problem ludzi upośledzonych genetycznie pod względem umysłowym , którzy pomimo niedorozwoju intelektualnego mają prawo głosu.

Dam przykład bezrobotnych. Statystycznie są to osoby mniej inteligentne, gorzej wykształcone od innych. Bezrobotny to osoba upośledzona społecznie, która nie potrafi sama znaleźć pracy , czy otworzyć własnej firmy, która ma pozycję żebraka, człowieka który bez łaskawości innych i ich jałmużny jaką jest zasiłek nie ma co do ust włożyć. Czy ktoś , kto nie potrafi sam zadbać o siebie ma kwalifikacje, aby decydować o losie Narodu Polskiego losach Rzeczypospolitej.

Oligarchia lichwiarska stworzyła system polityczny i wyborczy w którym w genetycznie uwarunkowane ułomności i patologie społeczne mają prokreacyjną przewagę nad zdrowymi katolickimi rodzinami

O skrajnym religijnym podejściu lewactwa do demokracji i przepraniu mózgów większości Polaków świadczy fakt, że nikt nie zakwestionował prawa pedofila mordercy,który najpierw zgwałcił pięcioletnią dziewczynkę, a potem ją zamordował do kandydowania na urząd prezydenta Rzeczypospolitej ani jego prawa do wyboru prezydenta Rzeczypospolitej.

Takie zwierzęta powinny tracić na zawsze prawa wyborcze. Ale jednak tak nie jest. Czy ktoś z państwa jest odmiennego zdania i uważa , że pedofil morderca powinien mieć prawa wyborcze.. A może totalitarna demokracja ochlokratyczna będąca jednym z dogmatów lewackiej politycznej poprawności stała się dzięki takim Hartmanom dogmatem „chamów Polaków”

Intelektualiści tacy jak Zybertowicz zdają sobie sprawę, że demokracja liberalna, ochlokracja w której każdy może wybierać prezydenta i każdy na urząd prezydent kandydować to przeżytek i zło.

Film Dziedziczenie inteligencji (prof. Stanisław Cebrat)
Film Demokracja - igrzyska dla ludu? Najlepszy ustrój na świecie? - prof. Jacek Bartyzel
Chinese Scientists Successfully TELEPORT a Photon to SPACE!

Trochę o trwało, ale powieść Pas Kuipera jest gotowa i można ją kupić Cena 35 złotych  Wpłaty proszę kierować na konto Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 87 7999 9995 0651 6233 3004 0001 wraz z e-mailem na którym ma być wysłana
Więcej na stronie internetowej powieści http://paskuipera.pl
Marek Mojsiewicz

Subskrypcja bloga https://www.facebook.com/Marek-Mojsiewicz-133715660024501/

Strona powieści Pas Kuipera na Facebooku https://www.facebook.com/PasKuipera

Zapraszam do przeczytania mojej powieści „ Klechda Krakowska „
rozdziały 1
„ Dobre złego początki „ Na końcu którego będzie o boginiKali„ Nienależynerwosolu pić na oko „ rzeźbie NiosącegoŚwiatło Impreza Starskiego „ Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „ „ Anne Vanderbilt „ „ Fenotyp rozszerzony.lamborghini„ 10. „ Spisek w służbach specjalnych „11. Marzenia ministra ołapówkach „ 12. „ Niemierz i kontakt z cybernetyką „  13„ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „ 14 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „

YouTube: 
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Jabe

25-12-2017 [22:01] - Jabe | Link:

Co to jest ta ideologia liberalna, skoro głosi, że poprzez masową edukację dobrej jakości prawie wszystkich możemy wychować na światłych obywateli? Wie ktoś może?

propaganda PiS-owska, której istnienie popieram [...] nie ma odwagi poruszyć problemu postępującej degeneracji genetycznej i intelektualnej społeczeństw socjalnych. – Czemu PiS miałby prowadzić antypisowską propagandę? (No i czemu ją Pan popiera?)

Z tymi bezrobotnymi ma Pan rację, zapomniał Pan jednak wymienić ludzi wykształconych (bo oni są kształceni do tego, by w każdy idiotyzm wierzyć), no i tych, którzy biorą inne zapomogi, jak 500+.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

26-12-2017 [19:01] - maks jamnicki | Link:

