Otrzymane komantarze

Do wpisu: Nie wszystkie dzieci są nasze
Data Autor
Swoją drogą przywołanie przypadku Utoyi pokazuje, że to wychowanie w bezradności potrafi wyjść za dobrze. I rodzi się pytanie - skoro tak wychowywano przyszłe elity rządzącej partii, to kto miałby nimi rządzić?
Anonymous
"Niezbywalnym składnikiem marksizmu kulturowego jest zawłaszczanie dzieci i hodowla janczarów" To krytyczny komentarz do 500+, które - owszem -  jest alternatywą dla obniżenia opodatkowania ludzi żyjących z pracy rąk. Jednak jest alternatywą, która ingeruje w rodzinę powodując jej finansowe i prawne uzależnienie. Państwo na dzieci płaci i wymaga. Rodzice nie są samodzielni. Norwegie itp. "zachody" przeszły etap dotowania utrzymania dzieci dwa pokolenia temu. Tam nikt nie pomyślałby wówczas, że w komplecie będzie władza urzędów nad rodziną. Ministerstwo już ma rodzinę w nazwie.
Pani Anna
Cieszę się, Pani Izabelo, że podjęła Pani ten temat. Polacy mający szczęście mieszkać i wychowywać dzieci w w swoim ojczystym kraju nie zdają sobie sprawy, jaki wielki jest to problem, jak wielu rodzin dotyczy i jak nieludzkie jest postępowanie Jugendamtów. Polskie dzieci, te mniejsze są autentycznie "na celowniku" od urodzenia... Piękne, zdrowe, inteligentne, rasy białej i łatwe do zgermanizowania, rodziny na ogół bezradne. Nigdy nie słyszałam, żeby Jugendamt zainteresował  się dziećmi tureckimi (niech by spróbowali, mieliby do czynienia z całymi tureckimi klanami, ba, z całą ich społecznością w danym mieście), lub chociażby rosyjskimi, tymi urodzonymi w Niemczech w II lub III pokoleniu, a Rosjan w Niemczech jest mnóstwo.  Dopiero w ciągu ostatnich 3 lat państwo polskie podjęło, skutecznie w kilku szczególnie drastycznych przypadkach interwencję. Wcześniej nikogo to nie interesowało.
Do wpisu: Zdarta płyta
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Znaczy liczyła Pani, że będziemy powielać naukawy bełkot? Einstein powiedział, że nie ma głupich pytań są tylko głupie odpowiedzi. Sapienti sat.
Izabela Brodacka Falzmann
To w USA można w sądzie przedstawić własnego eksperta, na własne ryzyko. Proces w USA to teatr przed przysięgłymi. Ale to ich problem. W Polsce ekspert musi pochodzić z listy ekspertów. Podałam przykład doświadczenia Milligrama gdyż ludzie mają zbytne zaufanie do nauki i dowodów naukowych. Czasami naukawych. Znana jest sprawa oskarżonego o poważne przestępstwo, którego skazano na podstawie dowodu osmologicznego. Wskazał go po prostu pies. Facet był niewinny i jak się okazało jego suka miała cieczkę co zainteresowało psa.Biegły podczas rozprawy przytaczał statystyki mówiące jak niskie jest prawdopodobieństwo pomyłki psa. Tym razem zadecydowało przyznanie się innego podejrzanego. Te statystyki są tyle warte co statystyki słynnego Kinseya. . Wyczerpująco omawia to książka Judith Reisman i Edwarda W. Eichel’a pod tytułem „ Kinsey- sex i oszustwo”  (Antyk, Warszawa 2002), której miałam przyjemność być redaktorem.  Może raczej nieprzyjemność, bo nie byłam zadowolona ze swojej pracy, a książka jest bardzo przygnębiająca. Ale przecież dla pracownika naukowego w dziedzinie psychologii sa to sprawy doskonale znane. Wręcz banały.
Terapeuta
Włączając się do komentarzy liczyłam na merytoryczną dyskusję. Okazuje się, że mylnie zakładałam poziom dysputy. Posłużę się cytatem Kisielewskiego "polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby" a ja nie chcę w tym brać udziału, zatem wyłączę się z dalszych rozważań. Z wyrazami szacunku dla Państwa. 
