Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kilka słów na temat wynagrodzeń funkcjonariuszy państwowych
Data Autor
krzysztofjaw
Jabe W komentarzach, szczególnie tym podsumowującym oraz też w tekście wskazałem równorzędność i wielka rolę odpowiedzialności jako elementu niezbędnego w działaniu, też na wysokich stanowiskach. Z tym mamy problem w państwie i trzeba oś z tym zrobić... wzrost wynagrodzeń tak, ale pod warunkiem, iż za tym wzrasta odpowiedzialność indywidualna... nawet obostrzona prawem karnym i odpowiedzialnością finansową za błędne decyzje. Pozdrawiam
OLI
@cassiodorus, pełna zgoda co do roli korwinistów. Jak przystał na ludzi zideologizowanych i sformatowanych do poruszania się w w wąskim kanaliku poglądów rynkowych, pozbawionym otworów wpuszczających powietrze i światło , są nieprzemakalni na argumenty i uodpornieni na wnioski wynikające z obiektywnych uwarunkowań. Ideologia ponad wszystko. Tak sobie czytam ich wywody, z których wynika niezbicie, że chcąc urealnić wynagrodzenia urzędnikom z najwyższych szczebli rządowych , należy rozwalić system, który jest, zbudować system, którego nie ma, poczekać na efekty w postaci boomu gospodarczego i wtedy dopiero zacząć im płacić. Czytam, i wcale się nie dziwię, bo to już było. Przypominam sobie, że gdzieś na początku naszej nieszczęsnej transformacji jakiś korwinista przez dziwne zrządzenie losu został prezydentem miasta, czy kimś o podobnym zakresie władzy w jednym z miast w północnej części Polski. Nieszczęściem w tym czasie Janusz Korwin Mikke truł młode mózgi ideą, że w prawidłowo zorganizowanym społeczeństwie mężczyzna powinien zarabiać tyle, żeby starczyło na dostatnie życie całej rodziny, a kobieta powinna prowadzić dom i wychowywać dzieci. Tenże korwinista zabrał się zatem za oblekanie idei w ciało, a zaczął od likwidowania żłobków czy przedszkoli, należałoby to sprawdzić - a sądzę, że ślady prasowe są, bo sprawa była głośna. Epilog był taki, że faceta jeszcze szybciej odwoływano, niż został wybrany. Ideologia korwinistów w sam raz nadaje się do pyskowania w internecie. Dyskutować z nimi zwykle nie ma o czym, bo ich interesuje wyłącznie to, co ich zdaniem powinno być. Do zrozumienia rzeczywistości , która jest, jeszcze się nie zbliżyli, i nic nie wskazuje, by to miało nastąpić.
Jabe
„Propaństwowiec” wg Pana robi dużo dla ludzi rozdając nie swoje pieniądze? Propaństwowcem skłonny byłbym nazwać człowieka który dba o państwo, niezależnie od partykularnych interesów swojego stronnictwa. Od tego główne partie – z PiS-em włącznie – są jak najdalsze. Myślę, że tym niefortunnym sformułowaniem odsłonił Pan swoje rozumienie pojęcia państwa. Oto organizm państwowy nie jest rozumiany jako administracja, sądy, prawa, wojsko... prócz którego jest jeszcze coś takiego jak społeczeństwo. W mentalności ludzi „top managementu” państwo jest firmą którą się odgórnie zarządza. Obywatel jest widziany jako trybik w tej korporacyjnej machinie. To jest w gruncie rzeczy taki pluszowy totalitaryzm. Tylko że z pracy można się zwolnić, a od państwa można tylko uciec, ryzykując wynarodowienie swoich dzieci.
Ludzi akurat najbardziej zdenerwowało, że to posłowie mieliby dostać więcej. Na ministrów i premier aż tak się nie denerwowali. Ale PiS dobrze się zachował, zmienią co nieco projekt, wykluczą z niego posłów i będzie ok.
