Otrzymane komantarze

Do wpisu: Amnezja, afazja, agnozja
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Bunt buntowi nierówny. Właśnie o tym mówię. Niektórzy czuli się bardzo prześladowani gdy nie dostawali co roku nagrody leninowskiej. Inni, już trochę później gdy posiedzieli w areszcie albo oberwali pałką. Zamordowani w okrutny sposób w komunistycznych kazamatach nie mieli prawa głosu. Mieli na wiek wieków stać się mierzwą historii. Ale to się nie udało.Jak mówią młodzi ludzie: " ale zdziwko". Stąd ta wściekłość i wrzawa.
Jabe
Tak czy owak – temat obowiązkowy.
lala
uwielbiam spiskowe teorie dziejów:-)
lala
raczej - "tak jakby opisując piękno Warszawy zapomnieć, że nie mieszkali w niej tylko Polacy"
lala
niestety, nie bardzo wiem, co znaczy studiowanie "u źródła", zapewniam, że i moja wiedza nie wywodzi się z bajek (choć i te cenię, bo mit kresów interesujący, każda z grup je zamieszkujących inaczej ów mit opowiada), warto czytać jednak, jak sądzę, prace różnych historyków i różne dostrzegać zapisy przeszłości, to sprzyja niepopadaniu w megalomanię:-) nie wyliczyłam tych lektur po to by się licytować, ale by wskazać, że kresy nie były aż tak nieobecne w powojennej literaturze, jak Pani wzmiankowała w tekście
Izabela Brodacka Falzmann
Czytałam wszystkich wymienionych przez Panią.Mam tę przewagę, że wiele spraw studiowałam u źródła. Vinzenza cenię, Konwickiego mniej, o Stryjkowskim przez uprzejmość nie mówmy.
Jednak na te zbuntowane dzieciaki stalinowskiego establishmentu to dała się Pani nabrać. Oni nie byli zbuntowani, oni przygotowywali się do sprywatyzowania państwa, a ten bunt to było tylko udawanie. Jednym z symboli rewolucji październikowej był Plechanow. Podobno ze wszystkim się z Leninem zgadzał. Różnił się od nego tylko w jednym: twierdził mianowicie że nie można przejść bezpośrednio do socjalizmu pomijając kapitalizm. Było to wyraźnie eksponowane w drugiej połowie XX wieku aż wreszcie zaczęto lansować tezę że by zbudować socjalizm nie można jednak ominąć kapitalizmu i przynajmniej częśc ludności powinna przez niego przejść. Oczywiście te, jak je Pani nazywa (niby)zbuntowane dzieciaki, poświęciły się by przez ten kapitalizm przejść i jeszcze przechodzą. Krótko mówiąc narosła nam czerwona burżuazja, przyzwyczajona do życia na koszt państwa, mało tego, do żerowania na tym państwie. I mamy to co mamy: "wolny rynek" oparty już nie na systemie nakazowo-rozdzielczym ale na łapówkach i układach, szukanie wsparcia za granicą, zastąpienie ekonomii i prawa jakimiś grami operacyjnymi i manipulacjami rodem z SB i pewnie jeszcze coś w tym stylu by się znalazło do dopowiedzenia.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za polecenie. Trzeba przechować wiedzę o Kresach.
Izabela Brodacka Falzmann
Na Białorusi jest lepiej.Białorusini chcą kultywować tradycje wielkich Kresów i są życzliwi dla Polaków. Odnawiają zabytki. Na przykład Zalesie- pałac Ogińskiego, którego uważają za swego kompozytora.Nie mówiąc już o Nieświeżu i zamku w Mirze.Ziemie utracone i... ziemie odzyskane. Tego nie da się porównać.
Jabe
To tak, jakby opisując piękno Warszawy nie wspomnieć o powstaniu w getcie.
