Otrzymane komantarze

Do wpisu: Komentarz odnośnie zdarzeń podczas Marszu Niepodległości
Data Autor
tricolour
Bardzo dobrze, że Policja potraktowała gówniarzy z broni gładkolufowej. Na drugi raz może zasłużą na ostre.
Pani Anna
"gównianie ladacznice" no, no... Nie znam przekroju zawodowego bioracych udziału w protestach kobiet/dziewczyn ale to skojarzenie u nobliwej Pani dr zajmujacej się czytaniem przedwojennych ksieży troche zaskakuje.
Do wpisu: Znów parę słów od Adama Podwina
Data Autor
dr Anna
Chciałabym wierzyć, że ma Pani rację, ale obawiam się, że jest inaczej. Młodzi ludzie bardzo chętnie czytają książki, jeśli ktoś ich do tego zachęci. Bywają tacy nauczyciele, którzy potrafią nakłonić młodych do przeczytania całych tomów różnych dzieł. Nastolatki, o których wspomniałam, mogły poszukiwać wizerunku Lenina na magnesie, właśnie ze względu na to, że coś jednak autorstwa Lenina przeczytały. Na temat wzmożonego zainteresowania literaturą marksistowską w ostatnich latach wspominają sami antykwariusze. Takie też  książki przynoszą ze sobą m.in. na różne kiermasze. Sądzę, że jednak istnieje jakaś grupa wykazująca szczególne zainteresowanie marksizmem i czytająca stare dzieła Marksa i Lenina. Pytanie jest takie : jaki cel przyświeca tym ludziom ?   
sake2020
Mogę Panią uspokoić w kwestii tych dziewuszek poszukujących dzieł Lenina.Wątpię czy udałaby im się sztuka przeczytania więcej tytułu i dwu stron bez ziewania.Zresztą znudzone zajmą się jak codzień swoją komórką bądź smartfonem.Co najwyżej postawią te tomiska na półce by zaimponować jakiemuś koledze czy chlopakowi równie mądremu jak one.
Do wpisu: NIEZWYKLE WAŻNA PUBLIKACJA z 1936 roku !!!!!!!
Data Autor
Ryszard Surmacz
@ Autor Gdy się człowiek wczyta w powojenna literaturę historyczna i porówna ja z przedwojenna, to wyłazi na wierzch skala pracy i niesamowitego wysiłku nowych elit w kierunku zmiany nie tylko podstawowych lektur obowiazkowych, ale też przepracowania całego kodu kulturowego. I na tym bigosie wykształciło się wiele powojennych roczników akademickich, dziś z najwyższymi tytułami. To tak, jakby na powalonym kościele wybudowano bożnicę tylko po to, aby zakopać wspomnienie o niej i ja zaszpuntować na amen.
mjk1
„Wszystkie powyższe cytaty pochodzą z książki: "Katolicyzm a komunizm", autorstwa Antoniego Starodworskiego, wydanej w 1936 roku w Warszawie”. W tej katolickiej Warszawie, która w tymże 1936 r. po względem świadczenia usług seksualnych, konkurowała z ateistycznym Paryżem i wcale nie była w tym gorsza. Cały zaś kraj, którego stolicą była Warszawa, szczycił się też najwspanialszym systemem edukacji, którego zasługą, aż do tragicznego września 1939 r, był dwudziestoprocentowy analfabetyzm (co piąty mieszkaniec kraju nie umiał ani czytać ani pisać). Do samego końca, to sanacyjne dziadostwo, nie osiągnęło poziomu życia z okresu zaborów, w żadnym z zaborów.   W 1945 r. kraj siłą zajęli komuniści i w zaledwie kilka lat poradzili sobie z analfabetyzmem, z którym ta wspaniała II RP nie mogła uporać się przez 20 lat. Do lat siedemdziesiątych swą fatalną polityką gospodarczą doprowadzili do tego, że po względem produkcji sprzedanej, staliśmy się zaledwie ósmą potęgą gospodarczą Świata. Rozpoczęta w 1945 r. bezwzględna walka z kościołem doprowadziła do tego, że mieliśmy tak pełne kościoły, jak nikt w Europie. Na szczęście w 1989 r. wszystko wróciło do normy i jesteśmy na najlepszej drodze do powtórzenia osiągnięć tej wspaniałej II RP z analfabetyzmem włącznie. Demokratycznie wybrane rządy, już nie tylko nie walczą z Kościołem a wręcz go wspierają, tylko ci głupi mieszkańcy jakoś zrozumieć tego nie potrafią.        
