|
|
Obserwator Przypadkiem nie mylę, "etyka" jest nauką normatywną w ramach danej filozofii, zajmującą się porządkowaniem relacji pomiędzy bytami - dlatego w idealizmach można mówić o relacji miłości między człowiekiem a Ziemią (czy granitowym pasmem górskim albo zgoła morzem czy jeziorem) i wynikających stąd obowiązkach etycznych ze względu na oczekiwania Ziemi, pasma górskiego, morza czy jeziora, gdyż w niektórych filozofiach przypisuje się im cechy osobowe.
Ponieważ metafizyka św. Tomasza stała się podstawą filozofii chrześcijańskiej (konkretnie: katolickiej), można w pewnym skrócie myślowym mówić o etyce katolickiej czy etyce Kościoła Katolickiego - od teologii moralności różni się dość istotnie kierunkiem analizy: etyka wychodzi od realnie istniejącego bytu, więc ma charakter indukcyjny, podczas gdy teologia moralności od objawienia i ma charakter dedukcyjny, pierwsza jest filozofią, druga elementem religii.
Tak więc nic nie mieszam, gdybym chciał pisać o teologii moralności, to bym to jasno powiedział. Przy okazji: nie istnieje nic takiego jak "uniwersalnie akceptowane racje", każda etyka ma własne, choć oczywiście istnieją wspólne dla wszystkich, tyle że nie wynika to z uniwersalności racji, tylko z podobieństwa sposobu funkcjonowania ludzi. |
|
|
Mind Service (2)
1. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i światopoglądu.
2. W Rzeczpospolitej Polskiej żadne wyznanie lub światopogląd nie mogą mieć charakteru państwowego, odrzuca się religijną motywację w stanowieniu prawa.
3. Rzeczpospolita Polska poręcza prawnie uznanym związkom wyznaniowym i organizacjom światopoglądowym równouprawnienie, wolność kultu i publicznej działalności oraz swobodę głoszenia systemów moralnych i etycznych opartych na różnych światopoglądach.
4. W Rzeczpospolitej Polskiej instytucje państwowe, samorządowe, zakłady prowadzące działalność gospodarczą, placówki naukowe i oświatowe oraz inne jednostki tworzone przez państwo działają w oddzieleniu od związków wyznaniowych i organizacji światopoglądowych; powoływanie w nich instytucji i stanowisk mających na celu religijne lub antyreligijne oddziaływanie na obywateli i pracowników jest niedozwolone.
5. W Rzeczpospolitej Polskiej związki wyznaniowe i organizacje światopoglądowe nie mogą być finansowane przez państwo i samorząd terytorialny oraz podlegają prawu podatkowemu na ogólnych zasadach. Duchowni wszystkich wyznań nie będą uprzywilejowani w obowiązkach finansowych wobec państwa.
6. W Rzeczpospolitej Polskiej rejestracja związków małżeńskich i rozwodów oraz prowadzenie ksiąg stanu cywilnego należy do państwa.
7. W Rzeczpospolitej Polskiej uroczystości państwowe mają charakter świecki; w instytucjach państwowych i samorządowych, w zakładach prowadzących działalność gospodarczą, placówkach naukowych i oświatowych oraz w innych jednostkach tworzonych lub finansowanych przez państwo nie umieszcza się znaków i symboli religijnych.
8. Zasady powoływania i funkcjonowania związków wyznaniowych oraz organizacji światopoglądowych, ich stosunek do państwa, instytucji państwowych i samorządowych określa ustawa. |
|
|
Obserwator (1)
Tak, "świeckość" to antonim "neutralności światopoglądowej", gdyż "świeckość" jest wyrazem światopoglądu - konkretnie wiary w to że Boga nie ma, lub (jeżeli jest) to można życie urządzać tak, jakby Go nie było.
