Otrzymane komantarze

Do wpisu: Polityka i ostrygi
Data Autor
Pani Anna
@Zofia Moja mama istotnie przepracowała 35 lat jako zakaźnik, a ja kiedyś planowałam również iść w jej ślady, ale los chciał inaczej i skończyłam na prawie. Jednak muszę Pani powiedzieć,  że mój sceptycyzm był spowodowany przede wszystkim totalnym rozjazdem pomiędzy tym, co głoszono w mediach, a tym, co było za oknem, czyli co widziały moje oczy. Plus oczywiście te niewiarygodne głupoty o zatrzymywaniu aerozolu na wietrze przez przylbice bądź maseczkę - to jeden z przykładów. Ja nigdy nie negowałam konieczności szczepień,  tych tradycyjnych, ani wielkiego przełomu dla ludzkosci,  który za ich pomocą się dokonał.  Jednak tradycyjne szczepionki, jak zresztą każdy lek wprowadzany na rynek wymaga badań klinicznych pod względem skuteczności oraz skutków ubocznych, bo te występują ZAWSZE, jest tylko kwestia skali oraz przeciwskazań.  Nie da się,  po prostu nie da się ani pominąć ani przeskoczyć tego etapu. Wmawianie ludziom na taką skalę,  że serwowany specyfik opracowany i wyprodukowany w 3 miesiące jest w 100% bezpieczny i w 100% skuteczny było po prostu ordynarnym kłamstwem,  kpina z rozumu, manipulacją na poziomie sprzedaży cudownych garnków lub kołder,  na zakup których emeryci zaciągają kredyty. Jednak atmosfera strachu, szczucie, mowa "ekspertów " no i zaangażowanie wszystkich mediów zrobiły swoje. No i jak się bardzo szybko okazało,  te szpryce nie były ani skuteczne, ani bezpieczne. A najwieksza zaraza w dziejach skończyła się z dnia na dzień przez napływ 5 milionów niezaszczepionych i niezamaskowanych Ukraińców.  Nie wiem, co Pani chciałaby usłyszeć na temat wolności i godności człowieka, gdyż na ten temat powstały dzieła,  całe tomy napisane przez mądrzejszych ode mnie. Jednak dla mnie, ten podły czas był przykładem utraty godności przez ludzi, którzy dla pieniędzy i poklasku z własnej woli zgodzili się w tym uczestniczyć,  mimo,  że nie byli aż tak głupi,  żeby nie wiedzieć dokładni w czym uczestniczą i że przyczyniają się do ludzkich nieszczęść i do śmierci setek tysięcy nie z powodu zarazy bynajmniej. To jest kompletne zeszmacenie i to całych grup zawodowych,  w tym niestety lekarzy. 
Roz Sądek
Coraz częściej w komentarzach pojawia się rynsztokowy, chamski język. Jeszcze dwa, trzy lata temu tego nie było, bądź było tak mało, że się nie zauważało. Dochodzę do wniosku, że grupa osób próbuje tu na NB wprowadzić i przyzwyczaić nas do języka z strajku kobiet - robią to metodycznie małymi krokami. Jeśli nikogo poza mną to nie razi, to nie ma sprawy. Wczoraj @wielkopolskizdzichu, dzisiaj w tym samym stylu@Pani Anna:  "Odpierdol się scierwo. Ciebie nie traciłabym nawet kijem" To jest język dyskusji?  
sake2020
A jednak stało się.Na Górnym Śląsku otwarto już pierwszy sklep z owadami jadalnymi -mącznikami, świerszczami,i chrząszczami Klientela umiarkowana ale jest.i sobie chwali. Przypuszczam,że to sklep ,,pilotażowy'',dotowany z UE wiec właściciele nie muszą się martwić o przetrwanie.Przypuszczam,że ewentualni chętni do konsumpcji nie tyle są zainteresowani smakiem co nie chcą uchodzić za kołtunów a za światłych,postępowych Europejczyków,którym żadne modne trendy nie są obce.