Zygmunt Korus
Porażające! Nic dodać, nic ująć...
hr.Levak-Levatzky
@Autorka Pani nadal w to wierzy, że ktoś ma zdrowie to wszystko czytać..?!
Do wpisu: NIEZWYKLE WAŻNA PUBLIKACJA z 1936 roku !!!!!!!
Data Autor
dr Anna
Zapomniałam napisać, że polecam też Państwu książkę x. Stanisława Podoleńskiego zatytułowaną "O życie nienarodzonych" z 1933 roku. Całość tekstu dostępna jest w serwisie "Polona.pl".  
tricolour
"Jeśli autorem dzisiejszych działań nie jest Kreml, to jest nim ktoś, kto na rosyjskiej "ideologii" wzoruje się w wysokim stopniu" - doktor praw z komunistycznej uczelni. Wraz z grupą czerwonych pomagierów. To oczywista oczywistość.
wielkopolskizdzichu
Stęknęła i urodziła...mysz.
Do wpisu: Komentarz do aktualnej sytuacji - strajki głupich kobiet
Data Autor
dr Anna
Zapraszam wszystkich z Państwa (również Panią "Sake") do zapoznania się z moim nowym wpisem na blogu.
sake2020
Jak rozumiem wg Pani prawnikami mogą być wyłącznie praktykujący katolicy,bo inaczej nie są w stanie wydać sprawiedliwego wyroku.Czy wiedza religijna ma być warunkiem i kryterium ich zatrudnienia?Odnośnie zmiany ustroju dodaję,że wcale nie uznaję konieczności zmiany ustroju,a jedynie zwróciłam uwagę że w tym celu zachodzi konieczność zmiany Konstytucji.Państwo wyznaniowe i powrót do niego nie jest dobrym pomysłem.Dodam,że jestem kobietą ,katoliczką ale nie jestem w stanie zgodzić się z Panią z żadnym zdaniem w powyżej umieszczonym komentarzu.  
Pani Anna
dr  Anna "Nie sądzę, by duchowni potrzebowali pięciu lat nauki, by odnaleźć się w gąszczu paragrafów" - tak jest szanowana Pani, wystarczy półroczny kurs, całkiem jak dla tych "sędziów" tuż po wojnie. Odnaleźć się w gąszczu paragrafów potrafa już studenci, ale 5 letnie studia to nie tylko nauka paragrafów. Potem dochodzi 3letnia aplikacja + asesura -potrzeba ok. 9 lat, żeby wykształcić młodego, nieopierzonego sędziego. Całe szczęście, że nie Pani o tym decyduje, pomimo przekonania o genialności duchownych. A co oznacza "sądownictowo kościelne równoważne świeckiemu" to tylko Pani wie, albo i nie.
