|
|
Lech "Losek" Mucha Dziękuję za miłe słowa. Niestety o byłym ministrze mam przeciwne zdanie, więc tu mamy protokół rozbieżności...
Pozdrawiam. |
|
|
Jan1797 Nigdy nie zdarzy się, bym napisał i nie napiszę o Tobie autorze t... chirurg. Nie potrafiłbym źle pisać
o ministrze Radziwille, to prawy i porządny człowiek, tyle w moim przekazie.
Bez urazy, pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Może jestem tylko tępym chirurgiem, a może Twoje komentarze są niejasne i zagmatwane. Sam nie wiem.
Bez najmniejszej złośliwości mówię, niewiele rozumiem z tego co piszesz. Nie wiem jakie jest Twoje zdanie więc nie mogę się do niego odnieść. |
|
|
Jan1797 Pan Minister Radziwiłł. Image i pozycja środowiska, o którą walczył, żart? O ile dobrze pamiętam
KR przypłacił to (2010) funkcją w NIL. Czytałem, vide; naszeblogi.pl
Rozterki, rozumiem, wszak popsl i reszta zajmowali się wyłącznie nimi przez 25 lat z regularnym zamieszaniem
strajkami, brakiem usług na początku każdego roku i corocznym zmniejszaniem udziału w budżecie w stosunku
do planowanego, odczułem na własnej skórze. Gdy kpiono ze środowiska lekarskiego, jako według po
„niepotrafiącego wypełnić prostych dokumentów", KR nie odpuścił popsl'om. Jak wtedy nazywano środowisko
lekarskie, proszę mi przypomnieć? Rezydenci, nie kieruję się opiniami springer- blogerskimi, więc moje zdanie
jest trochę inne i mam kłopot z akceptacją formy protestu.
Pozdrawiam |
|
|
Jan1797 Autorze, rozumiem, występowanie przeciwko ministrowi Radziwiłłowi, to był błąd trzeźwo myślących środowisk
lekarskich. Widziałem pańską reakcję na własne słowa w temacie. Cóż może w przyszłości, ktoś napisze coś
rozsądnego.
Bez urazy, pozdrawiam serdecznie.
P. S.
Rozumiem nerwowość, stąd związkowcom przypomnę echa pogardy, vide; wpolityce.pl..... |
|
|
Lech "Losek" Mucha Mnie nie jest obojętne, co rozumieją moi czytelnicy...
No i czy da się zle zrozumieć zdanie: o systemie leczniczym decydują lekarze... ? |
|
|
damascen Proszę Pana, mnie jest obojętne, co Pan zrozumiał - tak samo jak jest obojętne Panu moje zdanie; jednakowoż nie jest mi obojętny obecny model służby zdrowia - do tego stopnia, że jako całkowity neptek z tego zakresu (choć nie neptek z innych) usiadłem nad tym modelem i miałem go niedługo publikować: Pański wpis irytująco wpłynął na tę moją pracę i nie mieszkając ją za chwilę tu zaprezentuję. Opinie o przedstawionym modelu będą miały dla mnie sens jedynie wtedy, gdy dotrą "na górę" - bo jakie by one "miażdżące" nie były, to mają dać tam do myślenia: kto wie, czy nie zaowocują?
Jak widać - obaj wykazujemy aktywność społeczną, co się jedynie liczy: szanuję Pańską tak samo, jak własną.
|
|
|
Jabe Obowiązkowe ubezpieczenie oznacza przymusowe płacenie komuś. Jeśli nadal będzie przymus, taniej nie będzie. Obowiązkowe ubezpieczenia są w istocie podatkiem, tylko płaconym komu innemu. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Pierwszy błąd Pana wypowiedzi:
O systemie leczniczym decydują lekarze.
To nonsnens. O systemie decydują politycy, którzy okłamują wyborców od lat.
Drugi błąd:
Panu to do głowy nie przychodzi (jako katolikowi i beneficjentowi ekonomiczno-zawodowemu socjalizmu)
Ja nie jestem beneficjenetm systemu, na co wielokrotnie zwracałem uwagę, ponieważ prawie wcale nie pracuję na NFZ i zdecydowaną większość moich przychodów osiągam z komenrcyjnej sfery ochrony zdrowia, gdzie wszystko jest jasne i z góry powiedziane, kto i za ile i za co płaci.