Zofia
@Pani Anno Z wcześniejszych wpisów przypominam sobie, że Pani Mama jest lekarzem więc miała Pani pełny i być może prawdziwy osąd epidemii. Mam wykształcenie techniczne i niestety zdana byłam na informacje z mediów i musiałam komuś zaufać. A byli to ludzie znający zagadnienie. Kiedy miałam małe dzieci też zaufałam pediatrom i w pełni ich zaszczepiłam. Mam znajomych , którzy nie stosowali się do obostrzeń. Jedni zachorowali i przechodzili bardzo ciężko a innych wirus ominął. Szczepienia nie były przymusowe lecz wymagane , gdy ktoś podróżował za granicę. Kończąc wątek wirusa bardzo bym chciała poznać Pani podejście do wolności i godności człowieka. Pozdrawiam.
Zofia
@spike Dołożę do zdania - "Kiedyś miałem "okazję" jeść mięso z nutrii...swoje doświadczenie. Otóż kolega poczęstował nas ( w przeważającej ilości dziewczyny) pasztetem zajęczym. Po zjedzeniu przez nas tegoż poczęstunku oznajmił, że to pasztet z nutrii. Nazwał ten pasztet - pasztetem zajęczym , bo każdy gdy zjadł i dowiedział się z czego był, to po prostu zajęczał. U nas nie ma tradycji jeść nutrii. Ale w latach powojennych dużo ludzi hodowało je w "stawikach" na działkach.
Pani Anna
@Zofia To nie jest temat zakończony.  To było preludium do tego, co nas czeka. Wnioski zostały wyciągnięte  - wszystko można ludziom wmówić i wcisnąć,  pod warunkiem, że głos popłynie z mediów masowego ogłupiania od "ekspertów " z tytułami do kupienia za calkiem  niewielkie pieniadze i swoje "5 minut" przed kamerą. Zawsze znajdą się psychopaci, którzy z radością będą gnoili ludzi wprowadzając nieludzkie obostrzenia,  nakazy i zakazy. Byli ludzie, w tym wykształceni medycy z wieloletnią praktyką,  którzy ryzykując własną karierą i wykluczeniem starali się uświadomić ludziom w jak gigantycznym oszustwie bierzemy udział.  Dlaczego nie słuchała Pani tych, którzy ryzykowali wszystkim , zamiast słuchać tych, którzy wszystko zyskiwali na tym, co wygadywali? Dopóki nie odpowiemy sobie na to pytanie, dopóty jesteśmy narażeni na następne eksperymenty narażające nasze zdrowie, życie i ludzką godność.  Że o wolności nie wspomnę.   
spike
Znajoma opowiadała mi pewną przygodę kulinarną, w jakiejś sprawie odwiedziła swoich sąsiadów, wchodzi do domu, a tam smakowity zapach się roznosi, pyta co tak smakowicie pachnie, gospodarze zaproponowali, by chwilę poczekała, danie prawie gotowe, więc spróbuje. Po niedługim czasie, dostała porcję, był to gulasz, spróbowała, był smaczny, więc znowu pyta, co to za mięso, zaproponowali by zgadła, nie udało się, więc gospodarze powiedzieli jej co jadła, było to mięso psa. Kiedyś miałem "okazję" jeść mięso z nutrii, owszem było, tylko miałem przed oczami wyobraźni tego "wielkiego szczura" i to mi utrudniało łykanie, jadłem też kiełbaski z nutrii, na początku też nie wiedziałem co to, smaczne były, ale mimo tego, więcej tego nie jadłem. Człowiek jest jak ta przysłowiowa świnia wszystko zeżre, ale w przeciwieństwie do zwierząt, człowiek ma bardziej skomplikowaną psychikę, która jest kształtowana od urodzenia, jeżeli w domu rodzice obrzydzają daną potrawę, to dzieci dalej to powielają. W mojej rodzinie krewna wręcz obsesyjnie nienawidzi kożuchów na mleku, na nic tłumaczenia, że jest zdrowy, odżywczy itd. wyrzuca je, a ja uwielbiam, pamiętam jak za dziecka bywałem na wsi u wujostwa, hodowali krowę, zawsze rano dostawałem kubek jeszcze ciepłego mleka, na śniadanie kolejny przegotowane, na którym tworzył się gruby kożuch, który można było położyć na kawałek chleba i ze smakiem zjeść, obecnie "zwykłe" mleko jest pasteryzowane, "wyciśnięte" z tłuszczu, o dziwnym zapachu, czasami piję, ale pod postacią kawy, lub z dodatkiem kakao, albo miodu. Pzdr.
