|
|
wielkopolskizdzichu Wracając do pytania zawartego w tytule Pani wpisu. Czy wie Pani że pomimo wyroku NSA Podkomisja Pana Antoniego - jakby nie patrzeć kontrolera prima sortu - nadal nie ujawnia w jaki sposób gospodaruje pieniędzmi podatnika. Termin ustawowy odpowiedzi na zapytanie publiczne wynosi, rzucam z głowy, 30 dni.
Dziwi się Pani że kontroler w autobusie ma w d... jakiekolwiek zasady wynikające z rozsądku i godności , wszak przykład idzie z góry.
Kontrolerów nikt nie kontroluje bo można dostać po łapach. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Panie Zdzichu, daj Pan spokój. I tak Pana lubię. |
|
|
wielkopolskizdzichu W życiu bym nie podejrzewał Panią o zdolność przedstawienia tak prostej deklaracji: " My obywatele chcemy poprawy funkcjonowania naszego państwa".
Zważywszy na dotychczasową Pani publicystykę w której potrafiła Pani związać nadzieję na poprawę funkcjonowania państwa z umiejętnością robienia w balona obywateli za pomocą prężenia się celebrytów w właściwych momentach, sądzę że przejawia Pani daleko posuniętą naiwność lub/i wyrachowanie. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Głębię filozoficznych rozważań zostawiam Panu. My obywatele chcemy poprawy funkcjonowania naszego państwa. Nie chcemy być okradani przez firmy windykacyjne i MZK też. Wiele można zmienić a w każdym razie trzeba o to się starać. Oczywiście pijany kanar należy do tych którzy wolą "żeby było jak było". |
|
|
wielkopolskizdzichu Po sędziach, prokuratorach, lekarzach, zarządach zieleni miejskiej, pracownikach ośrodków opieki społecznej, organizatorach szkoleń resuscytacji, łasych na schabowe , tych którzy ubierają się w szyte na miarę gajery, itd ..... - nie jestem wstanie z pamięci wspomnieć wszystkich, którym Pani Izabela w swej łaskawości, postanowiła dać z kopa po goleniach - przyszła kolej na jedną z najbardziej znienawidzonych grup zawodowych, na kanarów.
Bez ściem Pani Izabelo, bez ściem!
Cóż takiego głębokiego chciała Pani przekazać, opisując kolejną kastę, która niczym pijawka ssie żywotne tkanki społeczeństwa?
|
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jest jeszcze jeden sposób. Dostaję z firmy telekomunikacyjnej wezwanie do zapłaty zaległego rachunku. Zawsze płacę swoje zobowiązania, a zresztą nie mogłam go nie zapłacić bo wtedy zablokowano by mi połączenia. Rachunek dawno wyrzuciłam, więc płacę powtórnie bo nie mam ochoty na sprawę sądową o kilkadziesiąt złotych. Oczywiście natychmiast zlikwidowałam abonament w tej sieci i przeszłam na telefon na kartę. Pomimo wielokrotnych nagabywań nigdy nie będę już korzystać z usług tej znanej sieci. Nie podaję nazwy bo ostatnio specjalizują się w sprawach o naruszenie dóbr. To też jeden ze sposobów rabowania obywateli. |
|
|
Przecież tak właśnie działa e-sąd. To co reklamowano jako przyspieszenie postępowań sądowych w prostych sprawach tak naprawdę było szybką, tanią i stawiającą niektórych w uprzywilejowanej pozycji drogą zdobywania w majestacie prawa nie zawsze należnych pieniędzy. Przecież dlatego taki kwik podniósł się jak chciano wprowadzić zasadę weryfikacji przez sędziów zasadności zapłaty należności. Bo wcześniej wystarczyło, że ktoś (najczęściej to firmy windykacyjne, banki, parabanki, firmy telekomunikacyjne czy właśnie zakłady transportu miejskiego) złożył na elektronicznym formularzu (banalnie proste do zautomatyzowania) informację o istnieniu roszczenia, jego wartość i pobieżnie uzasadnił swoje stanowisko w sprawie (czyli najczęściej "kasa należy mi się, bo pozwany mi nie zapłacił za to a za to"). E-sąd rozpoznaje sprawę i jak wszystko formalnie gra, to wydaje nakaz zapłaty. I mając go w garści strona składająca wniosek występuje o kasę. A najczęściej jeszcze robi się taki myk, że podaje się fałszywy bądź zmyślony adres osoby pozwanej, tak że nie trafia do niej pismo z e-sądu i o tym, że ma coś komuś zapłacić dowiaduje się właśnie gdy komornik wchodzi jej na konto. Bo strona pozywająca z nakazem zapłaty idzie do komornika i dopiero jemu podaje prawidłowy adres.
