|
|
Izabela Brodacka Falzmann Cierpiała na nią przede wszystkim poprzedni rząd ( nierząd), który zadłużył na na kilka pokoleń. Niektóre działania rządzących wynikają nie ze złej woli lecz ze zwykłej ludzkiej głupoty. Wiele lat temu dla działacza Solidarności Rolników Indywidualnych zrobiłam " ściągaczkę" przed jego negocjacjami w banku dotyczącymi kredytowania jakiejś ważnej struktury. Nie wstydząc się wyjął ściągaczkę na której miał policzone wszystkie spodziewane warianty. Dyrektor banku poddał się i solidarność wynegocjowała wyjątkowo korzystne warunki. |
|
|
wagarowales, nie ma cienia watpliwosci ;) |
|
|
Pani Izabelo,
Bardzo ważny tekst, szkoda że nie trafi (chyba...) tam, gdzie powinien być czytany. Ludzie dawali, dają i będą dawać się oszukiwać, nic na to nie poradzimy. I powiem szczerze - nie martwi mnie to tak bardzo, każdy ma prawo być głupi. Problem leży gdzie indziej...
Na dyskalkulię cierpi każdy kolejny rząd naszego nieszczęśliwego kraju. Załóżmy, że zarabia Pani rocznie 20 000 zł, a wydaje 30 000 zł. Więc dopożycza Pani corocznie 10 000 zł na swoje utrzymanie. Jak szybko Pani zbankrutuje, nawet pomijając odsetki od tych kredytów? Rządy to właśnie czynią uchwalając budżety z deficytem. I tak już co najmniej od 25 lat...
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Anonymous Bez muzyki da się czytać. Już się wgryzłem w dedykację i spis treści. |
|
|
Dark Regis Z tym się zgadzam. Nie tytuł i posada tworzy naukowca. Komuchy kompletnie wykręciły te pojęcia na lewą stronę. U nas jeszcze nikt nie podchodzi do matematyki poważnie, przynajmniej nie tak jak na zachodzie. Są pewne przebłyski, ale to pieśń przyszłości. Dlatego na razie matematyczna utopia nam nie grozi. Groni nam utopia poskomunistyczna z silnym zabarwieniem postmodernistycznym. Tych hipokrytów tworzy obecny system edukacji, stworzony przez takich fachowców, których celem było wywalanie dzieci akowców z uczelni na bruk w imię chorej idei. Katedry w zasadzie obejmowało się dzięki punktom za pochodzenie, a nie za rzeczywiste dokonania w nauce czy edukacji. Ten system dalej trwa. Nawet szkolnictwo prywatne to jest ta sama matnia, zasiedlona przez tych samych typków, którym po prostu było mało koryta w uczelniach państwowych. Nie uczy się młodzieży w celu jej nauczenia, ale w celu odbębnienia godzin i zgarnięcia szmalu. Jeśli Pan słyszał o ciągłych aferach np. w m-Banku, to niech Pan wie, że jest to naturalne żerowisko np. absolwentów prywatnej szkoły WSHE z Łodzi.
Ja już przeczytałem tę książkę. Musiałem sobie ustawić odpowiednią muzykę, żeby złapać ten mroczny nastrój startujący od filozofii nauki, by się rozkręcić w okolicach informatyki ;) Ale jakoś poszło, jakoś poszło :)) Polecam ten utwór, bo pasuje do tego klimatu:
youtube.com |
|
|
Anonymous Do naukowców to ja mam przekonanie, ale nie tytuł i posada tworzy naukowca.
Z linkiem się zapoznam.
Nie chodzi aby sobie radzić bez, albo wbrew, tylko aby korzyść była obopólna. Obecnie naukowcy, a raczej etatowi naukowcy, radzą sobie bez liberałów, a we współpracy z urzędnikami, którymi zresztą starają się być.
Nie podawałem żadnego projektu emerytalnego, zatem również nie utopijnego. Uważam, że jest wielu ludzi, którzy takie systemy zdolnych jest stworzyć i niech je oferują. Świat istniał bez emerytur państwowych i ludzie inwestowali w dzieci. Może właśnie dlatego (obok innych względów) spadł przyrost naturalny.
W systemie emerytalnym o charakterze piramidy finansowej - jak ZUS - nie chodzi o utopizm z matematycznego i demograficznego punktu widzenia a o ściągnięcie pieniędzy na wydatki państwowe za aprobatą banków, które nie mają wyjścia innego niż odnotowanie zysku.
Nie mogę się zgodzić z założeniem, że emerytura jest czymś co się komuś należy. Jeżeli skłaniam się do emerytur państwowych (równych, dawanych "za żywota") to tylko dlatego, że sytuacja jest zabagniona przez istniejący system.
Wszyscy jesteśmy w kieracie i nie jest moją ambicją zamiana z poganianego na poganiacza.
Znowu niezgoda :-). Przecież teraz mamy bylejakość mimo, że historycy zajmują się historią a ekonomiści ekonomią. Problem, że na etatach i nie pod publiczkę a pod etatowych mecenasów. Murarze murują już mniej byle jako, bo bardziej wolno, tzn. szybciej bo wolni są.
