|
|
Mind Service Chociaż pisałem to na smartfonie podczas spaceru, to jak tak teraz myślę nie popełniłem dużego błędu.
Czy "neutralne światopoglądowo" i "świeckie" to są antonimy? Czy neutralność światopoglądowa i laickość to są przeciwieństwa, odwrotność znaczeniowa jednego terminu w stosunku do drugiego? - Nie wydaje mnie się. Państwo może byś świeckie, a nie np. wyznaniowe i jednocześnie neutralne światopoglądowo, tzn. nie angażujące się, faworyzujące, dyskryminujące żadnej religii, światopoglądu, ideologii (poza tymi co są zakazane, np. faszyzm).
Jak ma być "pluralistyczne" w ramach "jednego systemu cywilno-prawnego"? To Twój konstrukt, ja nic takiego nie napisałem. Miałem na myśli wolność słowa i pluralizm poglądów obywateli, różnorodność partii politycznych i ich niczym nie skrępowana działalność. Oczywiście kodeks karny (np.) musi być jeden i uwzględniać jedną tradycję (w naszym wypadku rzymską).
Chcesz wskazania praktycznego sposobu realizacji postulatu istnienia "mądrej władzy ustawodawczej"? - To moje pragnienie i nadzieja na mądrość posłów, wiem że czasami trudno w nią uwierzyć.
Dalej chcesz pogodzenia silnej władzy wykonawczej z "decentralizacją władzy" - a gdzie tu sprzeczność? Centralne planowanie, rozdzielniki i decyzje zapadające na szczeblu centralnym odnośnie lokalnych przedsięwzięć nie sprawdziły się w czasach PRL-u, więc oddanie części uprawnień do województw i samorządów uważam za lepsze i efektywniejsze.
Funkcjonowanie gospodarki opartej o wolny rynek z minimalną funkcją regulacyjną państwa wg mnie zupełnie nie kłóci się z funkcją opiekuńczą państwa. Wystarczy popatrzeć na bogate państwa Zachodu jak np. Wielka Brytania, Francja czy Niemcy, gdzie np. z powodzeniem funkcjonuje wolność gospodarcza z rozbudowanymi systemami zasiłków socjalnych. |
|
|
Mind Service Czy Ty przypadkiem nie mylisz etyki z teologią moralności? Etyka jako nauka filozoficzna różni się przecież od teologii moralności. Dla etyki, w przeciwieństwie do teologii, nie mają wyróżnionego, autorytatywnego charakteru żadne przekonania będące przedmiotem wiary religijnej czy religijnego autorytetu, np. wola Boża objawiona w Piśmie Świętym, wzór życia Jezusa z Nazaretu, osobiste objawienia osób uznanych za święte, tradycja Kościoła, encykliki papieskie czy orzeczenia Kongregacji Nauki i Wiary. Nie bierze ona również za podstawę swoich uzasadnień i ocen, np. antropologii biblijnej jako wyróżnionego sposobu postrzegania człowieka.
Piszesz, że "metafizyka św. Tomasza jest unikalna poprzez wskazanie na jednostkowy, indywidualny akt istnienia każdego bytu jako źródło prawdy o danym bycie", jednak czy nie powinna ona mieć eksponowane miejsce w teologii moralności a nie w etyce? Etyka jest nauką filozoficzną która w założeniach ma charakter normatywny i obiektywny. Jako dyscyplina normatywna, ocenia, wyznacza i uzasadnia normy właściwego zachowania, opisuje „właściwe” cnoty i wady, podstawowe prawa każdego człowieka, poddaje krytyce instytucje i normy prawne, zasady religijne, sądy sumienia pojedynczych osób lub moralność potoczną podzielaną przez całe społeczeństwa, a nie tylko wierzących w Boga w chrześcijaństwie.
