| REJESTRACJA
Стукачам, чекистам и членам российской агентуры вход воспрещен

Klechda XIV ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „

Rozdziały 1. Dobre złego początki „ 2. Na końcu którego będzie o bogini Kali „ 3. Nie należy nerwosolu pić na oko 4. O rzeźbie Niosącego Światło 5. Impreza u Starskiego „ 6.Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „ 8. „ Anne Vanderbilt „ 9 .„ Fenotyp rozszerzony. Lamborghini „10.. „ Spisek w służbach specjalnych „ 11.„ Marzenia ministra o łapówkach „ 12” Niemierz i kontakt z cybernetyką” , 13 „ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „  

 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „

Grażyna chwyciła Kunewicza za rękę i stanowczym ruchem zdjęła ze swojej tali jego ramię , którym ja objął , wprawiając tym mężczyznę w osłupienie.
- przecież – zająknął się skonsternowany. Nie wiedział jak zinterpretować gest dziewczyny. Może dla niej było za wcześnie na te publiczne oznaki bliskości , tym próbował sobie wyjaśnić jej reakcję.Ostrogska uśmiechnęła się do niego przepraszająco i ku jego zdumieniu obróciła się wolno dookoła siebie. Jej ruch przyciągnął uwagę gości restauracji
- i jak ? - zwróciła się do Radka robią przy tym słodką minkę - ale powiedz szczerze , czy uważasz mnie za niezłą laskę – celowo użyła kolokwializmu- takie prawdziwe trofeum o którym większość mężczyzn może tylko pomarzyć?
- robisz niesamowite wrażenie , sama najlepiej wiesz – mówił prawdę – ta cała większość mężczyzn o których mówisz to nawet nie miałaby odwagi aby o kimś takim jak ty pomarzyć . Ale ja miałem odwagę i teraz jesteśmy tu razem -ucieszył się ,że dziewczynie udało się przywrócić dobrą atmosferę, która prysła za jej przyczyna tuż przed chwilą – jesteś najwspanialszą dziewczyną , jaką w życiu spotkałem – komplementował Ostrogską rozpromieniony- naprawdę , to nie jest żaden komplement. Do czasu kiedy ciebie spotkałem nawet nie zdawałem sobie sprawę że ktoś taki jak ty może w ogóle istnieć . Absolutne piękno i cholerna inteligencja – słowo cholernie jak rzadko dobrze podkreślało opinie Radka
- to powiedz mi proszę – uśmiech Grażyny promieniał , pięknie wykrojone usta odsłaniały idealnie białe zęby- dlaczego w takim razie pomyślał, o której mężczyźni boja się nawet marzyć, aby nie popaść w frustracje , pójdzie z tobą do łóżka? - jej oczy się śmiały , widać było w nich rozbawienie – wystarczyła godzina , abyś zanudził mnie na śmierć. Czy ty zdajesz sobie sprawę jaki ty jesteś nudny. To była prawdziwa tortura .Rozmowa z tobą to prawdziwy koszmar i katorga. Nie wiem czy sobie zdajesz sprawę ,że nie potrafisz mnie rozśmieszyć , ani razu to nie udało ci się mnie rozbawić twoimi płytkimi żartami .One wręcz mnie uwierały, tu – pokazała na swoją głowę – tutaj czułam ucisk , moich zaś nie byłeś w stanie zrozumieć , były powiedzmy niedostrzegalne dla ciebie, tak samo jak dla dwuwymiarowych płaszczaków nie istnieje trzeci wymiar i po prostu niczego w trzecim nie widzą .Niczym mnie nie potrafiłeś zaskoczyć, niczym zaciekawić , nie potrafiłeś przykuć ani na chwile mojej uwagi. Czułam się jak w jakimś umysłowym grobowcu. - Kunewicz stał jak wryty , bez ruchu , pobladły przysłowiowy słup soli , bez słowa , z rozszerzonymi z wrażenia ustami słuchał słów Grażyny, które niczym bicz cięły każdym słowem jego dumę , chłostały jego ego – Jak sobie pomyślę – dziewczyn najwyraźniej nie zamierzała kończyć- że miałby z tobą spędzić całe życie i do sobie wyobrażę,że bym rodziła tobie dzieci tak samo ciężkie umysłowo jak ich tatuś , bachory , którym nawet najlepsze korepetycje nic by nie pomogły to ogarnia mnie czarna rozpacz , taka bezdenna , beznadziejna jak ty. Prawdziwy horror.
Mężczyzna dalej nic nie mówił , Grażyna mijając go w drodze do wyjścia pogładziła go po policzku lekceważąco
- musisz szukać dziewczyny na swoim poziomie. Na pewno ci się uda – zadrwiła
Grażyna za swoimi plecami usłyszała gromki śmiech. W czasie całej sceny oczy wszystkich lub prawie wszystkich osób znajdujących się w restauracji skierowane były na ich oboje. Wszyscy ucichli , rozmowy zamarły ,tylko w jednym miejscu słychać było brzęk sztućców jakiegoś głodomora przedkładającego tłuszcz golonki nad widok ładnej dziewczyny i sceny godnej kiepskiego melodramatu .
Dorota przerwała słodki szczebiot jakim raczyła swojego bogatego przyjaciela ,przy pomocy którego robiła z siebie milusią idiotkę i skoncentrowała cała swoją uwagę na koleżance. Ujawniła się agresywna, dzika natura Grażyny, niczym dzikie zwierze bawiła ją zabawa z ofiarą. Nigdy takiej jej nie znała. Dorota z podziwem patrzyła jak Ostrogska robi pośmiewisko z tego zadufanego w siebie bufona , jakim tak naprawdę był Kunewicz. Jak każdym słowem , każdym wypowiedzianym zdaniem chłoszcze ego mężczyzny, odziera go pewności siebie , żłobi głębokie bruzdy na wizerunku playboya , jaki zbudował Kunewicz , wykorzenia do cna samozadowolenie. A co najzabawniejsze rzuca go na żer całego krakówka , bo harpia o nazwie plotka będzie się nad nim pastwiła przez kilka kolejnych miesięcy

