Otrzymane komantarze

Do wpisu: Okrągły Stół - zdradą wobec Polski!
Data Autor
marsie
"Wygląda to niemal tak jakby odgórnie wydano jakąś odpowiednią instrukcję i nakaz mówienia o tym wydarzeniu tylko pozytywnie..." Wygląda? Po prostu wydano i to już dawno!
Do wpisu: Nad-święty Dziwisz...
Data Autor
fakty.interia.pl 27 minut temu Włochy: Karabinierzy szukają skradzionej relikwii Jana Pawła II Ponad 50 karabinierów poszukuje relikwii krwi Jana Pawła II, skradzionej z małego kościoła w górach w Abruzji w środkowych Włoszech. Media podają, że prokuratura wyklucza przedstawiany wcześniej jako pewnik trop, prowadzący do satanistów. Relikwię, podarowaną 3 lata temu przez kardynała Stanisława Dziwisza, skradziono z niestrzeżonego przez nikogo kościoła w górskiej osadzie San Pietro della Ienca koło miasta L'Aquila. Polski papież odwiedzał to miejsce w masywie Gran Sasso podczas swych pieszych wycieczek oraz wypraw na narty i bardzo je lubił. Dlatego też trafiła tam jego relikwia. Razem z nią skradziono krzyż. Według śledczych z prokuratury w mieście L'Aquila do kradzieży, o której poinformowano w niedzielę wieczorem, doszło w nocy dwa dni wcześniej. Kilkudziesięciu karabinierów z psami przeczesuje teren w rejonie kościółka, ponieważ prowadzący śledztwo przypuszczają, że relikwia mogła zostać porzucona przez złodziei. Czytaj więcej na fakty.interia.pl
Nie, spalenie prywatnych notatek, to wyrok bez odwołania. Ale edycja całości może nie być po myśli autora, a pominięcie pewnych kwestii może wywołać kolejne wątpliwości: co zawierał pominięty fragment? Kogo dotyczył? Komu zagrażał?.... Prawda o działaniach kardynała to dla mnie motywy jego postępowania już po powrocie do Krakowa i bardzo dziwne zaangażowanie polityczne. Wszystko, co dotyczy pobytu obok śp. Jana Pawła II zostało przez papieża rozgrzeszone i zabrane, a potem złożone u stóp tronu Najwyższego. I tam czeka na nagrodę lub przebaczenie, a może i karę? Zaś to, co dzieje się teraz, to dla mnie znaki zapytania. To inna prawda, jakby wygodniejsza dla mainstreamu, nie dla mnie. Zagubienie w polskim chaosie naszej rzeczywistości nie usprawiedliwia zajmowania stanowiska, które Bóg uznałby za wątpliwe, bo nie dotyczy kościoła. Zaś pozostanie obojętnym wobec walki z krzyżem nie tylko Bóg oceni, nawet ja potrafię to zrobić, bo krzyż jest dla mnie symbolem trwałości wiary i cierpienia dla niej! Nie wiem, czy notatki zawierają treści tak intymne, by obnażały duszę zmarłego papieża. Jeśli tak, to nie ma nikt prawa do sprzedawanie wszystkiego. Nie będzie to deprecjacja kanonizowanego, ale człowieka. Nie chciałbyś, by Twoje przemyślenia były towarem, wg dewizy "wszystko na sprzedaż", każdy ma tajemnice, coś własnego, tylko dla siebie. Tę dyskusję będziemy prowadzić zapewne dalej, gdy zapiski ukażą się drukiem. Poczekamy. Przede mną bronić kardynała nie musisz, potrzebuję jeszcze dużo czasu i pozytywnych zdarzeń, by widzieć w nim autorytet. Dziękuję Ci za przyczynek do przemyśleń. Wszystkiego dobrego. S.
Znajdę na nią czas. Wcześniej jednak jeszcze raz przeczytam Twoją argumentację. Bo masz wiele racji. Tymczasem pozdrawiam Cię serdecznie. S.