Dlatego, gdy piszesz o "etyce Kościoła Katolickiego" to zapala mi się czerwona lampka. Oczywiście wiem jakie są Twoje kwalifikacje, dlatego zaczynam podejrzewać celową manipulację. Jakkolwiek rozumiem, że takie nazewnictwo funkcjonuje u niektórych myślicieli, to jednak proponował bym dla jasności nie mieszanie tych dwóch obszarów, chociaż wiemy że mają część wspólną. Etykę, jak wszystkie nauki filozoficzne, cechuje więc niechęć do nieuzasadnionego uznania przekonań opartych jedynie na tradycji, wierze, autorytecie, popularności, osobistych pragnieniach i emocjach. Jest ona filozoficzną nauką, która stara się formułować, krytycznie oceniać i uzasadniać poszczególne elementy moralności w oparciu o uniwersalnie akceptowalne racje, a nie tylko religijne. |
|
|
Obserwator Przestaję się dziwić Twoim komentarzom, gdyż jesteś zwolennikiem czegoś, co nie ma prawa istnieć z racji fundamentalnych sprzeczności, które zresztą wymieniasz.
Ich źródłem pierwotnym jest owo dążenie do "jednego systemu cywilno-prawnego w danym państwie które jest świeckie, pluralistyczne i neutralne światopoglądowo".
Jak już się zdecydujesz czy ma być "neutralne światopoglądowo" czy "świeckie" (bo to są antonimy), w dodatku kultywujące tradycje chrześcijańskie, to jeszcze pokaż jak ma być "pluralistyczne" w ramach "jednego systemu cywilno-prawnego" (skoro albo paradygmaty prawa mają źródło w etyce, albo "etyczne" jest to, na co pozwala prawo - jest to fundamentalna różnica o charakterze cywilizacyjnotwórczym, a pogodzenie tego jest po prostu niemożliwe).
Przy okazji byłbym wdzięczny za wskazanie praktycznego sposobu realizacji postulatu istnienia "mądrej władzy ustawodawczej" oraz pogodzenia silnej władzy wykonawczej "z premierem jako zarządzającym tym państwem w interesie obywateli" z "decentralizacją władzy".
Do kompletu pozostaje pogodzenie tego, że "gospodarce powinien dominować wolny rynek ale z silną funkcją opiekuńczą państwa".
Jeżeli rzeczywiście "większość obywateli Polski podziela te rozwiązania ustrojowe", które z racji fundamentalnej sprzeczności tworzących je postulatów są kompletnie niemożliwe nie tylko do realizacji, ale nawet do zaprojektowania, to nic dziwnego że Pan Jezus objawił się Rozalii Celakównie domagając się poddania Jego królewskiej władzy, bo tylko to może resztkę Narodu Polskiego ocalić przed tą "większością obywateli Polski".
Czy Ty naprawdę wierzysz w to co napisałeś? |
|
|
Mind Service Cóż, ja natomiast jestem zwolennikiem jednego systemu cywilno-prawnego w danym państwie, które jest świeckie, pluralistyczne i neutralne światopoglądowo, z wolnością słowa, demokracją bezpośrednią, prezydentem odpowiadającym za politykę międzynarodową i bezpieczeństwo, silną władzą wykonawczą z premierem jako zarządzającym tym państwem w interesie obywateli, mądrą władzą ustawodawczą, trójpodziałem władzy z funkcją kontrolną tworzonego prawa i jego zgodności z konstytucją przez niezależny trybunał konstytucyjny, a także niezawisłe, skuteczne sądy orzekające zgodnie z Kodeksem Karnym, Cywilnym, Administracyjnym i tradycją prawa rzymskiego. Sądy nie powinny rozstrzygać sporów moralnych i światopoglądowych, od nauczania religii powinien być Kościół i rodzice. Państwo powinno kultywować tradycje chrześcijańskie i wolnościowe i wspierać postawy patriotyczne, oraz inicjatywy obywatelskie, w tym samorządowe. Czyli opowiadam się za decentralizacją władzy. W gospodarce powinien dominować wolny rynek z minimalnymi regulacjami ale z silną funkcją opiekuńczą państwa, wspierającą np. politykę prorodzinną i mieszkaniową. I jak sadzę zdecydowana większość obywateli Polski podziela te rozwiązania ustrojowe, włącznie z Episkopatem Polski.
