|
|
wielkopolskizdzichu "Przede wszystkim nie obowiązują nas cudze umowy"
Proponuję to zadedykować mieszkańcom Lubuskiego, Pomorza Zachodniego i Dolnego Śląska, zachwyceni będą. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też serdecznie Pana pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Aby ludzie szanowali prawo obdarzyło się prawników właściwie władzą absolutną. Wyrok jest wydawany niezależnie, wyroków nie wolno ( nie wypada) komentować, sędziowie mają immunitet chroniący ich osobiście przed prawem. Jeżeli sąd zdecyduje się oddać mieszkanie Nowaka Kowalskiemu Nowak musi się z tym pogodzić.Oczywiście są instancje odwoławcze ale jak funkcjonują wie każdy kto miał do czynienia z prawem.W USA sędziowie są wybieralni i to jest jakieś rozwiązanie. Niezależność sędziów jest fikcją, gdyż są zależni od układów nie koniecznie klarownych. Coś musi się zmienić inaczej praca w palestrze zamiast nobilitować będzie pogardzana, jak praca hycla. |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Przed rewolucją francuską i wprowadzonymi przez nią zwyczajami prawnymi każdy kolejny władca - także w Polsce - zasiadłszy na tronie zatwierdzał przywileje i prawa wydane przez poprzedników - inaczej nie miały mocy. To dawało naturalną możliwość usunięcia jawnych krzywd, pomyłek, przywilejów uzyskanych pod wpływem doraźnych przewag itd. Niestety, w momencie, kiedy źródłem władzy przestał być Boży pomazaniec, a stał się lud ("ustami swych przedstawicieli", że odwołam się do starego dowcipu), ten wentyl bezpieczeństwa znikł. Niewykluczone, że tu właśnie można upatrywać źródła supremacji "szczegolnej kasty", która jest przecież zjawiskiem powszechnym, w Polsce tylko doprowadzonym do samoośmieszenia. |
|
|
Pani Izabelo ,kocham Panią za proste wyjaśnienie spraw prostych bez pisania wielotomowych dzieł !Pozdrowienia. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak czy owak w cywilizowanym systemie prawnym nieważne są umowy zawarte pod przymusem i wykorzystujące słabość intelektualną jednej ze stron. Na przykład jeżeli gangster zmusił kogoś pod pistoletem do przepisania mu majątku nie uzyska pomocy prawa w realizacji tej umowy. Podobnie gdy ktoś wykorzysta osobę niedorozwiniętą lub chorą psychicznie. Nawet małżeństwo zawarte w kościele może zostać unieważnione gdy jedna ze stron nie jest poinformowana o chorobie psychicznej drugiej.O stopniu degrengolady polskiego systemu prawnego świadczy fakt, że jakikolwiek sąd honorował sprzedaż kamienicy za 50 złotych przez osobę z demencją i że złodzieje odbierali taką kamienicę w majestacie prawa. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też serdecznie pozdrawiam. Masz rację - czy obowiązują nas na przykład obietnice pani Kopacz? Nie przypisując jej nawet zlej woli, może po prostu zabrakło jej rozumu. Najlepszym przykładem zdrowego stosunku do umów jest Brexit. To jak rozwód sprawa przykra lecz się zdarza gdy związek nie wytrzymuje próby czasu i nie spełnia oczekiwań przynajmniej jednej ze stron. |
|
|
michnikuremek Co nas obchodzą umowy zawarte przy okrągłym stole pomiędzy komunistycznymi bandytami a ich agenturą? Dziwię się, że np. taki mądry człowiek jak Stanisław Michalkiewicz uważa inaczej.... |
|
|
jazgdyni Opierając się na greckim panta rhei wszystkie umowy są tworami tymczasowymi i wygasają, gdy zabraknie jednej ze stron umawiających się. Bzdurą jest oświadczanie, że ważna i wieczna jest jakakolwiek umowa, na przykład między Polską, a UE. To była umowa między UE reprezentowaną przez konkretnego komisarza i konkretny rząd sprawujący władzę. Były to umowy "w imieniu" Polski. Aby zachować ciągłość, umowa musi być odnawiana i renegocjowana. Takie są cywilizacyjne metody. Świństwem na przykład jest przenoszenie umownych zobowiązań zmarłej osoby na ewentualnych spadkobierców. Nawet umowę małżeńską można rozwiązać rozwodem. I wcale obie strony nie muszą się zgadzać.
