Otrzymane komantarze

Do wpisu: Moja Polska
Data Autor
mjk1
„W takim razie, dlaczego jest odgorne sterowanie, i wtracanie się w sprawy jej członków, sprawy polityczne i gospodarcze”. Dlatego, że rządzący na to pozwalają. Aktualnie rządzący. Gdyby aktualnie rządzący reprezentowali nasze narodowe interesy, powołaliby się na protokół brytyjski  https://pl.wikipedia.org/wiki/Protok%C3%B3%C5%82_brytyjskhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Protok%C3%B3%C5%82_brytyjski i powiedzieli, co Unia może nam zrobić. Dokładnie to samo, co klient panu majstrowi. Skoro rządzący tego nie robią, wg mnie nie reprezentują naszego narodowego interesu.  
mmisiek
Korea Północna też jest demokratyczna, nawet ma to zapisane w samej nazwie państwa, KRLD. Takie czasy, że wszystko ma być demokratyczne, co najwyżej raz jest to demokracja ludowa, raz europejska, a raz socjalistyczna.
Jabe
Władza w imieniu demosu dyryguje prowincjami.
angela
Podobno Unia do której należymy jest demokratyczna. W takim razie, dlaczego jest odgorne sterowanie, i wtracanie się w sprawy jej członków, sprawy polityczne i gospodarcze. Po żałowałi Rosji, i robią to samo. 
Jabe
Co to propaganda robi z człowiekiem... Choćby ta wspaniała II RP, która tak dużo zrobiła, a III RP była czasem zupełnie zmarnowanym. Nie zupełnie, bo Polacy się przez ten czas bogacili, ale też dwudziestolecie międzywojenne nie było czasem wspaniałości. Prócz odbudowy państwa nie osiągnięto wcale tak daleko więcej i ostatecznie II RP okazała się państwem niewydolnym, choć może nie tak tekturowym, jak obecnie. No i nie jest tak, że inflacja nie rośnie. Gdy skończy się czas wyborczy, dopiero odczujemy rzeczywistość.
Do wpisu: Tężnie w Polsce
Data Autor
mjk1
Widzisz Marsie, jak Ty dalej nic nie rozumiesz. Jak najbardziej dotyczy darmowych obiadów, więc jeszcze raz i po kolei. Milton Friedman stwierdził, że nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad. I to jest prawda, cała prawda i tylko prawda. Podał więc sposób rozwiązania tego problemu a dokładnie, co należy zrobić, aby nie było konieczności rozdawania tych darmowych obiadów, co określiłem w pierwszym wpisie dokładnie tak: „…co należy zrobić, aby każdego było stać nie tylko na obiad i jednocześnie kucharzom, producentom, nie tylko tych obiadów, opłacało się produkować więcej i lepiej…”. W drugim zaś wpisie, bardzo skrótowo, opisałem przyczynę tego stanu rzeczy. Obawiam się jednak, że bez lektury pozycji, któregokolwiek z wymienionych przeze mnie ekonomistów, dalej nic nie będziesz rozumiał. Jeżeli dla Ciebie podstawowe zasady ekonomii przedsiębiorstw trącą myszka, to co ja na to mogę poradzić? Łopatą do głowy nie załaduję. Przecież to, że koszty nie mogą być wyższe od przychodu wie nawet straganiarka w Wąchocku a ta, która tego nie wie, nie jest już straganiarką. W nowomowie businesswoman.  
marsie
Co możesz wytłumaczyć, skoro kilku zdań przeczytać ze zrozumieniem nie umiesz? Pseudonaukowe wypociny są Twoje, wydumani mędrcowie również, ale to wcale nie znaczy, że chodzi o „pseudonaukowe wypociny wydumanych mędrców”! Friedman głupi nie był, ale wszystko to (powyżej) dość średnio dotyczy „darmowych obiadów”, a poza tym – trąci myszką. Pozdrówka!
mjk1
Jesteś słodka Anielu. Teraz usiądź, odpocznij i pomyśl. Jeżeli ktoś napisze: „…to co nazywa się u nas kapitalizmem”  to twierdzi, że u nas jest kapitalizm, czy jednak go nie ma? Jak przemyślisz, daj znać. Pozdrawiam słodziutko.  