- ostra ta twoja koleżanka – odezwał się pan Rober do Doroty – nawet bardzo ostra. Mogłabyś ją ze mną poznać – zapytał się bezczelnie.
- czemu nie - dziewczyna odpowiedziała, mrugnęła oczami , podniosła brwi co miało podkreśli jej zainteresowanie pomysłem – na pewno nic nie zrobi takiego na niej wrażenia jak twoja chęć jej poznania – zaśmiała się złośliwie.- w zasadzie to imponuje mi twoje podejście „mierz siły na zamiary, nie zamiar podług sił , ale doradzałabym ci raczej coś mniej skocznego , nie wybieraj się z motyką na słońce. , mój drogi pełen młodzieńczego wigoru staruszku
- no wiesz co , jak możesz – śmiejąc się udał obruszenie- jesteś po prostu o mnie zazdrosna , przecież wiesz ,że istniejesz dla mnie ty i tylko ty – co nie było prawdą, by gdyby tylko mógł to ,gdyby tylko miłą jakąś szansę to bez zastanowienia próbowałby poderwać tamtą niezwykłą dziewczynę
- ma jakiegoś faceta? - na koniec próbował jeszcze się czegoś dowiedzieć
- już sama nie wiem ,ale po tym jak umówiła się z tym tutaj to chyba nie. Tylko uważaj , bo ona jak widzisz zabija śmiechem
Dorota była zła na Roberta za to ,że tak bez taktu , ostentacyjnie zwrócił uwagę na Grażynę. Mężczyzna w końcu jednak się zreflektował ,że popełnił sporą gafę i po kilku minutach wysiłków i starań udobruchał Dorotę.
- muszę pilnie zadzwonić – w dobrym już nastroju Dorota zwróciła się do Roberta – muszę być pierwsza z opowiedzeniem wszystkim jak Grażyna znęcała się nad biednym , słodkim młodym Kunewiczem . Opuszczam cie na chwilę , bo wstyd mi przy tobie wyczynić te wszystkie bezeceństwa , do jakich będę w opisywaniu tego wszystkiego zdolna.
Oboje wybuchnęli śmiechem .

Dorota pierwszy telefon wykonała do Sylwii , matki Grażyny. Z troską poinformowała ją o całym wydarzeniu ,doradzając załagodzenie sytuacji i doprowadzenie do pogodzenia młodych .
- nawet nie wie pani jaką piękną parę oboje stanowią- przekonywał Sylwię
Matka Grażyny pomachała w stronę męża , a kiedy zobaczyła że zwrócił głowę w jej kierunku dała mu znak , aby do niej podszedł. Ostrogski przeprosił szczęśliwego Kunewicza i podszedł do żony
- o co chodzi kochanie , machasz tak rozpaczliwie. Czy z Grażynką wszystko w porządku ?- przestraszył się
- no właśnie – Sylwa była wzburzona – twoja córeczka zwariowała , tak doszczętnie . Dzwoniła Sylwia i powiedziała że Grażyna jeszcze na dobre nie zaczęła spotykać się z Romkiem , a już go rzuciła . I to jak rzuciła . Publicznie nawrzucała mu że w głowie mu się pomieszało , że jest tak prosty jak konstrukcja cepa i że powinien znaleźć sobie jako partnerkę jakąś idiotkę , a nie taka wspaniałą dziewczynę jak ona. Za kogo ona sie ma- Sylwia zakończyła z przekąsem
- to po mamusi odziedziczyła – zripostował Ostrogski - na pewno było inaczej , wiesz kochanie jakimi parszywymi bestiami są plotki. Zerują na cudzej naiwności i rosną . Dorota coś tam usłyszała , dodała , teraz ty to komuś powtórzysz i jutro dowiemy się że Grażyna go pobiła – uspokajał żonę, ale sam był coraz bardziej podekscytowany. Wrócił mu dobry humor , stan , który starał się teraz ukryć przed żoną . Liczył że to co Dorota powiedział Sylwii było bardzo bliskie prawdy. Był szczęśliwy , że jego córka pogoniła tego małego kundla jak nazywał w myślach młodego Kunewicza. Dziwił się Grażynie ,że w ogóle pomyślała o spotykaniu się z tym facetem o umyśle parobka . Nawet ten awans Kunewicza w amerykańskiej korporacji był dla niego zastanawiający, instynktownie czuł że za tym stoi jakiś szwindel .
- i z czego się tak cieszysz – przerwała jego krótkie rozmyślania żona - to będzie , co ja mówię, to już jest skandal na cały krakówek , z naszą kochana Grażynką w roli głównej .Gdybyś chociaż trochę starł się ja wychować – była załamana zachowaniem dziewczyny
- ależ kochanie, nic podobnego wcale się nie ciesze nic , a nic i podobnie jak ty uważam ,że wydarzyło się coś strasznego. Osobiście z nią porozmawiam o tym co się zdarzyło
- nie cieszysz się, tak mówisz draniu – Sylwia podniosła głos – myślisz że cię nie poznałam na wylot przez te wszystkie lata naszego małżeństwa ,że nie widzę jak oczy ci się śmieją i jak przygryzasz prawą górną wargę. Zawsze tak robisz jak coś cie raduje , a nie chcesz tego pokazać po sobie.
- no dobra, cieszę się ale tylko trochę, to taka ociupinka radości , tak mała ,że nawet chyba sam jeszcze nie tego nie dostrzegłem – zaczął przekomarzać się żoną, teraz kiedy już nie musiał nic udawać ,jego wyraz twarzy stał się naturalny , widać było ,że jest w naprawę dobrym humorze., co tylko jeszcze bardziej zdenerwowało jego żonę.
- a to mogła być taka partia dla niej – Sylwia nie mogła odżałować tego co się stało – jeszcze z nią porozmawiam jak wróci , może da się to jeszcze odkręcić – w jej głosie słychać było resztkę nadziei .
- ja już wracam do stołu , do Kunewicza , tylko nic mu nie mów , co się stało, po co mamy już teraz mieć przykrą rozmowę – poprosił żonę .Prawie tanecznym krokiem wrócił do stołu
- no, Wojtku, - Ostrogski zdążył już ku swojej niechęci przejść z nim na ty, polał po dobrej , takiej z górka pięćdziesiątce śliwowicy do kieliszków – opijmy dobre wieści , wpadnij jutro z synem, na obiad – zaprosił rozmówce , w sobie wiadomym tylko celu ,.Być może zrobił to kierując się jakąś ezoteryczną logiką dostępna umysłowi jedynie w stanie upojenia alkoholowego. W każdym razie inwitacja została uczyniona
- dziękuje za zaproszenie , na pewno będziemy- zadeklarował Kunewicz - podnieśli kieliszki , opróżnili .I tak jeszcze kilkakrotnie. W końcu Sylwia zamówiła taksówkę dla zdrowo już wstawionego gościa.
Po wyjściu do taksówki a raczej wytoczeniu się z pomocą Sylwii Kunewicza Ostrogski nalał sobie kolejny kieliszek i poszedł z nim przejść się nad staw. Dzień mógłby uznać za udany , gdyby nie Niemierz. Było mu go szkoda, współczuł mu Ale jeśli Grażyna zdecydowała ,że pora ten dziwny układ z nim zakończyć to tym lepiej. Takie niezdrowe relacje między ludźmi należało ciąć jak najszybciej , aby jak najmniej sprawiać bólu. Ostrogski w ciągu tych kilku wizyt córki z Niemierzem miał wystarczająco dużo czasu , aby obserwować , wgryźć się w jego stosunek do Grażyny. Widać było ze mu coraz bardziej zależy na dziewczynie, jego reakcja na fakt że
dziewczyna wychodzi z Kunewiczem na randkę , taka czysta manifestacja beznadziei i takiej strasznej bezsilności, eksplodującej nicości , gdzieś tam w środku , rozrywających na jego oczach osnowę psychiki Władka były tego najlepszym dowodem. Już się przyzwyczaił do szachów z Władkiem , wódeczki , dyskusji , tego mu będzie brakowało. Wypił kieliszek jednym haustem.
Jeszcze raz wrócił myślami do córki. Jest w najbardziej niebezpiecznym wieku . Ten czas i te decyzje , które teraz podejmie, będą ciążyły nad całą resztą jej życia. To z kim się teraz zwiąże to połowa tego co w całym życiu osiągnie. Przynajmniej tak twierdził jego dziadek . Zresztą on sam i jego dzieje były najlepszym przykładem ,że staruszek miał racje. Najlepsze co życiu dostał to Sylwia. To nie sukces w biznesie który osiągnął ,ani duże pieniądze , które miał dały mu szczęście ,ale właśnie żona. Nawet , gdyby się nie dorobił to jego życie byłoby dzięki tej kobiecie spełnione . Teraz pragnął tylko tego , aby i jego córce się udało, aby była w życiu szczęśliwa. A to wszystko to w rozgrywka pomiędzy przypadkiem , ślepym losem i ciężarem własnych decyzji. Stąd tez ludzie od zawsze ,od niepamiętnych , tonących w mrokach historii ludzkości czasów uginali tkwili w strachu przed losem , straszliwie nie przewidywalnym , wrogim , siejącym terror . Nie ma systemu religijnego,który nie zmierzyłby się z tym problemem. Od hinduistycznej karmy , poprzez słowiańską boginie Dolę aż po predestynację protestancką.

