Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zero lojalności - zero empatii
Data Autor
Anonymous
Kiedyś ludzie byli szczersi i mówili w takiej sytuacji o dupochronie nie o procedurze. Lekarze mylą się i bez istnienia procedur. Procedury pozwalają "umyć ręce". Pacjenci z młodszych pokoleń, i tak samo lekarze, nie wyobrażają sobie świata bez procedur. W relacjach medialnych podstawową informacją jest, że było coś zgodne z procedurami albo nie, że były stosowne rejestracje w urzędach albo nie. I to jest podstawą oceny. Co rzeczywiście się wydarzyło zwykle umyka. Zawsze dziennikarzom umyka, że procedury są wymogiem administracji, która lepiej wie kogo lekarz ma przyjąć i kiedy i co z nim zrobić i za ile. Umyka też dziennikarzom fakt, co z pacjentem działo się wcześniej, na co był chory. Skupiają się na procedurach i emocjach. Takie opium dla ludu.
Izabela Brodacka Falzmann
Talmudyzacja prawa polega na przewadze litery prawa nad jego duchem. Dobrze rozumiał to Salomon wydając swój słynny wyrok. Obecnie dziecko w imię jego własnego dobra bez skrupułów oddaje się rodzinie zastępczej dlatego tylko, że rodzice są niezamożni, albo umieszcza w placówce wychowawczej. Dziecko, które Salomon oddal prawdziwej matce dziś zostałoby przecięte na pół. Bo czymże jest opieka naprzemienna, orzekana najczęściej w sprawach rozwodowych niż przecinaniem na pół życia dziecka.
jazgdyni
Jak ci się często zdarza, nie zrozumiałeś, co ja powiedziałem. Ale nie chce mi się tłumaczyć. Iza rozumie.
Anonymous
Poruszyła Pani temat, który ma wpływ na koszty funkcjonowania społeczeństwa. Chodzi o tzw. prawa niezbywalne. Odniosę się do tych praw w medycynie. Jeszcze z lat osiemdziesiątych pamiętam informacje o USA, że lekarz podejmujący reanimację na ulicy może być pozwany w związku z faktem, że był przechodniem a nie członkiem ekipy pogotowia. Albo, że koszt ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej profesora kierującego kliniką wynosił 340.000 dolarów - wówczas. Te fakty wskazują na dwie patologie: koszt zdrowia i życia wynikający z zaniechania oraz koszt finansowy ubezpieczenia. Oba ponoszą pacjenci, a beneficjentami są prawnicy, ubezpieczyciele i duże firmy medyczne (trudniej z nimi konkurować indywidualnym lekarzom w warunkach gdy firma ubezpieczeniowa, prawnicza i medyczna są elementami układu finansowego). W Polsce straszy się studentów i lekarzy pacjentami i ich roszczeniowością ale jak dotąd nie osiągnęło to tak zatrważających rozmiarów. Dzięki temu można świadczyć usługi medyczne w niższych cenach. Zyskują pacjenci, którzy najwyraźniej chcą się wciąż leczyć a nie sądzić. I chyba tu dotarliśmy do sedna, że tylko roszczeniowy pacjent podejmie trud chodzenia po sądach. Głównym problemem w Polsce nie jest jednak niezbywalne prawo do odszkodowań a niezbywalne prawo do ubezpieczenia zdrowotnego w ZUS, a wkrótce w Min.Fin. Konsekwencją, obok kosztu obu ubezpieczeń, jest standaryzacja i biurokratyzacja medycyny. Wpływ prawa przybiera kuriozalną postać gdy żąda się od pacjenta wielokrotnych zgód na różne czynności, jakby nie był świadomy po co przyszedł do szpitala. Historia choroby ma dzięki temu spis treści, a ważne dla leczenia informacje o są marginesem wśród opisów, zgód i formularzy wynikających z potrzeb administracyjnych i prawnych. Istota sprawy poddana została nadrzędności strony formalnej, co określić należy jako talmudyzację medycyny.