Andrzej Wolak
...nie zajrzą :) ? Moja Droga S. A dlaczego dla następnych pokoleń. Jeśli mamy być tak pryncypialni, to do pieca i już. Każdy powinien sobie zadać pytanie: co bym zrobił na jego miejscu. Przyznam, że bałbym się ot tak wziąć i spalić. Przykład Św. Faustyny przywołałem po to, aby udowodnić, że nawet żyjąc w aurze świętości nie jesteśmy wolni od błędnych decyzji. Nawet wielcy święci mogą nie rozeznać żródła podszeptów. Dopiero Pan to prostuje. Skąd pewność, że nie jest tak i teraz? Bo Dziwisz ? Podejrzany już raz na zawsze ? Wiesz doskonale, że jestem bardzo krytyczny odnośnie do postępowania tego kardynała. Ale uważam, że nikt nie ma monopolu na złe czyny. A w tym przypadku ten atak nietrafiony. Prawda o kardynale? Jak do tej pory to źle świadczyło o nim to, co znamy, co widzieliśmy i słyszeliśmy. Czy jest jeszcze jakaś prawda ? Póki co, to tylko spekulacje. A. Walentynowicz - choć nie musi być w tej kwestii wyrocznią - w jednym z wywiadów stwierdziła, że kard. Dziwisz wg Niej nie jest agentem, tylko raczej człowiekiem pogubionym. Może miała intuicję ? Niektórzy obawiają się, że taka publikacja może umniejszyć, zdeprecjonować wymiar kanonizacji. Jeśli się na serio traktuje wymiar TEGO CZŁOWIEKA I JEGO ŚWIĘTOŚĆ, to nie może być obaw o to, co znajdziemy w tych notatkach. Sadzę, że to jest postrzeganie wyłącznie z perspektywy marnych doczesnych gierek. Bez żadnej roli dla Pana. Wierzący ? To żałosne. Dlatego pisałem o wierze w Świętych obcowanie. Jestem spokojny o treść. Więcej ufności w Panu. Sumienie kardynała zostawmy jemu samemu. I Bogu. Ja wierzę, że tym razem ma dobre intencje. Może lektura tych zapisków przyniesie dla wielu dobre owoce. Więc i dla nas. Zatem nie musi być następnych pokoleń ( nie nasza to rzecz), abyśmy nie żyli tylko dla siebie. Dziwisz miał do podjęcia trudną decyzję. Tak sobie myślę, że przynajmniej niektórzy z tych, co dziś go atakują, czynili by to samo w sytuacji odwrotnej. "Dlaczego zniszczył?" "Co tam było ? Może coś na jego temat ?" Przecież to było bezcenne." I tak dalej, i tak szalej. Im dłużej się nad tym zastanawiam i im więcej czytam krytyków tym bardziej sądzę, że postąpił słusznie.Ale poczekajmy z definitywną oceną. Popatrz, nie myślałem, że kiedykolwiek będę bronił decyzji Dziwisza. Pan istotnie nas zaskakuje. Pozdrawiam. A.
Art
Zapytany czy zna Turowskiego i czy jest z nim na ty kłamał,że nie.Pan Jagieliński był przy ich rozmowie i wyraźnie stwierdza,że byli i są na ty.Przykro mi,ale ten człowiek językiem i czynami potwierdza,że był/jest agentem.Moim zdaniem to on wydał płk Kuklińskiego,a więc jest odpowiedzialny za śmierć jego synów.To on blokował wszelkie wiadomości,które napływały z Łomży a potem z Poznania na temat bpa Paetza.Dopiero osobista wizyta szkolnej koleżanki papieża,a raczej jej wtargnięcie do papieża,położyły kres spustoszeniu jakie siał ten człowiek w seminariach.
bo to akurat nie jest sprawa, o którą warto kruszyć kopie. Tym bardziej, że liczne historyczne precedensy już były i to nie pierwszy przypadek gdy wolę zmarłego świętego się "nieco obchodzi" w zbożnym w zamyśle celu. Czy to jest słuszna praktyka, czy też może mimo wszystko powinien być dochowany ścisły formalizm nie mnie oceniać. Nie powiem żeby kardynał Dziwisz był moim ulubionym kardynałem, ale tutaj jestem przekonany o jego dobrej woli i chęci przysłużenia się pamięci o polskim papieżu. Poza tym warto mieć na względzie, że wbijanie klina między pasterzy i wiernych to ulubiona metoda lewackiego draństwa niszczenia Kościoła więc dobrze zachować ostrożność, a czasem nawet trochę się wstrzymać choć język świerzbi. No i jak mówi Ewangelia: "Z każdego niepotrzebnego słowa będziesz rozliczony"
IPN - Dziwisz swojej dupy broni.
Dziecko.Powtarzam.. Ja jestem Kosciolem Chrystusa.. Zadne banaly i ludzkie dogmaty nie zastapia Zywego Boga mieszkajacego w mojej Duszy. To ON ja karmi i poji Soba... To On jest moim Pasterzem... To On uczy i przestrzega mnie przed wilkami w "owczych skorach".. Zaden Dziwisz,zaden Papiez...Capisci ?