Na ciemnotę nie ma lekarstwa, jak ktoś nie lubi udawać zadowolenia, gdy oświeceni hipokryci drą z niego łacha. |
|
|
wielkopolskizdzichu żyjesz pan w jakiejś ułudzie. Ludzie biorą kredyty takie jakie im przedstawią pracownicy banków, umiejętność wyliczenia procentów nie ma z tym nic wspólnego, ponieważ liczący procenty wylicza je w oparciu o bieżące informacje. Nie wie ile wyda na utrzymanie się za 5-8 lat, nie wie jaka sytuacja będzie na rynku pracy. Mało tego, nawet laureat jakiś olimpiad matematycznych nie rozumie treści całej masy klauzul. Matematyk podlega tak samo jak ledwo liczący słupki, ciśnieniu wytworzonych potrzeb, naciskowi mody i środowiska. Jak się ma 30 lat i chce się istnieć co oznacza posiadanie akceptowalnego samochodu, mieszkania, wyjazdu na wakacje i do tego utrzymanie na jako taki standardzie rodziny bierze się kredyt taki jaki jest do dyspozycji. pan panie marchewka nie masz zielonego pojęcia o życiu. a bierzesz się za recenzowanie. |
|
|
gorylisko pitolicie hipolicie...rozumiem, że jak składa pan kasę na rachunek oszczędnościowy to nie umie pan policzyć procentu...i tak jak bolek podpisuje pan w ciemno wszystko co panu podsuną...nikt nikogo nie zmusza to podpisywania umów kredytowych...chwała Bogu, lichwiarstwo się kończy wystarczyło ludziom zwrócić trochę kasy... 500+ się kłania... ale zadania z procentów bardzo pomogą, zadania z obliczania procentów w banku zarówno depozytów jak i kredytów też bywaja pomocne...odnoszę wrażenie, że pan wagarował kiedy w/w tematy były omawiane... chyba, że był pan pilnym słuchaczem scheuring-wielgus... |
|
|
Dark Regis Głowa do góry. Aby Pan nabrał wiary w naukowców, proponuję przeczytać parę książek. Ta jest na prawdę świetna, w miarę przystępna, prezentuje szerokie ujęcie tematu i dostępna jest w całości na Google Books:
Modelowanie w naukach o zarządzaniu oparte na metodzie programów badawczych i formalizmie reprezentatywnym - Autorzy Tadeusz Gospodarek:
books.google.pl
Naukowcy sobie poradzą bez liberałów, ale odwrotnie raczej nie :P To co pan proponuje, jest utopią, gdyż urzędnicy nie wytwarzają praktycznie żadnego PKB, a więc w pańskim systemie "kapitałowym" mieliby nie otrzymywać żadnych emerytur. Potem poszliby pod nóż nauczyciele, lekarze, doradcy, kler i służby. Oni też nie wytwarzają wprost PKB, a więc liberalna emerytura im się nie należy Coś w tym jest, ale obawiam się, że to raczej urzędnicy i reszta zbieszą się pierwsi, najmą drabów i zagonią liberałów do kierata ;)
Czas zacząć powoli wycofywać projekt polskiej bylejakości i zadbać, by śpiewacy tylko śpiewali, historycy zajmowali się historią, ekonomiści ekonomią, matematycy tworzyli i badali modele, a ludzie pouczający innych ludzi, żeby czytali jeszcze w wolnych chwilach jakieś książki. Wtedy będzie szansa na jakiś rozwój całego kraju, a nie tylko Pruszkowów i Ambergoldów. |
|
|
wielkopolskizdzichu "W tej prawdziwej anegdocie mieści się odpowiedź na pytanie po co uczyć dzieci matematyki. Człowiek nie znający matematyki choćby na elementarnym poziomie nie policzy sobie procentu składanego, nie wybierze dobrej oferty kredytowej,"
Znajomość matematyki nie ma nic wspólnego z wyborem oferty kredytowej. Raczej przydała by się znajomość historii, psychologi, uwarunkowań społecznych. Jeśli pracownik najemy, decyduje się na kredyt w wyniku, którego skazany jest do końca swych dni, na pokorę w stosunku do pracodawcy, to mu znajomość obliczania niezbędnej pojemności zbiorników paliwa w rakiecie kosmicznej nie pomoże. |
|
|
Anonymous Dziękuję za przykład piramidy finansowej. Może dlatego nie mam złudzeń do swojej emerytury w ZUS bo przykład przerabiałem w dzieciństwie, a wtedy nawet małe dzieci są w stanie dostrzec, że król jest nagi.
Nie pokładam też wielkich nadziei w wiedzy środowisk naukowych, które nie różnią się w przekroju przez masę od innych zawodów. Zabobony, w tym wiara w standardy i wytyczne, o których pisała Pani przed tygodniem, są na porządku dziennym. Często jest w tym stosowanie zasad w sytuacjach, których one nie dotyczą. Dlatego wolę gdy naukowcy, czy nie naukowcy, mylą się na własny koszt. Jest szansa, że przyjdzie refleksja. W przeciwnym wypadku jest samozachwyt kantujących nieeuklidesowo, gdy rozwiązują problemy ludzkości nie zważając na wybiórcze i nieadekwatne odniesienia swoich metafizycznych uniesień.
Za przykład może posłużyć min. Rafalska, która nie dostrzega konsekwencji wciągania najmłodszych pokoleń w udoskonalanie idei Bismarka. Rachunek jaki im wystawia to uzależnienie na miarę neoniewolnictwa. Właśnie uszczelniają się granice, zatem nie będzie ucieczki wnuczków - odrobią zadłużenie z wielokrotną nawiązką i jeszcze usłyszą, że brali 500+ nawet jak nie brali.
Idea socjalizmu stworzyła swego rodzaju III drogę do III przestrzeni, w której ludzi nie żyją tylko są hodowani. |
|
|
Jabe Koło to raczej czwarte tysiąclecie. No i nie ma pewności, gdzie je wynaleziono.
Myślę, że ludzie dawniej też nie rozumieli, co jak działa. Potrafili tylko zrobić więcej rzeczy codziennego użytku. Jakoś tak na przełomie XIX i XX wieku była moda na naukę. Ludzi interesowało nawet, ile jest planet. No ale to najwyraźniej była fluktuacja. Normą jest i była ignorancja. |