A w takim razie "świeckie, neutralne światopoglądowo" ma tyle samo sensu co "islamskie, neutralne światopoglądowo" czy "katolickie, neutralne światopoglądowo"
Jeżeli potrafisz skonstruować "neutralny światopoglądowo" Kodeks Karny, to chętnie posłucham propozycji rozwiązania problemu dopuszczalności zabijania nienarodzonych dzieci - dla jednego światopoglądu to nie dziecko tylko zlepek komórek, dla innego człowiek, dla jeszcze innego jakaś forma przejściowa etc. Co ciekawe, nawet teraz dziecko nienarodzone z jednej strony może dziedziczyć (również długi), ale z drugiej może zostać zabite, takie "zamieszanie światopoglądowe w polskim prawie.
"Pluralizm" w ramach "jednego systemu cywilno-prawnego" nie jest moim konstruktem, tylko cytatem z Twojej wypowiedzi (konkretnie pierwsze zdanie): "...jestem zwolennikiem jednego systemu cywilno-prawnego w danym państwie, które jest świeckie, pluralistyczne i neutralne światopoglądowo...". Rozumiem o co Tobie chodzi, ale to się nie da zrealizować w ramach jednego porządku prawnego - po prostu każdy porządek prawny ma swoje nieprzekraczalne granice, do których obrony został powołany, więc z konieczności KAŻDY porządek prawny MUSI ograniczać zarówno wolność słowa jak i wielość poglądów, nie mówiąc o nieskrępowanej działalności. Choćby z tej prostej przyczyny, że określa arbitralnie to co jest dopuszczalne.
Silna władza wykonawcza to taka władza, która sprawnie realizuje zadania wskazane przez legislaturę (w teorii) lub administrację (w praktyce), więc podskakujące samorządy lokalne nie są partnerem tylko przeszkodą. Albo-albo. Chyba że zakres działań władzy wykonawczej jest ograniczony, natomiast samorządy mają autonomię. Tylko że to już nie jest "silna władza wykonawcza", aczkolwiek może być sprawna, tyle że w miarę czasu będzie zawłaszczać coraz większe obszary władzy. |
|
|
Obserwator (2)
Francja, Wielka Brytania i Niemcy to są trzy zupełnie odmienne systemy gospodarcze, trudne do porównania ze sobą, a co dopiero przykład wzorca wolnego rynku i państwa opiekuńczego w jednym.
Reasumując, można zrealizować ustrój zbieżny z Twoimi marzeniami, ale:
- po pierwsze: jedynie w ramach wielości porządków prawnych (bo nie próbujemy na siłę godzić sprzeczności, ale pozwalamy im funkcjonować obok siebie, co pozwala zarówno na pluralizm - bo jest wiele porządków prawnych, jak i na wolność słowa - bo choć każdy porządek ma swoje granice których trzeba przestrzegać, to jednak każdy inne);
- po drugie: jest to możliwe jedynie w ramach Cywilizacji Łacińskiej - bo tylko w tej Cywilizacji każdy człowiek ma przyrodzone prawo do wolnej decyzji co do sposobu i rodzaju robionych głupstw, byle na własny rachunek: po prostu może sobie funkcjonować w takim porządku prawnym, który mu odpowiada, tyle że z obowiązkiem ponoszenia konsekwencji
- po trzecie: centralna władza nie zarządza wspólnotami porządków prawnych - Ty piszesz o samorządach lokalnych, ja o samorządzie wspólnoty porządku prawnego, różnica jest taka, że samorząd LOKALNY narzuca rozwiązania lokalne również tym z tego obszaru, którzy sobie tego nie życzą, natomiast samorząd wspólnoty porządku prawnego nie jest związany z terenem, ale z osobami z tego porządku, więc decyzje wspólnoty wyrażane poprzez samorząd dotyczą tylko zainteresowanych.
Zrozum proszę, że postulat "wolności" (choćby wolności słowa) jest rodem z Cywilizacji Łacińskiej i poza nią jest fikcją, gdyż skoro Bóg dał człowiekowi wolną wolę i pozwala błądzić, to nikt nie powinien być od niego mądrzejszy.