Jabe
Zawsze jest niebezpieczeństwo, że w konkurencji o wysoką płacą będą wygrywać nie ludzie kompetentni w tym, czego się od nich oczekuje, tylko kompetentni w samym zdobywaniu stanowisk – w rozpychaniu się łokciami. Synekury są też miłym prezentem dla rodziny i przyjaciół. Przedsiębiorstw pilnują akcjonariusze, jako osobiście zainteresowani zdrowym działaniem firmy. Jeśli to zawodzi – firma pada. W urzędach, a także państwowych przedsiębiorstwach, ten mechanizm praktycznie nie działa. Jeśli kluczowe stanowiska zajmują wyjadacze konfitur – upada państwo. W gruncie rzeczy z czymś takim się właśnie borykamy. Nie obawia się Pan, że zwiększenie atrakcyjności stanowisk tylko pogłębi problem?
krzysztofjaw
(3) Rząd robi dużo dla ludzi: 500+, mieszkanie+, plan rozwoju, płaca minimalna 12 zł, obniżki podatków dla małych firm i wiele innych rzeczy. To dobry kierunek. Podobnie jak ustawa zmniejszająca renty i emerytury sb-kom i innym komunistycznym szujom, którzy przez całe 26 lat III RP śmiali nam się w twarz i pobierali wiele tysięcy złotych podczas, gdy wielu opozycjonistów nieraz umierało z biedy lub żyło na skraju ubóstwa (do dzisiaj jeszcze tak jest), ale przecież nie tylko opozycjonistów a zwykłych Polaków... bo nie każdy przecież musiał być opozycjonistą. Jest wiele rzeczy do zrobienia. Podstawową jest przywrócenie odpowiedzialności urzędniczej. I tu też mamy jaskółki w postaci odpowiedzialności finansowej urzędników, kar dla notariuszy czy prokuratorów, itd. Problem jest właśnie w odpowiedzialności za podejmowane decyzje. U nas wszystko staje na głowie a taka HGW czy prezydent Gdańska kradną na potęgę, wielu innych też i ludzie to widzą. Stąd chyba ten opór przed podwyżkami. III RP zdewaluowała podstawowe pojęcia: państwowiec, urzędnik, lider, odpowiedzialność, honor, itd. Wszystko stoi na głowie. To trzeba zmienić. To jest i była niejako kontynuacja PRL-u. Sam pomysł jest dobry, ale spartaczono sposób jego wprowadzenia. Nie wiem czy z głupoty, czy były to jakieś celowe działania. Nieistotne. Mówiłem - trzeba było wpierw: zredukować liczbę administracji, wprowadzić karną prawną regułę odpowiedzialności urzędniczej, obniżyć wiek emerytalny, pomóc frankowiczom, rozpocząć ustawowo proces powolnego zwiększania kwoty wolnej od podatku (np. ustawa na jesieni)... i wtedy zacząć dyskutować o systemie wynagrodzeń i rozpocząć podwyżki w sposób pełzający. Dobrym momentem na taką dyskusję byłaby późna jesień tego roku a podwyżki mogłyby obowiązywać od 1 stycznia 2017 roku. O tym wszystkim nie pisałem, bo chciałem przedstawić zasadę, która powinna być realizowana, na chłodno i logicznie. Ale jeszcze na koniec: by dobrze działać a reformy mają się udać to potrzeba najlepszych a najlepszych trzeba dobrze wynagradzać. Pozdrawiam
krzysztofjaw
(2) Bardzo dobrym pomysłem było powiązanie gaży urzędników ze wzrostem gospodarczym i innymi czynnikami makroekonomicznymi. To jest właśnie dobra motywacja i rozwiązanie bardzo dobre. Jak wskazał jeden komentatorów to faktycznie może i połowa urzędników winna być wymieniona. Mamy młodych ludzi bez szans awansu, mamy kreatywną emigrację zarobkową, mamy Polonię i ludzi na tzw. : "emigracji wewnętrznej". Oni często byliby lepsi od dzisiejszych urzędasów. Ponadto i tak należy ograniczyć liczebność administracji urzędniczej radośnie zwiększanej za czasów PO-PSL. "Biurokracja" i jej geometryczny rozrost winny być ograniczone do minimum właśnie. I tu jest rola ustawodawcy oraz nas wyborców. Korpus urzędniczy winien być racjonalny i w ilościach niezbędnych do sprawnego i efektywnego działania. Tu też widzę