Możesz mieć swoje wizje społeczno - polityczne, w tym na rolę Kościoła Katolickiego w państwie, ale nie sadzę, aby znalazły zrozumienie w szerokich kręgach katolików, o całym społeczeństwie nawet nie wspominając. |
|
|
Obserwator Zamiast imputować mi jakieś bzdury, weź z łaski swojej przeczytaj zarówno to co piszę, jak i moje wcześniejsze wpisy na blogu - to że nie potrafisz sobie wyobrazić czegoś, co jest codziennością np. we Szwajcarii (różne prawo w różnych kantonach, gminach itd.), w Europie (Wyspy Kanałowe, obszar Ticino albo Watykanu we Włoszech) czy w Finlandii (Wyspy Alandzkie), czyli równolegle funkcjonujące różne porządki prawne w ramach tego samego obszaru państwowego, to już nie moja wina. Jakie państwo wyznaniowe, gdzieś Ty to u mnie wyczytał, pokaż palcem, słucham !!!
Proponuję, żebyś najpierw przeczytał notkę naszeblogi.pl, a potem przeczytaj projekt Konstytucji (naszeblogi.pl), złap kontekst i komentuj.
Trudno mi odnosić się do Twoich wyobrażeń, szczególnie że (jak sam napisałeś) "...mimo prawdziwości podanych przez Ciebie argumentów mnie to nie przekonuje...". więc cóż można na to poradzić.
W każdym razie:
1. Nie, nie chodzi mi o państwo wyznaniowe, nie chodziło i chodzić nie będzie;
2. Jestem zwolennikiem wielości systemów prawnych na danym obszarze, z jasną deklaracją każdej osoby, będącej wynikiem wolnej i nieprzymuszonej decyzji, w ramach jakiego porządku prawnego chce funkcjonować, oraz prawa państwowego, regulującego zasady współżycia osób z różnych porządków prawnych (żadna nowość, ostatecznie pierwsze pytanie Piłata do Pana Jezusa brzmiało: "Czy jesteś Żydem?", bo pierwszoplanowym zadaniem rzymskiego prokuratora było ustalenie, jakiemu prawu podlega podsądny);
3. Jestem zwolennikiem Cywilizacji Łacińskiej, a już Paweł Włodkowic na sądzie papieskim przeciw Krzyżakom udowodnił, że teza o nawracaniu pogan siłą (m.in. poprzez wspomniane przez Ciebie państwo wyznaniowe) jest herezją.
Prosiłbym o komentarze dotyczące moich poglądów, a nie komentowanie swoich opinii na ich temat. |
|
|
Mind Service Proponujesz zatem monarchię i państwo wyznaniowe... Proponował bym zacząć od rozpisania ogólnonarodowego referendum... |
|
|
Mind Service - Rzeczywiście przydługie, ale mimo prawdziwości podanych przez Ciebie argumentów mnie to nie przekonuje..., chociażby dlatego, że król nie musi być koniecznym elementem Cywilizacji Łacińskiej. Poza tym, era królów jakby dobiega końca na naszych oczach, także w innych cywilizacjach...
"No to jak ma być? Królową jest niejaka Maryja, to królem powinien być chyba jej mąż? Chyba, że abdykuje na rzecz syna. W tej sprawie należało by wysłać do nieba misję dyplomatyczną. Można też Boga Ojca ogłosić cesarzem, a na stanowisko Ducha Świętego ogłosić referendum narodowe."
"Polska jest republiką i jeśli komuś zachciałoby się króla, nawet wirtualnego, należałoby zmienić ustrój na monarchię, ale wcześniej konstytucję. Tak więc jeśli Sejm ogłosi J.Ch. królem Polski będzie to zamach stanu."
"A tak wogóle to czy można obwołać kogoś królem bez wyrażenia zgody przez zainteresowanego?"
"No i na co Panu Jezusowi polska korona? Albo korona jakiegokolwiek innego kraju? "Królestwo moje - powiedział Chrystus przed Piłatem - nie jest z tego świata". Jezus nie jest królem poprzez ludzkie nominacje."
"I jak niektórzy twierdzą Jezus jest Żydem i nie ma polskiego obywatelstwa... I co na taki pomysł powiedzą antysemici?"
- To tylko niektóre kontrowersje powtarzane na forach dyskusyjnych. Te bardziej dobitne pominąłem...
Z tą wspólnotą zasad, wymienioną przez Ciebie nawet się zgadzam, i najbardziej podoba mi się to w formie: "Tylko pod Krzyżem, tylko pod tym Znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem".
