|
|
wielkopolskizdzichu Utrafiła Pani w samo sedno. Ogłupianie ludzi to podstawowa cecha posiadaczy tzw talentu ekonomicznego. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To najlepszy dowód że nie było woli politycznej aby się tym zająć. Sprawę kamienicy ukradzionej przez Waltz opisywałam na podstawie dokumentów dostarczonych mi przez stowarzyszenie lokatorów tej kamienicy. Niektórzy czytelnicy straszyli mnie sprawą o zniesławienie. Nikt nie odezwał się ani słowem. W sądzie miałabym okazję pokazać te wszystkie dokumenty. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Audycje które prowadziłam w RM nie miały nic wspólnego z biznesem. Z drugiej strony Ojciec Rydzyk ma wyjątkowy talent ekonomiczny. Najchętniej powierzyłabym mu tekę ministra finansów. Nic nie ukradł w przeciwieństwie do ludzi PO. Nie sprzedał Kasprowego Wierchu.Nie knuł po cmentarzach. Nie złapano go w USA na kradzieży futer. Wierni sami dawali składki na jego inwestycje. |
|
|
Guildenstern Spędziłem dzisiaj trochę czasu próbując odnaleźć źródło mojego jak się okazuje błędnego przekonania, bez sukcesu. Byc może rzeczywiście z kimś Panią pomyliłem. Tym samym czuję się w obowiązku Panią przeprosić i przepraszam. Ubocznym skutkiem tych poszukiwań jest prześledzenie kilkuletniego archiwum Pani tekstów. Niektóre z nich są nadal aktualne, niestety. Przykre też, że musiał do władzy dojść PiS by ktoś w sposób instytucjonalny zajął się czyścicielami kamienic (czytałem Pani notki z 2009 r.) Życzę zdrowia. |
|
|
wielkopolskizdzichu Rzeczywiście Pani Blogerka potrafi wspiąć się na wyżyny sztuki pisanej. Poruszanie spraw ważkich i trudnych z jednoczesnym komicznym akcentem o zaszczycie współpracy z biznesem, który jak żaden inny przystaje do dewizy o potrzebie ukradzenia pierwszego miliona. |
|
|
Ryszard Surmacz Proszę Pani, to nie w nazwiskach problem, choć niektóre uderzają swym historycznym brzmieniem, lecz o stan państwa i umysłu dzisiejszych Polaków. Właściciele prawdziwych historycznych nazwisk byli pod szczególnym nadzorem, do 1989 r. Tu mamy do czynienia ze skutkami bolszewickiego walca, który przejechał się po szlachetnej polskiej kulturze i personalnie po naszych brzuchach i plecach. Szczególnie Pani powinna dobrze o tym wiedzieć.
Dawniej, gdy jakiś członek rodzinnego klanu splamił swoje nazwisko lub klejnot rodowy, otrzymywał karę w postaci odebrania jakiejś literki w nazwisku. I to była hańba, o której każdy wiedział; zmyć ją było niezwykle trudno. Dziś kto czegoś podobnego dokona?