Grażyna wysiadła z taksówki przed bramą swojej rezydencji. Obok stała już inna ,oświetlona ,kierowca właśnie wkładał do bagażnika sporych rozmiarów walizkę, którą właśnie wytaszczył z bramy. Domyśliła się , że należała do Władka .
- dobry wieczór -zwróciła się do dyszącego z wysiłku mężczyzny- proszę wyjąć tą walizkę i zanieść z powrotem , niech pan położy to na tamtej ławce - wyciągnęła pięćset złotych i wręczyła zdumionemu kierowcy – nie będzie pan już potrzebny.
Mężczyzna miał zamiar w pierwszym odruchu odmówić , ale pieniądze czynią cuda , nic tak jak one nie przekonują do czyichś racji. Wziął banknoty i rozpoczął powrotną mozolną wędrówkę z ciężkim, wyładowanym do granic możliwości tobołem, którego znakomitą większość stanowiły książki Władka .Grażyna uśmiechnęła się do siebie. Szybkim krokiem skierowała się w stronę służbówki. W oknach paliło się światło , drzwi były otwarte. Niemierz stał tyłem do nich . Ostrogska przekroczyła próg, mężczyzna zaabsorbowany pakowaniem nawet jej nie zauważył . Nerwowymi ruchami zasuwał zamek torby , niedużo mniejszej od tamtej , w końcu w czasie pobytu u dziewczyny zdążył nakupić sporo książek. Chwycił torbę za rączkę i odwrócił się z zamiarem pójścia w stronę drzwi . Prawie zderzył się z dziewczyną ,która cicho stała za nim. Jego zaskoczenie było zupełne , przez krótką chwile patrzył na nią nie widząc co zrobić, co powiedzieć. W końcu się odezwał
- co tu robisz, przecież miałaś wrócić z tej swoje randki rano- słowa randka zaakcentował mocno , niechcący. Czekał co mu zjawa , której się nie spodziewał odpowie.
Grażyna uderzyła go w twarz mocno prawą ręką , z pięści , z całej siły .Niczego się nie spodziewający Władek runął jak długi na kanapę. Dziewczyna wskoczyła na niego nie dając mu szansy na żaden ruch .
- wiesz za co ? – zasyczała .Wcale nie czekała na jego odpowiedź - to za to że pozwoliłeś mi iść z jakimś innym mężczyzną , że nie zareagowałeś , nawet o mnie nie próbowałeś walczyć.
Władek po tym ciosie był w szoku , całkowicie zdezorientowany, leżał bez słowa , patrząc pytającym , zamglonym wzrokiem na dziewczynę, nie do końca wiedząc co się wokół niego dzieje. Drugi cios wymierzyła mu lewą rękę, litując się nad nim nie zwinęła jej w pięść , tylko uderzyła otwartą dłonią . Ponieważ dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane , tak i było tym razem, oprócz silnego policzka jej długie paznokcie wbrew jej intencji wyorały naszemu bohaterowi cztery głębokie bruzdy przez cały policzek
- a to za to ,że próbowałeś ode mnie uciec – po tych słowach Grażyna nie czekając na reakcje Niemierza szybkim ruchem zdjęła z siebie sukienkę .Nic pod nią nie miała , wszystko zdjęła jeszcze w restauracji . Przybliżyła swoją twarz do twarzy mężczyzny , na odległość kilku centymetrów zaledwie. Na coś czekała.
- kocham cie – cicho wyszeptał Niemierz
- ja też cię kocham – je usta zbliżały się do jego – tak bardzo cie kocham.
Mógłbym opisać co dwoje kochanków robiło przez cała upalną letnią noc , najpierw na kanapie , a później w łóżku, ale skromność nakazała mi zamknąć oczy ,co też i państwu radzę.

