Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wpuszczeni w kanał
Data Autor
wielkopolskizdzichu
Jak się wchodzi w stado wron i się dziobie to śmiesznym jest narzekanie że od czasu do czasu jest się też dziobniętnym. 
chatar Leon
Haha, Aczkolwiek motyw górski był dla Autorki jedynie pretekstem, zrobiła się debata o górach, parkach narodowych czy w ogóle przyrodzie oraz jej udostępnianiu wraz z wątkiem mniemanych "elit". Przyznam, że w Tatrach raczej bywam obecnie rzadko ze względu na tłumy (w wysokim sezonie możliwe są chyba jedynie niektóre szlaki Tatr Zachodnich i to raczej na Słowacji, czasem w środku tygodnia we wrześniu czy październiku przy odrobinie szczęścia uda się bez "tramwajów" ludzi przejść przez Rysy z SK do PL, koło początków listopada da się czasem w spokoju przespacerować dajmy na to na polanę Stoły). Wprowadzenie limitów nie byłoby wcale takie złe, oczywiście pod warunkiem, że byłyby to limity dla wszystkich (także dla mniemanych "elit"). Na Słowacji przykładem uczciwego podejścia jest sprawa spływu przełomem Hornadu przez Słowacki Raj. Są limity, ale zasady są jednakowe dla wszystkich, trzeba się zarejestrować przez internet, stan wody musi mieścić się w określonym przedziale, należy zapłacić 10 euro, kajak musi być najwyżej dwuosobowy, obowiązkowo oprócz kamizelki należy posiadać kask.
Kazimierz Koziorowski
w tpn wystarczy przespacerowac sie ktoras z "zamknietych dla ruchu" drog i przekonac sie ile samochodow rowniejszych wsrod rownych smiga tam i z powrotem dla dobra stonki turystycznej. co wiecej pokazna czesc przechwalek zdobywcow tatrzanskich w czasopismach i na portalach internetowych to dowody na to ze elity herosow moga jawnie ignorowac zakazy, albo otrzymuja dyspense od kolesiow bo trzeba wiedziec ze tylko niewielka czesc tpn jest oficjalnie otwarta dla stonki na dzialalnosc gorska. limitowane dopuszczenie nie-herosow do gor, czy "elitarnej" rekreacji, chocby zeglarzy, dostalismy w spadku po paternalistycznym zamordyzmie komuny. kolejne ekipy trzymajace wladze podpuszczane przez tzw dzialaczy beda utrzymywac a nawet zaostrzac ten zamordyzm. nie ma tego w innych gorach, gdzie wciaz istnieje wolnosc wedrowania po bezdrozach. nie ma ograniczen dla zeglarzy ktorzy wciaz w postkomunie musza zdobyc uprawnienia, w ciagu dwoch weekendowych szkolen zakonczonych 100% zdawalnoscia produkujacych wykwalifikowanych prawie wilkow morskich. w panstwach jeszcze nie skazonych totalitarnym zamordyzmem tez obowiazuja jakies przepisy dotyczace ochrony przyrody, czy bezpieczenstwa ktore nie krepuja, a czesto sprzyjaja amatorskiej aktywnosci outdorowej.
Czesław2
Wykruszyło mi się towarzystwo w Tatry, niestety. Zaraziłem górami bratanicę, tyle, że trzy razy młodsza ode mnie. W Tatrach jeszcze nie była, wiec Gerlach nie dla niej. Trudno skompletować trzyosobową ekipę, tylu przewodnik latem może wciągnąć, aby koszty zmniejszyć.
Czesław2
Na Turbacz latem czy zimą wchodzę od Koninek, ale to są jednodniowe wyprawy Krościenko lubię bo mam trzy w jednym. Pieniny, Gorce i Beskid Sadecki. Jak pisałem w którymś poście, trenuję trochę kondycję ( z marszu trudno by było ) przed Gerlachem. Jak na amatora, to nie żarty. Pani przewodnik, z którą skontaktowałem się , pierwsze pytanie, czy byłem na Rysach i Orlej. No i wiek i kondycja. Nie było łatwo przekonać. Zobaczymy.
Izabela Brodacka Falzmann
@ Czesław2 A ja całe lata jeżdżę do Jordanów w ochotnicy Dolnej. Z okien widać Lubań. Tam to mamy naprawdę przechodzoną każdą ścieżkę. No i dzierżawimy bacówkę pod Turbaczem. Trzeba było spuścić z tonu ale te górki też piękne i bardziej dostępne.
Czesław2
Z Czorsztyna rzut beretem na Lubań, moja podstawowa wycieczka z Krościenka, gdzie często bywam.
