Otrzymane komantarze

Do wpisu: Life 3.0
Data Autor
marsie
Zbyszek_S – nareszcie widzę tu coś mądrego - brawo!
jazgdyni
Ale Pan mówi o technikaliach. O narzędziach. A nauka to dochodzenie do prawdy, a to wymaga iskry, olśnienia, czego matematyka nigdy nie da. Dlatego też wysoko matematykę cenię, ale dla mnie nie jest to nauka. Cuda z liczbami możemy sobie wyczyniać. Część tego będzie przydatna, a część nie. A jak natrafimy na kłopot, to z uśmiechem powiemy, że mamy punkt szczególny (tak jak bezradni fizycy mówią - osobliwość), albo zero, czy nieskończoność, a tam wiecie, dziwne rzeczy się dzieją. Z pewną nadzieją zainteresowałem się matematyką chaosu i jak by co, akurat to pasuje i do kosmosu i do kwantów. Tylko że, my dopiero ten temat liznęliśmy. Choć fraktalność wszystkiego od granic Wszechświata do poziomu stałej Plancka jest ciekawa.
Władysław Ludendorf
proszę się nie obrażać, jestem laikiem, ale pan fantazjuje. Wszystko co można zdefiniować na maszynie Turinga jest algorytmem. ChatGPT jest uruchomiony na jakichś CPUs które są uniwersalnymi maszynami Turinga. Tu nie ma innej definicji. Mózg ludzki jako całość nie działa jak uniwersalna maszyna Turinga choć pewne części tak. Wszystkie automatyzmy, które są wyzwalane nieświadomie są algorytmami, jak przerwania systemowe w OSach. Ale czy wszystkie czynności mózgu są automatyczne?
Władysław Ludendorf
no właśnie napisałem, że obliczenia kwantowe są przynajmniej tak silne jak nieterministyczna MT. Prawda jest taka, że nie znamy w pełni matematyki, która opisywałaby ten rozszerzony model jak nie mamy matematyki, która pożeniłaby OTW z MK czy wyjaśniłaby przebieg procedury R (o tym pisze Penrose). Obliczenia kwantowe to jednak więcej niż obliczenia statystyczne. Obliczenia statystyczne nie rozłożą liczby na czynniki pierwsze w czasie P ani nie rozwiążą problemu NP w czasie P (w tym przypadku nie wiem, czy takie obliczenia są możliwe technicznie na obecnych komputerach kwantowych ale teoretycznie tak to powinno działać). 
Zbyszek
Określenie AI (sztuczna inteligencja) zakłada, że człowiek jest "naturalną" inteligencją, to znaczy, że oba pojęcia opisują coś, co może ma różne pochodzenie (sztuczne/naturalne) ale generalnie ten sam mechanizm działania lub funkcję. Tu pojawiają się tezy o nabywaniu "świadomości" przez AI. Pytanie czy wiemy, co to jest świadomość? Odpowiedź brzmi - nie wiemy, bo świadomość jest uprzednia w stosunku do wiedzy. AI może przekazywać informacje człowiekowi, które człowiek może odbierać jako objaw świadomości, ale to nie ma nic wspólnego ze świadomością jako taką - człowieka. Dokładnie nic. To tylko zbiór komunikatów produkowanych przez algorytm, który realizuje jakieś zadanie, np. uzyskanie komunikatu zwrotnego, traktowanego jako potwierdzenie przez człowieka, że AI posiada świadomość. Nadal, to jest tylko system przetwarzający informacje i nie ma to nic wspólnego ze świadomością. Pokrewnym ale odrębnym zagadnieniem jest kwestia "nowości". Wszystkie dzieła ludzi bazują na poprzednich dokonaniach. Powstaje pytanie: Czy pojawia się w ten sposób coś nowego? Ono jest pokrewne, bo świadomość jest oparta na czynnikach spoza świadomości i można wnosić spoza człowieka. Czy zatem "nowość" nie ma początku właśnie "tam", tam skąd pochodzą przedstawienia - można powiedzieć nieprecyzyjnie "odczucia lub doświadczenia" - rzeczywistości, generowane przez umysł na podstawie impulsów elektrycznych docierających do mózgu. Skąd wiemy, że to - drzewo? Jak je widzimy? Skoro mamy do dyspozycji, tylko różne impulsy elektryczne? Jeśli człowiek tworzy coś -  nowego, to chociaż korzysta z całego kontekstu (dostępnej sobie sumy doświadczeń, informacji, wiedzy itp), to oprócz owego kontekstu, musi mieć dostęp jeszcze do czegoś. Generalnie "naukowcy" preferują tezę, że życie, inteligencja i świadomość są systemami samoorganizującymi się od dołu, ergo nie istnieje porządek góra->dół. Człowiek oczywiście jest w pewnym sensie maszyną, to jest systemem złożonym z podsystemów, działającym wg pewnych zasad. Rzecz w tym, czy jest czymś więcej, rzecz w "transcendencji", z której odzierają człowieka ci, co duszę oddali za świat. Jest im to niezbędne, do usprawiedliwienia tego, co popełniają. Ale to działa krótko. Tylko do śmierci.