Późnym rankiem Grażyna obudziła się obok Władka . Popatrzyła na śpiącego obok mężczyznę. Była szczęśliwa , jak każda zakochana kobieta , której pragnienia się ziściły i jest z tym z kim chce być najbardziej na świecie. Była inteligentna kobietą, i aby to osiągnąć cynicznie użyła Kunewicza . Władek był zbyt wycofany z życia, gruby pancerz strachu , lęków skutecznie oddzielał ją od niego. Niemierz najwyraźniej bał się nawiązywanie więzi z innymi , a już panicznie jakichkolwiek uczuciowych. Natychmiast blokował dostęp do siebie , oddalał się , wymykał . Udało jej się co prawda całą tą psychiczną maszynerię osłabić , rozmontować ,mozolnie siać ziarna rozkładu jego woli , ale zdawała sobie sprawę ,że w każdej chwili Niemierz może na nowo pozatrzaskiwać się i uciec gdzieś tam w głąb siebie , do azylu , a ją zostawić samą na zewnątrz bez żadnej szansy. Dlatego postanowiła roztrzaskać mu psychikę i poskładać na nowo. Musiała uświadomić Władkowi jego uczucia do niej. I zrobiła to i brutalnie i skutecznie. Chciał go złamać i to zrobiła. Katalizatorem tego wszystkiego było jej wyjście z Kunewiczem na sfingowana przez nią randkę. Uderzenie maczugą w głowę. Definitywny koniec znajomości ,odarcie go z komfortowego miłego w dotyku niczym szal z angory w zimne wieczory, przyzwyczajenia jakim była dla niego jej obecność . Jego umysł musiał po czymś takim na wpół oszaleć. Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie. Koktajl pożądania i miłości w chwili zranienia , porzucenia działa jak szlej wprowadzając w obłęd. Potem ,już bez wysiłku rzuciła go na kolana przed sobą. Gotów był zaryzykować ,że Grażyna go kiedyś zdradzi, rzuci ,oszuka , ośmieszy i poniży, byle tylko z nią być. Bo ból jej nieobecności , nieistnienia w jego życiu byłby bowiem jeszcze gorszy, straszliwy i nie do ukojenia .
Człowiek zakochany jest jak narkoman , który potrzebuje coraz więcej substancji odurzającej . Grażyna jeszcze raz uśmiechnęła się do siebie patrząc na twarz spokojnie oddychającego Władka. - a tym narkotykiem, od którego Niemierz był coraz bardziej uzależniony jestem ja – pomyślała zadowolona. Przeciągnęła się leniwie. Hormon szczęścia , oksytocyna buzował w jej organizmie .

Słońce już zaczęło solidnie przygrzewać. Wstała z łóżka , narzuciła na siebie koszulę Władka ,długą do pół uda , tak jakby chciała tym zaznaczyć swoje wyjątkowe prawa do jej właściciela . Boso poleciała do siebie , na górę , aby tam przygotować śniadanie dla nich dwojga. Właściwie to powinna poczekać , aż Niemierz wstanie i to on właśnie przygotuje coś dobrego do jedzenia i zaparzy kawę. Chciała jednak zrobić mu przyjemność tym śniadaniem , skromna rekompensatą za to co wczoraj wycierpiał. fizycznie i psychicznie. Chociaż czy rzeczywiście musiała , w końcu końców to ona sam była najpełniejszym, doskonałym zadośćuczynieniem. Przy śniadaniu poinformowała Władka ,że idą na obiad do rodziców , zaprosili ją już wcześniej. Wskoczyła z powrotem do łóżka ułożyła się wygodnie koło Niemierza
- może ja w moim stanie z tym podbitym okiem i szramami na policzku jednak zostanę – zaproponował
- coś ty. Już nie mogę się doczekać widoku ich min , kiedy ciebie zobaczą – zaczęła się śmiać.
- no dobrze , to się zbierajmy- zgodził się zrezygnowany . On też już nie mógł doczekać się kiedy taki poobijany stanie przed rodzicami dziewczyny
- poczekaj chwilę, jeszcze nie wstawaj – chwyciła go za ramie- ma do ciebie mała prośbę
- zrobię wszystko co chcesz , tylko mnie nie bij -roześmiał się – no powiedz o co chodzi
Grażyna uśmiechnęła się filuternie, miała przy tym taka niewinna buzię . Zbliżyła usta do jego ucha
- jeszcze raz , kochanie – powiedział cicho i zdecydowanie przyciągnęła go do siebie

