Otrzymane komantarze

Do wpisu: Mózg jak buraczana marmolada
Data Autor
jazgdyni
Witaj Izo! Przeczytałem z głębokim zadowoleniem i dużą satysfakcją. Taka jest smutna rzeczywistość w akademickiej społeczności. Nie wychylać się poza obowiązujący paradygmat. Bo inaczej potraktują ciebie (może nie dosłownie), jak Giordana Bruno, choć to wiek XXI a nie XVI. Lecz zdradzę ci coś: jest jeszcze gorzej niż piszesz. Wielkie korporacje, czy jakieś inne instytucje mające władzę i pieniądze, płacą naukowcom, by wymyślali zupełnie nowe, wyimaginowane problemy, poprzez rozwiązywanie których, będzie można potężnie zarobić. Tak jak w przypadku podanego przez Ciebie globalnego ocieplenia. Twój świetny felieton idealnie wpasowuje się w moją pracę. Nie chcę jeszcze za dużo zdradzać, ale zebrałem wiele materiałów i to z całego świata, by moja teza była bezspornie udokumentowana. Powiem krótko - pewną chorobę propagandowo napompowano do niebotycznych rozmiarów, by wywołać powszechny strach i niepokój. Darmowe testy udowodnią, że prawie każdy może na to cierpieć. A to wszystko tylko po to, by wielkie międzynarodowe koncerny farmaceutyczne mogły zarabiać miliardy dolarów, na utworzonej specjalnie nowej grupie leków. Tymczasem, co jest dopiero potężną ironią, istnieje naturalny medykament, który świetnie sobie radzi z tego typu schorzeniem. Lepiej, niż wszystkie te nowe leki razem wzięte. Tylko... , że jest to surowiec naturalny, to nie da się na tym tak bardzo zarobić! Lecz postarajcie się znaleźć uczciwe, naukowe opracowania na temat tego lekarstwa. Zmuszono naukowców by milczeli, lub lekceważyli, lub wyśmiewali. Najuczciwsze co znalazłem i to w naukowych opracowaniach australijskich, jest stwierdzenie, że nad preparatem, który znany jest od stuleci, prowadzi się badania, są one w toku i jeszcze niczego konkretnego nie stwierdzono. To jest dopiero zeszmacenie się nauki! Kłamać i wymyślać, wpędzać w chorobę, by tylko okradać normalnych ludzi. Zaznaczam, że nie jest to o konopiach, czyli marihuanie i haszyszu. Serdeczności
Anonymous
„Naukowiec uprawiający normal science nie zajmuje się poszukiwaniem prawdy ani tworzeniem nowych teorii lecz wyłącznie usuwaniem anomalii sprzecznych z teorią obowiązującą „ Mocne! I niestety prawdziwe. Nie trzeba sięgać do historii medycyny, z której pamiętam analizę składu recept autorytetu medycznego z końca XIX wieku,a miał on w asortymencie ok. 60 receptur. Nie pamiętam niestety ile składników było w nich stosowanych, ale po 100latach jedynie kilka składników było nadal stosowanych, a kilkanaście miało uznane słabe działanie farmakologiczne. Z jednopokoleniowej perspektywy też można dostrzec radykalne zmiany doktryn, nawet oscylujące między skrajnościami. W tej sytuacji niezrozumiałe jest dla mnie dążenie do totalnej standaryzacji. Jeszcze bardziej zastanawia pogląd wielu lekarzy, że „jakby były standardy to nikt nigdy nie mógłby im nic zarzucić”, w tym pod względem prawnym. Chodzi o standardy totalne, czyli jak to i to, to OB i tomografia komputerowa, a kiedy indziej kompres na głowę. I kwita. Nikt niczego nie zarzuci, bo tak by było w wytycznych na każdą okazję. Takie podejście bizantyńskie wyklucza uznaniowość interpretacji administracji i biegłych (częściowo), ale wyklucza możliwość dostosowania leczenia do potrzeb pacjenta, sytuacji ( w tym materialnej). Pozwala za to umyć ręce. Jest to w gruncie rzeczy patologiczna adaptacja do istniejących patologi systemu. Wracając do szczepionek, to idealnej szczepionki nie ma i nie będzie. Są szczepionki o uznanej zasadności ich stosowania. Wśród nich różny może być okres utrzymywania się poziomu przeciwciał gwarantującego odporność. Np. szczepienia dziewcząt na różyczkę w 13 r.ż. są skuteczne u blisko 100% i być może dożywotnio. Równie ważne przeciw wzw typu B są dobre, ale miano u wielu osób spada i trzeba się doszczepieć. Problem zaczyna się gdy państwo chce leczyć wszystkich na wszystko, a nie tylko spełnić swoje „statutowe” obowiązki epidemiologiczne. Zaczyna się kreowanie potrzeb i tylko brak cudzych pieniędzy stoi na drodze socjalistom by nas totalnie uszczęśliwić.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Świetny tekst. Tam gdzie sa dogmaty tam nie ma mowy o nauce. Zresztą te wszystkie socjologie, ekonomię itd trudno nazwać naukami. Skoro prawdy nie ma to każdy moze wygadywać to co mu slina na język przyniesie. Sprobowali by tak w matematyce ! Pozdrawiam ro z m.
