|
|
juur "Twórcy tej ustawy reprezentują, w swej nieuleczalnej głupocie...." nie zgadzam się, że to głupota zwłaszcza, że PIS obecnie też to popiera, tak jak swoją 5. Nie mam wątpliwości, że to nie przejaw głupoty a realizacja planu krok po kroku. Jak widać kolejne uderzenie w rolników jest ważniejsze od wyborów. Po zniszczeniu przemysłu najwyższy priorytet ma zniszczenie rolnictwa czyli prywatnej własności rozproszonej. Wygląda na to, że szalona teza jakoby czerwoni z podstawionymi i wyselekcjonowanymi gumofilcami porozumieli się co likwidacji Polski a co kto z nich zdoła przy tym wyrwać to jego, wydaje się coraz bardziej prawdopodobna. To wyjaśnia, absurdalną likwidacją tysięcy zakładów za przysłowiową czapkę gruszek. Widać jak nad takimi inicjatywami unosi się duch Kiszczaka i jego mocodawców. |
|
|
Marek Michalski Nie może mieć własności ktoś, kto sam wolny nie jest, tylko jest własnością państwa.
Proletariusze wszystkich krajów łączą się we wciąganiu do piekielnego kotła tych, co chcą wolność zachować a prawo własności psa egzekwują przy użyciu łańcucha. I jeszcze go tresują zamiast sami podkulać ogon pod siebie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @ Alina 12.37
Nie miałam okazji rozwinąć problemów Australii lecz to jest pouczające. Ingerencja w istniejący ekosystem narusza jego równowagę i powoduje pojawienie się plagi organizmów które znalazły niszę ekologiczną. Mam filmik pokazujący szczurki ganiające się przy wejściu do metra w Śródmieściu Warszawy. Nawet miłe zwierzaki ale stały się już plagą. Dostają się nawet na wysokie piętra, niszczą odzież i roznoszą choroby. Idea ochrony wszystkich bez wyjątku istot żywych jest szkodliwą utopią. Czy chcemy chronić bakterie chorobotwórcze? Natomiast nie można tworzyć ustaw, które zamiast pomagać zwierzętom szkodzą im. |
|
|
u2 "OberNGOsem ueber alles NGOsen"
Ano, Niemcy mają taką przypadłość językową, że wszystkie wyrazy multiplikują i wychodzą potforki językowe. Ważne są przedrostki typu ober i unter. Na przykład Oberszturmbanfirer to wyżej niż Unterszturmbanfirer :-) :-) :-)
PS. Najdłuższe słowo w Polsce to niby mała mieszkanka Konstatynopolu, czyli słynna Konstantynopolitańczykowianeczka (32 litery), ale powstało raczej dla zabawy niż z potrzeby językowej. Niemcy mają aż 44 litery: Aufmerksamkeitsdefizit-Hyperaktivitätsstörung, choć konkuruje z nim słowo liczące aż 63 litery: Rindfleischetikettierungsüberwachungsaufgabenübertragungsgesetz (o ustawie wiążącej się z przekazaniem obowiązków w zakresie znakowania mięsa wołowego). Zaś na świecie najdłuższym słowem jest nazwa pewnego białka po angielsku: methionylthreonylthreonylglutaminyl ... isoleucine. Nazwa ta odnosi się do chemicznej nazwy oznaczającej włókniste białko mięśni poprzecznie prążkowanych, które wyróżniają kręgowce .... 189 919 liter, a gdyby ktoś zdecydował się je przeczytać, to oszacowano, że zajęłoby mu to ok. 3,5 godziny
geekweek.interia.pl
PS2. Najdłuższa nazwa miejscowości w Polsce liczy 40 znaków i 35 liter: Wólka Sokołowska k. Wólki Niedźwiedzkiej :-) :-) :-) |
|
|
Alina@Warszawa Bardzo podobał mi się na Malcie pomysł takiego małego bloku mieszkalnego dla zwierzaków z ulicy. Otóż widziałam taką wielopoziomową budę, parter z 2-3 "pokojami" dla małych psów, piętro i poddasze (z dachem 4 spadowym jak w polskich budynkach) z kilkoma pokoikami dla kotków, każde z wejściem z innej strony z małego tarasu wokół całości. Każdy kot mógł tam spokojnie wskoczyć. Co ciekawe wszystkie zwierzaki siedziały razem. Okoliczni mieszkańcy dawali im jakieś jedzenie, bo miski też miały. Widać nie chcieli mieć zwierzaków w domu, ale bardzo bardzo blisko obok.
Ludzie tam doskonale wiedzą, że albo są koty, albo natychmiast pojawiają się gryzonie. W znajomym ogrodzie, kiedy nie było kota, natychmiast pojawił się szczur i nornice. Koty natychmiast naprawiły sytuację.
W Warszawie para myszy potrafiła wejść mi do mieszkania po ścianie bloku na 4 piętro i buszować w kuchni w poszukiwaniu miejsca na zimę.
