Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nie będziecie panować nad nami
Data Autor
Czesław2
"Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą." Widać na własne oczy. I wcale nie mam na myśli współczesnych folksdojczów. Mam na myśli miliony bezmózgów spędzających weekendy w niemieckich galeriach handlowych.
gorylisko
Witam Szanowną Panią Jak zwykle w punkt... a poniżej link jak syryjczyk każe szkopom wynosić się z ich kraju dzienniknarodowy.pl pzdr
Do wpisu: Limba a sprawa polska
Data Autor
Dark Regis
Ja uzupełnię jeszcze pojęcie "rzezi drzew". W leśnictwie prawdziwa rzeź następuje rok rocznie, kiedy już leśniczy zrobi obejście nasadzeń i wytypuje kultury do przecinki. Wtedy do lasu wchodzą chłopcy z maczetami i rżną jak leci. Każdą brzozę, olchę, topolę albo wierzbę. Ma zostać sosna, jodła, buk, dąb, albo inne wartościowe drzewo. Z jednego kawałka nowo zasadzonego lasu można wyciąć kilkanaście tysięcy brzóz samosiejek, bo brzozy są w lesie odpowiednikiem chwastów w polu. Śmiech mnie ogarnął, jak PO chciało ratować przyrodę i klimat planety za pomocą nasadzenia 50 brzóz na miejskich trawnikach. Żeby brzozy wyrosły na ugorach, nie trzeba nic robić. Wystarczy ze 3 lata poczekać. Jeżeli PO się spieszy, to ja mogę sypnąć im nasionami pod oknami i zobaczymy jak długo wytrzymają w swej miłości do brzóz. O takiej zdolności do plenienia się gatunków drzew decydują strefy naturalnego występowania i klimatu, a nie ukaz carski z Brukseli.
Art
Korekta.. Chodzi oczywiście o Yellowstone Park,a nie o Yosemite Park.Upłynęło wiele lat od tego pożaru.
Nikt nigdy nie pyta tych nawiedzonych ochroniarzy jakie mają kompetencje, żeby oceniać takie czy inne decyzje, Misiewicz to musi je mieć, nawiedzony ochroniarz blokujący budowę już nie.Oczywiście, że przyroda poradzi sobie sama, bo TU, jeszcze tak nie było,żeby jakoś nie było.W skali przyrody sto lat to sekunda naszego życia i tylko nawiedzeni ignoranci epatują sobie podobnych pozornie prawdziwymi stwierdzeniami o samoregulacji środowiska.    To samo jest z "rzezią drzew" typową dla dzisiejszej antypisowskiej propagandy bezsensowną nagonką. Nikt nie dba o sadzenie drzew w miastach, parkach i przy drogach, natomiast ryk jest o te wycięte w prywatnym ogrodzie.Miasta na swoich terenach wycinają drzewa na potęgę, nowe nasadzenia robione są z gatunków krótkowiecznych, o beznadziejnej jakości/wielkości/.Najważniejszy, bo dający zarobek wykonawcy jest beton, asfalt, kostka granitowa i budowlanka.Drzewa w tym budżecie to ułamek wartości.Ale walka o to nie jest spektakularna, chociaż gołym okiem widać szwindel, kiedy w rewaloryzowanym za miliony parku sadzą choinki, której nikt by w domu na święta nie postawił. 