Również od dawna piszę, że należy rozdzielić system ochrony zdrowa dla ludzi pracujących, zarabiających i biednych/nie radzących sobie. Może on być oparty na komercji, albo na ubezpieczeniach, dobrowolnych i/lub obowiązkowych, a ludziom nie radzącym sobie należy kupować usługi bądź ubezpieczenie na rynku, nie niszcząc go! Ze względów humanitarnych należy zapenić ludziom biednym dostęp do podstawowych, ratujących życia procedur! Nawet w tym tekście tak napisałem, więc pisanie, że jestem czymś przesiąknięty albo że jestem częścią systemu to nonsens.
Pozdrowienia. |
|
|
damascen Jeśli już powoływać się na ekonomię (kapitalizm) - mającą rzekomo prymat nad organizacją społeczeństwa - to dlaczego nie na myśl konserwatywną, dającą jej podstawy tego prymatu? A myśl ta (oparta na podstawach protestantyzmu) mówi: każdy jest kowalem swojego losu.
Panu to do głowy nie przychodzi (jako katolikowi i beneficjentowi ekonomiczno-zawodowemu socjalizmu) i trudno się dziwić, ale żeby Pan był w tym swoim światopoglądzie sam...
Mamy sytuację wyraźnie nieciekawą: o systemie leczniczym decydują lekarze; czy to nie nonsens - skoro domaga się Pan oparcia go na ekonomice - że nie ekonomiści? Oczywiście, że nonsens i to podwójny: ani lekarze, ani ekonomiści! Myśl konserwatywna kieruje nas, wracających z ogłupienia socjal- i post-socjalistycznego ku dwusetletniej praktyce społeczeństw zachodnich, w praktykowaniu której ustalone zostały zdrowe zasady członkostwa w społeczeństwie: ambitny awans dla chcących, margines dla niechętnych uczestnictwa. Gdyby Pan urodził się w tym systemie, musiałby Pan zapłacić za swoje kształcenie (bądź poszukać sobie - wykazując swoją świetną predyspozycję, sponsora - w tym także państwowego!, w postaci stypendium); konsekwencją byłoby Pańskie wewnętrzne odczucie, że do obecnej Pańskiej kondycji społecznej doszedł Pan per aspera ad astra - tymczasem co mamy w tzw. sprawie rezydentów? Socjalizm pełną, i to wrzaskliwą gębą! - a czym skorupka za młodu nasiąknie...
Chciałbym, żeby Pan i inni nasiąknięci spojrzeli na kwestie organizacji i finansowania służby zdrowia po męsku: pacjent ma prawo otrzymać minimum (głownie co do ratowania życia) - reszta jest kwestią losową (ilu ludzi ginie co tydzień w wypadkach nie doczekawszy np. emerytury?), sprawą odpowiedzialności za własny los (palacze, taternicy itp.) i nie ma w tym wszystkim miejsca na urawniłowkę, jaka Panu chodzi po głowie: niech Pan powalczy o równy (ekonomiczny) start pacjenta, ale nie o równe (rzekomo) jego "prawa", bo na tej socjalistycznej fikcji kręcicie Państwo - jako kasta - swoje lody, dbając przede wszystkim o to, by ograniczać dostęp do zawodu: pisz, wymaluj, jak prawnicy.
Pisząc "Pan" jedynie uogólniam - tak samo (choć pewnie nieszczerze) politycy zarzekają się, że "w ogromnej mierze (np.) sędziowie są prawi". Nie mniej jednak - to co Pan proponuje, nie daje powodów do optymizmu: jest Pan chyba jednak częścią tego zgniłego systemu. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Ja aż bym tak nie powiedział. Poprzednia władza miała wszystko gdzieś, ale ta się po prostu myli ideologicznie. |
|
|
Lech "Losek" Mucha @Jan1719
Niestety, ale niewiele rozumiem z tego komentarza. Jakie niby "pierwsze słowa w temacie"? Ja od lat piszę o ochronie zdrowia i dziś podpisuję się pod tym, co pisałem, a także pod protestem rezydentów.
