|
|
Mind Service Atakujesz mnie a nie moje poglądy. Dlaczego z Friedmanem nie chcesz dyskutować? A mnie się marzy Międzymorze. I prędzej czy pózniej będzie. Wiem, że rosjanom to się nie podoba. Ale jak to powiedział ich ideolog Dugin: albo my albo oni... |
|
|
Mimo karcącego tonu czuje się jednak Friedmanem (z)nobilitowany. Niemniej Młodzieńcze, proszę nie zwracać się do mnie per "ty". |
|
|
Mind Service Ale o co Ci chodzi?
A tak przy okazji to Twoich bredni aż żal komentować. Tu masz artykuł na ten temat znanego analityka George Fridmana, który jest o niebo bardziej przekonujący od Ciebie newsweek.pl |
|
|
Co tam artykuł posła Czarneckiego, Pan uszlachetnia poziom NASZYCHblogów w ogólności. |
|
|
Mind Service Rosja zdycha. I oby stało się to jak najszybciej. Prędzej czy później wywoła wojnę. Tylko na razie nie ma pomysłu z kim. Awantura w Syrii jaką Putler wywołał już niedługo się skończy. Państwo Islamskie już wkrótce przestanie istnieć, a rosjanie wymordują jeszcze tysiące cywilów, ale co dalej?
Z Chinami nie mają szans, a to własnie Chiny zagrażają rosji najbardziej i już niedługo Syberia będzie ich. Na Polskę i Kraje Bałtyckie też nie napadnie, bo nie zadrze z NATO, gdyż jest jak mysz przy słoniu. Myślę, że Putler będzie nadal grillował Ukrainę, bo na tym, żeby ten konflikt tlił się jak nadłużej zależy mu najbardziej.
Ale najbardziej prawdopodobne, że rosja rozpęta nową wojnę na Kaukazie, być może znowu napadnie na Gruzję?
Cóż nam pozostaje? - Czekać.
Wiele razy już pisałem, że musimy być gotowi na odebranie okupowanego przez rosję od II-ej WŚ Królewca wraz z obwodem, i musimy też nie dać się wyprzedzić Ukraińcom i pierwsi być na Kremlu aby znowu ustanowić tam polskie panowanie... |
|
|
cz I
Szkoda, że Pańska rozmówczyni nie zapytała:
1. czy strona polska próbowała skorzystać z dostępności wraku w okresie mijającego roku, a jeżeli nie próbowała, to dlaczego ?
2. czy przynależąc do obozu nie wykluczającego hipotezy zamachu (ja zresztą też do niego należę), podziela Pan pogląd, że – gdyby hipoteza ta znalazła potwierdzenie - to musielibyśmy tą tragedię uznać w wymiarze polityczno - międzynarodowym za największe upokorzenie naszego narodu w jego historii?
- i to dlatego mianowicie, że każda sekunda lotu naszej delegacji była monitorowana przez system ACARS (lub w wersji wojskowej PACARS), także pod kontrolą nasłuchu elektronicznego czy wreszcie zwiadu satelitarnego, więc jest jasne, że los samolotu(ów?) i to co się tam działo było/jest znane rzeczywistemu dowództwu NATO. Jeżeli sprawcą zamachu była Rosja, to NATO powinno natychmiast ją powiadomić o ograniczonym, odwetowym ataku atomowym, na jakąś maleńką osadę z wertepów Syberii, i wykonać go – pozostawiając Rosji decyzję wejścia lub nie w III WS. Nie zrobiono tego, zostawiając nas samych, z uciętą właśnie „głową”, bez możliwości kiwnięcia Rosji nawet palcem. Proszę więc nie opowiadać rozczulających głupstewek o naszym bezpieczeństwie gwarantowanym miłością zamorskiej potęgi.
Chyba, że Pan nie wierzy w decyzyjną rolę Rosji, kiwając głową w kierunku owego rzeczywistego dowództwa NATO (innej alternatywy nie ma. Tuski, Arabscy, służby, to drobiazg, wykonawczy). W takim razie, jest to zupełnie inna sprawa. Ale wówczas powinien Pan poradzić naszemu ministrowi od zamachu aby jeszcze skutecznej studził całą sprawę, bo taką prawdę (zawsze może być przeciek…) społeczeństwo odreaguje traumą, która na pokolenie zatruje naszą egzystencję |
|
|
cz II
Tak przy okazji, jako człowiekowi dorosłemu wypadałoby wreszcie zrozumieć, że Polska nie była, nie jest i nie będzie (w dającej się sensownie przewidzieć przyszłości) – partnerem USA. Z oczywistego powodu, mianowicie trudnej do wyartykułowania różnicy w potencjałach i obiektywnego faktu, iż w grze w I-ligowym dla USA trójkącie: USA-Rosja-Chiny nie ma czegoś takiego jak „interes Polski”. Gdzieś tam, w wymiarze technicznym materii sporów wzajemnych może pojawić się polski element w postaci wykorzystywania n. terytorium w posadowieniu jakichś instalacji, odciągających z sojuszniczego terytorium (obecnie amerykańskiego, uprzednio sowieckiego) część ofensywnych zasobów kontruderzenia przeciwnika. To wszystko, nic więcej, panie Pośle. |