wiele do zrobienia. Nawet nie wiem, czy wpierw nie należało zrobić czystek urzędniczych, redukujących ich liczbę po "radosnych" rządach PO-PSL i ogromnym wzroście liczebności urzędników a dopiero później zabrać się za podwyżki, ale nie w sposób szokowy. Dobre chęci i posiadanie racji nie wystarczą w przypadku państwa. I tu jest największa różnica między np. firmą a państwem. Państwo i rządzący muszą robić tak, aby było to transparentne i wpierw przekonać ludzi, że idzie się w dobrym kierunku. Stąd uważam, że J. Kaczyński w sumie podjął dobrą decyzję i mam nadzieję, że ona nie wstrzyma dyskusji nad reformą chorego dziś systemu wynagrodzeń urzędniczych. Inną kwestią są płace Polaków. Jest coś nienormalnego, że nawet przy nieraz większej wydajności pracy Polaków, większą nieraz niż w Europie Zachodniej liczbą przepracowanych godzin, cenami na takim samym poziomie jak u nich (a nawet nieraz większymi w Polsce)... Polacy zarabiają kilkadziesiąt procent mniej od pracowników w krajach starej unii. Trzeba to zmienić, ale to wymaga niestety czasu. Podobnie jest z poziomem wysokości emerytur czy rent.
krzysztofjaw
(1) Po dyskusji postanowiłem jednak tekst rozszerzyć o niniejsze p.s. - gwoli uzupełnienia, bo być może zostałem źle zrozumiany... W tekście skupiłem się na przedstawieniu zasad, które winny obowiązywać. Zastrzegłem też, że odnoszę się do ludzi, którzy są predestynowani do pełnienia określonych funkcji zarządczych. Tak jak w firmie top management musi dbać o nią i jej rozwój oraz pracowników, tak w państwie muszą to być państwowcy (propaństwowcy) dbający o rozwój Polski oraz dobro jej obywateli. Nie rozpisywałem się na ten temat, ale chyba jasnym jest, że wtedy, gdy dana osoba jest nieskuteczna, okaże się nieodpowiednia, nie posiadająca niezbędnych umiejętności a już, gdy świadomie działa na szkodę firmy to... winna wylecieć z pracy z hukiem a do tego jeszcze nieraz i z "wilczym biletem" czy wnioskiem do prokuratury i więzieniem. Dotyczy to np. dziś wielu posłów i senatorów opozycji, którzy okazują się "zdrajcami" Polski i działają na jej szkodę. Podobnie wielu urzędników już dawno winno pożegnać się z pracą a i wielu też dlatego, że torpedują "na dole" inicjatywy rządowe. Ogólnie sytuacja jest chora i trzeba ją naprawiać. Ta ustawa miałaby właśnie taki sens: naprawy chorego systemu a poza tym faktycznie niwelowała tzw.: "szarą strefę" urzędniczą np. wzajemnie sobie przyznającą podwyżki, dodatki, nagrody, itp.
Roz Sądek
"Sytuacja, że prezydent Polski, premier, wicepremierzy, ministrowie zarabiają mniej od prezydentów miast czy nawet mniej od swoich podwładnych jest po prostu chora. Poza tym zwiększa skłonność do korupcji na styku państwo-biznes... Podobnie jest z żoną prezydenta: ona ma niemal tyle obowiązków, co mąż... może innych gatunkowo, ale za tę pracę musi być wynagradzana... bo nieraz to ona buduje zaufanie i sprawia, że Polska może więcej." ABSOLUTNIE nie ma Pan racji. Państwo to nie bank, instytucja czy firma. Prezydentem (premierem, posłem, ministrem itd) zostaje się nie po to, by podnieść sobie standard życia. Jeśli prezydent czy minister decyduje się na objęcie funkcji znając przecież wysokość uposażenia (i oczywiście obowiązki małżonki), to rezygnuje z kariery w innej dziedzinie - tak ja np. minister Morawiecki. Jeśli natomiast podwyżki mają zmniejszyć korupcjogenność, to ręce opadają - kogo w takim razie wybieramy na najwyższe stanowiska w Państwie?
mada
Będzie jak mówi PO. Tylko złodzieje robią za takie pieniądze. Jak ten z Gdańska - nie wie skąd mu się przypętało pół miliona. Po co takiemu pensja?
