|
|
Izabela Brodacka Falzmann Bo na tym polega ambiwalencja. To jak z wypadkiem teściowej w samochodzie zięcia:) A rzeczywiście- nie piłam jeszcze kawy po całonocnej pracy, do której wracam. To pa pa. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dodam jeszcze, że chyba widać, że poziom reprezentowany przez szanownego Pana nie jest dla mnie osiągalny więc szkoda chyba czasu na wychowywanie mnie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann W tym rzecz, że nie musi Pan czytać- ani tego co jest na półkach, ani moich wpisów. Wszyscy oceniamy wstecz w oparciu o wiedzę teraźniejszą i historię i ludzkie postawy. Wszyscy z wyjątkiem Pana. Ale jak wyżej. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mąż też przyjaźnił się ze ludźmi ze Świetlika. Miał jednak zastrzeżenia, że pozwolili się zebrać w jednej zagrodzie ułatwiającej inwigilację. Nie trzeba było sieci agentów. Wystarczyło bywać na licznych firmowych imprezach. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Putrament nie zrezygnował ze stylu polegającym na luksusowej konsumpcji, którą zapewnił mu komunistyczny reżim. Na zachodzie był wiarygodny jako ziemianin, który- " wicie rozumicie" - sluży komuchom dla "zachowania substancji". |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Zgadzam się, to bardzo trudny problem. Po mistrzowsku radził sobie z tym Tyrmand. Ja też serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też serdecznie pozdrawiam, |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Na pewno to im lepiej wychodziło:) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To bardzo ciekawe. Czy mogłaby Pani o tym napisać? Proszę zauważyć, że te historie składają się jak układanka. Pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Mogłam oczywiście. Ale sądzę, że książka jest dość obiektywna. Pomyślałam sobie, że nie ma sensu dąsanie się. Raczej przeciwnie- trzeba pisać historię prawdziwą. oczywiście nie może sprowadzać się ona do " kto, z kim, gdzie i kiedy" jak chcieliby niektórzy. |
|
|
Teresa Bochwic a nie Liceum, naturalnie. |
|
|
Teresa Bochwic Parę słów o Putramencie. Sowieckim stupajką stał się, a nie był od razu, bowiem pochodził z dobrej polskiej ziemiańskiej rodziny kresowej. Jego ojciec, posiadacz niewielkiego mająteczku, zasłużył się w I wojnie światowej, a może już w wojnie 1920 roku. Wiem to, ponieważ JP chodził do Liceum Zygmunta Augusta (uwaga! nie im. Zygmunta Augusta, podobnie jak Uniwersytet Wileński Stefana Batorego, a nie jego imienia), do jednej klasy z moim Ojcem, Witoldem Rudzińskim. Ojciec spędzał u Putramentów kilkakrotnie wakacje szkolne i w latach przed śmiercią (zmarł w 2004 roku) opowiadał mi to. Kiedyś, gdy będę miała czas, wreszcie to odsłucham i przepiszę z kaset, bo jest tam wiele ciekawych rzeczy. Tam jest i nazwa mająteczku, i co konkretnie wykonał ojciec Putramenta, chyba przeszedł jako ostatni przez jakiś wysadzany most czy coś w tym rodzaju.
Ojciec z osłupieniem przyjął jego konwersję polityczną, że tak powiem, i - chyba trochę nie dowierzając własnym oczom - jeszcze jakiś czas spotykał się z nim już w PRL.
Tak, że te prawdziwe elity, do jakich niewątpliwie należała rodzina Putramentów, nie tylko czasem rezygnowały ze stylu,ale czasem wręcz szły na współpracę albo po prostu przyłączały się do okupantów.
Na szczęście rzadko. |