Anonymous
Myślę, że jesteśmy tu zgodni. I, że chodzi nam o to co określiłeś mianem talmudyzacji prawa, czyli prawa tak zajętego literą prawa. Prawa nie tylko oderwanego od rzeczywistości ale wręcz wypaczającego sprawiedliwość. Droga do tego stanu wiedzie przez gąszcz produkowanych praw, przepisów, wytycznych itp. i następnie ich interpretacji dowodzącej, że oszustwo nie może być ścigane, mimo, że wszyscy o tym wiedzą. Jest np. powszechna wiedza, w tym wiedza policji i prokuratury, o notariuszach udających nieświadomość, że nie uczestniczą w wyłudzaniu nieruchomości. I nic się z tym nie robi, bo sprawa będzie umorzona w oparciu o zastosowanie wybranych i zignorowanie innych przepisów prawa.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja piszę jak jest a nie jak ma być. Ludzie starej daty cierpią na syndrom zwany w psychologii " feel OK". Chcą być w porządku wobec wszystkich co nie zawsze jest możliwe. Ludzie nowego formatu czerpią satysfakcję z "bycia nie w porządku". Pewien młody człowiek zanieczyścił źródło w górach. " Co ci z tego przyszło?"- zapytałam. " Miałem frajdę"- odparł szczerze.
Izabela Brodacka Falzmann
Naiwniak Fukuyama głosił koniec historii. Pamiętam, że to czytając pomyślałam sobie: "ty durniu, to początek zupełnie innej historii". 11 września potraktowałam jako dowód słuszności moich intuicji. Jak widać mieliśmy podobne skojarzenia. Pozdrawiam.
Jabe
Po to wymyślono prawo, żeby było z góry powiedziane, co wolno, a czego nie wolno. Jak by wyglądał świat, gdyby urzędnicy decydowali, co jest sprawiedliwe, a co nie? Jak ich z kolei oceniać? Jakże często ludzie lamentują, że im się niesprawiedliwość wyrządza, gdy mają w tym interes, często szczerze w to wierząc. Ludzka ocena sprawiedliwości bywa bardzo zawodna, gdy w grę wchodzą emocje. Jednak nawet sprawiedliwość okazała się pojęciem zbyt precyzyjnym. Dlatego wymyślono „prastarą” sprawiedliwość społeczną. Po to dodaje się przymiotniki by pojęcia rozmydlić. To typowe dla lewicowej nowomowy. Przeciwnie, niż Pan twierdzi, to właśnie „przepisy”, takie jak Volenti non fit iniuria, są prastare. Niszczenie cywilizacji polega na zastępowaniu ich takimi plastycznymi sprawiedliwościami, by było róbta co chceta!
Izabela Brodacka Falzmann
Dlatego też ludzie bronią się procedurami. Słyszałam W TV jak lekarz, który nie przyjął chorego dziecka do szpitala, w wyniku czego dziecko zmarło powiedział, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurą. "To znaczy zmarło zgodnie z procedurą"- dopytała dociekliwa dziennikarka, a on potwierdził.
Izabela Brodacka Falzmann
Dwie z moich córek miały zajęcia z ratownictwa w szkole. Zabawa była przednia- do celu nauczenia się resuscytacji służył w obydwu szkołach mocno zużyty manekin z plastiku, opluty i usmarkany przez dziesiątki elewów zdobywających szlify ratownika. W obydwu ( różnych)szkołach osoba prowadząca zajęcia uprzedziła kursantów, że mogą się czymś zarazić w czasie akcji a także narazić się na sprawę sądową gdy coś im się nie uda w podjętej akcji ratowniczej. To samo słyszało kilka znanych mi osób podczas kursów na prawo jazdy. Uważam, że informowanie kursantów o prawnych zagrożeniach jest fair. Coś takiego może naiwnej entuzjastce nie przyjść do głowy. Osobiście nigdy nie posadzę na konia dziecka bez pisemnej zgody obojga ( nawet rozwiedzionych) rodziców i właściwego ubezpieczenia. Moja koleżanka w USA płaci dożywotnią rentę poszkodowanej bez jej winy w wypadku jeździeckim osobie. Była zbyt uprzejma i mało asertywna, tak jak ten dyrektor w Plękitach.
Optymista1930
Widać że Pani samodzielnie myśli! Świetny, trafiony w sedno tekst, w sumie podsumowujący ten świat! Gratuluję i współczuję, bo obserwacje rzeczywistości naprawdę bolą... Pozdrawiam!