Kazimierz Koziorowski
@ to co robią ideolodzy "zielonego ładu" wywoła " wielki głód".   bo prawdopodobnie o "wielki glod" chodzi waskiej grupie macherow (nieistotne jak bysmy ja nazwali, grupa ta wyzywi sie tradycjnie), jako jeden z elementow redukcji biomasy wspolczesnego untermenscha. cala ideolo wokol "humanitarnego" traktowania wszystkich kregowcow to padgatowka ktora daje coraz obfitsze efekty wsrod zaczadzonych. lysenkizm to byl pikus w porownaniu do wspolczesnych srodkow skutecznego matolenia mas. kolejnym etapem beda: cierpienia robali; restrykcje w dostepie do wody ktora ludzie kradna organizmom zyjacym w srodowisku wodnym i dlatego czlowiek powiniem odzykiwac wode ze swoich wydalin; a wlasciciwe dlaczego zwloki i padlina mialyby sie marnowac.... na szczescie zainfekowane ta zgubna ideologia sa wciaz tylko niektore obszary globu i mniejszosc populacji Ziemian
sake2020
@Izabela......Przecież nikt nas nie pytał czy zgadzamy się na rolnictwo przemysłowe w kwestii hodowli.Nikt nie chce usłyszeć jak ono w rzeczywistości wygląda.Nikt nie pyta dlaczego mikroskopijne bułeczki na blachach stają się bułami po upieczeniu, a krowy górami mięsa.
Zofia
@Pani Anna Stosowałam się do obostrzeń i nosiłam maseczkę , przestrzegałam 1,5 m odległość w sklepie, nie podróżowałam. Takie były zalecenia ogólnoświatowe. Nie mam wykształcenia medycznego ani epidemiologicznego i zawierzyłam ludziom wykształconym w tym kierunku. W szpitalach i przychodniach nadal obowiązują maseczki. Lekarze siedzą za szybami i w maseczkach. Oburzali mnie raczej ci co zrobili sobie modę z "namordników" jak o nich mówili i ozdabiali ich piorunami czy frędzlami co by lepiej w nich się prezentować. Ale to temat już zakończony. Zgadzam się z Panią, że nie ma już prawdziwego jedzenia. Chleb stracił na smaku już w latach osiemdziesiątych, kiedy zachód "obdarował" nas polepszaczami. A nasi piekarze tak samo jak masarze połakomili się na lepszy zarobek wypiekając równo wyrośnięty chleb z mniejszą zawartością mąki a masarze robili różnorodny asortyment wędlin. W tym czasie żartowano, że w parówkach było więcej papieru toaletowego i dlatego brakowało go na rynku. Teraz dokładają więcej chemii. Niestety nie mamy na to wpływu. Coś trzeba jeść. Są odpowiednie urzędy, które powinny czuwać nad produktami ale nie sprawdzają się, bo" biznes ist biznes". Pozdrawiam.