jazgdyni
@Władysław Ludendorf  Coraz częściej, co między innymi Penrose podejrzewa, nasz naukowy matematyczno - fizyczny schemat myślenia i wnioskowania dedukcyjnego może być ślepą uliczką, lub tylko jedną z wielu metod badawczych. No właśnie... tutaj użyto pojęcia "model obliczeniowy". Jednakże coraz częściej model ma coraz mniej z rzeczywistością. Zachłyśnięcie się komputerami i ich mocą obliczeniową, sprawiło, że modelowanie matematyczne uznano za remedium na wszelkie problem i za kamień filozoficzny, który nam odpowie na wszystko. Co kilkadziesiąt lat zmienia się jednak stereotyp, czy paradygmat. I tak już jest z postępem lata żmudnych prób i błędów w okresie od przełomu do przełomu. A co to są obliczenia kwantowe? Obliczenia statystyczne o wysokim poziomie niepewności? Jak obliczać coś, co nie wiemy czym to jest i co się z tym dzieje. I jest całkiem możliwe, że to znowu tylko "model" czegoś, czego nie ma.
Władysław Ludendorf
to co chciałem powiedzieć w ogólności to to, że model obliczeniowy Turinga (na którym działa AI) jest za słaby, żeby opisać nim matematykę. On jest w stanie generować wszystkie twierdzenia w systemie określonym przez aksjomaty ale nigdy tego ograniczenia nie pokona. Mózg/świadomość (uwaga od @spike, który oddziela świadomość od mózgu) działa inaczej i Hameroff z Penrosem uważają, że związane jest to z oddziaływaniami kwantowymi, dla których nie mamy dobrego modelu obliczeniowego. Wiemy tylko, że w pewnych przypadkach obliczenia kwantowe są przynajmniej tak silne jak niedeterministyczna maszyna Turinga.
Grzegorz GPS Świderski
"Bo AI działa na maszynie Turinga i jest algorytmem" Tu wyjaśniam, że implementacja AI w postaci sieci neuronów to nie jest algorytm, a jeśli ktoś jednak zdefiniuje algorytm tak, by ten model do definicji pasował, to praca ludzkiego mózgu to też będzie algorytm: naszeblogi.pl
Dark Regis
Nie wiem, o który moment albo wątek chodzi. Trzeba chwalić lub krytykować precyzyjnie. Jeśli chodzi o Collatza, to sprawa jest prosta. Żadna liczba parzysta nie wykona przejście w górę (3n+1), każda za to skoczy w dół (n:2). Wystarczy więc skupić się na tym, co robią liczby nieparzyste pod działaniem tej nowej funkcji F ("3x+1" plus wszystkie dzielenia przez 2). Po pierwsze, jeśli chcemy obalić hipotezę, to musimy wykazać istnienie takiego n nieparzystego, że w żadnym kroku iteracji tej funkcji nie dostaniemy liczby mniejszej niż n. Dlaczego? Bo zadziała indukcja. Taki zbiór ma element minimalny (lemat K-Z tylko w dół) i możemy zacząć iterowanie od tego właśnie elementu, a nie od dowolnego większego, który do niego doprowadzi w iteracji. Inaczej, jeśli znajdziemy jakikolwiek element, to może on dać w wyniku iteracji element mniejszy, ale w sumie albo trajektoria tego elementu pod działaniem funkcji F zamknie się w cykl skończony, albo ucieknie do nieskończoności. Summa summarum możemy zacząć od minimalnego i już ;) Teraz druga część rozumowania. Jeśli startujemy od elementu n minimalnego, dla którego żadna iteracja funkcji F nie będzie miała wartości mniejszej (założenie kontrprzykładu), to każdy następny element m tego ciągu iteracji możemy zakodować jako liczbę wymaganych dzieleń przez 2 (a to jest największa potęga 2 dzieląca m, F(m),..). Stąd aby wartość F(F(F(...m))) nie spadła poniżej n owa potęga musi być ograniczona w góry i to w każdym kroku innym ograniczeniem. Stąd dostajemy coś na kształt funkcji