Otrzymane komantarze

Do wpisu: Powtórka z rozrywki
Data Autor
Pani Izabelo jak zawsze  bardzo trafne  spostrzeżenia.Dodam tylko, że sędziowie kuratorzy psycholodzy wożeni są do  Norwegii na spotkania i szkolenia aby potem ten norweski zamordyzm i totalitaryzm państwowy  wprowadzać kuchennymi drzwiami do naszej ojczyzny gdzie byle pierwszy dobrze wytresowany urzędas jest panem życia śmierci  dziecka,chorego czy emeryta ! Serdecznie pozdrawiam !
wielkopolskizdzichu
"Najchętniej jak pan Kmicic pognałabym ich batem po śniegu w kierunku ruskiej granicy," Będzie miała Pani więcej taki powodów, w miarę rozrostu pomysłów Pana Ziobry.  Ale oczywiście winić będzie Pani lekarzy, ale nie ekipę z swojej kasty.
megalampus
Czyli brak kontroli..O to IM chodzi.."wolna amerykanka" czyli Komuna 2.0 z ktorej nigdy nie wyrosli.. Brak kontroli nad ich poczynaniami i brak za nie odpowiedzialnosci..Zdegenerowani ludzie w zdegenerowanych Instytucjach Panstwa.. Komu to sluzy ? nie nam obywatelom..nie nam Polakom.. Patrze na swoje zycie i widze ,ze Panstwo i jego Instytucje  ( czy aby napewno polskie ?) do dnia dzisiejszego nie spelnilo moich podstawowych oczekiwan..Wrecz przeciwnie..Oszukiwalo mnie cale zycie,pozbawilo elementarnuch potrzeb ..wygnalo mnie jak psa na 35 letnia poniwierke,,wygnalo z Polski jak bezpanskie psy 15 mln Polakow..i obecnie 3 -4 mln.naszych dzieci...Przez calu okres kiedy tutaj moieszkalem bylem poddany przez panstwo szykanom i przemocy.. Lacznie z pobiciem przed 2-ma laty przez policjanbtow z Katowic w bialy dzien  na parkingu Mc Donalda..Nic sie nie zmienilo i nic sie nie zmieni..Bandyckie Panstwo z jego Bandyckimi Instytucjami..bez spolecznej kontroli bez zadnej odpowiedzialnosci za wlasne dzialania..Panstwo Mafii policyjno-sadowniczych,urzedniczych i administracyjnych ps. Admin mozesz to puscic..jestem poza Polska i juz nigdy tutaj nie wroce..Nie nede juz mieszkal w tym bandyckim Panstwie..  
Dark Regis
Może zamiast samych gołych procedur należałoby wreszcie zaimplementować całą resztę, hę? W informatyce wymyślono już dawno temu taki model obliczeń, który skutecznie izoluje warstwę problemu, na której pracują procedury, od całej reszty programu. Nazywa się to często głupotoodpornością - nawet w poważnej literaturze:). Żeby zagwarantować gdzieś głupoto- albo raczej głupkoodporność, potrzeba całego mechanizmu i dziesiątek nowych dziwnych pojęć. Przykładowo "wywłaszczanie" (preemption) służy temu, żeby jakieś jedno zadanie, które pracuje równolegle z innymi zadaniami i się zakukało w czerep, nie zablokowało całego systemu. W ten sposób jest szansa, że jakiś proces kontrolny pracujący w tle kopnie w końcu takie zadanie w de uwalniając zasoby dla reszty systemu. Jednym z takich nadzorców jest scheduler. Inne ciekawe pojęcie, które chyba powinni sobie przyswoić "projektanci" systemu obsługi pacjentów, a dokładniej kolejek do lekarzy, to marshalling. Dodam, że wcale nie polega to na zamianie żywego pacjenta w numer pesel, czy ewentualnie inny numer ewusia, z dołączoną jak kilo kitu torbą na płyty CD i teczki na papiery. Trzeba po prostu mieć jeszcze trochę wyobraźni, a nie tylko ciąg do władzy, żeby projektować jakiekolwiek systemy. Skoro więc w informatyce potrzeba aż takiego nakładu środków i całego nowego słownictwa, żeby wszystko działało sprawnie i bez zgrzytów, to jakim prawem kaduka w ochronie zdrowia i urzędach mogą poprawnie działać systemy złożone z samych gołych procedur, głównie gęgających w koło jakieś swoje "bla bla bla bla"? Jakiś pomysł? Może to informatyka jest za głupia? PS: System, który opisuję powyżej dotyczy obiektów o wiele mówiącej nazwie: kontrolki. Może więc więcej kontroli nad pyrgającymi zającami systemu nie jest aż takie złe, zaś mniej kontroli nad zwykłym pacjentem może okazać się per saldo zbawienne? Jeszcze raz powtarzam hasło na dziś: głupotoodporność!