Kazimierz Koziorowski
czy absolwent psychologii jest automatycznie psychologiem? gdyby psychologow ksztalcili na uniwersytetach medycznych nie byloby watpliwosci tyczacych fachowosci adeptow tego kierunku. a tak szemrane towarzystwa wydaja szemrane certyfikaty abolwentom psychologii, wlasciwie produkujac bezrobotnych frustratow. porazajace byloby zestawienia jakie zawody wykonuje wiekszosc polskich absolwenci psychologii. oczywiscie jest wsrod uprzywilejowanej kasty polskich psychologow waska grupa interesu zabezpieczona fundacjami ktora trzyma ten biznes za twarz i robi kase naciagajac chcacych dolaczyc do kasty na kosztowne doszkalania po ktorych byc moze zostana dopuszczeni do fruktow. rodzimi guru-biznesmeni przywodcy sekt psychologicznych robia za autorytety ktorych wyroki sa niepodwazalne bo prawnicy, chocby chcieli, nie maja szans na powolanie bieglych spoza srodowiska
Pani Anna
Terapeuta, ten pacjent, którego pani koleżanka po fachu skierowała w ramach "terapii" do burdelu też był niewątpliwie zadowolony, prawda? A pani psycholog dostała pozytywną opinię i odnotowała następny "sukces zawodowy".  Następna sprawa, skąd w szkołach, często prywatnych, które mają na stałe zatrudnionych psychologów i pedagogów, różne poradnie do którch kierowane są dzieciaki w jakikolwiek sposób odbiegające od normy (czytaj wymagające od "zapracowanej" nauczycielki, która ma pod swoją opieką najwyżej kilkunastu uczniów poświęcenia kilku minut wiecej) jest tyle patologii, przemocy, mobbingu, często wymuszeń i całkiem jawnych uczniowskich gangów i to już na etapie szkoły podstawowej? Dla mnie sprawa jest oczywista, te dziunie zwane "psychologami" i instytucje w których pracują nie są ani zdolne do zajęcia się prawdziwymi problemami, ani nie są do tego powołane. Są powołane do szerzenia ideologii "róbta co chceta", koncentracji na sobie i wyłącznie na swoich potrzebach, kosztem norm moralnych i więzi rodzinnych.
Pani Anna
Wilekopolskzdzichu, z twojego wywodu wynika jasno, że ty jesteś jak nic również adeptką tej "dyscypliny naukowej", jota w jotę jak te dziewuszyny poznane przeze mnie w młodości.
Kazimierz Koziorowski
Koteria – grupa ludzi i środowisk powiązanych ze sobą wspólnymi interesami, popierających i broniących się wzajemnie, których celem jest trwanie na różnych poziomach i wymiarach władzy. Cechy funkcjonowania koterii: ukierunkowanie na własne, egoistyczne cele, często wbrew interesowi ogółu społeczeństwa; wywieranie pozaprawnego wpływu na działanie struktur publicznych; nadużywanie stanowisk; intrygi; nepotyzm; niedopuszczanie i eliminowanie z życia publicznego osób niewygodnych. Inne określenia: sitwa, „układ”, "Grupa Trzymająca Władzę".
wielkopolskizdzichu
Przedstawicielka nadzwyczajnej kasty, ma o niej jak najgorszą opinie. Przypadek wprost kwalifikujący się do rozmowy z psychologiem, albowiem Pani Anna niebezpiecznie ociera się o niską samoocenę, która może doprowadzić do zachowań autodestrukcyjnych. W sumie szczerość Pani Anny, która przyznała się do bycia prawnikiem zdradza przyczyny zapaści instytucji prawnych w Polsce. Anna jest przykładem prawnika / o ile nim jest /, który ma problemy z poprawnym wywodem logicznym i publicznie przyznaje się - oczywiście bezwiednie -   do nieczytania źródeł, na które się powołuje. Cóż dodać..... są to cechy fraucymeru płci obojga, Pani Izabeli.
wielkopolskizdzichu
Proszę się nie przejmować, Pani Izabela już tak ma. Gdyby brać do serca jej wywody, można by dojść do wniosku że jedynym zawodem zasługującym na szacunek to stajenny. Cała reszta to abnegaci i szumowiny, a największe z nich to instruktorzy ratownictwa medycznego.  Jestem ciekaw jaki stosunek ma Pani Izabela do korespondentów zagranicznych zatrudnionych w TVP, bliżej im do stajennego czy do wspomnianych instruktorów.
wielkopolskizdzichu
Pani Izabela traktuje obiekty swej krytyki , jak Smarzowski księży.