Tak się proszę państwa obrabia obywateli. |
|
|
Ogólnie w temacie kanarów zgadzam się z Panią. Ale chciałbym poruszyć kwestię sądu bez informowania oskarżonego o rozprawie. Takie coś to występuje gdzieś więcej na świecie? Przecież to bezprawie jest! Pani wierzytelność się przedawniła ale znam przypadek że komornik wszedł na konto bankowe za niby niezapłacony telefon. W taki to sposób ta osoba dowiedziała się że była kiedyś oskarżona i skazana. Dziki kraj, dzikie prawo |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann W automatach w autobusie o którym piszę można zapłacić tylko kartą. Cudzoziemcy nie mają polskich kart albo nie zawsze umieją skorzystać z automatu. Są bezradni. Czy to tak trudno zainstalować automat na bilon. Poza tym po zmianie strefy automat powinien wyświetlać instrukcję dla niezorientowanych. To ze strony władz tylko zła wola a nie problem techniczny. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Własnie o to chodzi. Taki najniższy szczebel władzy, chamowaty kontroler wytwarza postawy anarchistyczne, szczególnie wśród młodzieży. A konsekwencje ponosimy wszyscy.Ja też serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To własnie młodzi pracują jako kontrolerzy i jako bramkarze w klubach. Upokarzanie innych przychodzi im łatwo. W gimnazjach panuje fala jak w wojsku za PRL. Liczyć trzeba na siebie.. Aby nie popełniać grzechu zaniechania. |
|
|
Gniewko Kontrolerzy w środkach komunikacji to mały pikuś, ale co Pani powie na to, że Państwowa Inspekcja Pracy dopuszcza do tego, że Prawo Pracy przestało obowiązywać w Polsce i co na to Związki Pracownicze !? W jakim państwie my żyjemy chyba nie z tektury, ale papieru toaletowego !!! naszeblogi.pl |
|
|
RinoCeronte A ja bym wolał młodą piękną kontrolerkę. A niech mnie kara, co mi tam :-) |
|
|
Kazimierz Koziorowski zaobserwalem ze w wielu krajach zachodnich rozwiazano problem kontrolerow w prosty spsob. kierowca wpuszcza przednimi drzwiami, najczesciej zreszta automat sam "dogaduje sie" z klientem przyszlym pasazerem bez potrzeby angazowania kierowcy, ktory jednak ma swoj dostep do panelu biletera w razie potrzeby pomocy czy wcisniecia jakiejs opcji. zwykle jest dodatkowa bramka otwierajaca dostep do wnetrza autobusu po uiszczeniu oplaty za bilet w automacie obok kierowcy, lub poprzez skanowanie posiadanego juz biletu. posiadacze innych niz bilety wynalazkow skanuja je w tymze automacie otwierajac bramke. placic mozna gotowka lub np. karta bankomatowa. nie masz drobnych tylko $100 - tez nie problem, wkladasz banknot a jako reszte otrzymujesz dodatkowy bilet z reszta do odebrania w specjalnym automacie na miescie. pozostaje problem stref.- mozna np. usrednic i zrobic cene biletu bez stref, zreszta wspolczesna technologia pozwala na rozmaite sztuczki.
zatrudnianie zuli-kontorlerow jest jakos bardziej oplacalne dla zarzadcow dziwnych przedsiebiorstw komunikcji publicznej tenkraju. musi urzednik miejski miec szczegolne profity skoro istnieja inne cywilizowane rozwiazania. zreszta moze urzednik placic zulom-kanarom grosze w domysle ze maja sobie sami dorobic, i sobie dorabiaja. szemranym zarzadcom szemranych firm musi chyba zalezec na tym zeby wciaz utrzymywac status quo z lat 70
|
|
|
Anita Boff Ma Pani, jak zwykle, rację. Mój mąż, uosobienie spokoju i cierpliwości wpada na widok kontrolerów w taką, irracjonalną dla mnie, wściekłość. Sabotuje ich pracę, czekając aż go poproszą o pokazanie biletu, komentuje, gdy nie proszą o pokazanie biletu tylko mówią "bilety do kontroli", szuka biletu najdłużej jak tylko może, wkurzając tym kontrolerów, itp. Próbowałam mu uświadomić, że to głupie, ale jest głuchy na jakiekolwiek racjonalne argumenty. I ma to swoje korzenie w chamstwie ze strony kontrolerów, jakiej doświadczył kiedyś jego brat. Choć było to bardzo dawno, czas nie osłabił niechęci mojego męża. Pozdrawiam serdecznie! |