Otrzymane komantarze

Do wpisu: DocPlanner i luka systemowa, która zagroziła bezpieczeństwu państwa
Data Autor
Marek Michalski
Całość bardzo rzeczowa, a słowa "Gdyby dokumentacja była prowadzona lokalnie i na papierze byłaby bezpieczna. Ale tak nie będzie.", to BINGO!
AgnieszkaS
Nie, to nie jest ściema. Sprawa jest bardzo poważna. Odpowiedzialność została przesunięta na przychodnie, pacjentów i lekarzy, czyli na miliony Polaków korzystających z platformy DocPlannera, pomimo że nie mają żadnej kontroli nad platformą. Ani rząd Mateusza Morawieckiego w momencie przejęcia MyDr w lutym 2023, ani obecny rząd Donalda Tuska nie stworzyły nadzoru nad platformami przetwarzającymi dane wrażliwe. W efekcie najważniejsi gracze -  właściciele platformy i państwo -  uchylili się od odpowiedzialności.
AgnieszkaS
MyDr nadal istnieje ale jako część DocPlannera (podmiot zależny). Marka MyDr została wygaszona, a spółka z jej systemem i bazą danych pozostały. W świetle RODO MyDr/DocPlanner jest procesorem danych, więc praktycznie nie ponosi odpowiedzialności za wyciek - cała odpowiedzialność została zrzucona na przychodnie jako administratorów danych.
AgnieszkaS
Z tego, co się dowiedziałam, MyDr był jednym z najpopularniejszych systemów, ponieważ był tani, prosty, posiadał kalendarz i rejestrację online. Dodatkowo MyDr był powiązany ze ZnanyLekarz.Po przejęciu MyDr przez DocPlannera przychodnie automatycznie przeszły do DocPlannera bez nadzoru państwa, bez audytów i bez możliwości oceny bezpieczeństwa. Przychodnie mogły zmienić system tylko teoretycznie, jeśli wiedziały o zmianie właściciela. A w praktyce takie przeniesienie dużej ilości danych z jednej platformy na inną było kosztowne, ryzykowne i zajmowało dużo czasu. Zatem, przychodnie nie miały realnego wyboru ani nawet świadomości ryzyka. Przychodnie to małe podmioty, które są niedofinansowane i nie stać je na dział IT. RODO wymaga od przychodni aby były odpowiedzialne za administrowanie danych, zabezpieczenie danych, ponoszenie odpowiedzialności za bezpieczeństwo, za wybór systemu i za incydenty (jak się dowiedzieliśmy).Natomiast platforma DocPlanner nie odpowiada praktycznie za nic. DocPlanner uważa się tylko za procesora, który robi, co mu przychodnia zleci i nie ponosi za nic odpowiedzialności. W rzeczywistości, to processor, czyli DocPlanner, wydawał instrukcje przychodniom (Tu kliknij, tu wpisz...), a nie odwrotnie. RODO zostało napisane przez EU pod duże korporacje, a nie małe przychodnie. Nie ma się czemu dziwić, gdyż Big Tech stać na lobbing w Brukseli, a przychodni już nie.
Zbyszek
Włącznie w kontekst sprawy firmy DocPlanner nie jest uzasadnione, bo ta firma jest właścicielem firmy MrDr ale firma MrDr istnieje jako odrębny podmiot i to ona wykonywała czynności techniczne w zakresie danych medycznych.Gdy mowa o odpowiedzialności to należy ustalić przed kim i za co. Administratorami danych byli lekarze i przychodnie. To jest naturalne i właściwe. Podmiotem przetwarzającym dane była firma MrDr (a nie DocPlanner). Gdyby osoby, których dane zostały skradzione chciały dochodzić odpowiedzialności to roszczenia muszą kierować do administratorów danych a wiec lekarzy i/lub przychodni i to jest naturalne.Firma MrDr także ponosi odpowiedzialność. Tutaj przed admistratorami damnych za niewłaściwe wywiązanie się z umów. Także przed innymi organami państwa. Organy państwa narzuciły na lekarzy szereg obowiązków związanych z przetwarzaniem danych pacjentów. Próba samodzielnego gospodarowania tymi danymi przed konkretne podmioty medyczne generowałaby - prawdopodobnie - wielokrotnie wyższe koszty niż powierzenie przetwarzania wielkiej firmie informatycznej, która się w tym specjalizuje. Co więcej, taka próba zwiększała by odpowiedzialność tych podmiotów, bo byłby odpowiedzialne nie tylko jako administrator danych ale i jako przetwarzający te dane.W zaistniałej sytuacji naturalne jest, że podmioty medyczne przekazały dane zewnętrznej firmie. Odpowiednie organy kontrolne sprawdzą czy zewnętrzna firma wywiązała się z obowiązków, stosując odpowiednie zabezpieczenia. Teza, że podmioty medyczne miałby kontrolować tę firmę nie jest uzasadniona i jest niepraktyczna.Pomimo najlepszych praktyk mogą się zdarzyć włamania i jeśli najlepsze praktyki były stosowane, to odpowiedzialność będzie ograniczona i znikoma. Jeśli MrDr niewłaściwie dane zabezpieczał i w ten sposób niewłaściwie wywiązywał się z umów, to odpowiedzialność tej firmy może być szeroka.Można zakładać, że nasze dane są znane wszystkim istotnym podmiotom bez włamań. 100% ochrony przed włamaniami nie ma. Gdyby dokumentacja była prowadzona lokalnie i na papierze byłaby bezpieczna. Ale tak nie będzie.
