|
|
Lech "Losek" Mucha I nie chodzi nawet o jego przekonania, ale o to, że wypisywał herezje o aborcji, a na zwróconą uwagę, na argumenty, reaguje banem... |
|
|
Kazimierz Koziorowski wiec w tym wypadku warto bylo wzmiankowac Wielguckiego bo ta droga, przez pana, dowiedzialem sie o nim istotnej sprawy o (nie)wiarygodnosci blogera |
|
|
Dark Regis Proponuję odwrotnie "Nie wozić obywatela, ale go leczyć w domu", będzie bardziej idiotycznie brzmiało. Ideologia promująca krańcowy redukcjonizm ma jednak wpływ na pracę mózgu. No dobra, bez uszczypliwości.
Chyba prawie żadne zjawisko w realnym świecie nie ma tej własności, że zachowuje się liniowo albo optymalny stan jest jeden i to od razu minimum lokalne. Zwykle jest jakaś bardzo dziwna struktura topologiczna, która bardzo wiele lokalnych dołków i nie bardzo wiadomo, który i dlaczego jest lepszy od drugiego, a szukamy ich na macanego. Za to wspomniane własności mają modele, czyli sztuczne byty "wydedukowane" na podstawie szczątkowych danych i wykreowane na święte dogmaty. Dotyczy to nie tylko ekonomii, ale o ekonomii właśnie rozmawiamy. Przykładem równie sztucznym, co modele ekonomiczne żydów galicyjskich, jest eksperyment z wyobrażaniem sobie ukrytej topologii w przestrzeni złożonej z dróg komiwojażera w problemie NP-trudnym TSP (czyli podaj długość drogi, a nie tylko zdecyduj, czy jest najkrótsza). Ma jednak tę zaletę, że zmusza mózg do rzeczywistej ruchliwości, a nie tylko do zapamiętywania formułek rabinicznych, jak u liberałów. Jest to tak niesamowite doświadczenie, że w Internecie jest nawet specjalna strona, na której o prymat walczą ze sobą różne algorytmy. Jedne są dobre, gdy mapa miast spełnia nierówności trójkąta, zaś inne są przystosowane do innych warunków. Przykłady:
dimacs.rutgers.edu
math.uwaterloo.ca
W innym miejscu wspominałem coś uszczypliwie o mrówkach, a to bardzo użyteczne owady są i należy im się raczej uznanie: people.idsia.ch |
|
|
Jabe Jak konkretnie to się odbyło? Przyszedł carski ukaz, żeby autobusy nie jeździły?
p.s. Dodam, że połączenia nie są infrastrukturą. Są nią drogi i tory, nie to, co po nich jeździ. |
|
|
Jabe Czyli państwo niekoniecznie ma chorego leczyć, ale ma go przetransportować z Pcimia do Koluszek. No to mamy protokół rozbieżności. |
|
|
Dark Regis Ja to wiem od zawsze, ale potwierdzanie tego otwarcie - choć to prawda całkiem oczywista - służy głównie ubeckiej stronie za motyw przewodni kampanii niszczącej Polskę. Po prostu nigdy na przestrzeni tych kilkudziesięciu lat nikt nie pokusił się o poprawne detaliczne zdefiniowanie pojęć "liberalizm" oraz "wolność". Czym się różni liberalizm od wolności i co reprezentuje liberalna koncepcja społeczeństwa. Zaczęto za to utożsamiać te pojęcia ze sobą, choć popularna forma liberalizmu głoszonego choćby przez korwinowców nigdy nie miała z prawdziwą wolnością nic wspólnego. Był to tylko inaczej zrobiony autorytaryzm, zamordyzm, z innej strony pokazana swoboda czynienia tego lub owego i tylko dla niektórych. Którą to swobodę kompletnie inaczej ocenia ze swej perspektywy kamienicznik Korwin, wykształciuch Ryszard i bezrobotny Jaś na zmywaku. Korwin, jak chce dowieść swoich tez, to powinien najpierw rozdać majątek