Otrzymane komantarze

Do wpisu: Mityczny rynek
Data Autor
I w pewnym sensie optymistyczny. Powraca uznanie dla wartosci i co za tym idzie etosu. pozdrawiam serdecznie.
Ale o przyczynach Pani nie wspomina. Tak to wielu potrafi. Czemu więc ma służyć ten wpis? Przypomnieniu tego, co i tak wszyscy widzą?
Do wpisu: Dla ich własnego dobra czyli logika utopii
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Miło mi Ciebie tutaj spotkać. Zauważ, że ton dyskusji jest tu zupełnie inny. Komentatorów chyba bardziej interesuje meritum sprawy niż fechtowanie się.
Izabela Brodacka Falzmann
Żeby system podatkowy był skuteczny obywatele muszą się z nim identyfikować. Mój znajomy Anglik zawsze porównuje mentalność wyspiarską, która kazała obywatelom GB kapać się w połówce wanny w czasie II Wojny światowej i konsumować jedno jajko dziennie z mentalnością porozbiorową dzięki której Polacy radzą sobie z każdym systemem i każdą opresją. Zarówno z okupacją hitlerowską, jak i z systemem podatkowym dzisiejszej Anglii, który postrzegają jako opresyjny.  Znam natomiast kilka przykładów wzorcowego opodatkowania w systemie " co łaska". (1)Wspólnoty neokatechumenalne dobrowolnie opodatkowują się na rzecz ubogich członków tych wspólnot i jest to pomoc podobno skuteczna. (2) Mój proboszcz słynny ksiądz Kośnik nie brał pieniędzy za posługi religijne. Gdy podczas rozmowy na temat chrztu jednego z dzieci ojciec chrzestny koniecznie chciał " wyskoczyć z kasy" ksiądz powiedział. "W głównie nawie jest specjalna skrzynka i może pan wrzucić do niej naprawdę co łaska". Byłam pod wrażeniem. (3) Mieszkańcy Ochotnicy Dolnej od lat dobrowolnie opodatkowują się na potrzeby kościoła i równie dobrowolnie pracują przy jego  przebudowie i remontach. Ta dobrowolna organizacja społeczna jest naprawdę budująca. Dodam, że pomagają sobie również dobrowolnie przy organizacji wesel. Każdy coś przynosi do domu weselnego i uczestniczy w pracach przygotowawczych. Atmosfera takich spotkań jest wspaniała. To tak jak słynne " darcie pierza" . Można się wiele ciekawych rzeczy dowiedzieć.
Izabela Brodacka Falzmann
Wiedziałam, że dla swego własnego dobra nie powinnam ruszać Inkwizycji. Na swoje usprawiedliwienie podam, że odrobiłam lekcję i przeczytałam wszystko to co w obronie Inkwizycji było w Polsce dostępne.
w polskojęzycznych niemieckich portalach wp i onet panuje teraz moda, żeby co drugi dzień napisac coś o Hitlerze- niby źle oczywiście- ale tę jego parszywa gebę - pokazują - a to wśród dzieci- a to z jego wilczurami... oswajają nas... Dzisiaj na tle Grand Hotelu w Sopocie - wychodzi zatroskany z jakimiś bubkami- w mundurkach- właśnie tam podobno postanowił ulżyć narodowi niemieckiemu i dla dobra czystości niemieckiej krwi wymordować - pardon poddać eutanazji- niepełnosprawnych i chorych psychicznie. Ta hekatomba trwała od 20 września 1939 roku do końca wojny... W Międzyrzeczu jest taki stary szpital przemienienia... jakiś obelisk przypomina tysiące zamordowanych - dla dobra. Zapewne rodzina tych niepełnosprawnych była strasznie przerażona i cierpiała... chodziło o matki, braci, dzieci... Żydów pozbawiano majątków... a oni byli tolerancyjni... dla swojego dobra- Tolerancja prowadzi do Auschwitz??? Gender też jest postępowy dla dobra - zalecana masturbacja 2 letnich dzieci przez rodziców w formie zabawy w wannie... Wprowadzają nam to w szkołach i nie muszą się pytać rodziców o zdanie... bo robią to dla dobra dzieci... a co mi tam zacytuję ten fragment 3 ksiegi Mojżeszowej rozdział 18 :"24 Tymi wszystkimi rzeczami nie plugawcie się, bo tymi wszystkimi rzeczami plugawiły się narody, które wypędzam przed wami. 25 Także i ziemia stała się nieczysta. Ukarałem ją więc za jej winę, a ziemia wypluła swoich mieszkańców. 