Mikołaj Kwibuzda
Bardzo dobry tekst, pozwoliłem sobie zapisać go pro memoria na dysku, bo lapidarnie przedstawia istotę rzeczy. Kilka lat temu zauważyłem, że studentom podsuwa się jakiś kodeks etyki czy podobnie wzniosły dokument, w którym m.in. napomina się ich, że nie wolno kwestionować osiągnięć nauki. Nie zdziwiłem się, gdy później natrafiłem na wiadomość, że w gronie autorów owego kodeksu był prof. Andrzej Zoll. To jest właśnie ten sposób myślenia. Inna rzecz, że biadania nad wypędzeniem z uniwersytetów dążenia do prawdy mają długą przeszłość i są ogólnoświatowe. Toteż rewolucje naukowe wciąż częściej inaugurowane są przez samotników lub zespoły outsiderów, z dala od publicznych funduszy. I jeszcze inne wrażenie: coraz częściej dostrzegam, że - wbrew pozorom i powszechnemu wyobrażeniu - badania historyczne, z bardzo jasno sformułowanymi zasadami rozumowania i ustalania prawdy, są mniej skażone stagnacją i konformizmem nie tylko od innej humanistyki (o to nietrudno), ale i od nauk przyrodniczych. Ale wielu pracuje nad podbojem tej enklawy i nie wiadomo, jak długo się utrzyma. W ślad za tym jeszcze o intratnych grantach. Wyobraźmy sobie, że o grant na badania nad relacjami polsko-żydowskimi aspiruje w polskim publicznym (utrzymywanym przez podatników) funduszu naukowym ktoś w rodzaju pani prof. Engelking, która zasłynęła m.in. jaskrawo rasistowską i bezdennie głupią wypowiedzią o innym, głębszym odczuwaniu śmierci przez Żydów niż Polaków. Na zdrowy rozum, wypowiedź ta całkowicie dyskwalifikuje potencjalnego kierownika programu badań naukowych na wiele sposobów: przede wszystkim osoba posługująca się tytułem profesorskim wygłasza jawne głupstwo pozbawione naukowych podstaw, a poza tym jest to wypowiedź sprzeczna z interesem potencjalnego fundatora (społeczności polskich podatników) i do tego moralnie obrzydliwa. Należy przeto ją użyć jako rozstrzygający argument dla odmowy finansowania badań. Jednak nie można tego uczynić, ponieważ we wniosku o pieniądze takie zdanie nie pada (ocenia się wnioski, nie publiczne wypowiedzi ich autorów), a wszelkie indeksy cytowań i inne formalne kryteria ukazują tę panią (lub jej podobnych) jako wybitnego uczonego o znacznej renomie. Recenzent, który odwołałby się do takiego argumentu, zostałby oskarżony o stronniczość. Zatem nawet jawny rasizm - byleby obrócony w "poprawnym" kierunku, tj. przeciwko Polakom - nie jest przeszkodą w łupieniu chudej państwowej kasy na ewidentnie niekompetentne działania pozorujące naukę.
Do wpisu: Od A do Ą I Wkurz Codzienny
Data Autor
wielkopolskizdzichu
Nieraz pisała Pani, jeszcze u Opary. 