jak radził Chrystus, a dopiero potem się mądrzyć, co jest dobre dla ludzi. Ryszard powinien uczciwie ocenić, czy jego poziom intelektualny jest rzeczywiście aż tak unikalny, zaś jego wiedza aż tak wielka, że zasługuje na zarobki rzędu miliona złotych za poradę, a dopiero potem dobierać się do kieszeni innym, np. korzystającym z 500+. Większość z tego co on zarabia, ja nazwałbym bez ogródek łapówą za pozycję zdobytą dzięki kolegom, dzięki której to łapówie nowi chcą wejść do elitarnego grona. Tak więc mamy wiele różnych rodzajów wolności (gospodarcza, osobista, słowa, wyboru, wyznania, polityczna, prowadzenia badań, zadawania pytań, realizacji celów... itp.), wiele stopni wolności, wiele koncepcji wprowadzania wolności (albo raczej zniewolenia, jak kto woli). Wiele z nich jest z miejsca odrzucana przez ów popularny liberalizm. Na przykład zmuszania wszystkich do uczestniczenia w wyścigu szczurów po kromkę zielonego chleba od dnia narodzin, albo robienie totalnego surwiwalu, żeby niektórzy musieli pracować za miskę ryżu do śmierci, nie jest żadną wolnością, a tylko sprytnym autorytaryzmem bez twarzy. przecież ci cwaniacy dobrze wiedzą, że na giełdzie wszyscy wygrać nie mogą, tak samo w społeczeństwie wszyscy dorobić się nie mogą, a chodzi tylko i jedynie o to, żeby jakaś kasta nie zaczęła żerować na nieszczęściu, chorobach i śmierci milionów ludzi. Liberalizm w postaci ubeckiej, to w zasadzie był kimirsenizm w wersji bardzo light, gdzie obozy pracy zastąpiono niemożnością zgromadzenia środków do życia, ową niemożność nazwano po marksistowsku "staraniem się" lub "pracowaniem", brak opieki państwa wytłumaczono jako równy start itp. machinacje pojęciowe. Zamiast tajnych służb nad poprawnością myślenia jednostki czuwać mają posiadacze fortun i ich prywatne służby (mafie i seryjni). Reszta dzieje się tak samo. Nie wolno myśleć nieliberalnie (tu wpisać rodzaj i zrobi się mętlik pojęć, ale sensu to wcale nie zmieni) i to jest właśnie to sedno nowego rodzaju zniewolenia. |
|
|
Dark Regis Głównie chodzi o głupotę przedsiębiorców, która jest i będzie immanentna. To jest tak jak z procesorem. Jakby nie było osobnych magistral do pobierania danych i rozkazów oraz cykli mówiących co ma się zrobić teraz, to powstałby normalny burdel i niemożność zaplanowania (policzenia) niczego. Struktury organizacyjne są po to, żeby nie zaczynać co 100 lat od dyliżansów pocztowych i gońców w porciętach, tylko żeby pewne osiągnięcia w dziedzinie organizacji były trwałe. Busiarstwo to typowa chora alokacja środków i możliwości, która ma głównie za zadanie pomóc wyprzeć kapitał "szlachetek" polskich i wprowadzić solidnie zorganizowane struktury z zachodu. Nic więcej. W Afryce nie ma dużych rosłych murzynów, którzy za dolara noszą Sahibów na plecach. Dlatego właśnie Niemcy sypnęli groszem na liberalne partie w Polsce, bo zobaczyli skutki tego bredzenia na modelach. Dziki zachód z kowbojami udałby się w tej części świata jedynie po wojnie atomowej. Ja wiem, że Pan nie kojarzy tego co mówię, bo nie umie Pan połączyć w jedną spójną całość współczesnych realiów, np. wymogów stawianych prezesom korporacji, firmom budującym wieżowce czy metro, certyfikacji, ISO i sryso, której