krytycznej, która opisuje ten ciąg maksymalnych potęg 2 przy starcie procesu iteracji od tej minimalnej liczby n, dla której nie ma powrotu do 1. Czy do tego momentu jest to jasne? Skoro tak, to przenieśliśmy zagadnienie zwane hipotezą Collatza na problem istnienia specyficznie ograniczonych funkcji o wartościach całkowitych. Jeśli takiego ograniczenia nie da się znaleźć, to mamy dowód przez sprzeczność. Lecz jeśli takie ograniczenie istnieje, to dowiedliśmy hipotezy. Problem w tym, że nie wiemy jak badać takie "proste" rodziny funkcji całkowitych, ani jak określić w nich coś na kształt zbieżności (norm, porządków, topologii cokolwiek). Tutaj analiza funkcjonalna daje normalnie du... Sorry mistrzu Banach ;) Dopiero po opracowaniu innych metod badania dla tych rodzin funkcji sprawy ruszą do przodu. To samo zresztą sugeruje Meissner w odniesieniu do metod elektrodynamiki kwantowej, o których Feinmann mówi, że "działa, ale nie wiadomo jak i dlaczego", więc potrzebna jest nowa wersja analizy funkcjonalnej (patrz wykład o nieskończoności w fizyce). PS: F(1) = 1 (2), F(3) = 5 (1), F(5) = 1 (4), F(7) = 11 (1), F(9) = 7 (2), F(11) = 17 (1), F(13) = 5 (3), F(15) = 23 (1), F(17) = 13 (2), F(19) = 29 (1), F(21) = 1 (6), F(23) = 35 (1), F(25) = 19 (2),... (w nawiasie najw. potęga 2). Czyli kodem funkcji F startującej powiedzmy z punktu 7 jest (1,2,1,3,1,2,1,6,1,2,...), ale co drugą 1 można pominąć (1,2,3,2,6,2,...), potem co drugą 2,.... To fraktal.
Grzegorz GPS Świderski
Problem nieobliczalności, czy zapętleń, to w istocie matematyczny, a dokładniej algorytmiczny problem stopu. Po odpowiednim sformułowaniu jest to problem otwarty. Ale w AI, a konkretnie w sieciach neuronowych, w tym w mózgu człowieka, te zapętlenia to coś innego, to nie jest problem matematyczny. Chodzi o to, że są różne modele sieci neuronowych — takie, w których następuje tylko przepływ sygnałów z warstwy do warstwy w jedną stronę, a są takie, w których sygnał krąży. Te drugie nazywają się sieciami rekurencyjnymi i jest hipoteza, że to jest niezbędne do zaistnienia świadomości. To wynika z tego, że takie zapętlenia są w mózgu człowieka, a więc spekuluje się, że są niezbędna dla świadomości, bo wszystko, co się zaobserwuje w świadomym mechanizmie, należy jakoby zaimplementować w sztucznym, by osiągnąć podobny efekt. Ja się z tą hipotezą nie zgadzam, bo jeśli doskonale zasymulujemy ludzki mózg, to dostaniemy tylko ludzką inteligencję i świadomość, co może nie pozwolić pójść dalej. By AI rozwiązała problemy otwarte, potrzebne jest stworzenie czegoś lepszego niż ludzki mózg. Na razie okazuje się, że ewolucja doprowadziła do powstania ludzkiego mózgu tylko tak, że po prostu zwiększała liczbę neuronów. I to samo się dzieje w AI. GPT-4 jest wielokroć lepszy od GPT-3,5 tylko dlatego, że jest większy ilościowo — i pojemnościowo, i czasem uczenia. Zapętlanie, czyli sieci rekurencyjne, mogą więcej, bo po prostu zwiększają liczbę neuronów, przez które przebiega sygnał, bo on przebiega po nich wielokrotnie. Więc zapętlanie nie musi być złe, ale problem w tym, że musi mieć swoje limity. Więc być może lepiej jest z tego zrezygnować i implementować sieci nierekurencyjne i tylko je rozbudowywać. W nich nie nastąpi takie zapętlenie, które w ogóle nie dotrze do wyjścia. Może to, że ludzki mózg jest rekurencyjny, jest naszym nieprzekraczalnym limitem, a na dodatek problemem wywołującym choroby psychiczne. 