Umowy to elementy konkretnej cywilizacji i konkretnego społeczeństwa. We wielu krajach kupno konia jest zatwierdzone uściskiem dłoni. Ma taką samą moc, jak pięciostronnicowy akt notarialny. Poza tym istnieje skuteczność umowy. Co z tego, że jest, jak nie można jej wykonać.
A tak na koniec - w co drugim tekście walczę o uznanie nadrzędności sprawiedliwości nad literą prawa. Póki nie będzie sprawiedliwie, to wszystkie prawa można o kant d. potłuc.
Pozdrawiam |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Pozostaje problem czy odebranie przywilejów jest karą w sensie prawnym. W zaprzyjaźnionej wsi nadjeziornej rolnicy przypomnieli sobie że w " pańskich " czasach ich rodziny miały serwituty dotyczące połowu ryb i wypasania bydła. Teraz chcieliby odzyskać swoje przywileje. Tymczasem tereny zostały dawno sprywatyzowane, dawni właściciele uciekli przed sowietami, gminy rozsprzedały ziemie po pegeerach, ryby łowi jakaś spółdzielnia rybacka i karty wydaje związek wędkarski. Przecież nie są w stanie cofnąć umów międzynarodowych a III RP nie jest zobowiązana wnikać w ich relacje z niemieckimi właścicielami. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja nie mówię o etykietkach ( choć faktycznie są one obrotowe, czyli przydatne dla obu stron jako chwyt erystyczny ) lecz o faktach. Spróbuję szerzej się wytłumaczyć w następnym tekście. Zawsze o przywileje, władzę czy pieniądze toczy się walka. Mój opis to próba zgrubnej systematyki. To trochę tak jak świat przyrody dzielimy z grubsza na świat organizmów żywych i świat nieożywiony. Potem na organizmy roślinne i zwierzęce. Potrzebne są ścisłe definicje ale i tak część organizmów wymyka się tej systematyce. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jeżeli siadamy do gry powinniśmy przynajmniej w przybliżeniu znać jej reguły. Jeżeli chcemy grać w brydża sportowego nie siadajmy do stolika z pokerzystami. Jeżeli decydujemy się na pokera nie jest miło gdy przekonamy się, że zgodziliśmy się na grę w salonowca i to my obrywamy nie wiedząc w dodatku kto nas bije. Wydaje mi się, że duża część opozycji nie wiedziała co robi siadając do kanciastego stołu niesłusznie zwanego okrągłym. Przede wszystkim nie wiedziała, że karty zostały rozdane pod stołem i że część ich drużyny faktycznie gra po stronie przeciwnika. |
|
|
Jabe Jest coś takiego jak Komisja Trójstronna (obecnie jakoś przepudrowana). Celem tego wynalazku jest „prowadzenie dialogu społecznego”. Rządy bardzo chętnie powołują się na wyniki takiego „dialogu”. Pracownicy bądź pracodawcy dowiadują się z telewizora, że się na coś zgodzili. Doszło do zawarcia porozumienia i morda w kubeł. A przecież, o tym, kto kogo reprezentuje decyduje rząd, nie rzekomo reprezentowani. Jednak istnienie tego potworka nie jest kwestionowane (przynajmniej partie wysokoprocentowe nie kwestionują). Z okrągłym stołem było tak samo – dawał legitymizację i służył do uciszania. Nie było przy nim miejsca dla tych, którzy chcieliby pozory kwestionować.
Co do reprywatyzacji, to na inną niż w ich wydaniu się nie zanosi. Nie przeprowadzono sprawy jak należy i nie ma takiego planu. Sytuacja reprywatyzacji jest lustrzanym odbiciem sprawy lustracji. Jedynie wówczas słusznemu środowisku Gazety Wyborczej podobała się lustracja, pod warunkiem, że nie będzie „dzika”. Tak się jednak składało, że każda zaproponowana była dzika.
Bezwzględna walka polityczna nie jest, Łaskawa Pani, pomiędzy potomkami akowców, a potomkami ubeków. Owszem, chodzi o przywileje, o pieniądze, o władzę. A etykietki są tylko środkiem użytym w walce o wpływy. |
|
|
Kazimierz Koziorowski negocjacje potencjalnych ofiar z bandytami prowadza do tego ze bandyta wygrywa. bandyta bedzie rozglaszal ze wg prawa nie jest przestepca(bandyta) ale to wlasnie jego gang ustalil reguly gry zwane w bantustanie prawem i zatrudnil swoich ochroniarzy do jego egzekwowania. krotko mowiac ucziwy gracz nie wygra z szulerem ale zeby go zniszczyc nie musi z nim zasiadac do stolu gry |