Otrzymane komantarze

Do wpisu: Pacta non servanda
Data Autor
Pani Izabelo ,kocham Panią za proste wyjaśnienie spraw prostych bez pisania wielotomowych dzieł !Pozdrowienia.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak czy owak w cywilizowanym systemie prawnym nieważne są umowy zawarte pod przymusem i wykorzystujące słabość intelektualną jednej ze stron. Na przykład jeżeli gangster zmusił kogoś pod pistoletem do przepisania mu majątku nie uzyska pomocy prawa w realizacji tej umowy. Podobnie gdy ktoś wykorzysta osobę niedorozwiniętą lub chorą psychicznie. Nawet małżeństwo zawarte w kościele może zostać unieważnione gdy jedna ze stron nie jest poinformowana o chorobie psychicznej drugiej.O stopniu degrengolady polskiego systemu prawnego świadczy fakt, że jakikolwiek sąd honorował sprzedaż kamienicy za 50 złotych przez osobę  z demencją i że złodzieje odbierali taką kamienicę w majestacie prawa.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. Masz rację - czy obowiązują nas na przykład obietnice pani Kopacz? Nie przypisując jej nawet zlej woli, może po prostu zabrakło jej rozumu. Najlepszym przykładem zdrowego stosunku do umów jest Brexit. To jak rozwód sprawa przykra lecz się zdarza gdy związek nie wytrzymuje próby czasu i nie spełnia oczekiwań przynajmniej jednej ze stron.
michnikuremek
Co nas obchodzą umowy zawarte przy okrągłym stole pomiędzy komunistycznymi bandytami a ich agenturą? Dziwię się, że np.  taki mądry człowiek jak Stanisław Michalkiewicz uważa inaczej....
jazgdyni
Opierając się na greckim panta rhei wszystkie umowy są tworami tymczasowymi i wygasają, gdy zabraknie jednej ze stron umawiających się. Bzdurą jest oświadczanie, że ważna i wieczna jest jakakolwiek umowa, na przykład między Polską, a UE. To była umowa między UE reprezentowaną przez konkretnego komisarza i konkretny rząd sprawujący władzę. Były to umowy "w imieniu" Polski. Aby zachować ciągłość, umowa musi być odnawiana i renegocjowana. Takie są cywilizacyjne metody. Świństwem na przykład jest przenoszenie umownych zobowiązań zmarłej osoby na ewentualnych spadkobierców. Nawet umowę małżeńską można rozwiązać rozwodem. I wcale obie strony nie muszą się zgadzać. Umowy to elementy konkretnej cywilizacji i konkretnego społeczeństwa. We wielu krajach kupno konia jest zatwierdzone uściskiem dłoni. Ma taką samą moc, jak pięciostronnicowy akt notarialny. Poza tym istnieje skuteczność umowy. Co z tego, że jest, jak nie można jej wykonać. A tak na koniec - w co drugim tekście walczę o uznanie nadrzędności sprawiedliwości nad literą prawa. Póki nie będzie sprawiedliwie, to wszystkie prawa można o kant d. potłuc. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Pozostaje problem czy odebranie przywilejów jest karą w sensie prawnym. W zaprzyjaźnionej wsi nadjeziornej rolnicy przypomnieli sobie że w " pańskich " czasach ich rodziny miały serwituty dotyczące połowu ryb i wypasania bydła. Teraz chcieliby odzyskać swoje przywileje. Tymczasem tereny zostały dawno sprywatyzowane, dawni właściciele uciekli przed sowietami, gminy rozsprzedały ziemie po pegeerach, ryby łowi jakaś spółdzielnia rybacka i karty wydaje związek wędkarski. Przecież nie są w stanie cofnąć umów międzynarodowych a III RP nie jest zobowiązana wnikać w ich relacje z niemieckimi właścicielami. 
Izabela Brodacka Falzmann
Ja nie mówię o etykietkach ( choć faktycznie są one obrotowe, czyli przydatne dla obu stron jako chwyt erystyczny ) lecz o faktach. Spróbuję szerzej się wytłumaczyć w następnym tekście. Zawsze o przywileje, władzę czy pieniądze toczy się walka. Mój opis to próba zgrubnej systematyki. To trochę tak jak świat przyrody dzielimy z grubsza na świat  organizmów żywych i świat nieożywiony. Potem na organizmy roślinne i zwierzęce. Potrzebne są ścisłe  definicje ale i tak część organizmów wymyka się tej systematyce.