Roz Sądek
Nooo, jeśli AI maluje już aż taaaakie obrazy, to moim skromnym inżynierskim zdaniem dni naszej planety są już policzone. Swoją drogą gość, który nazwał ten marny soft "inteligencją" to jest prawdziwy, autentyczny inteligent, IMO już teraz niebiedny. Pies z kulawą nogą by się tym nie zainteresował gdyby nie ta absolutnie celnie - marketingowo dobrana nazwa. Może ktoś - może Autorka niniejszego, albo Imć Waszeć, albo inny entuzjasta AI wyskrobią artykuł o normalnej - niesztucznej inteligencji? Tacy jak ja, wiedzieliby czego się trzymać w dobie dogania nas przez te androidy. Może mimo posiadania kilku prawie unikatowych inżynierskich pieczątek, wstyd się do tego przyznawać, ale tylko ja nie rozumiem wykładanych w komentarzach wyjaśnień, np. z komentarza Imć Waszeć [18:47] zrozumiałem niestety tylko dwa pierwsze zdania 😟. No nie wiem.  
Edeldreda z Ely
@Alina@Warszawa A czasami żart potrafi przeprowadzić na skróty na stronę jasną 😉 Dziękuję i pozdrawiam. 
spike
@Imć Aparatu fotograficznego bym tu mieszał, nie tworzy obrazów, ani ich nie przetwarza, tylko rejestruje co widzi obiektyw. Nie znam algorytmu na podstawie którego AI tworzy obrazy, nie rejestruje, ale nie są one wynikiem wyobraźni, są "szablonem", podobne "dzieła" ja też tworzę, z tą różnicą, że korzystam z już gotowych obrazów, pobierając z nich poszczególne potrzebne do koncepcji fragmenty, programy graficzne mają też "procedury" które umożliwiają odpowiednie formowanie obrazu, wg zadanych kryteriów. Często wykonuję szkic, który skanuję i na jego podstawie tworzę swoją wizję obrazu, czy kompozycji. Całkiem możliwe, że podobne efekty bym uzyskał wspomagając się AI, do momentu uznania, że osiągnąłem cel. W kwestii tradycyjnego malarstwa, nie chodziło mi o mistrzów, ale o proces powstawania obrazu, który za każdym razem jest niepowtarzalny, oglądając go z bliska, widać ten proces, pociągnięcia pędzla, obraz powstaje w czasie rzeczywistym, na początku jest "wizja" potem realizacja, bez znania efektu końcowego, w przypadku AI, nim "namaluje" obraz, już "wie" jak będzie wyglądał, algorytmy prowadzą "rękę malarza". Kiedyś dla swoich i nie tylko, potrzeb, projektowałem różne urządzenia które potem budowałem na programie 3D Studio, gdzie były podobne mechanizmy, które umożliwiały symulować działanie danego obiektu, który na początku miał podane parametry wejściowe, jak materiał, z którego jest zrobiony, z czym są związane właściwości fizyczne materiału, czy to stal, aluminium, tworzywo szt. etc. można zadać parametr ciążenia, atmosfery, środowiska wodnego, oleju itp. następnie ustalało się animację, stopnie swobody itd. na koniec symulacja, wtedy widać było, czy urządzenia działa jak chcę, czy coś jest nie tak, dla mnie cenne było, że mogłem zaglądać w miejsca, które w realu nie są dostępne, np. do łożyska, czy siłownika, oglądać z każdej strony i od zewnątrz i wewnątrz. Nie wykluczam, że AI korzysta z podobnych algorytmów jakie ma 3D Max. Nie pamiętam już, ale sporo efektów filmowych było tworzonych na tym programie. Może pewna sugestia, jakby "malarz AI", był zaprogramowany stylem jakiegoś znanego malarza, to powstające obrazy powinny mieć jego charakter? ============================ Jeżeli AI by miało u podstawy zasady cywilizacji łacińskiej, jak nasza cywilizacja, byłoby jeszcze ciekawiej, może sprawiedliwiej by osądzała, bez zależności politycznych, czy finansowych.