dr Anna
A zatem rolą i obowiązkiem prawników nie jest funkcjonowanie na średnim poziomie intelektualnym i znajomość podstawowych zasad materii, która zawsze nas kształtowała kulturowo i społecznie ? Czyż właśnie taką materią nie jest religia ? W jaki sposób sędziowie mogą wydawać sprawiedliwe wyroki, prokuratorzy oskarżać kogokolwiek, a adwokaci znać granice obrony swoich klientów, skoro nie orientują się w zakresie podstawowej wiedzy religijnej ? Czyż przypadkiem właśnie ten brak wiedzy i brak praktyki religijnej nie jest odpowiedzialny za to, że prawnicy nie potrafią już zrozumieć znaczenia pojęcia "moralności publicznej" ?  Nie wymagam od prawników żadnych cudów. Wskazuję jedynie na ewidentne braki mające decydujący wpływ na ogólnospołeczne funkcjonowanie tej grupy zawodowej. Znajomość określonych wzorców konstrukcji przepisów prawa (przepisy prawa kanonicznego) ułatwia orientację w zakresie nieco innej dziedziny (prawo świeckie). Nie sądzę, by duchowni potrzebowali pięciu lat nauki, by odnaleźć się w gąszczu paragrafów. Ad. "Sugerowanie zmiany ustroju przez tworzenie państwa wyznaniowego uważam za żart". Nie napisałam nic nowego, ustosunkowałam się jedynie do Pańskiej wcześniejszej wypowiedzi, przyznając Panu rację w zakresie konieczności zmiany ustroju. Aczkolwiek, uważam, że taka zmiana byłaby korzystna. Sądownictwo kościelne równoważne świeckiemu mogłoby okazać się niezwykłą pomocą dla tego ostatniego. I wszyscy doskonale zdajemy sobie z tego sprawę.  
Pani Anna
"obecne prawo karne wywodzi się z prawa, które było opracowywane przez katolickich kapłanów ! " Cywilizacja łacińska opiera się m.in. na rzymskim prawie prywatnym, spisanym po łacinie, może dlatego tej Pani pomyliło się z prawem kanonicznym, czy "opracowywanym przez katolickich kapłanów" cokolwiek by to nie znaczyło. Szkoda tego komentować.
sake2020
Pani chyba kpi.,,Wykształcony duchowny z łatwością sobie poradzi z zasadami prawa karnego.''.Własciwie więc po co nam studia prawnicze trwające 5 lat skoro duchowni poradzą sobie z materią prawniczą,bez problemu i z pomocą starych ksiąg kanonicznych ,ba nawet wskażą błędy i pokonaja wiedzą prawniczą świeckich jurystów.Czy nie sądzi Pani że rolą i obowiązkiem prawników nie jest zrozumienie podstaw wiary religijnej?.Ta pozostawiona jest Kościołowi.Sugerowanie zmiany ustroju przez tworzenie państwa wyznawiowego uważam za żart z Pani strony. .
wielkopolskizdzichu
"obecne prawo karne wywodzi się z prawa, które było opracowywane przez katolickich kapłanów ! " Kompletna bzdura. Tytuł dr chyba na WUML  dali.
dr Anna
Formalnie, można to przeprowadzić poprzez zmianę Konstytucji. Myślę, że konieczny byłby zapis o państwie wyznaniowym. Wtedy sądy kościelne możnaby wpisać do Ustawy określającej ustrój państwa.  Dobrze wykształcony duchowny (albo też niezwykle ambitny) z łatwością poradzi sobie z przyswojeniem zasad prawa karnego. Będzie też gotów wskazać prawnikom czy sędziom świeckim ewidentne błędy w kodeksie karnym, na które ci nie zwracali dotychczas żadnej uwagi. Mało kto wie, że mnóstwo rozwiązań z aktualnie obowiązującego prawa karnego pochodzi z ... dawnego prawa kanonicznego. Gdyby duchowni przejrzeli stare książki na temat prawa kościelnego oraz prawa kanonicznego, mieliby szansę "pokonać" świeckich prawników i sędziów w proponowaniu najbardziej optymalnych rozwiązań. Z tego, co aktualnie zauważam, część wysoko wykwalifikowanych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości zupełnie nie rozumie PODSTAW wiary religijnej. Obawiam się też, że nie do końca rozumie znaczenie określonych wydarzeń historycznych dla rozwoju katolicyzmu w Polsce. Nie radzi sobie również z właściwym pojmowaniem obecnie rozgrywających się scen na ulicach. Oni zyskaliby najwięcej w przypadku kilku rozmów z dobrze wykształconym (i raczej starszym kapłanem). Dla księży natomiast dotarcie i przyswojenie treści zawartych w łacińskich podręcznikach nie powinno nastręczać większych trudności. Podkreślam raz jeszcze, obecne prawo karne wywodzi się z prawa, które było opracowywane przez katolickich kapłanów !  A, tak na marginesie - związki teologii z prawem są nierozerwalne, choć ostatnio nieco zapomniane. Przyznaję jednak, że zmiana Konstytucji jest krokiem nadzwyczaj ryzykownym. Poza bezwzględną potrzebą nie należy korzystać z tego typu narzędzia.   