Dark Regis
Pani uwielbia pisać na tematy społeczne, a ja tu właśnie mam prawdziwy rodzynek. W jakichś wiadomościach w TV na święta zaprezentowano materiał bodaj z Afganistanu. Lewactwo i demoliberały lubują się w takich obrazkach. Mały chłopiec płaczliwie do kamery wyznaje, że od małego musi pracować i dawać się wyzyskiwać, bo jego ojciec nie ma pracy i dlatego tylko on utrzymuje rodzinę. A dlaczego musi pracować dziecko, a nie może pracy znaleźć ojciec? To proste. Dziecko można ogłupić, zastraszyć, zniewolić, okraść, wykorzystać, zmusić, wreszcie na nim zarobić. A na starym wydze już nie da się zbić kokosów. Zapewne ta sama myśl przyświeca stale polskim mądralom, kiedy perorują o konieczności wysyłania emerytów na emeryturę, żeby robili miejsca dla nastolatków, albo żeby obniżyć wiek wyborczy do 16 lat. To jest właśnie sama kwintesencja liberalnej wizji świata i ich krańcowej pogardy dla człowieka.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję i wszystkiego najlepszego. Nie wiem ile hektarów ma pan minister . To problem tak zwanych "rolników z Marszałkowskiej". Kupowali ziemie za grosze z likwidowanych PGR, gdy rolnicy nie mogli jej dokupić za żadne pieniądze. Faktycznie ten proceder kwitł za poprzednich ekip i należy go prześwietlić jak rabunek nieruchomości. 
Izabela Brodacka Falzmann
Czym była podyktowana nie wiem, z intencji będziemy się tłumaczyć przed Instancją Najwyższą.  Akurat skutki tej ustawy są dość dramatyczne. Koło samego budynku Urzędu Gminy Śródmieście w Warszawie wycięto wszystkie drzewa. Okazało się że skwerek ma prywatnego właściciela czyli jeszcze lepiej. Teren została zapewne sprywatyzowany prawem kaduka a potem ogołocony z drzew. Obawiam się, że to samo będzie się działo jak Polska długa i szeroka i zamiast parków pozostawimy wnukom ruiny Biedronek, a Warszawa będzie wyglądała jak Detroit . 
wielkopolskizdzichu
Wszystko pięknie i ładnie zakładając że chodzi o usunięcie zagrożeń dla zdrowego drzewostanu, a nie wycinkę  tegoż w pod pozorem wywózki chorego. Do dziś wielu naiwniaków wierzy że zmiana,  a la Szyszko, zasad wycinki drzew na prywatnej posesji podyktowana była troską o biednych emerytów i ich działki. 
Art
Błogosławionych Świąt.Kilkanaście lat temu,praktyczni?! Amerykanie  pozwolili aby spłonęła 1/2 Yosemite Park.Dla tej samej idei:natura sobie poradzi sama.Poradziła sobie,park spłonął i przez następne lata pies z kulawą nogą tam się nie pojawiał,gdyż można był obejrzeć tylko sterczące kikuty.Wszystkich zaś "obrońców natury" należałoby wyłapać,zawieźć do puszczy pokazać im usuwanie leżącego drzewa.Po jego pocięciu i rozłupaniu zobaczyli by miliony larw,jajeczek,żyjątek, wszelkiego rodzaju szkodników,gdyż taki stary,chory pień jest niczym innym jak szkółką rozmnożeniową.Każde chore drzewo,jeszcze stojące lub już leżące jest atakowane.Także tutaj p.min Szyszko ma rację.Nie ma jednak racji,gdy jego córka wraz z p.Hejke mają zakładać sieć kamer w Puszczy Białowieskiej za 6 mln zł z polskiego budżetu.Po za tym,p. minister jest właścicielem ntej liczby hektarów.Ilu?Można podobno znaleźć w sieci.Naśladownictwo jest wskazane.Ale nie PO i PSLu.
Do wpisu: Etyka ponowoczesna, czyli, znaj proporcją Baumanie
Data Autor
Jabe
Nie sądzę, że prywatyzacja moralności jest trafnym sformułowaniem. Słowo „relatywizacja” w zupełności wystarczy. Moralność zawsze była prywatna, w każdym razie nie państwowa, co nie znaczy, że była dowolna. Teraz jest na odwrót, co aktualnie jest dobre, a co złe, ludziom się pompuje z zewnątrz. Resztę załatwia podszyty lękiem konformizm.