Drzwi otworzyła Grażynie i Władkowi jej matka ,za nią stał ojciec. Dziewczyna jedyne co zrobiła to uprzedziła ich ,że będą we dwoje . Ostrogski ucieszył się kiedy tylko dotarło do niego że córka przyjdzie z Niemierzem . Nie liczył na to to po tym jak podle Grażyna potraktowała Władka wczoraj ostentacyjnie wychodząc na randkę z Kunewiczem. Popatrzył na niewyraźnie wyglądającego Władka , na jego sine podbite oko i głębokie szramy jakie paznokcie Grażyny zostawiły na drugim policzku. Z trudem powstrzymywał się aby nie wybuchnąć śmiechem, przygryzał wargi. Jego żona, Sylwia udała dyplomatycznie że nic nie widzi, rzuciła jedynie pytające spojrzenie córce, na co ta się tylko szeroko, tajemniczo uśmiechnęła.
Przy stole na otwartym powietrzu siedzieli Kunewicz z ojcem , Dorota ze swoim nowym podstarzałym znajomym , których zaprosiła Grażyna , oraz kilkoro krewnych .
Stary Kunewicz, który wieczorem dowiedział się o niegodnym jak sam do syna określił potraktowanie go przez Grażynę liczył na to ,że przy obiedzie da się jakiś to wszystko wyjaśnić, wyprostować sytuację , wytłumaczyć. Myślał sobie ,że może to było tylko jakieś zwykłe nieporozumienie , dziewczyna miała okres, czy jakieś humory ,albo cuś podobnego.
Grażyna weszła pierwsza. Na jej widok młody Kunewicz szybko podniósł się ze stołka i podszedł do niej
- nie wiem co złego wczoraj zrobiłem ,ale przepraszam. Daj mi jeszcze jedna szansę – prosił jak zbity psiak
- to ja ciebie przepraszam za swoje wczorajsze zachowanie. Coś mnie poniosło. Zapomnijmy o tym. - gestami starała się go uspokoić- ta było jedno wielki nieporozumienie, to całe wyjście, kolacje, i to moja wina, bo ja to zaaranżowałam. Wróćmy do starych relacji jak dobrzy znajomi- Grażyna główkowała co powiedzieć, aby delikatnie się go pozbyć.
Na jej szczęście z drzwi na taras wyszedł Władek. Jego widok strasznie speszył Kunewicza, który coś zamruczał niezrozumiałe i odszedł jak niepyszny na swoje miejsce.
Nikt ze zgromadzonych nie spodziewał się ,że Grażyna przyjdzie z Niemierzem , jego pojawienie się u jej boku wzbudziło ogólne zdumienie. Jego pobita twarz tylko to spotęgowała. Na licznych twarzach w miejsce oznak zdumienia pojawiły się uśmieszki ni to politowania , ni to pożałowania.
Władek z godnym podziwu spokojem przemaszerował do swojego stałego miejsca obok Jana Ostrogskiego.
- kochanie – Ostrogski zwrócił się do córki – cóż to się stało Władkowi , czyżby zupą była za słona- zażartował
Grażyna podeszła do nich , stanęła za krzesłem Niemierza
- tatusiu – powiedziała na tyle głośno , aby wszyscy słyszeli – Władek od wczoraj jest oficjalnie moim mężczyzną - wszyscy przy stole zamarli , młody Kunewicz zakrztusił się sokiem , obryzgując nim swój nowy garnitur , w którym mimo gorąca ,cały czas się męczył. Dorota zastygła jak kamień, patrząc otwartymi szeroko oczami , bez jednego zmrużenia na koleżankę – na początku ten fakt do niego nie docierał- kontynuowała Grażyna - ale przy użyciu mojej subtelnej perswazji w końcu przyjął to sobie do wiadomości , zaakceptował to co nieuchronne , poddał się losowi , przestał się buntować przeciwko dobru, jakim jestem dla niego – była roześmiane , nabijała się z Władka , cała promieniała radością , na jej policzkach zrobiły się małe dołeczki , zmrużone oczy się śmiały do wszystkich
- Czyż nie tak kochanie- dziewczyna zwróciła się do Władka
- tak , kochanie, jestem twoi mężczyzną , tylko proszę już więcej mnie nie bij – powiedział udając powagę
Wszyscy wybuchnęli śmiechem, no z wyjątkiem obu Kunewiczów , którym do śmiechu wcale nie było. Ostrogski nalał wszystkim naokoło śliwowicy sadeckiej . Władkowi zamiast tak jak innym do kieliszka nalał do małej literatki. Doszedł widać do wniosku że po tych wszystkich przejściach potrzebuje wzmocnione dawki
- naprawdę to Grażyna ciebie tak pobiła – stuknął swoim kieliszkiem w literatkę Niemierza
- naprawdę – odpowiedział
- to nie do uwierzenia,że wychowałem takiego potwora – Ostrogski się roześmiał , wychylił kieliszek. Niemierz opróżnił całą literatkę kilkoma powolnymi łykami , przy każdym żar gęstego, mazistego siedemdziesięcio procentowego alkoholu rozlewał się po podniebieniu i przełyku.
- chyba będę musiał się przyzwyczaić do przemocy domowej – kpił z siebie Władek – ale człowiek to na szczęście takie bydle ,że do wszystkiego się przyzwyczai. Mam tylko nadzieję, że Grażyna będzie jak dotąd używała do bicie mnie tylko pięści , a nie kija , czy wałka do ciasta- mówił z udawaną powagą .

Grażyna poszła pomoc matce w przygotowywaniu kolejnej porcji frykasów. Za nią natychmiast podążyła żadna plotek Dorota. Z szeroko otwartych okien kuchni słychać było głosy krzątających się tam kobiet .
- naprawdę go pobiłaś , powiedz ,że żartujesz – dolatywał głos Doroty
- od razu pobiłam .- Grażyna żarliwie zaprotestowała- zaledwie go dotknęłam , chciałam pogłaskać go po twarzy – usprawiedliwiała się – po prostu jest taki delikatny .A nawet jakby to dobrze sobie na to zasłużył. Zawrócił w głowie niewinnej dziewczynie, a potem co , tak sobie po cichu chciał odejść
- niewinnej ? Może masz na myśli siebie? - zapytała rozbawiona Dorota. Myślisz ,że nie widziałam jak go uwodziłaś. Wszyscy widzieli ,że lecisz na niego i tylko czekałaś na jedno skinienie jego palcem , aby mu wskoczyć do łóżka.
- jedno skinienie to by było za mało – słychać było rozbawiony głos Grażyny – chociaż kto wie , co bym zrobiła , gdyby rzeczywiście na mnie skinął palcem – szturchnęła Dorotę.
- i co teraz – zapytała koleżanka
- a teraz szybki porządny katolicki ślub – powiedziała Grażyna .Dorota popatrzyła na nią zdziwiona- no , teraz to mu założę pety na wieki .
-A on wie co mu szykujesz – Dorota się zaśmiała
- a co on ma tej sprawie do gadania – Grażyna uśmiechnęła się - przecież nie będą mu rodziła bękartów.
- ale chyba nie jesteś w ciąży ?- zapytała z troską Dorota
- jeszcze nie , ale to tylko kwestia czasu .Chcę mu urodzić dzieci jak najszybciej. I uwierz mi , nie będzie to trudne, bo jest mi z nim w łóżku cudownie.
- a nie wyglądał na takiego co to ma dużą praktyke.
- nie chodzi o żadną praktykę. Jest inteligentny i ma diabelska empatię. Czułam że dostraja się do mnie ,że cała moja zmysłowość jest w nim zanurzona. Zanim zdążyłam pomyśleć co mi da przyjemność on już to wiedział , najpierw było mi przyjemnie, potem sama świadomość jego obecności obok mnie wprowadzała mnie w stan błogostanu , a dopiero potem powoli , delikatnie wprowadzał mnie w stan długiej ekstazy. Drań po jednej nocy już mnie od siebie uzależnił- uśmiechnęła się szczęśliwa.