Gniewko
Ci, co robią szum wokół planów podwyżek to albo „Totalna Opozycja”, czyli Targowica, albo idioci. Czy do pracy w rządzie oni by chcieli, żeby brali z łapanki, albo ogłaszali się w Pośredniakach i jak nie przyjmie pracy, do zabiorą zasiłek !?;-) Rządzący powinni zarabiać dobrze, ale także powinno się to wiązać z odpowiedzialnością i powiązane powinno to być także z sytuacją finansową zwykłych obywateli (średnia krajowa i najniższe uposażenie).
Trudno mi powiedziec ile powinien zarabiac prezydent ile ministrowie, na pewno nagonka usluznych korwinistow moze zrobic wiele szkod na tzw prawej stronie, Kaczynski to wybitny polityk, wydaje mi sie ze zrozumial doskonale co sie moze wyswiecic Osobiscie licze na to, ze w drugiej kadencji najnizsza placa dla zwyklych ludzi wzrosnie do 3 tysiecy zl, wtedy i korwinisci ze swoja propaganda sie nie przebija, a jak sie im nie podoba, to niech sobie na blogach pobluzgaja Nie nasze to zmartwienie
Brawo krzysztofjaw ! Chcę by dobrzy fachowcy zarabiali dobrze a nie szukali pieniędzy w obszarze korupcji. Nie chcę mieć rządu ubogiego, ale takiego który za dobrą prace zarabia dobrze. A takim obecnie rządem jest Rada Ministrów Pani Premier Beaty Szydło. A więc należą im się podwyżki bez dyskusji. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza to znaczy, że chce rządu miernego z mirnymi zarobkami !!!
To bardzo dobry tekst Panie Krzysztofie. Dziekuje. Bardzo dobry bo dotyka prawdziwych intencji jakimi kierowali sie poslowie wnoszac ten projekt. Ten projekt niosl w sobie jeszcze wiele innych ... nazwe to "kluczy" do dalszych dzialan Rzadu. Ten projekt likwidowal patologie przy przyznawaniu sobie roznych premi czy nagrod , bonusow. Zamysl co do pochodnych tego produktu byl wysmienity ... ale tez byla i wysmienita reakcja Prezesa PiS. Te poboczne sprawy w tym projekcie jak podwyzki dla bylych "dam" (tak w cudzyslowie "dam" bo dla mnie trudno te panie nazwac damami) i jeszcze cos , co bylo doskonalym posunieciem ... ale to ... Nazwe to w ten sposob ... to bylo jak na froncie , rozpoznanie bojem. Bo PiS jest caly czas jak na wojnie ... atakowany. Te podwyzki i tak wejda w zycie , bo musza , a Rzad , PiS beda teraz mialy legitymacje do zrobienia tego po swojemu i ku dobru wspolnemu a nie choloty ... Brawo Pani Posel Joanna Lichocka ...
Uważam, że pensje urzędników państwowych powinny być skorygowane w górę. Troche niefortunny jest obecny czas na to. Powinno to być rozpatrywane w okolicach końca roku, po załatwieniu najbardziej dotkliwie uderzających w rząd spraw. Natomiast zakomunikowanie podwyżek i na skutek ataku opozycji, wycofanie sie z tego, blokuje podjecie tego tematu, ze szkodą dla przyciagnięcia do pomocy rządu odpowiednich specjalistów z najwyższej półki. Podobnie żona prezydenta, pracuje za darmo, lub Prezydent pracuje za połowę swojej pensji. Tę sprawę też należy uregulować. Należy także wziąć pod uwagę, że ogromna odpowiedzialność Premiera i członków rządu przed narodem, powinna być odpowiednio wynagradzana, aby można było ich pracę sprawiedliwie rozliczać, nie żądając wyłącznie z ich strony ideowego poświęcenia.
