Ostatnie wybory na Węgrzech były wydarzeniem wyjątkowo emocjonalnym dla samych Węgrów, ale - być może - nie mniej także dla Polaków. Podróż prezydenta Nawrockiego na Węgry, aby wesprzeć Viktora Orbána, była w Polsce szeroko komentowana, choć w sposób dalece niejednolity. Opozycja rządowa oceniła ten wyjazd w sposób skrajnie cyniczny, jako gest równoznaczny z poparciem dla polityki Kremla. Natomiast środowiska bliskie prezydentowi przedstawiały jego obecność w Budapeszcie jako wyraz poparcia dla określonej linii politycznej i dla człowieka, który - jak podkreślano - wielokrotnie stawał po stronie polskich interesów.
Huczna celebracja zwycięstwa Petera Magyara przez Węgrów, którzy wybrali go przytłaczającą większością, została w Polsce przyjęta przez zwolenników Orbána z wyraźnym rozczarowaniem. Ten polityczny zawód z czasem złagodniał, gdy zaczęły docierać informacje, że polityka Magyara - zwłaszcza gospodarcza - będzie w istocie kontynuacją polityki Orbána. W Polsce, głęboko podzielonej na dwa obozy, które wzajemnie się zwalczają, taka kontynuacja była czymś trudnym do pogodzenia z krajową logiką polityczną. Dlatego analitycy i komentatorzy z niebywałym zaciekawieniem zaczęli przyglądać się węgierskiemu fenomenowi, a nawet podsumowywać go jako „ciąg dalszy starego”, tylko z nową twarzą - twarzą polityka chętnie pozującego w węgierskich strojach narodowych, ale w gruncie rzeczy nieodstępującego od dotychczasowych kierunków.
Węgry - jak podkreślano - będą kontynuowały współpracę gospodarczą z Rosją. Nowo wybrany premier, Peter Magyar — równie patriotyczny w węgierskim stylu (bo przecież ten żupan z czasów generała Bema mówi sam za siebie) — nie zmienia jednak faktu, że stosunki gospodarcze i bliskość z Moskwą pozostają takie same. Cóż z tego, że powiązania z Niemcami i Unią Europejską są dziś bardziej oczywiste niż za Orbána - skoro pierwszym krajem, który Magyar odwiedzi, ma być Polska, co w Warszawie uznano za gest wyróżniający.
W ten sposób gorzkie polskie rozczarowanie po wyborach na Węgrzech jakby przywiędło i zostało odsunięte na dalszy plan. Rozpamiętywanie udziału prezydenta Nawrockiego po stronie Orbána zaczęło nawet przybierać ton lekko wstydliwy. Peter Magyar jawił się jako pozorna kontynuacja dawnej polityki, a wraz z tym pojawiły się głosy, że być może prezydent Nawrocki niepotrzebnie angażował się w węgierską kampanię. Sam prezydent wypowiadał się o wydarzeniach węgierskich bardzo oszczędnie, więc poza faux pas prezesa Kaczyńskiego - związanego z kuchenką mikrofalową, szczenięciem i temperamentem Petera Magyara - żaden komentarz nie wywołał medialnego wstrząsu.
Co ciekawe, niektóre centralne pomysły geopolityczne Magyara zostały w mediach światowych ledwie odnotowane, a w polskich - nie tyle pominięte, co wręcz niezauważone. Zapewne dlatego, że pomysły jak odbudowa Austro‑Węgier w polskim widzeniu jawią się jako wyborcza egzotyka i nawiązanie do dawnej wielkości - podobnie jak ów żupan z epoki, którym Magyar tak zręcznie przyozdobił się w kampanii, a który później zamienił na garnitur.
Tymczasem „Austro‑Węgry 2.0” są ukoronowaniem jego politycznego veni, vidi, vici - projektem geopolitycznym, który zyskał przychylność Austrii i Niemiec, i który jest planowany w oczywistej opozycji do polskiej koncepcji Międzymorza. Nie ma w tym nic zaskakującego: w przeszłości Austro‑Węgry były alternatywnym modelem integracji regionu i bezpośrednim zagrożeniem dla Rzeczypospolitej. Po ich upadku Niemcy próbowały wypełnić tę lukę, tworząc koncepcję Mitteleuropy, obejmującą Czechy, Austrię, Węgry oraz część ziem polskich.
Magyar widzi w swoim nowym modelu Austro-Węgier Austrię, Węgry, Czechy i Słowację. W takim układzie Polska zostaje nagle „na górze”, odizolowana, a jej oś Międzymorza - biegnąca z północy na południe - zostaje przecięta przez poziomą linię „korytarza” ekonomicznego Austro‑Węgier 2.0, zmierzającego na wschód, w kierunku Rosji.
