Otrzymane komantarze

Do wpisu: Z mlekiem matki
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ja się bez przerwy przyznaję do niewiedzy w tej dziedzinie. Nie da się jej zresztą ukryć.:( :( Pozdrawiam krajana.
Jest mi niezmiernie miło, że mogę u Pani gościć. Tak, trochę tej wymiany poglądów mamy już za sobą. Dziękuje i pozdrawiam Panią. SWD40
Babcia ma święte prawo prosić wnuczka o usługi komputerowe nie tracąc bynajmniej autorytetu. Wiedza i wiadomości to nie to samo. Wnuczek ma mnóstwo wiadomości, których nie ma babcia, ale jeszcze przez wiele lat nie będzie miał jej wiedzy. Zresztą komuś, kto ma autorytet prawdziwy, nie jedynie formalny (czyli w tym wypadku tylko z tego powodu, że jest babcią)korona z głowy nie spadnie jeśli przyzna się, że czegoś nie wie. Nikt nie jest omnibusem. Niestety niektórzy nauczyciele uważają, że jeśli przyznają się, że nie wiedzą absolutnie wszystkiego (nie mam oczywiście na myśli rażącej czy istotnej niewiedzy z własnej dziedziny), to stracą autorytet. Broniąc tego (formalnego)autorytetu wolą kręcić, karać uczniów za zadawanie pytań czy kłamać, a właśnie takie zachowania prowadzą do bezpowrotnej jego utraty. Pozdrawiam Autorkę i poniekąd krajankę. Urodzeni po wojnie, na innych ziemiach, wciąż trochę jesteśmy stamtąd, bo, jak pisała Lucy Maud Montgomery "jeśli ktoś urodził się w stajni, nie znaczy, że jest koniem".
Izabela Brodacka Falzmann
Trudno gdy uczeń zjeżdża ci konno w krzaki i  zsuwa się na ziemię mówić : " może pan byłby uprzejmy wrócić na drogę i odchylić się nieco do tyłu". "Zjedź - tu brzydkie słowo - na drogę" rozumie jeździec, a co ważniejsze koń. Dzięki temu jest mniej wypadków. To jako usprawiedliwienie:)
Izabela Brodacka Falzmann
Serdecznie pozdrawiam. Pewne odruchy pomagają w życiu, czasami może przeszkadzają. Uważam, że znajoma powinna przekazać dziennik staruszka historykom. Ale rozumiem jej lojalność wobec bezradnego podopiecznego. Historia być może coś straciła, rodzina starca zyskała spokój.
Izabela Brodacka Falzmann
Czy wie Pan, że gromadzę Pana wiersze w osobnym folderze? Jak zwykle dziękuję. Morał wyjątkowo mi się podoba. Miło myśleć o damach, że podkute i sobie poradzą.
Panią, którą tutaj wspomnę, w dobrym tonie, w dobrym tonie, raz bolały bardzo skronie, w dobrym tonie, w dobrym tonie, od komara co namolnie, w dobrym tonie, w dobrym tonie, skórę drążył bardzo znojnie, w dobrym tonie, w dobrym tonie. Masując więc skronie one, w dobrym tonie, w dobrym tonie, rzekła godnie i przytomnie, w dobrym tonie, w dobrym tonie, że choć żyje bogobojnie, w dobrym tonie, w dobrym tonie, lecz nie po niej, czyli po mnie, w dobrym tonie, w dobrym tonie, natręt będzie tak swawolnie, w dobrym tonie, w dobrym tonie, używał wręcz nieprzystojnie, w dobrym tonie, w dobrym tonie. Ująwszy go w swoje dłonie, w dobrym tonie, w dobrym tonie, zupełnie nie mimowolnie, w dobrym tonie, w dobrym tonie, sprawnie, zgrabnie, ba wytwornie, w dobrym tonie w dobrym tonie, łeb urwała mu potwornie, w dobrym tonie, w dobrym tonie. Morał: Nie podskoczy damie brutal Zwłaszcza gdy dama podkuta.
Dziekuje w imieniu Internautow! To czysta przyjemnosc zwracac sie do Pani w swoich komentarzach "Pani Izabelo" i kamien spadl mi z serca, ze Pani to nie przeszkadza. Pozdrawiam, Pani Izabelo! P.S. W moim nieco krotszym zyciu takze nie zdarzylo mi sie otworzyc cudzego listu ;) I dobrze mi z tym. Podobnych zasad ucze moje dzieci.
NASZ_HENRY
bo "ludzie i konie lepiej rozumieją słowa krótkie i treściwe" ;-)
Do wpisu: Był sobie skwerek
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Teraz na skwerku jest więcej ławeczek i buteleczek albo puszeczek. Jest tez fontanna. Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo mi miło. Serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też pozdrawiam. Za Pilichem swoją droga nie przepadam i chyba bym go nie poznała. W przeciwieństwie do Marka Nowakowskiego.
Izabela Brodacka Falzmann
Jak miło spotkać tu sąsiada. Damy pracują nadal. Niektóre jak podejrzewam osiągnęły wiek emerytalny według nowej ustawy. A o Poznańskiej pisał również Białoszewski.