Chcesz czegoś, co jest możliwe jedynie w Cywilizacji Łacińskiej, a jednocześnie negujesz warunek niezbędny do jej reaktywacji: zakotwiczenie w transcendencji. Naprawdę nie widzisz sprzeczności? |
|
|
Obserwator (2)
Francja, Wielka Brytania i Niemcy to są trzy zupełnie odmienne systemy gospodarcze, trudne do porównania ze sobą, a co dopiero przykład wzorca wolnego rynku i państwa opiekuńczego w jednym.
Reasumując, można zrealizować ustrój zbieżny z Twoimi marzeniami, ale:
- po pierwsze: jedynie w ramach wielości porządków prawnych (bo nie próbujemy na siłę godzić sprzeczności, ale pozwalamy im funkcjonować obok siebie, co pozwala zarówno na pluralizm - bo jest wiele porządków prawnych, jak i na wolność słowa - bo choć każdy porządek ma swoje granice których trzeba przestrzegać, to jednak każdy inne);
- po drugie: jest to możliwe jedynie w ramach Cywilizacji Łacińskiej - bo tylko w tej Cywilizacji każdy człowiek ma przyrodzone prawo do wolnej decyzji co do sposobu i rodzaju robionych głupstw, byle na własny rachunek: po prostu może sobie funkcjonować w takim porządku prawnym, który mu odpowiada, tyle że z obowiązkiem ponoszenia konsekwencji
- po trzecie: centralna władza nie zarządza wspólnotami porządków prawnych - Ty piszesz o samorządach lokalnych, ja o samorządzie wspólnoty porządku prawnego, różnica jest taka, że samorząd LOKALNY narzuca rozwiązania lokalne również tym z tego obszaru, którzy sobie tego nie życzą, natomiast samorząd wspólnoty porządku prawnego nie jest związany z terenem, ale z osobami z tego porządku, więc decyzje wspólnoty wyrażane poprzez samorząd dotyczą tylko zainteresowanych.
Zrozum proszę, że postulat "wolności" (choćby wolności słowa) jest rodem z Cywilizacji Łacińskiej i poza nią jest fikcją, gdyż skoro Bóg dał człowiekowi wolną wolę i pozwala błądzić, to nikt nie powinien być od niego mądrzejszy.
Chcesz czegoś, co jest możliwe jedynie w Cywilizacji Łacińskiej, a jednocześnie negujesz warunek niezbędny do jej reaktywacji: zakotwiczenie w transcendencji. Naprawdę nie widzisz sprzeczności? |
|
|
Mind Service Chociaż pisałem to na smartfonie podczas spaceru, to jak tak teraz myślę nie popełniłem dużego błędu.
Czy "neutralne światopoglądowo" i "świeckie" to są antonimy? Czy neutralność światopoglądowa i laickość to są przeciwieństwa, odwrotność znaczeniowa jednego terminu w stosunku do drugiego? - Nie wydaje mnie się. Państwo może byś świeckie, a nie np. wyznaniowe i jednocześnie neutralne światopoglądowo, tzn. nie angażujące się, faworyzujące, dyskryminujące żadnej religii, światopoglądu, ideologii (poza tymi co są zakazane, np. faszyzm).
Jak ma być "pluralistyczne" w ramach "jednego systemu cywilno-prawnego"? To Twój konstrukt, ja nic takiego nie napisałem. Miałem na myśli wolność słowa i pluralizm poglądów obywateli, różnorodność partii politycznych i ich niczym nie skrępowana działalność. Oczywiście kodeks karny (np.) musi być jeden i uwzględniać jedną tradycję (w naszym wypadku rzymską).
Chcesz wskazania praktycznego sposobu realizacji postulatu istnienia "mądrej władzy ustawodawczej"? - To moje pragnienie i nadzieja na mądrość posłów, wiem że czasami trudno w nią uwierzyć.
Dalej chcesz pogodzenia silnej władzy wykonawczej z "decentralizacją władzy" - a gdzie tu sprzeczność? Centralne planowanie, rozdzielniki i decyzje zapadające na szczeblu centralnym odnośnie lokalnych przedsięwzięć nie sprawdziły się w czasach PRL-u, więc oddanie części uprawnień do województw i samorządów uważam za lepsze i efektywniejsze.