26 Strzeżcie więc ustaw i wyroków moich, nie czyńcie nic z tych obrzydliwości. Nie będzie ich czynić ani tubylec, ani przybysz, który osiedlił się wśród was. 27 Bo wszystkie te obrzydliwości czynili mieszkańcy ziemi, którzy byli przed wami, i ziemia została splugawiona. 28 Ale was ziemia nie wyplunie z powodu splugawienia jej, tak jak wypluła naród, który był przed wami. 29 Bo każdy, kto czyni jedną z tych obrzydliwości, wszyscy, którzy je czynią, będą wyłączeni spośród swojego ludu. 30 Będziecie więc przestrzegać mego zarządzenia, abyście nie czynili nic z obrzydliwych obyczajów, którymi się rządzono przed wami, abyście nie splugawili się przez nie. Ja jestem Pan, Bóg wasz! "
pewien tytuł także autorce aby skończyć z opowiadanie i powielaniem stereotypów książka ta ma tytuł"Przygody Dyla Sowizdrzała " niech ten tytuł nikogo nie zmyli,to działo się na terenie dzisiejszej Holandii i między innymi opisuje wymiar sprawiedliwości [ówczesny] na dodatek jest to książka antykatolicka.Wtedy być może wielu zrozumie gdzie prawda a gdzie fałsz dotyczący działania Świętej Inkwizycji a działaniami świeckiego sądownictwa i co komu należy przypisać.
Zwłaszcza słuszne jest zestawianie ówczesnego sposobu myślenia ze współczesnym ... :) Tu pani Izabela mogła się bardziej wykazać ... :)
najbardziej nawet słusznego nie można rozpocząć od inwokacji w której nie ma inkwizycji?Nie można to by cofnąć się do czasów króla Dawida,też historia...!
NASZ_HENRY
tego żaden minister finansów jeszcze nie wymyślił ;-)
jazgdyni
Witaj Stwierdzenie "dla naszego wspólnego dobra", nie dość, że upośledzone, jest wręcz wstrętne. Oznajmia bowiem wszemi i wobec, że istnieje jakaś nadrzędna instytucja, choćby przysłowiowy "zbiorowy rozum", która to dobro wspólne klasyfikuje. Wiesz dobrze, że takie podejście jest słuszne w matematyce, gdy rozpatrujemy zbiory jednorodne. Jednakże jakakolwiek społeczność, czy inne zbiorowisko ludzi, zbiorem jednorodnym nie jest. Po to skonstruowano tak skomplikowany system prawny, żeby właśnie tą różnorodność, konkretnie - indywidualność jednostek społeczeństwa uwzględnić. Inaczej wszystko można zadekretować rozporządzeniami. "Dla wspólnego dobra" z kolei, co pokazała historia, jest potężnym i bardzo paskudnym narzędziem. To przecież dla wspólnego dobra narodu niemieckiego, a potem całej Europy, system nazistowski eksterminował Żydów. Tak, że masz całkowicie prawidłowe odczucia, zresztą identycznie, jak ja, że stajesz się czujna i podejrzliwa, gdy słyszysz, że coś jest dla "naszego wspólnego dobra". Bo to gorsze niż utopia - to czysty fałsz i podstęp. Serdeczności
Do wpisu: Śpioszki rozmiaru XXXL
Data Autor
Pani Izabelo, czytając powyższy tekst odniosłem wrażenie że jest Pani bardzo silną i zdecydowaną kobietą. Jeździła Pani w wyścigach, uprawiała sporty ekstremalne... Podejrzewam że taka osobowość jak Pani, dobrała sobie przyjaciółki wedle upodobań i z tekstu wynika że nie były to zahukane domatorki. Raczej silne jak Pani i zapewne również ceniące sobie niezależność, być może też dobrze zarabiające, kroczące pewnie ścieżką nowoczesnej i pewnej siebie kobiety. W przytoczonych anegdotach Pani znajome przyjmują role typowo męskie. Upolowanie ryby, czy marsz w trudnych warunkach w celu zdobycia pożywienia. Idąc za definicją z książki „Płeć mózgu” Anne Moir, powiedziałbym że Pani znajome ukształtowały w sobie mózgi z przewagą cech męskich. Zniewieściali, depilujący nogi mężczyźni, którzy wiązali się z tymi kobietami, świadomie lub podświadomie szukali w nich cech męskich. Pokusiłbym się o wprowadzenie tutaj pojęcia kryptogeja. Mężczyzny który z powodu strachu o napiętnowanie, lub strachu przed przyznaniem się przed samym sobą, nie wiąże się z innym mężczyzną, ale z kobietą o cechach męskich (lub idzie do zakonu, ale to materiał na inną historię).
