Otrzymane komantarze

Do wpisu: Zakopać Magdalenkę
Data Autor
Lech "Losek" Mucha
Nie wiem, jak to się odbyło. Wiem,  że zlikwidowano ponad 1400 szkół w osiem lat rządów PO-PSL. Czy ma znaczenie, kto wydał "ukaz". Ważne, kto odpowiada za to. A odpowiada rząd, który wtedy rządził.  Zlikwidowano ileśtam zakładów pracy. Czy ma jakieś znaczenie, że ja nie wiem, kto wydał polecenie? Czy Merkelowa, czy Tusk? Ta pierwsza działa dla dobra Niemiec i trudno jej się dziwić. Ale rząd polski powinien dbać o interesy nasze, a nie niemieckie. Jakie znaczenie ma mechanizm likwidacji połączeń komunikacji?
Anonymous
Wojna o przystanki była sławna. Nie do tego zmierzałem żeby gloryfikować zaszłość przedsiębiorstw państwowych jako powód do wizji ich przyszłości. Faktem, i nieodwracalną przeszłością (o ile nie chcemy budować skansenu po PRLu) jest, że te funkcjonujące przedsiębiorstwa zostały zaorane bez szansy na walkę na wolnym rynku, bo tego rynku nie było. A busy świadczą ciężką pracą usługi dla ciężko pracującej ludności walcząc każdego dnia o niskie koszty.
Jabe
To może niech Pan wyśle petycję do pani kanclerki, żeby więcej zastępców nie przysyłała, tylko osobiście się organizowaniem transportu tubylców zajęła. Pewne tradycje na tym polu są. Ja w każdym razie w przekomarzanki z Panem wdawał się nie będę. Bo Ubery mają się nijak do twierdzenia, że burdel w państwie spowodowany został przez drobnych przewoźników.
Dark Regis
Nie. Najlepiej ściągnąć z Niemiec i USA więcej Uberów i Dojczebanów, bo oni się znają na transporcie a głupi Polak nie. Przynajmniej taki widzę główny sens liberalnego gdakania od kilkunastu już lat.
Jabe
Nie będę tu się rozwodził nad tym – A jednak się Pan rozwiódł. Mam jedno pytanie. Co robili liberałowie w monopolistycznym państwowym molochu?
Dark Regis
Proszę Pana, ja znam ten problem z pierwszej ręki, ponieważ poznałem kiedyś ludzi, którzy układają rozkłady PKP. Problem polegał na liberałach i ekonomistach w dyrekcji PKP, którzy fuchę objęli z układu zaraz po studiach, nie mając przy tym żadnego doświadczenia życiowego i żadnej wizji, jak to powinno działać. Tacy korwinowcy w akcji. Jedynie zwracali uwagę na rentowność, cięcie kosztów, optymalizację i inne bzdety wyniesione z wykładu na uczelni, a przynajmniej na to, co im się tym być wydawało, jako niemal świętości. Nie będę tu się rozwodził nad tym, bo to za długie opowiadanie na dziś wieczór, przytoczę tylko jedną historię. Otóż któregoś pięknego dnia do dyrekcji została w teczce przyniesiona pewna młoda pani (nie ona pierwsza i nie ostatnia). Doszła do wniosku, że trzeba od razu zlikwidować nierentowne połączenia i całe linie kolejowe w jakiejś Polsce B. Ponieważ takie decyzje muszą być poparte jakimiś "badaniami" więc oddelegowała wszystkich pracowników biurowych do objeżdżania wszystkich tras kolejowych i liczenia wsiadających i wysiadających pasażerów. Mój znajomy był w delegacji z przerwami kilka miesięcy. Po powrocie wszystkich i zakończeniu liczenia, zostały wytypowane połączenia i trasy do natychmiastowej redukcji. Pojawiły się tysiące protestów, bo niektóre miejscowości zostały z dnia na dzień odcięte od cywilizacji mimo tego, że nadal leżały tam tory. Ludzie nie mogli dojechać do pracy, ani do miasta, do szkół i lekarza. Nic to, liberał zawsze musi mieć rację. Jakież było jednak zdziwienie owej pani z dyrekcji, gdy któregoś dnia okazało się, że na bocznicach w Warszawie i paru innych miastach nagle zaczęło brakować wagonów. Złodzieje, złomiarze, kosmici, termity?! Nic z tych rzeczy. Po prostu szkolna arytmetyka i skutki liberalnych tępych pomysłów. Gdy przez kilka miesięcy dzień w dzień z Warszawy do Lublina wyjeżdżają trzy jednostki,zaś wracają dwie, to ta jedna się nigdzie nie rozpływa, tylko stoi tam, gdzie dojechała. W końcu wszystkie wolne jednostki stoją już tam, gdzie dojechały i zaczyna ich brakować w miejscu, skąd wyjeżdżają. Wydawałoby się, że to jest jasne nawet dla przygłupa, ale nie. Pani postanowiła "natychmiast" naprawić swój nie błąd, tylko małe przeoczenie i nakazała co jakiś czas odholowywać wolne jednostki z miejsc gdzie kończyły trasy. Jechały głównie nocami i puste. W ten sposób per saldo liberalny pomysł doprowadził do oszczędności ujemnych, ponieważ dla tych partyzanckich pociągów widm też trzeba było układać rozkłady godzinowe, zwalniać trasy, ustawiać zwrotnice, zamykać przejazdy, a przede wszystkim o nich pamiętać przy każdej drobnej korekcie rozkładu jazdy, choć nie jechał nimi nawet pies z kulawą nogą z biletem za ćwierć grosza. Tak właśnie działała cała Polska w okresie burzliwego niedorozwoju liberalnego.