Vanderbilt była wściekła. Dostała już relację z obiadu u rodziców Grażyny. Zawiodła ją intuicją. Postawiła na tego głupka Kunewicza , który okazał się żałosna kreaturą . I teraz zbiera tego plony.
W zasadzie nie pozostaje jej nic innego jak przetransportować go do Stanów siłą. Jakiś sfingowany wypadek , porwanie. CIA nie takie rzeczy robiła , cicho bez śladu , wiarygodnie. Niech oni teraz myślą . W końcu ich tajny wydział zajmujący się tego typu operacjami nazywany „dirty trick „ brudne sztuczki ' ma sięgająca dziesięcioleci tradycję zabójstw, porwań , zamachów stanu, sfingowanych samobójstw i tym podobnych

To było spotkanie towarzyskie kilkudziesięciu oficerów, w dużej mierze młodych , związane z awansami i promocjami jakie mały miejsce dzisiaj . W tym gronie dużo było członków sprzysiężenia. Władek trafi tam całkowicie przypadkiem Przyjechał do stolicy z Grażyną na zakupy. Tłumaczyła mu zawile ,że jakichś marek nie ma w Krakowie , że mają świetna kolekcje ,że chyba sam rozumie , że tylko w tym może wyjść, bo inaczej wstyd się pokazać. Szczebiotała , co on tak uwielbiał , robiła z siebie głuptaska, aby mu zrobić przyjemność , o czym on doskonale wiedział. Taka ich słodka konwencja. Najpierw go wymęczyła zakupami dla niego. Jakieś koszule ,buty, dzianiny, marynarki itd. Ale to był dopiero przedsmak koszmaru , odgrywanego w klimatyzowanym piekle galerii i butików. Teraz przyszła pora na jej zakupy. Dzisiaj i jutro , hotel był zarezerwowany , stolik w restauracji na kolacje zarezerwowany. Jednym słowem wszystko było logistycznie dobrze przygotowane. Po którejś godzinie przewalania ton ciuchów ,setek par butów Grażyna zlitowała się nad nim i sam zaproponowała , aby najpierw zaniós torbyz zakupami do samochodu , apotem poszedł do małej kawiarni okupującej róg na parterze galerii i napił się zimnego piwa. Miał czterdzieści minut , potem obiecała po niego wrócić, aby z powrotem zawlec go w czeluście diabelskiego raju zwanego galeriami handlowymi. Rozsiadł się wygodnie na zewnątrz kawiarenki przy stoliku pod prawdziwą sześcio metrową palmą. Przyniósł sobie zimnego Ciechana i dwie pięćdziesiątki czystej . Alkohol powoli tłumił panikę jaka w nim tliła się w oczekiwaniu na powrót Grażyny. Był coraz bardziej pewny siebie. Po kolejnym piwie i pięćździesiątce poczuł się jak mocarny rycerz Rzeczpospolitej , jak husarz , który bez cienia strachu stawał sam przeciw tumanom tatarstwa Versace, Armani i reszty tej dziczy. Władek zauważył ,że coś przykuło wzrok mężczyzny siedzącego przy stoliku obok . Oczy mężczyzny się rozszerzyły , twarz skamieniała. Niemirz nie musiał się odwracać, aby wiedzieć że wszystko , co dobre właśnie się skończyło ,że Grażyna , Nemezis szopoholizmu zmierza w kierunku swojej ofiary, w jego kierunku. Odetchnął głęboko, rzucił okiem na wesołych, beztrosko roześmianych ludzi mijających kawiarenkę . Zobaczył wśród nich pułkownika Sławomira Petela. Szczur zapędzony prze psa do kąta jest w stanie w akcie desperacji rzucić się swojemu prześladowcy do gardła. Władek w amoku , nie zważając na reguły konspiracji rzucił się w kierunku znajomego .
- witam panie pułkowniku- zatrzymał Petela
- miło pana widzieć – ten się uciszył,zaskoczony – co pana sprowadza do Warszawy
- jestem ofiarą zakupoholizmu mojej dziewczyny. Proszę mnie uratować przed torturami , te zakupy to syzyfowe prace , niekończąca się opowieść, jak wspinaczka w górach . Wydaje się że ten butik i ta sterta ciuchów to już ostatni szczyt jaki jest do zdobycie , już czuję odprężenie , po czym pojawia się kolejny łańcuch górski poukrywanych gdzieś sklepów i kolejne Mont Everesty szmat , butów, bielizny, toreb, torebeczek, szli, szali , rękawiczek – Władek wyglądał żałośnie, niczym, postać z jakiejś tragikomedii lub może co trafniejsze farsy życia współczesnego feminizowanego intensywnie, gwałtownie , na siłę mężczyzny- Jak ma pan chwile czasu to powiem Grażynie że idziemy na dwie godziny pogadać , akurat tyle wystarczy, aby młyny tego Tartaru zakończyły pracę i mielenie żywcem przy okazji takich ludi jak ja- obaj mężczyźni się roześmiali .Petela rozbawiło prawie do łez to udawane hamletyzowanie Władka.
Grażyna , piękna jak zwykle , trzymająca kilka kolejnych toreb z zakupami ,szczęśliwa , dotarła do nich. Poznała pułkownika .
- witam pana – podał mu rękę – założę się ,że Władek zadzwonił do pana, aby pan go wybawił ode mnie , że niby przypadkiem się teraz spotkaliście i nie wypada mu odmówić pójścia z panem na kawę – tu spojrzał na zegarek – na jakieś dwie godziny, bo za tyle zamykają galerię- Petel wybuchnął śmiechem
- ależ nic podobnego kochanie – Władek z rozbrajającą sztucznością zaoponował – przecież wiesz jak przepadam za spędzaniem z tobą czasu na zakupach- to naprawdę przypadkowe spotkanie