u2
"To jest luka systemowa, którą państwo musi natychmiast naprawić."Początkowo sądziłem, że to jakaś ściema z tymi 19 mln danych pacjentów. Ale po dementi ministra Gawkowskiego uwierzyłem. Minister Gawkowski mówi, że ... nic się stało. Bo na razie nie ma próby sprzedaży tych danych (?). Naprawdę, nie ma? Polacy, nic się nie stało? :)Remedium minister Gawkowski widzi w ... zastrzeżeniu PESEL-a. Tyle, że to utrudnia komunikację z bankami i urzędami. Państwo nie może się uchylać od odpowiedzialności, jeśli chodzi o bezpieczeństwo danych obywateli, zwłaszcza w takiej skali :)
Marek Michalski
Również do przechowywania (zresztą z przesadą, bo o jeden dzień dłużej niż koniec świata w wyniku nadzoru dobrego państwa). Doktryna prawna oczywiście jest i w tej sprawie fałszywa.Proszę się upierać dalej, że potrzebuje pani nie szpitali i lekarzy, tylko gromadzenia danych i ich bohaterskiej ochrony, byle we własnym zakresie i na własny koszt.
AgnieszkaS
Lekarze są odpowiedzialni za treść dokumentacji medycznej, ale nie za bezpieczeństwo systemów informatycznych. W przypadku MyDr/DocPlanner nie było żadnego udziału ani nadzoru państwa. Efektem tego braku nadzoru jest kradzież danych 19 mln Polaków.
Marek Michalski
"To nie jest wina gabinetów. To jest luka systemowa, którą państwo musi natychmiast naprawić."Za dokumentację medyczną odpowiedzialni są lekarze i nie ma w tym niczego dziwnego. Problem w tym, że państwo zajęło się "cyfryzacją" i ponad miarę kreuje potrzebę przepływu danych poza możliwościami kontroli przez lekarzy. Od wrzucania danych do sieci wzrastają koszty i właśnie Pani proponuje, aby jeszcze je zwiększać po stronie urzędów państwa i po stronie lekarzy, którzy w konsekwencji zostaną zobligowani do kolejnych wymogów pseudoprawa. Który szpital proponuje Pani zamknąć, aby zwiększyć bezpieczeństwo nadmiaru danych medycznych i administracyjnych w sieci?
Do wpisu: Wyciek danych 19 mln Polaków
Data Autor
AgnieszkaS
Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam Pana.