Pomysły polityków są idiotyczne i pani Izabela jak zwykle ma rację. |
|
|
Jan1797 Dzień dobry,
Oczywiście zgadzam się z tezami Pani wpisu. Nikt jednak nigdy nie zapytał, o co chodziło tym optującym za ochrona zwierząt dziko żyjących. Mam świadomość, że Pani i część rozumie to zagadnienie, ale bez dogłębnego przez nas wyjaśnienia rzeczywistość jest zrozumiała raczej enigmatycznie, a dla nieogarniających wcale.
Pisze Pani,
>>Nie ma w tej grupie naukowców, a także przedstawicieli Lasów Państwowych i Polskiego Związku Łowieckiego.«
Ochrona populacji zwierząt żyjących dziko powinna skutkować prawną instytucją nadzoru państwowego nad dobrostanem zwierząt?
Prosty przykład; Polski Związek Wędkarski miał w swoim statucie ochronę wód. Gdy była to organizacja masowa, rzeczywiście spełniała funkcje ochronne, bo łowiący byli nad wodą i masowo zgłaszali problemy populacji i czystości wód. W tym jest zawarte bezpieczeństwo Państwa. Dzisiaj te role ponoć pełnia NGO-sy. Nie ma w tych grupach naukowców, a także przedstawicieli Lasów Państwowych, Polskiego Związku Wędkarskiego i Polskiego Związku Łowieckiego więc podobnie jak to ma miejsce w przypadku psów, tracimy bezpowrotnie szanse zdroworozsądkowego bytowania. Inną sprawą jest czy tak jak to ma miejsce współcześnie, powinien wyglądać Polski Związek Wędkarski? Oczywiście stanowi to osobną sprawę i jest jednym z argumentów za ustawą. Wówczas można przejść do rozwinięcia, np. o jakie aspekty bezpieczeństwa wód chodzi — genetyczne, informacyjne, technologiczne w hodowlach itp.
Gdy pozbawimy się uczestnictwa na kształtem ustawy, to wszystkie zmory opisane przez Panią staną się faktem.
Kluczem jest tutaj integracja tych różnych głosów w skuteczny system, który nie będzie ograniczać się do działań czysto formalnych. Tak mi podpowiedziano. Jestem sceptykiem. |
|
|
Tomaszek U2
Bo konsulat We Wrocku jest OberNGOsem ueber alles NGOsen . I tego to ja jestem pewny . |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @ Jabe
Niestety tak. Różnymi ludźmi kierują dobre intencje ale dobrymi intencjami jest podobno wybrukowane dno piekła. |
|
|
Jabe Piątka dla zwierząt wiecznie żywa. |
|
|
Ijontichy Przecież to jest kolejna ściema,zasłona i socjotechnika rodem z paleolitu...aby ZASŁONIĆ RZECZYWISTOŚĆ w tej resztce Polski,która jeszcze nie została sprzedana za grosze Niemcom.
Druga 5 dla zwierząt... |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @u2
Od początku transformacji ustrojowej futrowano i forsowano ruchy aktywistów ekologicznych. Wiodącym hasłem było " myśl globalnie- działaj lokalnie" To się tłumaczy " zajmij się prawami planktonu a nie wtrącaj się w interesy starszych i mądrzejszych, a myśleć możesz sobie co chcesz" W podobnych ruchach uczestniczą na ogół dzieciaki i celebryci o umysłowości pantofelka. Wszystkie reżimy totalitarne posługują się jak wiadomo pożytecznymi idiotami. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @ Chatar Leon
Bardzo trafna uwaga. Niech psy nas gryzą, konie kopią, a bakterie atakują. Groźny jest przede wszystkim przy porażającej głupocie twórców tego projektu zamysł zlikwidowania zwierząt nierasowych. Większość ras powstała przez selekcję i chów wsobny. Psy tych ras są często karykaturą zwierzęcia, żyją krótko i ciężko chorują. Poza tym ten projekt przeczy ideologii ekologicznej nakazującej dbać o zachowanie możliwie najszerszej puli genetycznej. |
|
|
u2 „ Stop Łańcuchom”. Jest to grupa samozwańcza
Tego nie byłbym taki pewien. Na przykład Niemcy sponsorują aż 37 NGO-sów w Bolanda. Mają niezwykle rozbudowany konsulat we Wrocku. 800 etatów. Nie zajmują się tam wydawaniem wiz. Taki zdradsik dostał niedawno od Niemców 50 tysiaków ojro. Tak za nic, za to że się ładnie uśmiecha :-) :-) :-) |
|
|
chatar Leon Najcudowniejszy jest chyba ten ustawowy fragment definicji dobrostanu: "zapewnienie zwierzęciu możliwości wyrażania naturalnych zachowań” (ma to dotyczyć zwierząt domowych, gdy przecież sam fakt udomowienia zwierząt wiązał się z zaprzeczeniem owych możliwości wyrażania maturalnych zachowań).
W ramach ideologicznego zacierania granic między zwierzęciem a człowiekiem autorzy mogli zresztą napisać o "prawie zwierząt do ekspresji".
Czy pogryzienie przez psa nie jest wyrażaniem przez tego psa zachowań naturalnych?
Czemu zresztą nie rozszerzyć pojęcia "prawa do dobrostanu" na inne organizmy, np. bakterie chorobotwórcze... |