paparazzi
Dziękuje za uwagę , mnie nie chodziło o ideologów wywierajacych nacisk na rządy i ich memoriały postulujące do skrajnej głupoty. Mnie chodzi o oszustwa producentów żywności co to jajeczka z wolnego wybiegu są od niosek które nigdy nie wstają. Miejmy wybór wtedy zapłacimy więcej a produkcja przemyslowa jest i tak nieunikniona. Reklamowanie jedzenia robaków, zresztą bywają przysmakami czy to w Azji czy Ameryce Środkowej mi nie przeszkadza byle nikt nie wkraczał z brudnymi butami do mojej kuchni. W towarzystwie polonijnym poruszyliśmy kulinarny dyskurs o stekach. Zagaiłem że mięso i steki z Argentyny to niebo w gębie a moja koleżanka nie mogla tego zrozumieć próbując mi wytłumaczyć ze mięso to jest mięso. No i masz de gustibus. Tylko ta cena ☺
Izabela Brodacka Falzmann
@ Pani Anna . Ja też pamiętam czasy gdy chleb był świeży przez tydzień. Znam ludzi, którzy pieką chleb, sami robią wędliny. Jak jednak napisał Lec: " nie ma powrotu do jaskiń, jest nas za dużo". Godząc się choć niechętnie na rolnictwo przemysłowe nie godzimy się na terror kulinarny. 
Izabela Brodacka Falzmann
@ paparazzi Hodowli przemysłowej przeciwstawia się na ogół wolny wybieg. Zapewne jest bardziej humanitarny. Użycie słowa humanitarny to już jest antropomorfizacja. Ja jednak kupuję jajka z "wolnego wybiegu". Albo "jajka szczęśliwych kur". Szczęśliwe czy nie .trafią do gara. dlatego nie ma sensu z tym walczyć. Natomiast to co robią ideolodzy "zielonego ładu" wywoła " wielki głód".  
Izabela Brodacka Falzmann
@ Maverick Świat przyrody jest okrutny lecz innego nie znamy. W książce kucharskiej z I XX wieku, którą mam w domu można przeczytać: " raki lubią być wrzucane do wrzątku" ; Zastanawianie się co naprawdę lubią raki to antropomorfizacja. Ale i tak nie jadam i nie gotuję raków. Wiem, ze to hipokryzja i nikomu  nie zabraniam jedzenia raków. Nie chcę się zastanawiać nad tym co czuje ośmiorniczka zjadana żywcem.. To własnie byłaby antropomorfizacja.  Teoretycy kultury i antropologowie wiążą upodobania kulinarne z rozwojem społeczeństw. Na pewno jednak nie można się godzić na narzucanie tych upodobań. Książka kucharska nie może stać się nowym Kapitałem Marksa.
Izabela Brodacka Falzmann
@ Zofia Najgorsze, że te mielone owady będą dodawane do produktów przez nas kupowanych wbrew naszej woli. Chityna jest podobno szkodliwa. Trudno wierzyć naukowcom po ostatnich  doświadczeniach ze szczepionkami. Za Stalina przekonywano do pomysłów Łysenki, które były naukowymi bredniami. Pamiętam panią od biologii w szkole podstawowej, która błagała żeby nic nie mówić krytycznego o Łysence bo to jej zaszkodzi..Łysenko  i jego koncepcje stały się jedną z przyczyn Wielkiego Głodu na Ukrainie, Bo Stalin zadekretował wcielanie ich w życie. Łysenko jak wiadomo zaprzeczał istnieniu cech dziedzicznych i uważał za przyczynę zmian czynniki środowiskowe. Uważał na przykład, że można "przyzwyczaić" rośliny do rośnięcia w zimie. 
Pani Anna
@Paparazzi  Taa. Łosoś to bylo kiedyś moje ulubione mięso.  Dopóki nie dowiedziałam się w jakich warunkach są hodowane i czym się żywią.  Rybę jestem w stanie zjeść tylko, kiedy mam okazję kupić prosto od rybaka. Ostatnio w dziale mrożonek rzuciły mi się w oczy  uda indycze takich rozmiarów,  że żywy indyk musiałby być niemal wielkości człowieka. Jak i na czym hoduje się takie potwory? Indyka kiedyś kupowało się dla małych dzieci,  to mięso było polecane przez lekarzy, tak jak cielęcina.  Wydaje mi się,  że przez te żywieniowe eksperymenty ludzkość cofnie się do epoki jaskiń.  Trzeba będzie samemu wysiać zboże i zbudować żarna żeby przeżyć. 