Tyle, że aby to dzisiaj wprowadzić w życie należało by zacząć od zaprowadzenia chrześcijańskiego szariatu. Zwolennicy liberalnej demokracji nie będą protestować? |
|
|
Obserwator Zamiast przekonywać innych co do tego że Bóg istnieje, proponuję zacząć od uświadamiania sobie, że wszelkie przekonania z tego obszaru mają charakter oparty na wierze (ktoś wierzy że Bóg istnieje, ktoś inny wierzy że Bóg nie istnieje - i tyle, anie jednego ani drugiego poglądu nie można udowodnić), zaś Cywilizacja Łacińska została zbudowana w oparciu o hipotezę istnienia prawdy obiektywnej, której źródłem jest jednostkowy akt istnienia itd., a w takim razie wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa jako Boga i człowieka jest jedynym sposobem na obronę tej hipotezy (Jezus Chrystus jako jedyny byt łączący te dwie natury, a więc z konieczności wyróżniający się od innych bytów, a takie wyróżnienie jest możliwe tylko wtedy gdy istnieje indywidualny akt istnienia Jezusa Chrystusa, a jeżeli istnieje jego, to istnieją i inne). Tyle tylko że taki indywidualny akt wiary z racji jego indywidualności nie musi się przekładać na konstrukcję sposobów życia zbiorowego i to nawet w obrębie wspólnoty wyznających tę wiarę, czego dowodem jest stopniowy upadek Cywilizacji Łacińskiej. Należy więc szukać dodatkowego elementu konstytutywnego dla takiej wspólnoty - i tak jak indywidualna wiara w podwójną naturę Jezusa Chrystusa stanowi podstawę wiary w jednostkowy akt istnienia i uznanie prawdy obiektywnej, tak indywidualny akt poddania się królewskiej władzy Jezusa Chrystusa stanowi podstawę do ukonstytuowania się wspólnoty osób poddających się Jego władzy. Ale relacja jest dwustronna: jeżeli poddajemy się Jego królewskiej władzy, to dlatego że wierzymy iż istnieje, wierzymy w jego podwójną, boską i ludzką naturę, czyli wierzymy w istnienie prawdy obiektywnej itd.
I dopiero ten indywidualny akt poddania się Jego władzy pozwala nam "zakotwiczyć" naszą indywidualną wiarę w obszarze transcendencji, zaś Akt Poddania, przyjęty przez Episkopat, porządkuje kwestię związków przyczynowo-skutkowych (dlaczego, po co, kto i jak), otwierając drogę do świadomych indywidualnych aktów poddania (czyli Intronizacji - polecam analizę systemu elekcyjnego w I Rzeczpospolitej jako jedynego państwa Cywilizacji Łacińskiej gdzie król był wybierany: po wyborze na sejmie elekcyjnym był jeszcze w Krakowie sejm koronacyjny i koronacja, natomiast tę koronację szlachta musiała jeszcze uznać, musiała zaakceptować króla). |
|
|
Mind Service Hmm, wstyd się przyznać, ale zapomniałem, że już kiedyś z Tobą dyskutowałem na ten temat... Wybacz też, że Twojego cyklu "...Cóż to jest prawda?..." czyli Cywilizacja Łacińska nie przeczytałem wtedy w całości i nie porozmawiałem szczegółowiej gdy była ku temu okazja... / naszeblogi.pl
Sam jednak doszedłeś do wniosku że sporu esse vs cogito nie da się definitywnie rozstrzygnąć, jakkolwiek na funkcjonowanie społeczeństw, etyk jakie w nich funkcjonują, a nawet systemów prawnych ma to decydujący wpływ i z tego względu Cywilizacja Łacińska jest lepsza od bizantyjskiej, z czym zresztą się zgadzam. Ale jak przekonać innych, że istnienie Boga jest lepsze od Jego nieistnienia? No i co z dowodami, że On rzeczywiście istnieje? Albo, że lepiej być dobrym i wierzącym bez przekonujących dowodów, bo Pascal z kimś się założył? :)
Ja wiem, że dla obiektywnego kryterium prawdy tomizm jest bardzo pomocny, tylko co zrobić, aby racje św. Tomasza kogoś przekonały?
"Co w takim razie począć z dowodami na istnienie Boga, których, jak wiadomo, istnieje dokładnie pięć?
