Otrzymane komantarze

Do wpisu: Komuno pomimo wszystko nie wracaj
Data Autor
Pani Anna
Poziom szkolnictwa od ponad 20lat zawdzięczamy UE, to są właśnie "normy unijne", a poziom publicznych szkół na zachodzie jest równie tragiczny jak u nas, z tą może tylko różnicą, że tam nauczyciele nie strajkują, nie przebierają się za krowy i nie szantażują uczniów brakiem promocji. Mój syn poszedł do niemieckiej szkoły po kursach niemieckiego, którego zaczął się uczyć w wieku 13lat. W szkole dostał właśnie 98% z testu z języka niemieckiego - najlepsza nota w klasie wśród rodowitych Niemców i osób urodzonych już w Niemczech. Oni często nie potrafią pisać ani czytać, o poziomie matematyki szkoda nawet gadać. To jest właśnie ten "zachód", do którego my, ciemnogród mamy równać. Jedyne, czego można im zazdrościć to poziomu samozadowolenia, tam nie mam mowy o żadnych kompleksach, ani poczuciu niższości. A akurat mieliby się czego wstydzić. Częściowo to geny, ale również odpowiednie wychowanie społeczeństwa.
Izabela Brodacka Falzmann
Lekarze  zapewne nie decydowali o likwidacji karetki na torze, natomiast decydują o wezwaniu helikoptera do ofiary wypadku komunikacyjnego i decydują w izbie przyjęć o przyjęciu do szpitala. Pani Bochwic opisała wrażenia z pobytu w izbie przyjęć gdzie leżał chory z otwartym złamaniem i odsłoniętą kością . Obok niego obojętnie przechodzili lekarze. Lekarz odesłał dziecko z izby przyjęć, które zmarło. Głupi? Nie , obojętny, znieczulony. Każdy kto miał obecnie do czynienia z lecznictwem wie co o tym myśleć
Czesław2
To, co dla nas jest błędem, czasem z powodu braku danych lub fałszywych danych, dla innych jest ciężką kasą. Przedsiębiorstwa służące korepetycjami ze wszystkiego nie biorą się z sufitu.
Izabela Brodacka Falzmann
Właśnie o tym pisałam.  Gdy za czasów komuny uczyłam w liceum matematyki i fizyki dzieci które wyjeżdżały do USA były uważne za geniuszy w szkołach publicznych gdzie maturę można było robić z tańca towarzyskiego albo z pielęgnacji niemowląt. Jak żartowaliśmy - z gotowania na gazie. wraz z tak zwaną niepodległością w Polsce pojawiły się" wyższe szkoły gotowania na gazie". Nasze uniwersytety są teraz na odległych listach w rankingu, ale tendencja do kształcenia odbiorców reklam i masowych produktów przyszła oczywiście z zachodu. Szkoda tylko że nie uczymy się na błędach własnych i innych. 
kifaru
Opisała pani różnice w działaniu medycyny i szkolnictwa w PRL i dziś. Są wyraźne i dzięki internetowi nawet człowiek mało spostrzegawczy je widzi.  Ale czy to tylko w odniesieniu do Polski tak się zepsuło? Uważam, że jesteśmy w jednym szeregu z co najmniej krajami europejskimi i USA - tam panuje polityczna myśl kształcenia słuchaczy reklam i kupowaczy na kredyt. Poziom kultury powszechnej obniża się wraz z poszerzeniem kręgu jej odbiorców, moim zdaniem to wynika z logiki - nie można mieć 75% obywateli o IQ powyżej 140, do której kierowane są dzieła wybitne sztuki. Lecz nie tłumaczy to skali obniżenia poziomu nauczania. Twierdzę, że w większym stopniu wpływa na tę degrengoladę celowa polityka oświatowa, kulturowa i społeczna. Tu dochodzę do ważniejszego problemu - czy rząd polski widzi te różnice i zna wagę problemu oraz czy chce (może) zmienić coś na lepsze? Mam wrażenie - że nie - albo nie chce (wątpię) albo nie może (prawdopodobne). Pierwszy rząd PiS (według mnie - jedyny prawdziwy) próbował zmienić zastaną sytuację. Objawem tych działań było zwiększenie wolności obywatelskich (swoboda decyzji rodziców o wieku szkolnym, prawo własności na swej nieruchomości), a przede wszystkim próba zmian instytucjonalnych państwa - zmian modelu kształcenia, zarówno ogólnego - likwidacja gimnazjów - jak i wyższego - przywrócenie 6-letniego