Otrzymane komantarze

Do wpisu: Jesteśmy w łapach psychologów
Data Autor
gorylisko
w rzeczy samej... poza tym obowiazuje tajemnica spowiedzi...w przypadku księdza i psychoanalityka...zaś jeśli chodzi o zwierzenia... wszystko co powiesz może być użyte przeciwko tobie... jeżeli któs z moich znajomych tak zrobi...to koniec ze znajomością... taki człowiek przestaje dla mnie istnieć... stąd trzeba uważać na przyjaciół... ;-)
Izabela Brodacka Falzmann
Pewna znajoma mieszkająca we Francji wyjaśniła mi dlaczego korzysta z usług psychoanalityka,( za swoje dobre pieniądze) zamiast iść do spowiedzi. Otóż jej psychoanalityk wysłuchuje z akceptacją gadania co jej ślina na język przyniesie, na przykład, że nienawidzi matki, albo jej rojeń erotycznych. Ksiądz musiałby zająć stanowisko. Zamiast psychoanalityka mogłaby używać koleżanki , ale korzystanie z usług psychoanalityka jest w lepszym tonie niż babskie ploty w kawiarni.
Izabela Brodacka Falzmann
To nie jest tak jak Pan mówi. opinie ośrodków diagnostycznych decydujące o losach dziecka nadal opierają się na jakiś  idiotycznych plamach. Nikt tego do kosza nie wyrzuca. A przede wszystkim do  zawodu psychologa jest moim zdaniem selekcja negatywna. na psychologię idą moi uczniowie słabi z matematyki i fizyki, którzy nie daliby sobie rady na studiach przyrodniczych. I często osoby z problemami, które mają nadzieję rozwiązać pogłębiając swoją wiedzę. Pisałam tylko o tym co poruszała autorka i dyskutanci. Ale na temat ośrodków propagujących psychologię gestalt , których się namnożyło  jak muchomorów po deszczu też mam wyrobioną opinię.
Dark Regis
W pewnym sensie tak. W kulturze anglosaskiej na przykład naukami w rodzaju Science są fizyka, biologia, chemia, a sama matematyka zawsze była czymś w rodzaju Art. To jest prawdopodobnie  główny powód nieprzyznawania Nobla w matematyce, a nie mit o porwaniu żony Nobla przez matematyka. W końcu Nobel nie mówił nic o szeregu dziedzin, z których dziś przyznaje się Nobla i jakoś to nie zgrzyta komitetowi z treścią testamentu. Osobiście uważam język matematyki za swego rodzaju język programowania, w którym można zapisywać i weryfikować modele. Bardzo dużo złego, choć też z drugiej strony dobrego, w matematyce poczyniło wielowiekowe uwiązanie przy aksjomatykach (próbowałem/uję to opowiedzieć przy okazji geometrii - artefakty i różne paradoksalne własności). Byty matematyczne nie istnieją same w sobie i nie ma sensu ich poszukiwać w rzeczywistości. Istnienia obiektów ze świata platońskiego po prostu nie można udowodnić. Wszystkie one są zatem tylko wirtualnymi konceptami, których przejawów w rzeczywistym poszukuje np. fizyka. Włos mi się jeży, gdy słyszę, jak naukowcy z tytułami profesorskimi bredzą o realnym istnieniu liczb, bo jakaś tam liczba ma szczególne znaczenie np. dla modelu wszechświata. Nawet używając pojęcia istnienia matematycznego, to większość liczb rzeczywistych nie istnieje - ba, nawet można to w pewnym sensie powiedzieć o liczbach naturalnych, choć znamy konstrukcję wszystkich: bierzemy Maszynę Turinga i dodajemy 1 do us... śmierci ;) Nie istnieją one z tego powodu, że albo nie umiemy podać algorytmu ich tworzenia, który np. kończy działanie, albo celu istnienia, czyli opisu pojęcia w którym mają one jakieś kluczowe znaczenie (np. wymiar w topologii). To właśnie wyrażają zdania w matematyce, które zbiera w sobie termin "principle of omniscience", czyli które nie mają konstrukcji (dowodu w konstruktywizmie). Mówienie, że musi być, czyli realnie istnieć, jakiś idealny obiekt, bo pojawia się on w matematyce, to tak, jakby powiedzieć, że realnie czyli cieleśnie istnieje muzyka, kolory albo moralność. Zarówno percepcja muzyki jak i kolorów zależy od predyspozycji (zmysłów, rozwinięcia pojęć w zakresie kultury) istot poddawanych ich działaniu. Trudno wymagać, żeby kura tańczyła techno, słuchała Szopena, albo brała na poważnie obrazy mistrzów. To są pojęcia ściśle związane z wciąż meandrującą kulturą ludzką i - jeśli chodzi o traktowanie tworów w konwencji arcydzieł - tylko z jej bardzo małą odpowiednio ukształtowaną przez edukację częścią.