Dark Regis
Zachowano procedury, ale utracono kontrolę. To jest to , o czym piszę.
Izabela Brodacka Falzmann
Wstrząsająca był dla mnie rozmowa dziennikarki z ordynatorem szpitala który nie przyjął dziecka i ono zmarło. Ordynator zapewnił dziennikarkę,że zachowano procedury. " To znaczy, że dziecko zmarło legalnie?" zapytała przytomna dziennikarka.
Izabela Brodacka Falzmann
W odniesieniu do osoby starej sąd rodzinny, który decyduje o umieszczeniu w zakładzie w większości przypadków traktuje ją jako niezdolną do czynności prawnych. Jeszcze gorzej jest z osobą w stadium terminalnym, która przyjmuje morfinę. Łatwo przyjąć że ma zakłócony obraz rzeczywistości. Nasza sąsiadka nie dała się wywieźć do szpitala i  zmarła w swoim domu. Tego tylko chciała. 
Anonymous
Też mi na nerwy działają procedury. Spotykam się jednak z zadowoleniem z ich wdrażania u większości pacjentów ponieważ tylko poważnie chorym one przeszkadzają. Nie zawsze rzecz oczywista utrudniają im dostęp do diagnostyki i leczenia. Dla szukających profilaktyki i lekko chorych są dobre bo poszerzają zakres świadczeń, z których pacjent może korzystać. Przebadać się nie zaszkodzi, a najwyżej nie pomoże - raczej rzadko szkodzi. Teraz procedury medyczne mają już nawet rangę ustawy. Taka jest polityka sprzedażowa.
Anonymous
Z pozycji osoby urzędowej realizującej procedury wszystko jest możliwe do postawienia na głowie, a na nogach z pozycji petenta jest dokładnie odwrotnie. Po to są procedury. Pozory wolności służące ubezwłasnowolnieniu.
mmisiek
Porażające to wszystko. Nie jestem prawnikiem i może nieco naiwnie zapytam jak to wszystko możliwe (mowa o sąsiadce) w sytuacji gdy każda osoba, która nie jest ubezwłasnowolniona i zachowuje przytomność, ma prawo do odmowy leczenia?
Do wpisu: Od miłości do nienawiści
Data Autor
Zapomina pani, że dzięki prawu i utrwalonej linii orzeczniczej lepiej jest dać się pobić niż się bronić.
Izabela Brodacka Falzmann
W wielu szkołach w tym w znanej mi osobiście są dzieci zdiagnozowane jako " aspergery". Najczęściej są to dzieci które kiedyś określono by jako indywidualistów czy samotników. Szkoła dostaje dotację, a nauczyciele nie muszą znać się na psychiatrii ani nad tym zastanawiać. Wśród aspergerów są zapewne dzieci naprawdę dotknięte tym syndromem oraz zwykli inteligentni samotnicy, którzy kultywują swoje pasje i nie mają czasu ani ochoty na klasowe życie towarzyskie.