Marcin Gugulski
A pan fryzjer? Pan fryzjer z vis a vis to pies?
Tu i ówdzie snuł się jeszcze Jerzy Pilch, którego tez widywałam - parkując auto przy Pozańskiej , spiesząc się na redakcyjne kolegium pewnej miłej redakcji...To było gdzieś ok. 2001 r. Pozdrawiam, poza tym, że chyba udało mi się zalogować
Marcin Gugulski
Tak było. Wszystko to prawda. Zabrakło mi tu jedynie (wiem, że to nie na temat, ale niezbędne dla zrozumienia śródmiejskiego kolorytu) wzmianki o zaludniających ten skwerek w dzień i w nocy damach, którym zawdzięcza od swojskie miano Pigalaka o i snującym się i tu i tam Marku Nowakowskim. Co widywałem na własne oczy były (do 2007 roku) sąsiad z Poznańskiej (róg Wspólnej)
Czytam Pani wpisy z ogromną przyjemnoscią.Zawsze coś z nich mam dla siebie, choćby chwilę refleksji. Poprzez ten blog stała sie Pani dla mnie i moich znajomych kimś bliskim w tym sensie ,ze mamy ochotę pania spotykać na tym blogu, czytać, posłuchać.Kogoś kogo sie lubi i zawsze jest się ciekawym co ma do powiedzenia.
Do wpisu: Nekrofilia
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Sprawę działek odroczono do 11 lipca. To też znany chwyt. Ludzie będą na urlopach, za granicą. Napięcie spadnie.
Do wpisu: Co się dzieje?
Data Autor
Dziś na konferencji poświęconej naturze zła prof. B. (nie wiem, czy chciałby reklamy) powiedział, że jako partnerów do konstruowania przestrzeni społecznej wybieramy ludzi bez wiedzy, kompetencji i etyki. Padło pytanie, dlaczego ich wybieramy z sugestią, że to może niewiedza. Profesor odpowiedział, że powodem jest przede wszystkim zaniechanie. Zaniechanie jest prostsze niż działanie. Drugi powód, to branie autorytetów formalnych za faktyczne. Autorytet formalny jest wykreowany przez zajmowane stanowisko lub pełnioną funkcję, ale od faktycznego autorytetu różni go właśnie brak wiedzy, kompetencji i etyki. Dopóki ludzie będą powstrzymywać się od ocen etycznych działań własnych i cudzych (co jest łatwiejsze niż weryfikacja tych ocen na podstawie nowych faktów) oraz zostawać w domu podczas głosowania, nasza przestrzeń społeczna będzie przypominać bagno, jak to Pani świetnie opisała. Niestety, ludzie rzadko słuchają niefarbowanych profesorów. Raczej tych bez wiedzy, kompetencji, etyki...
Teresa Bochwic
Dziś złamano by tym młodym ludziom życie, bo byłoby to całkowicie zgodne z prawem.
Izabela Brodacka Falzmann
Czują się wyjątkowo bezkarni. Chronią ich biurokratyczne procedury i nasza bierność.
Kiedyś, jak mnie dyrekcja nie chciała puścić innej roboty, poszedłem do sekretarza POP i zagroziłem, że rozpowiem o ich firmowych drobnych machlojkach. Następnego dnia miałem porozumienie zakładów - co do przejścia. Wystarczył 1 telefon sekretarza. Dzisiaj można pisać do Seremeta o prokuratorach-przestępcach umarzających sprawy nie do umorzenia, można ich bezkarnie oskarżać o to, że są przestępcami ochraniającymi większych przestępców - i nie dzieje się nic przez 4 lata. Nieprawdopodobna pewność siebie i arogancja wynikająca chyba z tego, że każdy na każdego coś ma w tym systemie. Mocna ekipa nas dopadła.
Izabela Brodacka Falzmann
Może nie wyraziłam się jasno. Od betonu można się odbić, można go skruszyć. Teraz jest to bagno, które wsysa. Pozdrawiam.
Dziwne.. Bo mi sie wydawalo, ze to wlasnie w czasach PRL-u rzadzil "beton". A tu po latach sie okazuje, ze kiedys raczej byl "material sprezysty", ktory dzis sie tak bardzo usztywnil, ze tylko walic o niego glowa :( Bezsilnosc straszne uczucie, ale nie mozna sie poddawac! Zycze wspanialych pomyslow w "ratowaniu swiata", co najmniej tak skutecznych, jakie Pani miewala i tu opisala. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja powtórzę to samo wcale nie ironicznie. To nie jest bynajmniej nostalgia do czasów młodości. Uważam, że za komuny był pewien potencjał do rozwiązania problemu uwolnienia nas w racjonalny sposób. Ten potencjał został zaprzepaszczony. Obszar wolności kurczy się. Totalitaryzm w wersji soft bywa gorszy niż w wersji hard. Niewola ekonomiczna bywa cięższa do zniesienia i groźniejsza niż pałka na plecach. Świadczy o tym statystyka samobójstw rozszerzonych. Serdecznie pozdrawiam.