Funkcjonowanie gospodarki opartej o wolny rynek z minimalną funkcją regulacyjną państwa wg mnie zupełnie nie kłóci się z funkcją opiekuńczą państwa. Wystarczy popatrzeć na bogate państwa Zachodu jak np. Wielka Brytania, Francja czy Niemcy, gdzie np. z powodzeniem funkcjonuje wolność gospodarcza z rozbudowanymi systemami zasiłków socjalnych. |
|
|
Mind Service Czy Ty przypadkiem nie mylisz etyki z teologią moralności? Etyka jako nauka filozoficzna różni się przecież od teologii moralności. Dla etyki, w przeciwieństwie do teologii, nie mają wyróżnionego, autorytatywnego charakteru żadne przekonania będące przedmiotem wiary religijnej czy religijnego autorytetu, np. wola Boża objawiona w Piśmie Świętym, wzór życia Jezusa z Nazaretu, osobiste objawienia osób uznanych za święte, tradycja Kościoła, encykliki papieskie czy orzeczenia Kongregacji Nauki i Wiary. Nie bierze ona również za podstawę swoich uzasadnień i ocen, np. antropologii biblijnej jako wyróżnionego sposobu postrzegania człowieka.
Piszesz, że "metafizyka św. Tomasza jest unikalna poprzez wskazanie na jednostkowy, indywidualny akt istnienia każdego bytu jako źródło prawdy o danym bycie", jednak czy nie powinna ona mieć eksponowane miejsce w teologii moralności a nie w etyce? Etyka jest nauką filozoficzną która w założeniach ma charakter normatywny i obiektywny. Jako dyscyplina normatywna, ocenia, wyznacza i uzasadnia normy właściwego zachowania, opisuje „właściwe” cnoty i wady, podstawowe prawa każdego człowieka, poddaje krytyce instytucje i normy prawne, zasady religijne, sądy sumienia pojedynczych osób lub moralność potoczną podzielaną przez całe społeczeństwa, a nie tylko wierzących w Boga w chrześcijaństwie.
Dlatego, gdy piszesz o "etyce Kościoła Katolickiego" to zapala mi się czerwona lampka. Oczywiście wiem jakie są Twoje kwalifikacje, dlatego zaczynam podejrzewać celową manipulację. Jakkolwiek rozumiem, że takie nazewnictwo funkcjonuje u niektórych myślicieli, to jednak proponował bym dla jasności nie mieszanie tych dwóch obszarów, chociaż wiemy że mają część wspólną. Etykę, jak wszystkie nauki filozoficzne, cechuje więc niechęć do nieuzasadnionego uznania przekonań opartych jedynie na tradycji, wierze, autorytecie, popularności, osobistych pragnieniach i emocjach. Jest ona filozoficzną nauką, która stara się formułować, krytycznie oceniać i uzasadniać poszczególne elementy moralności w oparciu o uniwersalnie akceptowalne racje, a nie tylko religijne. |
|
|
Obserwator Przestaję się dziwić Twoim komentarzom, gdyż jesteś zwolennikiem czegoś, co nie ma prawa istnieć z racji fundamentalnych sprzeczności, które zresztą wymieniasz.
Ich źródłem pierwotnym jest owo dążenie do "jednego systemu cywilno-prawnego w danym państwie które jest świeckie, pluralistyczne i neutralne światopoglądowo".
Jak już się zdecydujesz czy ma być "neutralne światopoglądowo" czy "świeckie" (bo to są antonimy), w dodatku kultywujące tradycje chrześcijańskie, to jeszcze pokaż jak ma być "pluralistyczne" w ramach "jednego systemu cywilno-prawnego" (skoro albo paradygmaty prawa mają źródło w etyce, albo "etyczne" jest to, na co pozwala prawo - jest to fundamentalna różnica o charakterze cywilizacyjnotwórczym, a pogodzenie tego jest po prostu niemożliwe).
Przy okazji byłbym wdzięczny za wskazanie praktycznego sposobu realizacji postulatu istnienia "mądrej władzy ustawodawczej" oraz pogodzenia silnej władzy wykonawczej "z premierem jako zarządzającym tym państwem w interesie obywateli" z "decentralizacją władzy".