mjk1
Pseudonaukowe wypociny wydumanych mędrców powiadasz? Sprawdźmy więc, co o jednym z tych mędrców napisano w „Bronkopedii”: pl.wikipedia.org Z zamieszczonego tak tekstu można dowiedzieć się, że: „…zalecał zwiększanie podaży pieniądza w tempie odpowiadającym wzrostowi produktu narodowego brutto…” i „…prowadził dyskusję nad koncepcją Negative Income Tax (NIT), (wypracowana przez Juliet Rhys-Williams w latach 40. XX wieku), czyli nad dofinansowaniem zarabiających poniżej określonej kwoty…”. Wolnorynkowiec  zalecający zwiększenie podaży pieniądza i dopłacanie najmniej zarabiającym? Przecież to się w pale nie tylko Jabemu nie mieści a najwięksi lewacy nie proponowali aż tak głębokiej ingerencji w rynek. Dlaczego zalecał dofinansowanie akurat pracujących? Ponieważ twierdził, że dobrobyt narodu bierze się tylko i wyłącznie z pracy a nie z rozdawania pieniędzy niepracującym, czy robiącym dzieci. Jeżeli chodzi o zwiększenie podaży pieniądza, to stary cwany Judejczyk, jakim niewątpliwie był Friedman, Ameryki żadnej nie odkrył. Doszedł do takich samych wniosków jak  m. in. Knapp, Feder, Kalecki, Keynes, czy o zgrozo, Marks i Engels. Wszyscy oni zauważyli, że pracownicy każdego jednego przedsiębiorstwa nie są w stanie wykupić całej swojej produkcji za zarobione pieniądze, ponieważ wysokość kosztów przedsiębiorstwa, nigdy nie może  przekroczyć wysokości przychodu a koszty płac, włącznie z zyskiem właściciela, są tylko częścią kosztów. Stąd wniosek, że wszyscy pracownicy danego kraju, nie są w stanie wykupić wszystkich wyprodukowanych przez siebie towarów. Nazywamy to siłą nabywczą społeczeństwa. W Polsce wynosi ona ok. 46% a w najbogatszych krajach sięga 70%. W tym momencie ktoś mądry zapyta: dlaczego jeszcze wszyscy nie zbankrutowali? Dlatego, że sobie z tym radzą. Niestety w najgorszy z możliwych sposobów:   usdebtclock.org  Wszyscy wymienieni przeze mnie wcześniej ekonomiści podali sposoby na zatrzymanie tych liczników a jeden z nich zrobił to naprawdę. Mnie jednak najbardziej odpowiada koncepcja Friedmana i jest to oczywiście moja subiektywna ocena. Jak przestudiujesz Friedmana, być może zrozumiesz. Jeżeli nie - pytaj. Wytłumaczę.    
marsie
Do mjk1: Jeżeli ja nie powinienem pisać, to Twoje pseudonaukowe wypociny, które tu systematycznie rozsiewasz, w ogóle nie powinny ujrzeć światła dziennego! A o mój mózg się nie martw, ja go przynajmniej mam! Darmowych obiadów nie ma, zawsze ktoś musi zapłacić, o czym wiedział już tow. Gomułka (!), choć korzystał do oporu, Polakom zalecając kiszoną kapustę. Pisz za siebie i choć raz coś naprawdę wyjaśnij, zamiast odsyłać do swych wydumanych „mędrców”, którzy wszystko wiedzą. Dużo zdrowia życzę, bo nic innego już tu nie pomoże! PS. Do „mniej kumatych”, jak pisał tu znany krakowski bloger - „strata czasu i atłasu” dotyczyła tego, że komentarz ukazujący się po 2 np. godzinach to faktycznie „scia”. Pozdrówka!  
angela
A kto zmusza pisać komentarze. Wolna wola. 
angela
Mjk o jakim kapitalizmie pisze,  czy takim, że zakłady pracy spriwatyzowali, tzn oddali za grosze, często zachodnim państwowym!!!! firmom, które to firmy szybko  splajtowaly, maszyny wywieziono, a ludzi, na bruk. Młodzi i opetatywni wyjechali, a reszta przymietala głodem, lub na smieciowkach harowali za nędzne grosze, bez stałego zatrudnienia, a często i ubezpieczenia.  VAT brać można, a korporacje podatków nie płacić, ale już miska zupy, to przestępstwo. 
mjk1
„Doprawdy, tu pisać komentarze to strata "czasu i atłasu"- pozdrówka!” Podpisuję się pod tym obydwoma rękami z jedną małą poprawką. To Ty Marsie nie powinieneś pisać i to nie tylko tu, ale nigdzie. Na Twoim bowiem przykładzie widać, jak najpierw propagandziści tego, co nazywano u nas socjalizmem a potem piewcy tego, co nazywa się u nas kapitalizmem, fantastycznie sprali Ci mózg. Teraz tłumaczę dlaczego. Guru wolnorynkowej gospodarki, niejaki Milton Friedman powiedział, że nie ma czegoś takiego, jak darmowy obiad. I Ty w to wierzysz Marsie. Gdybyś jednak zamiast wierzyć, wiedział, to wiedziałbyś również, że Uncle Mieltie podał rozwiązanie tego problemu. Nie martw się jednam Marsie, 98% naszego społeczeństwa też wszystko opiera na wierze a nie wiedzy. Wierzyli Gomółce, Gierkowi, Jaruzelskiemu, to teraz wierzą kolejno wszystkim po 1989 r. Jeżeli wiec dalej wszyscy wszystko będą opierali na wierze a nie wiedzy, nic w naszym kraju się nie zmieni. Na lepsze nie zmieni. I na koniec Marsie, jak już dogrzebiesz się do rozwiązania Friemana, co należy zrobić, aby każdego było stać nie tylko na obiad i jednocześnie kucharzom, producentom, nie tylko tych obiadów, opłacało się produkować więcej i lepiej – daj znać. Pozdrówka.    