Izabela Brodacka Falzmann
Prywatyzacja moralności oznacza oddanie sumienia piewcom jak Bauman moralności ponowoczesnej, relatywizującej zbrodnie i gloryfikującej prawo wyboru. Jest to wyjątkowo nielogiczne.Przecież złodziej też wybrał kradzież- dlaczego złodziej nie ma prawa swobodnego wyboru a dzieciobójczyni ma?
Jabe
Ta prywatyzacja moralności jest pozorna. Ktoś mógłby to wziąć za indywidualizm. W rzeczywistości wpojony lęk poprawności politycznej sprawia, że ofiary myślą, co im się każe.
Do wpisu: Wiatry znad Sekwany
Data Autor
Anonymous
Nie do końca prawda a raczej reguła nie działająca na szczęście permanentnie. Z przykładem pojmowania "zasad wolnego rynku" jak najbardziej się zgadzam. Z przyjemnością wysłuchałem. Dziękuję.
jazgdyni
Witaj Izo! Fajnie to napisałaś. Sam chciałbym to tak napisać. Moje klimaty... Tylko nieznałem kolejnego cwaniaka od sprzedawania Kolumny Zygmunta. Pyszna historia. Lecz jednocześnie smutna. Bo to co wiem (tyle się tego nagromadziło) o przekrętach, to mógłbym tylko o tym pisać do końca życia. Serdeczności
Dark Regis
To nie do końca jest prawda. Ma to jednak związek z pojmowaniem "zasad" wolnego rynku przez rozmaitych ludzików na ciepłych posadkach. Ja nie odwołam się w przykładzie bezpośrednio do sadownictwa, ale pokażę przykład analogiczny. W szkole jest sobie nauczyciel, powiedzmy pan Pikuś, który jednocześnie jest etatowym organizatorem szkolnych imprez albo nadwornym fotografem zblatowanym z dyrekcją. Ponieważ usłyszał on coś niecoś o ekonomii i wolnym rynku, więc któregoś lata postanawia sprawdzić się w roli biznesmena i zakłada firmę. Teraz organizowanie lub fotografowanie nie jest już niosącym radość hobby, lecz zajęciem poważnym i nie cierpiącym obcej konkurencji. Dzięki zblatowaniu z dyrekcją delikwent ma zagwarantowaną wyłączność i może dyktować ceny w "rozsądnym" przedziale określonym przez kumpla-dyrektora. Oczywiście nigdy nie nazwie tego inaczej, niż "wolny rynek". Uważa, że tak właśnie działa biznes i wolny rynek i kropka. Pokazanie tej oczywistej bzdury nie jest jednak moim celem. Ja chcę podłubać dużo głębiej - w sam przegniły nerw. Teraz zastanówmy się nad tym, co stale zaprząta głowę takiego nauczyciela, gdy przychodzi od odwalić swoje godziny w ramach przyznanego pensum. Czy jest to marzenie, żeby jego uczniowie osiągali wyniki na uczelniach wyższych i na olimpiadach? Czy jest to pragnienie, żeby swoich uczniów nauczyć fotografii, by stali się z czasem lepsi od swego nauczyciela? O, co to to nie! Nikt nie ma prawa zająć jego miejsca w ukochanym szkolnym biznesie - trzeba uwalać każdego łebskiego, a poduczyć tylko takich, którzy nie mają szans, ale sobą zajmą i zabezpieczą niszę ekologiczną. Jego żywotnie interesuje tylko kolejna impreza i kolejne zyski ze sprzedaży zdjęć - "za papier 4,20, za wydruk 5, to będzie 80 groszy do najmilszej kabzy". Ewidentnie pan Pikuś minął się z powołaniem i wybrał zły zawód. Tracą na tym jego uczniowie, gdyż z tego nie nauczą się porządnych zasad biznesu, co najwyżej naoglądają się i przesiąkną atmosferą kombinatorstwa, cwaniactwa i odwalania godzin. Ani też nie nauczą się porządnie przedmiotu, gdyż każda lekcja będzie robiona per noga, tylko jako przerywnik pomiędzy kolejnymi interesami w biznesie pana Pikusia. Wniosek jest prosty, jeśli chcemy mieć dobrą szkołę, to musimy w którymś momencie pozbyć się z niej takich panów Pikusiów. Co do środowiska prawniczego, to