Lech Makowiecki
Proszę bardzo, Pani Izabelo! Dawno temu szwendaliśmy się z przyjaciółmi  po Tatrach. Na Rusinowej Polanie, w szałasie u gościnnej gaździny (nazywaliśmy ją wszyscy "Babką") można było wtedy natknąć się na sympatycznego narciarza z Krakowa, biskupa Karola Wojtyłę... :) Po latach oddałem Mu hołd widowiskiem muzycznym "DEKALOG AD 2021". Polecam link: vod.tvp.pl  
jazgdyni
@Izabela Kocham Tatry. Przykro, nie byłem tam już z 10 lat. Kocham wszystkie góry. Z rodzicami i ich przyjaciółmi mieliśmy zwyczaj spędzać parę dni na (w?) Kalatówkach. Przecudowne miejsce mojego dzieciństwa. Teraz widzę na mapie, że góry wokół polany są zalesione. A nie zapomnę, gdy w okolicach Suchego Źlebu (teraz nawet jest tam wyciąg), ot, tak sobie wspinałem się na pionową skałę, a gdy mama to zobaczyła to doznała ataku histerii. Nikt wtedy jeszcze nie uprawiał free climbingu. Miałem wtedy może 8 - 1- lat... Serdeczności Ps. Teraz nasze miejsce to Czorsztyn, tuż przy samym parku. I jeździmy sobie po drugiej stronie doliny, by zwiedzać Twoje miejsca i najdłuższą wieś w Polsce.
Czesław2
Toteż przewodnicy są tam elitą i dla niej nie ma wyznaczonych szlaków.
Czesław2
Jak widać, elitarność nie wyklucza głupoty. W nocy wysłać kogoś na podejście pod Krzyżne.
chatar Leon
Wiem, wiem. A tak nawiasem mówiąc, ponoć istnieje interpretacja, na podstawie której każdy może uprawiać taternictwo bez żadnych papierów i łazić gdzie chce. Faktem jest natomiast, że  parę lat temu na Słowacji na skutek niuansów prawnych przez parę miesięcy nie obowiązywał w TANAPie żaden regulamin.
Izabela Brodacka Falzmann
@ Chatar leon Za elitarnością idą szczególne prawa. Gdy turysta zszedł ze ścieżki mógł dostać mandat od gorliwego strażnika parku. Natomiast taternicy maja prawo poruszać sie bez ograniczeń w zakazanym dla innych terenie. Dla mnie każda samozwańcza elita jest śmieszna. odbieranie praw jest niej śmieszne.
Izabela Brodacka Falzmann
@ jazgdyni nie pamiętam kto, lecz musiał być to Angol powiedział;" gdy jestem sam jestem w najlepszym towarzystwie". Tym razem nie chodzi mi o psychologię wykluczenia czy poczucie wykluczenia lecz o brutalne pozbawienie należnych praw przez samozwańczą "elitę". . W Morskim Oku byłam dziesiątki razy świadkiem sceny gdy ktoś z przypadkowych turystów wskazując na przykład Mięgusze czy Cubrynę pytał " co to z góra.?". Zawsze odpowiadałam grzecznie. Kiedyś jeden z kolegów powiedział " po co bratasz się z tą stonką? "Raz było jeszcz gorzej. Przed Betejemką na Hali Gąsienicowej ktoś z turystów zapytał o drogę do Zakopanego. Było to trochę śmieszne ale zanim zdążyłam wskazać ścieżkę prze Boczań jakiś dowcipniś skierował go na ścieżkę która prowadiziła do Pańszczycy . Zapadał zmrok. nie był to dobry dowcip. Zrobiłam awanturę rzucająć mięsem. Wszyscy byli oburzeni że zepsułam taki świetny żart. Uściski .
chatar Leon
Temat Tatr pojawił się tu właściwie jako pretekst i analogia... Zawsze śmieszyła mnie ta ludowa legenda i ideologia "taterników jako turystycznej elity". Bo dlaczego taką elitą gór nie mieliby być np. geolodzy, botanicy albo poeci? Kto miałby być z kolei elitą wśród kajakarzy albo wśród odwiedzających muzea?