Przyjmując, że naprawdę jest tak jak pani piszę, to posługując się starą prawdą powiem - normę stanowi ogól, a nie margines. Lubię też słuchać mądrości ludowych, bo wynikają one z doświadczenia, a nie z gabinetowych bajdurzeń. I co one mówią? Że na psychologię/psychiatrię idą ludzie chcący się zdiagnozować. I że we wszelkich sporach (zwłaszcza małżeńskich) należy unikać psychologa, bo on zamiast pomóc w rozwiązaniu problemów przypisze facetowi odpowiednią łatkę.
Terapeuta
Nie znam sprawy tej dziewczynki, zatem nie będę na ten temat się wypowiadać. Zastanawiam się czy aby na pewno sprawa wygląda tak, że za ubieganie się o odszkodowanie otrzymuje się diagnozę paranoi. Myślę, że może to być krzywdzące uproszczenie. Bo jest to niewiarygodne. Jeśli jednak tak faktycznie jest to jest to karygodne. I potępiam w całej rozciągłości! Co do decydowania o losach dzieci na podstawie rysunków, to nie do końca tak jest. Same testy projekcyjne, bo o nich mowa, bardzo rzadko są podstawą do ostatecznej diagnozy. Z reguły nad taka sprawa pochyla się kilku specjalistów. Każda taka sprawa jest bardzo uważnie i indywidualnie traktowana. Tak wynika z mojego doświadczenia. Jednak być może nie wszyscy podchodzą do tak ważkich kwestii z należytą uwagą i pokorą. Błędy zdarzają się wszędzie. Przykre tylko, że czasem cierpią na tym inni. Mój zawód to mają pasją, moje życie i nie uważam, że popełniłam błąd wybierając go. Świadczą o tym pozytywne komentarze od moich pacjentów i świadomość, że im pomogłam. Że towarzyszyłam im w kryzysowych sytuacjach i dzięki temu było im choć trochę lżej. Wśród psychologow/terapeutów jest zasada, wymóg, obowiązek, jak kolwiek to nazwać, pracy pod superwizja. Każdy z nas powinien mieć innego zaufanego terapeutę, z którym będzie można konsultować swoją pracę. To ważne dla nas, dla jakości naszej pracy i zapewnia bezpieczeństwo naszym pacjentom. Przywołany przez Panią psycholog, który dopuścił sie naduzyc wobec dzieci tak nie pracował. A ta współpraca, z bardziej doświadczonym terapeuta, to odpowiedzialne podejście do swojej profesji. Nie jest tak, że jesteśmy jakimiś szarlatanami ze szklanymi kulami. Władze mamy każdy nad sobą. I nie uzurpujemy sobie władzy absolutnej. 
Dark Regis
Podobny temat opowiedziany jest interesująco w tym filmie. Z tym, że dotyczy środowiska "religioznawców" ;) youtube.com  
nonparel
Przypomina mi się profesor A, którego poważam i cenię. Mówił mi: wiesz, jak ja piszę prace naukowe? Kupuję butelkę czerwonego wina i kartki papieru. I w miarę, jak butelka opróżnia się, zapełniają się kartki. A w końcu butelka jest pusta, a praca gotowa. Inspirowany przez mojego mistrza zabrałem się do pisania prac, także z zakresu psychologii. W końcu jak coś umiesz robić, dlaczego nie robić tego komercyjnie? Stąd też eksperyment Miligrama to dla mnie kanon - w psychologii w ogóle mało jest eksperymentów mających jakieś ręce i nogi. Wszystko, co pisałem przechodziło bez problemów. Ale nie wytrzymałem długo. Wycofałem się w trosce o moje zdrowie psychiczne - w tym matriksie nie można długo wytrzymać. I żeby była jasność, znam parę psychologów, którzy przeszli przez te ogłupiające studia i zachowali zdrowy rozsądek. Chapeau bas.  
