|
|
Pani Izabelo,
Być może tylu teoretycznych mądrości nie znam, ale w 100% się z Panią zgadzam. Co nie zmienia jednak mojej oceny JOW-ów. Szukanie kompromisu i grawitacja w kierunku centrum niekoniecznie musi wiązać się z polepszaniem sceny politycznej. Dla mnie centrum w polityce kojarzy się ewidentnie z partią Przestępczość Organizowana (albo jakoś inaczej... nie pamiętam... na pewno skrót "PO"). Kompromis natomiast kojarzy się z "kompromisem aborcyjnym". Bo to chyba idealny przykład "grawitacji ku centrum". Pojawiły się głosy: "dopuśćmy aborcję dla każdego" i "zakażmy aborcji w ogóle". Kompromis był więc oczywisty: dopuśćmy aborcję, ale tylko dla niektórych. Pozornie i wilk syty, i owca cała. Ale czy tego naprawdę chcemy? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To, że w każdym okręgu wygrywa kandydat większości nie oznacza, że ta większość (w sensie dominująca partia) będzie rządzić, czy będzie większością parlamentarną, bo w każdym okręgu preferencje mogą być różne. Podstawową zaletą JOW jest możliwość realizacji przez obywateli biernego prawa wyborczego. Każdy może zgłosić swoją kandydaturę po opłaceniu niewielkiego, na ogół zwrotnego wadium. Ma ono zabezpieczyć przed żartami. Kandydat nie musi być członkiem żadnej partii, sam opłaca sobie kampanię wyborczą ( to ważne społecznie). Może się zdarzyć i zdarza, że osoba znana ze swej działalności publicznej jest na tej podstawie wybierana. Na przykład popularny w okręgu nauczyciel czy lekarz. W parlamencie wybrani muszą się dogadać i jak mówi prawo Duvergera przy tym systemie wyborczym tworzą się na ogół dwie partie rządzące naprzemiennie. Postawy też grawitują w kierunku centrum. Tymi problemami zajmował się John Forbes Nash, wielki matematyk i ekonomista znany szerzej publiczności z filmu " Piękny umysł". Zajmował się on między innymi strategiami teorii gier, między innymi strategiami wyborczymi. |
|
|
Pani Izabelo,
Bardzo trafne spostrzeżenia, gratuluję. Chętnie bym jednak przeczytał rozwinięcie ostatniej myśli: jaką ordynację by Pani proponowała?
Osobiście jestem wrogiem JOW-ów, bo one stanowią rzeczywistą "tyranię większości", bowiem w każdym okręgu wygrywa kandydat tej większości. Na małe partie nie ma miejsca (jak w Wielkiej Brytanii). Osobiście proponowałbym ordynację proporcjonalną, ale bez progu wyborczego. Byłoby to dużym utrudnieniem dla rządu, bo wówczas poparcie 30-procentowe nie równałoby się 50% miejsc w Sejmie, ale myślę, że zakres wolności obywatela byłby większy. Silny rząd może zrobić bardzo wiele dobrego (jeśli chce...), ale też bardzo wiele złego. A to ostatnie, niestety, zdarza się chyba częściej...
Pozdrawiam serdecznie |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Jabe Kłopot w tym, że tym którzy są u władzy, wcale nie zależy na zmianie, która młodym da szansę. Niestety ordynacja wyborcza oddziela ziarno od plew, zostawiając plewy. Światełka w tunelu nie widać. |
|
|
Kazimierz Koziorowski "Nikt z poważnych młodych ludzi nie będzie latami nosił teczki za jakimś partyjnym bonzą, aby mieć szanse na listę wyborczą." - to najoczywistsza oczywistosc:-) a moze daloby sie to jakos obejsc? niech mlodzi wyksztalceni z prowincji zaloza partie ze statutowym ograniczeniem wieku. tylko czy aby jakis belkot prawny juz sobie nie zagwarantowal ze dyskryminacja ze wzgledu na wiek nie przejdzie? jezeli mlodzi nie zrobia rozruby to zmiay nie bedzie, tylko retusz |
|
|
Kazimierz Koziorowski Wszystko jest do ruszenia! Szanowny Pan nie widzi swiatelka w tunelu? Owszem, moze ktos juz moze tylko ponarzekac ale niech "ducha nie gasi". Np. tworczosc literacka p. Izabeli odbieram jako motywowanie do dzialania a nie jako narzekanie. |
|
|
stokolesny Szanowna Pani Izabelo
sam znam wiele takich przykładów niegodziwości, jednak są pod ścisłą ochroną, miejscowych urzędników samorządowych, prokuratur, sądów itd i są nie do ruszenia, ponieważ powiązania towarzyskie i rodzinne decydują o wszystkim
z wyrazami szacunku
stokoleśny |
|
|
stokolesny Szanowna Pani Izabelo
Święte słowa, obejmują bowiem ogromny zakres życia społecznego, pokazujące wszelkie jego wypaczenia, dokonane przez poprzednią ekipę, dla której tylko kiesa jest najważniejsza, pozdrawiam
z wyrazami szacunku
stokoleśny |
|
|
Wyśmienity pomysł !!! Powiadomię Tuska o tej propozycji. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja już jestem za stara na zmiany. Pozostaje mi siedzieć na kanapie i mieć za złe jak przedwojennej starej ciotce. Ale jest wielu młodych, wykształconych, znających obce języki i nie koniecznie z wielkich miast.Dla nich drogę do polityki otworzyłaby tylko zmiana ordynacji wyborczej na większościową. Nikt z poważnych młodych ludzi nie będzie latami nosił teczki za jakimś partyjnym bonzą, aby mieć szanse na listę wyborczą. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Strój dla mnie o niczym nie świadczy dopóki jest przypadkowy. Ale jeżeli ktoś publicznie przebiera się za błazna musi liczyć się z tym, że będzie jako błazen postrzegany. Jeszcze gorzej gdy błazen traktowany jest jako kapłan nowej wiary, a w teatrze prezentuje się widzom prostytutki w akcji traktując to jako sztukę. Albo każe się nam podziwiać jarmarczną tęczę. Chcemy zachować nasze staroświeckie gusta i obyczaje. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To nie po chrześcijańsku źle komuś życzyć, ale może przydałby się na Ukrainie. Jego kumpel już tam jest. No i wybitny ekonomista też. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Obecna ekipa różni się jednak choćby poziomem intelektualnym od poprzednich. Nie grozi nam, że nasz prezydent będzie po pijanemu opowiadał brednie, albo fikał po krzesłach, albo potrzebował tłumacza do pożegnania gości. Zmiany stylu zarządzania to nie wszystko. Zmienia się jednak i meritum wielu spraw. Być może obecna ekipa upora się z rabunkiem nieruchomości, z generowaną bezdomnością, z handlem dziećmi, z rabowaniem starców w domach opieki. |