marsie
Doprawdy, tu pisać komentarze to strata "czasu i atłasu"- pozdrówka!
marsie
"Oj... brakuje mi tych inhalacji, ale także zabiegów, bo jak pracowałem w uzdrowisku to mogłem korzystać ze wszystkich zabiegów do woli.." Czyli - korzystałem "za darmochę", na nasz koszt, bo tam pracowałem? Ojej - czas już chyba najwyższy na ten z dawna obiecywany zabieg! Pozdrówka!
Anonymous
Swoją drogą te tężnie po podpaleniu dadzą piękną mapę Śląska w razie nalotu w warunkach burzy elektromagnetycznej. Z pozdrowieniami dla cienkopisów.
Do wpisu: Jeziorak - wspaniałe miejsce do żeglowania
Data Autor
Anonymous
Przypomniał mi się dowcip - ogłoszenie: "Mam wiatry. Poszukuję wspólnika z żaglówką." Trochę o moich obecnych siłach do wiosłowania, a trochę polityczny.
tricolour
No to widać, że wodników szuwarków jest więcej... Z drugiej zaś strony w moim Wrocławiu nie mamy obszernych akwenów i jest tylko Wrocławski Węzeł Wodny. Po powodzi wyremontowany w sporym stopniu, mamy marinę śródmiejską, w zimowisku barek jest szkółka dla maluchów. Może się trochę pochwalę (ale w sumie mam czym) - pływam tym, co sam zbudowałem. Przed kilku laty, wcześniej zarażony przez kolegę, zainstalowałem autocada i bodajże w dwa tygodnie zaprojektowałem RIBa. Dwa lata zajęła mi budowa, wyposażenie rejestracja w związku motorowodnym, a także uzyskanie SRC. Jest więc zabawka dla mnie oraz dla 8-letniego syna, którego przecież trzeba na czymś wychowywać, by nie stał w przyszłości po bramach. Mam nawet blog z budowy... w sumie trochę nocy ukradłem żonie.
wielkopolskizdzichu
"na Omedze w wieku 20 lat. Świetna i szybka łódź na krótkie wyprawy bez deszczu." Jak na Odważnego Prawdziwego Polaka gotowego pogonić kacapstwo, to dziwnie bojącym się deszczu Pan jesteś.
krzysztofjaw
Nie ma na co czekać. Jak Pan pływa kajakiem to i pokocha Pan żeglowanie.  Pozdrawiam
krzysztofjaw
Oj. Ja też egzaminy pływania na patenty żeglarza i sternika jachtowego robiłem na Omedze w wieku 20 lat. Świetna i szybka łódź na krótkie wyprawy bez deszczu. Też miałem przerwę, ale powróciłem do pasji jakieś 10 (po niemal 8 letniej przerwie) lat temu i nie żałuję. Warto, naprawdę warto powrócić nawet po dłuższej przerwie. Żeglowania się nie zapomina tak samo jak jazdy na rowerze czy jazdy samochodem. Jeden rejs i wszystko wraca, całe doświadczenie i... młodzieńcze wspomnienia.  Pozdrawiam
krzysztofjaw
Bardzo mi miło spotkać na blogu miłośniczkę Jezioraka. Bowiem naprawdę warto poznać jego urok. Ja też z reguły spędzam tam dwa tygodnie. Łódź zostawiam u znajomego w Siemianach. W tym roku zdrowie przeszkodziło mi w wakacjach nad tym jeziorem, ale w przyszłym roku sobie nie podaruję :). Życzę wszystkiego dobrego i nabrania sił na resztę roku, bo żeglowanie naprawdę uspokaja, daje wyciszenie i radość, które zostają na wiele miesięcy.  Pozdrawiam 
Anonymous
Nie umiem pływać na żaglówkach ale zdarzyło mi się je opłynąć kajakiem - w sensie wyścignąć.
paparazzi
Fajnie pan opisał żeglowanie aż łezka w oku się zakręciła. Pływałem na Mazurach bardzo dawno temu /robiłem sternika na obozie szkoleniowym/ na Omedze. Co za wspomnienia! Teraz już zaawansowany wiekiem tez pływam na Thunderbird po Boston Harbor. Zdobyta wiedza na Mazurach zawsze procentuje. Stopy wody pod kilem.
Izabela Brodacka Falzmann
Od lat żegluję po Jezioraku. Zdarzyło mi się nawet kilka lat temu spędzić Sylwestra w namiocie w Widłągach. Własnie wróciłam z dwutygodniowego biwaku na wyspie Czaplak. Łódkę trzymam w Matytach. To tylko stary Zefir. Pozdrawiam serdecznie. Izabela