Izabela Brodacka Falzmann
Jestem nauczycielką, znam to środowisko od wewnątrz i nie przyszłoby mi do głowy obrażać się za rzeczową ocenę nauczycieli. Przede wszystkim do tego zawodu jest selekcja negatywna. Znam to z autopsji. Starałam się przynajmniej uczyć najlepiej jak umiałam i miałam nawet pewne sukcesy.  Wiem dobrze, że istnieją szkoły opresyjne gdzie dzieci są dręczone przez urażone w swoich ambicjach nauczycielki, wielokroć o tym pisałam i spotykałam się z obrazą nauczycielskiego środowiska. Jak można pluć we własne gniazdo-  słyszałam. Tym razem zacytuję Norwida Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala, Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?
Guildenstern
Szkoda, że nie zaczęła Pani od kwestii tej poszkodowanej dziewczyny bo każdy tekst na ten temat śledzę z zaciekawieniem i nadzieją, że sprawa pójdzie w dobrym kierunku. Mam równocześnie poczucie, że demonizuje Pani zawód psychologa w ogóle i jego władze w toku w/w procesu. Za poważny błąd uważam rozmycie w tej kwestii roli zarówno prokuratora jak sędziego. Nie wiem też czy strona, za którą (prawdopodobnie słusznie) się Pani opowiada, powołała własnego biegłego. Byłem już świadkiem podważenia (a wręcz zmiażdżenia) opinii, która w świetle argumentów innego biegłego została przedstawiona jako nierzetelna, powierzchowna czy wręcz o nikłej wartości diagnostycznej. Raz chodziło o opinię lekarską, innym razem o psychologiczną. Dla takiego biegłego był to jak sądzę wielki ale też zasłużony wstyd. Tylko, żeby pokonać owego nierzetelnego bądź kierującego się złą wolą biegłego, potrzebny jest ten dobry. Po co zatem jako osoba znana, zraża sobie Pani całe środowisko, przypisując im czy to wrodzone czy też nabyte w toku socjalizacji dysfunkcje? Druga sprawa, znacznie ważniejsza. Sędzia czy też kurator (prokurator?). To oni winni mieć własny rozum a także determinację w dążeniu do sprawiedliwości. Skąd zatem tak rażące zaniechania na tym polu? O ile kojarzę, o schizofrenii paranoidalnej nie orzeka psycholog tylko psychiatra. Kiedyś Pani już opisywała przesłanki na których oparła się ta biegła opiniując tę poszkodowaną. To wnioskowanie wydawało się niedorzeczne ale to nie trzeba być żadnym omnibusem, żeby to stwierdzić. Ergo, tam działają znacznie mroczniejsze siły i psycholog jest tylko pionkiem. Nie umniejszam odpowiedzialności tej pani ale nie ona decyduje.
wielkopolskizdzichu
 "Wymogiem wykonywania zawodu Psychologa w Polsce jest znajomosc jezyka Polskiego" Pomijając brak paru kreseczek i jednego ogonka, zrzucam to na nieumiejętność obsługi klawiatury i ustawienia wyszukiwarki, śpieszę donieść Panu, że w pisanym języku polskim, przymiotniki piszemy inaczej niż Pan sobie to wyobraża. Przykład: języki bałtyckie, a Morze Bałtyckie - kminisz Pan różnicę?
Pani Anna
Terapeuta - "psychologia to nauka" :))) Dowcip miesiąca. "Do pracy z klientem potrzebna jest jego DOBOWOLNA zgoda" następny dowcip. Jeżeli sąd kieruje delikwenta, to niech się spróbuje NIE zgodzić, z pełnymi tego konsekwencjami... Tak samo ja mogłam się NIE zgodzić na skierowanie mojego dziecka do poradni, również z pełnymi konskwencjami szykan ze strony szkoły, zresztą prywatnej. W końcu zmieniłam mu szkołę i dziwnym trafem skończyły się problemy z różnymi "dys" i to bez pomocy "psychologa". CUD?