spike
@Imć Aparatu fotograficznego bym tu mieszał, nie tworzy obrazów, ani ich nie przetwarza, tylko rejestruje co widzi obiektyw. Nie znam algorytmu na podstawie którego AI tworzy obrazy, nie rejestruje, ale nie są one wynikiem wyobraźni, są "szablonem", podobne "dzieła" ja też tworzę, z tą różnicą, że korzystam z już gotowych obrazów, pobierając z nich poszczególne potrzebne do koncepcji fragmenty, programy graficzne mają też "procedury" które umożliwiają odpowiednie formowanie obrazu, wg zadanych kryteriów. Często wykonuję szkic, który skanuję i na jego podstawie tworzę swoją wizję obrazu, czy kompozycji. Całkiem możliwe, że podobne efekty bym uzyskał wspomagając się AI, do momentu uznania, że osiągnąłem cel. W kwestii tradycyjnego malarstwa, nie chodziło mi o mistrzów, ale o proces powstawania obrazu, który za każdym razem jest niepowtarzalny, oglądając go z bliska, widać ten proces, pociągnięcia pędzla, obraz powstaje w czasie rzeczywistym, na początku jest "wizja" potem realizacja, bez znania efektu końcowego, w przypadku AI, nim "namaluje" obraz, już "wie" jak będzie wyglądał, algorytmy prowadzą "rękę malarza". Kiedyś dla swoich i nie tylko, potrzeb, projektowałem różne urządzenia które potem budowałem na programie 3D Studio, gdzie były podobne mechanizmy, które umożliwiały symulować działanie danego obiektu, który na początku miał podane parametry wejściowe, jak materiał, z którego jest zrobiony, z czym są związane właściwości fizyczne materiału, czy to stal, aluminium, tworzywo szt. etc. można zadać parametr ciążenia, atmosfery, środowiska wodnego, oleju itp. następnie ustalało się animację, stopnie swobody itd. na koniec symulacja, wtedy widać było, czy urządzenia działa jak chcę, czy coś jest nie tak, dla mnie cenne było, że mogłem zaglądać w miejsca, które w realu nie są dostępne, np. do łożyska, czy siłownika, oglądać z każdej strony i od zewnątrz i wewnątrz. Nie wykluczam, że AI korzysta z podobnych algorytmów jakie ma 3D Max. Nie pamiętam już, ale sporo efektów filmowych było tworzonych na tym programie.
Edeldreda z Ely
@Ijontichy  Jeszcze czytam. Miałam ambitny plan dokończyć dzisiaj i Ci odpowiedzieć, ale nie wiem, czy mi się uda. Serdeczności. 