nikt dziś nie uniknie, aż zbankrutuje albo przestanie mieć szansę wchodzenia na obce rynki, oraz innych form organizowania w biznesie, jak choćby michałkowaty controlling w księgowości, modelowanie stochastyczne na giełdzie, marketing lub choćby najzwyklejszą reklamę, z podstawowymi oczekiwaniami społeczeństw stojących nieco wyżej niż mrówki lub osy. To wszystko są formy organizacji, których nie można się dzisiaj pozbyć w firmie zatrudniającej więcej ludzi, niż wejdzie dla jaj do sracza. Jeśli Pan chce pokazać "dobry" wpływ braku wszelkiej organizacji i pozbyć się całej wiedzy oraz doświadczenia, z obszczymurków robić dorywczo kadry na czas wykonywania każdego kontraktu, a potem ich wywalać (przez co każdy mądrzejszy już drugi raz nie skusi się na taką "pracę" - wiem co mówię, bo mój szanowny kuzynek tak chciał robić biznes i teraz nikt nie chce u niego dobrowolnie pracować), to proszę wyjechać do Afryki, gdzie nie ma żadnych polskich "obciążeń" dla liberalnego biznesu i to po prostu nam głupcom ekonomicznym pokazać. jak się Panu to uda, to nie tylko Nobel z ekonomii gwarantowany, ale nawet jakiś afrykański król Jedzosław Fafnasty Muka da Panu 100 żon i pałac w sąsiedztwie małpiarni. Proszę chociaż spróbować, bo przecież nie trzeba do tego gotówki i wiedzy, tylko zero podatków, zero socjalu, tłum gołych murzynów chcących coś zjeść, i zero państwa, nieprawdaż? Tam jest sam liberalny mniód już teraz i to bez żadnych ustaw i głosowań, a ci siedzą tu jeszcze i ględzą jak potłuczeni. Chcecie liberałowie, żeby ktoś inny zliberalizował Afrykę i zrobił tam 20 Hong Kongów? |
|
|
Lech "Losek" Mucha Odkąd mnie aborcjonista Wilegucki zbanował, tylko za to, że ośmieliłem się polemizować z prawem kobiet do zabijania dzieci, nie cenię go sobie zbyt wysoko... |
|
|
Lech "Losek" Mucha Miło mi bardzo taki komentarz czytać. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Lech "Losek" Mucha No, to mamy protokół rozbieżności. Ja, jak większość znanych mi komentatorów uważam, że państwo ma się trzymać ode mnie jak najdalej, a to za co musi odpowiadać, w czym też nie jest najlepsze, ale wyjścia nie ma, to: ochrona zewnętrzna, czyli wojsko, ochrona wewnętrzna, czyli policja, straż pożarna itp, oraz komunikacja, czyli drogi, mosty, koleje, autobusy, tramwaje i dostęp do środków masowego przekazu. Nie ma znaczenia, czy kogoś stać na zrzutkę na wojsko, tak i nie ma znaczenia czy kogoś stać na autostradę. I wojsko i autostrada ma być i już. Państwo ma tak zorganizować komunikację publiczną, by człowiek miał możliwość pojechać do pracy, ponieważ praca obywatela jest w interesie państwa. Nie musi być za darmo, ale ma być dostępna. Można się spierać, co do szkolnictwa, co do leczenia, ale w tych trzech wymienionych przeze mnie sprawach, to jest Pan pierwszym znanym mi człowiekiem, który ma inne zdanie. |
|
|
Jabe W żadnym razie nie mogę się zgodzić. Państwo nie jest od udzielania przywilejów w postaci gwarancji transportu. Socjalistyczne bagienko bierze się właśnie z tego „zapewniania” różnych rzeczy. Państwo ma bronić przed wrogiem zewnętrznym, przed bandytami, ma wsadzać oszustów i pilnować dotrzymywania umów. Nie ma się zajmować podcieraniem tyłków podopiecznym.