Za nieuczciwe jednak uważam ekstrapolację historii z Pani otoczenia na całe społeczeństwo. Na szczęście można jeszcze znaleźć u nas kobiety o cechach typowo kobiecych, a silnych i zdecydowanych mężczyzn należy szukać w ich otoczeniu. Nie potrzebują oni w domu babochłopa, kobiety która na każdym kroku będzie chciała pokazać swoją siłę i męstwo. Ze znanych mi par, żaden ze związków w których obie osoby miały silne charaktery, nie przetrwał próby czasu. Po prostu czasem jedna z osób w związku musi ustąpić, wykazać się uległością i całym zestawem cech kobiecych. W opisanych związkach Pani koleżanek, taką rolę przyjęli zniewieściali mężczyźni i znając swoje miejsce w stadzie, czekali aż silniejsze jednostki wrócą z polowania z jedzeniem. Smutne że w tradycyjnym związku, gdzie mężczyzna jest głową domu, jest on w stanie zaoferować z natury słabszej kobiecie troskę i ciepło. Natomiast w związkach z odwróconymi rolami, jakie przedstawiła Pani w swoim tekście, kobieta która wyrzekła się własnej słabości, jest w stanie okazać zniewieściałemu mężczyźnie tylko pogardę. Smutne to dlatego, że w związku z trendem silnej i niezależnej kobiety, oraz mody na mężczyznę metroseksualnego, takich toksycznych związków będzie coraz więcej. Co Pani uważa na temat mojego zdania? Pozdrawiam.
Współczesne wychowanie dziewczynek jest przyczyną wszystkich nieszczęść. Od maleństwa wmawia się im, że są księżniczkami. One zawsze są wspaniałe a za to chłopcy to łobuzy. tak wychowane dziewczynki potem przez całe życie przedstawiają wygórowane roszczenia wobec przyszłych partnerów. Nawet w kabaretach to zawsze mężczyzna jest tym ćwokiem, nie kumającym o co chodzi. Taki obraz jest propagowany powszechnie przez TV. Przykładem serial "Kiepscy". To Halinka jest wspaniała, pracuje i utrzymuje cały dom. Ferdek jako typowy mężczyzna jest przykładem klinicznym nieroba, ćwierćinteligenta. Podobnie jego syn to przygłup, którego jedynym celem w życiu jest napicie się piwa. Tymczasem to płeć męska jest motorem postępu. To mężczyźni głównie tworzą wspaniałe projekty pociągów wielkich prędkości, budują wspaniałe miasta, ciężko pracują na platformach wiertniczych, w kopalniach. Mógłbym ten temat rozwijać jeszcze długo.
Do wpisu: Niedole blogera
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. Zawsze dokładnie czytam komentarze.
Izabela Brodacka Falzmann
Mnie naprawdę interesują poglądy moich czytelników. Dlatego bardzo proszę zabierać głos w interesujących dla nas sprawach. pozdrawiam serdecznie.
Pacyfikujesz szparą miedzy zębami?
Izabela Brodacka Falzmann
Już pisałam ale muszę to powtórzyć. Wymieniałyśmy z córkami uwagi na temat pańskiego zdjęcia.Powiedziałam, że jest Pan niezwykle przystojny z tym cygarem. Oburzone poprawiły mnie, że jest to marchewka. Widać starannie się Panu przyglądały. Pozdrawiam serdecznie. 
Izabela Brodacka Falzmann
Serdecznie pozdrawiam i przeczytałam.