Lech "Losek" Mucha
Nie, no, skąd. :-) Napisałem, że likwidacja infrastruktury, w tym połączeń kolejowych, autobusowych, szkół itd. nastąpiła w czasie ośmiu lat rządów PO, czyli nie bezpośrednio wskutek umowy magdalenkowej. 
Jabe
Dlatego należy jak najszybciej powołać Krajową Izbę Busiarską. Ponadto powinna być pilnie uchwalona ustawa zakazująca nowym busiarzom operowania w odległości mniejszej niż 500 m od innych. Innymi słowy, trzeba „uporządkować” rynek. Ku chwale ojczyzny!
Dark Regis
Z przystankami to prawda. W miejsce starego PKS weszły co prawda prywatne busiki, ale teraz, po kilkunastu latach burzliwego niedorozwoju, wiele tras busików jest zamykanych lub likwidowane są przystanki. Oczywiście w miejsce jednej firmy często wchodzi inna firma, robi własne trasy i rozkłady, ale poważni ludzie mają na to właściwe określenie, diametralnie inne niż demoliberałowie - mówią "burdel w państwie", gdzie co tydzień trzeba szukać rozkładu na innym drzewie.
Jabe
No cóż, jestem zdezorientowany. Magdalenkowcy po nocach przystanki PKS-owi dewastowali, czy jak?
nonparel
To się za nami niestety wlecze. Zamiast okrągłego stołu potrzebny był proces - choćby na wzór procesu norymberskiego, gdzie powiesili co prawda niekoniecznie tych najbardziej winnych, ale powiesili. Dlatego dziś poza dyskusją jest naganny charakter hitlerowskich symboli w Bundeswehrze a w Polsce w odniesieniu do prosowieckich pozostałości panuje dziwny relatywizm. Tak czy owak mleko się rozlało ćwierć wieku temu. W historii Polski (jeżeli Polska i Europa przetrwają) Magdalenka będzie miała podobnie pejoratywny wydźwięk, jak Targowica. Dziś naprawić ten układ jest trudno - stare problemy nie załatwione, a pojawiły się nowe. Dlatego imponuje mi - a jednocześnie niepokoi postawa obecnych władz w Polsce. Nie dają się wkręcić w żadne prowokacje ani w rozwiązania typu „wszyscy won” proponowane przez Cejrowskiego. Siła spokoju czy ukrywana słabość? Czy wystarczy czasu? Przyszłość pokaże.
Lech "Losek" Mucha
Jak co sobie wyobrażam? 
Jabe
Przystanki też generują koszty. Cekaw jestem, czy busiarz do busa dopłaca. Jeśli się do czegoś dopłaca, nieomylny to znak, że to ważne i potrzebne. Po brukselsku. Dlatego niniejszym wieszczę, że centralnie zarządzany PKS zostanie wskrzeszony z sowitą dopłatą, tak, by busy też doprowadzić do cnoty nieopłacalności.
Anonymous
Z likwidacją nierentownych linii kojarzy mi się likwidacja nierentownych fabryk Polfy i likwidacja łóżek szpitalnych. Pierwsze były nierentowne bo musiały sprzedawać leki po cenach ustawowych, poniżej opłacalności produkcji. Drugie zlikwidowano bo generowały koszty. Jak łóżka nie ma to się na nim pacjenta nie położy. To były mechanizmy transformacji PRLu w IIIRP.
Anonymous
Po 25 latach od Magdalenki skutków się nie zlikwiduje. Wszystkich przejawów życia państwa się nie skontroluje. Jestem za likwidacją przedmiotów sporu i manipulacji, czyli likwidacją większości stołków, regulacji i przywilejów. Byłby płacz i darcie szat, bo przyzwyczajenie jest drugą naturą, ale zmniejszyła by się możliwość konfliktowania Polaków, o zwiększeniu sprawności Państwa nie wspominając. Podział wygasłby w sposób naturalny. Idziemy w drugą stronę zamiast skupić się na podstawowych powinnościach państwa. Powiązania służb z sądownictwem mogłyby sprawić, że by nam oko zbielało. Słyszeliśmy ostatnio o epidemii kleptomanii u sędziów, ale nie spotkałem się kiedykolwiek z podejrzeniem braku ich niezawisłości.