kształcenia lekarzy, stażu podyplomowego, zapewnienie specjalizacji dla wszystkich absolwentów medycyny, a nie dla 1/4. jak było, zmiana w organizacji sądownictwa, prawa przetargowego. Wszystkie te zmiany natrafiły na taki opór, że po 2 latach PiS skapitulowało, częściowo wycofując się ze zmian, a częściowo tak je łagodząc, że można odnieść wrażenie, że stały się kosmetyczne. Co więcej, dokonała się wielka wymiana kadrowa w aparacie państwowym na ludzi nikomu nieznanych z ich postaw politycznych lub - co gorsza - na osoby o postawach wyraźnie przeciwnych do ogólnie przypisywanych PiS (minister Emilewicz czy kilku wiceministrów, którzy po publicznych wypowiedziach wbrew stanowisku rządu musieli opuścić fotele rządowe). Powszechnie widzi się mianowańców PiS na liczne stanowiska w administracji czy gospodarce spośród karierowiczów lub bliskich krewnych czy znajomych bez kompetencji. Czy ci ludzie będą w stanie wydobyć  z siebie dobre czyny dla Polski? Czy polski rząd chce jeszcze coś zmienić czy też ogranicza się do trwania i administrowania, a rządzi kto inny? Niech każdy sam sobie odpowie.  
Izabela Brodacka Falzmann
Miałam okazję modlić się w Notre Dame w drucianej  klatce przeznaczonej dla nielicznych wiernych podczas gdy główną nawę okupowali rozwrzeszczani turyści. Nie trzeba było palić katedry żeby pokazać katolikom ich miejsce w szeregu.
Jabe
Teraz nie ma żadnej karetki. Za naszych czasów życie potaniało albo upadł etos zawodu lekarza. – Pani zdaniem to lekarze dysponują karetkami? Teraz likwiduje się kolejne stadniny albo sprzedaje się je za grosze w ręce szkodników, a na stanowiskach dyrektorów obsadza durniów z przypadku. – Są państwowe, więc dysponuje nimi każdorazowa formacja rządząca. A skoro państwowe, to niczyje. A niczyje należy do tego, który pierwszy je zagarnie. Trzeba skończyć, gdzie się da, z „naszością”, czyli niczyjością. Zamiast pomstować należy się zająć przyczynami. Nie powinno być stadnin państwowych, podobnie jak nie powinno być państwowych stoczni i hut.
Do wpisu: Nauczyciele i lekarze, leczcie się na głowę
Data Autor
Norweskie  fundusze modernizują nam służbę zdrowia ,proszę się nie dziwić,że działa to jak w Norwegii czyli do d........rynekzdrowia.pl
System zdrowia i metody przy przyjmowaniu pacjentów dokładnie jak w Norwegii.Miałem okazję przyjrzeć  się temu przy okazji towarzyszenia pewnej starszej Norweżce, która nagle zachorowała i karetka zawiozła ją na pogotowie tam w bólu leżała kilka godzin, za każdym razem przychodził kolejny pracownik i wypytywał wijącą się z bólu Norweżkę o to samo co poprzedni pracownik, potem zdecydowano zawieźć ją do szpitala i wszystko od nowa ,półprzytomną z bólu znowu wypytywano o to samo co na pogotowiu, ogólnie cała ta sytuacja od pogotowia do szpitala trwała  od godz 18  do godz  3 z rana , patrzyłem na to wszystko zdumiony ,najbogatsze państwo, komputeryzacja i nic nie funkcjonuje  jedno wielkie dziadostwo, potem czytam w polskiej prasie ,że norweskie fundusze zmodernizują nam służbę zdrowia,to proszę się nie dziwić ,że służba zdrowia wygląda jak w Norwegii ,jedno wielkie  dno !!!!!rynekzdrowia.pl  
Anonymous
Słuszne postawienie sprawy. Można to rozwiązać chociażby bonem zdrowotnym by pacjenci mogli nim rozliczać część usług (w POZetach de facto płacimy bonem za abonament - zapisując się do rodzinnego - ale placówka musi być koncesjonowana przez NFZ a pacjent nie decyduje czy się chce leczyć u rodzinnego czy u specjalisty). To jednak nie jest celem, aby coś refundować pacjentowi. Tak to nie działa. Celem jest pełna kontrola. Zdrowie pacjenta jest upaństwowione. W czasie rewolucji np. zwłoki były upaństwowione:Stalin karał śmiercią kanibalizm z paragrafu kradzież mienia państwowego.