Kazimierz Koziorowski
wielu nie zapomnialo wplywu kresow na kulture narodowa ani tragedi kresow aczkolwiek czerwona zaraza doprowadzila wielu do stanu trwalej bezbronnosci i beznadziei ale na szczescie jak w konkluzji tekstu - jest wyraznie widoczne swiatelko w tunelu. to nie sa tylko 'geny polskie'- jakos udalo sie pewne wartosci przekazac mlodym i resztki godnosci narodowej ochronic. jezeli ktos zainteresowany dziedzictwem kresow nie zna jeszcze to polecam: "Starorzecza" - książka Antoniego Kroha o losach etosu ziemiańskiego w PRL-u
Kazimierz Koziorowski
wielu nie zapomnialo wplywu kresow na kulture narodowa ani tragedi kresow aczkolwiek czerwona zaraza doprowadzila wielu do stanu trwalej bezbronnosci i beznadziei ale na szczescie jak w konkluzji tekstu - jest wyraznie widoczne swiatelko w tunelu. to nie sa tylko 'geny polskie'- jakos udalo sie pewne wartosci przekazac mlodym i resztki godnosci narodowej ochronic. jezeli ktos zainteresowany dziedzictwem kresow nie zna jeszcze to polecam: "Starorzecza" - książka Antoniego Kroha o losach etosu ziemiańskiego w PRL-u
NASZ_HENRY
Kresy zostały porzucone w traktacie ryskim. Wielka trójka dokończyła dzieła zniszczenia w Jałcie. Na Białorusi szukają korzeni w I RP i tak też powinniśmy robić zamiast opierać się o trumny ludzi którzy porzucili kresy ;-)
lala
bardzo piękna ta kresowa opowieść - szkoda tylko, że jak wiele mitów - skonstruowana bez spojrzenia rzetelnego, na te wydarzenia i działania polskie na kresach, które do niby-idylli raczej nie pasują - oczywiście, można zapomnieć i o pogromach (np. we Lwowie czy Wilnie), i o akcjach antyukraińskich w II RP i o sytuacji ekonomicznej chłopów na Polesiu (a warto zajrzeć np. do roczników statystycznych z lat trzydziestych, wiele mówią).... nie, nie jestem za tym by widzieć wyłacznie "czarne" - jestem za tym, by patrzeć uważniej, nie tylko przez pryzmat własnej "kasty"... co do literatury - to dość wybiórczo Pani chyba czytała - od Czernyszewicza czy Miłosza, Vinzenza i innych (na emigracji) po Konwickiego ("Bohiń"), Kuśniewicza, Stryjkowskiego, Odojewskiego (w kraju) - całkiem sporo o kresach napisano...fakt, że nie zawsze w wersji sielankowej...
Moi dziadkowie pochodzą z Dublan koło Sambora. Z opowieści - przed I Wojną - sielanka; żadnych animozji (prócz zachłanności popowiczów, nie przestrzegających wspólnych ustaleń - na swoją korzyść), wspólne (podwójne) święta, zabawy. A była tam w połowie społeczność Polaków i po ćwierci Ukraińców i Austriaków (chociaż ci trzymali się raczej na uboczu). Szczęśliwie, rzezi w czasie II Wojny nie było w Dublanach, ale niedaleki (za lasem) przysiółek Oleksięta spalono i wyrżnięto. Byłem w Dublanach 20 lat temu - ledwie ślad po katolickim cmentarzu, parę starych domów, stara drewniana cerkiewka unicka i nowa potężna cerkiew moskiewska z wielką banią. Kościół katolicki zrównano z ziemią w latach 50-tych, nie ma śladu, zaledwie parę kamiennych powalonych nagrobków na dawnym cmentarzu, porośniętych krzakami. Dokumenty przeniesione do Archiwum Akt Nowych we Lwowie (na Rynku, obok kościoła Bernardynów), wówczas można je było przejrzeć. Nowi ludzie, ale ziemia, jak dawniej, dziwnie czarna, chociaż dużo opuszczonej. W Samborze ksiądz przy pracy przy odbudowie kościoła pw. Ścięcia św. Jana Chrzciciela, odbudowywany kościół we Rudkach Fredry ... Ach, te Kresy ... nasze serce.
Do wpisu: Diagnoza i terapia
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Gdyby pan Macierewicz poszedł o krok dalej i ujawnił aneks, albo jeżeli zrobi to obecny rząd dowiemy się who is who i wtedy będziemy mogli łatwiej odróżnić belkę od źdźbła.
Jabe
Tzn.?
lala
pamiętam też, że jako podatnik zapłaciłam za przegrane procesy, które wytaczano ministerstwu po "wspaniałej akcji" pana Macierewicza, który jakos za te procesy osobiście nie odpowiadał.... paatrzeć warto nie tylko na belkę w cudzym oku
Izabela Brodacka Falzmann
Wywłaszczanie prawowitych właścicieli to jedno a generowanie problemów społecznych to drugi aspekt tej sprawy. Przecież lokatorzy wyrzucani przez złodziei kamienic zasilą armię bezdomnych, a niektórzy z nich dostaną mieszkania zastępcze naszym czyli podatników kosztem. Pozdrawiam serdecznie
Izabela Brodacka Falzmann
Też tak uważam. Talmudyzacja to prymat litery prawa nad duchem prawa.Dobrze rozumiał to król Salomon i dlatego zarządził znany wszystkim test na prawdziwe rodzicielstwo. Pacjent w naszym kraju może spokojnie umrzeć. Byle zgodnie z procedurą. Do dwunastego tygodnia ciąży dziecko jest płodem a od dwunastego już człowiekiem. Czy to nie absurd? Wszelkie podobne kategorie prawne,wszelkie terminy prekluzyjne i zawite mogą dotyczyć rzeczy- nie powinny człowieka.