Jabe
Jak Pan to sobie wyobraża?
Lech "Losek" Mucha
Czemu?
Jabe
Z tymi przystankami autobusowymi to już Pan przesadził.
Do wpisu: Katalog praw podstawowych – wolność słowa!
Data Autor
Kazimierz Koziorowski
paragraf o wolnosci slowa w konstytucji powinien byc oszczedny w slowa i musi dawac ustawodawcy jakas furtke do penalizowania pewnych wypowiedzi. 1-sza poprawka dp konstytucji USA nie potrzebowala takich dodatkow poniewaz oni mieli niezawisle sady ktore dobrze sobie radzily z ochrona cywilizacji lacinskiej. nie wiadomo czy u nas wczesniej uda sie zrobic porzadek z sadami czy z konstytucja. nie warto zajmowac sie naruszaniem wolnosci slowa przez prywatne media np. pejsbuka, tvn, gw. mozna tworzyc wlasne, ktore odbiorca zechce preferowac. ale ograniczenie udzialu kapitalu obcego w mediach dostepnych dla Polakow np. do liczby jednocyfrowej jest poczatkowym warunkiem koniecznym zeby w ogole dyskusja nad reformami rokowala pomyslnie.  
Ptr
Oczywiscie , ze konstytucja ma zadekretować pewne rzeczy. Pytanie czy jest w stanie to zrobić skutecznie. Jak dotąd wydaje się ,że nie. Jeżeli byłaby skuteczna , nie byłaby potrzebna społeczna reakcja na wszystkie próby jej obejścia. Przyklady : w USA prawo do posiadania broni, w Europie sprawa małżeństw.  Po prostu nie chcę , aby to był jeszcze jeden fikcyjny papier. Ma uwzględniać naszą tożsamość, nasz punkt widzenia. Nawet nie powinna to być kopia konstytucji amerykańskiej, pomimo ,że nasza mentalność wydaje się być zbliżona. I wyluzuj Pan. 
Jabe
Nie zrozumiałem.
Jabe
Wskazuję tylko na fakt, że możliwe są działania organizowane długofalowo i za duże pieniądze, które moga doprowadzić do tego, że zapisy nawet silnej konstytucji jak w USA mogą być stopniowo obchodzone, interpretowane inaczej, itp. – Nie neguję tego. Przecież spory o każdego sędziego sądu najwyższego, czy trybunału konstytucyjnego są tego dowodem. – W Stanach sądy uczestniczą w tworzeniu prawa (precedensy), więc to jest spór o to, kto ma ostatnie słowo w tworzeniu prawa. W tym kraju walka była o bezkarność. Z tego wcale nie wynika, że to robota dużych pieniędzy (w domyśle – grubych ryb). W tym kraju największym problemem jest zniechęcanie do polityki nieustannym jazgotem ludzi poczciwych. Mnie interesuje czy zapis w konstytucji może tę sprawę ustawić po myśli zwyklego obywatela i w dodatku Polaka ze świadomością historyczną, religijną. – Takich rzeczy nie da się zadekretować. Konstytucja powinna przede wszystkim zapewniać jasne mechanizmy rządzenia.
paparazzi
Nie, wzorujmy sie na konstytucji USA. "Nie, ...wzorujmy się na konstytucji USA."dowolność interpretacyjną" jak pan to nazwał jest niemożliwą pod względem at legal. Mozna dodać poprawki do konstytucji.
Ptr
Wskazuję tylko na fakt , że możliwe są działania organizowane długofalowo i za duże pieniądze , które moga doprowadzić do tego ,że zapisy nawet silnej konstytucji jak w USA mogą być stopniowo obchodzone, interpretowane inaczej, itp. Przecież spory o każdego sędziego sądu najwyższego, czy trybunału konstytucyjnego są tego dowodem. Rzeczywistość jest jak widać interpretowana przez różne strony na sposoby dialektyczne, dwuznaczne, odmienne. Opinię publiczną można urobić. Sędziów można mianować. Zmiany można wprowadzać pod innym pretekstem. Głosy zdobywa się w kampaniach wyborczych , które wymagają dużych pieniędzy. Tu wyborcy mogą okazać się sprytniejsi. Zagłosują na swoja partię finansowaną z małych składek. Ale gdy kampania będzie trwała non stop w całym głównym nurcie, we wszystkich mediach, wydawnictwach, uniwersytetach, instytutach, produkcji filmowej, grach, rozrywce, celebrytyzmie i publicystyce kościelnej, to z własnym interesem, czy interesem narodowym  zagłosują tylko ludzie ....no własnie , jacy ? Bedą ich chyba określać mianem wykluczonych, wyklętych, itp.Mnie interesuje czy zapis w konstytucji może tę sprawę ustawić po myśli zwyklego obywatela i w dodatku Polaka ze świadomością historyczną , religijną.  
Lech "Losek" Mucha
Mój tekst prowadzi do Sodomy? Tak pytam, żeby się upewnić?