Hm, duuużo wątków. Bezrobotni? Na Węgrzech to przecież tylko ok 4 %, w Polsce co prawda 6 % z ogonkiem ale już w USA i w wielu krajach to też ok 4 % więc raczej  niewiele to wpływa na rzeczywistość polityczną, zważywszy, że do wyborów w Polsce idzie z każdej grupy społecznej w miarę podobna  liczba czyli ok 50%. Być może zresztą  ilość bezrobotnych biorących udział w wyborach to ok 2-3% z całej populacji idącej do urn, /bo  rynek  pracy jest pomiędzy 18 a 65 r.ż. ale  do całości trzeba doliczyć dość aktywnych  wyborczo  emerytów/. Jeśli się mylę to ktoś mnie poprawi. Jeśli założymy, że w badaniach socjologicznych b. często "uczeni", często grubo opłacani,  za margines błędu przyjmują 3 %....... Wykształcenie. Ale jakie? Co jest "wykształceniem"? Liberalno-marksistowskie, które króluje dziś na uczelniach nie tylko zachodniego świata czy katolickie? Czy w cywilizacji łacińskiej człowiek który nie zna greki i łaciny jest człowiekiem "wykształconym", w tym pojęciu co kiedyś? Co przyjąć za kryterium "wykształcenia". Dyplom? Jeśli tak, to społeczeństwa zachodnie i polskie są coraz bardziej wykształcone ale jakoś.... brakuje rąk do WYMIERNEJ  pracy. Zresztą wszędzie. Młody pracodawca w USA, NY, daje ogłoszenie o naborze na stanowisko sekretarki  i montera /chyba budowlanego?/ i dostaje 500 czy 1000,/ nie pamiętam dokładnie/ aplikacji  na stanowisko sekretarki i 12 na montera. Ludzie masowo uciekają od prac tworzących PKB na rzecz ...??? " Edukacja", "kształcenie się" stały się jakby formą alibi i ucieczki  od.... pracy. Starszy pan Morawiecki z rozmarzeniem prorokuje, że za niedługo państwo będzie traktować naukę jak pracę i każdemu będzie płaciło za naukę. Miło, ale co na to PKB?:) . Bankierzy  dołożą? :) Przy takiej rozpiętości płac, pomiędzy tymi co "doradzają" a tymi co tworzą PKB, raczej  dojdzie do tego, że na jednego "doradcę" w kancelarii prezydenta, utrzymywanej z budżetu, będzie pracowało 10-iu tych  "tępych", oby tylko 10-iu , co jakoś prof. Zybertowiczowi nie przeszkadza :) Ale niech tam. Problem polega na tym, i to jest wyliczalne, do pokazania na wykresie, iż w krajach "zachodnich", w miarę zwiększania się liczby "wykształconych" /np.młoda  pani wydająca książki w bibliotece musi być "wykształcona", najlepiej 2 fakultety :), zwiększa się procent w społeczeństwie optujących za aborcją, tabletką przed i po, eutanazją a przeciw Bogu. W całym wywodzie ani raz nie pada słowo Bóg, może przeoczyłem? Znaczy się Boga nie ma, a jak nie ma Boga to i po całej "cywilizacji", na nic mądre gadanie i pisanie prof. Zybertowicza :)

Obrazek użytkownika Jabe

26-12-2017 [10:56] - Jabe | Link:

Bezrobotni? [...] w Polsce co prawda 6 % z ogonkiem [...] więc raczej niewiele to wpływa na rzeczywistość polityczną, zważywszy, że do wyborów w Polsce idzie z każdej grupy społecznej w miarę podobna liczba czyli ok 50%. Czyli ilośc bezrobotnych biorących udział w wyborach to ok 2-3%. – Może lepiej by było wykluczyć mających problem z logicznym myśleniem?

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

26-12-2017 [15:04] - Imć Waszeć | Link:

Dobry pomysł. Na pierwszy ogień pójdą celebrytki ;)

Obrazek użytkownika Jabe

26-12-2017 [16:46] - Jabe | Link:

Nie tylko: w Polsce [...] 6 % [...] z każdej grupy społecznej [idzie] w miarę podobna liczba czyli ok 50%. Być może ilość bezrobotnych biorących udział w wyborach to ok 2-3% z całej populacji idącej do urn [...]

Obrazek użytkownika Czesław2

27-12-2017 [07:39] - Czesław2 | Link:

Już dawno zauważono, że świadomych wyborów dokonuje kilka procent populacji. Reszta kieruje się owczym pędem. I nie ma tu wiele do powiedzenia posiadanie czy nie pracy czy takie czy inne wykształcenie. Zresztą na całym świecie wybieramy z tych, z których mamy wybierać. Nasuwa mi się tu przykład Francji, w której popularność któregoś już prezydenta maleje skokowo zaraz po wyborach..

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

27-12-2017 [09:16] - Imć Waszeć | Link:

To oznacza tylko tyle, że demokracja została już skutecznie sfałszowana i wypełniona mechanizmami do ogłupiania ludzi. A skoro tak, to dziwi postawa tych wszystkich mózgowców z dyplomami politologów, że nie widzą niczego drażniącego. No może poza panem Mańką, ale ten pływa poza systemem.

Obrazek użytkownika Czesław2

27-12-2017 [08:05] - Czesław2 | Link:

http://telewizjarepublika.pl/s...
Mieszkańcy tych miasteczek dokonali wyboru. Jakie poniosą tego konsekwencje? Żadne. Nadal można żyć mentalnie w komunizmie i nie ponosić konsekwencji. Zarząd komisaryczny tu nic nie zmieni. Musieliby odpowiadać własnym majątkiem, poczynając od włodarzy. Są miasta, w których zadłużenie służy budowie wyborczych fontann. Dosłownie.