Izabela Brodacka Falzmann
To prawda, nawet o energetyce jądrowej decydują historycy.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak , to następna wyjątkowa kasta, o wyjątkowych uprawnieniach i wyjątkowo dobrym samopoczuciu. Ośrodki psychologiczne rywalizują ze sobą, ale w sprawach zasadniczych trzymają sztamę, jak lewica. Bardzo trudno uzyskać niezależną ekspertyzę dla sądu, bo nie chcą występować przeciwko sobie a raczej podważać swoich wyjątkowych uprawnień.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję za informację i pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja nie chcę po prostu aby test Rorschacha decydował o czymkolwiek w moim życiu. Podobnie nie poddałabym się psychoanalizie. Bliskie mi jest stanowisko Hemara. Słonimski Anatolek Nie uważa Freuda „Po prostu” – powiada To jakaś niedojda Śniła mi się szafa Zwyczajnie, dla hecy A ten Freud tłumaczy Że organ kobiecy Ale jak we śnie Ten organ zobaczy To się pytam Freuda Czy to szafę znaczy?  
Dark Regis
Czyli niewiele Pan wie ;)
Izabela Brodacka Falzmann
Znam przypadek rodziców, których dziecko zostało wyprowadzone z autyzmu przez Samsona metodą symulacji erotycznej. Wiedzieli o tym i nie zgłaszali pretensji. Wręcz przeciwnie, stawali w obronie Samsona. W tym rzecz, że były dzieci kierowane do Samsona przez sądy i na to nie można się było zgodzić. Wielu mędrków o skłonnościach być może pedofilskich twierdzi na przykład, że praktyki kazirodcze pogłębiają więź rodzica z dzieckiem.Czy z tym tez mamy się zgodzić?Może to i prawda, ale w naszej kulturze nie do przyjęcia.
Izabela Brodacka Falzmann
Psychologia, psychiatria mogą i powinny się rozwijać. Nie można dawać im jednak takiej władzy nad człowiekiem. Zbyt często się myliły, zbyt często ulegały ideologii, zbyt często służyły władzy. Na przykład psychuszka było to więzienie zaordynowane przez lekarzy na polecenie władzy i dla jej wygody i jej celów. Jak tu mieć zaufanie do lekarzy psychiatrów? Co do testów psychologicznych. W ich przydatność i obiektywizm wątpią już nawet i Amerykanie,którzy przez całe lata pozwolili się terroryzować psychologom. Czy jeżeli dziecko narysuje ojca bez ręki to znaczy, że ten je molestuje?. Przecież to brednie. A jednak na takich rysunkach opierali swoje opinie biegli psychologowie i sady odbierały na tej podstawie dzieci.
jazgdyni
O co panu chodzi, że się pan przyczepił? Taka natura? Polecam - Patricia Churchland " Neurophilosophy - Toward a Unified Science of  the Mind - Brain" (Tylko 53 USD w miękkiej oprawie). Powodzenia
jazgdyni
Dziękuję za mądre rozważania wspierające m.in. mój komentarz. Pozdrawiam Ps. Wg. mojej prywatnej opinii, matematyka nie jest nauką. To narzędzie, albo instrument naukowy służący całej nauce, lub, ka ktoś chce, wszystkim naukom.