Jan1797
Zaraz mi kto zarzuci; Jeśli tylko kobieta publikuje to czyta i komentuje; A dlaczego nie? Czy kto zauważył ten temat, pochylił się? Temat informacyjny nr 1: Bełkot o sztucznej inteligencji:) "Co ciekawe"; to prawdziwie trafne. Pozdrawiam Panią
Marek Michalski
"W Polsce nie istnieje publiczny, państwowy system cyfrowej dokumentacji medycznej."Po pierwsze istnieje, skoro został przekazany, a po drugie nie jest potrzebny - wręcz niewskazany.Nie ma racjonalnych powodów do gromadzenia danych, które mogłyby tłumaczyć interes społeczny - wymóg stanowienia prawa i wydawania publicznych pieniędzy, ponieważ do leczenia ludzi centralizacja gromadzenia danych nie jest potrzebna.Spotkałem się natomiast z takimi potrzebami i zadowoleniem z gromadzenia danych i ich przepływu. Ostatnio nawet z zadowoleniem mimo błędnych przekierowań i zablokowania dostępu pacjenta do świadczeń. Różne są więc potrzeby ludzkie, co nie oznacza, że powinny być realizowane przez państwo i za pieniądze publiczne. To są sprawy prywatne i nie ma przeszkód, by prywatne firmy zaspokajały takie potrzeby.Problem z państwem jest taki, że nie dość, że gromadzi dane pod fałszywymi pozorami, ale jeszcze następstwa swojej nieudolności w ich ochronie przerzuca na obywateli, którzy tego nie chcą.Następnie, po zaistnieniu przewidywalnego problemu wskazują fałszywe drogi ich rozwiązywania jak zapisywanie się do kolejnych pułapek informatycznych jak MObywatel by blokować w nim pesel, z powodów, które samo wbrew prawu stworzyło. To się chyba nazywa metodą na wnuczka.
AgnieszkaS
Poświęciłam sporo czasu na badanie stron polskiej globalnej prywatnej spółki DocPlanner, z której wyciekły dane milionów Polaków. Doszłam do wniosku, że sytuacja tej spółki jest gorsza niż by nam się wydawało. Firma ta jest zadłużona, bo zainwestowały w nią fundusze inwestycyjne, takie jak Goldman Sachs. które mają wysokie oczekiwania. Tutaj są wymienieni inwestorzy i sumy:tracxn.comZa te pieniądze DocPlanner wykupiła w różnych miejscach na świecie upadające firmy medyczne aby stać się globalnym graczem: w Hiszpanii, Argentynie, Włoszech, Turcji, Brazylii, Polsce, itd. A więc, pieniądze inwestorów nie poszły na produkt , technologię, i bezpieczeństwo tylko na budowanie globalnej ekspansji.  Te zakupione firmy otrzymały od DocPlannera identyczne i na bardzo prymitywnym poziomie strony internetowe. Te strony są bez zabezpieczenia i bez śladów pracy dużego zespołu IT.  One wyglądają jak z 2010 roku. Wyciek danych 19 milionów Polaków potwierdził tylko tę smutną rzeczywistość.Globalne adresy DocPlannera w państwach, gdzie rzekomo prowadzi swoją działalność są adresami papierowymi. To są skrzynki pocztowe.  DocPlanner Holdings B.V. jest zarejestrowane w Amsterdamie pod następującym adresem: Weteringschans 165 C, WeWork Building, Amsterdam, 1017 XD, Netherlands.opencorpdata.comZbadałam to miejsce na różnych stronach w Internecie i również za pomocą Google Earth. To jest coś w rodzaju kawiarni, gdzie można podłączyć laptopa albo wynająć sobie miejsce do pracy na godziny w tzw. coworkingu nad barem. Jedyny realny adres jest na warszawskiej Woli, na ulicy Prostej 51. Jest tam ogromny budynek, gdzie DocPlanner wynajmuje sobie biuro.DocPlanner nie jest globalnym gigantem med‑tech tylko średnią firmą z Warszawy, która udaje globalną.
u2
Dzisiaj przeczytałem o tym wycieku danych na MSN. Zastanowiła mnie liczba 19 mln jakoby zarejestrowanych w MyDr, co jest na mój chłopski rozum niemożliwe. Pachnie Braunem i niemiecko-rosyjską Agentur vel agienturą :)
Grzegorz GPS Świderski
Jest dokładnie odwrotnie — takie wycieki są możliwe, bo tym wszystkim zajmuje się państwo. Prywatne firmy, które żerują na państwie to tylko przydupasy urzędników. To tak jakby zawalać winę na prywatne firmy za to, że rząd oddał bramkę bezpieczeństwa systemu KSeF prywatnej firmie Imperva. KSeF jest milion razy większym zagrożeniem dla wycieku danych, które pozwalają obcym wywiadom znać dokładnie to, na co Polacy chorują i czym się leczą: x.com/gps65/status/2063535245765247086
Do wpisu: Gdzie krzyżują się osie: Austro‑Węgry 2 a polska racja stanu
Data Autor
AgnieszkaS
piotrbronowicki.pl Polska przetrwała dzięki elitom oddolnym. Te elity oddolne wiele mogą, jeśli posiadają intuicję, doświadczenie, patriotyzm  i zdolność przewidywania skutków wydarzeń. Niestety, ta mądrość normalnego człowieka nie ma szans na sprawdzenie się na górze, w rządzie. Formalne demokracje są zarządzane przez ludzi bogatych i z koneksjami, a "demokracja" w USA jest zarządzana przez milionerów. A więc, mądrość oddolna trwa, a elity przychodzą i odchodzą. 
