Rada Mędrców i ta druga Rada

Wczoraj zaatakowała mnie (niestety nie tylko mnie, ale nas wszystkich, to nie sen) informacja o powołaniu dwóch Rad. Rady Mędrców i Rady od Kryzysu (która jakoś tam też się pewnie nawet nazywa).

Powołanie w skład Rady Mędrców Wałęsy Lecha jest widomym dowodem, że wszystko może się zdarzyć. Najłatwiej chyba to wytłumaczyć powszechnie znanymi w Unii Europejskiej kłopotami z tłumaczeniami dokumentów. Pewnie ktoś przepisując tekst zrobił „literówkę” wyszła z tego Rada Mędrków, potem jakiś światły Redaktor chcąc nadać tekstowi europejski sznyt przerobił Radę Mędrków na Radę Ważniaków (dla upamiętnienia jakże europejskiej postaci Smerfa Ważniaka) i dalej poszło już samo…

Skąd inąd wybranie Wałęsy Lecha do Rady Ważniaków świadczy o krystalizowaniu się pewnego istotnego trendu w praktyce działających w Europie postępowych instytucji. Jakiś czas temu Komitet Noblowski przyznał Nagrodę Literacką Dario Fo, a polski Sejm zaraz po wyborach, których wyniki nadały mu znacznie bardziej postępowe oblicze, powierzył tekę premiera Tuskowi Donaldowi…

Ale jest jeszcze druga Rada. Ta od kryzysu finansowego.

Do tej Rady zaproszono Balcerowicza Leszka. To też jest dowód na umacnianie się w świecie pozytywnych trendów. W końcu sytuacja w której Balcerowicz Leszek będzie uzdrawiał finanse w Strefie Euro jest jakościowo lepsza od sytuacji, kiedy uzdrawiał on finanse w Strefie Złotówki. Niech i oni tam, w Strefie Euro wiedzą czym to grozi. Żal mi ich nie będzie.

Paradoksalnie z tym Balcerowiczem Leszkiem nie jest tak, że im dalej, tym lepiej. Na przykład wcale nie było by lepiej, gdyby zaczął uzdrawiać finanse w Strefie Dolara Nowozelandzkiego. To było by za duże nieszczęście na taki mały kraj.