Izabela Brodacka Falzmann
A jednak dla sądu rodzinnego jest wiążąca opinia psychologa na temat relacji dziecka z rodzicami. Znam ten temat bardzo dobrze ( ktoś z rodziny pisał pracę dyplomowa na ten temat). Znam z autopsji przypadek, że biegła psychiatra nie wchodząc do mieszkania starszej osoby wydała zaświadczenie, że ma ona wszawicę, grzybicę i świerzb i ze względów sanitarnych musi być izolowana. Starszą panią policja zawiozła do domu opieki ( czytaj umieralni) gdzie została przywiązana do łóżka, zaopatrzona w cewnik i pampers i tak  miała spędzić resztę życia.  Moja znajoma wyratowała ją( przy moim niewielkim współudziale)  i żyła potem wiele lat w dobrostanie pilnowana przez znajomą żeby nie dostali jej w swoje łapy psychiatrzy. Mam nazwisko tej ekspert le go nie podaję bo wytoczy mi sprawę o zniesławienie, a szkoda mi czasu i pieniędzy na walkę o abstrakcyjna prawdę. Wystarczy mi satysfakcja,że rachuby tej dyspozycyjnej ekspert spaliły na panewce.A sądy jakie są każdy widzi.
Dark Regis
Ale po co tak daleko szukać? W Polsce od lat są prowadzone wykłady o numerologii i magii na podstawie Starego Testamentu. Nie można wykluczyć, że to z tego źródła czerpie neokatechumenat.
Dark Regis
Prawda? A jak taki bęcwał mógł tylu milionom wmówić, że jest obcykany w ekonomii jak mało kto? Może on olewał wykłady historii po to, żeby w jakichś tajnych kanałach przy kaganku zgłębiać tajniki matematyki? A może raczej był prowadzony przez jakąś tajną siłę na "gieniusia"? Ja miałem na PW na roku takiego prowadzonego przez całą uczelnię geniusza - dyplomy, nagrody, stypendium rektora i te rzeczy.  Nie powiem, fajny z niego był kumpel, tylko to prowadzenie z tła było absolutnie wkur...ce. Pamiętam jak kiedyś na jakimś wykładzie poruszane było akurat zagadnienie "jak samemu przygotować wykład na podstawie literatury naukowej". Połączono nas w pary, każda para mogła sobie wybrać temat z listy i musiała go jakoś opracować. Tak się złożyło, że ja trafiłem do pary z Arturem, oczkiem w głowie całego wydziału, a może i całej uczelni, grom go wie. Można to opisać tak, jakby w skokach narciarskich do następnej rundy przechodził jeden z każdej pary, a Stoch trafił na Hannawalda. Naszym wspólnym tematem było opowiedzenie o kratach. Ja podszedłem do tematu profesjonalnie, zaszyłem się w bibliotece PAN na Śniadeckich i przerobiłem wszystko od pojęć podstawowych, po własności krat modularnych oraz dystrybutywnych (tu właśnie pojawiło się moje zainteresowanie logikami w toposach, bez przerycia krat guzik bym zrozumiał). Artur jak zwykle uwierzył we własną wyjątkowość i podszedł do sprawy lekko i niezobowiązująco. Po naszym wykładzie pamiętam, jak ten skomunizowany funkcjonariusz w stopniu wykładowcy, któremu zdarzało się na egzaminach dłubać na przemian w nosie i w skarpetce pomiędzy paluchami, zaczął kręcić się i wiercić. W końcu wypalił, że stawia nam obu piątki, a mi z dużą niechęcią, bo akurat Arturek wypadł na moim tle wyjątkowo słabo, a z założenia musiał zapunktować. W końcu któregoś dnia Artur zawiódł swoich żarliwych wyznawców na PW, gdyż w wakacje zakochał się w jakiejś dziewczynie i rzucił studia. Ot i cała historia. Oj miałem ja się z tymi gowinowatymi głupolami i byłoby co opowiadać, ale dzięki temu teraz wiem, kto, w jakim trybie i za co dostaje w Polsce tytuły naukowe.