Strona austriacka jest pomysłem Magyara wyraźnie podekscytowana. Die Presse z 14.04.2026 („Erweiterung von Visegrád‑Gruppe um Österreich?”) omawia plan Magyara przychylnie i z detalami, uwzględniając możliwość rozszerzenia V4 o Austrię, Słowenię, Chorwację i Rumunię. Taki blok środkowoeuropejski czyniłby z Polski jednego z wielu uczestników, a nie lidera. Trudno się dziwić, że austriaccy politycy widzą w Magyarze szansę na nową współpracę regionalną („Wahlbeben in Ungarn: Österreichs Politik reagiert auf den Umbruch”), w której Austria, jak na małe państwo, zyskuje bardzo silną pozycję - co nie może przeszkadzać ani Niemcom, ani Unii Europejskiej. Wręcz przeciwnie: korytarz gospodarczy biegnący w stronę Rosji, rozbijający Międzymorze i osłabiający Polskę, jest dobrze przemyślanym planem dla wszystkich potencjalnych uczestników projektu.
Nie może umknąć uwadze obserwatora, że Projekt Magyara łączy w sobie zarówno dawną wielkość Austro‑Węgier, jak i ideę Mitteleuropy. Zawiera wizję odrodzenia świata niemieckiego i - w przyszłości - ekonomiczny szlak łączący świat germański ze światem rosyjskim. Sądząc po polityce USA za prezydenta Trumpa, Ameryka nie będzie temu przeciwna. Niemcy nie mówią oficjalnie o Mitteleuropie, zwłaszcza teraz, gdy osłabiają Polskę i jednocześnie budują własną armię. A sam projekt Mitteleuropy jest już historycznie skompromitowany, więc zastąpienie go Austro‑Węgrami - albo połączenie obu koncepcji - jest politycznie zręczne.
Tak więc habsburska logika Austro‑Węgier, prezentowana przez Petera Magyara, znajduje się ponownie - jak przed wiekami - w kontrze do logiki jagiellońskiej. W modelu austro‑węgierskim Polska może być realnie odizolowana od szlaku Międzymorza, a jej pozycja zredukowana do roli prowincji pod obcymi wpływami. Projekt Magyara, jeśli zostanie szybko wdrożony, a ma na to realne szanse, może doprowadzić do zatrzymania budowy osi północ–południe. Polska może zostać wtedy „odcięta” w sensie infrastrukturalnym i strategicznym.
Zatem, już teraz nasi przywódcy powinni obmyśleć plan działania - zanim Peter Magyar odwiedzi Warszawę i zanim Austriacy w Wiedniu i Niemcy w Berlinie rozpoczną budowę alternatywnej architektury regionu.
"odbudowa Austro‑Węgier w polskim widzeniu jawią się jako wyborcza egzotyka i nawiązanie do dawnej wielkości"
Związek Węgier z Austrią, Czechami i Słowacją oraz Rumunią, Chorwacją i Słowenią jest naturalny. Była w latach dziewięćdziesiątych koncepcja Pentagonale, która stawała na drodze niemieckiej Mitteleuropy i została storpedowana. Obecna propozycja Magyara pozwala na polityczną dywersyfikację współpracy w kierunku Hexagonale, czyli Trójmorza i/lub Mitteleuropy. Mitteleuropa realizowana od czasów kaizera i Hitlera ma się zresztą w wersji unijnej świetnie i zwycięstwo Magyara jest tego przykładem. Chyba, że jest podwójnie odwróconym Wallenrodem. Przypomnę, że Orban zaczynał w obozie Sorosa.
Polska nie prowadzi własnej polityki, więc Hexagonale, Trójmorze, RWPG bis czy porozumienie grupy Wyszehradzkiej nie są realizowane. Podobnie jak Międzymorze, czyli idea jagiellońska, która nie jest z Trójmorzem wykluczająca.
W zdaniu "W modelu austro‑węgierskim Polska może być realnie odizolowana od szlaku Międzymorza" chyba chodzi o odizolowanie od Trójmorza. Odizolowanie od Międzymorza mamy dzięki realizacji cudzej polityki względem Ukrainy i Białorusi.
Koncepcja Magyara jest nawiasem mówiąc kontynuacją polityki Orbana i wynika z geopolitycznego położenia Węgier, które jest inne w stosunku do Rosji i Niemiec niż położenie Polski. Niezależnie od niemiecko-unijnych interesów mamy na osi Wschód-Zachód jeszcze geopolityczne pomysły amerykańsko-rosyjskie, które mogą być z nimi zbieżne oraz rosnącą pozycję Ukrainy.
Zupełna bierność w polityce międzynarodowej przez 37 lat i brak własnej, atrakcyjnej doktryny państwa w sytuacji gdy skończyła się dobra pogoda musi rodzić skutki.
Dziękuję za komentarz. W tekście używam terminu Międzymorze w jego klasycznym, jagiellońskim znaczeniu - jako koncepcji geopolitycznej opartej na osi północ-południe. Nie odnoszę się do współczesnego projektu Trójmorza, który jest inicjatywą infrastrukturalną i funkcjonuje w zupełnie innym wymiarze.
W tym sensie „odizolowanie od Międzymorza” dotyczy właśnie przecięcia tej historycznej osi przez projekt Magyara, a nie relacji z Trójmorzem.