Czesław2
Toteż w prawie profilaktycznie istnieje paragraf na każdego. Każda czynność może być uznana za wykroczenie lub przestępstwo. Wynik zależy tylko od intencji tzw wymiaru sprawiedliwości.
jazgdyni
Witaj Izo! Felieton, który już od dawna powinien być w powszechnym obiegu. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy ciągle jeszcze obserwowałem walące się wieżowce 11 września, że oto nadszedł koniec spontaniczności, oraz prastarych reguł społecznej sprawiedliwości. Zaczął się czas procedur i przepisów na wszystko. Czas w którym prawo jest ważniejsze od sprawiedliwości. A kodeks ważniejszy od mądrości i zdrowego rozsądku. Pozdrawiam
wielkopolskizdzichu
"Podobnie na zajęciach z pierwszej pomocy instruktorzy przestrzegają przed gorliwym angażowaniem się w akcje ratownicze" Ponieważ uczestniczę w organizowaniu kursów ratowniczych i sam w nich jako tz prelegent, biorę udział jestem zainteresowany w wyjaśnieniu co Pani miała na myśli?
Celarent
Genialne. Dwie zasady, które rozwiązują tysiące problemów i ostatnia uwaga, która jest doskonałą diagnozą ogólnej kondycji Europy, może właśnie dlatego, że "niemiecka praworządność jest mocno przesadzona..."? W tym kontekście pomyślałam o różnych komisarzach niemieckich na UE. Jakże trafne. Nie wiem tylko, czy brak empatii wypływa faktycznie że ślepego trzymania się przepisów i asekuranctwa. Brak empatii to przypadłość psychiczna, mająca podłoże w niedorozwoju emocjonalnym, częsta w stanach autystycznych. Lekarz-sadysta, urzędnik-impertynent, biznesmen-oszust wyzyskujący..., to ludzie z brakami w formacji moralnej i społecznej. Nasze społeczeństwo jest wciąż zwichnięte moralnie przez PRL, gdzie donoszono, kradziono, gnębiono ludzi z racji stanowiska(jestem zakompleksiony i stołek/lada daje mi władze to se poużywam...). Zachód ma za to zwichnięcie chciwości, niedowiarstwa i zaprzaństwa okraszone zdradą i mordem na własnych królach i społeczeństwach. Ale może, oczywiście się mylę.Takie mam odczucia. Możliwe, że źródła, przyczyny takie są, jak Pani pisze. Za tekst dziękuję.
Krytykowane przez Panią postawy świadczą tylko o braku moralności, bez której nie ma takich rzeczy, jak praworządność.
Hmm dawno na szkoleniu bhp nie byłem, ale zawsze do tej pory raczej kładziono nacisk na fakt braku ścigania za ewentualne uszkodzenia ciała. Inna sprawa, że zdaje się były już w Polsce pozwy za złamane żebra. A co do autostopowiczów - kwestie wypadków to jedno, ale ludziom przeszło po kradzieżach, pociętych tapicerkach i tym podobnych wybrykach w wykonaniu podwożonych. Do tego pewnie też seryjne kiedyś ataki na taksówkarzy zrobiły swoje.
marsie
"Ślepe trzymanie się procedur chroni cię przed kłopotami, a na empatię nie ma po prostu miejsca." I tak ma być? Po co tak naprawdę Pani to napisała? Wciąż kochający wielbiciel!
Do wpisu: Na przykład Henryk
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam.
stokolesny
Szanowna Pani Izabelo! Jak zawsze chylę nisko głowę, jest Pani Królową wiedzy o losach naszej Ojczyzny i Kopalnią wiedzy historii najnowszej, a nadto ma Pani Królewskie Pióro i niesamowite poczucie taktu, dziękuję z wyrazami szacunku stokolesny
Silentium Universi
Są to przykłady dość licznej grupy ludzi, którzy po prostu zanegowali Dekalog. Potem, bez względu na etykietkę (konserwatysta, lewak) tak to wygląda.
Czym on sie czul jest , przynajmniej dla mnie , sprawa "na potem". Interesuje mnie ta druga czesc czy wlasciwiej ta druga strona.
Izabela Brodacka Falzmann
A ja czekam z utęsknieniem na odtajnienie zbioru zastrzeżonego. Pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
A ja czekam z utęsknieniem na odtajnienie zbioru zastrzeżonego. Pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
Nasi konserwatyści początkowo być może nie byli zorientowani, że mają do czynienia z majorem bezpieki.Nie wiem czy prowadził ich służbowo czy faktycznie lepiej czuł się w skórze wyrafinowanego intelektualisty. Problem widzę w tym, że gdy już wszystko wyszło na jaw bronią go z zapałem godnym lepszej sprawy.