gorylisko
Jest gorzej i to od ponad dwudziestu lat. kiedyś wpadła mi w rece książka pt. "Ameryka, nowy uczeń czarnoksiężnika" gdzie dwóch kaznodziei protestanckich opisuje jak psychologowie zaprzegaja do swoich pomysłów magię. Tak,tak...magię... w internecie można namierzyć ich wystąpienia...książka jest dostępna cały czas za parę złotych...wcale mnie to nie dziwi bo jest ona obserwacją działań przemysłu psychiatrii i psychologii z punktu widzenia biblii... podczas jej czytania przyszly mi na myśl pewne spostrzeżenia... kiedyś miejsce tych wszystkich terapii była zwykła spowiedź... była dostępna wszędzie, własciwie o każdej porze i co najważniejsze, za darmo... dlatego ten przemysl łatwo się nie podda ale książka jest suuuper i ich wystąpienia także  
Jabe
Od 40 lat ma przed sobą świetlaną przyszłość.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Prymusem ? To był leser totalny. Kto szedł na historię ?  Ja też mniej wiecej w tym czasie pobierałem nauki na UG. Mało tego mój współspacz z akademika .... I teraz wiele rzeczy mi zaczyna dopiero sie zazębiać....jak taki bęcwał mógł tyle lat rzadzić. Pozdrawiam ro z m.
Dark Regis
"Filozofia nie jest nauką" - Ulrich Schrade ( pl.wikipedia.org ). To moje notatki z wykładu. Odpowiedź na pytanie dlaczego wymaga większej wiedzy o tzw. metodzie naukowej. Aby obejść te ograniczenia, współczesna humanistyka wymyśliła sobie sprytne pojęcie metody techne (gr. sztuka, technika, kunszt), rozumianej w sensie działań twórczych i oczywiście kojarzonej z techniką. Tą drogą właśnie następuje emancypacja rozmaitych psychoanaliz. Proszę sobie wygooglować dowolny wykład z tego tematu. Będzie to najczęściej wykład związany z innym wykładem z psychologii. Oczywiście od czasów Arystotelesa jest też alternatywne pojęcie episteme (gr. nauka, wiedza). Co do unaukowienia rozmaitych humanistycznych konstruktów, to często odbywa się ono w ten sposób, że z całości dziedziny zostaje wyizolowany fragment dający się w jakiejś formie zaksjomatyzować, a dalej na podstawie tych aksjomatów da się wyciągać jakieś wnioski. Jak więc widać główny problem nienaukowości dziedziny zostaje przesłonięty przez znaczki i brak konkretnego ufundowania takiej aksjomatyki znika z pola widzenia, zaś reszta przypomina niemal matematykę. Używam słowa "niemal", gdyż zarówno aksjomatyka, jak i metody dedukcji mogą bardzo odbiegać od tego, co rozumiemy pod tymi terminami w matematyce. Po pierwsze najczęściej nie jest to logika binarna zwana boole'owską (może być modalna ale nie tylko). Po drugie operator konsekwencji logicznej może mieć bardzo złe własności, w szczególności może zawodzić klasyczna metoda dowodowa Gentzena (odwrotność drzewa składniowego formuł), co powoduje, że aparat dowodowy będzie bardzo dziwny i nieuintuicyjny. Przykładów takich "wycinków" "nauk" jest wiele i wyliczanie można zacząć od wersji light, czyli od logiki programów w informatyce. To akurat daje się skutecznie zaksjomatyzować i uzbroić w automatyzowalne metody. Okazało się bowiem, że ten rodzaj logik pojawia się także w matematyce, gdy rozważamy konstruktywizm i intuicjonizm. Dalej weźmy prawo widziane przez pryzmat logik deontycznych (modalne). Kognitywistyka, czy ogólniej i mniej ściśle sztuczna inteligencja, posługuje się często pojęciem logiki agenta, logiki domniemań, czasem logiki wierzeń lub przekonań (beliefs). Jest też szereg prac matematycznych dotyczących logik parakonsystentnych, które mogą zawierać pewne rodzaje sprzeczności, oraz metod dowodzenia w tych logikach. Wybór tematów jest tu zbyt duży, żeby to zmieścić w jednej wypowiedzi. Postaram się jednak coś napisać wkrótce na moim blogu. Pozdrawiam.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Jesteśmy w łapach historyków. Pozdrawiam ro z m.