"Kardynał Dziwisz broni judaszowych srebrników" prawica.net "Co prawda już dawno pisałem, że ten człowiek mi się nie podoba:"() Ale to, co przeczytałem na prawy.pl przechodzi ludzkie pojęcie. Dziwisz nie bełkocze Michnikiem, ale powiedziałbym Kiszczakiem. Wstyd i sromota: "Metropolita krakowski, kardynał Stanisław Dziwisz jest przeciwny zbyt wczesnemu otwieraniu archiwów IPN-u, ponieważ - jak podkreśla - powoduje to niepotrzebne podziały i cierpienia. W rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową kardynał Dziwisz przywołał przykład Stolicy Apostolskiej, która nie udostępnia dokumentów wcześniej, niż po 50 latach. Wyjątkiem są tylko procesy kanonizacyjne, gdzie postulator może studiować dokumenty. Kardynał Dziwisz przywołał też przykład innych państw, w tym Wielkiej Brytanii, gdzie dokumentów nie można upubliczniać przed upływem 50 lat od zdarzeń, o których traktują. Kardynał Dziwisz proszony o opinię w jaki sposób należy interpretować dokumenty SB podkreślił, że wszystko trzeba oceniać przez pryzmat czasów, w których one powstały. Jak zaznaczył - jako kapłan nie może na te sprawy patrzeć inaczej, niż przez Ewangelię: "Piotr się zaparł Chrystusa, a Chrystus mu przebaczył i Piotr stał się fundamentem Kościoła" - przypomina hierarcha."
Ponieważ fakty znamy i te nie podlegają dyskusji. Mnie ciekawią intencje kardynała Dziwisza i czy czuje zgodność tych działań z lojalnością wobec swego mistrza. Ponadto jakim głosem odzywa się jego sumienie? To większe Dobro, jakie Bóg mógłby wywieść z tej, dziwnej dla mnie, sytuacji, może się okazać objawieniem Prawdy o kardynale, której nie znamy... Ja nie jestem oburzona, ale czuję niesmak. To takie nadużycie Pamięci, a nawet jej zbezczeszczenie. Jeśli miałoby nie być następnych pokoleń, to dla kogo ja tu jestem, na ziemi? Tylko dla siebie? I ode mnie serdeczności!
Andrzej Wolak
...pokolenia następne ? Może właśnie teraz jest TEN CZAS ? Nie wiem, co kieruje kardynałem, zalecam tylko ostrożność w tej kwestii. Myślę, że poznamy po owocach. Nawet jeśli intencje były złe, to Pan Bóg może wywieść z tego większe Dobro. Rozumiem, że oburzeni absolutnie nie zajrzą do tej publikacji :) Serdecznie Ciebie pozdrawiam. P.s. chyba jednak można różnić się pięknie :) ?
I wedle tego hasła mącisz pośród jego owiec? A Kościół Katolicki - Jego mistyczne ciało to nie jest Twój Pan?Kardynał Dziwisz ma swojego przełożonego tj. Papieża Franciszka. Napisz do niego a nie siejesz wrogość wobec Kapłana Chrystusowego, którego JPII uznał wykonawcą swojej ostatniej woli. To sprawa między między nimi a Bogiem a Tobie co do prywatnych notatek JPII?
I jeszcze raz BRAWO !!!
Szanowny Autorze ! Jak juz (calkiem slusznie) zdecydowal sie Pan "ukasic" ten temat, to jak Pan widzi, nie czas i nie miejsce na "delikatnosci". Trzeba byc konsekwentnym. Rowniez pozdrawiam. "Truth crushed to earth will rise again" "Prawda wdeptana w ziemię odrośnie" (autor nieznany)
A ja,jak inni moi Bracia Kosciolem Chrystusa jestem..JEGO Prawda ,Wolnoscia i Miloscia...
ależ ja wierzę głęboko,ale też widzę i słyszę i to co napisałem nie jest atakiem na KK tylko wyrazem zaniepokojenia[głębokiego].Cezurą czasową dla mnie jest odejście śp.Kardynała Stefana Wyszyńskiego i od tego momentu zaczęła się jazda po bandzie i to w złą stronę.Proszę zauważyć jak nastąpił rozkład czy zanik jednego ośrodka jakim była funkcja Prymasa co mamy w zamian,Prymas funkcja czysto reprezentacyjna ,Konferencja Episkopatu ,szkoda słów i jeszcze biskupi diecezjalni robiący co chcą.Wierni stracili Pasterza który by czuwał i stanowił ostoję i to jego głos był decydujący a wszyscy czy kapłani czy wierni musieli mu się podporządkować,dzisiaj...!?