Problem polega na tym, że państwo nie wypełniało swej roli, tłamsząc nieuprzywilejowaną część społeczeństwa (vide kazus Kluski). Jeśli ludzie potrzebują się przemieszczać z punktu A do punktu B, to za to zapłacą. Jeśli tak, to znajdzie się busiarz, który cynicznie ich wyzyska, spełniając tę potrzebę. Nie ma gadania, że ludzi na to nie będzie stać, bo, gdy państwo coś „zapewnia”, płacą dodatkowo za urzędników i niegospodarność. Nie należy pytać, czemu pokomunistyczne truchło gniło, tylko jak to się stało, że na niezaspokojonych ludzkich potrzebach nie rozkwitła nasza rodzima przedsiębiorczość. To jest pytanie, które należy zadać! |
|
|
Lech "Losek" Mucha Mechanizm ma znaczenie, ale nie dla tej dyskusji. Wiadomo kto za likwidację odpowiada. A jest przecież tak, że można się spierać, co do roli państwa, co do zakresu jego praw i obowiązków wobec obywateli, ale w zasadzie wszyscy rozsądni komentatorzy się zgadzają, że zapewnienie komunikacji jest - oprócz wojska i policji - jednym z obowiązków państwa. I nie ma tu żadnego tłumaczenia. Jeśli obywatel pozbawiony zostanie możliwości dojazdu do pracy/szkoły/przedszkola itd. winne jest bez dwóch zdań państwo, a dokładniej ci, co tym państwem wtedy rządzili. |
|
|
eska Świetna notka (o czym świadczy duży wysiłek trolli, rozwalających temat) !
Ja bym odeszła od nazwy "resortowe dzieci" na rzecz starego, dobrego NEPOTYZMU, bo to de facto do tego się dziś sprowadza, zwłaszcza w korporacjach zawodowych (nie tylko prawniczych), na uczelniach itp.
Elita post-magdalenkowa broni swoich pozycji przed "ciemnym ludem", a lud próbuje przeprowadzić pokojową rewolucję i dokonać jednak wymiany elit wyrosłych na nepotyzmie. Trudno się dziwić, że objawy tej rewolucji są dość widowiskowe, niemniej świadczą raczej o bezradności opozycji.
O ile PiS i nasze nowe, patriotyczne elity nie zgłupieją do cna i nie dadzą się wciągnąć w ten knajacki bardak, to właściwie nic nam nie grozi.
Na dziś bardziej się obawiam głupków i cwaniaczków wewnątrz niż całej tej histerycznej opozycji. |
|
|
Anonymous "Co do tych liberałów, to oni nigdy nie byli liberałami"
Właśnie. |
|
|
Anonymous Dążenie do rentowności i optymalizacji nie jest cechą liberalizmu. Jest cechą ludzką a nawet powszechną w przyrodzie. Dzięki temu dominują koniczyny trójlistne, bardziej „rentowne” niż wariant czterolistny. Liberalizm akceptuje ten fakt. Socjalizm nie akceptuje rozkładu naturalnego cech i plewi koniczyny czterolistne, albo wyrównuje ich szanse, albo hoduje czterolistne jako „wyższą formę koniczyny”, a za doktryną równości stoją równiejsi.
Opisany przykład jest dowodem na brak liberalizmu w państwowych przedsiębiorstwach III RP, którym nic się nie opłacało i odcinanie połączeń, linii, przystanków nie oznaczały cięcia kosztów tylko cięcie dochodów z pozostawieniem nierentownej struktury. To tak jak w moim przykładzie z łóżkami szpitalnymi, gdzie brak łóżka oznaczał zmniejszenie obrotów a cięcie kosztów tylko w wyobraźni tych, którzy przeliczali koszty na łóżko pacjenta ale zysków już nie przeliczali, bo przecież szpitale są non-profit.
W działaniach prowadzonych wobec przedsiębiorstw państwowych nie doszukiwałbym się głupoty tylko sabotażu, chociażby w formie powierzenia stanowiska osobie godnej zaufania, że wypełni instrukcje mające doprowadzić do upadłości.