Izabela Brodacka Falzmann
Właśnie o to mi chodzi. Dyskusja jest cenna dla obydwu stron. Bardzo mnie boli gdy grawituje w kierunku odkrywania ruskich agentów, tajnych współpracowników itp. Nie mówię tu o sobie- podobnie boli mnie to pod cudzymi tekstami. Jest to wyraz bezradności- ostatecznie obelżywe czy nieprzyzwoite napisy na murach też wykonują ludzie, którzy są bezradni wobec tego co ich dręczy. Internet przez swą anonimowość przypomina podkulturę grafitti. Poza tym- niejeden piszący, nawet jeżeli błądzi, ma szansę dowiedzieć się wiele od swoich czytelników ( nobody is perfect i  wiem, że to recydywa). Czytelnicy będący ekspertami w danej dziedzinie powinni zachowywać się jak dobry nauczyciel wobec ucznia. Wymyślanie od idiotów może go tylko zablokować.
Szczere i pokorne wyznanie.Przy okazji dotknęła Pani metody wartą stosowania w dyskusjach z lemingami czy z fanatykami lewicy und PO. Kultura, wątpliwości, pokora... plus - dodałbym humor. Niekiedy polemizuję z kilkunastoma przeciwnikami naraz na portalach lewicowych. Lubie wpaść jak orzeł w stado kur :) Zaczyna się od inwektyw i pseudoargumentów typu " a Rydzyk to, a Kaczyński tamto". Grzecznymi postami z odrobiną anegdot skutecznie pacyfikuję przeciwników, aż do momentu, kiedy jak ludzie zaczynają dyskutować :)
być może. Zapewne w podobnym stopniu, w jakim jest, Pani specjalistką od ubiorów zespołów ludowych, filmów Milosza Formana, skandynawskich marin, drobnych elementów architektonicznych etc.......
Zygmunt Korus
mają taki urok i styl, że zaczynam lekturę "Niezależnej" od Jej tekstów. Jak to dobrze i pięknie, że Pani wróciła do zdrowia i do blogowania! P.S. Dopisałem się jeszcze do "Irka", bo mi przyszło coś spóźnionego do głowy a propos tamże. Serdeczności.
Do wpisu: Irek do tablicy
Data Autor
Zygmunt Korus
nieco po czasie, ale gdy przyszła mi do głowy, to już pojawił się następny interesujący wpis (o niedolach blogowania) zachęcający do czytania (i cmokania - tak, tak, Pani Izo) , niemniej, skoro komentarze mają dla Pani, jak twierdzi, znaczenie, niechże ten spóźniony aneks trzyma się tematycznej kupy per memoriam.  I teraz do rzeczy: Zjawisko pasożytowania młodych na starszych można dobrze zaobserwować odwiedzając regularnie jakiś bank. Najwięcej dziwnych, nerwowych przekonywań i zachowań wnuczek-pindulek i wyrostków-cwaniaczków wobec dobrodusznych babinek widywałem chodząc stale i często do Lukas Banku, gdzie miałem konto. Jak wiemy ten bank specjalizuje się w kredytowaniu sklepowych dóbr, więc grupki złożone z młodzieży konsumpcyjnej wymuszającej na bliskich, posiadających emerytalno-rentową zdolność kredytową było tam widać jak na dłoni. Pracownicy banków, a szczególnie tego rodzaju świadczonych usług, mogliby dać Pani przynajmniej wytrych do jakiejś części statystyki uwiarygodniającej ciekawe prywatne spostrzeżenia oraz intuicje. Socjolog dopuszczony do pewnych informacji bankowych (w tym aspekcie) miałby na pewno materiał policzalny dość wiarygodny, choć cząstkowy, bo zjawisko "tumiwisizmu, cwaniactwa lub wożenia się na czyichś plecach" jest z pewnością wieloaspektowe i dużo szersze.
Po pierwsze, Pana uwaga wedlug mnie nie jest zwiazana z poruszanym tematem (aspoleczna mlodziez). Po drugie sugeruje Pan mylne wnioski. Dlaczego akurat to zydzi i geje sa jedynymi, ktorzy sie wspieraja? Kazda mniejszosc w spoleczenstwie, nie tylko ta zdefiniowana tym co robi ze swoim fiutem, wspiera sie wzajemnie: milosnicy balonow na ogrzane powietrze, zwolennicy wolnych konopii, mamy po stracie, sportowcy niepelnosprawni, milosnicy speedcubingu, itd, itp...