– Niestety! – ze współczuciem odpowiedział Berlioz. – Żaden z tych dowodów nie ma najmniejszej wartości i ludzkość dawno odłożyła je ad acta. Przyzna pan chyba, że w kategoriach rozumu nie można przeprowadzić żadnego dowodu na istnienie Boga.
– Brawo! – zawołał cudzoziemiec. – Brawo! Pan dokładnie powtórzył pogląd nieokiełznanego staruszka Immanuela w tej materii. Ale zabawne, że stary najpierw doszczętnie rozprawił się z wszystkimi pięcioma dowodami, a następnie, jak gdyby szydząc z samego siebie, przeprowadził własny, szósty, dowód.
– Dowód Kanta – z subtelnym uśmiechem sprzeciwił się wykształcony redaktor – jest również nieprzekonujący. I nie na darmo Schiller powiada, że rozważania Kanta na ten temat mogą zadowolić tylko ludzi o duszach niewolników, a Strauss je po prostu wyśmiewa".
/Michaił Bułchakow, Mistrz i Małgorzata |
|
|
Obserwator Co do udowodnienia że Naród Polski Cywilizacji Łacińskiej powinien mieć Króla i powinien nim być Jezus Chrystus: owszem, potrafię. Nawet jednym zdaniem, ale obawiam się, że aby je objaśnić nie zmieszczę się w 2.500 znaków...
Oto owo zdanie: "Ponieważ metafizyka św. Tomasza jest oparta o hipotezę indywidualnego aktu istnienia realnie istniejącego bytu, zbudowana na tej metafizyce Cywilizacja Łacińska mogła rozwijać się dopóty, dopóki hipoteza ta nie była kontestowana, a więc tak długo, jak długo byt jako taki był powszechnie uznawanym źródłem prawdy o sobie zaś sąd podmiotu poznającego był wobec niej wtórny - niestety, wskutek reakcji idealistycznej (Reformacja, Kartezjusz i następcy) podważono hipotezę aktu istnienia realnie istniejącego bytu jako źródła prawdy o nim, sytuując na powrót kryterium prawdy w sądzie podmiotu poznającego, co doprowadziło do destrukcji Cywilizacji Łacińskiej, a ponieważ już Wittgenstein udowodnił że zdania metafizyczne nie są zdaniami w sensie logicznym ze względu na brak materialnego desygnatu używanych w nich pojęć, więc udowodnienie indywidualnego aktu istnienia realnie istniejącego bytu jest niemożliwe i w związku z tym - jak wszelkie zdania metafizyczne - jest przedmiotem wiary, a ponieważ rozum domaga się racjonalnych przesłanek (a przynajmniej braku sprzeczności) w przedmiocie wiary, należy wskazać że dowodem pośrednim na prawdziwość hipotezy indywidualnego aktu istnienia byłby byt odmienny od wszystkich innych, a takim jest Jezus Chrystus łączący harmonijnie dwie odmienne natury: boską i ludzką, a jeżeli taki byt istnieje, to znaczy że hipoteza jest prawdziwa, gdyż w innym wypadku takie istnienie jest niemożliwe - w konsekwencji wiara w istnienie Jezusa Chrystusa jako Boga i człowieka jest tożsama z wiarą w istnienie jednostkowego aktu istnienia jako źródła prawdy o bycie, zaś uznanie jego królewskiej władzy nad sobą jest realnym potwierdzeniem wiary w jego istnienie, co w konsekwencji pozwala na odtworzenie wspólnoty tworzącej Cywilizację Łacińską - a ponieważ jedynie w Cywilizacji Łacińskiej powstawały Narody rozumiane jako wspólnota zasad, jest to dla nas szansa na ukonstytuowanie się Narodu Polskiego Cywilizacji Łacińskiej"
Przydługie, prawda? |
|
|
Obserwator Co do obiektywnego kryterium prawdy: no cóż, widzę że już nie pamiętasz swojego własnego wpisu pod moją notką z dn. 26 marca tego roku pt. ""Cóż to jest prawda?" czyli dlaczego Cywilizacja Łacińska", więc pozwolę sobie przytoczyć:
"Mind Service
2016-03-27 [18:02]