Do kompletu pozostaje pogodzenie tego, że "gospodarce powinien dominować wolny rynek ale z silną funkcją opiekuńczą państwa".
Jeżeli rzeczywiście "większość obywateli Polski podziela te rozwiązania ustrojowe", które z racji fundamentalnej sprzeczności tworzących je postulatów są kompletnie niemożliwe nie tylko do realizacji, ale nawet do zaprojektowania, to nic dziwnego że Pan Jezus objawił się Rozalii Celakównie domagając się poddania Jego królewskiej władzy, bo tylko to może resztkę Narodu Polskiego ocalić przed tą "większością obywateli Polski".
Czy Ty naprawdę wierzysz w to co napisałeś? |
|
|
Mind Service Cóż, ja natomiast jestem zwolennikiem jednego systemu cywilno-prawnego w danym państwie, które jest świeckie, pluralistyczne i neutralne światopoglądowo, z wolnością słowa, demokracją bezpośrednią, prezydentem odpowiadającym za politykę międzynarodową i bezpieczeństwo, silną władzą wykonawczą z premierem jako zarządzającym tym państwem w interesie obywateli, mądrą władzą ustawodawczą, trójpodziałem władzy z funkcją kontrolną tworzonego prawa i jego zgodności z konstytucją przez niezależny trybunał konstytucyjny, a także niezawisłe, skuteczne sądy orzekające zgodnie z Kodeksem Karnym, Cywilnym, Administracyjnym i tradycją prawa rzymskiego. Sądy nie powinny rozstrzygać sporów moralnych i światopoglądowych, od nauczania religii powinien być Kościół i rodzice. Państwo powinno kultywować tradycje chrześcijańskie i wolnościowe i wspierać postawy patriotyczne, oraz inicjatywy obywatelskie, w tym samorządowe. Czyli opowiadam się za decentralizacją władzy. W gospodarce powinien dominować wolny rynek z minimalnymi regulacjami ale z silną funkcją opiekuńczą państwa, wspierającą np. politykę prorodzinną i mieszkaniową. I jak sadzę zdecydowana większość obywateli Polski podziela te rozwiązania ustrojowe, włącznie z Episkopatem Polski.
Możesz mieć swoje wizje społeczno - polityczne, w tym na rolę Kościoła Katolickiego w państwie, ale nie sadzę, aby znalazły zrozumienie w szerokich kręgach katolików, o całym społeczeństwie nawet nie wspominając. |
|
|
Obserwator Zamiast imputować mi jakieś bzdury, weź z łaski swojej przeczytaj zarówno to co piszę, jak i moje wcześniejsze wpisy na blogu - to że nie potrafisz sobie wyobrazić czegoś, co jest codziennością np. we Szwajcarii (różne prawo w różnych kantonach, gminach itd.), w Europie (Wyspy Kanałowe, obszar Ticino albo Watykanu we Włoszech) czy w Finlandii (Wyspy Alandzkie), czyli równolegle funkcjonujące różne porządki prawne w ramach tego samego obszaru państwowego, to już nie moja wina. Jakie państwo wyznaniowe, gdzieś Ty to u mnie wyczytał, pokaż palcem, słucham !!!
Proponuję, żebyś najpierw przeczytał notkę naszeblogi.pl, a potem przeczytaj projekt Konstytucji (naszeblogi.pl), złap kontekst i komentuj.
Trudno mi odnosić się do Twoich wyobrażeń, szczególnie że (jak sam napisałeś) "...mimo prawdziwości podanych przez Ciebie argumentów mnie to nie przekonuje...". więc cóż można na to poradzić.