oni dużo szybciej i sprawniej wchodzą w ten rodzaj biznesu na szynach i bywa tak, że sprzedażą wyroków - czyli oskarżaniem, tropieniem, "obroną", a potem "sądzeniem" pod spreparowane tezy - trudni się w wielu Pipidówach jedna rodzina plus przyjaciele rodziny. Traci na tym całe społeczeństwo. Zazwyczaj rzeczy w świecie są zupełnie inne niż nam się wydają i wpadanie w konwenanse, maniery, zasłyszane teorie nic dobrego nie przynosi. Czasami to, co wydaje nam się proste i doskonale znane, do cna obcykane, w rękach prawdziwego mistrza czy marzyciela ujawnia swą drugą, ukrytą naturę :) youtube.com
Anonymous
To nie wolny rynek a brak sprawnego sądownictwa jest przyczyną panoszącego się oszustwa. Przewlekanie spraw i interpretowanie prawa wbrew logice i zasadom naszej cywilizacji jest parasolem dla oszustów. Produkcja praw i regulacji też. Szary człowiek jest wyjęty spod prawa, bo nie może dochodzić sprawiedliwości. Jednocześnie prawnie i administracyjnie stwarza się przywileje na różnych poziomach zamożności aby wszyscy przez prawo do roszczeń byli wciągnięci dla stabilizacji układu III RP. Polacy są zajęci wyścigiem kto wyrwie więcej niż zostanie mu wyrwane. I spokój z nimi, gonią własny ogon.
Izabela Brodacka Falzmann
Wolność ekonomiczna w sensie przyzwolenia na sprzedawanie uniwersalnego  lekarstwa na nagniotki  i jednocześnie na raka, przyzwolenia na kupowanie od staruszki z demencją kamienicy za 50 złotych okazuje się pogodą dla oszustów, a nie dla bogaczy czy klasy średniej. Nadzieja, że gdy się dorobią i awansują ich zdaniem do klasy wyższej przestaną oszukiwać jest złudna.Oszustwo to najlepszy geszeft i kropka. Niewidzialna ręka rynku powoduje tylko doskonalenie mechanizmów oszustw. I co dalej szary  człowieku? 
Anonymous
Oddechów nie opodatkują ponieważ ludzie gorzej znoszą podatki bezpośrednie niż pośrednie. Z tego powodu wprowadzono Vat i haracz od emisji CO2, które są skutecznie ściągane a konsumenci nawet o tym nie wiedzą, że z nich. Np. 58% Polaków jest przekonanych, że nie płaci podatku Vat. bankier.pl "Wolność gospodarcza polegała ich zdaniem na tym, że, można sprzedać pustą  kartkę z napisem kilogram złota oraz pustą puszkę z rzekomym powietrzem z Paryża jeżeli tylko ktoś zechce to kupić, co więcej  - tak rozumiana wolność ekonomiczna jest  ceną wolności światopoglądowej i wyznaniowej." Kupowanie powietrza w puszcze porównałbym do rzucenia datku grajkowi, który zbiera na piwo i reklamuje się stawiając na szczerość. Raczej widzę w tym chęć popełnienia ekscentrycznego szaleństwa na miarę skromnych możliwości. Kupowanie kartki z napisem kilogram złota, to mniej lub bardziej świadoma forma wzbogacenia się kosztem ryzyka. Jeżeli wpłacamy do banku pieniądze (kawałki papieru z napisem "wartość") to też liczymy, że nie stracimy, a jedynie ponosimy mniejsze straty przy mniejszym ryzyku niewypłacalności banku - do czasu. Rzeczywiste zagrożenie dla wspomnianych "wolności światopoglądowej i wyznaniowej" stwarza moim zdaniem np. system ubezpieczeń społecznych. Przed wyborami w 2015r. ZUS wysłał kartki z informacją ile nam wypłaci emerytury. Byłem ujęty szczodrością poprzedniej władzy ale obecna nie widzi nic zdrożnego w sprzedawaniu obietnic bez pokrycia byle utrzymać działanie piramidy finansowej ZUS. Drugim zagrożeniem  jest pogłębianie zadłużenia budżetowego. Znowu kosztem przyszłych pokoleń i kosztem "wolności światopoglądowej i wyznaniowej".