Izabela Brodacka Falzmann
Nigdy nie pisałam na temat katastrofy. Coś się pomyliło
wielkopolskizdzichu
"Po kościach rozchodzi się sprawa katastrofy smoleńskiej" Nikt inny jak własnie tacy jak Pani doprowadziliście do tego że dochodzenie prawdy, związanej z katastrofą jest przedmiotem dowcipów. Niech sobie Pani przypomnij własne wpisy na blogu i komentarze. Zapomniało się.....?
Izabela Brodacka Falzmann
Oby wytrwali w swoim zamierzeniu.
Izabela Brodacka Falzmann
Jest jeszcze gorzej, często uderzają bezpośrednio ale na ogól na refleksję jest już za późno.
Izabela Brodacka Falzmann
Nikt nie rusza również na przykład tematu rękojmi zaufania do ksiąg wieczystych. Ludzie nie rozumieją problemu dopóki ich to nie dotknie, a potem też nie rozumieją. Mam do czynienia z osobą, której dom sprzedano z licytacji na podstawie nakazu płatniczego ewidentnie sprokurowanego przez oszustów. Nie rozumie ona, ze nabywcę za grosze jej nieruchomości chroni prawo bo nikt nie udowodni mu udziału w zmowie, a licytacja komornicza zawsze jest skuteczna  dla nabywcy. Nikt nie zajmuje się koniecznością zlikwidowania kryminogennego handlu roszczeniami.  Różne programy interwencyjne zajmują się losami poszczególnych poszkodowanych, natomiast nie walczą o usunięcie kryminogennego ustawodawstwa. Jak to się mówi -widzą drzewa ale nie widza lasu.
Anonymous
"Skąd dziennikarze tak dobrze wiedzą o czym pisać wolno, a o czym naprawdę nie należy?" Wiedzą, wiedzą. Pieniądz nie śmierdzi, a tresura robi swoje. Alternatywą jest pisanie nie tyle do szuflady co do niszy. Stąd wkurz też u odbiorców skazanych na urawniłowkę informacyjną. I reakcje widoczne w internecie - wkurz znajduje ujście. Bardzo prospołeczny pomysł mają znajomi Pani.
xena2012
Nieprawdą jest ,że obywatele sa zniecierpliwieni zalewem kłamliwych informacji. Oni ich po prostu nie zauważają traktując jako temat nieciekawy,zresztą informacje wazne i prawdziwe  też są podobnie traktowane a największe wzięcie maja media plotkarskie.Wielkie afery,korupcja ,niegospodarność nie wzbudzają zainteresowania jako że bezposrednio nie uderzaja po kieszeni .Dlatego np.dziennikarswo śledcze nie bardzo ma dla kogo pracować.
Dziennikarze to zwykłe lenie,nawet jak im się podsuwa artykuły z prasy zagranicznej nie ruszą tematu,idą na łatwiznę i poziom dziennikarstwa rodem magla.Szukając faszyzmu aż się prosiło choć podawałem artykuły z norweskiej prasy o marszach faszystów w Norwegii i o imprezie w studenckim klubie gdzie studenci przebrani w mundury gestapo serwowali drinki ,,Auschwitz,,Mein Kampf,,Luftawe,,wszystkie były usuwane nikt nie podjął tematu,tu jest artykuł i film vg.no; ,tutaj Marsz nazistów ochranianych przez policję aftenposten.no odbieraniu dzieci w Norwegii też pisaliśmy żaden nie ruszył tematu chociaż podawaliśmy oficjalne linki jedyni poseł Wojciechowski napisał artykuł na portalu w Polityce.Serdecznie pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Szokujące. Ale tak działają instytucje rzekomo  pomocowe. Następne tematy,którymi nie zajmie się żaden dziennikarz gównego nurtu to handel dziećmi przez ośrodki adopcyjne, handel narządami, działalność MOPSÓW, rabowanie starych ludzi przez MOPSY, przymusowe umieszczanie strych ludzi w umieralniach aby przejąc ich mieszkania itp itd   
Jan1797
"Weźmy aferę reprywatyzacyjną. Jak jest możliwe, że żaden dziennikarz tak zwanej prawej strony nie podjął tematu zgłaszanego choćby przeze mnie w Warszawskiej Gazecie. Nikogo nie obchodziło,"  Szanowna Pani.  To jest powiedzmy "c", w temacie "Reprywatyzacja, społeczeństwo, wspólnota", 60 kilo!!! rekordów po wygooglowaniu "prokurator mops", vide; google.pl Pozdrawiam sedecznie.  