Owszem, historyczność nazwiska razi, ale proszę nie mieć pretensji do historii, bo ona już wystarczająco jest zakłamana. Rozumiem, ale proszę o wyrozumiałość. Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ależ własnie o to mi chodzi. Rzeczony Hubert M tak en passant powiedział, że posługuje się tytułem, czasem w korespondencji urzędowej.I nie wstyd mu? Jak mawiał mój ojciec,oficer, który zdefraudował kasę pułku strzelał sobie w łeb, bo nie było dla niego już miejsca w społeczeństwie. A facet, który okrada staruszki i prześladuje starych schorowanych ludzi w tym warszawskich powstańców opowiada o swoich tytułach. A mecenasa R.N. wypuszczono za poręczeniem w wysokości 1 mln. Dla niego to jak 10 zł.Wypuścił go niezawisły sąd polski. |
|
|
Dark Regis Ależ proszę sobie pofolgować, bowiem nie takich chrabióf nasz polski glob na sobie nosi. Jest ich jak na psie i każdy ważniejszy, bo nikt się już nie pyta jak tam pradziadyga onego głosował na sejmie niemym, czteroletnim, z kim konfederował i gdzie jurgielt w łapę brał. Dopóki nie zrobi się jakiegoś takiego skontrum, to szlachta polska jest tylko jak pies cały w rzepach, który skrzeczącym łajaniem respektu się domaga. Dawno to był Bul z bigosowaniem? A to przecie nie on jeden ma te herbowe kiełbie we łbie - zanim jeszcze coś dla Polski zrobi, to już łapsko po zapłatę wyciąga. Na przykład jeden z gangsterów szczyci się podobno przynależnością do francuskiej arystokracji. Jak mówi, w mordę może dać za brak szacunku. Znamienne dla tego rodzaju obcego desantu, którego przedsmak próbowaliśmy pod zaborami. Posłanka o ksywie Pancerfaust chce nawet być księżną nad "polskimi chamidłami" niereformowalnymi, co nie rozumieją idei marksizmu, bo kiedyś tam strajkowała i roznosiła ulotki. Innym Polacy nad morzem śmierdzą. A takim jak oni to ja mogę śmierdzieć z największą rozkoszą. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Postaram się jeszcze trochę pociągnąć-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Oczywiście, że nie chodzi tylko o nazwiska. Jednak jak Pan pisze człowieka który naruszył prawa swego klanu czy swojej społeczności spotykał ostracyzm. Szczególnie wyraźne to było na wsi i dlatego - twierdzę- wieś odegrała w naszej najnowszej historii ogromną rolę. Przechowała tradycję, wartości i nie pozwoliła sobie odebrać własności. Bardzo lubię dowcip z tamtych czasów jak to sekretarz partii pyta bacę:" Baco oddacie konia do kołchozu?" " tak" -odpowiada baca. " A krowę" " Też " -odpowiada baca. " A owiecki?"." Ni" " A to czemu?" " Bo owiecki mom" |
|
|
A ja się z Panią nie zgadzam !!!
Jest Pani jednym z nielicznych blogerów, którzy piszą z sensem, ładną, poprawną polszczyzną (co jest prawdziwą osobliwością na tym forum). Dlatego proszę by nie spieszyła się Pani z tym umieraniem.
Serdecznie pozdrawiam.
|
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nigdy nie użyłam obrzydliwego i głupiego określenia " słoiki". Po wielokroć pisałam i jeszcze wiele razy to powtórzę, że wzorem dobrych manier byli dla mnie gospodarze z Ochotnicy choć mieli tylko cztery klasy przedwojennej szkoły podstawowej.Nie lubię Warszawy, nigdy nie pisałam o rdzennych warszawiakach, a od października jeżeli wszystko się uda przenoszę się na wieś. Musiał mnie Pan z kimś pomylić. |
|
|
Guildenstern W zasadzie ostatnie trzy akapity, od: "Pamiętam pewną panią..."
Cóż, nigdy nie jest za późno na uwolnienie się od szkodliwych schematów poznawczych. Oczywiście nie jestem na tyle naiwny by pani wynurzenia traktować jako świadectwo rzeczywistego dysonansu (jako pierwszej fazy adaptacji). Raczej widzę w tym zabieg retoryczny, ewentualnie sposób na zapełnienie wierszówki. Źródłem natomiast niewielkiej schadenfreude jest dla mnie fakt, że to właśnie Pani, wielokrotnie dzieląca ludzi na ową elitę i plebs ((np. "słoiki" vs prawdziwi Warszawiacy, czy określenia typu "prosty choć uczciwy" (czyli taki prostaczek)) przyznaję, że "wprawdzie egzemplarz rodowodowy ale jednak świnia". Otóż, uchybiłbym Pani inteligencji czy erudycji zakładając nieświadomość w zakresie zasług jakie w dawnych czasach historyczny pan M. poczynił na rzecz naszych odwiecznych "przyjaciół". Również w naszym pałacu prezydenckim zasiadał swego czasu pan o budzącym znacznie gorętsze sentymenty nazwisku (choć może mniej dźwięcznym). Co do zaś wykorzystywania stanu bezbronności (w tym wypadku wycieńczenia długim nieudanym polowaniem) celem uzyskania prawa do własności to mamy biblijny przykład dwóch braci, z których jeden miał taką łepetynę do szemranych interesów, że ta cecha przeszła na jego dzieci, wnuków a także wnuków tych wnuków etc. aż do dziś.
Ergo nie tyle: Czas umierać" co "Pobudka". |