|
|
Dark Regis Dlatego że jest rządem, napisałem to przecież. Jak ktoś bierze władzę w państwie i nad urzędnikami, ma aparat kontroli w garści, to niech się nie miga przed odpowiedzialnością. Z tym, że chyba w tym rządzie nie ma aż tak głupiego ministra, żeby brał na klatę przewinienia jakiegoś góralskiego inżyniera albo konserwatora, który latami "nie dopatrzył się uchybień" i "nie widział zagrożenia" (że zagrożenie jest zdiagnozowane i opisane, to stoi w tym dokumencie PDF linkowanym powyżej), prawda? Z drugiej strony, gdyby minister nie był zainteresowany, to taki konserwator każdemu z nas powie w oczy "pocałuj mnie gdzieś". Zna Pani powiedzenie o dźwigni i poruszaniu Ziemi? |
|
|
Dark Regis Doskonale wiem co mówię. Mam tu n-lat zajęcia praktyczne z dużą anteną kierunkową na czubku dachu. Ostatnio monter spalił mi za pomocą samej tylko anteny kartę sieciową w komputerze. Jest to jak najbardziej możliwe nawet po zwykłym podniesieniu mocy sygnału. Tyle szkód może dokonać np. takie małe przepięcie poprzez dwie kondygnacje po skrętce. O izolowaniu i zwodach dla anten i masztów jest w tym dokumencie: tv-zbiorowa.pl
Oczywiście jest to nic wobec piorunów, które sam rzucam :). Kiedyś montowałem dysk twardy, ubrany w sweter z włóczki syntetycznej, a z końcówki włosa na palcu serdecznym, co poczułem wyraźnie, strzelił mikro piorunek. Dysk poszedł się ... Nie mogłem się ze wściekłości zdepilować, bo to jeszcze nie były te czasy, nie ta mądrość etapu. A tak oto działa niezaizolowany przewodnik na "uziemionego" człowieka (końcówka)
;)
youtube.com |
|
|
tricolour @imc
Przepraszam, ale szanowny kolega bzdury plecie. Pioruna się nie izoluje tylko robi uziemienie. Jak Pan sobie wyobraża izolator skoro iskra piorunu może przebyć i kilometr?
Anteny telefonii sa uziemione dla pradu stalego. |
|
|
xena2012 Do imć Waszeć z 12:57..........Swoim wpisem dał Pan świetny pomysł opozycji z atakowaniem rządu odnosnie metalowych łańcuchów i krzyza.Znając opozycję na pewno tę szanse wykorzysta przed wyborami,tylko kogo z rzadu wskazać do dymisji? Może mnie Pan nazwać pisowskim trollem jak zapowiedział we wpisie za zwrócenie uwagi ale dlaczego akurat ten rzad jest odpowiedzialny wg Pana?. |
|
|
Anonymous Z szacunku dla Pana nie będę licytował. Pas. |
|
|
Dark Regis Panie Marku, nie chodzi o to, żeby łańcuchy zdejmować, lecz żeby je zaizolować Jak należy. Co by szkodziło, jakby te ogniwa były takie jak powiedzmy zamki szyfrowe do rowerów? Nie mówię o kodach, ale o izolacji metalu, a tym przypadku wiązki stalowych drutów. Tu nie chodzi o to, żeby wykluczać ryzyko, ale w dużo mniej prawdopodobnych przypadkach służby ajwajują, że potencjalny zamachowiec ma zbyt dużo swobody. Może dlatego nikogo to nie obchodzi, że jeszcze nikt nie wpadł na pomysł podłączenia przenośnego generatora do łańcuchów ;). Ale z tymi TIR-ami wjeżdżającymi w tłum było tak samo "A tam, e tam, niemożliwe". Analogiczny problem maja Niemcy z wpychaczami pod pociągi na stacjach. Owszem, gdy jeszcze żyli tam tylko ludzie cywilizowani, to było to (warunkowo) niemożliwe. Ale teraz jest.
Sprawa tłumów na szlaku woła o pomstę do nieba. Ciekawe czy dopuszczono by do koncertu w sali z małą liczbą wąskich wyjść awaryjnych. Skąd to pytanie, przecież kiedyś dopuszczono i akurat ktoś puścił racę w dekorację. Niby nic, a ludzie wydeptali się sami nawzajem. To samo może być w górach i nie trzeba piorunów - wystarczy niedźwiedź. Zobaczylibyśmy wtedy dantejskie sceny, jak zdrowe młokosy, byczki bez szyi brykają po 3 kamienie w dół jak kozice, rzucając pod niedźwiedzia napotkanymi dziećmi dla spowolnienia gada. Niestety, natura ludzka nie poddana presji jakiejś normalnej religii staje się egoistyczna i dzika.