Anonymous
Pani Izo! Nawet źli lekarze nie pałają żądzą mordu. Nie przesadzajmy. Nie w tym problem. Ani nie w tym, że dobrzy lekarze są nieomylni. Też nie ma na co liczyć w tym względzie. Pytanie kto ma decydować co jest dobre dla pacjenta a co złe, który lekarz dobry a który zły? Urzędnik, inni lekarze - konkurenci? :-) Może jednak pacjent. Z określeniem "mordowanie pacjentów" bym się powstrzymał również z tego powodu, że w większości nagłaśnianych przypadków, nie mamy do czynienia ze zgonem zdrowych ludzi, a wręcz przeciwnie - chodzi o sytuacje, których biegu nie udałoby się odwrócić. Wiadomości TV są w moim odbiorze hieną żerującą na ludzkim nieszczęściu. Pamiętam, że po tygodniu (zaparłem się i oglądałem codziennie) z urywka zdania dowiedziałem się, że chodziło o ostrą białaczkę, a dzień w dzień poświęcano obszerny materiał ilustrowany rozpaczą rodziców jak zmarło dziecko z powodu opóźnienia badania morfologii krwi o dwa dni. W TV Kurskiego podobne codzienne spektakle propagandy są nadal uskuteczniane.
Izabela Brodacka Falzmann
Prawowici właściciele Oppenheimowie znaleźli się sami. Oczywiście dostaną ( i słusznie) odszkodowanie za kamienicę ukradzioną przez rodzinę Waltzów i sprzedaną "nabywcy w dobrej wierze".Na to odszkodowanie złożymy się wszyscy. Tak jak na wszystkie inne odszkodowania. Nikt nie rusza złodziei, nikt nie odbiera ukradzionej kamienicy ( " rękojmia zaufania do ksiąg wieczystych"). Kto zyskał?- Waltzowie i nabywcy taniej kamienicy. Kto stracił? Lokatorzy wywaleni na bruk i my, płatnicy podatków. Pan Kluska okradziony i sponiewierany przez gangsterów przy władzy też dostał ( i słusznie) odszkodowanie. Tyle że zapłacił je skarb państwa czyli podatnicy. Lekarz odmówił przyjęcia ciężko chorego dziecka do szpitala. Dziecko zmarło. Rodzina uzyskała odszkodowanie. Zapłacił skarb państwa. Lekarz nadal pracuje w szpitalu, podejmuje decyzje w izbie przyjęć i się nie poczuwa do odpowiedzialności za ich skutki. Na marginesie. W szpitalu Czerniakowskim w Warszawie nad gabinetem lekarskim gdzie przyjmuje pacjentów lekarz dyżurny izby przyjęć jest napis " selekcja". Zapytałam lekarza czy nie kojarzy mu się to z Auschwitz . Odpowiedział, że się wyraźnie zbyt dobrze czuję jeżeli interesują mnie takie głupstwa. Z ulgą potraktowałam odmowę przyjęcia. Faktycznie miał rację. Czuję się wyśmienicie.
lala
cóż - jesli chce Pani uczciwie naprawdę - to te nieruchomości w miastach i miasteczkach polskich jednak w jakiejs (czasem dużej - patrz: % mieszkańców przed 1939 rokiem) mierze nie należą do Polaków - - ot. panika w podwarszwskiej Górze Kalwarii, gdzie wyzawcy cadyka Altera odzyskali synagoge, wiąże się z banalnym faktem dotyczacym własności zydowskiej na ziemiach polskich (mimo zmiany granic); - i ten banalny fakt wznieca to, co mogę nazwać tylko - integralną (od 19 wieku) częścią polskiej kultury czyli antysemityzm.... ps. znam Pani tekst o kamienicy na Lwowskiej, ergo - ten argument proszę sobie darować, bo jakoś nie pokusił się nikt z tzw. obrońców PRAWDY o znalezienie prawowitych właścicieli (dziedziczących)
Anonymous
Talmudyzacja prawa - Pani Izo - wbrew rzeczywistości, czyli socjalistyczne stawianie spraw na głowie. W tym wypadku oznacza to stawienia na głowie sprawiedliwości. Nie ma na to lekarstwa innego niż egzekwowanie zwykłej uczciwości zawodowej i odpowiedzialności a nie umywania rąk od podejmowania decyzji innych niż jawnie świadczących o przekupstwie. I wszytko za parawanem rzekomej niezawisłości. W medycynie też rozwija się moda na talmudyzację medycyny, czyli standardy, procedury, przepisy, pozwolenia, zgłoszenia, rejestracje. I wszystko to zyskuje priorytet nad dobrem chorego, któremu zostaje rola parawanu.
Do wpisu: Tylko koni żal
Data Autor
Interesujące poglądy i wpis :)