W każdym razie:
1. Nie, nie chodzi mi o państwo wyznaniowe, nie chodziło i chodzić nie będzie;
2. Jestem zwolennikiem wielości systemów prawnych na danym obszarze, z jasną deklaracją każdej osoby, będącej wynikiem wolnej i nieprzymuszonej decyzji, w ramach jakiego porządku prawnego chce funkcjonować, oraz prawa państwowego, regulującego zasady współżycia osób z różnych porządków prawnych (żadna nowość, ostatecznie pierwsze pytanie Piłata do Pana Jezusa brzmiało: "Czy jesteś Żydem?", bo pierwszoplanowym zadaniem rzymskiego prokuratora było ustalenie, jakiemu prawu podlega podsądny);
3. Jestem zwolennikiem Cywilizacji Łacińskiej, a już Paweł Włodkowic na sądzie papieskim przeciw Krzyżakom udowodnił, że teza o nawracaniu pogan siłą (m.in. poprzez wspomniane przez Ciebie państwo wyznaniowe) jest herezją.
Prosiłbym o komentarze dotyczące moich poglądów, a nie komentowanie swoich opinii na ich temat. |
|
|
Mind Service Proponujesz zatem monarchię i państwo wyznaniowe... Proponował bym zacząć od rozpisania ogólnonarodowego referendum... |
|
|
Mind Service - Rzeczywiście przydługie, ale mimo prawdziwości podanych przez Ciebie argumentów mnie to nie przekonuje..., chociażby dlatego, że król nie musi być koniecznym elementem Cywilizacji Łacińskiej. Poza tym, era królów jakby dobiega końca na naszych oczach, także w innych cywilizacjach...
"No to jak ma być? Królową jest niejaka Maryja, to królem powinien być chyba jej mąż? Chyba, że abdykuje na rzecz syna. W tej sprawie należało by wysłać do nieba misję dyplomatyczną. Można też Boga Ojca ogłosić cesarzem, a na stanowisko Ducha Świętego ogłosić referendum narodowe."
"Polska jest republiką i jeśli komuś zachciałoby się króla, nawet wirtualnego, należałoby zmienić ustrój na monarchię, ale wcześniej konstytucję. Tak więc jeśli Sejm ogłosi J.Ch. królem Polski będzie to zamach stanu."
"A tak wogóle to czy można obwołać kogoś królem bez wyrażenia zgody przez zainteresowanego?"
"No i na co Panu Jezusowi polska korona? Albo korona jakiegokolwiek innego kraju? "Królestwo moje - powiedział Chrystus przed Piłatem - nie jest z tego świata". Jezus nie jest królem poprzez ludzkie nominacje."
"I jak niektórzy twierdzą Jezus jest Żydem i nie ma polskiego obywatelstwa... I co na taki pomysł powiedzą antysemici?"
- To tylko niektóre kontrowersje powtarzane na forach dyskusyjnych. Te bardziej dobitne pominąłem...
Z tą wspólnotą zasad, wymienioną przez Ciebie nawet się zgadzam, i najbardziej podoba mi się to w formie: "Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym Znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem".
Tyle, że aby to dzisiaj wprowadzić w życie należało by zacząć od zaprowadzenia chrześcijańskiego szariatu. Zwolennicy liberalnej demokracji nie będą protestować? |
|
|
Obserwator Zamiast przekonywać innych co do tego że Bóg istnieje, proponuję zacząć od uświadamiania sobie, że wszelkie przekonania z tego obszaru mają charakter oparty na wierze (ktoś wierzy że Bóg istnieje, ktoś inny wierzy że Bóg nie istnieje - i tyle, anie jednego ani drugiego poglądu nie można udowodnić), zaś Cywilizacja Łacińska została zbudowana w oparciu o hipotezę istnienia prawdy obiektywnej, której źródłem jest jednostkowy akt istnienia itd., a w takim razie wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa jako Boga i człowieka jest jedynym sposobem na obronę tej hipotezy (Jezus Chrystus jako jedyny byt łączący te dwie natury, a więc z konieczności wyróżniający się od innych bytów, a takie wyróżnienie jest możliwe tylko wtedy gdy istnieje indywidualny akt istnienia Jezusa Chrystusa, a jeżeli istnieje jego, to istnieją i inne). Tyle tylko że taki indywidualny akt wiary z racji jego indywidualności nie musi się przekładać na konstrukcję sposobów życia zbiorowego i to nawet w obrębie wspólnoty wyznających tę wiarę, czego dowodem jest stopniowy upadek Cywilizacji Łacińskiej. Należy więc szukać dodatkowego elementu konstytutywnego dla takiej wspólnoty - i tak jak indywidualna wiara w podwójną naturę Jezusa Chrystusa stanowi podstawę wiary w jednostkowy akt istnienia i uznanie prawdy obiektywnej, tak indywidualny akt poddania się królewskiej władzy Jezusa Chrystusa stanowi podstawę do ukonstytuowania się wspólnoty osób poddających się Jego władzy. Ale relacja jest dwustronna: jeżeli poddajemy się Jego królewskiej władzy, to dlatego że wierzymy iż istnieje, wierzymy w jego podwójną, boską i ludzką naturę, czyli wierzymy w istnienie prawdy obiektywnej itd.