Do wpisu: Jesteśmy w łapach psychologów
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też zetknęłam się z opowieściami na temat wyjątkowego " trenera personalnego" , który pomaga schudnąć, znaleźć cel w życiu, wygrać zawody sportowe i to wszystko za kilka tysięcy  za seans. Chyba trzeba upaść na głowę żeby swoje dobre i ciężko zarobione  dutki wydawać na takie nie sprawdzone bzdury.
Silentium Universi
Stary Testament nie jest podstawą wiary ani neokatechumenatu ani protestantów (dla katolików podstawą są ST i NT rozumiane wg Tradycji Kościoła. Nie można pominąć NT ani Tradycji). Może ci, z którymi masz do czynienia tak się zachowują. Ale to byłaby tylko sekta nie mająca wiele wspolnego z n.
paparazzi
 Struny drgają.  Teoria chaosu to jest to. Niby chaos. a wszystko na końcu w jednym kierunku uporządkowania.
Dlaczego filozofia nie jest nauką?  To chyba zalezy od rozumienia nauki, a z tego punktu widzenia naukowosc zalezalaby od sposobu uprawiania filozofii.  
Dark Regis
Stąd: „Rozprzestrzeń miejsce namiotu twego i skóry przybytków twych rozciągnij, nie oszczędzaj; uczyń długie powrózki twoje, a kołki twoje umocnij!” (Izaj 54, 2-3)13; błogosławieństwo spływające na Żydów przerodzi się w tryumf nad wrogami – „Wstań a młóć córko Syjońska! Bo róg twój uczynię żelaznym, a kopyta twoje uczynię miedzianymi, i zetrzesz narody mnogie, i pobijesz Panu łupy ich i moc ich Panu wszystkiej ziemi” (Mich 4, 13); w takiej atmosferze nadejdzie mesjasz, który ostatecznie wytraci wrogów – „Podniesie się ręka twoja na przeciwników twoich, a wszyscy nieprzyjaciele wyginą” Dziś wiemy, że nieprzyjaciółmi Izraela są także Polacy. Czyli każdy kto jest przyjacielem żydów będzie musiał stać się nieprzyjacielem i katem Polaków, bo to jest potrzebne żydom do szczęścia w "czasach ostatecznych". Przecież to jest jawna zapowiedź holokaustu całej ludzkości przez żydów. Stąd, każdy kto uważa Stary Testament za postawę swojej wiary, tak naprawdę jest po prostu zwykłym żydem i zieje nienawiścią do innych ludów, które wg Księgi należy wytracić. Przecież to jest tak prosto napisane, że trzeba być głupim lub zmanipulowanym, żeby nie zrozumieć. I jeszcze to: fronda.pl Protestanci już sikają po nogach z podniecenia, a Rockefellerowie tworzą fundacje. Czy Chrystus mówił, że pojawi się w odbudowanej Świątyni i poprowadzi żydów do walki ze wszystkimi narodami świata, żeby je wytłuc, wytracić i zabrać ich skarby? Coś więc chyba się protestantom i neokatechumenom popier..., bo właśnie z odbudową Świątyni żydzi wiążą przyjście Mesjasza i nie będzie nim Chrystus, bo Chrystus raczej nie był zabójcą i złodziejem. Ponadto gdzie jest w Ewangelii zapis, w którym Chrystus zobowiązuje nas Chrześcijan do odbudowy Świątyni W Jerozolimie, z której miał już raz okazję na kopach wywalić wieprze? No gdzie?