Krzyża nie trzeba ściągać. Wystarczy go raz a dobrze zaizolować. Tak samo, jak izoluje się anteny sieci komórkowej. Inaczej każda drobna burza paliłaby tam cały sprzęt. Jeśli tam w górach nie wiedzą w jaki sposób i ile uda się tam odprowadzić woltów do ziemi, czyli ile nie pójdzie na łańcuch i dalej nie przepali zelówek ludziom, to niech spytają na politechnice w Krakowie, albo na kolei speców od pantografów. Jak się chce to sposób zawsze się znajdzie. |
|
|
Pani Anna Ja nie mówię nawet o doświadczeniu, tylko o szacunku do natury. Wszystkie wakacje od małego spędzałam w gospodarstwie Dziadków w Świętokrzyskim i doskonale pamiętam, jak dla tych ludzi była ważna prognoza pogody. W tamtych czasach każdy rolnik potrafił przewidziec pogodę obserwując przyrodę, zachowanie zwierząt i ptaków. Potem nastała telewizja i dziennik telewizyjny. To, co akurat powiedział pierwszy sekretarz KC ludzie mieli w głębokim poważaniu, ale kiedy zaczynała się prognoza pogody w domu obowiązywała cisza, także nas dzieciaków, żeby dziadkowie w skupieniu mogli tego wysłuchać. To było ważne, bo od tego zależało ich bytowanie, ich zbiory, ich plany na nastepny dzień. Lęk i szacunek do burzy był powszechny, w oknach paliły się gromnice i tylko szaleniec wychodził z domu. A i tak prawie nie było lata, żeby we wsi lub w okolicy nie trafił kogoś piorun, śmiertelnie. A to ktoś nie zdążył do domu i schronił się pod drzewem, a to ktoś niósł kosę na plecach, a sąsiadowi zdarzyło się dosłownie na chwilę wyjść żeby sprawdzić, czy u zwierząt wszystko w porządku i piorun akurat wtedy uderzył w wysokie drzewo rosnące na środku podwórza. Ci ludzie Tatr w swoim życiu na oczy nie widzieli, ale zaręczam, że nigdy nie poszli by w górę przy najmniejszych grzmotach! Obecnie niech pan to spróbuje wytłumaczyć mieszczuchom. Im bilbordy nie pomogą. Teraz, kiedy każdy ma smartfona w kieszeni i w dowolnym miejscu i czasie może sobie sprawdzić aktualną prognozę najczęściej ma to gdzieś, selfi jest ważniejsze, żeby koledzy w korpo zobaczyli. |
|
|
krzysztofjaw Z tym drugim punktem się zgadzam. Tak winno być w Tatrach.
Pozdrawiam |
|
|
krzysztofjaw Napisałem, że odradzam zaczynanie wędrowania od Tatr. To jest po prostu głupie. Zaczynajmy od mniejszych gór, ale jak to sprawdzić? Kiedyś były takie książeczki górskie, gdzie zbierało się punkty za dojście na różne szczyty i przejście różnych szlaków. Pieczątki zdobywało się w schroniskach. Może to jest metoda sprawdzenia doświadczenia?
Pzdr |
|
|
krzysztofjaw Tutaj jako miłośnik gór zgadzam się z Panem. Niektórych nie da się zreformować i nie uważają w ogóle prognoz za obowiązujące. Nawet ja zawsze przed wyjściem i to nie tylko w Tatry sprawdzam pogodę na najbliższy dzień i nie wybieram się w góry, kiedy jest choćby namiastka niebezpieczeństwa pogodowego. Wiem, że wydarzyła się tragedia, ale jak można z dzieciakami wchodzić przy słyszalnych grzmotach? Wbrew pozorom Giewont wcale nie jest łatwą górą do zdobycia, szczególnie dla początkujących a zejście wymaga trochę wysiłku. Dlatego też raczej obwiniałbym samych turystów. Po co wchodzili, gdy były grzmoty... nawet bez deszczu? Inną sprawą jest to, żeby pojawiły się w najbardziej uczeszczanych i prowdzących w góry miejscach bilbordy, które poazywałyby pogodę na każdy dzień, na czerwono lub zielono. To by pomogło, ale zamykanie tras jest obłędem.