Wysiadło mi kolano. Nagle, podczas marszu i niesienia ciężkich zakupów. Ledwo dowlokłem sie do domu, tam mogłem się juz tylko połozyc- nie byłem w stanie stanąć na nodze. Na SOR nie pojechałem, bo wiem, ze po kilkunastu godzinach męki i tak pomocy nie uzyskam, bo noga nie była złamana. Mogłem więc tylko, pomijając wielomiesięczne oczekiwania w kolejkach, pojechac do ortopedy prywatnie i prywatnie zrobić usg. USG pokazało, ze kolano wymaga interwencji specjalistów. Ortopeda zaproponował blokadę, zastrzyk za powyżej 500zł. Zgodziłem się, nabyłem zastrzyk poprzez internet i wróciłem do doktora. Iniekcja przywróciła kolanu pewną amortyzacje, tak że moglem z gabinetu wyjść już na nogach, nie na czworaka. Pytam: czy NFZ nie mógłby mi zwrócić chociazby połowy pieniędzy, które zainwestowałem w prywatne usługi, omijając niewydolną słuzbę zdrowia? Może mógłbym dostawać (bo płacę ubezpieczenie) rocznie pewną pulę bonów, które mógłbym spozytkowac w sytuacjach takich, jak wyżej opisana? Ponadto- ponieważ kolano wymaga dalszego leczenia, poszedłem do lekarza rodzinnego po skierowanie do ortopedy. Po ok. 6 miesiącach ortopeda państwowy mnie przyjąl, zlecił dalsze badania. Ale wtedy wspomniałem o starym urazie kręgosłupa, i spytałem, czy pan doktor nie mógłby się zając również moim kręgosłupem. Tak, zajmie się, ale konieczne jest następne skierowanie od rodzinnego do ortopedy! Bo kręgosłup to nie kolano.  Nie bede opisywać wszystkich korowodów, dość, że w 2019 roku byłem już 4 razy u rodzinnego z prośbą o skierowanie do ortopedy! Kto wymyslił takie przepisy? Otóż lekarz, lekarz rodzinny, dr Radziwiłł, kiedy był ministrem ! I przesunął część pieniedzy z puli specjalistów do puli lekarzy rodzinnych. Tak więc lekarzu, istotnie, lecz się "na głowę". A może jednak "głowka pracuje", tylko że władny urzędnik uzywa jej do polepszenia swojego statusu, a pacjenta ma w nosie?  
Anonymous
Znalazłem jeszcze ciekawe głosy w dyskusji o sł.zdrowia USA: "Bernie Sanders chce znieść prywatne ubezpieczenia zdrowotne! Stworzyć państwowe"Medicare for All" i zakazać prywatnego ubezpieczenia."salon24.pl I komentarze "Lepiej by było poczytać skąd w Ameryce wzięły się  tak absurdalnie wysokie koszty leczenia ? Odpowiedz: Ja ci odpowiem - z wolnej amerykanki cenowej, z kosztów ubezpieczenia, cen stosowanej technologii, z braku reakcji społecznej i zwykłej pazerności przedstawicieli służby zdrowia." I dochodzimy do znanej lewicowej tezy, że wysokie koszty leczenia biorą się z w wolnego rynku. To niestety rozpowszechnione, że przypisuje się niszy zabitej regulacjami cechy wolnego rynku by potem go dalej regulować, a jak nie działa, co było do przewidzenia, to reguluje się dalej do upadłego. Śruba też się nie odkręca jak się ją zakręca.