I dopiero ten indywidualny akt poddania się Jego władzy pozwala nam "zakotwiczyć" naszą indywidualną wiarę w obszarze transcendencji, zaś Akt Poddania, przyjęty przez Episkopat, porządkuje kwestię związków przyczynowo-skutkowych (dlaczego, po co, kto i jak), otwierając drogę do świadomych indywidualnych aktów poddania (czyli Intronizacji - polecam analizę systemu elekcyjnego w I Rzeczpospolitej jako jedynego państwa Cywilizacji Łacińskiej gdzie król był wybierany: po wyborze na sejmie elekcyjnym był jeszcze w Krakowie sejm koronacyjny i koronacja, natomiast tę koronację szlachta musiała jeszcze uznać, musiała zaakceptować króla). |
|
|
Mind Service Hmm, wstyd się przyznać, ale zapomniałem, że już kiedyś z Tobą dyskutowałem na ten temat... Wybacz też, że Twojego cyklu "...Cóż to jest prawda?..." czyli Cywilizacja Łacińska nie przeczytałem wtedy w całości i nie porozmawiałem szczegółowiej gdy była ku temu okazja... / naszeblogi.pl
Sam jednak doszedłeś do wniosku że sporu esse vs cogito nie da się definitywnie rozstrzygnąć, jakkolwiek na funkcjonowanie społeczeństw, etyk jakie w nich funkcjonują, a nawet systemów prawnych ma to decydujący wpływ i z tego względu Cywilizacja Łacińska jest lepsza od bizantyjskiej, z czym zresztą się zgadzam. Ale jak przekonać innych, że istnienie Boga jest lepsze od Jego nieistnienia? No i co z dowodami, że On rzeczywiście istnieje? Albo, że lepiej być dobrym i wierzącym bez przekonujących dowodów, bo Pascal z kimś się założył? :)
Ja wiem, że dla obiektywnego kryterium prawdy tomizm jest bardzo pomocny, tylko co zrobić, aby racje św. Tomasza kogoś przekonały?
"Co w takim razie począć z dowodami na istnienie Boga, których, jak wiadomo, istnieje dokładnie pięć?
– Niestety! – ze współczuciem odpowiedział Berlioz. – Żaden z tych dowodów nie ma najmniejszej wartości i ludzkość dawno odłożyła je ad acta. Przyzna pan chyba, że w kategoriach rozumu nie można przeprowadzić żadnego dowodu na istnienie Boga.
– Brawo! – zawołał cudzoziemiec. – Brawo! Pan dokładnie powtórzył pogląd nieokiełznanego staruszka Immanuela w tej materii. Ale zabawne, że stary najpierw doszczętnie rozprawił się z wszystkimi pięcioma dowodami, a następnie, jak gdyby szydząc z samego siebie, przeprowadził własny, szósty, dowód.
– Dowód Kanta – z subtelnym uśmiechem sprzeciwił się wykształcony redaktor – jest również nieprzekonujący. I nie na darmo Schiller powiada, że rozważania Kanta na ten temat mogą zadowolić tylko ludzi o duszach niewolników, a Strauss je po prostu wyśmiewa".
/Michaił Bułchakow, Mistrz i Małgorzata |