Dark Regis
Na pewno nie zespół Aspergera. To coś było zdiagnozowane w filmie "Rain man". ;)
Izabela Brodacka Falzmann
Obecnie niesforny chłopak zamiast dostać klapa zostaje zdiagnozowany ( zespół Aspergera, ADHD ) i podlega medykalizacji. To znaczy dostaje lek ( np. Concerta ), jest spokojniejszy, nauczyciele są zadowoleni, szczególnie, że szkoła dostaje na dziecko zdiagnozowane 4 tys. dotacji. Medykalizacja polega na tym, że zapewne do końca życia będzie klientem psychiatrów i psychologów.  Gdzie tu  miejsce na kod kulturowy?.  Młody człowiek i jego rodzice skupieni będą na jego prawdziwych czy rzekomych dolegliwościach.  Będzie miał ulgi przy egzaminach. Okaże się że ma dyslekcję, dysgrafię i dyscalculię. Nie musi zatem pisać ortograficznie, nie musi umieć liczyć, nic nie musi.Może się skupić na depilowaniu korpusu i korygowaniu brwi. I ktoś taki ma bronić napadniętej kobiety?. Raczej się schowa za jej spódnicę.
Dark Regis
Ludzie, którzy posuwają się do uprzedmiotowiania innych ludzi, a już w szczególności do rozgrywek dziećmi z opcją zabójstwa włącznie, są głęboko upośledzeni moralnie i społecznie. Przyczyn zła należy więc szukać w procesie formowania społeczeństwa i postaw ludzkich. Nie trzeba daleko się rozglądać. Wystarczy obejrzeć film "Chłopaki nie płaczą", w którym nie ma chyba ani jednej coś znaczącej roli pozytywnej, czyli postaci nie będącej oprychem lub cwaniakiem.
Pani Anna
A mnie zbulwersował przypadek, kiedy pewien znany mi osobnik tocząc boje z byłą żona o jak to sam określił "wyszarpanie" dziecka, podbił oko 2letniemu maluchowi tuż po "udostępnieniu" mu go przez żonę, po czym zawiózł go do szpitala na oględziny, żeby zrzucic winę na kobietę, że niby w taki stanie dziecko mu "wydała". To pewnie też casus, którego nie wolno uogólniać.
Darek
Szanowna Pani Izabelo. Każdy przypadek przemocy, z jakiegokolwiek powodu, wobec dzieci, jest naganny i powinien być tępiony gorącym żelazem. Ma Pani rację w tym przypadku, nic, absolutnie nic, nie usprawiedliwia postępowania ojca wobec małego Dawida. Również nic nie usprawiedliwia wykorzystywania dziecka, jako argumentu w walce pomiędzy rodzicami. Basta i koniec. W dużej mierze, według mnie, przemawia przez Panią emocja, instynkt macierzyński, jako kobiety i matki. Można się pokusić przy okazji tej sprawy o głębszą analizę sytuacji, bo pewnie takich przypadków jest więcej i będzie coraz więcej. Uważam, że przyczyną tego - w dużym uproszczeniu - jest naruszenie kodu kulturowego, a o tym wspominali również przedmówcy. Zostały bardzo mocno zachwiane granice pomiędzy rolą kobiety i mężczyzny. Kiedyś podział był jasny, kobieta zajmuje się domem i dziećmi. Facet ma zapracować na rodzinę i zapewnić jej bezpieczeństwo. Emancypacja kobiet, szczególnie wspierana przez feministki i lewaczki doprowadziła do wynaturzeń. Nie mam nic przeciw, aby kobiety się kształciły, pracowały, aby wchodziły w dziedziny, które były dla nich zamknięte. Świat się zmienia, rola kobiety i faceta ewoluuje. To naturalne. Ale nie wolno zmieniać kodu kulturowego. Co ma zrobić facet, który po rozwodzie zostaje ogołocony z kasy na alimenty, a w zamian matka z zemsty ogranicza mu prawo do widywania z dzieckiem. Proszę popytać, w większości spraw rozwodowych kobieta jest na wygranej pozycji, szczególnie wtedy, gdy sędzią jest kobieta. Facet jest bez szans, ma tylko bulić. Matka może palić, pić, "używać życia", ale i tak jest wygrana. To jest właśnie to uprzedmiotowienie dziecka. Zdarza się, że po czymś takim facet wpada we frustrację i dzieje się dramat. Oczywiście, aby nie było, wielu facetów nieźle "pracuje" sobie na takie traktowanie, zaniedbuje rodzinę, "robi" przemoc w rodzinie. Źle pojęta emancypacja doprowadza do absurdów. U nas jeszcze nie, ale na zachodzie powiedzenie koleżance z pracy, że ładnie wygląda, to już mobbing. Proszę zobaczyć , co robią mamusie w szkole. Zwrócenie uwagi, że dziecko obija się, źle się zachowuje , itp. wywołuje furię. Kiedyś po czymś takim ojciec robił burę, był klaps lub 2 paski na 4 litery i wszystko wracało do normy ( nie mylić z przemocą). Dzisiaj za takie coś matka gotowa jest "oczy wydrapać". A później płacz, bo 30 letnie dziecko bije mamusię. Proszę porozmawiać z policjantami, którzy mają służbę z kobietą policjantką. Kiedyś zadałem pytanie w towarzystwie, jak zostanie taka policjantka poturbowana, to kto został pobity, kobieta, czy policjant? Większość kobiet powiedziała - kobieta. Przywrócenie właściwego kodu kulturowego jest według mnie tym, co może zatrzymać te negatywne zmiany.