Osobiście znam przypadki, ze swojej branży, że za osiągnięcie rentowności ryto aż do pozbawienia stanowisk kierowniczych. Były to przypadki rażące gospodarnością na tle dotowanych jednostek nonprofit. Ci ludzie udowadniali, że nawet państwowe może funkcjonować mimo utrudnień ustawowych i naturalnych mechanizmów natury ludzkiej, czyli optymalizacji działań w warunkach socjalizmu, które przejawiają się w większości populacji postawą „czy się robi, czy się leży...”. |
|
|
Jabe Co Pan proponuje? Centralny Urząd Regulacji Busiarstwa? A może jednak lokalne monopole na wzór aptecznych? Co do przystanków, gdyby gmina dbała, wyznaczyłaby odpowiednie miejsca. Od tego jest, jako gospodarz terenu.
Mnie martwi, że to busiarstwo pozostaje małe. Można by się spodziewać, że niektóre firmy się rozrosną w PKS-y, tylko że bez „P”. Co stoi na przeszkodzie? Przepisy? Mafia? Podatki? |
|
|
Jabe Pamiętam tez moment, kiedy w Pipidówach kasy biletowe zostały sprywatyzowane i połączone do sieci kolejowej. – Czego to niby dowodzi? Niewydolny państwowy moloch pozostał niewydolnym państwowym molochem. Jeśli koleje są potrzebne, powinny na siebie zarabiać. Jeśli trzeba do nich dopłacać, to znaczy, że są niepotrzebne. Historia uczy, że państwowe są niepotrzebne.
Dlatego właśnie panienka po studiach miała liberalną wizję, ale nie miała umiejętności logicznego myślenia. – Żadna to nowina, że ludzie bezrozumnie powtarzają modne hasła. Skoro ci liberałowie nie byli liberałami, po co było zaczynać gadanie o nich? Myśli Pan, że jak przyjdzie spec z partyjnego nadania i zacznie gadać mową, która teraz jest modna, to coś się zmieni? |
|
|
Dark Regis Nie dokładnie. Znam też moment i pochodzenie pierwszego komputera do układania rozkładów jazdy PKP. Pochodził z Niemiec i był "darem" na długo przed tym, jak Polska weszła do Unii. Pamiętam tez moment, kiedy w Pipidówach kasy biletowe zostały sprywatyzowane i połączone do sieci kolejowej. Ludzie nie mogli dojść do ładu przez miesiące, czym jadą, gdzie jadą i za ile. Największa kolejka na Centralnym, to były "Reklamacje". Setki innych ciekawych opowieści z tego okresu tylko czekają na publikację ;) A wracając do prywatyzacji na kolei. Dojczebany miały wizję? Wiedziały co dużo później zechcą "sprywatyzować" w Polsce? Skąd?
Co do tych liberałów, to oni nigdy nie byli liberałami, tylko - jak ja to oceniam - oszołomami. Ideologicznie nafutrowanymi gładkimi liberalnymi hasełkami lemingami. Dlatego właśnie panienka po studiach miała liberalną wizję, ale nie miała umiejętności logicznego myślenia. Dość późno, bo dopiero w latach 90-tych, postanowiono zrobić z PKP to samo, co z innymi kombinatami zrobiono przed 1989. Czyli sprywatyzować dla swoich ludzi i swoich dzieci. Ot i cała tajemnica. Po to właśnie komuchy wysyłali swoje czerwone dzieciątka na studia u Fulbrighta i potem POzakładali dla nich rozmaite partie i organizacje o profilu "liberalnym" i "opozycyjnym" jednocześnie; w uszach, czyli oba przymiotniki kłamliwe z założenia. Przypomnę tylko tuskowego "Świetlika". |
|
|
Dark Regis Drobni przewoźnicy do dziś nie wiedzą, co to jest wspólny rozkład jazdy. Albowiem klienta nie obchodzi to, kto go wiezie, tylko za ile, skąd dokąd i o której. Wozacy biją się o każdy kawałek wolnego pobocza, bo przecież jeden z drugim nie będzie stawał na tym samym przystanku, albo pozwalał na nim stawać innym. Ja mam dwieście metrów od siebie historię naturalną tej przekomarzanki: są tu dwa przystanki, które dopiero ostatnio zostały zespolone w jeden, trzysta metrów dalej koło kościoła są kolejne trzy, w drugą stronę po około 0.5 km są jeszcze trzy inne "na Warsiawę". Wydawać by się mogło, że jeździ tu sprzętu jak po poligonie w Drawsku w czasie manewrów, ale to złudzenie optyczne. Praktycznie nie jeździ prawie nic, albo nie opłaca mu się zatrzymywać. Jest taka stara nowa forma opłaty komunikacyjnej - płacenie w łapę kierowcy autobusu, żeby chciał się zatrzymać. |
|
|
wielkopolskizdzichu O zakopaniu Magdalenki i jej efektów nie ma mowy, ponieważ jest to siła napędowa dwóch wspaniale koegzystujących organizmów pasożytniczych. Gdyby PiS postanowiło zakopać podziały musiałby zrezygnować z bogoojczyźnianego lepu który sprawia że paręset tysięcy twardego elektoratu Kaczyńskiego gotowych jest oddać na niego głos.