Pozdrawiam |
|
|
paparazzi No i liny, gruby sznur jak diabli. Nie ma łańcuchów. |
|
|
chatar Leon 1. To, że metal przewodzi prąd oraz to, że wzniesienia są niebezpieczne podczas burzy, jest w programie szkoły podstawowej! Ludzie, którzy pomimo burzy pchali się na szczyt, kwalifikuje ich do nagrody Darwina (takowe przyznaje się za wyjątkową głupotę danego osobnika, której skutkiem była śmierć tegoż).
2. Ograniczenie przebywania przypadkowych osób w górach, przynajmniej na terenie parków narodowych, wcale nie byłoby taką absurdalną rzeczą.
W parkach narodowych w Stanach Zjednoczonych do wyjścia na niektóre szlaki niezbędne jest otrzymanie pozwolenia, niekiedy limituje się ilość osób i czas wyjścia na szlak a na niektórych trasach ranger sprawdza wyposażenie. |
|
|
Anonymous Od zawsze wiadome było, że na Giewont i szlaki z łańcuchami się nie idzie w czasie burzy a i na grani bez łańcuchów jest dużo większe niż przeciętnie rażenie piorunem. Masz Waszeć rację, skąd zatem pomysł z tym procesowaniem się. To lewicowa abberacja. Ryzyko jest naturalną cechą życia i wolność polega na tym, że decydujemy sami ile chcemy go podjąć. Chociażby idąc na Giewont w czasie burzy. Zdarzyła się z tego powodu tragedia i wszyscy bolejemy wyobrażając sobie spadających ludzi i stertę jęczących ciał u podnóża. To było zdarzenie losowe jak z kolarzem, który zjechał z drogi i uderzył głową w beton. Losowe mimo, że częściowo przewidywalne, bo każdy kto był na Giewoncie, wie jaki tam tłok, i że nie da się ewakuować z kolejki ludzi, z których połowa schodzi plecami do zbocza co pogłębia ich lęk. Tylko patrzeć jak ofiary zostaną wykorzystane przez czerwoną zarazę do wprowadzania przepisów, zamykania szlaków, wymiany łańcuchów na plastikowe, zdjęcia krzyża, ubezpieczeń, chodzenia z przewodnikiem, limitowania ruchu. To tak jak z ruchem drogowym i posiadaniem broni. Te same mechanizmy ograniczania ludziom prawa do życia pod pozorem troski o nich. Oczywiście my też żerujemy na tym nieszczęściu bo przeżywamy je - widocznie to potrzebne do zapamiętania niebezpieczeństwa i uczenia się na cudzych błędach. |
|
|
Pani Anna Pisze pan oczywiste oczywistości, ale chyba jednak działa coś takiego, jak dobór naturalny. Kto na litość lezie w góry kiedy w prognozie stoi jak byk, że spodziewane są burze? A Tatry to nie sa byle pagórki..
Fakt, nie było specjalnego ostrzeżenia, bo tej burzy nie towarzyszył ani wiatr powyżej 70km, ani opady deszczu powyżej 20mm. Ale prognoza była, a burza to burza, zwłaszcza w górach, do kilku osób może to teraz dotarło, ale na jak długo? |
|
|
Dark Regis To przez 90 lat nikt w Zakopanem nie wiedział, że pioruny strzelają w metalowe konstrukcje na szczytach gór? A w zasadzie odwrotnie, to metalowe, spiczaste i wystające w górę konstrukcje inicjują pioruny. Coś mało spostrzegawczy są tam ludzie, albo zwykłe olewusy. To samo z żelaznymi łańcuchami na szlakach. po co w ogóle wpuszczać górali na uczelnie techniczne, np. na wydział elektryczny, skoro to nie przynosi żadnego skutku. Znów wszystko "dzieje się przypadkiem i znienacka" jak to w Polsce. Na miejscu tego porażonego obcokrajowca pozwałbym polski rząd o gigantyczne odszkodowanie za narażanie życia turystów zagranicznych. Może to przywróciłoby proporcje pomiędzy zapobieganiem, a wchodzeniem w cztery litery różnym zbieraninom, pomiędzy myśleniem, a ssaniem koryta. Dlaczego rząd? Napiszę, bo zaraz się zbiegną pisowskie trolle z pretensjami. Dlatego, że w każdej firmie, w każdej organizacji, albo w wojsku odpowiada zawsze zarządzający, prezes albo dowódca. Potem może sobie szukać kolejnego jelenia w dół po szczeblach zależności, ale nie może sobie z własnoręcznie wystruganej z ogórka hierarchii robić dupochronu. Wszystkie wieże i konstrukcje na wszystkich górach ściągają pioruny i ja wiem to od dzieciństwa. Choć w moim mieście za górę robiła piaszczysta morena wysokości 4 pięter porośnięta lasem. Kopaliśmy tam potem "szklane kamienie". |