Anonymous
Prawo wyborcze dla kobiet było krokiem rewolucji w opanowaniu narzędzia jakim jest demokracja. Z punktu widzenia współczesnych mediów ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych byli faszystami, rasistami i antyfeministami. Nie głosowały kobiety, murzyni i mieszkańcy metropolii (dzisiejsza budżetówka) ze wzgl. na niewiarygodność politycznych decyzji.
A mnie dawno juz temu zbulwersowal przypadek mojego pracownika ktorego zona raz lub dwa razy w roku szla w Polske i czesto wracala nie sama, a jej maz wychowywal nie swoje malenkie dzieci. Przypadek chcial ze wystapila ona o alimenty na te dzieci, a sadzila ich dziwka z mojego kregu towarzyskiego i dziwka przyznala dziwce alimenty. Jak zalil sie moj pracownik w sadzie nie pozwolono mu nic powiedziec, mial tylko sluchac. Ale to casus ktory na pewno nie wolno uogolniac,
Izabela Brodacka Falzmann
Chyba zawsze było widać, że zrównywanie nierównego to kabaret. Czym panowie mają karmić niemowlęta? A panie słabsze fizycznie w ZSRR jeździły na traktorach i wytapiały stal. nowy wspaniały świat.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie mego Ojca ani męża nie zaliczam. Reprezentowali oni jednak starą, tradycyjną  formację. Miałam  wśród bliskich znajomych ostatnio do czynienia z porażającymi przykładami porachunków poprzez walkę o dzieci. I tą walkę prowadzą panowie.Poza tym zbulwersował mnie jak chyba wszystkich przypadek ojca Dawidka.
Jabe
Już w samym określeniu „prawo do czegoś” tkwi haczyk, bo prawo powinno zakazywać, nie przyzwalać.
wielkopolskizdzichu
Wobec tego co powiemy o prawie wyborczym biernym i aktywnym kobiet, o noszeniu spodni, albo o prawie do prowadzenia firmy lub obejmowania stanowisk kierowniczych. Tęczowa zaraza? 
Z przykroscia przeczytalem Pani tekst wpisuje sie nim Pani w poglady ktore znam z kontaktow ze srodowiskiem prawnikow pracujacych w sadach rodzinnych.Znajomy sedzia mezczyzna powiedzial mi kiedys w rozmowie gdy panie nie slyszaly ze absolutnie nie pozwolilby /gdyby to od niego zalezalo/ aby w sadach rodzinnych sadzily kobiety, a ja sluchajac co wygadywaly panie sedziny przyznaje mu racje. Poniewaz nie zostawia Pani suchej nitki na mezczyznach mam pytanie , czy do tych mezczyzn , co to budza Pani niepokoj zalicza Pani rowniez swojego ojca. Mam nadzieje ze nie. Pozdrawiam niestety rozczarowany.
Anonymous
Urlop tacierzyński (myślałem pierwotnie, że to określenie kabaretowe) to jeden z kroków do zrównania płci, pozornie błahy i śmieszny. Z perspektywy czasu tzw.marszów równości widzimy więcej.