jazgdyni
@Witaj Izo Elitarność... Pamiętam, jak już dosyć dawno temu, gdy po raz pierwszy spotkaliśmy się przy stole (niestety bez Ciebie), pewne, znane również Tobie koleżanki, na wstępie obejrzały mnie sobie dokładnie, jak eksponat w laboratorium, potem się uśmiechnęły i oświadczyły: - Nos nie garbaty, pejsów nie ma, no to fajnie - witamy!  Nawet jeśli był to taki niewinny, ale nie najmądrzejszy żarcik, to poczułem się głupio. Przyznam, że byłem na granicy opuszczenia spodni, by przypieczętować inspekcję przed dopuszczeniem do elitarnego grona. Zazwyczaj sam sobie tworzę własną elitarność w oparciu o moje spledid isolation. A kryterium wykluczenia jest tylko agresywnie demonstrowana głupota. Uściski niedzielne
Izabela Brodacka Falzmann
@ adarus 2 Bardzo mi miło to czytać. Niepokoi mnie fakt, że na Nasze Blogi wkroczył obyczaj utarczek słownych bardzo brutalnych. Na kłonice zamiast szabli.Na obelgi zamiast argumentów..Mam jednak nadzieję, że .emocje opadną i powróci przyjacielska atmosfera sprzed kilkunastu lat.
Lubię czytać Pani teksty nawet gdy dotyczą spraw które mnie ani ziębią ani palą. Bo tak traktuję tematykę koni i Tatr. Kilka razy zdarzyło mi się co prawda siedzieć na koniu. Podobnie w Tatrach bylem ze 3 razy i gdzieś tam wlazłem. Jednak nie czuję tych atrakcji albo raczej  czuję że to nie dla mnie. Mimo to czytam wszystkie Pani teksty. Bo są mądre, bo są napisane z dużym taktem, bo są bardzo ciekawe. W zasadzie to jest Pani jedynym blogerem dla którego zaglądam jeszcze na nasze blogi. Pozdrawiam
chatar Leon
Elita to ... elita. Elitarność przecież sprawia, że w przeciwieństwie do węgla i ropy, diamenty importowane z Rosji nie są krwawe. Podobnież, luksusowe samochody, obojętnie ile i co palą, nie krzywdzą przecież matki ziemi i nie ocieplają klimatu, więc nie będą objęte żadnymi ograniczeniami.
Izabela Brodacka Falzmann
@ Lech Makowiecki Dziękuję bardzo, bardzo. 
Izabela Brodacka Falzmann
@ sake3 W naszym domu schronienie znalazło wiele psów i kotów. Nie mam zaufania do fundacji i schronisk. . Kiedyś płaciłam  na Celestynów. Zawsze wolę jednak działanie bezpośrednie. Znam przypadki dawno uśpionych koni na których zdjęcia zbierane były pieniądze. Dosłownie kilka dni temu skarżyła mi się ciotka dziecka które zmarło na postępujący zanik mięśni, że zdjęcie tego dziecka wraz z nazwiskiem nadal jest umieszczane w ulotkach pewnej fundacji i zbierane są na to dziecko pieniądze pomimo poinformowania fundacji o śmierci dziecka. To horror . Mam nadzieję że rodzice załatwią to prawnie.
Lech Makowiecki
Szanowna Pani Izabelo,i jako typowy cepr zakochany w górach bronił będę naszych praw do podziwiania ich urody! Poniżej - mój artystyczny wkład w opiewanie naszych Tatr... I do zobaczenia na szlaku: A KAJ SOM, JANICKU… youtube.com GÓRALSKA OPOWIEŚĆ (Kiedy Góral umiera) youtube.com  
Czesław2
Fundacja fundacji nierówna. Musiałbym naprawdę znać ludzi z fundacji, aby dać pieniądze.
sake2020
Jak widzę wg pani Izabeli jestem tą smieszną paniusią ratującą wpłatami do organizacji charytatywnych drobnych kwot na konie czy inne zwierzeta.Owszem wpłacam a czasem dostaję ulotki informujące które ze zwierzaków udało się wykupić,w jakim są stanie i czy leczenie sie powiodło.W moim przypadku takie wpłaty to nie wszystko.W naszym domu zawsze były zwierzeta-psy i koty i zawsze znajdy czy ze schroniska.Zawsze biedne,chore potrącone przez pojazdy tu znalazły swój dom.I chyba między sobą nie mówia o mnie paniusia.
Ijontichy
I dwa chude koniki... google.pl Jestem chłopak z Krakowa,od dziecka jeździłem do Chochowa,Kościeliska,Zakopanego,Jurgowa,Brzegów i nawet na Słowację....śmierdzące autokary FIAT...i to Górale mnie nauczyli, że na powitanie mówi się "szczęś Boże" a nie żadne dzień dobry. Do dziś jak wchodzę do czyjegoś domu...to zdejmuję czapkę...w Japonii buty :-)) PS.młody jesteś...dziękuję :-)))