Pain Izabelo, Psychologowie to mały pikuś. Opinia o nich wątpliwa i ceny za "seanse" wysokie. Instytucja tzw "social workers" i "life coaches" sieje większe spustoszenie niż psychologowie. Bardzo często ci pracownicy socjalni zabierają się za pseudo terapie i porady indywidualne i grupowe dotyczące wszystkich dziedzin życia człowieka od macierzyństwa poprzez problemy nastolatków, nałogi, życie seksualne a kończąc na żałobie po stracie bliskiej osoby. Mówią oni językiem psychologów, robią praktycznie to samo tylko ich usługi są trochę tańsze. Spustoszenie w umysłach klientów  po takich terapiach jest identyczne (albo nawet wieksze) jak po wizytach u psychologów.  Następnie mamy tzw "life coach"; profesja niemal wogóle nie kontrolowana, wystarczy sobotnio-niedzielny kursik i tzw "doświadczenie zyciowe" które przecież ma każdy. Taki life coach może brać na godzinę od $70 w górę, udzielać porad życiowych przez telefon, może się tez spotkać z zagubioną osobą (cena natychmiast idzie w góre) i doradzić co i kiedy zrobić.  Psychologowie i pracownicy socjalni nie mogą mówić klientom co mają zrobić czy jaką podjąć decyzję; oni tylko naprowadzają na właściwy trop. Life coach wali prosto z mostu.Czyli każdy może wybrać "specjalistę" w zależności od zawartości swego portfela i oczekiwań. Każdy z wyżej wymienionych może się reklamować jako "katolicki pracownik socjalny" (najlepiej się sprzedają chrześcijańscy), "oparty na wierze trener życia" czy też "wielowyznaniowy psycholog". Tak jest w Kanadzie. Pozdrawiam Panią bardzo serdecznie :-)
Silentium Universi
Wnioskując po znajomych neokatechumenach: można. Ciekawi mnie zawsze, skąd takie podejrzenia siębiorą.
Silentium Universi
Jedna z naszych znajomych studiująca psychologię musiała na zaliczenie wykonywać praktyki uważane przez nas za magiczne (NLP, trening autogenny itd.) Zdrufko
Znajoma zwróciła się do psycholog z dzieckiem które  odzyskała po 5 miesiącach z rodziny zastępczej w Norwegii gdzie dziecko było przywiązywane do łóżka pasami aby nie wychodziło z łóżka,po powrocie do kraju zwróciła się do psychologa opowiadając o traumie dziecka(chłopczyk wyrywał sobie włosy z głowy,rozpędzał się i uderzał głową w ścianę ) psycholog ignorując historię dziecka powiedziała, że dziecko ma autyzm i zaleciła zapisanie się do przedszkola,które sama prowadziła,tak wygląda ta cała psychologia jeszcze jeden wielki biznes.Ciekawe, że ludzkość przez wieki jakoś sobie radziła bez tych spin doktorów
Dark Regis
Dziś struny już grają w sposób nieprzemienny i niełączny, a nie jak zwykłe struny ;) Sinusy do lamusa. Skoro się zobowiązałem, to kiedyś o tym napiszę, ale jeszcze sporo tematów przed tym zasadniczym. Najpierw uogólnienie funkcji trygonometrycznych na dwu okresowe funkcje eliptyczne :) , bo bez tego nie da się zrozumieć jak działają i czym są nawet zwykłe orbitale atomowe, a co dopiero struny. Orbitale atomowe to dość proste zagadnienie ale trudno przetłumaczalne na prosty język. Mimo wszystko spróbuję. Stukał Pan kiedyś rytmicznie w kwadratową lub okrągłą blachę posypaną jakimś pyłem albo piaskiem? To by bardzo pomogło zrozumieć temat :) youtube.com Najprościej mówiąc, to jest coś jak ruch okresowy wahadła, ale uogólniony na dwa i trzy wymiary. Struny są uogólnione na dalsze 7-11 wymiarów, dlatego tak trudno to ogarnąć z marszu, ale obowiązuje analogiczna zasada. Spokojnie, zmieści sie jeszcze więcej, bo słynna grupa E8 (prosta grupa Liego) jest 248-wymiarowa. pl.wikipedia.org Angielska wersja jest dużo lepsza: en.wikipedia.org Przestrzeń, albo rozmaitość Calabi-Yau, to uogólnienie krzywej eliptycznej, albo dwuwymiarowych powierzchni K3. O teorii strun: pl.wikipedia.org