piotrbronowicki.pl
jacy nasi przywódcy? Tusk co strzela do Trumpa czy Kaczyński z upieczonym szczeniakiem w kuchence. A może Morawiecki co za Ukrainę dałby sie pociąć a nie tylko skasować dotąd dobre stosunki z Węgrami? Daj spokój. Nasi przywódcy to leżą w piaskach Piaśnicy, popiołach z Auchwitz, z przestrzelona potylicą w Katyni, pod gruzami Powstania a reszta na Łączce. A wyrosło pokolenie Leszek Miller 2.0.
Jan1797
AgnieszkaS, 26.04.2026 r.Czy mnie obchodzi, co ponoć mówi Magyar, czy bardziej rozbieżność komentarzy, bo dbam o poglądy Polaków? To, co austriaccy politycy widzą w Magyarze czyli szansę na „Wahlbeben in Ungarn: Österreichs Politik reagiert auf den Umbruch”, potwierdza, że Międzymorze jest dobrze przemyślanym planem dla Polski, dotychczasowych członków i potencjalnych kandydatów, a nasza logika, że nie traktujemy poważnie Austrii w tych strukturach, jest jak najbardziej uzasadniona. Czy strona austriacka jest wyraźnie podekscytowana pomysłem Magyara? Tego nie wiem. Od niebytu zarodka Mitteleuropy możliwość rozszerzenia V4 o Słowenię, Chorwację i Rumunię i Bułgarię wygląda zdecydowanie lepiej niż austriackie mrzonki. Fakt: czekam na potwierdzenie, jaka jest oficjalna odpowiedź Magyara na pakt 9 + Polska.Dziesięć państw – Szwecja, Dania, Estonia, Finlandia, Islandia, Łotwa, Litwa, Norwegia, Niemcy i Polska – podpisało porozumienie (MoU) w sprawie przygotowania skoordynowanych planów ewakuacji ludności cywilnej w przypadku wojny lub poważnego kryzysu. Dokument przewiduje m.in. logistyczne trasy transportowe, uproszczone zasady kontroli granicznej oraz wspólne mechanizmy przyjmowania uchodźców (tych z Paktu Migracyjnego – nie tylko Elf o tym mówi), mające na celu poprawę ochrony ludności cywilnej. Szwedzkie Ministerstwo Obrony wskazało, że kluczowym bodźcem do tej bezprecedensowej współpracy było doświadczenie z Ukrainy, gdzie tymczasowe przemieszczenie ludności pozwoliło na skuteczną obronę kraju przy jednoczesnej ochronie cywilów (przez ewakuację? Niemcy są zaangażowane w ten format, i jednocześnie wspierają politycznie Ukrainę. Pakt/Strategiczne Partnerstwo z Ukrainą (2025/2026) z grudnia 2025 r. został formalnie potwierdzony w kwietniu 2026 r. jako nowa strategia współpracy, obejmująca wspólne przedsięwzięcia zbrojeniowe, integrację rynków i inwestycje w produkcję broni, jednocześnie uzgadniając pakiety obronne (w tym systemy Iris-T). W 10-punktowym planie z 15 grudnia 2025 r., podpisanym podczas wizyty prezydenta Zełenskiego w Berlinie zatwierdzono wspólne przedsięwzięcia i gwarancje inwestycyjne, w tym współpracę zbrojeniową; ogłoszono wsparcie Niemiec dla obrony Ukrainy. Konsultacje międzyrządowe zakończono 14 kwietnia 2026 r., a kanclerz Friedrich Merz i prezydent Zełenski podpisali pakt o partnerstwie strategicznym wzmacniający współpracę w obszarze bezpieczeństwa i przemysłu. Czy Niemcy finansują produkcję dronów dalekiego zasięgu i pocisków Patriot na Ukrainie?