Pozdrawiam. |
|
|
Jabe Przeżywalność się państwu nie kalkuluje, a iluzję utrzymywać trzeba. |
|
|
Czy to prawda ,ze wypieprzyli cie z Radia i przestales robic za medycznego celebryte ? |
|
|
Lech "Losek" Mucha To nonsens.
Koszty osobowe w OIOMach nie rosną, ani nie są powodem tego, że terapia jest droga. Dlaczego niby po wydatku, koszty miały by maleć? Przegląd techniczny urządzeń medycznych jest tysiąckrotnie droższy niż samochodów, a wykonywany co pół roku. Atesty na wszystko, czego się używa, bardzo drogie leki ( np. antybiotyki). Już samo to, że napisałeś, że koszty są powodowane zarobkami lekarzy ( bo przecież nie pielęgniarek), świadczy o uprzedzeniu. Ani lekarze, ani pielęgniarki nie stanowią zasadniczego powodu wzrostu kosztów leczenia pacjentow OIOMów. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Nie zgadzam się z tym, że przeciętny stan zdrowia jest coraz gorszy. Jeśli porównamy wyniki skuteczności leczenia nowotworów dziś i kilkanaście lat temu.... Niebo i ziemia! Oczywiście środowisko, w którym żyjemy jest wysoce kancerogenne i szkodliwe, ale to nie jest to samo, co leczenie, bo lecznie jednak jest wyraźnie skuteczniejsze. Przeżywalność noworodków, przeżywalność zawałów... Nie da się zaprzeczyć, że przeżywalność ludzi, średni wiek itd. nie są lepsze. |
|
|
szara_komórka "bardzo kosztochłonne procedury – jak na przykład opieka nad chorymi w ramach oddziałów intensywnej opieki medycznej – są niezwykle drogie."
Jestem ciekaw wyliczenia kosztów takich procedur.
W większości są to koszty stałe na sprzęt i jego utrzymanie, które po wydatku związanym z zakupem powinny maleć a nie rosnąć. Tymczasem widzimy, że z roku na rok rosną. Stąd wniosek, że wzrost ten dotyczy przede wszystkim obsługi tego sprzętu czyli za czynności obsługi tego sprzętu lekarze żądają coraz to więcej pieniędzy ( bo przecież nie pielęgniarki).
Gdzie więc idą te coraz większe pieniądze? Do kieszeni lekarzy.
I nie zasłaniajmy tego oczywistego faktu jakimiś kosztami procedur.
Procedury to tylko najprymitywniejsze mydlenie oczu maluczkim. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski Oczywiście, że może chcieć zwłaszcza, że nie ma żadnej wiedzy na ten temat. Wiara w autorytety robi swoje. Pytanie jest - dlaczego te koszty ciągle rosną wykładniczo a przeciętny stan zdrowia jest coraz gorszy.? Nie znam już chyba nikogo, kto by nie brał jakiś proszków. Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Ja się tym nie zajmuję (tzn. onkologią), ale wydaje mi się, z jednej strony, że onkolodzy mają po prostu algorytmy, które mówią - statystycznie - kiedy można zastosować terapię, a kiedy nie, a po drugie, chory człowiek może chcieć tych 3%....
Pozdrawiam serdecznie. |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski Prywatna opinia onkologa z Regensburga. Zapewne żadnych statystyk oficjalnych nie ma. Swoją drogą już von Warburg robił badania nad rozwojem komórek rakowych i to ca 100 lat temu. W środowisku zasadowym giną. Pozdrawiam ro z m. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Skąd te 3%? |
|
|
rolnik z mazur Waldek Bargłowski Nikomu nie zależy żeby było tanio i efektywnie. Raczej chodzi o zupełnie coś odwrotnego.Ma być drogo i boleśnie. Jeśli chemoterapia tylko w Ca. 3 % jest bardziej efektywna niż jej brak to o czym tu dyskutować. A procedury zabijają medycynę i pewnie etykę. Pozdrawiam ro z m. |