Izabela Brodacka Falzmann
@ sake3 Nie zamierzam nikomu narzucać gustów, szczególnie kulinarnych. Niektórych rodzimych potraw też nie jadam, na przykład flaków. I nikomu nic do tego. Nikomu też jedzenia flaków nie zakazuję.Wydawało mi się, że ironiczny ton mojej wypowiedzi jest czytelny. Chodzi mi tylko o to, że wszelki przymus  również w kwestiach kulinarnych to nowa odsłona totalitaryzmu. Groźnego totalitaryzmu.Pomysł ochrony wszelkich zwierząt jest utopijny a każda utopia w realizacji jest groźna.. To ideologia prowadząca do złapania społeczeństwa za gardło.  Nie ma w tym zresztą żadnej logiki. Sejmowy błazen, roztkliwia się nad wykorzystywanymi seksualnie krowami, a ktoś inny zechce chronić świerszcze. Owady to też przecież zwierzęta. A może trzeba chronić słoneczniki. One też mają jakieś prawa. W ten sposób dochodzimy do absurdu.
paparazzi
@Pani Anna, tak z łososiem hodowlanym to samo, Frankenstein by tego nie wymyślił. Tez widziałem farmy bez atestów USDA . To samo z krewetkami. W miarę kupuje dzikie nie hodowane owoce morza. 
Pani Anna
@u2#scierwo Odpierdol się scierwo. Ciebie nie traciłabym nawet kijem.
sake2020
Ja wpłacam również do Animals ,ale i do Centaurusa,na konkretne zwierzątko prawie co miesiąc.Zwierzęta w mojej rodzinie to też głównie znajdy jak obecnie koty,albo ze schroniska.
u2
Wpłacam do różnych organizacji Ja wpłacam od wielu lat 1% na Organizację Pożytku Publicznego pt. Animals. Psy i koty zasługują na naszą pomoc.
sake2020
@Papparazzi......Niestety jesteśmy bezsilni widząc przemysłową hodowlę zwierząt i związane z nią okrucieństwo Pamiętam jak śp. Lepper mówił w Sejmie o hodowli bydła rzeźnego w USA, było to przerażające. Rytualny ubój -,ile było krzyku żeby to zlikwidować, niestety zwolennicy tłumacząc się względami religijnymi wygrali. Ja staram się już tylko o to, by pomagać zwięrzętom bezdomnym czy chorym, Wpłacam do różnych organizacji głównie na biedne stare wysłużone konie czy osiołki zdając sobie sobie sprawę, że to nawet nie jest kropla w morzu.
u2
#fekaliusz kurczaków i indyków,  łososia nie kupuję już od lat Zbawiasz świat ? To tylko nie zbawiaj nas Polacken :-)
Pani Anna
Tak samo jest z hodowlą wszystkiego, co jest przeznaczone do masowego spożycia.  Odechciało mi się już kurczaków i indyków,  łososia nie kupuję już od lat. Kiedyś mleko, takie z butelki pozostawione na dzień pięknie się zsiadalo, tworząc na wierzchu śmietanową skórkę.  Wystarczyło je podgrzać i przecedzić i miało się pyszny twaróg. Kiełbasa nie schowana do lodówki po prostu wysychała i była jeszcze lepsza. Chleb trzymał świeżość przez tydzień i był przepyszny. Teraz mleko otwarte nie zsiada się,  ale po kilku dniach zaczyna śmierdzieć.  Wędliny zielenieją po dwóch dniach w lodówce. Owoce i warzywa nie mają żadnego smaku. Ostatnio poważnie zatrułam się pieczywem, takim przeznaczonym do piekarnika. Więc co my jemy na litość boską? Co mi tam robaki. 
paparazzi
Panowie i Panie, po co to?