Dark Regis
A co Pan wie takiego strasznego na temat teorii strun? Strasznie jestem ciekaw.
Kazimierz Koziorowski
to jak trafienie 6 w lotto spotkac psychologa, ktory/a postanowila byc uczciwa i opowiedziec o kolejnej kascie po kursach gotowania na gazie. opisywanie zachowan mogloby byc najzwyczajniej neutralne ale jak uczy niedluga historia tej dziedziny - czesto sluzy niecnemu manipulowaniu masami i podatnymi jednostkami. w szczegolnosci, tak mozna oglupic mlodych ze i psychologia staje sie modnym kierunkiem studiowania, po czym adepci albo zaczna rezonowac swoich mentorow albo ida "na zmywak w londynie".  z psychologia i psychologami jest tak jak z komunizmem - rzekomo rozwiazuje problemy, ktore nie istnialy zanim ich psychologowie nie wykreowali. tysiace lat ludzie doskonale radzili sobie bez tej profesji po czym paru ojcow zalozycieli widzac perspektywy dla swojego geszeftu postanowili zabeltac to co dobrze funkcjonowalo bez ingerencji psychologow.  psycho-biznes nad Wisla trzymany jest za twarz przez kilka osrodkow ktore od czasu do czasu cos bekna ze konkurencja plecie bzdury, a tymczasem tylko podbiera klientow. warsztaty, towarzystwa, fundacje, a nawet unijne dotacje do kursow oglupiania - tak sie robi kase w tym sektorze gdy tymczasem rzeczywisci altruisci robia swoje bez rozglosu i najczesciej bez akademickiego przygotowania psychologicznego, a co za tym idzie byc moze nie zawsze legalnie  
Guildenstern
"Może będziesz taka miła i wyjaśnisz tym trollom...." Kolejny "twardziel" chowający się za kobiecą spódnicą jak nie przymierzając "ostatnia nadzieja białych" będąca przypadkiem imiennikiem boksera Gołoty. Ale cóż, potyczki słowne to nie to samo co spuszczenie lania najsłabszemu uczniowi w szkole. P.S.: Już widzę te wspomniane przez przedmófcę "cudeńka" w każdej poradni odwykowej. W miejsce psychologa, psychiatry (ten nie w każdej jest), psychoterapeuty, rejestratorki. W odpowiednio przyszłej przyszłości takie "cudeńko" mogłoby się samo się naprawiać a na psychoterapeutycznym stand bay'u pełnić rolę sprzątaczki. A jak pacjenty byłby za mało zmotywowany to prądem go. P.S. 2: Do autorki. Nie będąc lewakiem zapomniałem o jeszcze jednej generalizacji, jakże powszechnej w niektórych kręgach a równie krzywdzącej: ksiądz/pedofil. Tak to jest jak się wszystkich przedstawicieli jakiejś grupy wrzuca do jednego worka.
Raczej w  łapach niebezpiecznych  psychopatów. W Norwegii lekarz psychiatra wykorzystywał seksualnie  dzieci facebook.com.