Ptr
W korporacjach ludzie zaczną gadać do swoich komputerów, a potem do własnch mikrofonów. W salach skupienia bedzie można spacerować ze słuchawkami na uszach i rozmawiać z AI o stanie rynku , wynikach, nastrojach, prosić o analizę takich czy innych danych. Za te maszynki trzeba będzie słono płacić. Wszystkie będą miały jakieś wtyki do światowego systemu. A praca? Po opanowaniu jakiejś dziedziny - zawodu reszta ,czyli 60% - 90%, zależy od psychologii. AI raczej  do prostych prac. Ale nie wiem czy czytelnicy odczuli po mojej wizji inwigilacji. Taki tajemniczy agent jak J23 czy 007 byłby wprowadzony w błąd przez AI jak dziecko. Coś jak na Matrixie, ale Matrix czułby ,że są osoby z zewnątrz. Widać, że piszacy scenariusz musieli coś niecoś wiedzieć. Pozdrawiam
jazgdyni
@Imć Waszeć Ma pan rację Panie Imci. To było dawniej u mistrzów niemal powszechne, że obraz był pracą zbiorową. Artysta, jeśli doceniony, miał warsztat, ludzi do pomocy i uczniów. Mam takie jedno dzieło. Muzeum narodowe potwierdziło, że to XVI - XVII wiek. Zaufany ekspert klasy międzynarodowej ocenił, że to kicz. Ale, ale - powiedział, że to wartość ma, zapewne to szkic olejny, próba kompozycji, czy co tam jeszcze artysta chciał, więc nie jest źle. Więc mam coś, co konkretnie nie mogę powiedzieć, że to dzieło Mistrza, ale mam pewność, że to obraz z pracowni Pietro da Cortona. I też się z tego cieszę. Ale nie wieszam, bo nie ma miejsca. Ps. Wyobraźcie sobie, że nie mam ani jednego Kossaka! Czy to niepolskie?  
jazgdyni
Jeszcze... Świat nie jest matematyczny. Życie nie jest algorytmem. Inteligencja też.Kto nie wierzy, ten kiep.
jazgdyni
@@@@@@@@ Ufffffff..... Skończyłem oglądać, przypominać sobie, rozmyślać... 4 godziny. W tym przekąska, trzykawy... Więc Matrixem was pozdrowię: WONY UMYSŁ konta LUDZIOWIECZKI, LUDZIOWIECZKI, LUDZIOWIECZKI, LUDZIOWIECZKI,LUDZIOWIECZKI, LUDZIOWIECZKI, LUDZIOWIECZKI, LUDZIOWIECZKI, ludzioWIECZKI,  ludzioWIECZKI, ludzioWIECZKI, ludzioWIECZKI,  ludzioWIECZKI, ludzioWIECZKI, ludziowieczki, ludziowieczki, ludziowieczki, ludziowieczki, ludziowieczki, ludziowieczki  0001111000011101010101111110010101101000101000100001010000100ooooooooooooooooo................. Pa!
Dark Regis
Dokładnie. W przypadku problemów. Hipoteza Collatza mówi o tym, że nie można przewidzieć (opisać efektywnie, użytecznym wzorem) jak rozkładają się potęgi dwójki w zbiorze wszystkich liczb. Dlaczego? Bo można sprowadzić problem Collatza do problemu takiego: bierzemy tylko liczby nieparzyste i wykonujemy operację 3x+1, a zaraz potem (bo parzysta) wykonujemy od razu całą serię dzieleń przez 2. Jest to z jednej strony pewien układ dynamiczny na liczbach nieparzystych, a z drugiej funkcja przyporządkowująca liczbie nieparzystej ciąg potęg dwójki w każdej z redukcji. Interesuje nas nie tylko liczba końcowa (nieparzysta, żeby sprawdzić zamykanie cyklu), ale także każda potęga dwójki, która została zredukowana. Dlatego kontrprzykład to byłaby pierwsza taka liczba nieparzysta n, dla której żadna z tych potęg dwójek nie powodowałaby spadku wartości poniżej n po tej uogólnionej operacji. Liczbę graniczną albo krytyczną "znamy", bo np. 7 < 2^3 oraz 7 < 3*2^2 itd. (to jest związane z "egipskim" możeniem w innej wersji "rosyjskich chłopów"), ale nie potrafimy przewidzieć, kiedy trajektoria układu "wdepnie" na takową. Czyli jest to tak naprawdę problem nieznanej dynamiki na potęgach dwójki, gęstości ich rozkładu i jego specyfiki. Coś jak repeller w kontraście do pojęcia atraktora. Oczywiście dalej mamy dwa przypadki: 1) skończonej pętli (niekoniecznie jednej), 2) nieskończonego w zasadzie rosnącego łańcucha ("w zasadzie" znaczy, że sumaryczna wartość skoków wartości liczb w górę przeważa wartość dla skoków w dół). W tym drugim przypadku jest też całe spektrum różnych wolnych lub szybkich ucieczek do nieskończoności, co utrudnia sprawę. Problemy, których nie da się rozstrzygnąć przez podanie dowodu sensownej długości i w sensownym czasie mają najczęściej naturę kombinatoryczną, czyli przynajmniej nominalnie skończoną. Zatem w naturalny sposób rodzi się pytanie, co mają one wspólnego z klasą automatów skończonych i konstrukcji ogólniejszych jak Life, albo concurent Langton ant (tu trzeba dodatkowych reguł inferencji mrówki z chodnikami innej, żeby był jakiś sens użycia pojęcia glidera jak sygnału).