Do wpisu: Jak do krowy siodło
Data Autor
wielkopolskizdzichu
Typowe dla pisowca rozdarcie intelektualne reprezentuje biedrona. Toż to obecnie rządząca partia realizuje program który przerasta założenia Bismarcka. , chcąc wyrugować indywidualizm poprzez unaradawianie każdego przejawu funkcjonowania życia jednostki i społeczeństwa. Począwszy od igraszki łóżkowej która ma się stać aktem prokreacji  obrońcy przedmurza chrześcijańskiego - tym razem zwróconego na stronę zachodnią -  skończywszy na organizowaniu na siłę zbędnych spółek państwowych. 
Jabe
Bismarck to już był powiew nowego. I proszę nie mylić Niemiec od zarania dziejów z XIX-wiecznymi Prusami.
Biedronka
Na Zachodzie Europy za Bismarcka tow. Jabe nie było żadnej autonomii jednostki. Niemcy od zarania dziejów, podobnie zresztą jak Rosjanie nie dają jednostce prawa do autonomii. Może dlatego, że nigdy nie przyjęli podstaw kultury łacińskiej.
Biedronka
W takiej formie na pewno tak.  "Bo- powiedzmy sobie szczerze-  ten cały eurokołchoz też pasuje do nas jak do krowy siodło." Zresztą wielu już zaczyna pisać, że na UE ciąży niemiecka schizofrenia. Oni chcą z jednej strony budować bismarckowskie Niemcy a z drugiej strony na hurra- zapraszają imigrantów z krajów islamskich i to w dodatku tych najbardziej radykalnych. Typowa niemiecka schizofrenia. Ta schizofrenia przejawia się zarówno w poityce w stosunku do Ukrainy, w polityce wewnętrznej - w każdej dziedzinie życia. Pozdrawiam autorkę.  
"Zachód" od którego mamy się podobno nauczyć demokracji, wcale nie ma demokratycznych tradycji, przynajmniej takich, które weszłyby w krew typowym obywatelom tych państw. Ich tradycje są bardzo płytkie, bo też i bardzo krótkie, a nawet w takiej Anglii, nie chodziło im nigdy o żadną wolność, tylko o to, żeby dwie strony sporu natychmiast się nie pozabijały. Ci sami ludzie, ktorzy uczą nas teraz demokracji i "europejskości" za dwadzieścia lat chcieliby nas uczyć posluszenstwa nowym cesarzom, jeśliby zaszła taka potrzeba.
Jabe
Przeciwnie. To właśnie na zachodzie Europy autonomia jednostki była wysoko ceniona w czasach, gdy u nas bezwolny chłop był przywiązany do ziemi. To było w ramach prawa, ale rozsądnie tworzone i przestrzegane prawo daje więcej wolności, niż swawola. Jednak dzisiejszy Zachód ma się tak do dawnego, jak współczesna Skandynawia do Wikingów. Państwo opiekuńcze zniszczyło w nich ducha. Niezdolność do powstrzymania najazdu muzułmanów jest tego konsekwencją.