Izabela Brodacka Falzmann
Nie miałam zamiaru nikogo urazić więc bardzo przepraszam.  Faktycznie miałam i mam do czynienia z nierzetelnością ludzi Pani profesji. Właśnie pracuję nad sprawą dziewczyny,która uległa wypadkowi z winy prominenta PO. Było to w 2000 roku. Nie otrzymała należnego  odszkodowania, a fakt,ze o nie walczy spowodował, że prokurator na wniosek opieki społecznej wystąpił o jej ubezwłasnowolnienie.  Postawą stała się opinia biegłej sadowej, dyżurnego psychologa, która doszukała się u dziewczyny paranoi. Walczyć o należne odszkodowanie to faktycznie oznacza  być niebezpiecznym dla otoczenia paranoikiem. Jeżeli sąd ją ubezwłasnowolni kurator będzie władna zarządzać jej życiem , a nawet sprzedać jej mieszkanie. Mogłabym podać nazwisko biegłej ale nie będę odpalać granatu przed właściwym wybuchem. Nazwisko to ukaże się w publikacji prasowej. Mogłabym również podać nazwisko ordynatora homoseksualisty ale nie zrobię tego nie dlatego, że boję się sprawy sadowej lecz nie zamierzam szkodzić ludziom bez potrzeby.  Pocieszam się, że sami psychologowie potrafią ocenić od wewnątrz swoje środowisko.Mam na myśli  książkę  "Niebezpieczna psychologia" Anny Wasiukiewicz. Byłam na spotkaniu z autorką. Oczywiście spotkała ją wściekły atak ze strony ludzi specjalizujących się w różnych dziwacznych terapiach. Jeżeli udział w nich jest dobrowolny to  działa starożytna zasada " Chcącemu nie dzieje się krzywda". jeżeli ktoś chce chodzić do wróżki, albo tracić pieniądze na chińskich masażystów czy trenerów personalnych to jego sprawa. Ale jeżeli psycholog orzeka, że dziecko  powinno być oddane jednemu z rodziców na podstawie idiotycznych rysunków, które można interpretować w dowolny sposób sprawa przestaje być zabawna. Mój stosunek do psychologii a w szczególności do psychoanalizy precyzyjnie opisał Marian Hemar: Słonimski Antolek / Nie uważa Freuda. / ”Po prostu – powiada – / To jakaś niedojda. / Śniła mi się szafa, / Zwyczajnie, dla hecy / A ten Freud tłumaczy, / Że organ kobiecy. / Ale jak się we śnie / Ten organ zobaczy, / To się pytam Freuda, / Czy to szafę znaczy? /  
Pani Anna
Terapeuta - zaraz widać, że "psycholog" i w dodatku "doktorant" to pisał.  Będąc na studiach i mieszkając w akademiku kolejno ze studentami psychologii (w wypadku wydziału psychologii raczej ze studentkami, ha, ha, ciekawe dlaczego), nauczania początkowego, potem medycyny i prawa podjęłam mocne postanowienie, że w nigdy w życiu nie pójdę do psychologa, swoje ew. dzieci będę uczyła w domu, do lekarza - tylko nogami do przodu i nigdy w życiu do prawnika! Żeby było jasne, sama jestem prawnikiem i mam o tym środowisku jak najgorszą opinię. Życie oczywiście zweryfikowało moje postanowienia, moje dziecko poszło do szkoły, jako podejrzane o tzw. dyslekcję i jakieś inne "dys" dostało skierowanie do jakiejś pożal się boże poradni... Wszystko na szczęście mamy, ja i mój syn dawno za sobą, ale co oboje przeżyliśmy, to nasze i to nawet mimo tego, że teoretycznie poprzez dawną znajomość młodych adeptek tego zawodu powonnam być na to przygotowana...