Izabela Brodacka Falzmann
Jeżeli siadamy do gry powinniśmy przynajmniej w przybliżeniu znać jej reguły. Jeżeli chcemy grać  w brydża sportowego nie siadajmy do stolika z pokerzystami. Jeżeli decydujemy się na pokera nie jest miło gdy przekonamy się, że zgodziliśmy się na grę w salonowca i to my obrywamy nie wiedząc w dodatku kto nas bije. Wydaje mi się, że duża część opozycji nie wiedziała co robi siadając do kanciastego stołu niesłusznie zwanego okrągłym. Przede wszystkim nie wiedziała, że karty zostały rozdane pod stołem  i że część ich drużyny faktycznie gra po stronie przeciwnika.
Jabe
Jest coś takiego jak Komisja Trójstronna (obecnie jakoś przepudrowana). Celem tego wynalazku jest „prowadzenie dialogu społecznego”. Rządy bardzo chętnie powołują się na wyniki takiego „dialogu”. Pracownicy bądź pracodawcy dowiadują się z telewizora, że się na coś zgodzili. Doszło do zawarcia porozumienia i morda w kubeł. A przecież, o tym, kto kogo reprezentuje decyduje rząd, nie rzekomo reprezentowani. Jednak istnienie tego potworka nie jest kwestionowane (przynajmniej partie wysokoprocentowe nie kwestionują). Z okrągłym stołem było tak samo – dawał legitymizację i służył do uciszania. Nie było przy nim miejsca dla tych, którzy chcieliby pozory kwestionować. Co do reprywatyzacji, to na inną niż w ich wydaniu się nie zanosi. Nie przeprowadzono sprawy jak należy i nie ma takiego planu. Sytuacja reprywatyzacji jest lustrzanym odbiciem sprawy lustracji. Jedynie wówczas słusznemu środowisku Gazety Wyborczej podobała się lustracja, pod warunkiem, że nie będzie „dzika”. Tak się jednak składało, że każda zaproponowana była dzika. Bezwzględna walka polityczna nie jest, Łaskawa Pani, pomiędzy potomkami akowców, a potomkami ubeków. Owszem, chodzi o przywileje, o pieniądze, o władzę. A etykietki są tylko środkiem użytym w walce o wpływy.
Kazimierz Koziorowski
negocjacje potencjalnych ofiar z bandytami prowadza do tego ze bandyta wygrywa. bandyta bedzie rozglaszal ze wg prawa nie jest przestepca(bandyta) ale to wlasnie jego gang ustalil reguly gry zwane w bantustanie prawem i zatrudnil swoich ochroniarzy do jego egzekwowania. krotko mowiac ucziwy gracz nie wygra z szulerem ale zeby go zniszczyc nie musi z nim zasiadac do stolu gry 
Do wpisu: Paździerz i popelina
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Nie znam stosunków w Krakowie. Miałam raczej na myśli warszawską komunę, która zainstalowała się w pobliżu komendy na Wita Stwosza i na stopa wybrała się do Dusznik w sile 60 osób i w dodatku wojskowymi ciężarówkami  dokładnie w dniu inwazji sowieckich wojsk na Czechosłowację.
lala
że też Pani chciało się przypominać młodość marszałka Terleckiego (zwanego w tzw. hipisowskim Krakowie Psem)
wielkopolskizdzichu
Oczywiście, że nie byli idiotami wszak efekty ich pracy nie tylko w LWP, widać na Naszych Blogach. Między innymi  w postaci twórczości Pani Izabeli. Zaliczanie wszystkiego co niezrozumiałe do lewactwa, ocenianie na podstawie wyrywkowych i skąpych obserwacji, zawierzanie plotkom, podatność na manipulacje, zawierzenie tzw Mężom Stanu to efekt długotrwałego pozostawiania pod wpływem mediów komunistycznych. Zmieniła się co prawda moda, ale  sposób percepcji świata przez mieniących się Prawdziwymi Polakami nie różni się od komunistycznych standardów.  