Jabe
Owszem, para prezydencka ma pewne nieformalne obowiązki. Pensję jednak dostaje pan prezydent, bo to on dzierży urząd. Można ubolewać, jeśli skąpi ich żonie. Jeśli nie – nie ma tematu. Razem uczestniczyli w kampanii, razem zostali wybrani i powinni umieć tę sprawę załatwić między sobą.
Do wpisu: Szaleńcy NWO realizują swoje cele...ale przegrają!
Data Autor
Valdi
Po co Niemcy "zaprosili" "emigrantów" - już wiadomo. Brexit i klika brukselska będzie miała rozwiązane ręce. Oczywiście nie zaatakują nas żadni emigranci tylko Putin. Myślę, że przesilenie nastąpi jeszcze przed końcem wyborów w USA. Oni wiedzą, że jeśli przegrają tą rozgrywkę to mają przechlapane.
Do wpisu: Na co czekają polscy rządzący?
Data Autor
Spoko! Pominięci zostali już zaproszeni na poniedziałek do Warszawy przez min. Waszczykowskiego :):):)
xena2012
a co ma zrobić polski rząd skoro nawet nie dostapił zaszczytu uczestnictwa w rozmowach po Brexicie?Szybkie otrzaśniecie się Brukseli a tak naprawdę Niemiec stwarza podejrzenie,żę zależało im na usunięciu fikającej Wielkiej Brytanii,by z pozostałą resztą potulnych baranów i niezdecydowanych pospiesznie ogłosić likwidację państw narodowych na rzecz stworzenia państwa europejskiego.Oczywiście państwa rządzonego centralnie z Niemiec pod płaszczykiem Brukseli.Oczywiście owa ,,centrala''oznacza jeszcze większe uposażenia dla bandy unijnych nierobów.
Do wpisu: To już sześć lat...
Data Autor
Oj...nie ma słów...na tę przecudowną ojczyźnianą połezję! Oj...nie ma słów...na te rymy gramatyczno-heroiczne! Oj...nie ma słów...na to morze bzdetów zaprawionych jadem nienawiści!! Oj...nima słów,oj...nima...
Do wpisu: Naprawdę opozycji chodzi nie o TK, ale obalenie Prezydenta..
Data Autor
To jasne, że opozycja tęskni za władzą, stracili i urząd prezydenta i rząd. Te wszystkei działania zagranicą miały im pomcóc wrócić, jak widać plan spalił na panwece
xena2012
jak przewidziałam wczorajsza wizyta Timmermansa w Warszawie nic nie wniosła,to tylko strata czasuCo innego ten brukselski urzędas mówi na konferencji prasowej ,a w dwie godziny powyjeździe dowiadujemy się ,że będzie kolejna rozmowa i przygladanie sie polskiej demokracji.Czas powiedzieć stop tej farsie.
Do wpisu: Co w głowach mają feministki, takie jak K. Szczuka?
Data Autor
xena2012
nie ma co roztrząsać problemu kobiecości naszych feministek tylko przyjać,że feminizm jest po prostu ich zawodem.Przecież te idiotki do żadnej pracy sie nie nadają i każdą gardzą.Wyśmiały list pana prezydenta w którym z wielkim szacunkiem pisał o kobietach pracujących w różnych zawodach.Wolą w myśl zasady ,,jak zarobić a nic nie robić'' dostawać pieniądze z europejskich organizacji lewackich na kreowanie pomysłów na miarę papierowych toreb na głowach,marszów,idiotycznych paneli i zbędnych warsztatów.Tak ,te paniusie potrafia liczyć.
NASZ_HENRY
W głowach mają to samo co w czterech literach ;-)
gorylisko
z feministkami jest ten problem, że tu chodzi nie o to co mają w głowie a to czego nie mają w kroku...