Guildenstern
Myślę, że się Pani zagalopowała. Pani Izabela ma konto na naszych blogach od ośmiu lat a Pani dopiero od dwóch godzin. No i jest wieloletnią nauczycielką a nauczyciele jak wiadomo wiedzą wszystko i na wszystkim się znają. Jak dla mnie odpowiedź może być tylko jedna. Pała i siadaj. Ponadto uwaga do dzienniczka. Przeczytałem kiedyś, że "ktoś kto przez wiele lat, codziennie przez kilka godzin dzierży rząd dusz, nie może pozostać normalny". Zgodnie z zasadą "władza deprawuje" a "władza absolutna deprawuje w sposób absolutny". Pytanie, skąd tak wielu nauczycieli w polityce? Co do przykładów: Miałem wtedy 7 lat. I klasa podstawówki. Pierwsza lekcja w życiu. Tomek, dziś tak myślę, upośledzony w stopniu lekkim, patrzy na nauczycielkę z głupim uśmiechem. Reakcja: plaskacz w twarz. Ten chłopak stoczył się potem na samo dno. Zmarł przedwcześnie. Ta sama szkoła, trochę później. Nauczyciel matematyki komentujący kwestię dojrzewania uczennic (miesiączka, biusty te sprawy). Nasza własna wychowawczyni ciągnęła nas za włosy gdy byliśmy niegrzeczni. Matematyczka (akurat ją dobrze wspominam) w chwilach złości wyzywała nas w wyszukany sposób (przynajmniej była w tym dowcipna). Przez polonistkę w liceum mniej zdolni uczniowie popadali w depresję. Fizyczka nie była w stanie ukrywać swego alkoholizmu. Zakompleksiona chemiczka zaciągała po warsiawsku ale jak się ktoś bodaj uśmiechnął to miał przechlapane.  Rusycystka nie robiła nic. W dniu naszej matury całe to towarzycho oflagowało się i ogłosiło strajk. Można też wrzucić w google: nauczyciel molestował... Idąc szlakiem przetartym przez autorkę, szkoła to piekło, w którym pedagodzy pełnią rolę oprawców a dzieci są zakładnikami roszczeniowej, wiecznie nienażartej uprzywilejowanej kasty, której mało trzech miesięcy wakacji, rocznych urlopów dla poratowania zdrowia i kłaniania się w pas przez rodziców, obawiających się, że w przeciwnym przypadku zemsta dosięgnie dziecko. P.S.: Np. marynarze zostawiają rodziny samym sobie i bujają po świecie (w każdym porcie dziewczyna), szewcy jak wiadomo klną. Na celownik można wziąć każdą grupę zawodową. Tylko po co?  
megalampus
Hmmmm...."skąd wynika buchająca z tego tekstu"..."projekcja jakiegoś lęku"..."sama pokazała się Pani jako ciemna gwiazda".."Bo bije Pani słowami na oślep".. Hmm droga pania "terapeuta"..Wymogiem wykonywania zawodu Psychologa w Polsce jest znajomosc jezyka Polskiego..Jako potencjalny pacjent mialbym problem ze zrozumieniem pani pytan .Sposob w jaki pani formuluje oskarzenia i wlasne osady oraz supozycje pod adresem pani Falzman sugeruje dokonanie pomylki zyciowe przez pania w wyborze zawodu..Pani posiada wybitny talent bycia Prokuratorem lub Sedzia.. No i ta sugestia : "Radze porozmawiać z jakimś psychologiem, a może nawet kilkoma, z roznych nurtów. Nie w celach terapeutycznych, bo Pani nastawienienie do tego jest znane, ale dla poprawy jakości i rzetelności innych Pani tekstów".....tutaj talent cenzorski rownie wybitny..Nie bylbym zdziwiony zaproszeniem pani do wspolpracy z Gazeta Wyborcza ..mam podejrzenie ,ze pani juz tam pracuje i oddelegowana pania tutaj jako trola.. Perelka pani "profesjonalnych" wywodow jest to stwierdzenie : "Proszę uznać, że psychologia to nauka. I badania, które prowadzimy służą także Pani"... Ja osobiscie pozwolil bym zarznoc siebie jak karpia przed Bozym Narodzeniem niz znalezc sie w pani "gabinecie"..Serdecznie wspolczuje ludziom ktorzy zostali zmuszeni przez "Sad" lub inne sily wyzsze do kontaktow z pania.. Reasumujac ..Prosze zaczac od poprawy znajomosci jezyka Polskiego..to pomoze pani w lepszym  porozumiewaniu sie z potencjalnymi "pacjentami" ,dla ich i pani dobra :-))..