Pani Anna
Napisałam już, że ta notka w zasadzie nie nadaje się do komentowania, ale Pani coraz bardziej brnie w to kuriozum. Mam tylko jedno pytanie, jak sąd kościelny rozumiał "moralność publiczną" udzielając unieważnienia ślubu dwukrotnemu rozwodnikowi, którego małżeństwo było błogosławione przez samego papieża, a tym samym 2 prawowitych dzieci uznał za nieślubne? Następnie ci duchowni tak podobno doskonale pojmujacy definicje moralności publicznej udzielili dwojgu podwójnym rozwodnikom kolejnego już ślubu kościelnego i to w świętym sanktuarium, w świetle kamer. Dziekuję za uwagę.
sake2020
Sugeruje Pani zmianę Konstytucji?Jesteśmy państwem świeckim,nie wyznaniowym więc nie można spekulować o sądach kościelnych i ich wyższości nad prawnkikami.Jakie wyroki może wydawać sąd kościelny nawet nie znając Kodeksu Karnego którego przepisy przerabia się na studiach prawniczych.Tak jak architekt nie ma prawa np.leczyć,tak kończący Seminarium Duchowne nie są władni pracować w zawodach prawniczych bo nie mają na ten temat wiedzy.Misjonarze,lekarze którzy przed wstapieniem do zakonu wcześniej pracowali w tym zawodzie  oczywiście mają prawo nadal praktykować.Tu nie pomoże ,,język teologiczny'' ani ,,duchowość''-trzeba posiadać odpowiednie wykształcenie.Nie oznacza to,że nie ma przypadków wyjątkowych zdolności i możliwości kariery dla osób duchownych,chocby Stanisław Staszic jest najlepszym tego przykładem.On oprócz tego że by zakonnikiem posiadał ogromną wiedzę,studiował na róznych kierunkach i umiał się nabytą wiedzą posłużyć.
dr Anna
Uważam, że dorośli są znacznie mądrzejsi od młodzieży, choć dobrego zdania o pokoleniu obecnych 40-latków (rodziców dzisiejszej młodzieży) nie posiadam.  Są sprawy i problemy,do rozwiązania których niezbędna jest konkretna wiedza i wielka mądrość. Prawnicy świeccy, sędziowie świeccy, poprzez to, że długie godziny spędzają nad przepisami, nie zyskują całościowej perspektywy pomocnej w adekwatnym odniesieniu się do określonej sprawy. Proszę mi wierzyć - oni "myślą" konkretnymi przepisami, gdy tymczasem bywa, że trzeba oderwać się od jakichkolwiek artykułów i przyjrzeć danej problematyce od strony duchowej, teologicznej. Wielu prawników miewa coraz większe kłopoty ze zrozumieniem pojęcia "moralność publiczna", podczas gdy termin ten jest doskonale pojmowany przez zwykłego człowieka, a szczególnie mocno akcentowany przez duchownego. Odnoszę wrażenie, że duchowni mogliby okazać się znacznie bardziej sprawiedliwymi w ocenie pewnego rodzaju spraw. Jednocześnie ich osąd posłużyłby w przypomnieniu całej społeczności tego, co najważniejsze, a co bardzo często "umyka" ocenie prawników czy sędziów. Nie znaczy to bynajmniej, że nie doceniam ciężkiej pracy świeckich specjalistów od prawa. Być może, wtedy, gdybyśmy dopuścili do większego udziału w ogólnym wymiarze sprawiedliwości sądownictwo kościelne, zniknęłoby wiele sztucznie tworzonych dylematów, poprawie uległaby ogólna ocena sądownictwa, a przeciętni obywatele mogliby z dumą powiedzieć, że w sądach zapanowała sprawiedliwość. Godnym rozważenia jest na przykład rozdział spraw i