Pentagonale, Hexagonale czy RWPG bis to oczywiście ciekawe konteksty, ale nie były przedmiotem mojego tekstu, gdyż analizuję przede wszystkim na nowo powoływaną do życia przez Magyara konstrukcję regionalną i jej konsekwencje dla układu sił w Europie Środkowej.
Wyście są Pani do tela pikna, co cud. Tak głupiego tekstu, oderwanego od historycznych realiów, dawno nie czytałem. Czechy, Słowacja i Rumunia, z marzeniami o restytucji Austro-Węgier! Paradne! Aby lekko oprzytomnieć, radzę poczytać. Ale nie elukubracje AI. Wtedy się Pani dowie, jak zareagował Prezydent Benes, na wieść o zajęciu Austrii przez Hitlera: "wolę Hitlera w Wiedniu niż Habsburgów". A jak Słowacy kochają Węgrów, a jak Rumuni, jak Ukraińcy.... Łubu-dubu, grajmy "nad pięknym, modrym Dunajem".
"Zawiera wizję odrodzenia świata niemieckiego i - w przyszłości - ekonomiczny szlak łączący świat germański ze światem rosyjskim. Sądząc po polityce USA za prezydenta Trumpa, Ameryka nie będzie temu przeciwna."
Ojeju. To się elektorat PiS karmiony propagandą Karnowskich i Sakiewicza oraz Pałacu Prezydenckiego zasmuci.
Przecież według wyżej wymienionych Niemcy z swoimi zardzewiałymi hełmami i lewacko-pedalskim społeczeństwem zostali skreśleni przez Trumpa.
Toż to sprzęt z bazy Ramstein już był w planach przegrupowywany do Polski.
Wiadomo dlaczego nie jest tak jak to sobie elektorat PiS wyobrażał. To wina Tuska!!!
AgnieszkaS, 26.04.2026 r.
Czy mnie obchodzi, co ponoć mówi Magyar, czy bardziej rozbieżność komentarzy, bo dbam o poglądy Polaków? To, co austriaccy politycy widzą w Magyarze czyli szansę na „Wahlbeben in Ungarn: Österreichs Politik reagiert auf den Umbruch”, potwierdza, że Międzymorze jest dobrze przemyślanym planem dla Polski, dotychczasowych członków i potencjalnych kandydatów, a nasza logika, że nie traktujemy poważnie Austrii w tych strukturach, jest jak najbardziej uzasadniona. Czy strona austriacka jest wyraźnie podekscytowana pomysłem Magyara? Tego nie wiem. Od niebytu zarodka Mitteleuropy możliwość rozszerzenia V4 o Słowenię, Chorwację i Rumunię i Bułgarię wygląda zdecydowanie lepiej niż austriackie mrzonki. Fakt: czekam na potwierdzenie, jaka jest oficjalna odpowiedź Magyara na pakt 9 + Polska.Dziesięć państw – Szwecja, Dania, Estonia, Finlandia, Islandia, Łotwa, Litwa, Norwegia, Niemcy i Polska – podpisało porozumienie (MoU) w sprawie przygotowania skoordynowanych planów ewakuacji ludności cywilnej w przypadku wojny lub poważnego kryzysu. Dokument przewiduje m.in. logistyczne trasy transportowe, uproszczone zasady kontroli granicznej oraz wspólne mechanizmy przyjmowania uchodźców (tych z Paktu Migracyjnego – nie tylko Elf o tym mówi), mające na celu poprawę ochrony ludności cywilnej. Szwedzkie Ministerstwo Obrony wskazało, że kluczowym bodźcem do tej bezprecedensowej współpracy było doświadczenie z Ukrainy, gdzie tymczasowe przemieszczenie ludności pozwoliło na skuteczną obronę kraju przy jednoczesnej ochronie cywilów (przez ewakuację? Niemcy są zaangażowane w ten format, i jednocześnie wspierają politycznie Ukrainę. Pakt/Strategiczne Partnerstwo z Ukrainą (2025/2026) z grudnia 2025 r. został formalnie potwierdzony w kwietniu 2026 r. jako nowa strategia współpracy, obejmująca wspólne przedsięwzięcia zbrojeniowe, integrację rynków i inwestycje w produkcję broni, jednocześnie uzgadniając pakiety obronne (w tym systemy Iris-T). W 10-punktowym planie z 15 grudnia 2025 r., podpisanym podczas wizyty prezydenta Zełenskiego w Berlinie zatwierdzono wspólne przedsięwzięcia i gwarancje inwestycyjne, w tym współpracę zbrojeniową; ogłoszono wsparcie Niemiec dla obrony Ukrainy. Konsultacje międzyrządowe zakończono 14 kwietnia 2026 r., a kanclerz Friedrich Merz i prezydent Zełenski podpisali pakt o partnerstwie strategicznym wzmacniający współpracę w obszarze bezpieczeństwa i przemysłu. Czy Niemcy finansują produkcję dronów dalekiego zasięgu i pocisków Patriot na Ukrainie?