- niech go pan już zabiera, bo inaczej i pana zaciągnę do pomocy wybieraniu odzieży – roześmiała się. Podeszła do Władka , pocałowała go w policzek i przy tej okazji szepnęła cichutko do jego ucha – kupiłam sporo skąpej bielizny i wieczorem chciałabym ją przymierzyć dla ciebie- na koniec pocałowała go delikatnie, zmysłowo w usta.
I takim to sposobem Niemierz znalazł się na towarzyskim spotkaniu oficerów na które zmierzał właśnie pułkownik .Towarzystwo było już wypite, oficerowie rozluźnieni, coraz swobodniej i ostrzej mówili o sytuacji w armii i w Polsce generalnie. Petel usadził Władka przy jednym ze stołów i przedstawił go jako swojego znajomego z Krakowa . Pułkownik polał mu kieliszek wódki i na chwilę zostawił go samego z nowymi znajomymi .Władek szybko nawiązał kontakt z biesiadnikami.
- korupcja i złodziejstwo – oto czym jest przeżarte nasze wojsko – do tego nepotyzm kumoterstwo , szajki generalskie – żalił się głośno major o imieniu Stefan – kraj się stacza , wyludnia ,za chwile starcy w armii będą bronić tylko starców, bo młodych nie będzie
- a w Berlinie wybuchło muzułmańskie powstanie- przerwał mu inny oficer- Bundeswehra przy użyciu czołgów i lotnictwa zrównała z ziemią całą dzielnice. Za chwile setki tysięcy uzbrojonych dżihadystów wywie się z miast i pogna w naszym kierunku , aby u nas ustanawiać państwo islamskie i wprowadzać szarię.
Zdrowo już wypity Władek wstał i zaczął perorować stojąc , tłumaczył dlaczego Polaka musi upaść ,dlaczego cały system , całe państwo jest niereformowalne., wyjaśniał W końcu zagrzmiał .
- panowie oficerowie. Teraz, albo nigdy , dzisiaj przeprowadźmy zamach stanu . Tylko dzisiaj będzie to pełne zaskoczenie , co gwarantuje szanse sukces- zawiesił głos , czekał na reakcję zebranych.
Zapadł absolutna cisza , wszyscy zamarli , ani jednego brzęku szkła , ani jednego szeptu . Tylko zegar na ścianie odmierzał martwe sekundy , dziesiątki sekund. Po kolejnym ruchu wskazówki
sekundnika wybuchł dziki, szalony entuzjazm
- kto stanie na czele przewrotu – rzucił ktoś z sali
- ja – zadeklarował Niemierz.podniósł pełen kieliszek do góry – za powodzenie , za Przenajświętszą Rzeczpospolitą – i wypił
- przyjmuję tytuł Naczelnika Państwa , tak jak Piłsudski – kontynuował – ogłaszamy stan wojenny w obliczu upadku państwa , mianuję pułkownika Petela szefem całej operacji. Internujemy wszystkich posłów i senatorów,oraz najbogatszych przedsiębiorców Przejmujemy telewizję państwowa oraz wprowadzamy zarząd komisaryczny do głównych prywatnych mediów ,co do reszty to czasowa zawieszamy wydawanie gazet, działanie telewizji i radia , blokujemy i całkowicie pracę internetu, ,blokujemy przez operatorów wysyłanie sms i zdjęć. Przejmujemy NBP, zawieszamy spłatę długu publicznego. W wojsku za niewykonanie rozkazu natychmiast wykonywana ma być kara śmierci . - mówił coraz bardziej rozpalony-co wolności gospodarczych i społecznych Polaków .wszystkie państwa w których istnieją totalnie płacone przymusowe ubezpieczeni społeczne wymierają. Nieważne biedne , czy bogate. Korea Poludniowa, Tajwan, Japonia Niemcy,cała Europa ,Polska Czechy, Węgry , dokładnie wszystkie .ZUS uznajemy za system zbrodniczy którego celem jest powolny holokaust narodu . Likwidujemy ZUS .Cala dokumentacja z mocy prawa ma być jutro zniszczona. Nakaz dotyczy nie tylko instytucji ZUS , ale również wszystkich obywateli .Mają nakaz prawny zniszczyć w swoich domach i firmach całą dokumentację ZUS owska . Likwidujemy od jutra podatek dochodowy. Tak jak ZUS cała dokumentacja ma być zniszczona. Likwidujemy cały VAT . Za to wprowadzamy od jutra 10 procentowy podatek obrotowy od koncernów i spółek prawa handlowego , wprowadzamy powszechny podatek transakcyjny płacony od każdej transakcji przez wszystkie firmy i wszystkich obywateli w wysokości 2 procent . Pobierany i płacony ma być przez operatorów sieci kart kredytowych, banki, sieci handlowe i korporacje. Likwidujemy system emerytalny. Na mocy prawa utrzymanie i opieka nad emerytami spad ana barki dzieci. Tym emerytom ,którzy nie maja dzieci państwo konfiskuje cały majątek, przydziela pokoik o rozmiarach 6 metrów kwadratowych i roztacza nad nimi opiekę .Likwidujemy zasiłki dla bezrobotnych i urzędy pracy. Wprowadzamy państwowy program robót publicznych. Praca dla wszystkich chętnych przez sześć dni w tygodniu po dwanaście godzin ,płaca tysiąc złotych . Szkoły przechodzą we władanie rodziców,.Likwidujemy powiaty i samorząd wojewódzki . W radzie każdej gminy i miast zostaje jedynie po 5 osób z najwyższymi wynikami wyborczymi , praca bez diet pro publico bono .Likwidujemy większość ministerstw, potrajamy wydatki na armię .