Alina@Warszawa
Tu się zawieruszyła odpowiedź 
Dark Regis
W tym przypadku AI robi za bardzo skomplikowany aparat fotograficzny fotografika, ponieważ to człowiek decyduje o wyborze i kolejności promptów. Nie ma malarstwa klasycznego w tym ujęciu, w tej samej klasie analogii. Wiadomo z historii, że wybitne obrazy powstawały często tak, że szkoła jakiegoś mistrza miała specjalistę od dłoni, innego o włosów, jeszcze innego od oczu i tym podobnie i tak dalej. Dlatego to nie jest ten sam sens. W przypadku fotografika jest wybór i tylko jest on sam-chwila-miejsce-i obiekt :) To co ludziom się wydaje w związku ze sztuką jest tylko edukacją, tresurą, często snobizmem i przyzwyczajeniem zahaczającym o bezwład poznawczy, a nie wartością bezwzględną samą w sobie. Właśnie dlatego zalinkowałem te rozmowy o sztuce. Jest ich znacznie więcej, a nawet całe stosy artykułów o "obecnych trendach", albo o "inspiracji". Gdyby jakiś Zenek Dawinczi z Myszorowa złapał w artystycznym szale za pędzel i nabazgrał na podstawie powiedzmy obrazka 13 "olej na płótnie" albo "akwarelę", to też nie była by sztuka, skoro nie jest nią wg Pana obrazek 13. Wszystko opiera się na wartościach subiektywnych i na przekonaniach. Kiedyś dyskutowałem z muzykami na temat motetów z okresu oświecenia. Wyszło z tego, że tak naprawdę jest to cenna sztuka dlatego, że A) jest tak długo, B) jest znana bo jest znana, C) na tym się kształci kolejnych znawców sztuki, D) czymś trzeba zygać w oczy pojawiającym się z pokolenia na pokolenie "discopolowcom". A czymże jest naprawdę, obiektywnie może nie, ale na pewno z pełną świadomością kryteriów oceny? Jest takim chłamem granym na okrętkę, jak kielecki skrzypek ludowy, nic nie wnoszącym i drażniącym zmysł estetyczny, tortura. Niestety, do tego można się przyzwyczaić i po tym zwąchuje się potem jakaś "elita". Ale są "elity", które będa się zwąchiwać po czymś innym, prawda? No i tak się ten świat toczy........
Alina@Warszawa
 [18:18] - jazgdyni  ​No to mi się dostało naftaliną! Łempicka to też naftalina. A ta moja, jakby była na sprzedaż byłaby dużo droższa niż Łempicka. Co do babek malarek, to wyjątkowo pracowitą malarką była Zofia Stryjeńska, która obmalowała cały transatlantyk MS Piłsudski. O niej prawie się nie wie w Polsce. 
jazgdyni
@@@@ Przez wasze, pełne podniecenia dyskusje, musiałem właśnie po raz n-ty obejrzeć Matrix Zmartwychwstanie. Tam są chyba nieco bardziej naturalni. Świat wariuje...
jazgdyni
@ Alina@Warszawa Czy tu nie pachnie nieco mieszczaństwem? Chyba nawet naftalinę wyczuwam. Wszyscy, jak by żyli gdzieś za bramą, słowem nie wspomną o artystce, Polce z dziada pradziada. Była Polką i jak to zazwyczaj jest, z domieszką krwi judajskiej. Dzisiaj to chyba najdroższe obrazy na świecie. I jak najbardziej słusznie. To oczywiście Tamara Łempicka.