Czym jest prawda? To pytanie nurtuje ludzkość od bardzo dawna, jednak do dzisiaj nie znaleźliśmy na nie przekonującej odpowiedzi. Cywilizacja Łacińska została zbudowana na filozofii klasycznej, w której centralne miejsce zajmuje klasyczna definicja prawdy. Jak czytamy według Feliksa Konecznego cywilizacja łacińska opiera się na na greckiej filozofii, rzymskim prawie i etyce chrześcijańskiej. Jako jedyna łączy wszechstronny rozwój kategorii prawdy, rozumiany jako metodyczne dochodzenie do poznania obiektywnej prawdy z kategorią dobra, opartą na podporządkowaniu życia społecznego etyce, będącej zbiorem norm postępowania przyjętym przez społeczeństwo..." |
|
|
Obserwator Co do obiektywnego kryterium prawdy: no cóż, widzę że już nie pamiętasz swojego własnego wpisu pod moją notką z dn. 26 marca tego roku pt. ""Cóż to jest prawda?" czyli dlaczego Cywilizacja Łacińska", więc pozwolę sobie przytoczyć:
"Mind Service
2016-03-27 [18:02]
Czym jest prawda? To pytanie nurtuje ludzkość od bardzo dawna, jednak do dzisiaj nie znaleźliśmy na nie przekonującej odpowiedzi. Cywilizacja Łacińska została zbudowana na filozofii klasycznej, w której centralne miejsce zajmuje klasyczna definicja prawdy. Jak czytamy według Feliksa Konecznego cywilizacja łacińska opiera się na na greckiej filozofii, rzymskim prawie i etyce chrześcijańskiej. Jako jedyna łączy wszechstronny rozwój kategorii prawdy, rozumiany jako metodyczne dochodzenie do poznania obiektywnej prawdy z kategorią dobra, opartą na podporządkowaniu życia społecznego etyce, będącej zbiorem norm postępowania przyjętym przez społeczeństwo..." |
|
|
Obserwator Co do "etyki": "etyka" to inaczej "filozofia praktyczna", czyli zbiór norm związany z funkcjonowaniem w ramach danej filozofii (jaka by ta filozofia nie była - nie wolno mylić "etyki", czyli nauki normatywnej w ramach danej filozofii z "etologią" czyli "etyką porównawczą", która opisuje jak dana relacja w różnych etykach jest oceniana).
Ale w/w normy są odpowiedziami na pytania związane z właściwym przedmiotem etyki, czyli relacjami pomiędzy podmiotami etycznymi. To zaś, co jest uznawane w ramach danej filozofii za "podmiot etyczny" jest przedmiotem "filozofii pierwszej" danej filozofii czyli metafizyki (pojęcie tradycyjnie zarezerwowane dla realizmu, w innych filozofiach nazywa się to "ontologią", "filozofią bytu" etc.). Metafizyka św. Tomasza jest unikalna poprzez wskazanie na jednostkowy, indywidualny akt istnienia każdego bytu jako źródło prawdy o danym bycie - i stąd w ogóle wzięły się nauki szczegółowe, bo skoro źródłem prawdy nie jest sąd czy opinia badacza, tylko coś poza jego umysłem, to aby móc coś o tym czymś powiedzieć, trzeba to coś zbadać, wyrobić sobie sąd czy opinię i być nieustannie gotowym do weryfikacji, jeżeli okaże się, że jakiegoś elementu nie dostrzegliśmy czy nie doceniliśmy.
Dlatego też od XIII w. etyka Kościoła Katolickiego zaczęła się zmieniać, szczególnie jeżeli chodzi o stosunek do ciała - w metafizykach idealistycznych jest dualizm: człowiek SKŁADA SIĘ z duszy i ciała, dwóch zantagonizowanych elementów, jeden doskonały bo niematerialny (dusza), drugi z definicji godny pogardy bo materialny (ciało), natomiast tomizm przywraca arystotelejski hylemorfizm (człowiek JEST duszą i ciałem, dwa elementy strukturalne), w czym prawdopodobnie jest ogromna zasługa ówczesnej dyskusji o teologicznych wątpliwościach wokół święta Bożego Ciała, w której św. Tomasz musiał brać udział (Kolonia, 1248 - 1251). |