Anonymous
Jest jeszcze taki aspekt w lecznictwie: niezalezna.pl Nie taki znowu wstrząsający dla lekarzy, bo sprawa jest od zawsze. Podobnie z wakacjami. I z odbieraniem ze szpitala są problemy, a wysłanie karetki z chorym do domu kończy się pocałowaniem klamki. Jeśli więc jakieś organizacje lekarskie robią apel do rodzin, to węszę podstęp.
Anonymous
Rozwiązaniem nie jest ani kompletne urynkowienie z dnia na dzień, ani dalsze pogrążanie się w regulacjach. Brak udziału własnego w kosztach leczenia i uczenia oznacza brak sprzężenia zwrotnego i administrowanie systemem.
Teresa Bochwic
Oczywiście, gdybym się choć trochę lepiej czuła, poszukałabym prywatnego laboratorium i badania na własną rękę i zapłacilabym za szybka analizę i wynik. Jednakże mam w pamięci tych nieszczęśników, czekajacych w strasznych warunkach (żadnego picia, o jedzeniu nie wspominając), w beznadziejnym oczekiwaniu aż "ortopeda zbiegnie bo na razie operuje".
Izabela Brodacka Falzmann
Wielu osobom sie wydaje, ze problemy rozwiązałoby całkowite urynkowienie zarówno usług medycznych jak i szkolnictwa. Co do usług medycznych. Większość z nas przez całe życie płaciła składkę na służbę zdrowia nie korzystając z jej usług. Łatwo obliczyć jak wielkie to są sumy. Trudno wymagać teraz żeby za wszelkie usługi medyczne w tym na przykład za badanie krwi płacili sami. Oczywiście można ludzi zniechęcać do korzystania z usług państwowej służby zdrowia generując ogromne kolejki, poniewierając pacjentami w izbach przyjęć zapisując na operacje za kilka lat. Uczciwie byłoby zaprzestać zbierania składek od tych którzy nie chcą ich płacić bo na przykład zawsze chodzą do lekarzy prywatnie.Każdy rozumie jednak, że powstają wówczas nierozwiązane problemy osób, które przeliczyły się z siłami i dotknie je ciężka choroba na którą nie starczy im własnych środków. Trudno sobie wyobrazić, że w XXI wieku zostaną oni zupełnie bez pomocy i pozwoli im się spokojnie umrzeć.. To samo dotyczy edukacji. System ma przewagę bo wydaje dyplomy i świadectwa. Rodzice często wpychają dziecko do renomowanej szkoły publicznej, ale uczone jest na korepetycjach. Szkoła daje logo, wiedzę zdobywają prywatnie, płacą zatem za wszystko podwójnie- raz w podatkach, następny raz za korepetycje. Ciekawe czy korepetytorzy strajkują? Ich honoraria ustala rynek.To jedna z niewielu dziedzin w których rynek naprawdę funkcjonuje. Jeżeli jednak pozostawiamy certyfikaty w rekach władz oświatowych to nawet likwidując przymus szkolny i biurokratycznie ustalane programy nauczania skazujemy się na sytuację rodem z "Syzyfowych prac". Zniesienie matur i wszelkich dyplomów to utopia.O ile można wierzyć, że śpiewaka czy pianistę weryfikuje rynek i niezależnie od ukończonego konserwatorium nie może fałszować bo go sala obrzuci zgniłymi pomidorami jak to zdarzało się we Włoszech, rzetelna rynkowa weryfikacja lekarzy jest praktycznie niemożliwa. Na " rynku"lekarzy prywatnych liczą sieci,którzy mogą wepchnąć chorego do szpitala. Zdarza się, że operują go prywatnie korzystając z państwowej aparatury. Zarówno system opieki zdrowotnej jak i oświaty są strukturalnie chore i wymagają przebudowy.