Valdi
"Pokazywano go w kinach garnizonowych, by zbudować pogardę wśród zdrowej tkanki ludu dla zgniłych ideologi." To pewno stąd wzięły się rzesze entuzjastów filmu. Masz kolego umysł jak nienaostrzona brzytwa. Uprzedzam twoją lekkośc riposty: nie wszyscy politrucy byli skończonymi idiotami.
Przyganial kociol garnkowi. Narkomanii a nie "narkomani". To tak na koniec mojego rozczarowania Panem.
Es
Marne toto jest jakieś.Koledzy Ździcha od "art for art" potrafią całą księgę wypocić,po obejrzeniu jednej plamy napaćkanej na płótnie( Ździchu może słusznie,a jakże, zauważyć,że najważniejsze jest kto napaćkał i na przykład w proteście przecw czemu lub komu),a całe reflaksje Ździcha po dwugodzinnym filmie ,sławnego na cały świat mistrza,to że to było tak dla jaj i żeby trochę ludzi po planie poprzeganiać.TO marne mi się jakieś takie wydaje,ale mnie też pewnie-według Ździcha- komuna pod czerepem namieszała:)
Es
I to już wszystko?Tylko tyle?Naprawdę poczułem rozczarowanie
wielkopolskizdzichu
Forman, a nie Foreman, rozróba, a nie rozruba. To tak na początek miszczu.
Es
No i Wielkopolski Ździchu wyłożył nam,że te wszystkie filmy Foremana ,tak jak i cały ruch hippisowski,z wszystkimi protestami,demonstracjami,,całą rozrubą 68 roku na zachodzie i ideologiami,to tylko taka sztuka dla sztuki była.Tak,żeby Foreman mógł się zabawić ganiając stado baranów statystów po planie filowym,a inni macherzy od mas mogli urzadzać nie kończące się mityngi na ulicach.Noż..kurde,Ździchu ...dzięki wielkie żeś to w końcu wytłumaczył
I nie zawiodlem sie! Swietna recenzja. "Hair to... pretekst do wykazania sie...umiejetnosciami rezyserskimi. Tresc nieistotna, za to jakaz piekna forma. W sam raz dla umyslow scisnietych zelazna obrecza lewackich ideologii. Vivat competentia, Panie wielkopolskizdzichu!
wielkopolskizdzichu
To Pani podobnie jak większość pokolenia wychowanego na produkcyjniakach i westernach dominujących w kinach i TV peerelowskim nie łapie przekazu. Art for art w tym właśnie zawiera się miedzy innymi zderzanie wrzaskliwej frywolności z tragedią jednostek. To samo dotyczy Amadeusa i Mefista Może to jest za trudne . Brak wyraźnego wskazania kto dobry, a kto zły. Film, w każdym razie był, zalecany przez politycznych oficerów w LWP jako pokazujący degenerację zachodniego społeczeństwa. Pokazywano go w kinach garnizonowych, by zbudować pogardę wśród zdrowej tkanki ludu dla zgniłych ideologi. Jak widać na Pani przykładzie, nauki politruków trafiły pod Prawdziwie Polskie strzechy.
Izabela Brodacka Falzmann
Karoliny Czarneckiej ani jej piosenek na szczęście nie znam. Chyba Pan nie rozumie tego co ogląda. Na co satyrą jest film Formana? Na życie wyższych sfer? Na rodzinę?I co Pana tak bardzo ubawiło? Czy fakt śmierci w Wietnamie jednego z głównych bohaterów  Bergera ? Czy może fakt, że mała Murzynka nie wiedziała nawet kto jest ojcem jej nienarodzonego jeszcze dziecka? Oczywiście są w filmie sceny zabawne. Na przykład gdy Bukowski popisuje się konną jazdą w parku. Ale to mało.
wielkopolskizdzichu
Hair to jak pozostałe filmy Formana pretekst do wykazania się umiejętnościami reżyserskimi, prowadzeniem mas statystów, połączenia  tańca, muzyki w nośną satyrę. Trzeba mieć umysł ściśnięty żelazną obręczą by zauważyć w tym filmie idealizowanie życia hipisów. Zresztą podobne umysły uznały piosnkę pod tytułem "Hera Koka" Karoliny Czarneckiej za pochwałę narkomani.
Premia za czujność. Nad treścią, na przyszłość, więcej popracować. SV.
Z niecierpliwością czekam na Pańską recenzję "Hair". Mam nadzieję na niezły ubaw:-)