Ma kardynał Dziwisz swojego przełożonego? To co szanowny Pan robi to jest tylko jątrzenie i sianie zamętu. Spekulacje rozwalające Kościół w czasie kiedy musi być JEDNO. Jest cały episkopat od tego żeby upomnieć kiedy trzeba. A jeżeli nie jesteś blisko Kościoła i Jego Pana to dlaczego na wstępie tego nie zaznaczysz?
Dziecko..Jedynym Panem dla mnie jest Chrystus... Dziw..y czlowiek,udajacy pasterza owczarni moze tylko dostac serdecznie,goralskim sposobem "po pysku",dla wlasnej oczywiscie korzysci..:))
K.Wojtyla wiedzialo tym..z wielu zrodel..Na pytanie "dlaczego toleruje ta sytuacje ? ",odpowiedzial,ze najlepszym rozwiazaniem: "jest miec wroga najblizej siebie".. Sekretarz wiedzial rowniez,ze Papiez wie o wszystkim..
to należy tę wolę uszanować, alebo9 zamknąć notatki w sejfie. Nie wolno o nich decydować kardynałowi Dziwiszowi. Sprzeniewierzył się naukom swego mistrza, czuje się od niego teraz silniejszy, bo..żyje i wie więcej, niż my? Nie ma upoważnienia do zmiany decyzji zmarłego. Co kieruje kardynałem Dziwiszem, akurat teraz chce zaistnieć? Bo chyba nie finansowe korzyści????? Te notatki mogą przeleżeć w zamknięciu, niech skorzystają z nich następne pokolenia. Takie notatki to prywatność. Czy wolno nam być aż tak ciekawym i wolnym od zasad?
"Dziwisz, Turowski: Proste pytania..." dakowski.nazwa.pl -------- () "Wiemy, że pod przykrywką kandydata na jezuitę antyszambrował swobodnie w Watykanie. To już budzi pewne zdziwienie, ale wobec informacji, że SB miało kilkudziesięciu agentów umieszczonych wokół naszego Papieża, to przestaje być dziwne. Ale to nie wszystko. Okazało się , że są zachowane jego meldunki z materiałami, do których nie miał prawa mieć dostępu. Gdyby przekazywał wystąpienia i homilie Papieża przed ich oficjalnym opublikowaniem, nie zdziwiło by mnie to. W końcu taki materiał trzeba wydrukować, powielić, oprawić itd. – zawsze gdzieś może znaleźć się moment do wyniesienia i przekazania agentowi. Ale on dostarczał brudnopisy z odręcznymi uwagami Papieża! Wyobraźmy to sobie – Papież robi szkic i ktoś mu to przepisuje na maszynie. Wtedy nie było jeszcze komputerów, nie można się było włamać. Powstają dwie, trzy kopie – powiedzmy jedna do osobistego archiwum, jedna wraca do poprawek, może jedna idzie do sprawdzenia przypisów czy odnośników. Potem kopia papieska wraca "na maszynę" z odręcznymi poprawkami i ten materiał skopiowany ląduje w rękach Turowskiego. Podobno. Jakim cudem taka kopia ląduje w rękach jakiegoś zwykłego jeszcze nawet nie w pełni zakonnika? No jakim??? Ile osób pracowało dla Papieża na etapie tych wstępnych przygotowań? Pięć, osiem?? Ktoś, kto mu to dawał, musiał wiedzieć, kim jest prosty braciszek – bo przecież inaczej to niemożliwe. A więc przeciek był pośród najbardziej zaufanych. I Turowski wie, kto nim był! A osobisty sekretarz Jana Pawła II siedzi sobie w Krakowie w kapeluszu kardynalskim i nic. Nawet się zająknie na ten temat."() ------
krzysztofjaw
Jest tak,, że Szatan cały czas nami pomiata, ale to pomiatanie skończy się jego klęską. Wierzę w to i sugeruję aby w to wierzyć. Jest bezbronny wobec Miłosierdzia Bożego. Pozdrawiam
krzysztofjaw
Nie chciałem aż tak mocno. Pan (albo Pani) wyręczył mnie w tym temacie.... Pozdrawiam
krzysztofjaw
Mam takie zdanie jak Pan... Zostało pogwałcone prawo moralne i ten, który to zrobił zasługuje na wieczne potępienie... Pozdrawiam