wielkopolskizdzichu
"Zawiera wizję odrodzenia świata niemieckiego i - w przyszłości - ekonomiczny szlak łączący świat germański ze światem rosyjskim. Sądząc po polityce USA za prezydenta Trumpa, Ameryka nie będzie temu przeciwna."Ojeju. To się elektorat PiS karmiony propagandą Karnowskich i Sakiewicza oraz Pałacu Prezydenckiego zasmuci. Przecież według wyżej wymienionych Niemcy z swoimi zardzewiałymi hełmami i lewacko-pedalskim społeczeństwem zostali skreśleni przez Trumpa.Toż to sprzęt z bazy Ramstein już był w planach przegrupowywany do Polski. Wiadomo dlaczego nie jest tak jak to sobie elektorat PiS wyobrażał. To wina Tuska!!!
AŁTORYDET
Wyście są Pani do tela pikna, co cud. Tak głupiego tekstu, oderwanego od historycznych realiów, dawno nie czytałem. Czechy, Słowacja i Rumunia, z marzeniami o restytucji Austro-Węgier! Paradne! Aby lekko oprzytomnieć, radzę poczytać. Ale nie elukubracje AI. Wtedy się Pani dowie, jak zareagował Prezydent Benes, na wieść o zajęciu Austrii przez Hitlera: "wolę Hitlera w Wiedniu niż Habsburgów". A jak Słowacy kochają Węgrów, a jak Rumuni, jak Ukraińcy.... Łubu-dubu, grajmy "nad pięknym, modrym Dunajem".
AgnieszkaS
Dziękuję za komentarz. W tekście używam terminu Międzymorze w jego klasycznym, jagiellońskim znaczeniu - jako koncepcji geopolitycznej opartej na osi północ-południe. Nie odnoszę się do współczesnego projektu Trójmorza, który jest inicjatywą infrastrukturalną i funkcjonuje w zupełnie innym wymiarze.W tym sensie „odizolowanie od Międzymorza” dotyczy właśnie przecięcia tej historycznej osi przez projekt Magyara, a nie relacji z Trójmorzem.Pentagonale, Hexagonale czy RWPG bis to oczywiście ciekawe konteksty, ale nie były przedmiotem mojego tekstu, gdyż analizuję przede wszystkim na nowo powoływaną do życia przez Magyara konstrukcję regionalną i jej konsekwencje dla układu sił w Europie Środkowej.
Marek Michalski
"odbudowa Austro‑Węgier w polskim widzeniu jawią się jako wyborcza egzotyka i nawiązanie do dawnej wielkości"Związek Węgier z Austrią, Czechami i Słowacją oraz Rumunią, Chorwacją i Słowenią jest naturalny. Była w latach dziewięćdziesiątych koncepcja Pentagonale, która stawała na drodze niemieckiej Mitteleuropy i została storpedowana. Obecna propozycja Magyara pozwala na polityczną dywersyfikację współpracy w kierunku Hexagonale, czyli Trójmorza i/lub Mitteleuropy. Mitteleuropa realizowana od czasów kaizera i Hitlera ma się zresztą w wersji unijnej świetnie i zwycięstwo Magyara jest tego przykładem. Chyba, że jest podwójnie odwróconym Wallenrodem. Przypomnę, że Orban zaczynał w obozie Sorosa. Polska nie prowadzi własnej polityki, więc Hexagonale, Trójmorze, RWPG bis czy porozumienie grupy Wyszehradzkiej nie są realizowane. Podobnie jak Międzymorze, czyli idea jagiellońska, która nie jest z Trójmorzem wykluczająca. W zdaniu "W modelu austro‑węgierskim Polska może być realnie odizolowana od szlaku Międzymorza" chyba chodzi o odizolowanie od Trójmorza. Odizolowanie od Międzymorza mamy dzięki realizacji cudzej polityki względem Ukrainy i Białorusi.Koncepcja Magyara jest nawiasem mówiąc kontynuacją polityki Orbana i wynika z geopolitycznego położenia Węgier, które jest inne w stosunku do Rosji i Niemiec niż położenie Polski. Niezależnie od niemiecko-unijnych interesów mamy na osi Wschód-Zachód jeszcze geopolityczne pomysły amerykańsko-rosyjskie, które mogą być z nimi zbieżne oraz rosnącą pozycję Ukrainy.Zupełna bierność w polityce międzynarodowej przez 37 lat i brak własnej, atrakcyjnej doktryny państwa w sytuacji gdy skończyła się dobra pogoda musi rodzić skutki.