Ptr
Nie sądze , aby coś aż tak złego działo się z lekarzami. Trzeba zmniejszyć czynności administracyjne lekarzy i zwiększyć czas poświecony na bezpośrdenie leczenie. Zacząć od  najprostszych czynności. Na przyklad kasa fiskalna tylko przeszkadza.Poprzedni rząd miał lukę vatowska , ale obciążyl lekarzy podatkiem. Tylko , że to przeszkadza w leczeniu. Możemy uznać ,że nie przeszkadza, że to drogiazg ( a jednak ktoś musi to kupić , obsługiwać, robić przeglądy, pilnować, itp. itd ) . Ale jeżeli jest tych drobiazgów razem kilka, to zwalnia wydajność leczenia. Potem jest biadolenie, bo z drugiej  strony ludzie, pacjenci mają mało czasu.   
Jabe
Kolektyw nauczycielski jest gorszy od górniczego, bo zadym nie zrobi i w mordę nie da, a tylko może się powygłupiać. To się nazywa dialog społeczny. Jak to w socjalizmie.
Pani Anna
Jabe, trollu jeden, ani rolnicy, ani górnicy, którymi sobie tu gębe wycierasz, nie przebierali się za krowy, ani nie straszyli dzieci. Można uznać, że (niemal) każda grupa zawodowa ma prawo domagać się podwyżek, ale sa granice i przyzwoitości (dzieci, a zwłaszcza te niepełnosprawne) i śmieszności, których nie wolno przekraczać. Liczy się też społeczne poparcie , aby strajk był skuteczny, czego nie rozumieją zupełnie ci, którzy uważają siebie za powołanych, aby uczyć innych. Jak dla mnie moga sobie strajkować do u...nej śmierci, dzięki ich wygłupom tylko wzrasta poparcie dla PIS.
Anonymous
Lekarz jest urzędnikiem, który wystawia dokumenty o określonej sile nabywczej: skierowania na badania, do specjalistów, do szpitala, recepty, druki ZLA, inne zaświadczenia, wnioski rentowe, skierowania do sanatorium. Płaci państwo, czyli płacą Państwo. Sprzężenia zwrotnego brak. Korzysta kto pierwszy i bez dylematów pacjenta w tej praktyce gier się nie obywa.
Dark Regis
Niemniej jednak w końcu staniemy przed takim dylematem, czy się wybijać na pełną podmiotowość i suwerenność, czy dalej kucać pod ciężarem roszczeniowej wrzeszczącej swołoczy marksistowskiej i ledwie pełznąć w ciemną d... przyszłość z balastem o wadze Wołgi na plecach. Te drugie roszczenia to w zasadzie też ich robota, bo im się za bardzo w PRL nudziło.
Jabe
Nauczyciele są źli, a rolnicy dobrzy. Dobrym wolno.
Do wpisu: Groteska córka Grandy
Data Autor
angela
Przecież tego czytać się nie da, a cóż dopiero mieć doczynienia z tym szaleństwem w życiu.  
Izabela Brodacka Falzmann
Serdeczne życzenia dla Pana. Nie powinnam zatruwać ludziom Świąt ale i tak zatruwają wydarzenia zewnętrzne, których nie sposób  traktować inaczej niż  jako znaki. Strajk w czasie matur i traktowanie młodzieży jako  zakładników jest poniżej godności tego  zawodu, do  którego  się poczuwam. Pozdrawiam serdecznie.
gorylisko
Witam Szanowną Panią... obiecałem sobie, że nie będę przynajmniej w Świeta się irytować...przeczytałem i masz Ci klops... ale oczywiście nie zamierzam mieć pretensji do Pani...Szacunek raz jeszcze, tylko do tych zbirów w togach tej wyższej pożal się Boże kasty... do której chca doszlusować teraz nauczyciele...jeszcze w latach dziiewięćdzisiatch, miał miejsce strajk w czasie matur, nie brałem w tym udziału, zdemaskowałem polonistkę, że nie czytała "Ziemi obiecanej" w polemice ze mną posiłkowała się filmem... kasta kastę kastą pogania... Spokojnych Świąt Wielkiejnocy życzę... w Jezusie nadzieja... Z Panem Bogiem