rozdysponowanie ich według kryterium rodzaju, do konkretnego typu sądu : kościelnego lub świeckiego. Sprawy naruszające w jakikolwiek sposób "moralność publiczną" kierowane byłyby do sądów kościelnych, podobnie przestępstwa na tle obyczajowym, czy nawet występki przeciw obyczajności. Podobnie sprawy, w których jakąkolwiek rolę odgrywałby czynnik religijny. Pozostałe, tak jak dotychczas, rozstrzygane byłyby przez sądy świeckie. Odbarczając sądy świeckie od spraw tyczących się szeroko pojętej moralności, świeccy sędziowie i prokuratorzy dysponowaliby większą ilością czasu, którą mogliby poświęcić na dokładniejsze badanie spraw, które by do nich trafiały. Pomysł reformy prawa karnego podjęty przez duchownych miałby na celu uzupełnienie luk prawnych, zaostrzenie karalności za określone czyny, zaostrzenie wymiaru kary dla młodocianych przestępców, opracowanie idei zakładów wychowawczych, do których trafiałaby młodzież z ewidentnymi brakami wychowawczymi, określenie procedury przejmowania danych spraw przez sądy kościelne od sądów świeckich, stworzenie definicji "moralności publicznej", określenie zamkniętego katalogu polskich wartości, których naruszenie powodowałoby pociągnięcie określonego sprawcy do odpowiedzialności karnej etc. Zrównanie w prawach sądownictwa kościelnego ze świeckim przyniosłoby nam wszystkim same korzyści, dlatego namawiałabym wszystkich do poparcia tego pomysłu.  
sake2020
Powinna Pani podyskutować z niejakim Pasierbiewiczem skrobiącym na S24.On w przeciwieństwie do Pani pieje z zachwytu na młodzieżą nazywając ich ,,piękni dwudziestoletni'',a ponieważ mimo słusznego wieku i pandemii wziął udział w krakowskiej manifestacji.Pewnie razem z tymi pięknymi dwudziestoletnimi oraz żeby się nimi zbratać bluzgał ochoczo razem z nimi,może nawet szturmował bramy jakiegoś kościoła.A co tam,raz się żyje nawet jeśli jest się starym grzybem.Nie wiem czy młodzież jest zła a dorośli dobrzy.Jakby byli tacy dobrzy nie wychowali by takich debili co za parę groszy i piwo gotowi są nawet zabić.Mnie zbulwersowały raczej Pani postulaty odnośnie sądów kościelnych i podporzadkowanych ich decyzjom prawników.Czy wykształcenie w Seminarium Duchownym daje jakąkolwiek prawniczą wiedzę przyszłym proboszczom i wikarym?Jak można takie głupoty pisać?.Natomiast wynurzenia odnośnie głupoty kobiet stojących niżej od męzczyzny i które tylko biciem można nauczyć rozumu stawia Panią raczej w gronie wyznawców Allaha 
Pani Anna
Skoro była Pani kiedyś młoda i głupia, czyli robiła Pani różne głupoty, to tym bardziej powinna Pani zrozumieć młodzież radośnie korzystającą z następnych podarowanych jej wakacji przez Pani ulubieńca i jego nominatów. Dzieci i młodzież od 8 miesięcy są trzymane w izolacji, teraz już systemowo wepchnięte w świat internetu (pod pretekstem ha, ha "nauki"). Jest pretekst do wyrwania się na ulicę i wyładowania nagromadzonej energii? Czemu Pani się dziwi? Czyżby nic a nic Pani nie zmądrzała?
Jabe
Czyli społeczeństwo jest dobre, a młodzież – zła. Czy aby nie stała się gorsza ostatnimi laty? Zniechęcanie do wszelkiej prawicowości przynosi owoce. Gratulacje!