Podobnie rzecz się ma z PO. bez wciskania bzdetów o europejskości elektoratu nie mieli by społecznego zaplecza. Poza tym co za różnica dla szerokich mas czy na stołkach fikcyjnych urzędów i stanowisk - z całkowicie niefikcyjnymi dochodami - powołanych jeszcze za czasów Bieruta siedzi dziecko resortowe czy dziecko pisowca? Istotą problemu jest to że ani PO ani PiS nie ma interesu w zmianie istniejących struktur ponieważ pozwalają one na korumpowanie miernot nie potrafiących samodzielnie stworzyć miejsca pracy. Partia która zlikwiduje zbędne etaty jest w warunkach polskich z góry przegrana ponieważ nie przyciągnie do siebie misiewiczów, suskich, pawłowiczów, czarnieckich, brudzinskich, jakich etc. |
|
|
Jabe Żeby zlikwidować przedsiębiorstwo prywatne, trzeba je zdusić podatkami, zakontrolować, lub wprowadzić reglamentację w postaci koncesji. Można też zwyczajnie tej działalności zakazać. Są też sprytniejsze sposoby. Wystarczy dotować państwową konkurencję. Myślę, że obecnemu rządowi takie rzeczy chodzą po głowie. Obym się mylił. Czymże innym jest „repolonizacja”?
A wówczas? Na początku lat 90 drastycznie podniesione oprocentowanie wykosiło podnoszącą się z kolan polską przedsiębiorczość, zaś niezdarne państwowe przedsiębiorstwa, za którymi tu się tak płacze, były rozkradane przez ówczesnych „Prawdziwych Polaków”. Rozkradanie szło im znacznie lepiej niż zarządzanie. Teraz próbuje się cofnąć się do złotej dekady Gierka, by za jakiś czas nowa „elita” mogła się uwłaszczyć. Im też się należy, nie?
Mechanizm likwidacji przystanków ma ogromne znaczenie. Bez tego pozostaje bezproduktywne gadanie, że źle się działo, bo rządzili źli i podstępni. Jutro może się okazać, że ci dobrzy są tacy sami. I co wtedy? Oceny moralne nie powinny być punktem wyjścia tylko wnioskiem. |
|
|
spike Paradoksem jest, że sędziów TK wybierają politycy, a sędziów SN itp. sami sędziowie, a przyrodzie nazywa się to kazirodztwo, które prowadzi do degeneracji, co widzimy i słyszymy,
to nie kasta sędziowska, a Trzoda Sędziowska się nam objawiła. |
|
|
Kazimierz Koziorowski odnosnie "wszyscy won", P.Wilegucki (Matka Kurka) proponuje "Trzeba odizolować osobniki zdegenerowane i roznoszące zakaźną chorobę „peerelioza lex”, co do sztuki. Wówczas o sądownictwie będzie decydować uczciwa mniejszość i zapewniam, że tacy sędziowie istnieją" |
|
|
Jabe 0/100
Nie rob z siebie Jabe niepelnosprawnego na umysle, bardzo mi zalatujesz bolszewickimi cuchnacymi onucami......
|