Oficerowie wpadli w jakiś amok po wysłuchaniu programu Niemierza .Ta wieczna niemoc , sprzedajność polityków , jawna zdrada , zdrajcy i sprzedawczycy oficjalnie wysługujący się obcym , wszystko to razem ,i bezsilność. Większość nie rozumiała tego co mówi Niemirze. Nawet Petel tego nie rozumiał. Wiedział jednie od profesora Krasnego ,że Władek to geniusz i że jego pojmowanie rzeczywistości jest na poziomie nieosiągalnym dla zwykłych ludzi. Gorący entuzjazm żołnierzy wynikał z naturalnego dla ludzi ,którzy żyją w społeczeństwie , które wymiera,, żyje w biedzie, nędzy w poniewierce , szukania przywódcy , człowieka, który da im nadzieję, szansę na lepsze jutro. Kimś takim dawno dawno temu był Mojżesz. Niewolnicy egipscy , Żydzi , poniewierani zmuszani do ciężkiej pracy w egipskim koncernie budowlanym czekali parę pokoleń na przywódce ,który zmusi ich do walki o wolność .Tak , zmusi. Żydzi byli katowani w kamieniołomach , mieszkali podle ,żyli podle , jedli podle , ich żony i córki umilały noce w haremach egipskich dygnitarzy , a pomimo tego trwali w niewolnictwie. Bo niewolnictwo to stan umysłu .Niemoc, niewiara we własne siły , pogarda dla siebie samego , służalcza postawa w stosunku do swego pana. Bezdenna rozpaczliwa wara że nic nie może się zmienić, że nie ma żadnej jasnej przyszłości ,że trzeba żyć jak zwierzę,że liczy się tylko zwierzęcy instynkt przetrwania. Ale gdzieś w głębi duszy w niewolnikach tlą się resztki człowieczeństwa , to pragnienie wolności , obalenia tyranów , życia dla siebie , a nie dla niewolniczego systemu. Oficerowie nie musieli rozumieć znaczenia zmian ani technik przy użyciu których Niemierz chciał obalić system , oni widzieli w nim przywódcę herosa , ,który chce przywrócenia wolności, obalenia panów, przywrócenia świetności państwu.

Władek na chwile przerwał , poszukał na stole kieliszka ,światło żarówek błyszczało w jego pustym wnętrzu , wzrok jego padł na równie jak kieliszek puste butelkę. Bez słowa odszedł od stołu,wszedł do małego pomieszczenia , magazynu w którym składowano kartony wypełnione butelkami alkoholu . Wyciągnął jedną ,skierował się na powrót do sali . Zatrzymał się przy pustej szklance stojącej na małej rozlatującej się szafce . Zawahał się , odkręcił zakrętkę butelki i zaczął lać do niej alkohol,Najpierw na dwa palce , przestał lać , zawahał się , dolał do polowy, a po kolejnej chwili wahania do trzech czwartych szklanki . Musiał się napić, bo już dawno takich kretynów , jak ci ludzi tam na sali , nie widział. Czy nie rozumieli ,że robi sobie z nich jaja ,? Musi jakoś wyprowadzić ich z błędu. Wróci i ogłosi stan wojny z Marsjanami i ufoludkami . Każe przygotować propagandowe ulotki w języku marsjańskim ,które maja zmiękczyć morale wrogów . Jednym haustem wypił zawartość szklanki , skrzywił się lekko i zadumał się . Na jego twarzy wykwitł złośliwy uśmiech . Wyobraził sobie miny tych wszystkich podpitych oficerów jak każe im walczyć z Marsjanami . Porządny kubeł zimnej wody , to wszystko, co tym głupkom jest potrzebne. Westchnął ciężko i zrobił krok w stronę drzwi, podniósł nogę , stracił równowagę i upadł na podłogę. Fala alkoholu, którą wlał przed chwilą do swoich żył zmogła go ,zasnął .

Władek obudził się zmarznięty na podłodze pomieszczenia z alkoholem ,potoczył półprzytomnym wzrokiem naokoło , z trudem przypomniał sobie co się wczoraj działo . Podniósł się z trudem , usiadł na starym zdezelowanym krześle, które niebezpiecznie skrzypnęło, nalał sobie na dwa palce wódki. Zastanawiał się ,dlaczego nikt go do tej pory nie znalazł ,. No jasne , całe towarzystwo zdrowo pochlało wczoraj i nikt o nim ani nie pamiętał ani tym bardziej nie znalazł. Drzwi się otworzyły ,stanął w nich jakiś młody porucznik.
- cały czas pan szukamy – zaczął
- i w końcu się wam udało-Władek odpowiedział z sarkazmem .- i jak wczorajsza impreza, była chyba nad wyraz udana – zapytał
Porucznik popatrzył na niego pytająco, po chwili coś jakby tam m u w głowie zaskoczyło
- czy impreza była udana -powtórzył za Władkiem – bardzo udana. Jestem tutaj po to aby zameldować panu ,że wszystko poszło zgodnie z planem, wykonaliśmy wszystkie pana rozkazy Dokonaliśmy bezkrwawego zamachu stanu. Za godzinę ma pan wygłosić w przejętej przez nas telewizji publicznej orędzie do narodu jako nowa głowa państwa polskiego , jako Naczelnik Państwa . Niemierz natychmiast wytrzeźwiał .

Koniec rozdziału XIV

Koniec Części Pierwszej powieści .
Chciałbym podziękować tym wszystkim czytelnikom, którzy pomimo widocznych niedostatków tej powieści towarzyszyli mi w czasie jej tworzenia.

Zanim zabiorę się za część drugą chciałbym doprowadzić do porządku część pierwszą .Muszę siąść nad tym surowym , nieobrobionym materiałem jakim są te czternaście rozdziałów i porządnie to przebudować , pouzupełniać , uporządkować. Część wątków chce rozbudować, chcę przebudować strukturę tej pierwszej części. Ale na to muszę znaleźć czas.

Za to może za parę tygodni opublikuję coś w rodzaju prologu innej książki , która mi chodzi po głowie.

Marek Mojsiewicz
Ci z Państwa ,którzy chcą otrzymać informację o publikacji kolejnych rozdziałów zapraszam do polubienie na facebooku strony poświęconej tylko Klechdzie Krakowskiej „ Klechda Krakowska” lub polubienie strony na facebooku poświęconej mojemu blogowi Marek Mojsiewicz
Ci z Państwa , którzy chcieliby wesprzeć finansowo moją działalność blogerską mogą to zrobić wpłacając dowolną kwotę w formie darowizny na moje konto bankowe
Nazwa banku Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 39 7999 9995 0651 6233 3003 0001 
Serdecznie dziękuję

Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.
Obrazek użytkownika Leszek Smyrski

Pewne drobne poprawki są konieczne, na przykład prawo islamskie w języku polskim to rodzaj męski - szariat.
Poza tym świetne. Gratulacje.
Pozdrawiam.

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl
Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.